Siedem dni kołowania
Siedem dni szedłem do niej
Siedem dni myślałem:
Będzie dobrze
Będzie słońce
Będzie ona - w biało-czerwone pasy ubrana
Albo po prostu: będzie
Stałem tam i głaskałem pasiastą koszulę czystą
Śliną wycierałem buty z kurzu drogi
Ileż można czekać na stacji
Na której pociągi rzadko się zatrzymują
Cały tydzień rzuciłem jak monetę na stół:
Proszę, niech to będzie wygrana
Niech to będzie uśmiech
Niech ona przyjdzie
Czekam
Z sercem jak bochen świeżego chleba
Pokrojonym na cienkie plasterki nadziei
By starczyło dla nas dwojga
Gotów paść na kolana
A ona nie przyszła
Moja dziewczyna z Kałuży
Zostawiła mnie tam samego
Zostawiła z tym całym naręczem niewykorzystanej miłości
Ze spuszczoną głową
Tak cicho
Tak bardzo bez słowa
Jak kobieta, która w ostatniej chwili odwraca wzrok
Jak ona
Bo może wiatr powiał inaczej
I co teraz zrobić z tym całym tygodniem?
Worek złudzeń na plecy
I w drogę
W ustach smak porażki i wina
A w głowie wciąż dźwięczy ta sama nuta:
Człowiek głupi jest
Bo czeka
Bo wierzy
Bo kocha
axe
- Ostatnio 5 godzin temu
- Dołączył/a 02.04.2005 o 22:59
- 2897 postów
- 9454 polubień
-
Odpowiedział w temacie Murat Colak - trzymamy za słowa
-
Odpowiedział w temacie
Piast Gliwice 3 - 1 Cracovia, sobota 24 października 2026, 12:15- Edytowany
Siedem dni kołowania Siedem dni szedłem do niej Siedem dni myślałem: Będzie dobrze Będzie słońce Będzie ona - w biało-czerwone pasy ubrana Albo po prostu: będzie Stałem tam i głaskałem pasiastą koszulę czystą Śliną wycierałem buty z kurzu drogi Ileż można czekać na stacji Na której pociągi rzadko się zatrzymują Cały tydzień rzuciłem jak monetę na stół: Proszę, niech to będzie wygrana Niech to będzie uśmiech Niech ona przyjdzie Czekam Z sercem jak bochen świeżego chleba Pokrojonym na cienkie plasterki nadziei By starczyło dla nas dwojga Gotów paść na kolana A ona nie przyszła Moja dziewczyna z Kałuży Zostawiła mnie tam samego Zostawiła z tym całym naręczem niewykorzystanej miłości Ze spuszczoną głową Tak cicho Tak bardzo bez słowa Jak kobieta, która w ostatniej chwili odwraca wzrok Jak ona Bo może wiatr powiał inaczej I co teraz zrobić z tym całym tygodniem? Worek złudzeń na plecy I w drogę W ustach smak porażki i wina A w głowie wciąż dźwięczy ta sama nuta: Człowiek głupi jest Bo czeka Bo wierzy Bo kocha -
Odpowiedział w temacie W naszym garnku...
