Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin

    STARA HUTA 82

    • Ostatnio (informacja ukryta)
    • Dołączył/a 01.06.2015 o 16:50
    • 610 postów
    • 1948 polubień
      • Posty 610
      • Tematy 0
      • Ostatnie wizyty

        20 wyświetleń profilu
        • sarmata

          sarmata

          19.08.2025 o 21:30

    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 07.09.2023 o 18:06
        Post #1587590 07.09.2023 18:06
      • Edytowany
      No niestety się dzieje... Ci u góry świetnie się bawią, wręczają sobie nominacje, kupują zabawki za miliardy, piją szampana, jedzą kawior, robią interesy, w razie większej draki spierdalają z rodzinami, a nas się ewentualnie wysyła na śmierć. Taki mocny filmik, nie mam wersji ukraińskiej, więc rosyjski, ale tak to zazwyczaj na wojnach wygląda z każdej strony: https://ok.ru/video/6262460385920 (hmmm... busik w 23 sek na gdańskich numerach) A potem ogłaszają rozmowy pokojowe, pokój i dalej Ci na górze robią biznesy...
      • gargamel9998, MakuKSC, grubas_ze_skyboxa oraz hank lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 31.08.2023 o 16:29
        Post #1586880 31.08.2023 16:29
      Tym razem z ukraińskiej prasy... [h2]Ukraina sprzedaje surowce tytanowe do Rosji podczas wojny, do produkcji samolotów i pocisków[/h2] Rosyjski przemysł obronny nadal otrzymuje surowce do produkcji tytanu z Ukrainy. Wydawałoby się, że na tle pełnej i otwartej rosyjskiej agresji jest to po prostu niemożliwe. Jednak dane uzyskane przez RBC-Ukraine od osób pracujących w przemyśle tytanowym potwierdzają, że znaczna część surowców tytanowych eksportowanych z Ukrainy przez pośredników trafia do Federacji Rosyjskiej. Ukraina ma duże rezerwy rud tytanu. Według szacunków państwowej Zjednoczonej Kompanii Górniczo-Chemicznej, 20% wszystkich światowych rezerw tego surowca koncentruje się na Ukrainie. Jednocześnie Ukraina praktycznie nie produkuje tytanu, metalu i produktów z niego. Koncentrat jest eksportowany, z którego gotowe produkty są już wytwarzane w innych krajach. Sam koncentrat jest kilku rodzajów – rutyl, ilmenit, cyrkon, distens-silemanite, staurolit. Ważnym szczegółem jest to, że Państwowa Służba Kontroli Eksportu (SEC) z nieznanych przyczyn kontroluje jedynie eksport koncentratu ilmenitu, na eksport którego przedsiębiorstwa muszą uzyskać odpowiednie zezwolenie (tzw. "bilet"). Ten rodzaj surowca jest uznawany za produkty "podwójnego zastosowania" (to znaczy może być stosowany w sferze wojskowej). Z jakiegoś powodu inne koncentraty są eksportowane bez żadnej kontroli. Eksport koncentratów tytanu trwa w czasie wojny. Od lipca ubiegłego roku do kwietnia 2023 r. państwowa Zjednoczona Spółka Górniczo-Chemiczna (UMCC) wyeksportowała 82,2 tys. ton rud zawierających tytan. Według danych uzyskanych ze źródeł w przemyśle tytanowym znaczna część tych produktów trafiła do Federacji Rosyjskiej. W szczególności partie koncentratu tytanu zostały sprzedane firmom pośredniczącym z Polski, Węgier, Czech, Słowacji, które mają obywateli rosyjskich jako założycieli i współpracują z Rosją. Na przykład w lipcu, sierpniu i wrześniu 2022 r. UMCC dostarczył tysiące ton koncentratu węgierskiej firmie Sic Luceat Lux KFT, której założyciele pochodzą z Krymu Aleksandra i Svetlany Muradyan (najprawdopodobniej tylko figuranci). Otwarte źródła wskazują, że głównymi kontrahentami tej firmy i odbiorcami w latach 2021-2022 były Redmetconcentrate LLC (Moskwa), Non-Metallic Company LLC (Biełgorod), Minko Rus LLC (Biełgorod) i inne rosyjskie firmy. Tak więc ta firma jest oczywistą rosyjską uszczelką, a państwowa firma UMCC nie może o tym nie wiedzieć. Innym przykładem jest polska firma BioProfTech Sp.z.o.o, zarejestrowana w Warszawie. Jej założycielem jest Rusłan Akopjan – zarejestrowany w okupowanym Charcyzsku w obwodzie donieckim. Akopyan posiada obywatelstwo rosyjskie. Firma ta otrzymała partie ilmenitu z Ukrainy latem i jesienią 2022 roku. Jeszcze bardziej skandaliczna jest sytuacja z innym przedsiębiorstwem – Zaporoską Fabryką Tytanowo-Magnezową (ZTMC LLC), która wcześniej należała do oligarchy Dmytro Firtasza, a w 2021 r. decyzją sądu wróciła na własność państwową (decyzja jest nadal w trakcie wykonywania). ZTMC jest jedynym producentem gąbczastego tytanu na Ukrainie. W przeciwieństwie do UMCC sprzedawał na eksport nie tylko surowce, ale faktycznie gotowe produkty – gąbkę tytanową, wlewki tytanu, czterochlorek tytanu, żużel tytanowy. W 2022 roku zakład prawie nie działał, ale sprzedawał produkty, które znajdowały się w jego magazynach. Łącznie sprzedano około 2 tys. ton wyrobów tytanowych za łączną kwotę 276,6 mln UAH. Nabywcami były m.in. firmy z Czarnogóry, Austrii, Litwy, Czech, które są związane z Rosją i mają rosyjskich założycieli. W szczególności nabywcą tetrachlorku była Nadezda Invest D.o.o., zarejestrowana w Budvie (Czarnogóra), współzałożona przez Sergeya Orekhova i Vladislava Nechiporenko. Gąbczasty tytan został kupiony od ZTMC przez austriacką firmę LL-Resourses GmbH, której dyrektorem jest obywatel Federacji Rosyjskiej Anatolij Zajcew z Petersburga. W sierpniu 2022 r. żużel tytanowy kupiła firma Cytleon S.r.o. z Czech, której współzałożycielem jest obywatel Rosji Leonid Tsytlenok, zarejestrowana w Moskwie. Możesz wymieniać przez długi czas, ale aby nie przeciążać czytelnika numerami i nazwami firm uszczelniających, ograniczamy się do powyższych przykładów. Wystarczą, aby twierdzić, że przedsiębiorstwa państwowe, świadomie lub niedbale, sprzedają produkty tytanowe firmom fasadowym, które dostarczają je dalej do Rosji. Gdzie końcowym konsumentem tych produktów są najprawdopodobniej fabryki wojskowe. W szczególności największym na świecie producentem tytanu i jego produktów jest VSMPO-AVISMA Corporation, która historycznie potrzebowała ukraińskich surowców i nadal ich potrzebuje. Produkty VSMPO-Avisma są szeroko stosowane przez fabryki wojskowe. W szczególności do produkcji samolotów, śmigłowców, pocisków manewrujących i innych produktów. Oczywiście sytuacja wymaga interwencji na najwyższym szczeblu, dokładnego dochodzenia i ustanowienia kontroli nad eksportem surowców tytanowych. Nie jest jasne, dlaczego Państwowa Służba Kontroli Eksportu nie wstrzymuje obecnie eksportu tytanu do firm fasadowych współpracujących z Rosją. Trudno jest również wyjaśnić, dlaczego zezwolenia na wywóz są ustalane tylko dla stężeń ilmenitu, pomimo faktu, że inne rodzaje produktów mogą być wywożone w sposób niekontrolowany. Niewątpliwie w czasie wojny eksport surowców tytanowych do Rosji powinien być wykluczony, więc państwo powinno sporządzić listę wiarygodnych międzynarodowych firm, które mogłyby sprzedawać surowce, i zakazać sprzedaży surowców firmom jednodniowym i różnego rodzaju pośrednikom, niezależnie od krajów, w których są zarejestrowane. W przeciwnym razie Ukraina będzie nadal wzmacniać własnego wroga, który otwarcie ogłasza swój cel zniszczenia ukraińskiej państwowości. https://www.rbc.ua/rus/news/ukrayina-pid-chas-viyni-prodae-rosiyi-titanovu-1691397828.html
      • MakuKSC, gargamel9998 oraz hank lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 25.08.2023 o 15:45
        Post #1585945 25.08.2023 15:45
      • Edytowany
      [b]Kontrowersyjnie...[/b] Posłuchać można, potem obśmiać lub wziąć na poważnie lub uznać jako grę "Trumpistów"... jak kto woli. Wywiad z amerykańskiego Daily Caller (Daily Caller to prawicowy serwis informacyjny i opiniotwórczy z siedzibą w Waszyngtonie. Został założony przez byłego gospodarza Fox News Tuckera Carlsona i eksperta politycznego Neila Patela w 2010 roku. Uruchomiony jako „ konserwatywna odpowiedź na „The Huffington Post ”, Daily Caller czterokrotnie zwiększył liczbę odbiorców i do 2012 r. stał się rentowny, przewyższając kilka konkurencyjnych witryn do 2013 r. W 2020 r. The New York Times określił witrynę jako „pionier konserwatywnego dziennikarstwa internetowego”. Daily Caller jest członkiem zespołu prasowego Białego Domu) , Przeprowadzony przez Tuckera Carlsona (Tucker Swanson McNear Carlson ur. 16 maja 1969 to amerykański konserwatywny komentator polityczny, pisarz, osobowość internetowa i telewizyjna) z Douglasem Macgregorem (Douglas Abbott Macgregor urodzony 4 stycznia 1947 to emerytowany pułkownik armii amerykańskiej i urzędnik rządowy, a także autor, konsultant i komentator telewizyjny. Dowodził wczesną bitwą pancerną podczas wojny w Zatoce Perskiej i był głównym planistą podczas bombardowania Jugosławii przez NATO w 1999 roku . Jego książka Breaking the Phalanx z 1997 r . opowiadała się za radykalnymi reformami w armii. Jego myślenie przyczyniło się do strategii USA podczas inwazji na Irak w 2003 r Po opuszczeniu wojska w 2004 roku stał się bardziej aktywny politycznie. W 2020 roku prezydent Donald Trump zaproponował Macgregora na ambasadora w Niemczech , ale Senat zablokował tę nominację. 