Nie żaden fart tylko pech spowodował,że zremisowaliśmy ten wygrany mecz.Mamy taki skład i trenera jaki mamy ,a jak chcemy pressować i strzelać gole jak Atletico to trzeba kupić Simeone i Griezmanna .
-
-
Trener Bartosz Grzelak witamy
[quote]#post1721956 Trener ma niezłą konferencje:) chyba nie do końca rozumie te pytania. Na pytanie Żukowskiego że Oskar dostał czerwo, powiedział że Oskar jest super, hehehe[/quote]
Bo dziennikarze oceniając zawodników jak jest czerwo dają zero. Trener widział to inaczej, ja się z nim zgadzam: Oskar jest typem zawodnika, o którym się mówiło "piłka może przejść, zawodnik nie", trochę jak kiedyś Arek Baran. Mówiąc brutalnie: jak już sfaulował, to tak, że pogoniarz musiał zejść z boiska. Poza tym, mimo jednego poważnego błędu (nie przy tej kartce) zagrał bardzo dobry mecz, te jego wypady prawym skrzydłem zaskoczyły Pogoń i m. in. dzięki nim w ich polu karnym zaczął się chaos.
[quote]#post1721932 Po co Grzelak wystawił od początku taki eksperymentalny skład (m.in.Dominguez, Knap). Mimo wszystko gdy wszedł Klich, Kameri i Sans gra się trochę ożywiła. A bramka padła po pięknym dośrodkowaniu Klicha.[/quote]
Nowy trener wystawił najbardziej optymalny skład według własnej wizji. Eksperymentował to trener Elsner i chyba skład nie ustawiał według własnej wizji....
[quote]#post1722001 [quote]#post1721956 Trener ma niezłą konferencje:) chyba nie do końca rozumie te pytania. Na pytanie Żukowskiego że Oskar dostał czerwo, powiedział że Oskar jest super, hehehe[/quote]
Bo dziennikarze oceniając zawodników jak jest czerwo dają zero. Trener widział to inaczej, ja się z nim zgadzam: Oskar jest typem zawodnika, o którym się mówiło "piłka może przejść, zawodnik nie", trochę jak kiedyś Arek Baran. Mówiąc brutalnie: jak już sfaulował, to tak, że pogoniarz musiał zejść z boiska. Poza tym, mimo jednego poważnego błędu (nie przy tej kartce) zagrał bardzo dobry mecz, te jego wypady prawym skrzydłem zaskoczyły Pogoń i m. in. dzięki nim w ich polu karnym zaczął się chaos.[/quote]
Tylko wczoraj kilka razy przeszła piłka i piłkarz.
[quote]#post1721994 :D jak to był zespół ustawiony taktycznie to nie chce wiedzieć jak wygląda ten bez tego , CHAOS tak można naszą grę podsumować , staranie się grać szybko do przodu często do nikogo , beznadziejne zakładanie pressingu od czasów Zielińskiego presujemy jak idioci , Hasic biegnie jako jedyny a Batumi stoi i się patrzy zresztą reszta to samo , w obronie jakieś kombinacje z Wójcikiem na boku . Kultury gry tutaj nie było i tylko dzięki fartowi to zremisowaliśmy , prawda jest taka że jak sobie przeciwnik sam nie strzeli albo nie wciśniemy po stałym fragmencie to zagrożenie z naszej strony jest zerowe . Póki co pomysł na grę na duży minus ale rozumiem 4 dni poznaje zawodników i może potrzeba czasu żeby zatrybił kto się nie nadaje a kto nie do gry i walki o punkty .[/quote]
A właśnie, że było widać. Chaos i gra na huki - tak na pierwsza połowę ustawił zespół trener, atuty zostawiając na ostatnie 30 minut. I gdyby nie kolejny babol Seby ten mecz wyglądał by inaczej. Bo nie musielibyśmy wyniku gonić a paprykarz grał by bardziej otwarta piłkę .
