HABEMUS PAPAM!
Papież Leon XIV
Nowym Ojcem Świętym został kard. Robert Francis Prevost - Amerykanin, augustianin, do niedawna Prefekt Dykasterii ds. Biskupów i Przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ameryki Łacińskiej. Urodził się 14 września 1955 r. w Chicago. Ma 69 lat.
-
-
Historyja
4 dni później
Dzisiaj (13 maja) przypada 108. rocznica objawień Matki Bożej w Fatimie (13 maja 1917r.) oraz 44. rocznica zamachu na papieża Jana Pawła II (13 maja 1981r.)
4 dni później
17 maja 1902 roku król Alfons XIII formalnie przejął władzę w Hiszpanii, chociaż od urodzenia w 1886 roku nosił tytuł króla. Jego rządy rozpoczęły się na poważnie dopiero po osiągnięciu pełnoletności, w wieku 16 lat. Monarcha panował do 1931 roku, kiedy to w wyniku zmian politycznych w Hiszpanii ustanowiono Drugą Republikę.
Alfons XIII był pogrobowcem – jego ojciec, Alfons XII, zmarł w listopadzie 1885 roku, jeszcze przed jego narodzinami. Królowa Maria Krystyna Austriacka, jego matka, była wówczas w ciąży i to ona sprawowała regencję aż do momentu, gdy Alfons XIII osiągnął wiek pozwalający na samodzielne rządy. Dzięki temu już w chwili narodzin został ogłoszony królem Hiszpanii.
Ceremonia oficjalnego objęcia tronu przez Alfonsa XIII w 1902 roku była okazją do wielkich uroczystości. Cały kraj świętował jego szesnaste urodziny poprzez organizację bali, przyjęć i walk byków. Centralnym punktem obchodów była przysięga złożona przez młodego króla na konstytucję przed członkami Kortezów. Wkrótce po objęciu tronu Alfons rozpoczął poszukiwania przyszłej żony, którą w 1905 roku została Wiktoria Eugenia Battenberg.
Obejmując tron, Alfons XIII musiał zmierzyć się z licznymi wyzwaniami. Hiszpania przeżywała trudny okres po przegranej wojnie z USA, w wyniku której utraciła część swoich kolonii. W kraju narastała również radykalna opozycja wobec monarchii. Mimo licznych prób reform, podejmowanych przez Alfonsa XIII, wiele z nich nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, co ostatecznie doprowadziło do dalszych turbulencji politycznych w Hiszpanii.
Po przegranych wyborach samorządowych w 1931 roku, które były klęską dla monarchistów, Alfons XIII został zmuszony do opuszczenia Hiszpanii. Początkowo zamieszkał w Paryżu, gdzie już wcześniej osiedliły się jego żona i córki. Następnie przeniósł się do Włoch. Latem 1931 roku spędził również pewien czas w Grand Hotelu w Sopocie oraz w Gdyni.
Król Alfons XIII był zapalonym palaczem, co znacząco wpłynęło na jego zdrowie. Od 1940 roku jego stan systematycznie się pogarszał, a król cierpiał na dusznicę bolesną. Przed śmiercią zdecydował się przekazać prawa dynastyczne oraz prawo do tronu swojemu trzeciemu synowi, Janowi, ponieważ jego dwaj starsi synowie zrzekli się swoich pretensji do tronu. Alfons XIII zmarł 28 lutego 1941 roku w Rzymie.
"Za wolność naszą i waszą” – te słowa niosły polskich żołnierzy przez piekło Monte Cassino.
81 lat temu, 18 maja 1944 roku, 2. Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa przełamał niemiecką linię obrony, otwierając drogę ku wolności Europy. Zdobycie tego strategicznego punktu było nie tylko sukcesem militarnym, ale również moralnym triumfem Polaków, którzy walczyli z myślą o wolnej Polsce.
Dziś oddajemy hołd tym, którzy pozostali na zawsze na włoskiej ziemi – z dala od domu, ale blisko serca każdego Polaka
5 dni później
23 maja 1430 roku Joanna d'Arc, znana również jako Dziewica Orleańska, została schwytana przez Burgundczyków pod Compiègne. Była to tragiczna chwila w jej życiu, która zakończyła jej aktywne działania wojenne na rzecz Francji. Joanna, wówczas zaledwie 18-letnia, stała się symbolem francuskiego oporu przeciwko angielskiej okupacji.
Joanna d'Arc od dzieciństwa twierdziła, że ma wizje świętych, którzy nakazali jej wspomóc Karola VII w walce o koronę Francji. Jej determinacja i wiara doprowadziły do serii sukcesów militarnych, w tym odsieczy Orleanu w 1429 roku, która przyniosła jej wielką sławę. Dzięki jej działaniom Karol VII został koronowany na króla w Reims. Po schwytaniu przez Burgundczyków Joanna została przekazana Anglikom i oskarżona o herezję oraz noszenie męskich ubrań, co w tamtych czasach było uważane za przestępstwo. Proces, który odbył się w Rouen, był politycznym spektaklem mającym na celu zdyskredytowanie jej i francuskiego króla. Mimo prób obrony, sąd uznał ją za winną i skazał na śmierć.
30 maja 1431 roku, mając zaledwie 19 lat, Joanna została spalona na stosie na rynku w Rouen. Jej męczeńska śmierć uczyniła z niej męczennicę i symbol walki o wolność. Przez wiele lat jej postać budziła kontrowersje, aż do roku 1456, kiedy to papież Kalikst III uniewinnił ją po przeprowadzeniu ponownego procesu.
W 1920 roku Joanna d'Arc została kanonizowana przez Kościół katolicki. Stała się jednym z najważniejszych świętych Francji, symbolem patriotyzmu i odwagi. Jej życie i działalność do dziś inspirują wielu, a jej postać jest czczona zarówno w kulturze, jak i religii.
Warto podkreślić ,że dzielną Joannę "zhajcowali" Angole. Czyli był to normalny mord jeńca wojennego w celu eliminacji symbolu walki powstających z głębokiej defensywy po latach obrywania "w łeb" Francuzów. Użyto broni ideologicznej jako narzędzia ale nie o ideologię tu chodziło tylko o wygranie wojny.
24 maja 1337 roku rozpoczęła się jedna z najdłuższych i najbardziej wyniszczających wojen w historii średniowiecznej Europy – wojna stuletnia. Był to konflikt między Anglią a Francją, którego korzenie sięgają sporu o posiadłości angielskie na kontynencie oraz roszczeń Edwarda III Plantageneta do tronu Kapetyngów.