11 listopada 2020 r. rzecznik Pentagonu ogłosił, że Macgregor został zatrudniony jako starszy doradca pełniącego obowiązki Sekretarza Obrony i piastował to stanowisko przez niecałe trzy miesiące . Trump powołał go także do zarządu West Point Academy , jego macierzystej uczelni , jednak nominacja ta została odwołana przez prezydenta Joe Bidena .Macgregor regularnie współpracuje z Fox Newsi pojawił się w rosyjskim kanale RT finansowanym przez państwo . Jego komentarz został odnotowany jako dyskredytujący Ukrainę , imigrantów i uchodźców) . [b]„[h2]To, co zrobiliśmy, przyniosło odwrotny skutek”: pułkownik Douglas Macgregor mówi Tuckerowi, dlaczego wojna na Ukrainie musi się natychmiast zakończyć[/h2]"[/b] Pułkownik Douglas Macgregor powiedział w poniedziałek współzałożycielowi Daily Caller Tuckerowi Carlsonowi, dlaczego wojna na Ukrainie musi się natychmiast zakończyć. Carlson w swoim początkowym monologu stwierdził, że media kłamią, jakoby armia ukraińska prosperowała w wojnie z Rosją. Ostrzegł, że wojska amerykańskie będą musiały przejąć władzę, aby pokonać prezydenta Rosji Władimira Putina, ale Macgregor ostrzegł, że Stany Zjednoczone mogą przegrać w potencjalnej „katastrofalnej wojnie”. „Myślę, że wszystkie kłamstwa powtarzane od ponad półtora roku na temat Ukraińców wygrywają, sprawa ukraińska jest sprawiedliwa, Rosjanie są źli, Rosjanie są niekompetentni” – zaczął Macgregor. „Wszystko się wali i to się wali, ponieważ to, co dzieje się na polu bitwy, jest przerażające”. Macgregor oszacował, że zginęło 400 000 Ukraińców (raczej straty liczone z rannymi), choć prawdziwe szacunki mówią o około 70 000 ofiar. Twierdził, że wielu Ukraińców poddało się Rosjanom, ponieważ ze względu na kontuzje są fizycznie niezdolni do walki. Macgregor, były oficer armii, który służył podczas wojny w Wietnamie, ostrzegał przed możliwością użycia broni nuklearnej i „eskalacji”, ponieważ przeciwnicy poczują się zobowiązani do użycia broni nuklearnej lub ryzykują jej utratę. Powiedział, że Rosja będzie szczególnie zła, jeśli wojska z kraju należącego do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) postawią stopę na ukraińskiej ziemi. Pułkownik ostrzegł także, że Ukraińcy czekają na zaangażowanie Stanów Zjednoczonych. Powiedział, że jeśli wojna będzie kontynuowana, wojska rosyjskie ustawią się na granicy Polski, kraju NATO. Powiedział, że próby USA pomocy Ukrainie „nie powiodły się” i jedynie zmobilizowały Rosję do przygotowania się do ewentualnej wojny z USA "To nie jest sytuacja, w której można wygrać, ponieważ Rosjanie, choć w lutym 2022 roku nie byli przygotowani na tego rodzaju wojnę, teraz są przygotowani” – powiedział Macgregor. „I kontynuują przygotowania, co obejmuje ciągłą mobilizację. Liczą do 750 000 żołnierzy na Ukrainie i w jej okolicach. Większość z nich znajduje się na obrzeżach Białorusi, zachodniej Rosji i południowej Ukrainy. W przyszłym roku liczba ta wzrośnie i spodziewam się, że wyniesie 1,2 miliona” "Nasi nieprzejednani, nasza okazana nienawiść i wrogość wobec Moskwy i Rosji przekonały naród rosyjski, a także kierownictwo w Moskwie, że będą musieli walczyć z nami i każdym, kto jest z nami sprzymierzony. Przygotowują się więc na taką ewentualność. Dlatego tak ważne jest, abyśmy się obudzili i zrozumieli, że to, co zrobiliśmy, przyniosło odwrotny skutek. Cokolwiek chcieliśmy osiągnąć, nie udało się. Musimy teraz to przerwać i dojść do porozumienia, które może nam się nie spodobać. Ale to musi się wydarzyć i to wkrótce, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. Macgregor wskazał ponadto na możliwość dotarcia wojny do Stanów Zjednoczonych, jeśli będzie ona nadal się nasilać. Oszacował, że setki Amerykanów prawdopodobnie walczą u boku Ukraińców, ponieważ prezydent Joe Biden zatwierdził żołd bojowy, oraz że siły amerykańskie są znacznie słabsze, niż sądzi amerykańska opinia publiczna. "Jeśli będziesz napierał tę wojnę z Rosją w Europie Środkowo-Wschodniej, dotrze ona do nas tutaj, w Stanach Zjednoczonych” – powiedział Carlsonowi. Oskarżył prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i otaczających go „radykałów” o determinację w dalszym prowadzeniu wojny. „Zełenski i otaczający go radykałowie są zasadniczo zaangażowani w prowadzenie tej wojny do ostatniego Ukraińca. I oczywiście jestem pewien, że pan Zełenski i jego przyjaciele zechcą w pewnym momencie przenieść się na emeryturę do swoich posiadłości na Florydzie, w Wenecji lub na Cyprze, aby zebrać miliardy, które udało im się ukraść lub wyssać z całej pomocy, której udzieliliśmy. dostarczyłem. Pamiętajcie, Ukraina jest prawdopodobnie jednym z najbardziej skorumpowanych miejsc na świecie”. Opisał Zełenskiego jako byłego komika, który udawał transwestytę i związał się z oligarchą. Macgregor powiedział/przypomniał, że ukraiński prezydent obiecał zawarcie pokoju z Rosją podczas swojej kampanii i wygrał wybory miażdżącym zwycięstwem. Całość tutaj... https://dailycaller.com/2023/08/21/douglas-macgregor-tucker-carlson-ukraine-war/ https://www.youtube.com/watch?v=iMUAaWK79Vc
      • gargamel9998, hank oraz MakuKSC lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 17.08.2023 o 11:26
        Post #1584935 17.08.2023 11:26
      • Edytowany
      Tandemowe głowice kumulacyjne pewnie wejdą jak w masło. Oprócz tego wóz można spalić, wysadzić na minie, uszkodzić optoelektronikę i staje się złomem. Widziałem filmy z rosyjskimi powolnymi dronami. W tym przypadku ma to sens. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/f6a63e102bb2c3ff-jpg-14532093.jpg[/img]
      • hank oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 17.08.2023 o 11:12
        Post #1584932 17.08.2023 11:12
      • Edytowany
      My w ten sposób drogi @hank#159 wzmacnialiśmy Rosomaki w Afganie. Opinie były pozytywne. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/oz568e-307235fb638263ca21969903213e51bc-jpg-09819520.jpg[/img] A tutaj coś mocniejszego. Pancerz prętowy na PT 91M [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/lpxnrchv9guhrnujo2ho-jpg-77485207-jpg-29455791.jpg[/img]
      • gargamel9998 lubi to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 17.08.2023 o 09:19
        Post #1584924 17.08.2023 09:19
      Ukraińska modyfikacja challangera [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/f3l4zzkweaevyb4-jpg-58873478.jpg[/img] Czyli coś tam działa? Wcześniej wyśmiewano ten pomysł: [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/fe6dmjjx0amnuck-jpg-60919308.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/fe7gl7axwam8d-l-jpg-41572179.jpg[/img]
      • hank oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 13.08.2023 o 14:01
        Post #1584650 13.08.2023 14:01
      • Edytowany
      Swoją drogą [b]U[/b]kraińska[b] P[/b]rasowa [b]A[/b]gencja praktycznie istnieje! Tamtejsza gazeta[b] U[/b]kraińska [b]P[/b]rawda (Українська правда) takie rzeczy np wypisuje: "Wołyńska tragedia – obopólne czystki etniczne ukraińskiej i polskiej ludności dokonane przez wiejskie oddziały samoobrony z obu stron, Ukraińską Powstańczą Armię i polską Armię Krajową, z udziałem polskich batalionów Schutzmannschaft i radzieckich partyzantów w 1943 roku podczas II wojny światowej na Wołyniu" https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ska_prawda Zapomniałem Kolego @sarmata#4954 choć i Kolegę @MakuKSC#9484 to zaciekawi, o najważniejszym! Otóż ta Ukraińska Prawda należy do Dragon Capital w którym główne skrzypce gra... George Soros... Z resztą... Panowie, podążając za pieniędzmi... Krytykowany u nas Onet niby niemiecki? Otóż w ogromnej części amerykański - fundusz KKR
      • MakuKSC, gargamel9998 oraz hank lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 13.08.2023 o 11:29
        Post #1584642 13.08.2023 11:29
      • Edytowany
      W "naszych" mediach było raczej streszczenie, więc całość z amerykańskich: [h2]Ukraina zwalnia najwyższych oficerów poboru po skandalu łapówkarskim[/h2] Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że usuwa wszystkich 24 regionalnych szefów rekrutacji, ponieważ skorumpowane programy uchylania się od poboru zagrażają zaufaniu opinii publicznej i zachodnich zwolenników Ukrainy Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił w piątek, że jego rząd zwalnia wszystkich regionalnych szefów rekrutacji wojskowych w kraju, aby rozprawić się z korupcją, po wielokrotnych doniesieniach o oficerach biorących łapówki, aby umożliwić mężczyznom uniknięcie wcielenia do walki z rosyjską inwazją. Ogłoszenie w tym tygodniu, że od czasu inwazji prokuratorzy otworzyli 112 spraw przeciwko 33 urzędnikom zaangażowanym w rekrutację, dostarczyło najnowszych dowodów na to, że wojna dostarczyła nowych dróg dla zakorzenionej korupcji rządowej, która od dawna nęka Ukrainę. Dwóch oficerów rekrutacyjnych zostało oskarżonych w ostatnich dniach o wzbogacenie się poprzez fałszowanie dokumentów, które określają mężczyzn jako niezdolnych do służby – w niektórych przypadkach pobierając 10 000 USD za głowę. Zarzuty pojawiają się, gdy bomby spadają na cywilów, żołnierze umierają, Ukraina próbuje zwerbować więcej żołnierzy, aby zastąpić zabitych lub rannych, a miliony poświęcają się, aby zapewnić przetrwanie narodu. Zełenski nie ukrywał swojej pogardy, ogłaszając, że zwalnia 24 regionalnych szefów rekrutacji, mówiąc w wideo opublikowanym w mediach społecznościowych, że "system powinien być prowadzony przez ludzi, którzy dokładnie wiedzą, czym jest wojna i dlaczego cynizm i przekupstwo podczas wojny są zdradą". Dodał, że ci oficerowie, którzy zostali usunięci, ale nie popełnili żadnego wykroczenia, powinni służyć na froncie, "jeśli chcą zachować pagony i udowodnić swoją godność". Wszyscy dotychczasowi szefowie ośrodków zostaną zastąpieni przez "żołnierzy, którzy byli na froncie lub którzy nie mogą być w okopach, ponieważ stracili zdrowie, kończyny". Korupcja związana z uchylaniem się od poboru uderza w nerwy ludzi takich jak Oksana Borkun, której mąż, Wołodymyr Hunko, zginął walcząc z Rosjanami. "Pojawia się oburzenie, gniew, zarówno wobec tych, którzy dają łapówkę, jak i tych, którzy ją biorą" - powiedziała pani Borkun, która mieszka w Irpinie, na przedmieściach Kijowa. "Pojawia się rozpacz, ponieważ na pierwszej linii frontu jest wielu facetów, których trzeba było zastąpić dawno temu, ponieważ są bardzo wyczerpani." Ale Andrij, oficer Wojsk Obrony Terytorialnej, powiedział, że korupcja w centrach rekrutacyjnych jest dobrze znana i że wykorzenienie niektórych odpowiedzialnych raczej nie będzie miało dużego wpływu na mobilizację. Andrij, który omawiał sprawy polityczne pod warunkiem, że jego nazwisko nie będzie używane, powiedział: "Ci, którzy chcieliby tego uniknąć, i tak by to zrobili". Pan Zełenski, grając dla wielu widzów, musi odpierać taki cynizm. Aby kontynuować wojnę, musi zapewnić Ukraińców, że ich poświęcenie było warte zachodu i nakłonić ich do zrobienia więcej, jednocześnie zadowalając swoich zachodnich zwolenników, że nie toleruje korupcji i że fortuna, którą włożyli w wsparcie jego wojska i rządu, nie została zmarnowana. Amerykańscy i europejscy urzędnicy twierdzą, że nie ma dowodów na to, że pomoc dla Ukrainy została skradziona lub nadużywana, ale nawet postrzeganie oszustwa może zagrozić wsparciu politycznemu. Skala korupcji werbunkowej i uchylania się od poboru jest niejasna, ale to nie pierwszy skandal, który wstrząsnął administracją Zełenskiego, który objął urząd w 2019 roku, obiecując walkę z korupcją systemową. Jeden skandal dotyczył płacenia drastycznie zawyżonych cen żywności dla wojska, co doprowadziło do usunięcia kilku najwyższych urzędników państwowych. A rząd zareagował na oszustwa rekrutacyjne, podobnie jak w sprawie skandalu związanego z zakupami żywności, dopiero po tym, jak poinformowały o nich ukraińskie media Dochodzenie przeprowadzone przez serwis informacyjny Ukrainska Pravda w czerwcu ujawniło, że oficer wojskowy z południowego regionu