- Edytowany
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-10/1792775202-029.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-10/1792775218-942.jpg[/img] Piątkowa/jarska grafomania: Żeliwne słońce. Krąg palący i czysty. Racuchy z twarogiem budzą się do życia, pęcznieją, dźwigają się z nicości ku górze, naprzeciw mojemu zdumieniu. Wznoszą się, pną się uparcie, niczym szklane domy, te widma z tęsknoty za naszą Polską, którą budował w myślach stary Baryka. Rosną jak wiara nieśmiertelna ukryta głęboko pod sercem, pod pasiastą koszulą cracovskiego losu - wiara szalona, niezgłębiona, czysta jak łza, że nadejdzie dzień sądu i wesela, gdy Cracovia powali na kolana wszystko dookoła. I choćby logika świata mówiła „nie”, choćby trybuny milczały w mroku - to ciasto wie. "Druga strona ciasta odpowiada!". Więc racuchy pęcznieją tą pewnością, tą świętą nadzieją, która nie umiera nigdy, bo jest większa niż czas. Eksplozja! - jak słodko cedziła Kora. Rosną jak grzyby po ciepłym, nocnym deszczu, gdy las paruje i pachnie stworzeniem. Ale spróbuj je znaleźć człowieku! Heh... Spróbuj przedrzeć się przez gęstwinę lęku, przez chaszcze codzienności, przez chłód poranka. Tak trudno je wyłuskać z szarego poszycia świata... Tak samo rozpaczliwie trudno jak znaleźć tę jedyną, wielką, kosmiczną Miłość - dla której istniał w Nowej Hucie Bogdan Łyszkiewicz, dla której warto koślawić buty na wszystkich traktach, dla której warto spłonąć i nie żałować niczego. Szukasz jej w kurzu dróg, w oczach mijanych ludzi, pod oknem niczym Andrzej Zaucha, a ona zwykle jest tak blisko choć niedostępna, schowana w gęstwinie bytu. Więc stoję nad garami, ja, z palcami i czubkiem, pogryzionego przez psa, nosa umazanymi mąką. Z duszą pełną gwiezdnego pyłu. Chwytam ten złoty, drożdżowy krąg - ten mały, jadalny wszechświat - i czuję, jak przez smak i zapach dotykam absolutu. Wszystko jest jednym. Droga, życie, Cracovia, miłość, las i ten racuch ciepły jak serce człowieka... -
Odpowiedział w temacie W naszym garnku...[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-10/1792694612-234.jpg[/img] Zakwas z buraków buzuje jak młyn na Cracovii. Bez skargi, bez wielkich słów, powoli zmienia wodę w krew. Czystą krew ziemi. Niech deszcz bije w szyby, niech wicher skomli niczym psy z Reymonta. Póki w żyłach krąży ten purpurowy ferment, póki ziemia rodzi i karmi nas tajemnicą, dopóty idziemy, dopóty żyjemy, całą gębą, całym sercem, na zawsze...
-
Odpowiedział w temacie 9. GKS Tychy - Cracovia, piątek 9 październik 2026, 18.00 Stadion Zimowy TychyAch, hokej na Cracovii, bajkowe czasy. Hala zawsze pękała w szwach choć... zawsze graliśmy o nic. Na deser MPK strajkowało. Po meczu z buta legalnie wracaliśmy na Prokocim. A jak MPK nie strajkowało to - z fantazją - na dyszlu tramwaju jechaliśmy. Nawet po trzy osoby. Najtrudniejszy do przeżycia na dyszlu był odcinek od "Starej Pętli" do Szpitala. Największe szybkości... Dzisiaj hala wyblakła. Brakuje mnóstwa tamtych wędrowców zranionych utratą azymutu. Nie chcą przynosić dziś okruchów samych siebie i tego dawnego czegoś. Czego? Młodości szalonej pewnie. Młodość szalona odeszła. Poszła przeklęta. Zgubiła się więc także atmosfera hali, ten schron krzyku "Cracovia, Cracovia, Cracovia!" A każdy z nich taszczył wówczas swój własny taboret. Mały, domowy ołtarz, rzucony na trybuny, na którym stawał i czuł się jak... jak... W każdym bądź razie lepiej niż dyktator, który wydawał rozkazy ma cały świat. Stał wysoko, ponad pasiastymi barwami, by uciec na chwilę przed szarością świata, przed żoną, przed dniem kolejnym. By dotknąć tej jednej, jedynej, czystej struny. I szło wówczas - pamiętacie? - szklane echo po stopniach z betonu. Zielone i brązowe butelki toczyły się w dół, do lodu, jakby chciały oziębić płyn chociaż już były puste. Jak urwane latawce, jak nieme świadectwa, że ktoś tu przed chwilą swe serce - i gardło przede wszystkim - na rozcież otworzył. Małolaci rwali je z w locie. Chwytali te kruche, brzęczące relikwie, gdy nagle z tysiąca gardeł polanych i dumnych wytryskała pieśń co nie ujdzie na rety, ni na chwile: „Pasy! Pasy!” - szło z trzewi, z głębiny istnienia. Ten krzyk rozrywał architekturę nocy. Dach się podnosił, odsłaniał dno nieba, I człowiek stawał się nagle pełen boskiej mocy. Dziś są lub ich raczej nie ma. Bez taboretów. Bezradni i cisi. Zgubili zaklęcie i ślad. Lecz w ich skroniach wciąż tętni tamten kosmos. Pasiasty, głęboki, sprzed tylu, tylu, tylu już lat.