Główną przyczyną wybuchu wojny była decyzja króla Francji, Filipa VI Walezjusza, który wydał akt konfiskaty angielskich posiadłości w Akwitanii. Powodem tej konfiskaty były rzekome łamania zobowiązań lennych przez Edwarda III, który w Akwitanii występował jako wasal francuskiej korony. Edward III odmówił spełnienia polecenia Filipa VI dotyczącego zawarcia pokoju ze Szkotami, co stało się pretekstem do zaostrzenia konfliktu. Szkoci od dawna byli sojusznikami Francuzów, co dodatkowo komplikowało sytuację.
Edward III, w odpowiedzi na działania Filipa VI, zgłosił swoje pretensje do tronu francuskiego. Kwestia jego prawa do korony pojawiła się już wcześniej, w 1328 roku, po śmierci Karola IV, ostatniego króla z dynastii Kapetyngów. Edward III był synem siostry zmarłego monarchy, co czyniło go najbliższym żyjącym krewnym. Mimo że prawo francuskie zasadniczo nie dopuszczało dziedziczenia po linii żeńskiej, Edward III, zmuszony sytuacją, ogłosił się królem Francji wkrótce po rozpoczęciu wojny.
Wojna, która rozpoczęła się 24 maja 1337 roku, okazała się wyniszczająca zarówno dla Anglii, jak i Francji. Toczyła się z przerwami przez 116 lat i była świadkiem wielu znaczących bitew i zmian w taktyce wojennej. Konflikt ten przyczynił się również do poważnych zmian społecznych i politycznych w obu krajach. Bitwy takie jak pod Crécy (1346), Poitiers (1356), czy Azincourt (1415) stały się symbolami tej długotrwałej wojny.
Wojna stuletnia zakończyła się ostatecznie w 1453 roku zwycięstwem Francji. Anglicy stracili większość swoich kontynentalnych posiadłości, zachowując jedynie port w Calais do 1558 roku. Konflikt ten na zawsze zmienił krajobraz polityczny i militarny Europy, wpłynął na rozwój narodowych tożsamości i pozostawił trwały ślad w historii obu narodów.
Dziś przypada rocznica wydarzenia, które choć na pozór niewielkie, zostało utrwalone na jednym z najbardziej symbolicznych zdjęć w historii oporu wobec faszyzmu.
24 maja 1936 roku robotnik August Landmesser jako jedyny w tłumie odmówił wykonania nazistowskiego salutu – gestu niesłusznie nazywanego "rzymskim". Do NSDAP wstąpił jedynie z powodów zawodowych, by móc znaleźć lepszą pracę.
Rok później opuścił terytorium III Rzeszy i udał się do Danii. Tam jednak nie zaznał spokoju – w imię ideologii "czystości rasowej" próbowano zmusić go do porzucenia swojej żony Irmy Eckler, Żydówki. Zamiast ulec, poniósł konsekwencje – został skazany na trzy lata w obozie koncentracyjnym. Irma, jak wielu innych, padła ofiarą Zagłady.
Landmessera wysłano później na front. Zginął prawdopodobnie podczas walk – jego ciało nigdy nie zostało odnalezione.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2025-05/angy-hitler-jpg-85974572.jpg[/img]
5 dni później
Pokój kłodzki, podpisany 30 maja 1137 roku, był ważnym wydarzeniem w historii Polski i Czech. Był to układ pokojowy pomiędzy Bolesławem III Krzywoustym, księciem Polski, a Sobiesławem I Przemyślidą, księciem Czech.
Pod koniec XI wieku i na początku XII wieku Polska i Czechy były zaangażowane w długotrwały konflikt terytorialny. Obie strony dążyły do rozszerzenia swoich wpływów i terytoriów. Bolesław III Krzywousty starał się umocnić swoje panowanie na Śląsku, który był spornym obszarem między Polską a Czechami. W wyniku negocjacji między Bolesławem III a Sobiesławem I doszło do zawarcia pokoju kłodzkiego. Na mocy tego porozumienia obie strony zobowiązały się do zaprzestania wrogich działań, zatwierdzając ustalenia graniczne. Pokój kłodzki określał granicę między Polską a Czechami na linii rzeki Baryczy i Nysy Kłodzkiej, co miało zakończyć spory terytorialne między tymi dwoma księstwami.
Porozumienie to miało duże znaczenie dla stabilności politycznej i gospodarczej regionu. Zapewniło pewien stopień pokoju i umożliwiło rozwój handlu i wymiany kulturalnej między Polską a Czechami. Zawarcie pokoju kłodzkiego przyczyniło się również do umocnienia władzy Bolesława III na Śląsku, dając Polsce większy wpływ na te tereny. Pokój kłodzki nie był jednak trwałym rozwiązaniem konfliktu między Polską a Czechami. W ciągu kolejnych wieków granica między tymi krajami była wielokrotnie kwestionowana, a konflikty terytorialne między nimi trwały nadal.
1 czerwca1345 roku, wspierany przez wojska węgierskie i litewskie, Kazimierz III Wielki spustoszył księstwo opawskie, należące do Mikołaja II opawskiego. W trakcie tej kampanii Kazimierz puścił z dymem nieufortyfikowane miasta Pszczynę i Rybnik oraz przystąpił do oblężenia umocnionych Żor.
Jan Luksemburski, król Czech, zebrał dużą i dobrze uzbrojoną armię i wyruszył w kierunku Górnego Śląska. Wojska czeskie pokonały oddziały węgierskie w nieznanym miejscu, a 29 czerwca 1345 roku Jan stanął obozem pod Wodzisławiem. Kazimierz, przebywający w pobliżu, zwinął oblężenie Żor i wycofał się w kierunku Krakowa, mając nadzieję, że Czesi nie wkroczą do Królestwa Polskiego.
Jednak Jan Luksemburski kontynuował marsz w kierunku Krakowa. 12 lipca 1345 roku jego wojska stanęły pod miastem i rozpoczęły trwające osiem dni oblężenie. W czasie tego najazdu czeskie podjazdy spaliły Miechów i wiele okolicznych wsi. Mimo to, jeden z czeskich oddziałów poniósł porażkę pod Lelowem z rąk przybyłych na pomoc Węgrów, a Czesi przegrali również starcie we wsi Pogoń koło Będzina. Straty czeskie były na tyle duże, że Jan Luksemburski zarządził odwrót. Powodem niepowodzenia polskiej ofensywy w czerwcu 1345 roku był brak wsparcia koalicjantów, w tym cesarza Ludwika IV i jego stronników oraz margrabiego brandenburskiego, który miał wspierać Kazimierza, ale nie zrealizował ustaleń.