Odessy kupił nieruchomości i samochody warte miliony dolarów w strefie przybrzeżnej Hiszpanii. Oficer, Jehor Smirnow, został zwolniony i wysłany na linię frontu, a sprawa skłoniła Zełenskiego do zarządzenia inspekcji całego systemu, przeprowadzonej przez kilka agencji bezpieczeństwa narodowego i organów ścigania. Ukraińska Prawda poinformowała w czwartek, że minister obrony Ołeksij Reznikow może zostać wkrótce zastąpiony. Wstrząs operacji rekrutacyjnych Zełenskiego stanowił najszerszą zmianę w strukturze wojskowej Ukrainy od czasu inwazji, odzwierciedlając zarówno głębię problemu, jak i wyzwania stojące przed Ukrainą po 18 miesiącach brutalnych walk. Podczas gdy Kijów często nie ujawnia liczby ofiar, zachodni urzędnicy i analitycy szacują, że ponad 150 000 ukraińskich żołnierzy zostało zabitych lub rannych, oprócz dziesiątek tysięcy ofiar cywilnych. Szacunki strat Rosji są wyższe, ale z około 145 milionami ludzi ma ponad trzy razy więcej ludności. Dwumiesięczna kontrofensywa Ukrainy mająca na celu odzyskanie utraconego terytorium na południu zamieniła się w krwawą harówkę, dokonując boleśnie powolnych postępów w kierunku okupowanych miast Melitopol i Berdiańsk, z kolejnymi przyrostami zgłoszonymi w piątek. Ale w tym samym czasie siły rosyjskie się naprzód na miasto Kupiansk na północnym wschodzie. Wielu z walczących za Ukrainę to ochotnicy lub zawodowi żołnierze, którzy postrzegają walkę nie jako wybór, ale obowiązek. Mimo to, ponieważ Ukraina sięga coraz głębiej do społeczeństwa, aby utrzymać swoje szeregi, liczba osób próbujących uciec ze służby wzrosła, powiedzieli ukraińscy urzędnicy. Państwowa Straż Graniczna poinformowała, że średnio 20 mężczyzn dziennie jest aresztowanych za próbę opuszczenia kraju. Zgodnie z ogłoszeniem stanu wojennego, który nastąpił po inwazji, mężczyźni w wieku od 18 do 60 lat muszą pozostać na Ukrainie, zgłosić się do lokalnych biur rekrutacyjnych i przejść badania medyczne w celu ewentualnej służby. Istnieje kilka wyjątków, w tym zapisanie się na uniwersytet, niepełnosprawność lub posiadanie co najmniej trojga dzieci. Wiele kobiet służy również w ukraińskim wojsku, w tym w rolach bojowych, ale są to ochotniczki, a nie poborowe. Niektóre z korupcyjnych schematów opisanych przez prokuratorów polegały na udzielaniu "niezdolnym" mężczyznom pozwolenia na opuszczenie kraju. Osoby zaangażowane, oprócz oficerów werbunkowych, obejmują personel medyczny, który sprawdza zdolność potencjalnych żołnierzy do służby. Problem dla władz Ukrainy jest znacznie mniejszy niż szacowany na setki tysięcy exodus z Rosji, który nasilił się po ogłoszeniu przez Kreml mobilizacji około 300 tys. ludzi we wrześniu ubiegłego roku. Jest to jednak problem dla wysiłku wojennego, który potrzebuje zasobów i zaufania publicznego, w obliczu kontrofensywy, która jak dotąd nie doprowadziła do osiągnięcia przełomu. Nieustanne rosyjskie bombardowania potęgują poczucie wyczerpania odczuwane przez miliony, które nie chciałyby niczego więcej niż pozostać w spokoju, ale nie widzą innego wyboru niż walka. Decyzja o zmianie szefów biur rekrutacyjnych została zatwierdzona na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, a za wdrożenie zmian odpowiedzialny został generał Walerij Załużny, szef ukraińskich sił zbrojnych. Dokładna liczba osób w ukraińskich siłach zbrojnych nie jest publicznie dostępna, ale Reznikow, minister obrony, powiedział, że celem narodu jest posiadanie armii liczącej milion ludzi, co obejmowałoby Gwardię Narodową, policję i straż graniczną. W pierwszych miesiącach wojny rząd powiedział, że tylko osoby z doświadczeniem wojskowym lub konkretnie potrzebnymi umiejętnościami zostały powołane do wojska. Ale nawet wtedy pojawiły się skargi, że proces poboru był tajny i pełen korupcji. W ubiegłym roku ukraiński rząd wprowadził zakaz wydawania wezwań przez funkcjonariuszy werbunkowych w punktach kontrolnych, na stacjach benzynowych i w innych miejscach publicznych, w odpowiedzi na petycję podpisaną przez ponad 25 000 osób https://www.nytimes.com/2023/08/11/world/europe/ukraine-fires-recruitment-chiefs.html?smid=tw-nytimes&smtyp=cur
      • hank, gargamel9998 oraz MakuKSC lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 13.08.2023 o 11:11
        Post #1584640 13.08.2023 11:11
      Bardziej historia niż wojskowość... [b]PAP cenzuruje wspomnienia ocalałej z Rzezi Woli – usuwa z nich ukraińskich sprawców.[/b] Polska Agencja Prasowa w sobotnim artykule „Rzeź Woli – jedna z najbardziej krwawych zbrodni wojennych w Europie XX wieku”, cenzuruje wspomnienia ocalałej z rzezi Woli, zamieniając słowa o Ukraińcach na „Niemcy” i „oprawcy”. W sobotę Polska Agencja Prasowa zamieściła na swojej stronie artykuł na temat Rzezi Woli, w który cenzuruje wspomnienia ocalałej Wandy Lurie, której dzieci zostały zamordowane w fabryce „Ursus” zamieniając słowa o Ukraińcach na „Niemcy” i „oprawcy”. „Błagałam otaczających nas[b] Niemców[/b], by ratowali dzieci i mnie, któryś z nich zapytał, czy mogę się wykupić. Dałam mu złote 3 pierścienie. Zabrawszy to, chciał mnie wyprowadzić, jednak kierujący egzekucją Niemiec – oficer–żandarm, który to zauważył, nie pozwolił i kazał mnie dołączyć do grupy przeznaczonej na rozstrzelanie, zaczęłam go błagać o życie dzieci i moje, mówiłam coś o honorze oficera. Odepchnął mnie jednak, tak że się przewróciłam” – pisze Polska Agencja Prasowa. Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, pierwsze zdanie tego fragmentu brzmi: „Błagałam otaczających nas[b] Ukraińców[/b], by ratowali dzieci i mnie, któryś z nich zapytał, czy mogę się wykupić”. To nie jedyna zmiana w tekście, PAP pisze: „W pewnym momencie [b]oprawca [/b]stojący za nami strzelił najstarszemu synkowi w tył głowy, następne strzały ugodziły młodsze dzieci i mnie”. Gdy porównamy tekst z informacjami IPN widzimy różnicę: „W pewnym momencie[b] Ukrainiec[/b] stojący za nami strzelił najstarszemu synkowi w tył głowy, następne strzały ugodziły młodsze dzieci i mnie”. https://kresy.pl/wydarzenia/pap-cenzuruje-wspomnienia-ocalalej-z-rzezi-woli-usuwa-z-nich-ukrainskich-sprawcow/ https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/55879,Maciej-Zuczkowski-Rzez-Woli.html
      • MakuKSC, sarmata, hank oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie TRANSFERY CRACOVII (komentarze, listy życzeń, twittery itd...)
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 13.08.2023 o 10:51
        Post #1584638 13.08.2023 10:51
      • Edytowany
      Ależ Kolego @ALRS#3581 super, że komuś się cokolwiek chce. Ja bardzo podziwiam tych którzy jeżdżą, dopingują, wieszają flagi, robią oprawy itd itd. Ogromnie szanuje osoby, które potrafią po sobie zachować porządek wokół siebie. Tylko, że jakiekolwiek działanie ma dać efekt, bo inaczej to para w gwizdek, a że u nas pary nie za wiele, to jej szkoda. Więc pisanie petycji na tt do Filipiaka który ma to w dupie uważam za bezcelowe.
      • sterby, mariusz oraz kaleb lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 13.08.2023 o 10:19
        Post #1584635 13.08.2023 10:19
      Afryka cd... [h2]Wielkie koncerny podbijają Afrykę. Jesteśmy świadkami nowej formy kolonializmu[/h2] [b]36 koncernów kontroluje surowce w Afryce na obszarze większym niż powierzchnia Niemiec.[/b] Niektóre kraje afrykańskie rozwijają się w tempie, którego mogą im pozazdrościć Chiny (9 proc. rocznie). Ale cena postępu jest wysoka. Unikając opodatkowania, wielkie koncerny narażają afrykańskie państwa na straty sięgające 50 mld dol. rocznie. W walce o dominację ścierają się Chińczycy, Brytyjczycy i Francuzi. Orężem są miliardowe inwestycje, bezwzględny biznes i handel. Jak przekonują autorzy raportu brytyjskiej organizacji pozarządowej War on Want, Afryka jest obecnie przedmiotem kolonialnej inwazji nowego typu, gdzie rolę konkwistadorów odgrywa przede wszystkim wielki biznes. Przykład? 36 globalnych koncernów kontroluje wydobycie surowców w Afryce na łącznym obszarze przekraczającym terytorium Niemiec. Są wśród nich tacy giganci jak BP, Rio Tinto czy Glencore. Jak podają autorzy raportu War on Want, ponad 100 korporacji notowanych obecnie na giełdzie w Londynie kontroluje afrykańskie zasoby warte co najmniej bilion dolarów. Bardzo silną pozycję w Afryce obok Wielkiej Brytanii ma także Francja, która od lat inwestuje na Czarnym Lądzie. Wartość francuskiej pomocy przekroczyła w 2013 roku miliard dolarów. Jednak europejska obecność w Afryce zderza się z interesami Azji, głównie Chin. - Biorąc pod uwagę dominację na rynku motocykli, który jest tam podstawowym środkiem transportu, rowerów oraz zalewu drobną chińszczyzną, można powiedzieć, że Zachód przegrywa na tym polu rywalizację. Chińczycy w zamian za dostęp do surowców przejmują inicjatywę – wyjaśnia Tadeusz Makulski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwego Handlu i członek zarządu World Fair Trade Organization - Europe. - Oczywiście wciąż najbardziej widocznymi logotypami w Afryce są znaki marek globalnych jak Orange, Coca-Cola itp., ale one są już mocno zakorzenione na tych rynkach - dodaje. Drenaż na 50 mld dol. Wielki biznes wykorzystuje legalne i półlegalne metody, aby maksymalizować zyski kosztem lokalnych społeczności, a nawet całych państw. Wykorzystują do tego dominującą pozycję, niskie koszty pracy, dziurawe przepisy oraz własną skomplikowaną strukturę. - Afera Panama Papers pokazała dużą skalę unikania opodatkowania z wykorzystaniem rajów podatkowych przez wielkie koncerny inwestujące na rynkach rozwijających się, w tym również w Afryce. Obliczenie wynikających z tego powodu strat dla krajów rozwijających się jest trudne. Szacuje się, że mogą one tracić od 100 mld do nawet 200 mld dol. rocznie w wyniku unikania opodatkowania – komentuje Damian Wnukowski, ekspert PISM. - To gigantyczna strata dla budżetów tych państw. Te pieniądze mogłyby służyć nie tylko do utrzymania tempa rozwoju gospodarczego, ale i poprawy jego jakości, w tym rozbudowy systemu edukacji, zdrowia czy infrastruktury. Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego czwartą część tej kwoty każdego roku traci Afryka. Korporacje ponadnarodowe pozbawiają kraje tego kontynentu każdego roku kwoty co najmniej 50 mld dol., wynika z raportu MFW. - Sprawiedliwość podatkowa jest tematem pilnym i priorytetowym. Pieniądze uzyskane z podatków oraz wzmacnianie prawa podatkowego krajów ubogich są kluczem do redukcji ubóstwa i wzrostu gospodarczego w regionie - mówi etiopistka Daria Żebrowska Fresenbet z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. - Obserwujemy wzrost odpływu kapitału o blisko 10 proc. rocznie. Potwierdzają to dane Global Financial Integrity. W samej tylko Afryce Subsaharyjskiej stanowią one aż 5,5 proc. wypracowanego PKB regionu - wylicza w rozmowie z money.pl. Przykładów jest wiele. O transferowanie pieniędzy do rajów podatkowych wielokrotnie oskarżana była brytyjsko-australijska firma Rio Tinto. To trzeci pod względem wielkości koncern wydobywczy na świecie i największy pod względem wydobycia węgla. W Mozambiku wydobywa gaz ziemny. Z podobnymi zarzutami spotyka się brazylijski koncern Vale, który prowadzi w Moaitze jedną z największych kopalni węgla kamiennego w Afryce oraz drugą największą w Afryce hutę aluminium Mozal. Obie firmy znalazły się na cenzurowanym organizacji pozarządowych ze względu na nierespektowanie praw pracowniczych. Ta ostatnia ma na koncie również kontrowersje związane z rozbudową firmy i przymusowym wysiedleniem 1,3 tys. rodzin. Znany koncern browarniczy SABMiller też działa w Afryce i też nie zawsze gra fair. Jak wynika z raportu Action Aid, do 2010 roku przez dwa lata korporacja wykazywała stratę na tamtejszym rynku, będąc jednocześnie drugim pod względem sprzedaży browarem w Ghanie. Tym samym nie płaciła podatku korporacyjnego. Jak to możliwe? Pomogła struktura firmy. Spółki przelewały wypracowane zyski siostrzanym firmom zarejestrowanym w rajach podatkowych. Jak wykazał Action Aid, 43 mln funtów trafiało do spółki zależnej w Holandii w postaci opłaty za wykorzystanie marki, a 40 mln funtów do spółki zależnej w Szwajcarii jako opłata za zarządzanie. - Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie przepływy finansowe - zarówno legalne jak i nielegalne - i dodamy do tego międzynarodową pomoc rozwojową i humanitarną, to jak pokazują dane Global Financial Integrity, więcej pieniędzy z Afryki odpływa, niż do niej trafia - wskazuje Żebrowska Fresenbet. - Działania międzynarodowych korporacji, w tym koncernów wydobywczych czy spożywczych oskarżanych o wykorzystywanie firm założonych w rajach podatkowych, często są legalne, lecz jednocześnie szkodliwe dla lokalnej gospodarki i społeczeństwa - przypomina Damian Wnukowski. Ekspert PISM zaznacza jednak, że jest to problem nie tylko Afryki, ale całego świata. Tylko globalne działania mają szansę na uszczelnienie systemu i ograniczenie tych strat. Zdominowani rolnicy Dużym problemem Afryki, podobnie jak innych krajów rozwijających się, są nierówności w relacjach globalnych koncernów z drobnymi wytwórcami. A to oni odpowiadają na za 70 proc. produkcji żywności, wynika z danych Fairtrade Fundation. Przykład? 80 proc. światowej produkcji kawy dostarczają małe gospodarstwa, a w przypadku kakao jest to aż 90 proc. Jednocześnie kontrolę nad rynkami przejęło kilka dużych podmiotów, które ustalają ceny dla dostawców na poszczególnych etapach łańcucha dostaw. Jak wynika z przygotowanej przez Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu polskiej wersji raportu "Who's got the power?" o nieuczciwych praktykach handlowych w sektorze rolnym możemy mówić zarówno na rynku kawy, bananów, kakao jak i cukru trzcinowego. - Podczas gdy 47 proc. mieszkańców Afryki subsaharyjskiej, czyli około 450 mln ludzi, żyje poniżej granicy skrajnego ubóstwa, a więc osiąga przychód znacznie mniejszy niż 1,25 dol. dziennie, 97 proc. zysków z handlu z krajami tego regionu trafia do firm z krajów wysoko rozwiniętych. Jedynie 3 proc. korzyści przypada na kraje rozwijające się – tłumaczy Tadeusz Makulski powołując się na dane Oxfam. Handel odbywa się na zasadach narzucanych przez duże korporacje monopolizujące w praktyce poszczególne rynki. W efekcie światowy handel kakao kontroluje dziewięć firm – trzy przetwórnie i sześciu producentów czekolady i słodyczy, rynek zdominowało także pięciu dostawców bananów, a sześć największych cukrowni kontroluje 60 proc. handlu cukrem. Połową dostaw kawy podzieliło się trzech dostawców, a pięć palarni ma udziały w 45 proc. całego rynku. To oni dyktują warunki. Dominujące podmioty nakładają niesprawiedliwe niskie ceny, jak choćby w przypadku cukru, oraz wykluczają drobnych rolników z rynku, czego przykładem mogą być producenci bananów. Utrudniają zrzeszanie się drobnych rolników i pracowników rolnych, czego doświadczają choćby plantatorzy kawy. - Na to nakłada się polityka ochrony rynku unijnego, wymuszona przez lobby producentów rolnych, która spowodowała wzrost ceł na cukier trzcinowy do poziomu, który zablokował import z krajów Afryki, jak Malawi, gdzie jest to bardzo ważne źródło dewiz - wylicza Makulski. Wielki biznes wykupuje ziemię pod własne uprawy. Przykładem mogą być działania spółki Chikweti Forests of Niassa, która zdobyła zgodę od plemienia Licole na założenie plantacji sosny. Po 12 miesiącach koncern poszerzył obszar upraw. Tym razem jednak o tereny, których lokalna społeczność jej nie przekazała. W 2011 wybuchły zamieszki. Jak wynika z raportu Uniwersytetu w Wirginii i Politechniki w Mediolanie, z "landgrabbingiem" zmagają się 62 państwa. Blisko połowa (47 proc.) gruntów zawłaszczanych przez globalnych potentatów znajduje się w Afryce. - Koszty społeczne działań korporacyjnych w Afryce są ogromne. Paradoksem jest to, że dotknięta ubóstwem i głodem Afryka jest ważnym producentem żywności, która trafia do bogatych państw jako komponent do produkcji biopaliw – zauważa Daria Żebrowska Fresenbet ekspertka IGO. Nie tylko koncerny. Wini są też rządzący Pójściem na skróty byłoby przypisanie całej odpowiedzialności za trudną sytuację w Afryce złym korporacjom i zachłannym przedsiębiorcom. Mimo szkodliwych praktyk, jakie niektóre z nich stosują, pewną cześć środków korporacje przeznaczają również na działania rozwojowe. To jednak kropla w morzu potrzeb pogłębianym przez unikanie opodatkowania i nieuczciwy handel. Jak słusznie zauważa Marek Rohr-Garztecki, ekspert z Collegium Civitas, międzynarodowe firmy wykorzystują możliwości, jakie stworzyli im rządzący w krajach afrykańskich. - Maksymalizacja zysków i optymalizacja podatkowa to istota kapitalizmu. Problem Afryki znajduje się w zupełnie innym miejscu - argumentuje Wątpliwe kontakty i złe umowy zwierane przez rządzących pozwalają na okradanie Afryki. Głośną sprawą była choćby kwestia wyparowania 3 mld dol. kredytu udzielonego Mozambikowi przez rosyjski VTB Bank i Credit Suisse na rozbudowę floty do połowu tuńczyka. Doliczono się jedynie zakupu trzech kutrów – wskazuje Garztecki. Ta i inne afery w Mozambiku spowodowały utratę władzy przez prezydenta Armando Guebuza. Przykładów jest więcej. Prezydent Zimbabwe Robert Mugabe wraz z pośrednikami od lat defraudują diamenty ze złóż w Marange. Według szacunków organizacji Partnerstwo Afryki i Kanady (PAC), w latach 2008-2012 zaginęły kamienie o wartości 2 mld dol. Władca Nigerii Sani Abacha zasłynął tym, że zdefraudował i na szwajcarskich kontach członków rodziny ulokował 4,3 mld dol. W 2014 roku Tanzanię zelektryzowała afera korupcyjna w sektorze energetycznym. Również początek 2016 roku potwierdza nieuczciwość na szczytach tamtejszych władz. - Afera Panama Papers ujawniła istnienie w rajach podatkowych kont należących do prominentnych afrykańskich polityków, biznesmenów i ich rodzin, co rodzi podejrzenia o unikanie przez nich płacenia podatków i ukrywanie dochodów pochodzących z nielegalnych źródeł, w tym korupcji – wskazuje Damian Wnukowski z PISM. https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wielkie-koncerny-afryka-kolonializm,216,0,2136792.html
      • hank oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 13.08.2023 o 09:56
        Post #1584634 13.08.2023 09:56
      Wspominał kolega @gargamel9998#11570 jakoś ostatnio o Afryce... Temat jest ogromny, ale warto co nieco wiedzieć, bo tamtejszy "teatr" zmagań między zachodem a wschodem, być może "wystawi niebawem wiele przedstawień dla widzów." Arktyka podobnie staje się coraz gorętszym kąskiem, bo i złoża i szlak północny z Chin po wodach dla nich "przyjaznych" , do tego krótszy jest do ogarnięcia. Ale to innym razem... [h2]AFRYKA [/h2] Francja nie zrywa z kolonializmem w Afryce Większość afrykańskich krajów formalnie uzyskała niepodległość ponad pół wieku temu, a prawie wszystkie europejskie potęgi odeszły od jawnego kolonializmu. Jednak niechlubnym wyjątkiem jest Francja. Neokolonialny wyzysk trwa do dzisiaj przez systemowe uzależnienie zachodnio- i środkowoafrykańskich państw od francuskich publicznych instytucji, banków i prywatnych konglomeratów, którym Pałac Elizejski zapewnił monopolistyczną dominację na wielu rynkach. Francja nie tylko od lat blokuje odbudowę państwowości krajów Sahelu i Zatoki Gwinejskiej, ale nawet na poziomie moralnym nie poczuwa się do uderzenia się w pierś. Na początku bieżącego roku postawa francuskiego rządu kilkukrotnie znalazła się na czołówkach afrykańskich gazet. Prezydent Francji, Emmanuel Macron, wykluczył przeproszenie Algierii za kolonializm, choć sam wcześniej nazwał tragiczne wydarzenia z tego okresu zbrodniami przeciwko ludzkości i aktami barbarzyństwa. Pałac Elizejski znalazł się też pod ostrzałem po tym, jak francuskie siły specjalne zrzuciły na początku roku bomby na muzułmańskie wesele w Mali. Choć celem mieli być islamscy terroryści, to zginęli przypadkowi goście weselni, w tym kobiety i dzieci. Jednocześnie kraje regionu Afryki Północnej i Zachodniej dobrze pamiętają słowa prezydenta Francji, jakoby to Afryka miała problem cywilizacyjny. Biorąc pod uwagę regionalny kontekst historyczny, można stwierdzić, że Macron nie mógł dobrać bardziej niefortunnych słów. Łatwo je zestawić z francuską misją cywilizacyjną z kolonialnego okresu. Po II wojnie światowej Francja, Belgia, Hiszpania, Portugalia, a przede wszystkim Wielka Brytania, były wypierane z kontynentu dzięki miejscowym ruchom narodowowyzwoleńczym, presji własnej opinii publicznej oraz potrzebie skupienia się na odbudowie własnych krajów. Jedynie Francja nie mogła pogodzić się z następującymi zmianami w porządku światowym, chciała utrzymać się w pierwszej lidze globalnych potęg. Wsparły ją Stany Zjednoczone, które próbowały równoważyć sowieckie wpływy w Afryce. Francja stworzyła Françafrique – system mniej lub bardziej formalnych zależności personalnych, instytucjonalnych, politycznych i gospodarczych, dzięki którym