Karkołomny ruch Cracovii. "Nie polecam nikomu tego trenera. Kibice wypchnęli go z klubu"
Cracovia podjęła ogromne ryzyko zatrudniając Bartosza Grzelaka. O ile w Szwecji szkoleniowiec osiągał dość dobre wyniki, to na Węgrzech nie ma zbyt dobrej reputacji. - Zrobił coś, co bardzo rozzłościło kibiców - słyszymy.
Pod wodzą Luki Elsnera Cracovia zaliczyła bardzo obiecujący start sezonu. Do tego stopnia, że Kamil Kosowski na antenie Kanału Sportowego wskazał zespół "Pasów" jako kandydata do wygrania PKO Ekstraklasy. Nie da się ukryć, że z biegiem czasu te przewidywania fatalnie się zestarzały.
Wiosną krakowska drużyna drastycznie obniżyła loty i po dotkliwej porażce 1:4 z Rakowem Częstochowa klub podziękował za współpracę Elsnerowi. Słoweniec zostawił zespół na 13. miejscu w ligowej stawce.
Widmo spadku zaczęło zaglądać w oczy piłkarzom Cracovii i na pięć kolejek przed zakończeniem rozgrywek działacze postanowili sprawdzić, czy w tym przypadku zadziała tzw. "efekt nowej miotły". Nowy zarząd zatrudnił Bartosza Grzelaka, podpisując z nim kontrakt do 2028 roku z opcją przedłużenia współpracy o następny rok.
Styl pozostawiał dużo do życzenia
Trener urodził się w Stargardzie Szczecińskim i mimo że dużą część życia spędził za granicą, dobrze zna język polski. 47-latek pracę na wysokim poziomie w roli pierwszego trenera zaczął w sierpniu 2020 roku, kiedy przejął stery w szwedzkim AIK Solna.
Warto zwrócić uwagę, że AIK - podobnie jak Cracovia - znajdował się wtedy tuż nad strefą spadkową. W drugiej połowie sezonu Grzelak wyprowadził drużynę na prostą i zakończył zmagania na dziewiątej pozycji w tabeli.
- W tamtym czasie preferował solidny system 4-4-2, z mocną defensywą i skutecznością przy stałych fragmentach gry. Twarda obrona i dość cyniczny styl gry od lat stanowiły tożsamość AIK. Nie było to szczególnie widowiskowe, ale przez pewien czas przynosiło rezultaty - powiedział nam Ludwig Billengren, redaktor fotbollskanalen.se.
Drugi sezon w Allsvenskan był jeszcze bardziej udany. AIK jak równy z równym walczył o tytuł z Malmoe FF, które na koniec sezonu miało taką samą liczbę punktów i finalnie sięgnęło po mistrzostwo. Losy tytułu na korzyść Malmoe rozstrzygnęła różnica bramek.
AIK przeszedł metamorfozę, lecz kilka miesięcy później poniósł porażkę w eliminacjach Ligi Konferencji. Grzelak został zwolniony po wysokiej porażce 0:3 w pierwszym spotkaniu z FC Slovacko.
- Dlaczego został zwolniony? AIK to specyficzny klub w Szwecji i gdy pojawiają się turbulencje, szybko robi się chaos. W tamtym okresie mieli słabsze wyniki w lidze oraz przegrali 0:3 ze Slovacko w eliminacjach Ligi Konferencji. To sprawiło, że decyzja była zrozumiała. Myślę, że kibice AIK byli mu wdzięczni za to, co osiągnął przez pewien czas, ale też dość szybko ruszyli dalej. Również styl gry nie należał do najbardziej atrakcyjnych - nadmienił ekspert ze Szwecji.
Billengren dodał: - Powiedziałbym, że ogólna opinia o Bartoszu Grzelaku nie jest jednoznaczna. Odkąd odszedł z AIK, trochę o nim w Szwecji zapomniano. Z drugiej strony wciąż budzi pewne zainteresowanie, bo pracował za granicą - co w Szwecji nie jest zbyt częste - a ludzie zwykle kibicują szwedzkim trenerom i liczą na ich sukcesy. Jeśli chodzi o to, co go wyróżnia na tle innych trenerów, to szczerze mówiąc, niewiele. Jest natomiast całkiem dobry w kontaktach z mediami i ostrożnie dobiera słowa.