-
Odpowiedział w temacie Kawa, herbata czyli rozmowy bez fusów
- Edytowany
Pyszna kawa z hurtowni... sztywnych czarnuchów 🤪 [url=https://m.youtube.com/watch?v=MV-s0ud70l8&pp=ygURUHVscCBmaWN0aW9uIGthd2E%3D[/url] -
Odpowiedział w temacie Grzybiarze poszukiwani...[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1790778735-547.jpg[/img]
-
Odpowiedział w temacie Stowarzyszenie CRACOVIA PANY![img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1790537489-140.jpg[/img]
-
Odpowiedział w temacie Dzień św.Zwisława
- Edytowany
Już niebawem, po kolejnej eskapadzie Sekcji Turystyczno-Krajoznawczej, gdzieś w lasach, na szlaku... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1790105607-870.png[/img] -
Odpowiedział w temacie
GKS Katowice 3 - 2 Cracovia, sobota 19 września 2026, 17:30- Edytowany
Nie czytałem Waszej forumowej góry. Chlaliśmy bardzo mocno u mnie. Mało co oglądałem bo... na stół co moment coś donosiłem. Przepitka, zakąska, przepitka, zakąska, szklanka, widelec, wyborowa, nóż, ciasto... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1789871812-646.jpg[/img] Z tyłu na drugiej od lewej w górnym rzędzie Gustaw Rogalski (Niemcy go rozwalili w Przegorzałach za karykatury Adolfa zaraz po wjeździe do Cracova) - na drugiej na górze piąty od lewej, od góry (pilot w końcu) - karykaturuje kolegę Antoniego Poznańskiego. Tego co z innymi Pasiakami założył... Cwks. Łapcie zbliżenie. Na zbliżeniu czwarty od lewej: [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1789873883-704.jpg[/img] Bardzo podobny. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1789872937-984.jpg[/img] A więc chuja mnie obchodzi to co w Katowicach. Bardzo dobrze wypity zarzucam aksamitne rymy: Nie ma spania. Zadupcamy z pasiastymi strofami... Smuga cienia na krakowskich błoniach. Trawa pachnie jeszcze młodym świtem. Tam, w pasiastej koszuli naprzeciwko słońca biegnie chłopak z sercem jak dzwon rozbitym. Rok trzynasty. Galicja we mgle i w purpurze pierwszy i jedyny raz koroną mu głowę owija gdy z nim na ustach, w radosnym dla nas skowycie i burzy, wygrywa jego jedyna Cracovia. Ale ziemia parzy w stopy tego kto ma skrzydła. Ziemia to za mało. Ziemia to sidła. Gdy pękły osie świata i miały powstawać port w Gdyni i wielkie domy on rzucił wkręcane korki w błękit. Poszedł przez pas startowy. Pilot, podniebny żebrak, brat błyskawicy i gromu, skrobał palcem po chmurach jak piłką ze szpica. Jak z dużego palca wcześniej. Uciekał daleko i wysoko. Warkot silnika jak modlitwa. Jak jęk będzie kiedyś kołował jękliwie i opadał w oktawy. Jebać Czarną Wieś by wyżej, by czubkiem głowy dotknąć samej nieskończoności! A potem noc. Głęboka, wołyńska, bagnista noc. Okopy ciorane pociskami z wysoka. Okopy pełne błota i gwiazd spadających. Żołnierze wroga tulą karabiny, chłód przenika kości, a w nim tli się ogień, jakiś dziwny, napierdala do końca z wysoka, szalony. W przerwie na kawę rzucił iskrę między atletami. Rozpalił ciemność głuchą tak jak gasił krwią z chmur okopy: „Stwórzmy coś, co przeżyje naszą śmierć, rany i twór z Czarnej Wsi!”. I z tej propozycji wybujanej w chmurach, z tęsknoty za umiłowaną Boską Cracovską wstała warszawska Legia - bęben historii zerwany. A On odszedł w wielką włóczęgę, w błękitną, wieczną dal. Został po nim tylko wiatr. Czysty, jasny. Bo żyć to znaczy płonąć, wysiadać na lotniskach widmach. I grać w piłkę z losem. I ginąć na własnych skrzydłach. Kurwa mać. Napierdalać. Edit: Jeszcze 54 Pasiaste postaci oprócz Poznańskiego Gucio Rogalski nakreślił. Uuuch, ciężko będzie, ale może kiedyś... -