dalej mogła eksploatować bogactwa Afryki, a jednocześnie współpracować z elitami politycznymi nowo utworzonych krajów regionu. Konserwowany przez Paryż system przetrwał dekady i funkcjonuje w szerokim zakresie do dzisiaj mimo międzynarodowej krytyki i presji. Francuska pajęcza sieć, która oplotła państwowe instytucje Zachodniej Afryki, opiera się na czterech filarach – gospodarczych przywilejach dla francuskich koncernów, wojskowej obecności w regionie, politycznych naciskach i powiązaniach systemu monetarnego Szczególnie uciążliwy dla suwerenności państw afrykańskich jest ten ostatni element. Osiem krajów Zachodniej Afryki – Benin, Burkina Faso, Gwinea Bissau, Wybrzeże Kości Słoniowej, Mali, Niger, Senegal i Togo – dzieli wspólną walutę, franka CFA, co jest akronimem od Francuskich Kolonii w Afryce, później przepudrowanym na franka Francuskiej Wspólnoty (fr. communauté) w Afryce. Środkowa Afryka – Kamerun, Republika Środkowej Afryki, Czad, Kongo, Gwinea Równikowa i Gabon – również posługuje się frankiem CFA, który tylko nominalnie różni się od zachodnioafrykańskiego franka. Waluta CFA nakłada na zachodnio- i środkowoafrykańskie państwa szereg zobowiązań. Jej kurs jest usztywniony wobec euro (wcześniej od francuskiego franka), co utrudnia miejscowym władzom prowadzenie niezależnej polityki monetarnej. Nie mogą obniżyć wartości waluty w czasie recesji, żeby np. wesprzeć własny eksport. Ten efekt wzmacniają globalne spowolnienia i kryzysy, jak np. w 2008 r., kiedy euro dodatkowo wzmocniło się jako bezpieczna przystań dla inwestorów, windując równolegle CFA. Paryż broni tego mechanizmu, tłumacząc, że stabilizuje on lokalne rynki finansowe i chroni społeczeństwa przed nadmiernym luzowaniem budżetu przez populistyczne rządy. Zakrawa o ironię, że adwokatem zdyscyplinowanej polityki pieniężnej w regionie jest kraj z jednym z największych długów publicznych w Unii Europejskiej. W 2019 r. wicepremier Włoch, Luigi di Maio, skrytykował Macrona za to, że poucza włoski rząd, kiedy sam finansuje publiczny dług pieniędzmi z eksploatacji Afryki. W istocie kraje afrykańskiej unii walutowej miały niską inflację, niższe bezrobocie i deficyty fiskalne niż te prowadzące niezależną politykę monetarną. WKS czy Senegal zrobiły w ostatniej dekadzie skokową poprawę w zakresie governance, przyciągały też więcej inwestorów zagranicznych dzięki niskim stopom procentowym, co pozwoliło WKS być jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek kontynentu. Z drugiej zaś strony najprężniejsze gospodarki regionu to Nigeria i Ghana, które wyjątkowo mają własną walutę. Udało im się w pełni uniezależnić od kontroli Starego Kontynentu. Ogółem od 2000 r. gospodarki posługujące się frankiem CFA rosły w tempie 1-2% rocznie wolniejszym niż kraje z płynnym kursem walutowym. Umowy z Francją zobowiązują też wspomniane wyżej 14 krajów do utrzymywania aż 50% rezerw walutowych we francuskim Banku Centralnym (dawniej było to aż 85%!). Rocznie z podatków afrykańskich podatników do Paryża trafia prawie pół biliona euro. Republiki afrykańskie mogą więc korzystać tylko z połowy swojego budżetu, a jeśli chcą zainwestować w rozwój większe środki, mogą jedynie pożyczyć własne pieniądze od Francji na rynkowych zasadach, tj. z odpowiednimi odsetkami. Mimo że Francja gwarantuje stabilność i wymienialność CFA, cena płacona przez Afrykę jest niebagatelna. Słabo rozwinięte kraje Zachodniej i Środkowej Afryki są związane kursem z walutą najbardziej rozwiniętego regionu świata, Europy Zachodniej. Priorytety polityki monetarnej obu regionów są rozbieżne – fiskalna dyscyplina i limity budżetowe państw strefy euro nie odpowiadają wyzwaniom afrykańskich gospodarek, które potrzebują zatrudnienia i inwestycji w infrastrukturę i produkcję, a te wymagają zwiększonego kredytowania publicznego i prywatnego sektora. Bogactwo Afryki pod francuskim butem Na tym francuskie wpływy się bynajmniej nie kończą. Wydawałoby się, że dysponując już połową budżetu i ewentualnymi zaciągniętymi pożyczkami, afrykańskie republiki mają pełną dowolność w wydawaniu tych środków. Jednak Paryż, wycofując się z regionu latach w 50. i 60., wymusił na nich upokarzające umowy, które zapewniają francuskim koncernom uprzywilejowaną pozycję we wszelkich przetargach, inwestycjach i kontraktach wydobywczych. I tak Francja ma prawo pierwokupu wszystkich nowo odkrytych surowców w swoich byłych koloniach. Przywileje rozciągają się nie tylko na bogactwo naturalne, ale na wszystkie kluczowe sektory gospodarki. Dzięki zapewnionym prawnie preferencjom dla koncernów znad Sekwany dominują one w sektorach finansów, wojskowym, transportu, energii, rolnictwa, usług komunalnych i telekomunikacji. Zyski z uranu z Gabonu i Nigru czy z kakao z WKS (światowego hegemona w jego produkcji) trafiają tylko w minimalnym stopniu do kieszeni lokalnych farmerów zarabiających 97 centów dziennie. Francuskie firmy zdominowały inne kluczowe sektory – w regionie karty w branży budowlanej rozdaje gigant Bolloré, w energetycznej – Total, a w telekomunikacji – Orange. Paryż ma także faktyczny monopol na dostawy sprzętu wojskowego do wielu z krajów regionu. Sahel jak Irak i Afganistan? Francuskie interesy na miejscu pilnowane są nie tylko przez udowodnione korupcyjne praktyki, biznesowe lobby, agentów wpływu i nieprzejrzyste powiązania personalne, ale też rozmieszczony w Sahelu (południowym pasie Sahary) kilkutysięczny kontyngent wojskowy. O ile dla Europy i miejscowych rządów przynosi on korzyści w rozbijaniu islamistycznych komórek terrorystów, rzeczywiście stabilizując ich bezpieczeństwo i hamując napływ imigrantów na Stary Kontynent, to wzmacnia on resentyment miejscowych społeczeństw wobec Francji. Afrykańczycy coraz częściej mają dość zagranicznych żołnierzy, szczególnie po tragicznych w skutkach wypadkach, jak podczas wspomnianego nalotu na muzułmańskie wesele w Mali. Trwające w Senegalu protesty przyjęły w marcu gwałtowny obrót, zaczęto skandować antyfrancuskie hasła, krytykowano zbyt uległą wobec Francji postawę władz w Dakarze. Zmiany w tym aspekcie nie nastąpią prędko. Francuzi, którzy w połowie 2014 r. rozpoczęli operację Barkhane mającą na celu przeciwdziałanie islamskim radykałom i wspieranie w tej walce centralnych rządów, a także szkolenie ich żołnierzy, utrzymują w Mali, Nigrze i Czadzie ok. 4700 żołnierzy. W obliczu zapowiedzianego jeszcze przez administrację Donalda Trumpa stopniowego wycofywania się USA z regionu Francja zaczęła zabiegać o wsparcie europejskich krajów dla ich działań w Afryce. Obecnie Francję najmocniej wspierają kontyngenty Estonii i Czech, a w styczniu bieżącego roku Belgia zapowiedziała, że wyśle swoje siły specjalne do Mali. Większe zaangażowanie europejskich sił w Afryce może w najbliższych latach stanowić kość niezgody w ustalaniu priorytetów unijnej i NATO-wskiej polityki. Po pierwsze, Bałtowie i Polacy mają całkowite różne od Paryża spojrzenie na kwestię bezpieczeństwa. Dla naszego regionu żywotnym zagrożeniem dla wewnętrznej stabilności pozostaje Rosja i budowanie zbiorowej obronności, dla Francuzów terrorystyczne ugrupowania z Afryki i wzmacnianie możliwości reagowania kryzysowego. Zaskakującą na pierwszy rzut oka obecność estońskich żołnierzy w Afryce należy widzieć przez pryzmat transakcyjny – w zamian za pomoc w Mali 300 francuskich żołnierzy rotacyjnie stacjonuje w grupie bojowej NATO w Estonii. Na Starym Kontynencie głośno wybrzmiewają też obawy o drugi Afganistan lub powtórkę z Iraku. Wojskowa interwencja Zachodu nie rozwiązała trwale żadnych problemów, ale doprowadziła do kompletnego upadku struktur państwowych i obnażyła brak realistycznego planu na wyjście z twarzą z wojennego pobojowiska. Francji w aspekcie bezpieczeństwa ewidentnie towarzyszy podobny syndrom co Niemcom w wymiarze gospodarczym. Oba kraje utożsamiają narodowe, partykularne interesy z tymi reprezentowanymi przez wspólnotę unijną. Polska, Słowenia czy Rumunia mają zupełnie inne priorytety bezpieczeństwa i nie muszą się szczególnie obawiać rezultatów utarczek między prowincjami Czadu lub politycznych zmian w Kamerunie. Potencjalne głębsze zaangażowanie w regionie krajów Środkowej i Wschodniej Europy trudno byłoby wytłumaczyć inaczej niż tylko ochroną uprzywilejowanej pozycji Francji. A ta ma wiele do stracenia, szczególnie w wymiarze gospodarczym. Wszyscy martwi prezydenci Wydawać by się mogło, że dla krajów Zatoki Gwinejskiej dostępnym rozwiązaniem byłoby wypowiedzenie lub renegocjacja poniżających dla nich umów handlowych. Próbowano to zrobić wielokrotnie, a lekcja ze zbyt wyemancypowanych działań jest więcej niż bolesna dla Afryki. Kiedy pierwszy prezydent Togo odmówił w 1963 r., podpisania paktu z Paryżem, który w formalny sposób miał kontynuować kolonizację kraju, Francja wymogła zwrot kosztów za zbudowanie przez siebie infrastruktury w minionych latach. Roczne długi kolonialne sięgały 40% budżetu Togo, co niemal doprowadziło kraj do bankructwa. Kiedy rząd Togo zdecydował o wyemitowaniu własnej waluty, trzy dni później doszło do zamachu stanu, a prezydent został zamordowany. Według informacji The Daily Telegraph watażka, który dokonał egzekucji, otrzymał łapówkę o równowartości 550€, a cztery lata później został prezydentem z poparciem Pałacu Elizejskiego. Rozpoczął trwającą prawie cztery dekady okrutną dyktaturę. Trwała aż do jego śmierci w 2005 r. W latach 60. głowy stracili także prezydenci Republiki Środkowoafrykańskiej, Burkina Faso, Beninu i Mali. Zastąpili ich przychylni Francji marionetkowi przywódcy. Ogółem od 1960 r. do połowy lat 90. Francja jako gwarant stabilności interweniowała w regionie średnio raz do roku. Oczywiście nie był to objaw mechanizmu „CFA albo śmierć”, powyższe przypadki były najbardziej drastyczne. Dużo częściej używano subtelnych środków nacisku, np. przez izolowanie gospodarcze niepokornego kraju (Mali w 1960 r.) czy sztuczne wywoływanie inflacji (Gwinea w 1962 r.). W 2011 r. w Wybrzeżu Kości Słoniowej, kiedy po wyborach prezydenckich doszło do kryzysu politycznego, dwuwładzy i w konsekwencji do wojny domowej, Francja odcięła kraj od własnych rachunków w Centralnym Banku Państw Afryki Zachodniej i z dnia na dzień uniemożliwiła jakąkolwiek wymianę handlową. To był jasny sygnał – kto kontroluje pieniądze, ten trzyma władzę. A kontroluje je Paryż. Świadomość procederu wyzysku nie jest nieznana francuskim decydentom. Prezydent Francji, François