Szereg problemów na Węgrzech
Po siedmiomiesięcznej przerwie Grzelak wrócił do zawodu w 2023 roku. Szkoleniowiec dostał szansę w węgierskim Fehervar FC (Videoton) i spełnił najważniejsze zadanie, jakim było utrzymanie tej ekipy w elicie. Z kolei w drugim sezonie jego podopieczni zapewnili sobie miejsce w eliminacjach europejskich pucharów.
Nagle postanowił odejść do teoretycznie słabszego zespołu. Transfer trenera do Ujpestu wzbudził bardzo duże kontrowersje na Węgrzech ze względów pozasportowych. W tym klubie Grzelak nie spełnił oczekiwań i nie dotrwał na stanowisku nawet do ostatniej kolejki ligowej.
- To trener o mieszanych opiniach. Zarówno Videoton, jak i Ujpest byli wobec niego bardzo cierpliwi, ale oczekiwane wyniki osiągnął dopiero w swoim drugim sezonie w Videotonie. Zasadniczo nie widzę między nim a innymi trenerami żadnej istotnej różnicy. Jego dwie węgierskie drużyny grały piłkę opartą na posiadaniu i dużej liczbie podań. Jego słabością było to, że jego relacje z zawodnikami i kibicami nie były szczere, dlatego oba kluby mają złe wspomnienia z nim związane. Odszedł z Videotonu z powodów finansowych - poprzedni sponsor Videotonu został nowym właścicielem Ujpestu FC i zaoferował mu wyższe wynagrodzenie oraz czterech piłkarzy Videotonu, którzy przeszli razem z nim do Ujpestu. Atmosfera w Videotonie była więc bardzo zła. W Ujpescie nastroje pogarszały się z powodu bardzo słabych wyników. Rezultaty były raczej kiepskie - w pierwszym roku Videoton utrzymał się w lidze tylko w ostatniej chwili i dzięki szczęściu, a potem zajął czwarte miejsce, co było już dobrym wynikiem, ale i to wymagało sporo szczęścia oraz zawodników o dobrej mentalności, a niekoniecznie wiedzy trenerskiej - tak jego pobyt na Węgrzech podsumował Matay Balazs, redaktor naczelny media24.hu i dziennikarz fmc.hu.
Nie dość, że Grzelak pozostawił po sobie spaloną ziemię w Videotonie, to w Ujpescie również popadł w niełaskę lokalnych fanów. Opinie węgierskich dziennikarzy na jego temat są nieco podzielone.
- Szczerze mówiąc, kibice praktycznie wypchnęli go z jego ostatniego klubu, Ujpestu. Dobrze zaczął pracę w tym klubie - dzięki pragmatycznej, defensywnej strategii początkowo ustabilizował zespół i zimą tracili tylko trzy punkty do trzeciego miejsca. Jednak w 2025 roku wygrali tylko jeden z 13 meczów ligowych, i to zwycięstwo przyszło dopiero 13 kwietnia. Generalnie jego reputacja nie była zbyt dobra, głównie przez tę słabą serię, mimo że wcześniej osiągnął dobre wyniki z Videotonem - wywalczył z tym zespołem miejsce w eliminacjach Ligi Konferencji, choć rok po jego odejściu drużyna spadła z ligi... Biorąc pod uwagę, że Ujpest był tylko o jedno miejsce od założonego celu, czyli minimum szóstej pozycji, nienawiść kibiców była nieuzasadniona. Nigdy nie jest łatwo wyciągnąć drużynę z tak głębokiego kryzysu. Znamienne jest też to, że jego następca, Damir Krznar, również uznawany za dobrego fachowca, został wkrótce potem zwolniony z Ujpestu, klubu pozbawionego wyraźnego planu - spostrzegł Benjamin Cseh, dziennikarz m4sport.hu.