6 września 1345 roku w Pyzdrach zawarto rozejm obowiązujący do 11 listopada między Kazimierzem i Bolkiem Małym a Janem Luksemburskim. Papież Klemens VI, nieprzychylny wojnie, 18 października wydał bullę nakłaniającą do przedłużenia rozejmu i rozpoczęcia pertraktacji pokojowych. Papież ganił Kazimierza za sojusz z niewiernymi Litwinami i cesarzem Ludwikiem IV, sugerując możliwość zerwania umowy z Wittelsbachami. Pomimo wygaśnięcia rozejmu, walki nie zostały wznowione, a obie strony czekały na rozwój wydarzeń.
Historyja najnowsza... i ścinająca z nóg.
https://www.youtube.com/watch?v=LkSCDzx32Go
4 dni później
7 czerwca 1457 roku był dniem niezwykłej doniosłości w historii Polski. W tamtym dniu król Kazimierz IV Jagiellończyk dokonał triumfalnego wejścia na zamek w Malborku, który wcześniej został wykupiony od czeskich najemników.
Zamek w Malborku, nazywany również Zamkiem Krzyżackim, był jedną z najpotężniejszych twierdz Zakonu Krzyżackiego. Pełnił funkcję centrum władzy Zakonu i jednym z najważniejszych strategicznych punktów na ówczesnej mapie Europy Środkowej. Król Kazimierz IV Jagiellończyk, chcąc wzmocnić pozycję Polski na tym obszarze i osłabić wpływy Zakonu, podjął decyzję o wykupieniu zamku. Zamek został wykupiony od dowódcy czeskich najemników Ulryka Czerwonki za kwotę 190 000 florenów (ok. 660 kg złota). Czesi, będący najemnikami służącymi Zakonowi, opuścili zamek, a władzę nad nim przejął Król Polski. To wydarzenie miało ogromne znaczenie symboliczne i strategiczne. Wejście króla Kazimierza IV na zamek w Malborku oznaczało koniec panowania Zakonu Krzyżackiego nad tą potężną twierdzą i otwierało nowy rozdział w historii regionu.
Triumfalne wejście króla Kazimierza IV Jagiellończyka na zamek w Malborku zostało przyjęte z ogromnym entuzjazmem i radością przez mieszkańców. Był to moment, w którym Polska manifestowała swoją siłę i zdolność do przeciwdziałania wpływom Zakonu Krzyżackiego. Ten akt stanowił również ważny etap w długotrwałej wojnie trzynastoletniej, która doprowadziła do schyłku Zakonu Krzyżackiego i umocniła władzę Królestwa Polskiego w regionie.
5 dni później
11 czerwca 1694 miała miejsce bitwa pod Hodowem, czyli zwycięskie starcie wojsk polskich nad siłami tatarskimi. Z powodu olbrzymiej dysproporcji sił bitwa bywa nazywana polskimi Termopilami. W czerwcu 1694 nastąpił najazd Tatarów na ziemie polskie, przeprowadzony w celu pozyskania jasyru. Do ich odparcia skierowano dwa zgrupowania jazdy – pierwsze z Okopów Świętej Trójcy pod dowództwem Konstantego Zahorowskiego i drugie z Szańca Panny Marii pod dowództwem Mikołaja Tyszkowskiego. Były to zgrupowania 100 husarzy i 300 pancernych.
Bitwa rozegrała się w samej wsi Hodów. Chanat Krymski, będący zależnym państwem tureckim, był sojusznikiem Imperium Osmańskiego wysłał swoje siły w celu pozyskania jasyru. Po pierwszym starciu z tatarską strażą przednią na polach pod wsią Hodów, wojska polskie zauważyły, że główne siły przeciwnika jeszcze nie dotarły na pole bitwy i postanowiły wycofać się do samej wsi. Tam pancernii zeszli z koni i przygotowali się do obrony, wykorzystując dostępne materiały takie jak tabory, płoty, stoły i beczki.
Następnie rozpoczęły się ataki tatarskie, które trwały przez około sześciu godzin. Polacy, składający się głównie z około 300 pancernych i 100 husarzy, odparli te ataki, wykorzystując swoje umiejętności bojowe i obronne. Mimo znacznej przewagi liczebnej Tatarów, którzy mieli od 25 do 50 tysięcy żołnierzy, obrońcy byli zdeterminowani i nie dawali za wygraną. W trakcie bitwy skończyła się amunicja, więc polscy obrońcy zaczęli strzelać tatarskimi strzałami wkładanymi do luf zamiast kul. Pomimo trudności, obrońcy utrzymali swoje pozycje i odmówili kapitulacji, kiedy Tatarzy wysłali Lipków (polskich Tatarów) z takim żądaniem i propozycją. Ostatecznie, ze względu na znaczne straty i niezdolność do pokonania polskich obrońców, Tatarzy zdecydowali się wycofać i przerwali dalszy najazd. Dzięki skutecznej obronie pod Hodowem polska armia powstrzymała dalszą inwazję tatarską. W bitwie większość obrońców odniosła rany, a kilkudziesięciu zginęło, w tym kilkunastu towarzyszy chorągiewnych. Konstanty Zahorowski, dowodzący jedną z rot husarskich, zmarł z powodu odniesionych ran trzy dni po bitwie. Mikołaj Tyszkowski dostał się do tatarskiej niewoli, ale został później wykupiony.
Cztery dni po bitwie król Jan III Sobieski przekazał na lekarstwa dla husarzy i pancernych kwotę 1000 złotych. W tym samym czasie hetman Stanisław Jan Jabłonowski ofiarował 400 złotych cyrulikowi Mikołajowi na leczenie rannych żołnierzy w szpitalu w Złoczowie. Dnia 27 czerwca król spotkał się z żołnierzami we Lwowie, obdarowując ich pieniędzmi i końmi. W roku 1695 Sobieski zlecił wzniesienie pomnika upamiętniającego tych żołnierzy, który przetrwał do dzisiejszych czasów.
Latem 2014 roku przeprowadzono renowację tego pomnika, którą kierował doktor habilitowany Janusz Smaza z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Następnie, 25 października tego samego roku, podczas obchodów 320. rocznicy bitwy, odbyło się uroczyste odsłonięcie pomnika z udziałem władz obwodu tarnopolskiego i rejonu zborowskiego.
13 czerwca 1915 roku miała miejsce epicka bitwa pod Rokitną, gdzie doszło do niesamowitej szarży 2 szwadronu ułanów II Brygady Legionów Polskich, dowodzonej przez rtm. Zbigniewa Dunin-Wąsowicza. Starcie to miało miejsce na froncie austriacko-rosyjskim na Bukowinie, na północny wschód od Czerniowiec.