Mitterand, stwierdził, że bez Afryki Francja nie ma miejsca w historii XXI wieku, zaś jego następca, Jacques Chirac, ogłosił wprost, że ogromna część pieniędzy we francuskich bankach pochodzi z wyzysku afrykańskiego kontynentu. Potwierdził to słowami w marcu 2008 r.: „Bez Afryki Francja stoczyłaby się do rangi kraju trzeciego świata”. Ucisk Afryki nie jest jednak dzisiaj tak silny, jak był dekady temu. Francuskie problemy budżetowe zmusiły Pałac Elizejski do większego skupienia się na wewnętrznych problemach gospodarczych. Bliska więź personalna zanika, kiedy z tym światem żegnają się członkowie zarządów korporacji i wpływowi politycy. Ściślejsza integracja Francji z UE i strefą euro również nieco rozluźniły jej podejście do Afryki. Rośnie też konkurencja ze strony ambitnych krajów z innych regionów świata. Turcy, Chińczycy i Rosjanie starają się wyprzeć francuskie interesy i zdobyć dla własnych przedsiębiorstw część afrykańskiego rynku. Eco wyzwoli Zachodnią Afrykę? Największy wpływ na zmianę tej sytuacji ma jednak inicjatywa samych zainteresowanych, tj. republik środkowo- i zachodnioafrykańskich. Od lat na sile przybierała idea wspólnej, regionalnej waluty, która byłaby w całości niezależna od Francji, a w Zachodniej Afryce przyjęła już wyraźne kontury i jest duża szansa na to, że wkrótce rzeczywiście zastąpi franka CFA. Regionalnej wspólnocie pod egidą ECOWAS-u (Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej) nie udało się jednak utrzymać jednolitego frontu w tych dążeniach. Obawy o zdominowanie nowej waluty (eco) przez gospodarcze potęgi już teraz posługujące się własnymi walutami – Ghanę i przede wszystkim Nigerię – wykorzystała Francja. Paryż wie, że dni franka CFA są policzone, dlatego zdecydowała się na kilka symbolicznych, a kilka rzeczywistych ustępstw w aktualnie funkcjonującym mechanizmie. Wciąż jednak kurs eco ma być sztywny wobec euro. Bank Francji gwarantowałby wymienialność waluty, co pozwalałoby mu na utrzymanie kontroli nad regionalnymi przepływami pieniężnymi. Takie rozwiązanie wybiłoby kilka zębów afrykańskiej inicjatywie. Nadal jest negocjowane na międzynarodowym forum. Koniec francuskiej dominacji? Państwa Afryki po latach upokorzeń wytyczyły kurs na wyplątanie się z francuskiej pajęczej sieci. Oprócz zaakceptowania historycznych win i otrzymania przeprosin, o które walczy m.in. Algieria, Afrykańczycy chcą zyskać o wiele więcej – móc w pełni rozwijać gospodarki, nieskrępowanie podejmować decyzje polityczne i wykorzystywać potencjał, jaki daje im bogactwo naturalne własnej ziemi. Jedynie całkowite zerwanie form nacisku i wymuszonych umów handlowych może im przywrócić suwerenność i godność. Większość państw Unii Europejskiej nie ma bezpośrednich, strategicznych interesów w Środkowej i Zachodniej Afryce, dlatego powinny one z dużą rezerwą podchodzić do francuskich inicjatyw na forum NATO i UE, które mają na celu zwiększenie zaangażowania w regionie. Koszty (zarówno moralne, jak i ekonomiczne) utrzymania niezdrowych relacji między Paryżem a tymi krajami powinien ponosić tylko Pałac Elizejski. Równocześnie należy przyznać, że Francja ma pewne sukcesy w zwalczaniu potencjalnego zagrożenia terrorystycznego i imigracyjnego. Jednak bezpieczeństwu i dobrostanowi regionu najbardziej przysłuży się swoboda decyzyjna władz afrykańskich krajów i relacje z Paryżem, które będą transparentne i możliwie najbardziej partnerskie. Im szybciej obecny system w samym swoim rdzeniu (niesprawiedliwy, wyzyskujący i neokolonialny) odejdzie w niepamięć, tym lepiej i dla Afryki, i dla Francji, i dla całej Europy. https://klubjagiellonski.pl/2021/03/22/francja-nie-zrywa-z-kolonializmem-w-afryce/
      • hank oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie TRANSFERY CRACOVII (komentarze, listy życzeń, twittery itd...)
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 12.08.2023 o 18:31
        Post #1584591 12.08.2023 18:31
      [quote]#post1584584 Wracałem wczoraj z meczu z Potterem i Harry prawi: Hinokio z Mielca BRAĆ.... no i jak na zamówienie robi On dziś kalafiora z zielonych z Wrocławia.[/quote] Brakuje Pottera na forum. Lubiłem jego posty, nawet jeśli po niektórych tętno rosło. Jego powrót to by było dopiero wzmocnienie... 😉 forum.
      • hank, gargamel9998 oraz kaleb lubią to.
    • Odpowiedział w temacie TRANSFERY CRACOVII (komentarze, listy życzeń, twittery itd...)
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 12.08.2023 o 13:03
        Post #1584559 12.08.2023 13:03
      • Edytowany
      [quote]#post1584544 Na TT ludzie chcą pisać jakąś petycję do okupanta o wzmocnienie składu, bo podium blisko. Sierpień 2023 roku, skąd oni się wzięli, co robili przez ostatnie 20 lat? Nie ogarniam tego.[/quote] - nowe pokolenie naiwnych? -urwali się z choinki? -stare pokolenie których świadomość i pamięć powoli zawodzi? Jeżeli to nie są jacyś "nowi" kibice, to też nie ogarniam jakim cudem ktokolwiek może wpaść na pomysł, że jakiekolwiek petycje, teksty, płachty itp rzeczy na Filipiaku zrobią wrażenie, a na dodatek wpłyną na milionowe decyzje transferowe. Naiwność o nie zmierzonej dotąd skali.
      • gargamel9998, Bambusfeld oraz kaleb lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 05.08.2023 o 15:43
        Post #1583782 05.08.2023 15:43
      Jprd 🤣 Za amerykańskim Newsweek: [h2]Ukraińskie wojsko ma nowego rzecznika ds. transseksualizmu[/h2] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-08/image-png-57828346.png[/img] Transseksualny dziennikarz ze Stanów Zjednoczonych jest obecnie oficjalnym rzecznikiem Wojsk Obrony Terytorialnej Sił Zbrojnych Ukrainy. W czwartek "Kyiv Post" napisał na Twitterze, że Sarah Ashton-Cirillo "stała się jednym z mówców Sił Obronnych", a jej praca na rzecz Ukrainy została wkrótce doceniona w oświadczeniach Ministerstwa Obrony Ukrainy i Hanny Mailar, ukraińskiej wiceminister obrony. "Będąc na Ukrainie przez prawie 520 dni, w różnych zdolnościach zarówno cywilnych, jak i wojskowych, bardziej niż cokolwiek innego, doceniam siłę i odporność narodu ukraińskiego" – powiedziała Ashton-Cirillo w e-mailu do Newsweeka. "W ciągu ostatniego miesiąca, gdy moja rola ewoluowała od żołnierza piechoty liniowej do jednego z publicznych głosów Sił Zbrojnych Ukrainy, stałam się jeszcze bardziej wdzięczna za tę siłę" - powiedziała. Ashton-Cirillo przybyła na Ukrainę w marcu 2022 roku, wkrótce po tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin rozpoczął inwazję na ten kraj w lutym. Początkowo pracowała w kraju jako reporterka, co doprowadziło USA Today do określenia jej jako "pierwszej na świecie otwarcie transpłciowej korespondentki wojennej". Jednak po tym, jak była świadkiem wojny z pierwszej ręki, zaciągnęła się do Sił Zbrojnych Ukrainy i pracowała jako sanitariusz bojowy. Podczas wywiadu dla CBS News w lutym 2023 roku Ashton-Cirillo ujawniła, że jej jednostka brała udział w potyczce wcześniej tego samego dnia. Jednostka poniosła straty, podczas gdy Ashton-Cirillo powiedziała, że została trafiona odłamkami pocisku, powodując obrażenia ręki i twarzy. Ashton-Cirillo nadal służy jako młodszy sierżant w ukraińskiej armii i już zaczęła pracować dla Wojsk Obrony Terytorialnej jako gospodarz anglojęzycznych programów Ukraina w Know and Russia Hates the Truth "Nigdy nie byłam tak zaszczycona, aby przeczytać podwójne oświadczenia wydane przez Ministerstwo Obrony Ukrainy i wiceminister obrony Hannę Maliar dotyczące mojej pracy na rzecz zwycięstwa" - napisała Ashton-Cirillo na Twitterze. "To oficjalne wsparcie dla mojej służby na Ukrainie, dokonane w tak szybki i publiczny sposób, jest upokarzające i potwierdzające w sposób, którego nigdy nie będę w stanie właściwie opisać". Po tym, jak wiadomość o nowej roli Ashton-Cirillo wywołała negatywne komentarze niektórych rosyjskich blogerów, młodszego sierżanta bronili prominentni Ukraińcy. Wśród nich była Inna Sovsun – członkini ukraińskiego parlamentu – która pogratulowała Ashton-Cirillo, jednocześnie uderzając w przeciwników. "@SarahAshtonLV jest odważna kobieta, która broni #Ukraine! Zasługuje na szacunek i podziękowania! Sarah, gratuluję Pani stanowiska rzeczniczki Wojsk Obrony Terytorialnej Sił Zbrojnych Ukrainy!" - napisał Sovsun na Twitterze. "Nienawiść ze strony rosyjskiej propagandy jest dowodem na to, że robisz wszystko dobrze!" Ashton-Cirillo odniosła się również do szybkiej reakcji, jaką otrzymała od rosyjskich źródeł w związku z rolą rzecznika w swoim e-mailu do Newsweeka. "Kiedy rosyjska stacja telewizyjna Channel One i mnóstwo stron Telegramu kierowanych przez Kreml w sumie miliony ludzi poinformowały, że zostałam nazwana oficjalnym rzecznikiem Sił Obrony Terytorialnej Ukrainy w języku angielskim, odpowiedź moskiewskiej kabały była, zgodnie z oczekiwaniami, jadowita i ostra" – napisała. Ashton-Cirillo kontynuowała swoje przesłanie, podkreślając wsparcie, jakie otrzymała od Mailar, jej bezpośrednich dowódców, kolegów z Wojsk Obrony Terytorialnej Media Studios i Ministerstwa Obrony Ukrainy. Odniosła się również do ataków w Internecie za tożsamość kobiety transpłciowej. "Część narracji używanej przeciwko mnie przez propagandowych zbrodniarzy wojennych w Rosji koncentrowała się na mojej tożsamości. To śmieszna linia ataku, ponieważ na Ukrainie nie walczymy o tolerancję lub akceptację dla wybranych grup ludzi, ale o wolność i wyzwolenie dla wszystkich ludzi" – powiedziała Ashton-Cirillo. "Jest to koncepcja, której cały świat będzie świadkiem po powrocie Ukrainy do jej granic z 1991 roku i wdrożeniu 10-punktowej formuły pokojowej prezydenta [Wołodymyra] Zełenskiego". https://www.newsweek.com/ukraine-military-has-new-transgender-spokesperson-1817334?utm_term=Autofeed&utm_medium=Social&utm_source=Twitter#Echobox=1691109608
      • gargamel9998 oraz MakuKSC lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 04.08.2023 o 12:33
        Post #1583670 04.08.2023 12:33
      • Edytowany
