- Edytowany
Fatalny był to mecz. Obrońcy 1,9m nie potrafią wygrać główki z felixem 1,75m. Wszystkie
Drugie piłki przegrane. Glik gruby, nieskoordynowany, wolny, podaje piłkę tylko żeby się jej pozbyć. Olafson nie umie grać na lśo, wszystkie pojedynki przegrane, fatalne podania do środka pola. Ghita po meczu powinien zmienić zawód na elektryk, bo tak wygldala jego gra- była elektryczna. O środku pomocy nie ma co mówić, bo każdy widział jak było, nie chce się nad nimi znęcać . Wahadła słabo, po Otarze szło się więcej spodziewać. Jaro fajny chłopak, dobry duch szatni , ale genialny nigdy nie był. Rózga jeszcze musi się ograć, pare głupich strat, niepotrzebnych pojedynków, ale próbował coś ciągnąć do przodu. Kallman no nic sam nie zrobi, walczy ile może, ale jak gramy lagę na Makucha a Malucha nie ma, to czego się spodziewać. W końcu były kapitan Michał Rakoczy - gość chce jechać za granicę, a piłki przyjąć nie umie, ociężały, wkurzający nieporadnością na boisku . Ravas nie miał nic do powiedzenia przy bramce, ani przy poprzeczce. Mick może zjeść tę ligę, al-amari chce, ale chyba nie ma takich umiejętności jak mu się wydaje. Kilka fajnych piłek, ale też kilka głupich zagrań na uwolnienie. Janasik całkiem dobre zawody. Bochnak powalczył i stworzył szansę, po której Van Burem strzelił bramkę. Maigaard za to to jest inny poziom szrotu. Dawno czegoś takiego nie widziałem. Szczęśliwy remis, ale chyba najgorszy mecz od kilku lat przy Kałuży.