W obliczu gwałtownego ognia dział i karabinów maszynowych, polscy ułani odważnie zaatakowali silnie umocnione potrójne okopy rosyjskie. Pomimo nieustającego ostrzału, polscy ułani przełamali linie dwóch pierwszych umocnień. Pozostałą część zadania ukończyła piechota legionowa, która kontynuowała ofensywę. Niestety, szarża ta nie była bez strat. Spośród 115 ułanów biorących udział w ataku, polegli dowódca i jego zastępca, a także 13 innych ułanów. Wielu zostało rannych w wyniku walki.
Mimo swoich skromnych rozmiarów, ta niesamowita szarża przeszła do historii jako jedno z najbardziej heroicznych czynów polskiej kawalerii. Wydarzenie to było na tyle doniosłe, że w późniejszych latach nazwano na jej cześć jeden z pułków kawalerii II Rzeczypospolitej - II Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich.
13 dni później
Gavrilo Princip - cichy bohater historii Polski. 27 czerwca 1914 roku, po ponad 119 latach bez Polski na mapie nic nie zapowiadało by ten stan się miał zmienić. 28 czerwca kula wystrzelona z pistoletu przedstawiciela serbskiej organizacji "Czarna Ręka" przeszyła pierś ważnego Szwaba i sprawiła, że zębatki w trybach historii zaczęły się zazębiać w idealny dla nas sposób. Bez Gavrilo o postaciach takich jak Dmowski czy Piłsudski czytalibyśmy w książkach w krótkich akapitach w dziale "marzyciele o Polsce".
- Edytowany
[quote]#post1679770 Gavrilo Princip - cichy bohater historii Polski. 27 czerwca 1914 roku, po ponad 119 latach bez Polski na mapie nic nie zapowiadało by ten stan się miał zmienić. 28 czerwca kula wystrzelona z pistoletu przedstawiciela serbskiej organizacji "Czarna Ręka" przeszyła pierś ważnego Szwaba i sprawiła, że zębatki w trybach historii zaczęły się zazębiać w idealny dla nas sposób. Bez Gavrilo o postaciach takich jak Dmowski czy Piłsudski czytalibyśmy w książkach w krótkich akapitach w dziale "marzyciele o Polsce".[/quote]
Opinia troszku w stylu Jasienicy😉 uwielbiającego personifikować procesy historyczne... I wojna światowa to brutalne starcie imperializmu niemieckiego z resztą imperializmów europejskich. Impulsem decydującym o [b]szybkim[/b] wywołaniu wojny były ogromne kredyty(formalnie gospodarcze) zachodnio-europejskie głównie francuskie na rozbudowę infrastruktury kolejowej wschodniego imperium. Niemiecka generalicja przekonała keisera ,że albo szybka wojna prewencyjna teraz albo za ~10 lat zostaniemy zmiażdżeni szybkim atakiem z 2-ch stron bo imperium uzyska możliwość szybkiej relokacji swojej gigantycznej armii na zachód.
Czy "czarna ręka" czy inna ręka ale pretekst by się znalazł taki czy inny. Serbia akurat była idealna bo imperator wschodni prawosławnych "w obidu by nie ostawił' [po naszemu nie dał skrzywdzić]
ps: Oczywiście w pełni się zgadzam ,że nasi wykorzystali tą dobrą ...a od zamachu stanu Lenina w 1917 wprost bajeczną koniunkturę polityczną rewelacyjnie. Zresztą podobnie jak ogromnie skłóceni politycy lat 90-ych w sprawie wykorzystania koniunktury i wejścia do NATO działali "jednym głosem" (przynajmniej werbalnie ;))
Czasem potrzebne są uproszczenia, żeby dać impuls do spojrzenia na rzeczy z innego niż dotychczas punktu. Żeby ruszyły wielkie procesy historyczne potrzeba czasem tak jak napisałeś malutkiej iskry.
Czcimy pod niebiosa Armię Krajową, która licząc ponad 300 tys członków zdołała zabić ok 9000 Niemców. Czcimy na codzień wg mnie symbol naszej słabości a taki gość jak Gavrilo nie jest kompletnie znany choć bez jego działania nie byłoby być może Polski na mapie. Niech ma choć tutaj na forum te dwa akapity raz na kilka lat :)
- Edytowany
Pierwsza wojna światowa wybuchła by tak czy siak. To był nieunikniony konflikt państw imperialnych i kolonialnych. Gavrilo przyśpieszył tylko proces i to raczej nieznacznie.
A tak na marginesie napisze ktoś o co Serbowi dokładnie chodziło? Bo raczej nie o wojnę światową.
A o cóż może chodzić rewolucjoniście, anarchiście i proto marksiście w jednym? To by trzeba było jakiegoś psychiatry spytać. Inna rzecz, że nie warto. Był tylko narzędziem.
[quote]#post1679826 A o cóż może chodzić rewolucjoniście, anarchiście i proto marksiście w jednym? To by trzeba było jakiegoś psychiatry spytać. Inna rzecz, że nie warto. Był tylko narzędziem.[/quote]
Dobra doczytałem bo sorx. bielizna ale takie wpisy nic nie wnoszą. Nie był to jak piszesz "rewolucjoniście, anarchiście i proto marksiście" .
Nacjonalista Jugosłowiański Bośniackiej narodowości. Chodziło o najpierw zajęcie a potem aneksję (1908) BiH przez austryjaków .
- Edytowany
[quote]#post1679829 [quote]#post1679826 A o cóż może chodzić rewolucjoniście, anarchiście i proto marksiście w jednym? To by trzeba było jakiegoś psychiatry spytać. Inna rzecz, że nie warto. Był tylko narzędziem.[/quote]
Dobra doczytałem bo sorx. bielizna ale takie wpisy nic nie wnoszą. Nie był to jak piszesz "rewolucjoniście, anarchiście i proto marksiście" .
Nacjonalista Jugosłowiański Bośniackiej narodowości. Chodziło o najpierw zajęcie a potem aneksję (1908) BiH przez austryjaków .[/quote]
„Chciałem być bohaterem i umrzeć za sprawę. Wierzyłem, że zamach rozpali ogień rewolucji.”
„Zbrodnia to nie morderstwo tyrana, lecz milczenie wobec ucisku.”
„Nie zabiliśmy człowieka, tylko symbol. Arcyksiążę był twarzą systemu, który nas gnębi.”
„Nie było dla nas świętości: ani cesarz, ani tron, ani prawo. Wszystko to są narzędzia ucisku.”
„Nie należę do żadnej partii. Nienawidzę wszystkich rządów.”
„To nie było morderstwo – to był początek.”