      Słusznie wspomniany ppk Pirat jest dowodem choroby naszego systemu zamówień. Bierzemy tam gdzie sojusznik pozwoli/rozkaże. Zamiast rozwijać produkcję, zamawiać i eksportować "Kraba" , czołg PT-92M2 A2 https://bumar.gliwice.pl/strefa-militarna/o/MBT%20PT-91M2 , ppk Pirat, śmigłowiec Głuszec... itd itd , bierzemy miliardowe kredyty w Korei czy ch wie gdzie tam jeszcze. [h2]Polsko-ukraiński przeciwpancerny Pirat nie trafił do armii. Dobry, ale polski? [/h2] Lekkie, naprowadzane laserowo granatniki przeciwpancerne Pirat polsko - ukraińskiej konstrukcji choć wyjątkowo trafiły w swój czas, do tego dowiodły skuteczności w poligonowych testach nie mogą się doczekać zainteresowania armii i seryjnej produkcji. - Jesteśmy gotowi do niezwłocznego dokończenia projektu w który MON zainwestowało kilkanaście milionów zł i wdrożenia precyzyjnego oręża przeciw tankom, który bardzo przydałby się żołnierzom w tym niespokojnym okresie – zapewnia Przemysław Kowalczuk szef stołecznego PIT- Radwaru i wiceprezes Mesko - amunicyjno – rakietowego centrum Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Prezes Kowalczuk nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego broń chwalona i nagradzana na branżowych wystawach wciąż pozostaje prototypem i ma w gabinetach resortowych decydentów „pod górkę”. – Mam nieodparte wrażenie, że większość rodzimych konstrukcji militarnych, w tym Pirat miałaby po drodze do armii łatwiej, gdyby pochodził z importu – narzeka. Skarżyski przeciwczołgowy Pirat rozwijany już od dekady w zakładach Mesko to odpowiednik nieco prostszych konstrukcyjnie niemieckich granatników RGW 90 (użytych ostatnio niezgodnie z przeznaczeniem w KG Policji), norweskich jednorazowych przenośnych wyrzutni M-72 Nammo (masowo kupowanych obecnie dla WOT), czy bardziej wyrafinowanych konstrukcyjnie, używanych także w wojskach terytorialnych RP amerykańskich zestawów przeciwpancernych Javellin. Nowy polski granatnik, jeśli wierzyć ekspertom nie jest od zachodniej broni gorszy. Niektórzy zauważają nie bez satysfakcji, że ma nawet przewagę i to istotną. Jaką? Pociski o zasięgu 2,5 km wystrzeliwane z pirata, naprowadzane na cel podświetlony laserem, przebijające 500 mm warstwę stali pancernej - kosztują tylko jedną trzecią tego co importowane efektory FGM 148 Javellin. Owocna kooperacja z Ukraińcami Janusz Noga szef Centrum Rozwojowo - Wdrożeniowego Telesystem Mesko odpowiedzialnego z stworzenie układu naprowadzania, czyli „inteligencji” pocisków dobrze wspomina współpracę z ukraińskimi inżynierami z kijowskiego biura konstrukcyjnego RKB „Łucz”, którzy mają swój wkład w powstanie Piratów. Od samego początku udało się stworzyć efektywny, zespół inżynierski i partnerski układ, bo nasze kompetencje się uzupełniały - wspomina. Podział pracy przy nowej broni był następujący : Polacy dostarczają do pocisków laserowo - elektroniczne systemy naprowadzania, optoelektronikę i autopilota wykorzystując m.in. doświadczenia i technologie uzyskane przy rozwijaniu zestawów GROM/Piorun, a strona ukraińska odpowiada za elementy mechaniczne i bloki sterowania sięgając do imponującej wiedzy zdobytej przy tworzeniu przez ostatnie dekady (na długo przed wojną) własnych technologii rakietowych w tym szczególnie przeciwpancernego pocisku RK-3 Korsar – opisuje szef Telesystemu. Podczas próbnych strzelań z Pirata z wykorzystaniem firmowych polskich podświetlaczy celów, broń potwierdziła swoją skuteczność. Jeśli armia zechce zmienić i doprecyzować swoje oczekiwania wobec Pirata jesteśmy gotowi na zasadnicze modyfikacje zestawu w tym np. wprowadzenie układu naprowadzania pocisku w wiązce laserowej, co umożliwi istotne zwiększenie zdolności bojowej Piratów – czyli przebijalności powyżej 450 – 500 mm stali pancernej już za warstwą dodatkowej osłony reaktywnej - obiecuje Janusz Noga. https://www.rp.pl/biznes/art37773781-polsko-ukrainski-przeciwpancerny-pirat-nie-trafil-do-armii-dobry-ale-polski
      • hank, MakuKSC oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 03.08.2023 o 10:40
        Post #1583568 03.08.2023 10:40
      • Edytowany
      Tutaj, troszkę powiązane z artykułem z Politico, wypowiedź Michalkiewicza, szczególnie od około 16min. Ktoś się zgodzi, inny nie, posłuchać można... równie dobrze całości. https://www.youtube.com/watch?v=G_tifqj1g_Q
      • MakuKSC, sarmata oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 03.08.2023 o 09:38
        Post #1583563 03.08.2023 09:38
      Ile to już lat CIA "miesza" w Europie... Tutaj artykuł z amerykańskiego Politico, rzeczy pewnie Wam znane, pasujące trochę do historii, trochę do wojskowości, ale warte przypomnienia. [h2]Tajna operacja wspierania ukraińskiej niepodległości, która prześladuje CIA.[/h2] Po II wojnie światowej urzędnicy w Waszyngtonie wysłali dziesiątki agentów na śmierć w błędnym wysiłku wywołania powstania przeciwko Moskwie. Pod koniec 1949 roku rozpoczęto serię nieoznakowanych lotów z Europy Środkowej. Gargantuiczne C-47, pilotowane przez węgierskich lub czeskich pilotów, skierowały się w stronę Turcji, a następnie zawróciły na północ nad Morzem Czarnym, unikając radarów, lecąc ledwo nad ziemią. Gdy samoloty przelatywały nad Lwowem, otworzył się sznur spadochronów, a garstka komandosów spadła w niebo nad sowiecką Ukrainą. Na miejscu połączyli się z ukraińskimi bojownikami ruchu oporu, próbującymi odeprzeć sowiecki ekspansjonizm. Operacja Red Sox, jak ją nazywano, była jedną z pierwszych tajnych misji wciąż nowej zimnej wojny. Wyszkoleni przez Amerykanów komandosi przekazywali informacje wywiadowcze swoim agentom za pomocą nowego sprzętu radiowego i komunikacyjnego, podsycając rodzące się ruchy nacjonalistyczne na Ukrainie, Białorusi, w Polsce i krajach bałtyckich. Celem było zapewnienie USA bezprecedensowego wglądu w plany Moskwy w Europie Wschodniej – i, jeśli to możliwe, pomoc w rozbiciu samego imperium sowieckiego. W ciągu pół dekady dziesiątki agentów wzięło udział w tych lotach, stając się jedną z "największych tajnych operacji" USA w powojennej Europie. Krwawe powstanie na Ukrainie było centralnym punktem operacji. I to właśnie na Ukrainie, jak napisał jeden z uczonych, CIA widziała jedną ze swoich "najbardziej wyraźnych porażek zimnej wojny". Rzeczywiście, prawie nic w wieloletniej misji nie było faktycznym sukcesem. Uważa się, że spośród 85 agentów, których CIA zrzuciła na terytorium kontrolowane przez Sowietów, około trzy czwarte z nich zostało niemal natychmiast schwytanych i torturowanych lub zabitych od razu. A ich mocodawcy, zniszczeni przez kombinację pychy i sowieckiej dezinformacji, potrzebowali lat, aby się przyjąć, wysyłając agenta za agentem na śmierć wzdłuż zachodnich rubieży Związku Radzieckiego. Była to porażka, którą niewielu Amerykanów pamięta i która została pogrzebana przez znacznie bardziej udane misje gdzie indziej. Ale jest to porażka, do której nagle warto wrócić, gdy Moskwa naciska, by po raz kolejny zdusić ukraińską suwerenność i złamać ukraiński opór, bez względu na koszty. Wysiłki Moskwy zmierzające do zajęcia miejsc takich jak Kijów i Odessa spotkały się z ukraińskim oporem, ale Rosja nie jest jeszcze wyczerpaną siłą – zwłaszcza w perspektywie szerszej mobilizacji ludności rosyjskiej zbliżającej się do rzeczywistości. Nawet w najbardziej chaotycznym wydaniu Moskwa wykazała gotowość do poniesienia wstydliwych strat, wyrządzając niszczycielskie szkody cywilom. "Spędziłem lata rozmawiając o tym, że rosyjskie wojsko nie miało 12 stóp wzrostu" - powiedział niedawno czołowy rosyjski analityk Michael Kofman. "Jest już dla mnie jasne, że spędzę nadchodzące lata na rozmowach o tym, że rosyjskie wojsko również nie ma czterech stóp wzrostu". Ale misja zimnowojenna na Ukrainie i w całej Europie Wschodniej jest również porażką, która zawiera niezliczone lekcje. W obliczu zbliżającej się po raz kolejny potencjalnej rebelii na Ukrainie, to właśnie te lekcje – nadmierna pewność siebie Amerykanów, możliwości Kremla, jak faktycznie wywołać udaną zbrojną rebelię w Europie – będą musiały stanowić podstawę powojennej strategii, jeśli USA i ich sojusznicy chcą zapewnić, że wysiłki Kremla zmierzające do podboju Ukrainy zostaną zakończone na dobre. Bezpośrednio po II wojnie światowej władze amerykańskie zdały sobie sprawę, że ich wgląd w byłych sojuszników w Związku Radzieckim był poważnie ograniczony. Ten niedostatek informacji wynikał z dwóch głównych, powiązanych ze sobą powodów. Pierwszym z nich był brak jakiegokolwiek zorganizowanego aparatu wywiadowczego w USA, któremu zaradziło utworzenie CIA w 1947 roku. Ale drugi był jeszcze bardziej niepokojący: brak kontaktów wewnątrz Związku Radzieckiego, zwłaszcza w regionach przeciwstawiających się rządom Moskwy. I to właśnie ta ostatnia kwestia stała się jeszcze bardziej istotna, gdy Kreml zaczął przejmować i dusić podbite kraje i anektować regiony w Europie, w tym część Ukrainy, która wcześniej była poza kontrolą Moskwy. W Waszyngtonie nowo utworzona CIA przedstawiła potencjalne rozwiązanie. Amerykańscy agenci przeszukiwali obozy dla przesiedleńców w całej Europie w poszukiwaniu wygnańców, których mogliby wyszkolić, a następnie potajemnie przemycić z powrotem do Związku Radzieckiego. Używali ich zarówno do zbierania danych wywiadowczych, jak i łączenia się z innymi ruchami antyradzieckimi. Ale niektórzy wyżsi rangą pracownicy CIA zastanawiali się, dlaczego mieliby na tym poprzestać. Co by było, gdyby USA mogły również uzbroić te zwrócone dane i potencjalnie złamać Związek Radziecki? Plan zakładał kilka rzeczy. Jak wyszczególniono w jednym z niewielu badań naukowych operacji: "W tym czasie sowiecka obrona powietrzna była strasznie niezorganizowana, pozwalając amerykańskim samolotom naruszać ich przestrzeń powietrzną niemal całkowicie bezkarnie". Co więcej, jak widzieli to amerykańscy prezenterzy, ci stażyści prawie nie lądowali w próżni. Jeśli już, to skutecznie wskakiwali w pożar: strefę wojny, w której ukraińscy nacjonaliści walczą z władzami sowieckimi, próbującymi utrzymać kolonialne imperium Moskwy. I wydawało się, że ci ukraińscy nacjonaliści wygrywają. Po raz pierwszy od dziesięcioleci ukraińska niepodległość pojawiła się w zasięgu ręki, co Amerykanie chętnie wzmacniali. "Ukraińska organizacja oferuje niezwykłe możliwości penetracji ZSRR i pomocy w rozwoju podziemnych ruchów za żelazną kurtyną" – czytamy w jednym z odtajnionych dokumentów CIA z tamtego czasu. A jeśli im się uda, "ostatecznie baza operacyjna może zostać utworzona w ... Ukraina" Mimo to plan spotkał się z oporem niektórych kręgów w Waszyngtonie. Jak napisał w 1947 r. pełniący obowiązki szefa Wydziału Projektów Specjalnych CIA ds. operacji sowieckich, USA musiały "zmierzyć się z faktem, że na dłuższą metę operacje wykorzystujące Ukraińców jako zorganizowaną grupę prawdopodobnie okażą się bezwartościowe – po prostu dlatego, że bez wsparcia politycznego ukraińskie grupy