Odpowiedział w temacie Elżbieta Filipiak - cyniczna prezes KS Cracovia
- Edytowany
Wedlug rocznych sprawozdań spółki KS Cracovia SA sprzed 20 lat działka była warta 43 miliony zł. Od tego czasu mogła najwyżej - tak jak wszystkie inne działki, mieszkania lub energia - kilka razy... zdrożeć. Edit: Bez względu czy były na niej jakieś obiekty (nowe lub stare) czy nie. -
Odpowiedział w temacie Elżbieta Filipiak - cyniczna prezes KS Cracovia
- Edytowany
[quote]#post1745837 Może by ktoś czytelnie przedstawił chronologię wydarzeń dotyczącą tej działki? Ja z pamięci tak to mam ułożone: - za Janusza zawiązana jest spółka Bonus Management do której Cracovia wnosi teren, a Filipiakowie gotówkę na budowę. Udziały po 50%. (teren wart ok. 40 mln, inwestycja 30 mln?) - spółka przez kilka lat działa, Cracovia otrzymuje rocznie kilkaset tysięcy z dochodów - Elżbieta przed sprzedażą Klubu, sprzedaje sobie działkę (= udziały w spółce?) za 10,5 mln? O co chodzi z tym potrąceniem? Prośba o wypowiedź kogoś, kto się zna, a nie tylko mu się wydaje.[/quote] O co chodzi z potrąceniem? O szkodliwy dla Cracovii myk. W miarę korzystny zapis umowy z dnia 15 lipca 2014 (bo sam czynsz dzierżawy to był skandal) mówiący, że po zakończeniu dzierżawy nieruchomość zostanie zwrócona do KS Cracovia SA wraz z [b]wszelkimi nakładami i ulepszeniami[/b] po prostu [b]został wykreślony[/b] aneksem w 2016 roku. W zamian natomiast sprytnie dodano zapisy mówiące, że na wniosek wiadomo kogo nasz Cichy Kącik [b]zostanie wydzierżawiony na kolejny okres. [/b]W przeciwnym razie wiadomo komu [b]będzie przysługiwało wynagrodzenie od KS Cracovia za "wzniesione, nabyte budynki i inne urządzenia".[/b] Na marginesie: ten aneks z 2016 roku to był taaaki drobny prezent na 110-lecie klubu od osoby, która dla Cracovii... "da z siebie wszystko" (polecam wywiad pod tym tytułem). [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1789515060-136.jpg[/img] -
Odpowiedział w temacie
Wisla Plock 3 - 1 Cracovia, niedziela 13 września 2026, 12:15Odnośnie wyjazdów sprzed lat. Ciekawe czy doszedł by dziś do skutku wyjazd... kibiców na mecz gdyby info o nim rozchodziło się wyłącznie ustnie. Nie mówiąc już o nocnej podróży pociągiem całej ekipy bez biletów, zbiórce na kądziora, patyzantce na mieście i wjeździe na stadion na pełnej z bramą. No i czy piłkarze zabrali by po meczu ze 20 szczęśliwców w drogę powrotną do autokaru 😜 -
Odpowiedział w temacie
GKS Katowice 3 - 2 Cracovia, sobota 19 września 2026, 17:30Berte chyba spał albo - zgodnie z tym co mówił "na dzień dobry" - oddaje... życie za Cracovię 😜 -
Odpowiedział w temacie Dalsze losy naszych byłych sportowców, trenerów, smakowite historyjki itp..Nawet do 19 minuty i 06 sekundy nie dotrwał. Jakby grał u nas to... oprawy by nie zobaczył 🤪
-
Odpowiedział w temacie
Wisla Plock 3 - 1 Cracovia, niedziela 13 września 2026, 12:15- Edytowany
Wloką się już przed pierwszym gwizdkiem pasażerowie luksusowego autobusu relacji znikąd-donikąd w barwach RTS. Zdrętwiali od bezsennej nocy, od asfaltu, który gryzł koła przez setki kilometrów. Wypluci na zielony prostokąt, z mgłą pod powiekami, szukają sensu w skórzanej kuli, ale znajdują kolejną, niemą klęskę. Z powodu braku... hotelowego prześcieradła? Pamiętasz bracie tamte dni gdy unosili się przed meczem nad chmurami w stalowych ptakach? Gdy nocowali w domach ze szkła i marmuru? Gdy kelnerzy w fartuchach w pas im się kłaniali? Wtedy wynik był dokładnie ten sam: smutny, pusty i ostateczny. Z wysokości nieba