„Nie żałuję, że zabiłem arcyksięcia. To była konieczność historyczna.”
To i dziesiątki innych. Część pewnie tylko jemu przypisywana - do analizy. Możesz go nazywać nacjonalistą czy tez tez świętym Franciszkiem. Ani mnie to ziębi, ni grzeje. Wolę fakty niż narrację.
edit: dodam jeszcze, że ta organizacja Młoda Bośnia, jakkolwiek rachityczna, niespójna i rozproszona, nie posiadająca określonych struktur, odwoływała się do rewolucyjnej organizacji Młode Włochy Giuseppe Mazziniego. Tak więc Gavrilo z całą pewnością z ruchem rewolucyjnym (ogólnie pojętym) nie miał nic wspólnego :)
Przeglądnąłem na szybko trochę na ten temat najbardziej przemówił do mnie ten cytat:
"Podobnie uważa brytyjski historyk Christopher Clark z Uniwersytetu w Cambridge. - Dla jednych Princip zawsze będzie terrorystą, a dla innych bojownikiem o wolność - mówi profesor. Wszystko zależy od wyboru kryteriów, na podstawie których oceniamy zamach na arcyksięcia Ferdynanda. W wywiadzie dla Deutsche Welle profesor Clark zwrócił także uwagę, że dziś działania terrorystyczne wiążemy przede wszystkim z atakami na tak zwane "miękkie cele": centra handlowe, dworce, imprezy sportowe i artystyczne, szkoły, hotele i miejsca uczęszczane przez turystów. - Princip i jego towarzysze z organizacji Młoda Bośnia nie chcieli zabijać niewinnych ludzi ani szerzyć paniki. Ich zamiarem było zasiać niepokój w kręgach elity politycznej Austro-Węgier. W tym sensie nie był on terrorystą z dzisiejszego punktu widzenia - dodaje."
Jak zwał tak zwał; mnie temat mało interesuje to w sumie lokalna bałkańska sprawa. Przy okazji doczytałem ,że w Królestwie Jugosławii był bohaterem, za Tito bandytą a teraz dla Serbów znowu bohaterem - stawiają mu w prestiżowych miejscach pomniki (a u antySerbów oczywiście dalej bandytą) ;)
7 dni później
6 lipca 1189 roku Ryszard Lwie Serce został koronowany na króla Anglii, zastępując na tronie swojego ojca, Henryka II. Pomimo dziesięcioletniego panowania, Ryszard spędził w Anglii jedynie około sześciu miesięcy.
Ryszard, zanim został królem, był już znany jako diuk Akwitanii, współrządząc z matką i pozostając w stałym konflikcie z ojcem. W 1173 roku, wspólnie z braćmi Henrykiem i Godfrydem, wystąpił przeciwko królowi Henrykowi II, jednak ich bunt został stłumiony. Ambicje Ryszarda jednak nie zgasły. W 1189 roku, sprzymierzony z królem Francji, Filipem II, zorganizował kolejną wyprawę przeciwko ojcu. Henryk II został pokonany 4 lipca 1189 roku w bitwie pod Ballans, a dwa dni później zmarł, zostawiając tron Ryszardowi. Koronacja Ryszarda miała miejsce 3 września 1189 roku.
Jako król, Ryszard Lwie Serce zdobył sławę nieustraszonego wojownika. Większość jego rządów była naznaczona militarnymi wyprawami. W latach 1190-1192 uczestniczył w trzeciej wyprawie krzyżowej. Następnie przebywał głównie w swoich posiadłościach we Francji, broniąc ich przed atakami króla Francji. Ryszard nie miał zamiłowania do Anglii i podobno twierdził, że „sprzedałby Londyn, gdyby tylko znalazł się kupiec”.
Król Ryszard ponoć nie znał nawet dobrze angielskiego .
7 lipca 1944 roku rozpoczęła się operacja „Ostra Brama”, będąca częścią szerszej akcji „Burza”, której celem było wyzwolenie Wilna spod niemieckiej okupacji przez Armię Krajową.
23 czerwca radziecka ofensywa na Białorusi (operacja „Bagration”) osiągnęła znaczące sukcesy, prowadząc do tego, że już 7 lipca jednostki 3 Frontu Białoruskiego pod dowództwem generała Iwana Czerniachowskiego dotarły do przedmieść Wilna. Niemcy, przewidując zagrożenie, ogłosili Wilno umocnionym rejonem miejskim (Fester Platz Wilna) i bronili go siłami około 17,5 tysiąca żołnierzy, najpierw pod dowództwem generała Gerharda Poela, a później generała Rainera Stahela.
W obliczu szybkich postępów wojsk radzieckich, 6 lipca o godzinie 23, oddziały Wileńskiego i Nowogródzkiego Okręgu Armii Krajowej, liczące łącznie 4280 żołnierzy i dowodzone przez podpułkownika Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, rozpoczęły próbę samodzielnego zdobycia miasta, zgodnie z planem operacji „Ostra Brama”. Z uwagi na szybki rozwój sytuacji na froncie, polska strona mogła zaangażować tylko część swoich sił. Natarcie dwóch zgrupowań AK: „Wschód” pod dowództwem majora Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego” oraz „Południowy Wschód” dowodzonej przez majora Czesława Dębickiego „Jaremę” zostało powstrzymane na wschodnich przedmieściach Wilna.
Po pięciu dniach intensywnych walk Wilno zostało ostatecznie zdobyte przez jednostki 3 Frontu Białoruskiego, z istotnym wkładem polskich żołnierzy AK, którzy zajęli wiele strategicznych punktów w mieście. Po zakończeniu bitwy, 17 lipca oddziały polskie skoncentrowane w rejonie Puszczy Rudzkiej zostały otoczone i rozbrojone przez wojska radzieckie, a sam podpułkownik Krzyżanowski został aresztowany.
- Edytowany
9 lipca 1410 roku, Jagiełło wraz z całą swoją armią, przekroczył granicę krzyżacką w okolicach Lidzbarka. To symboliczne przekroczenie granicy miało duże znaczenie, ponieważ oznaczało oficjalne rozpoczęcie militarnego starcia między Polską a Zakonem Krzyżackim.
W celu przygotowania się do bitwy, Jagiełło zjednoczył siły z innymi państwami i sojusznikami, w tym z Wielkim Księstwem Litewskim, Tatarami oraz różnymi książętami polskimi. Wspólnie postanowili stawić czoła Zakonowi Krzyżackiemu, który od wieków stanowił zagrożenie dla Polski i regionu. Przekroczenie granicy przez wojska polskie koło Lidzbarka było ogromnym zaskoczeniem dla Krzyżaków. Wielki Mistrz zakonu krzyżackiego, był absolutnie pewny tego, że armia Jagiełły będzie przeprawiać się przez rzekę Wisła koło Świecia i to tam ulokował główne siły swojej armii. Nie spodziewał się, że polskie wojska zdołają tak sprawnie przedostać się na tereny kontrolowane przez zakon Państwa akurat od strony Czerwińska nad Wisłą, czego konsekwencją był późniejszy marsz na Lidzbark.