nacjonalistyczne zostaną zdziesiątkowane przez sowiecką presję i demoralizację". Ale w tych wczesnych dniach zimnej wojny CIA szukała wczesnego sukcesu wywiadowczego, który mógłby rozszerzyć gdzie indziej, zwłaszcza że stosunki między Waszyngtonem a Moskwą weszły w korkociąg pod koniec lat 1940. We wrześniu 1949 roku operacja była gotowa i rozpoczęto pierwsze loty. Ukraińscy komandosi z powodzeniem przekroczyli sowiecką przestrzeń powietrzną, lądując w zachodniej Ukrainie, w sercu ukraińskiego oporu wobec sowieckiej okupacji. Na początku wszystko wydawało się iść dobrze. Wiadomości przekazywane amerykańskim agentom za pośrednictwem nowego sprzętu elektronicznego przemycanego za linie sowieckie mówiły o sukcesie operacyjnym. Optymizm nadal rósł, gdy miesiąc po miesiącu, kropla po kropli, powracały te same różowe wiadomości. Jednak w Waszyngtonie obawy zaczęły rosnąć. Z jednej strony istniała rzeczywistość tego, z kim ci ukraińscy emigranci tak naprawdę się łączą. Główny korpus ukraińskich powstańców, a w szczególności Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, był już bezpośrednio powiązany z nazistowskimi okrucieństwami w regionie. "To byli naziści, po prostu" – powiedział jeden z szefów operacji CIA. "Gorzej, ponieważ wielu z nich wykonało za nich brudną robotę nazistów" Poza obawami o umożliwienie faszystom zwiększonego zrozumienia, jak faktycznie działała sowiecka tajna policja i operacje kontrwywiadowcze – i jak mały sukces miałaby operacja taka jak Red Sox w miejscu takim jak ZSRR. "Wysyłasz ludzi na te kontrolowane przez Sowietów obszary – do Polski, Ukrainy czy gdziekolwiek indziej – z myślą, że założą grupy oporu lub spotkają się z tymi, którzy już tam są" – wspominał jeden z szefów stacji CIA. "Ale niemożliwe jest, aby te grupy oporu mogły istnieć w sowieckim systemie bezpieczeństwa. To marzenie. To nie może działać. Po prostu wysyłasz ludzi na śmierć". Jeśli już, dodał Anderson, te rzekome antysowieckie grupy oporu, które CIA myślała, że pomaga wspierać, były w rzeczywistości "basenami, w których wrogowie reżimu, zarówno wewnętrzni, jak i zewnętrzni, mogli być skoncentrowani i bezpiecznie zamknięci, dopóki państwo nie będzie gotowe ich zgarnąć" Wszystko to było dokładnie tym, co się wydarzyło, w całym regionie. To była rzeczywistość, która zajęła Stanom Zjednoczonym lata, aby się przyjąć. W Rosji agenci skakali na spadochronach tylko po to, by szybko zniknąć. W Polsce wyszkoleni agenci nagle pojawili się w państwowym radiu, twierdząc, że zaangażowali się w "przestępczą, antypolską działalność", a wszystko to w imieniu całkowicie sfabrykowanej polskiej grupy nacjonalistycznej. Na Łotwie, na Litwie, w Estonii: wszystkie rzekome grupy oporu były "albo mistyfikacjami, albo całkowicie kontrolowane przez KGB", napisał Anderson. Raz po raz sowiecki wywiad oszukiwał łatwowiernych Amerykanów, wysyłając wygnańców bezpośrednio na śmierć lub do więzienia. Ale to właśnie na Ukrainie Amerykanie zobaczyli prawdopodobnie najbardziej żenujące fiasko. Oczywiście, zaraz po wojnie w regionie istniał prawdziwy ruch oporu. Ale zanim Amerykanie rozpoczęli swoją operację, ruch oporu był już skutecznie zdziesiątkowany, sparaliżowany przez penetrację KGB i nieubłagany pościg sowiecki. Amerykanie nie mieli jednak pojęcia. "Podniesiona na duchu sowiecką dezinformacją", zauważył Anderson, CIA nadal wysyłała dziesiątki agentów do regionu, nawet do połowy lat 1950. Zamiast wzniecić bunt, około trzy czwarte wyszkolonych agentów po prostu zniknęło w sowieckiej paszczy. "Wielu agentów nie było na ziemi dłużej niż kilka godzin, zanim zostali aresztowani i zastrzeleni" – wynika z późniejszej analizy. Nie zdając sobie z tego sprawy przez USA, Moskwa zlikwidowała jedną z najważniejszych tajnych operacji Ameryki w całej Europie. Pokolenia później pozostaje niejasne, w jaki dokładnie sposób Sowieci przeniknęli do programu. Możliwe, że arcyszpieg Kim Philby zdradził program, podobnie jak zrobił to z podobnymi tajnymi operacjami w Albanii. Niezależnie od przyczyny, jedno jest pewne: misja była oczywistą katastrofą. Jak podsumował to jeden z historyków CIA: "Na dłuższą metę wysiłki Agencji zmierzające do penetracji żelaznej kurtyny przy użyciu ukraińskich agentów były niefortunne i tragiczne". Teraz, prawie 75 lat później, Ukraina znów płonie. Wraz z trzecią miesiącem rosyjskiej inwazji, oczy zaczęły zwracać się ku temu, co może nadejść. Jest już jasne, że nie ma powrotu do status quo ante. Pomimo niezwykłych dotychczasowych wyników Ukrainy, wydaje się, że nowa linia podziału ponownie przetnie część kraju. Nowa żelazna kurtyna już opadła. Pozostaje tylko dostrzec rzeczywistą linię podziału. Wszystko to oznacza, że USA będą musiały sformułować nową strategię dotyczącą nie tylko Ukrainy, ale i Rosji. Już teraz widzimy zarysy nowej polityki, w tym ogólnych sankcji mających na celu osłabienie ekspansjonizmu Rosji i trwającego wsparcia zbrojnego dla Ukrainy. Ale są to tylko taktyki mające na celu krótkoterminowe zyski, z szerszą strategią, która jeszcze nie nabrała kształtu (pomimo komentarzy ad-lib Bidena o usunięciu Putina). Ponadto, nawet gdy Ukraina przygotowuje się do odzyskania terytorium okupowanego przez Rosję, nie jest jasne, czy i w jaki sposób USA wesprą cały wysiłek – czy też Waszyngton zrobi wszystko, co w jego mocy, aby pomóc Kijowowi w potencjalnym ataku Kijowa na Krym. Co prowadzi nas z powrotem do tej pierwszej ukraińskiej misji, dekady temu. Ponieważ była to operacja, której lekcje najwyraźniej zostały zapomniane w Waszyngtonie. Jak zauważyła Lindsay O'Rourke w Foreign Affairs na początku tego roku, "z 35 amerykańskich prób potajemnego uzbrajania zagranicznych dysydentów podczas zimnej wojny, tylko cztery zakończyły się sukcesem doprowadzenia sojuszników USA do władzy". Tym razem pomoc Waszyngtonu dla Ukrainy nie jest ukryta; W zeszłym miesiącu Biały Dom poprosił o pomoc wojskową dla Kijowa w wysokości około 33 miliardów dolarów. Ale znaczna część terytorium Ukrainy pozostaje okupowana przez Rosję, a ukraińscy partyzanci zaczynają teraz pojawiać się za liniami wroga. Jednak ci powstańcy, którzy będą musieli odegrać kluczową rolę w powstrzymaniu rosyjskiej agresji, nie mogą odnieść sukcesu sami, ani nawet tylko z zachodnią bronią lub wyszkolonymi przez Zachód komandosami. Jak próbowali podkreślić pierwsi krytycy programu CIA na Ukrainie, "garstka komandosów lub doradców wojskowych może pomóc w kierowaniu działaniami trwającej rebelii... ale nie mieli być iskrą, która rozpoczęła lub rozszerzyła bunt" – napisał Anderson. Zamiast tego takie powstanie odniosłoby sukces tylko wtedy, gdy "namacalna pomoc jest w zasięgu ręki" – na przykład gdy przybycie udanej, wyzwalającej armii "było bliskie". Pod koniec lat 1940. i na początku 1950. nigdzie nie można było znaleźć tej pomocy; żadne zachodnie wojsko nie zamierzało przybyć, aby pomóc ukraińskim powstańcom pokonać siły radzieckie. Teraz jednak mamy do czynienia z nowym graczem: ukraińskim wojskiem, które sprawdziło się więcej niż i wykorzystało do tego zachodnie wsparcie. I to – a nie amerykańskie wsparcie dla powstańców gdzie indziej lub amerykańskie tajne operacje mające na celu poruszenie niespokojnej ludności – będzie decydującym czynnikiem dla Kijowa, aby ostatecznie wyrwać się z imperialnego uścisku Moskwy. Dlatego amerykańska i zachodnia pomoc materiałowa dla ukraińskiej armii nie może się skończyć. Jest to lekcja, którą rozpoznaliby ci, którzy widzieli głupotę tajnych wysiłków Amerykanów w czasie zimnej wojny – i taką, którą Ukraińcy walczący po raz kolejny o niezależność od Moskwy mają nadzieję, że USA w końcu przetrawią. https://www.politico.com/news/magazine/2022/05/11/covert-operation-ukrainian-independence-haunts-cia-00029968
      • hank, MakuKSC oraz gargamel9998 lubią to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 20.07.2023 o 16:04
        Post #1582599 20.07.2023 16:04
      • Edytowany
      [quote]#post1582578 Grupa Wagnera będzie szkolić się na Białorusi między innymi w Brześciu, w pobliżu granicy z Polską: https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-ukraina-rosja/aktualnosci/news-wagnerowcy-przerzuceni-pod-granice-z-polska-trafia-na-poligo,nId,6913605[/quote] To jest baaaardzo niebezpieczna sytuacja, mogą szykować odwet za wysyłanie naszych żołnierzy na teren Rosji, czym się potem wszem i wobec chwalono choćby tak https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-06-04/polscy-najemnicy-walczyli-w-obwodzie-bielgorodzkim-dla-naszego-oddzialu-byl-to-zaszczyt/ czy odwet za udział naszych "urlopowiczów" w regularnych siłach ukraińskich. Dobrze to Małczyk ujął w tekście wklejonym przez Kolęgę @Hrabia#3138 "- To nie są żołnierze, to jest największy problem. Najemnik jest cywilem, a w związku z tym nie obowiązuje go prawo wojenne i odpowiedzialność wojskowa. To jest duże wyzwanie dla naszego państwa, ponieważ jest to świetny element do prób destabilizacji naszej granicy - podkreślił. - Za użycie kogo mamy rozliczać? Firmę, kraj z którego przyszli? To jest bardzo ciężkie do określenia - dodał. Zdaniem analityka wojny w Ukrainie, służby już teraz muszą przygotowywać się na różne scenariusze rozwoju sytuacji, z próbami przekroczenia granicy włącznie. - To jest lekka piechota, więc wojsko szybko by się z nimi uporało (tu się nie zgadzam, bo to co potrafią dobrze wyszkolone chłopaki to sobie można np na archiwalnych filmach zobaczyć o naszej jw 4101 Dziwnów), ale taki incydent byłby porażający dla społeczności międzynarodowej. (...) Należy mocno się zastanowić, to jest kwestia dla naszych służb. Mam nadzieję, że nie będziemy świadkami, że pluton czy kompania przekroczy naszą granicę i zacznie wariować - podkreślił."
      • gargamel9998 lubi to.
    • Odpowiedział w temacie WOJSKOWOŚĆ
      • STARA HUTA 82

        610
        1.9K
      • 18.07.2023 o 19:53
        Post #1582469 18.07.2023 19:53
      • Edytowany
      Wg francuskiej telewizji: (chyba, że fake news, z drugiej strony jak skończą się Ukraińcy to kogo się wyśle? przecież nie Niemców, Anglików czy Francuzów czy tam kilku Litwinów z Łotyszami) [b]Polacy znów chętni do walki z Rosją[/b] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2023-07/obraz-png-54162754.png[/img]
      • gargamel9998 lubi to.

    Regulamin

    Cracovia - Forum kibiców Cracovii © 2026 Wszelkie prawa zastrzeżone

    • Główna
    • Działy i kategorie