- Edytowany
Byłem łaskaw się wyrazić z kropką, z sentymentu do dawnych zasad tego forum. No więc wyznaczenie przez Fifa na finał sędziego, który nam nie podyktował karnego i drugiej (ewidentnej) kartki na Szwedzie, uznając go przy okazji za lepszego od Marciniaka, nazwałem obsraniem. Zresztą Vincić zalazł nam za skórę w meczu z Szwecją w tym samym lub podobnym stopniu co Realowi w meczu z Bayernem i Barcelonie w meczu z Interem. Hiszpanie są generalnie wściekli.
Gola Maradony widziałem w czasie rzeczywistym w TV. W odróżnieniu od wątpliwego gola w finale 1966 tu po prostu było oszustwo samego zawodnika, przy tamtym golu żaden z Anglików nie oszukiwał.