Po przekroczeniu granicy, armia jagiellońska rozpoczęła ofensywę przeciwko zakonowi krzyżackiemu. Wielka bitwa miała miejsce 15 lipca 1410 roku pod Grunwaldem, gdzie siły polsko-litewskie stawiły czoła silnej armii zakonu. Bitwa była zaciekła i trwała przez wiele godzin, a jej wynik był niepewny przez większość czasu. Ostatecznie jednak siły polsko-litewskie odniosły zwycięstwo, co miało ogromne znaczenie dla przyszłości regionu.
Przekroczenie granicy koło Lidzbarka przez Władysława II Jagiełłę było symbolicznym początkiem wojny. To strategiczne posunięcie stanowiło demonstrację siły i determinacji ze strony polsko-litewskiego sojuszu i przewidywało decydującą konfrontację z Zakonem Krzyżackim. Bitwa pod Grunwaldem i cała Wielka wojna z Zakonem Krzyżackim odegrały kluczową rolę w historii Polski i Europy Środkowej, przyczyniając się do osłabienia potęgi Zakonu Krzyżackiego i wzmocnienia pozycji Polski jako ważnego gracza na arenie międzynarodowej.
[b]Edycja z 09.07.2025 o godz. 17:39 (scalono posty)[/b]
9 lipca 1947 roku Polska, będąca pod wpływem Związku Radzieckiego, odrzuciła ofertę uczestnictwa w Planie Marshalla. Ten amerykański program odbudowy gospodarczej Europy po II wojnie światowej, ogłoszony w czerwcu 1947 roku przez sekretarza stanu USA, George'a C. Marshalla, miał na celu wsparcie finansowe zniszczonych wojną krajów. W ramach tego programu, w latach 1948-1952, Stany Zjednoczone przeznaczyły około 17 miliardów dolarów na kredyty i pomoc dla europejskich państw.
W Polsce powojennej, odbudowa gospodarki odbywała się pod nadzorem komunistycznych władz, a naciski ze strony Stalina zmusiły Polskę, podobnie jak inne kraje bloku wschodniego, do odrzucenia amerykańskiej pomocy. Ta decyzja skutecznie odizolowała Polskę od zachodniej Europy, której gospodarka zaczęła się dynamicznie rozwijać, pozostawiając Polskę w tyle.
Największe korzyści z Planu Marshalla odniosła, Wielka Brytania , Francja, Włochy oraz Niemcy Zachodnie. W 1949 roku, gdy Republika Federalna Niemiec przeżywała swój "cud gospodarczy", Polska koncentrowała się na rozbudowie przemysłu ciężkiego i zbrojeniowego, co było zgodne z polityką ZSRR.
10 lipca 1410 roku wojska polskie podchodziły pod Kurzętnik, gdzie czekał na nich Ulrich von Jungingen ze swoją armią. Wielki mistrz zamierzał przerwać pochód wojsk króla Władysława Jagiełły, które zmierzały w stronę Malborka. Wobec nadchodzącej bitwy Krzyżacy wznieśli ostrokoły przy brodzie na rzece Drwęcy oraz ustawili liczne działa obok zamku. Wojsko polsko-litewskie, niezdecydowane do przyjęcia bitwy, podjęły decyzję o wykonaniu manewru i odskoczeniu o kilkadziesiąt kilometrów.
Tego rodzaju manewr i samo unikanie starcia w tamtych czasach było rzadkością, zwłaszcza że armia króla Jagiełły była liczniejsza od sił Krzyżaków. Jednakże, ukształtowanie terenu w okolicy Kurzętnika i samego brodu rzeki nie pozwalało na pełne wykorzystanie przewagi liczebnej, zwłaszcza jeśli chodzi o manewrowanie konnymi oddziałami i rozwinięcie skrzydeł. Dlatego właśnie decyzja króla Polski i księcia Litwy była bardzo trafna. Poprzez wykonanie manewru i odskoczenie od pierwotnie planowanej bitwy, wojska polsko-litewskie miały szansę na znalezienie dogodniejszej lokalizacji, gdzie mogłyby lepiej wykorzystać swoją przewagę liczebną i taktyczną. Ta elastyczność i umiejętność dostosowania się do warunków terenowych były kluczowe dla sukcesu armii Jagiełły.
Bitwa pod Grunwaldem, która miała miejsce kilka dni później, była wynikiem tego manewru. Siły polsko-litewskie znalazły się w korzystniejszym położeniu, gdzie mogły wykorzystać swoje taktyczne umiejętności i przewagę w ilości oddziałów. Ostateczny wynik bitwy potwierdził trafność decyzji króla Jagiełły i księcia Litwy, ponieważ siły polsko-litewskie odniosły zdecydowane zwycięstwo nad armią Krzyżaków. W ten sposób, nieprzyjęcie bitwy w pierwotnie planowanym miejscu i przeprowadzenie manewru odskoku okazało się kluczowym posunięciem strategicznym. Pozwoliło to wojskom polskim i litewskim na wykorzystanie swoich atutów w sposób bardziej efektywny, co w konsekwencji przyniosło im zwycięstwo w jednej z najważniejszych bitew tamtej epoki.
Do dziś o miejscowości Kurzętnik mówi się jako niedoszłym Grunwaldzie.
