Zaczyna mnie już wkur.wiać ten Zieliński. Przeprowadza długie wywiady posługując się sprawnie językiem polskim, dba o składnię, korzysta ze zdań złożonych, etc. Nie mlaska i nie stęka. I nade wszystko - o zgrozo - rzeczowo odpowiada na zadane pytania! Jestem tym poirytowany.
-
-
Jacek Zieliński - rozdział 2
[quote='Pasiak_od_1979' pid='1516864' dateline='1640095688']
Zaczyna mnie już wkur.wiać ten Zieliński. Przeprowadza długie wywiady posługując się sprawnie językiem polskim, dba o składnię, korzysta ze zdań złożonych, etc. Nie mlaska i nie stęka. I nade wszystko - o zgrozo - rzeczowo odpowiada na zadane pytania! Jestem tym poirytowany.
[/quote]
Sprawa mocno podejrzana ;)
[quote='Pasiak_od_1979' pid='1516864' dateline='1640095688']
Zaczyna mnie już wkur.wiać ten Zieliński. Przeprowadza długie wywiady posługując się sprawnie językiem polskim, dba o składnię, korzysta ze zdań złożonych, etc. Nie mlaska i nie stęka. I nade wszystko - o zgrozo - rzeczowo odpowiada na zadane pytania! Jestem tym poirytowany.
[/quote]
Dokładnie!
W dodatku jest już w klubie chyba z miesiąc i jeszcze nikogo nie zgnoił...
Święta ido, jak żyć???
Czepiacie się ciągle o coś. Nie mogę zrozumieć tych ironii. Dajcie człowiekowi spokój. Jeeest spirit! :)
swoją drogą jak Probierz chciał napisać książkę skoro gadał po smudowemu ?
Pewnie chciał napisać w kilkunastu tomach...dukając. ;) Haha.
Probierz to Proust smudowego.
Pewnie Balaj i syn ojca out jeśli uda się rozwiązać kontrakty albo gdzieś ich upchnąć na wypożyczenie?
tego drugiego to najwyżej do Wawelu, Santo załatwi
Okolicznościowy suchar:
Co trener Probierz ostatnio przeczytał?
Fraszkę.
:)
Spotkał się pan już w cztery oczy z prof. Filipiakiem?
Wyjechałem do domu, profesor nie wrócił jeszcze ze Szwajcarii. Spotkamy się na Treningu Noworocznym. Jesteśmy w kontakcie, rozmawiamy telefonicznie, na dłuższą rozmowę nie było jeszcze czasu i okazji.
To tylko pokazuje, że Filipiak kocha takich samych bufonów jak on, a Zielinskiego zatrudnil tylko w wyniku presji. Troche to zle wróży w temacie wzmocnień drużyny. Prcesor uzna, że i tak się utrzymamy, a po co koszty robić.
Jacek Zieliński: Nie musiałem stawiać diagnozy, bo Cracovia nie była chora [ROZMOWA]
- Ja wiceprezesem Cracovii? Nie mam takich marzeń. Jestem trenerem i zawsze nim będę - rozmawiamy z Jackiem Zielińskim.
Jarosław K. Kowal: Niecałe półtora miesiąca to wystarczająco dużo czasu, by postawić diagnozę?
Jacek Zieliński, trener Cracovii: Na pewno potrzebujemy go jeszcze trochę, by w drużynie wszystko funkcjonowało tak, jak chcemy. Na tę chwilę jestem zadowolony z tego, co w tym czasie udało się zrobić. Natomiast nie było trzeba stawiać diagnozy, bo zespół przecież nie był chory.
Już mówiłem, że po prostu coś się przed moim przyjściem zacięło, coś poszło nie tak, formuła się wyczerpała. Na pewno zastałem drużynę chętną do zmian, szybko wprowadziliśmy nowe ustawienie. Jak na tak krótki czas i pięć meczów, to jestem zadowolony z naszego dorobku punktowego [Cracovia pod wodzą Zielińskiego wygrała trzy mecze, dwa przegrała - przyp. red.].