- Uważam, że Grzelak może dobrze funkcjonować w klubie, gdzie fundamenty są już zbudowane, istnieje odpowiednia struktura i nie trzeba jej tworzyć od zera. Było to w nim widać - w NB I zdecydowanie się wyróżniał, sprawiając wrażenie inteligentnego profesjonalisty. Dało się zauważyć jego skandynawskie doświadczenie i nowoczesne podejście. Na przykład ważne były dla niego odczucia i opinie zawodników. W wywiadzie, którego mi udzielił, powiedział, że piłkarzy należy traktować nie jak roboty, lecz jak ludzi, bo innej drogi nie ma. Widać też było jego otwartość na różne kultury, a bardzo dobra znajomość angielskiego również robiła pozytywne wrażenie. Być może najbardziej brakowało u niego tego, co obiecywał przy obejmowaniu Ujpestu, czyli ofensywnej gry. Już w Videotonie pokazał, że potrafi zbudować zespół dobrze broniący i groźny w fazach przejściowych, ale nawet tam brakowało kreatywnej, intensywnej i odważnej gry w ataku. Przy odejściu z Videotonu, sytuacja była dość napięta, ponieważ oba kluby są rywalami, a Grzelak przeszedł do Ujpestu, który zaoferował mu lepsze warunki, co bardzo rozzłościło kibiców Fehervaru - uzupełnił.
Jeden z naszych rozmówców zaznaczył, że Ujpest w tamtym okresie borykał się z licznymi problemami, natomiast Grzelak też nie wywiązywał się z założeń postawionych na początku pobytu w klubie. Trener musiał mierzyć się z zarzutami, według których źle przepracował z drużyną okres przygotowawczy.
- W Ujpescie nie udało mu się spełnić tej obietnicy ofensywnego futbolu. Dla mnie to była największa niewiadoma. Nie byłem w stu procentach przekonany, czy rzeczywiście potrafi grać dobrą, ofensywną piłkę, czy po prostu nie miał do dyspozycji odpowiednich zawodników. Krytykowano go także za to, że po zimowym obozie przygotowawczym drużyna w wiosennych meczach ligowych opadała z sił około 70. minuty, jakby nie była odpowiednio przygotowana fizycznie. W Ujpescie panował jednak spory chaos; sytuacja zaczęła się stabilizować dopiero dwa lata po przejęciu klubu przez nowe władze, więc niekoniecznie była to wina Grzelaka - zwłaszcza że podobne problemy dotknęły także jego następcę. Nie było też jasne, w jakim stopniu miał wpływ na transfery - wspominał Cseh.
"Jego praca była słaba"
Zastanawiający jest fakt, że przed dołączeniem do Cracovii Grzelak przez rok nie miał klubu. Takim rozwojem zdarzeń nie był zaskoczony Matay Balazs, który negatywnie ocenił całokształt pracy trenera na Węgrzech i w rozmowie z WP SportoweFakty nie gryzł się w język.
- Ogólnie jego praca na Węgrzech była słaba, nic dziwnego, że nie było nim zainteresowania. W obu klubach na początku pokazywał, że kocha drużynę i kibiców, dzięki czemu zyskał ich sympatię, ale szybko się to zmieniło. Dobre relacje miał tylko z kilkoma zawodnikami - większość nie wspomina go dobrze, a kibice Videotonu w Szekesfehervarze nadal są na niego źli. W Ujpescie też nie jest lubiany, ponieważ po jego przyjściu klub stał się najbogatszy na Węgrzech dzięki nowemu właścicielowi, sprowadzono wielu zawodników na jego życzenie, ale wyniki nie przyszły. Moim zdaniem, jeśli ma szczęście, czasem osiąga wyniki, ale poza tym jest przeciętnym trenerem bez szczególnych atutów. Nikt, kto naprawdę chce osiągać dobre wyniki w dłuższym okresie, nie powinien go zatrudniać. Na pierwszych konferencjach prasowych zawsze mówi to, co chce się usłyszeć, więc na początku może wydawać się sympatyczny, ale gdy brakuje wyników, zawsze winne są okoliczności. Potrafi też podpisywać bardzo dobre kontrakty! Jego odprawa w Ujpescie była wysoka, dlatego rozwiązanie kontraktu trwało długo. Podsumowując, nie polecam go nikomu. Wśród węgierskich trenerów jest wielu lepszych od niego. Jest drogi i ma bardzo niewiele sukcesów - podsumował Balazs.