- Edytowany
11 lipca 1943 r. OUN-UPA rozpoczęła największą akcję ludobójczą na Wołyniu, której szczyt obejmował dwa dni – 11 i 12 lipca na dużym obszarze powiatów horochowskiego i włodzimierskiego. Były to dni świąteczne: 11 lipca przypadł w niedzielę, a 12 lipca dla prawosławnych Ukraińców był ważnym świętem Apostołów Piotra i Pawła, co nie stanowiło dla organizatorów zbrodni przeszkody moralnej i obyczajowej. W pow. horochowskim w tych dniach Polacy byli mordowani w gminach: Chorów, Kisielin, Podberezie, Świniuchy; w pow. włodzimierskim w gminach: Chotiaczów, Grzybowica, Mikulicze i Poryck oraz w kilku miejscowościach w gminie Korytnica. Jak ustalił Tomasz Bereza, Polaków w Porycku i skupisku polskich osiedli wokół Porycka wymordowała sotnia Wasyla Lewoczki „Dowbusza”, a w południowej części gm. Poryck (Orzeszyn, Milatyn, Gruszów) operowała sotnia Semena Ostapiuka „Honty” 21. Bojówki sotni „Dowbusza” w tym samym czasie atakowały zgromadzonych w dwóch kościołach: w Porycku i Chrynowie (gm. Grzybowica), a prawdopodobnie także w miejscowościach w pobliżu Chrynowa.22 Warte uwagi jest, że konkurujące ze sobą, a nawet zwalczające się, frakcje OUN – Stepana Bandery i Andrija Melnyka – uzgodniły i przeprowadzały wspólnie akcje ludobójcze 11 lipca 1943 r.23 Ponadto 11 lipca w pow. włodzimierskim całkowicie została wymordowana wieś Dominopol i niewiele brakowało do zniszczenia wsi Bielin, do czego tego dnia nie dopuścili dwaj ukraińscy sołtysi, pertraktując z przywódcami przybyłych bojówek UPA wraz z gromadami chłopów ukraińskich, w wyniku czego doszło tylko do grabieży ludności i grożenia śmiercią.24 Po tym doświadczeniu w Bielinie powstał kolejny silny ośrodek samoobrony. W Dominopolu rzezią objęto prócz stałych mieszkańców kilkudziesięcioosobowy polski oddział partyzancki, podstępnie zorganizowany przez UPA rzekomo do wspólnej z partyzantką ukraińską walki z Niemcami. Ściągnięcie z okolicy do „wspólnej walki” aktywnych młodych ludzi miało na celu osłabienie zdolności obronnych ludności polskiej i ułatwienie zaplanowanego jej zniszczenia. Tę akcję przeprowadziły bojówki z tzw. „Siczy”, tj. oddziałów UPA stacjonujących w lasach świnarzyńskich, na skraju których znajdowały się Dominopol i sąsiedni Wołczak, w którym ulokowany był sztab Porfirego Antoniuka „Sosenki”.
11 lipca Polacy byli mordowani w 97 wsiach i koloniach oraz 13 majątkach.26 Zginęło co najmniej 3102 Polaków27, przy czym nie jest to liczba całkowita. Tego dnia, tj. w niedzielę, UPA zaatakowała Polaków podczas nabożeństw w kościołach: w Chrynowie, Porycku i Zabłoćcach (pow. włodzimierski), w Kisielinie (pow. horochowski), w kaplicy w Krymnie (pow. kowelski); z kolei w Koniuchach (pow. horochowski) Polacy byli mordowani przed kościołem28. Wraz z wiernymi w kościołach w pow. włodzimierskim zamordowano trzech księży, a ksiądz w Kisielinie został ranny. 12 lipca zamordowany został czwarty ksiądz – w Stężarzycach (pow. włodzimierski).29 Na 11 lipca UPA zaplanowała też napad na kaplicę w Kalinówce (osada przylegająca do wsi Bielin, pow. włodzimierski) oraz na kościół we wsi Zaturce (pow. horochowski). Do Zaturzec bojówka spóźniła się – przybyła, gdy ostatnie pojedyncze osoby opuszczały kościół. W Kalinówce wierni zostali wyprowadzeni z kaplicy do pobliskiej stodoły i zamknięci. Od spalenia żywcem odstąpiono prawdopodobnie w wyniku interwencji ukraińskich sołtysów.30
12 lipca „akcja oczyszczająca” była kontynuowana. Objęła 61 wsi i kolonii oraz dwa majątki w powiatach horochowskim i włodzimierskim, a także sześć miejscowości w czterech innych powiatach.31 Według Tomasza Berezy, w południowej części pow. horochowskiego w gminach Brany i Podberezie działała sotnia Mykoły Nowosada „Hrima”, a w północno-wschodniej sotnia Fiodora Panasiuka „Witrołoma”32. W pow. zdołbunowskim całkowicie wymordowano polską wieś Majdańska Huta, którą wiosną banderowcy namówili do podpisania umowy gwarantującej bezpieczeństwo w zamian za świadczenia w żywności i podwodach, oraz Polaków w sąsiednim ukraińskim Majdanie33. Sprawcami tej zbrodni oraz zagłady niedalekiej Starej Huty w pow. krzemienieckim były głównie bojówki z kurenia UPA „Berkuta” 34. Łącznie we wszystkich napadach w prawosławne święto Apostołów Piotra i Pawła zostało zamordowanych co najmniej 2020 Polaków. W kolejnych dniach po 11 i 12 lipca 1943 r., głównie 13 i 14 lipca, w tych częściach powiatów horochowskiego i włodzimierskiego, gdzie napadano w dni poprzednie, byli wyłapywani przez patrole i bojówki UPA Polacy, którzy ocaleli i ukrywali się lub podążali w bezpieczniejsze miejsca. Akcje likwidacji niedobitków pochłonęły w obu powiatach co najmniej 255 ofiar. W żadnej z polskich miejscowości w powiatach horochowskim i włodzimierskim, zaatakowanych w lipcu 1943 r., nie było przygotowanej obrony, a na całym Wołyniu nie było ani jednego polskiego oddziału partyzanckiego. Gdy 12 lipca 1943 r. UPA skutecznie pozbywała się Polaków w powiatach horochowskim i włodzimierskim, w pow. łuckim doszło do jedynego ofensywnego aktu polskiej strony wobec UPA, będącego konsekwencją napadów UPA w dniach 4–5 lipca. Oddział samoobrony z Przebraża zaatakował szkołę podoficerską UPA w Trościańcu, w wyniku czego upowcy ponieśli dotkliwe straty.
Przeprowadzenie napadów na tak dużą skalę jak 11 i 12 lipca, w których dążono do maksymalnego zniszczenia ludności polskiej, wymagało przygotowań zarówno organizacyjnych, jak i propagandowych, by uzyskać nie tylko aprobatę ukraińskich sąsiadów Polaków, ale także ich udział, bowiem – jak w każdej większej akcji ludobójczej – UPA wykorzystywała lokalne bojówki OUN i chłopów ukraińskich spoza organizacji. Nie bez znaczenia była też taktyka działania. Jak zauważył Tomasz Bereza, rozpoczynano od uderzenia z zaskoczenia w największe polskie miejscowości, by jak najwięcej ludzi wymordować36 i udaremnić ewentualną kontrakcję. Wstrząsający opis szykowania się Ukraińców do masakry Polaków w pow. horochowskim, i to pół roku przed lipcowymi rzeziami, znalazł się w „Sprawozdaniu z pow. horochowskiego” sporządzonym przez działacza polskiego podziemia z Komitetu Ziem Wschodnich Stronnictwa Narodowego:
Za IPN.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2025-07/1000038881-jpg-26960748.jpg[/img]
Ps. Osobiście dodam iż moja Rodzina, która pochodzi z Podkarpacia i Kresów, doświadczyła ogromu cierpienia tamtych czasów...