spadali tak samo ciężko na tę samą twardą ziemię zostawiając na murawie jedynie smugę cichego wstydu. Bo przegrana nie mieszka w silniku autobusu, ani w skrzydłach samolotu. Ona idzie z nimi schowana głęboko w torbach sportowych, pomiędzy jaskrawymi butami a numerem konta bankowego. Są po prostu włóczęgami, którzy pomylili drogi. Zamiast na bieszczadzkie połoniny wyszli na stadion, by tam odprawić swój kolejny, przegrany rytuał. W pyle obcej im codzienności pulsuje inne życie. Zobacz ludzi z trybun. Oni by jechali. Jechaliby przez siedem dni i siedem nocy, w ścisku, na złość zmęczeniu, bez sekundy snu. Piliby tę gorzałkę, dzień po dniu, podgrzewając krew, żeby oszukać monotonnię i beznadzieję drogi. I choćby gardła im pękały, choćby alkohol palił trzewia, nie przynieśliby tam, na trybunach, takiego wstydu. Ich krzyk byłby czysty, ich obecność potężna jak łopot pasiastych flag. Oni oddaliby bezsenną noc za wiarę podczas gdy tamci sprzedali dzień za bezduszny, pusty wynik. -
Odpowiedział w temacie Elżbieta Filipiak - cyniczna prezes KS Cracovia
- Edytowany
Przenikaj te słowa Drogi Pasiaku powoli z nabożnym skupieniem. W odcinkach to wszystko będzie, cierpliwości!, "równo a powoli", jakbyś na nowo dotykał otwartej, gorejącej rany. Niech każda fraza gęstnieje w Tobie i boli nim Elżbieta Filipiak obróci w popiół to co najczystsze. Oto lament nad ziemią rodową w Cichym Kąciku wydartą sercu, nad świętym ostępem Cracovii, nad 4 hektarami srebra, które pewien klan rodzinny zamienił ot tak w swoje. I tylko wiatr na Błoniach wciąż szepcze dawne imiona tuląc do siebie osierocone kamienie. Zapamiętaj ten szept nim Elżbieta uciszy go w Tobie na zawsze... ********* [i]"Założyliśmy (Cracovia) spółkę celową, która nazywa się Cracovia Park Investment. Moglibyśmy to zrobić ze środków własnych, ale tak jak przy budowie każdej nieruchomości będziemy starać się o dodatkowe finansowanie zewnętrzne, a do tego ta spółka jest potrzebna"[/i] - Janusz Filipiak. (krakow.naszemiasto.pl-10 maja 2017r. "Kraków. Przy Błoniach będzie bogato. Wybudują hotel oraz korty"). Na spokojnie: Janusz Filipiak pomylił wówczas nazwę spółki celowej i zamiast Bonus Management Sp. z o.o. Cracovia Park SKA z rozpędu wygadał się/wskazał inną spółkę czyli Cracovia Park Investment. Gdyby już wtedy dziennikarze sprawdzili kto jest właścicielem tej spółki okazałoby się, że ani Comarch S.A. ani Cracovia SA nie mają z nią nic wspólnego... ******** I okazjonalnie o tychże dziennikarzach zanim ponownie za kilka chwil zamoczymy pióro w inkauście. Zamiast oczu mają zgasłe telebimy. Pióra niosą jak kije badając po omacku krawędzie świata. W ich głowach nie świta żaden świt. Zasypał piasek pamięci dawne ścieżki. Zerwały się mosty między przyczyną a skutkiem. Stoją przed wielkim cudem Cracovii, przed krzykiem kibica i szeptem historii i milczą tępo albo plują słowem-plewą, bo nic nie kojarzą. Nic nie wiążą w supeł. Pewna rodzina zabrała Pasom gniazdo i... nic. Przemija obok nich prawda, boso idzie przez rosę zraniona do krwi, a oni piszą o... śniegu w kominie. Edit: Cały myk z 4ha w Cichym Kąciku opisał kilka lat temu "Głos Kibola". Było jak na tacy. -
Odpowiedział w temacie Murat Colak - trzymamy za słowa
- Edytowany