Jednak w mediach co jakiś czas wracał temat pracy Grzelaka w Polsce. Trener nie musiał się spieszyć po burzliwym rozstaniu z Ujpestem, z którego klubowa księgowa na pewno nie była zadowolona.
- Mogę się tylko domyślać, dlaczego teraz tak długo był bez klubu. Było to dość podobne do sytuacji, gdy został zwolniony z AIK. Myślę, że potrzebuje czasu, by dobrze wybrać kolejne miejsce pracy, a znaczenie mogą mieć też kwestie finansowe. Został zwolniony, więc otrzymywał odszkodowanie wynikające z decyzji klubu, co dawało mu komfort czekania. Kiedy AIK go zwolniło, miał jeszcze co najmniej półtora roku kontraktu. W tym czasie być może obserwował pracę innych trenerów i klubów, a także próbował sił jako ekspert telewizyjny, choć trwało to tylko kilka tygodni. Ciekawostką jest to, że szwedzki klub Elfsborg był nim zainteresowany, ale według "Aftonbladet" negocjacje upadły z powodów finansowych oraz dlatego, że nie miał możliwości doboru własnego sztabu. Uważam, że było nim zainteresowanie, ale sam dawał sobie czas i czekał na lepsze oferty z bardziej prestiżowych klubów, jak w przypadku Cracovii - skomentował Ludwig Billengren.
- Kiedy rozmawiałem z nim po odejściu z Ujpestu, powiedział mi, że zamierza być cierpliwy, nie chce się spieszyć z kolejnym wyborem i chce spokojnie przeanalizować sytuację, więc byłem przekonany, że rzeczywiście przez jakiś czas nie podejmie decyzji. Jestem pewien, że miał oferty. Słyszałem, że wcześniej interesowała się nim Legia, więc na pewno nie jest prawdą, że nie było nim zainteresowania. Ujpest przedwcześnie rozwiązał z nim kontrakt i nie zrobił tego zbyt ostrożnie, przez co musiał wypłacić mu kilka miesięcy pensji. Być może dlatego mógł sobie pozwolić na długie wybieranie kolejnego klubu - uważa Benjamin Cseh.
Grzelak na nowym stanowisku zadebiutuje w meczu, który może mieć duże znaczenie w kontekście walki o utrzymanie. W sobotę (25 kwietnia) Cracovia podejmie Pogoń Szczecin. Pierwszy gwizdek o godz. 20:15.
Rafał Szymański, WP SportoweFakty
Ciekawe, choć tytuł mocno pod publiczkę, bo wcale jego praca nie wygląda(ła) tak źle. W sumie to nie widzę niczego z czego by musiał się tłumaczyć.
Z całego artykułu podoba mi się tylko "ale sam dawał sobie czas i czekał na lepsze oferty z bardziej prestiżowych klubów, jak w przypadku Cracovii"
A jak będzie - zobaczymy. Prawda zawsze leży po środku, a człowiek całe życie się uczy, zwłaszcza na swoich błędach *)
*) nie dotyczyło Probierza.
To brzmi dobrze:
"Uważam, że było nim zainteresowanie, ale sam dawał sobie czas i czekał na lepsze oferty [b]z bardziej prestiżowych klubów, jak w przypadku Cracovii[/b] - skomentował Ludwig Billengren."
Dajcie spokój z tym artykułem, ukazał się na hura po dobrej konferencji Grzelaka, zaraz przed meczem z Pogonią żeby oczywiście narobić znowu syfu koło nas, te mierne dziennikarzyny pisza zlepek różnych wypowiedź z forum, etc. Jak Elsner do nas przychodził mial wydaje się więcej negatywnych opinii w necie niż Grzelak. Wiadomo że o syfie w legi, Widzewie czy pogoni malo się pisze, bo oni są chronieni przez PZPN Canal Plus i ekstraklasa. Nic nie wiadomo jak sytuacja z Holewinskim, przecież złożył pozew przeciwko Pogoni.
Dobra czas bym napisał jak jest. Zasięgnąłem języka, przyłożyłem szklankę i oto co widzę.