Nowe ustawienie, z trzema stoperami, miało chyba być wprowadzone na chwilę, a zostało z wami na stałe. Mam rację?
- Nie, źle pan to odczytuje. Przyglądałem się drużynie i po pierwszych dwóch tygodniach treningów doszedłem do przekonania, że takie ustawienie będzie dla nas najlepsze. Chodzi jednak także o to, byśmy umieli płynnie przechodzić w inne ustawienie, z czterema obrońcami. Nie będziemy jednak przecież zmieniać systemu co dwa mecze.
Zimą będzie dużo zmian w drużynie?
- Nie będzie rewolucji, chcemy postawić na ewolucję. Chcemy sprowadzić trzech zawodników. Nie będziemy organizować żadnych wielkich testów, nie będzie spędów ani ściągania pociągów z piłkarzami. Postaramy się natomiast nieco wzmocnić drużynę.
Kogo szukacie?
- Nowy obrońca już w zasadzie jest, bo wznowienie treningów przez Davida Jablonsky'ego uznaję za transfer, i to dobry [Czech cały czas był piłkarzem Cracovii, ale nie mógł grać ze względu na dyskwalifikację]. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie będzie to wzmocnienie "na już", bo Jablonsky może potrzebować czasu, może około trzech miesięcy, by wrócić do formy sprzed karencji. Rozmawiałem z nim już parę razy. Na pewno będzie chciał udowodnić, że nadal może grać na wysokim poziomie. A my chcemy mu pomóc dojść do formy. A poza tym potrzebni są jeszcze konkretny pomocnik i napastnik.
Napastnik to wiadomo. Taki, który będzie strzelał. A jakiego typu pomocnika szukacie?
- Takiego, który będzie temu napastnikowi podawał. To trochę żartem. A na poważnie to szukamy kreatywnego pomocnika, do środka. Mamy kilku fajnych chłopaków, którzy mogą grać jako "fałszywa dziesiątka", ale potrzebny jest ktoś, kto będzie kreował, regulował tempo gry.
Pelle van Amersfoort odejdzie już zimą czy dopiero po sezonie?
- Nie wiem. Mogę mieć tylko nadzieję, że Pelle zostanie z nami na dłużej. To jest niezależne ode mnie.
Ustaliliście w końcu z prezesem, o co Cracovia ma grać w tym sezonie? Miałem wrażenie, że wysyłacie sprzeczne sygnały. Prezes nie gryzł się w język, a pan próbował tonować nastroje.
- A o co pana zdaniem mamy grać?
Mówienie, że o awans do europejskich pucharów byłoby chyba porywaniem się z motyką na słońce.
- A czy ja coś takiego powiedziałem?
Nie. Pański przełożony powiedział.
- Sytuacja jest taka, że znajdujemy się w środku stawki. Musimy ustabilizować formę, by nie przytrafiały nam się takie mecze jak z Górnikiem Łęczna [porażka 0:2 po beznadziejnej grze], i to na własnym stadionie. Jeśli będziemy krok po kroku, mecz po meczu, zdobywać punkty, to zbliżymy się w stronę miejsc pozwalających na grę w pucharach. Trudno, bym był dziś hurraoptymistą w tej sprawie, bo jednak trochę do czołówki tracimy.
A propos meczu z Górnikiem Łęczna. Pana drużyna była jakby śnięta, a już tydzień na nowo zadziorna. Skąd się wzięła tak duża różnica?
- Wiemy, co mogło nie zadziałać, ale to akurat nie jest temat dla mediów. Na pewno nie chodzi o żadne sprawy pozasportowe, żeby była jasność.
Ma pan te same obowiązki co kilka lat temu? Dziś jest w klubie dyrektor sportowy, to na pewno nowość.
- Zakres obowiązków jest podobny, zadania się nie zmieniły, choć dyrektor odciąża mnie w takich sprawach jak skauting czy transfery. Zresztą mieszkamy ze Stefanem obok siebie, dużo rozmawiamy, snujemy plany, robimy analizy. Mogę liczyć na jego pomoc.