Gdyby nie ten jeden, cyfrowo-bydgoski jastrząb, który nagle spadł z nieba i zamknął całą przestrzeń w swoich potężnych szponach Cracovia szłaby rdzennym, nieprzetartym szlakiem. Szłaby boso, z podniesioną głową karmiona ognistym żywiołem mitycznych 300, a nie zimnym i bezczelnym uśmiechem Tabisza. Widzę to tak: Najpierw przyszedłby mały ludek (oni już byli, zawsze byli i zawsze będą), mrówki krakowskich zaułków. Ludzie z bocznych ulic, rzemieślnicy codzienności, którzy w chropowatych dłoniach noszą zapach czarnego chleba i dratwy. Szewc z Floriańskiej przyniósłby garść groszaków, piekarz z Wieliczki rzuciłby na stół ciepły bochenek wiary, a zegarmistrz z Podgórza podarowałby swój najcenniejszy czas. Kilkanaście małych strumyków, kilkadziesiąt czułych, rozpalonych iskier, od których płoną ogniem flagi Gwardyjskiego towarzystwa. Każdy dałby tyle ile waży jego własna miłość do Boskiej Cracovii. Żadnych logotypów, żadnych plastikowych banerów - tylko czysta, bezinteresowna komunia serc na trybunach przy ulicy Kałuży. A wokół nich - spójrz, popatrz naokoło! - świat przecież nigdy nie stał w miejscu. Na marginesie: bo w tym samym czasie małe, prowincjonalne klubiki, te z podkrakowskich łąk, te z zapomnianych rubieży Podgórza/Krowodrzy (o których niby wszyscy wcześniej słyszeli oprócz tych, dla których matura to bzdura) dostały skrzydeł. One, wolne od ciężaru wielkiej 120-letniej historii Cracovii i UB-ckiej wspołpracy Gts odpaliły swoje małe rakiety. Zrobiły kosmiczny, niewyobrażalny skok w nieznane, budując nowoczesne boiska, hale, baseny. Zupełnie z niczego. Wchodzą owe bez pukania na salony szkolenia dzieci i młodzieży w Cracovie. Jakby grawitacja zomowskiego Gts-u i niewinnej Cracovii dla nich nie istniała. Robią zupełnie naturalnie to o czym niby udaje, że myśli Elżbieta Filipiak zakładając maskę Wenus w futrze i fundacje w cieniu historycznej pasiastej flagi na 4ha Cichego Kącika. Do rzeczy... Wtedy, widząc ten szalony pęd maluczkich z prowincji na pasiastą drogę wyszliby średni. Budowniczowie podmiejskich domów, właściciele lokalnych browarów, ludzie, którzy okiełznali już mały kapitał, ale wciąż czują głód drogi. Przynieśliby grubszy grosz, twardszą walutę by pchnąć ten wózek do przodu, by dotrzymać kroku tym mniejszym, którzy nagle zaczęli latać w... kosmos. Na pasiastych rękawach pojawiłyby się znaki ziemi, potu i lokalnej dumy. A na samym końcu, gdy pieśń o wolnej Cracovii niosłaby się już szerokim echem przez krakowskie smogi i mgły przyszliby najwięksi. Królowie z marmurowych wieżowców, magnaci przemysłu, bankierzy o chłodnych spojrzeniach. Przyszliby nie po to by rządzić, ale by ogrzać swoje zmarznięte, bogate serca przy ogniu, który tak mozolnie rozpalili ci najmniejsi. Przynieśliby miliony, potężne rzeki złota szukając w pasiastej doli autentyczności, której nie da się kupić za żadne pieniądze świata. Lecz stało się inaczej. Przyszedł jeden, wielki, technologiczny samotnik. Przykrył wszystko swoim wielkim płaszczem. Ugasił pragnienie, zanim zdążył narodzić się głód. I choć uratował życie to odebrał tę szaloną, nieprzewidywalną wędrówkę tysięcy małych serc... Edit: Muzyczna przejażdżka z łezką w oku >>> [url=https://m.youtube.com/watch?v=R4GPQfQ0xgM&pp=ygUYYmFsbGFkYSBvIGNpY2h5bSBrxIVjaWt1[/url] -
Odpowiedział w temacie Elżbieta Filipiak - cyniczna prezes KS Cracovia
- Edytowany
Oczywiście sama działka także nic nie zyskała na wartości przez 20 lat, bo na tyle była wyceniana w sprawozdaniach spółki dwie dekady temu. Inflancja, wzrost wartości gruntów, przyciąganie ziemskie, itp. nie obowiązują. Takie interesy tylko z Elżbietą Filipiak. -
Odpowiedział w temacie TRANSFERY CRACOVII (komentarze, listy życzeń, twittery itd...)Słowak odjechał, ale płacić trzeba 😜 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-09/1789039110-860.jpg[/img]