Ale może zacznę od plusa, bo mecz z paprykarzem dał nadzieję i powiedziałem do kolegów, że jeśli to zrobił to zostanę jego fanem. Przychodzisz jako nowy trener i chcesz zaskoczyć, więc wyrysował skład na 4-4-2 bo tak często grywał. Wójcik z prawej, Piła z lewej, trochę podejrzane ale możliwe. Jedyną możliwością by się dowiedzieć czegoś o gościu co ledwo co przyszedł jest podpatrzenie rozgrzewki, bo trendem jest by robić takie rozegranie, otwarcie czy przeniesienie jakie planujecie robić w danym meczu. No i cyk na rozgrzewce z graniem do boku Piła z lewej, Wójcik z prawej i wrzucają. To być może pozwoliło paprykarzom się upewnić, że jednak będzie to 442, bardzo mało czasu by móc na to zareagować. No i ostatecznie wychodzimy 3-4-3 więc ten element zaskoczenia mógł być. Plus za prawdopodobieństwo bycia przebiegłym.
No a dalej no to pytanie czego oczekujecie. Jeśli widowiskowej piłeczki, grania po ziemi, krakowskiej piłeczki itp. To zły adres. To trener defensywny (znowu) i lubujący się w dzidzie na napastnika.
W meczu z Pogonią nie zauważyłem niczego co zostało wypracowane w tygodniu poprzedzającym meczu. Absolutnie niczego. Poczekam jeszcze tydzień, wiem o tym, że na efekty pracy trzeba czasem poczekać, ale na ten moment wygląda na kontynuację tego co było grane. Nie spodziewam się niczego innego, nie spodziewam się też żadnych fajerwerków. Zwyczajowo już po prostu nie spodziewam się niczego.
No ja zobaczyłem jeden dobry stały fragment i wyjście w powietrze zahira jak nie on.
Ale co można wytrenować w kilka dni? Ja w ogóle nie mam pretensji o defensywny styl gry. Być może nawet to co robił Elsner w wielu elementach było dobre. Ale co kulało?
- brak pomysłów ogólnie na grę i skład, brak planów na mecz i zmiany które wyglądały na dość przypadkowe
- brak pomysłów na rozgrywanie sfg
- dużo podań bez sensu i przetrzymywania piłki, kółeczka Klicha i podania do boku, a potem znów do tyłu
- gra bez piłki i zaangażowanie w pressingu
- Elsner miał grupkę zawodników których chciał wpuścić na mecz niezależnie od ich pozycji i kiedy przegrywaliśmy wchodzili np obrońcy za skrzydłowych lub napastników
No i Grzelak z marszu poprawił te rzeczy. Widać było konkretny plan i on by siadł gdyby nie pech przy straconej bramce i indolencja strzelecka Batouma i Minczewa. Kolejna rzecz - za Elsnera często graliśmy na remis, a i tak dostawaliśmy wysokie baty na wyjazdach i czuję po tym meczu, że Grzelak to poprawi, przynajmniej na razie. Pod koniec atakowaliśmy intensywnie i widać było, że się da tymi zawodnikami i walczymy o pełną pulę a nie o remis. Statystycznie lepiej grać o zwycięstwa i czasem przegrać niż ciągle remisować a i tak często przegrywać. Remis to utrata jednego punktu dla obu drużyn, czyli na remisie zyskują pozostali rywale w tabeli. Lepiej jeden mecz wygrać i jeden przegrać niż oba zremisować. Trzy remisy pod rząd to tyle samo punktów co po jednym zwycięstwie w trzech meczach. A statystyka zwłaszcza w tej ekstraklasie promuje grę do przodu bo przy autobusie w każdym meczu zawsze rywalom coś siądzie a nam się potem wydaje że mamy pecha bo bramkarz puścił szmatę albo obrońca się machnął. Wygląda na to, że Grzelak mimo że jest defensywny to ma plan taktyczny na mecz i chce atakować i zawodnicy muszą u niego wybiegać kilometry i też zmiany służą mu do tego aby tak było. Największy minus Elsnera już nie będzie przeszkodą dla Cracovii.