Zazdrościł pan czasem Michałowi Probierzowi, pana poprzednikowi, jego mocnej pozycji w klubie? Miał duże wsparcie u prezesa Filipiaka i dużą swobodę działania. Chyba większą niż wcześniejsi trenerzy Cracovii.
- To nie tak, że zazdrościłem, bo obracałem się w innych realiach. On po prostu pewne rzeczy sobie wywalczył, plus dla niego. Wtedy, kiedy po raz pierwszy pracowałem w Cracovii, było inne rozdanie. Profesor Filipiak też pewnie po czasie wyciągnął wnioski.
Czego się nauczył?
- Ja nie jestem od tego. Proszę rozmawiać z profesorem.
A z Probierzem pan rozmawiał?
- Rozmawialiśmy chwilę po jego zwolnieniu i umówiliśmy się na dłuższą rozmowę na później. Potem on wyjechał na wakacje, teraz z kolei zbliżają się święta.
Chciałby pan zostać wiceprezesem tak jak on?
- Nie mam takich marzeń. Jestem trenerem i zawsze nim będę.
Wygodnie się mieszkało w ośrodku treningowym?
- Dalej tam będę mieszkał co najmniej do naszego powrotu ze zgrupowania w Turcji [Cracovia będzie tam od 15 do 29 stycznia]. Ośrodek w Rącznej to supermiejsce, nie tylko do treningu, ale do codziennego życia też.
Ale świąt tam pan nie spędza?
- Nie, jestem już w Tarnobrzegu, by pobyć trochę w rodzinnym gronie. A mieszkanie w ośrodku treningowym mi odpowiadało. Kraków już znam, zwiedzać nie musiałem.
To teraz chyba będzie pan musiał w końcu prawo jazdy odgrzebać?
- Prawo jazdy mam, ale samochodem nie jeżdżę, nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Dotąd sobie radziłem i będę sobie radził dalej.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,35800,27934003,jacek-zielinski-nie-musialem-stawiac-diagnozy-bo-cracovia.html#S.MT_krakow-K.C-B.2-L.1.duzy
Nie miałem wielkich nadziei więc ten wywiad nie wywołuje u mnie rozczarowania.
Pojedziemy na dobrej atmosferze, którą Zieliński potrafi wprowadzić, skończymy ligę między 12 a 8 miejscem, dużo zależy od tego kiedy odejdzie Pelle.
personalnie mamy zespół na co najwyżej środek tabeli nie ma się co czarować
[quote='morata' pid='1516963' dateline='1640168730']
personalnie mamy zespół na co najwyżej środek tabeli nie ma się co czarować
[/quote]
Przy takich a nie innych napastnikach tak . Może trenerowi Zielińskiemu udało by się coś więcej ugrać, jednak bez znaczących wzmocnień tylko na krótko .
- Edytowany
Jestem ciekaw czy pan Jacek może coś wykrzesać z naszych "Trzech Króli Ataku" Riva, Alvarez,Balaj czy poddał się i postawił na nich krzyżyk.
Oczywiście jako konkurencja dla nowego "super napadziora"
Mi się wydaje, że w koncepcji ze zmianą pozycji zawodników ofensywnych Alvarez powinien się sprawdzić. Gdyby sobie jeszcze przypomniał, że potrafi strzelić z dystansu...
Z niecierpliwością czekam na to co przyniesie najbliższe 6 tygodni
Alvarezowi brakuje przede wszystkim szybkości ale ma tę zaletę, że nadaje się do gry kombinacyjnej . W układance trenera Zielińskiego , jeśli Dzik będzie przejawiał chęci miejsce z cała pewnością znajdzie .
Byleby tylko był zdrowy, to na pewno jako fałszywa dziesiątka się sprawfdzi. Zieliński już grał kiedyś dużą wymiennością pozycji i wtedy to się sprawdziło. Zespół grał ładnie, strzelał dużo bramek, fajnie się to oglądało. Czasy ogrodnika to była dla oczu orka na ugorze.
Można się przestraszyć takiego tytułu http://www.90minut.pl/news/316/news3169096-Jacek-Zielinski-dyrektorem-sportowym-Legii.html
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)