W dniu 11 lipca 1649 roku rozpoczął się pierwszy szturm podczas bitwy obronnej w Zbarażu. W tym czasie fortyfikacje ziemne wokół zamku były bronione przez około 9-tysięczną polską załogę, wspieraną przez chorągwie Wiśniowieckiego oraz oddział piechoty niemieckiej.
Dowództwo było w rekach Andrzeja Firleja, Stanisława Lanckorońskiego oraz Mikołaja Ostroróga, jednak prawdziwym dowódcą obrony był wojewoda ruski, książę Jeremi Wiśniowiecki. Na miejscu obecni byli także Aleksander Koniecpolski i starosta krasnostawski Marek Sobieski. Siły oblegające Zbaraż składały się z 70 tysięcy Kozaków, 40 tysięcy Tatarów oraz kilkudziesięciu tysięcy ruskiej czerni. Hetman wojsk zaporoskich, Bohdan Chmielnicki, dowodził armią kozacką, natomiast Tatarami dowodził chan krymski Islam III Girej. Oblegający dysponowali 30 działami, podczas gdy obrońcy mieli tylko połowę tej liczby. Mimo że Zbaraż był nowoczesnym zamkiem bastionowym, okazał się zbyt mały, aby umożliwić skuteczną obronę za jego murami. Dlatego armia koronna postanowiła się okopać, budując wały przed murami fortecy.
Pierwszy szturm przeprowadzony przez Chmielnickiego miał miejsce już wspomnianego 11 lipca. Liczył na to, że ogromna liczba jego armii wywoła w wojskach koronnych panikę, podobnie jak miało to miejsce podczas bitwy pod Piławcami i pozwoli mu zdobyć zamek od razu. Jednak twardy opór obrońców i ciężkie straty poniesione przez atakujących kozackie oddziały pokrzyżowały jego plany. Polacy sukcesywnie odpierali kolejne szturmy i organizowali wycieczki, które utrudniały oblegającym. Prace ziemne prowadzone przez Kozaków zmuszały obrońców do cofania się i zmniejszania obszaru umocnień. Po kilku tygodniach obrony brakowało już żywności i prochu.
W dniu 17 lipca armia polska z Lublina ruszyła na odsiecz oblężonemu Zbarażowi pod dowództwem króla Jana Kazimierza. Niestety, pospolite ruszenie nie dołączyło do króla, ponieważ kanclerz wielki koronny, Jerzy Ossoliński, obawiał się nacisków szlachty na króla. Król natychmiast wyruszył z pomocą, ale miał przy sobie tylko 15 tysięcy żołnierzy, gdyż pospolite ruszenie zostało wysłane zbyt późno ze względu na działania Ossolińskiego. Kilka dni później podjazd królewski schwytał Tatara z ordy nohajskiej o znacznej randze, który potwierdził informacje Skrzetuskiego o obecności chana Islam Gireja III. Informacja ta została zatajona przed resztą armii. Gdy Chmielnicki i chan Girej dowiedzieli się o zbliżającym się królu, zostawili część swoich sił do blokowania Zbaraża i zaatakowali armię królewską podczas jej przeprawy przez rzekę pod Zborowem.
Ostatecznie, 17 sierpnia zostało podpisane porozumienie zborowskie, które było niekorzystne dla Rzeczypospolitej i nie zadowoliło również Kozaków. Bitwa obronna w Zbarażu była jednym z kluczowych wydarzeń powstania Chmielnickiego, a odwaga i wytrwałość polskich obrońców stanowiły ważny punkt w historii polskiego oporu.
https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/117495,Ofiary-i-liczby-Dokumenty-zbrodni-wolynskiej-o-okolicznosciach-smierci-Polakow.html
- Edytowany
Gargamel może, podałbyś źródło tej propagandy. W Holokauście Niemcy zamordowali ponad 1 mln Żydów. Pisanie, że Jedwabne było jednym z najtragiczniejszych zdażeń zalatuje Engelking, Grabowskim, Bilewiczem albo jeszcze inną antypolską świnią, która za nasze podatki sra nam na głowy. Czemu Żydzi blokują ekshumacje w Jedwabnym???
Usunalbym to kłamliwe gówno stąd.
Gargamel, napisz go Grossa i Tokarczuk,moze Ci jakis motyw na literackiego nobla podsuna.
Przepraszam za pomyłkę. Mój błąd. Powinienem bardziej doczytać. Pomyłkę biorę to na klatę
Gargamel nie bierz na klatę, tylko wykasuj to gówno.
Zrobione
15 VII 1941 roku w Kostopolu (woj. wołyńskie Rzeczypospolitej) kolaborujący z Niemcami Ukraińcy z grupy marszowej OUN-B wraz z Niemcami zamordowali około 100 Żydów i 50 Polaków.
https://przystanekhistoria.pl/pa2/tematy/mniejszosci-narodowe/65757,Glos-dzieci-Wolynia.html
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2025-07/1000039295-jpg-67161904.jpg[/img]
- Edytowany
926 lat temu I Wyprawa Krzyżowa wyzwoliła Jerozolimę z rąk niewiernych.
Deus Vult!
https://youtu.be/4AdP6WtYZ9Y?feature=shared
Henryk Zygalski był matematykiem i kryptologiem, pracownikiem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i radiokontrwywiadu wojskowego (Biuro Szyfrów nr 4). Wraz z Marianem Rejewskim i Jerzym Różyckim pracował nad złamaniem szyfru niemieckiej maszyny kodującej Enigma.
➡ Dzięki jego koncepcji tzw. płacht Zygalskiego – pracochłonnych w wykonaniu perforowanych papierowych arkuszy pomagających w ustaleniu kolejności wirników kodujących maszyny, udało się zbudować polską kopię Enigmy.
➡ Przekazanie Enigmy Brytyjczykom pozwoliło rozwinąć im własny projekt oparty na osiągnięciach Polaków.
➡ Dzięki temu alianci przez całą wojnę mogli rozkodowywać depesze niemieckiego Wehrmachtu, Luftwaffe, a po pewnym czasie Kriegsmarine. Złamanie szyfru Enigmy przyspieszyło zwycięstwo aliantów w II wojnie światowej i uratowało życie milionom.
🗓 Dziś mija 1️⃣1️⃣7️⃣. rocznica urodzin bohatera.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)