Nie ulega jednak wątpliwości jedna rzecz - z tym trenerem i każdym następnym kiedyś się pożegnamy i pod koniec kadencji będzie pytong. W tej lidze 100% trenerów spotyka takie coś więc nie ma co się łudzić że będzie inaczej choćby przyszedł do nas Mourinho. Ważne teraz żebyśmy grali prostą piłkę a nie kółeczka i rozegrania do boku jak za Elsnera.
Elsnera wystawiał na czuba Sansa i mincheva, albo praszelika i robili wrzutki góra. No w tym meczu były szybkie płaskie piłki to było git.
Nie mając wysokiej , skocznej i umiejącej dobrze grać głową dziewiątki jak można grać wyrzutkami w pole karne ? Do takiej gry nie nadają się ani Batoum, Kameri, Minczew, Praszelik ani Sans . A my tak klepaliśmy od miesięcy .
[quote]#post1722092 [quote]#post1721994 :D jak to był zespół ustawiony taktycznie to nie chce wiedzieć jak wygląda ten bez tego , CHAOS tak można naszą grę podsumować , staranie się grać szybko do przodu często do nikogo , beznadziejne zakładanie pressingu od czasów Zielińskiego presujemy jak idioci , Hasic biegnie jako jedyny a Batumi stoi i się patrzy zresztą reszta to samo , w obronie jakieś kombinacje z Wójcikiem na boku . Kultury gry tutaj nie było i tylko dzięki fartowi to zremisowaliśmy , prawda jest taka że jak sobie przeciwnik sam nie strzeli albo nie wciśniemy po stałym fragmencie to zagrożenie z naszej strony jest zerowe . Póki co pomysł na grę na duży minus ale rozumiem 4 dni poznaje zawodników i może potrzeba czasu żeby zatrybił kto się nie nadaje a kto nie do gry i walki o punkty .[/quote]
A właśnie, że było widać. Chaos i gra na huki - tak na pierwsza połowę ustawił zespół trener, atuty zostawiając na ostatnie 30 minut. I gdyby nie kolejny babol Seby ten mecz wyglądał by inaczej. Bo nie musielibyśmy wyniku gonić a paprykarz grał by bardziej otwarta piłkę .[/quote]
Nie zgodzę się co do babola , masz przed sobą 7 gości , nikt nie doskakuje do strzelającego , podejrzewam że piłkę zobaczył jak wyszła zza ostatniego a wtedy na dobra interwencję było już za późno . Łatwiej jest wyciągnąć piłkę z okna niż taki strzał po ziemi , gdzie nic nie widzisz a do tego głupia obcierka zmienia diametralnie lot piłki . Polecam stanąć na bramce ustawić przed sobą 7 kolegów rzucić piłkę na 16 i zobaczyć jaką ma perspektywę bramkarz w takiej sytuacji .Zgodzę się że przy odrobinie szczęścia mógł to obronić , jednak wieszanie na nim psów za tą bramkę jest po prostu nie sprawiedliwe .
Myślę, że gdyby Seba był w formie to by to bez problemu obronił. Dawidem ba jego słabą obecnie dyspozycję jest ilość bramek , które ostatnio póścił . A wszystkich nie da się zwalić na błędy obrońców .
Tak ostatnio zdarzają mu się błędy natomiast wynika to też z słabej gry całej drużyny .Niestety na bramce jak się pomylisz to zazwyczaj jest z tego bramka pytanie tylko jak sobie z tym radzisz , czy wstajesz i grasz dalej swoje czy siada ci głowa jak np Kariusowi w pamiętnym finale lm czy bramkarzowi Totenhamu całkiem niedawno . Ogólnie potrzebujemy bramkarza który wzmocni rywalizacje , bo myślę że Seba ma jeszcze rezerwy żeby dać z siebie więcej
Dzisiaj graliśmy systemem tysiąca wrzutek. Wróciła dośrodcovia.
Ten facet to Probierz 2.0
Chłop przyszedł za późno, niestety drożdżowe transfery i elsnerowe granie i narzekanie na piłkarzy jeszcze się nam będzie odbijać. Zagłębie gra fizycznie, przez co często gra w 10 i potrafi tak grać.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)