Zgadza sie Siplak jest kocur na swojej pozycji do tego bardzo szybki. Dla mnie pewny plac w pierwszej jedenastce, do tego maszyna z Ukrainy i inteligetny Helik, a po drugiej stronie biedny wiecznie wywracany ;) dzieki sprytowi Diego. Chlop te faule na nim opanowal do perfekcji.
-
-
Michał Probierz - treningi, doglądanie bazy treningowej, budowa struktur, itp.
Ani nie taki elektryczny, ani nie jakoś strasznie drewniany. Za to szybki, nieustępliwy, dobry w odbiorze i z niezłym dośrodkowaniem. Tobie pewnie chodzi o tą sytuację, w której próbował zaczarować, a zaliczył glebę, ale w naszej lidze takie coś jest do wybaczenia :D
Siplak to stoper pzekwalifikowany na LO i niestety brakuje mu tego dośrodkowania i akcji ofensywnych. Pestka to ma, ale z kolei w defensywie jest gorszy od Siplaka i fizycznie jeszcze odstaje. Boczny obrońca w dzisiejszych czasach nie jest tylko od bronienia.
- Edytowany
[quote='Miszczu2007' pid='1324496' dateline='1531501145']
Ani nie taki elektryczny, ani nie jakoś strasznie drewniany. Za to szybki, nieustępliwy, dobry w odbiorze i z niezłym dośrodkowaniem. Tobie pewnie chodzi o tą sytuację, w której próbował zaczarować, a zaliczył glebę, ale w naszej lidze takie coś jest do wybaczenia :D
Siplak to stoper pzekwalifikowany na LO i niestety brakuje mu tego dośrodkowania i akcji ofensywnych. Pestka to ma, ale z kolei w defensywie jest gorszy od Siplaka i fizycznie jeszcze odstaje. Boczny obrońca w dzisiejszych czasach nie jest tylko od bronienia.
[/quote]
Chociażby w europejskich pucharach Hlusek to był najsłabszy punkt ległej, wkręcali go w ziemię jak juniora, w E-klapie tak tego nie widać, bo gość coś tam robi z przodu i cwelka zwykle prowadzi grę, ale jest tragiczny, możesz się że mną nie zgadzać, ale zdania nie zmienię.
Siplak jest według mnie murowanym kandydatem do pierwszej 11, bo przy naszym stylu gry nie możemy sobie pozwolić na głupie gole, a jeżeli tylko poprawi grę do przodu to zarobimy na nim kilka baniek, bo na lewych obrońców jest niesamowity popyt.
Ale piszmy jednak o naszej lidze, szczególnie że jak sam zaznaczyłeś na LO jest posucha. Słabszy od Hlouska Jaroszyński poszedł do Włoch, ale bardziej Pestka niż Siplak wydaje mi się kandydatem do przebicia go. Musi tylko poprawić grę w defensywie. Siplak jest dobry na mecze, w których cały czas się bronimy. Nie wydaje mi się żeby ten zawodnik nagle nabył ciągu na bramkę i umiejętności ofensywnych i bardziej widzę go na stoperze.
[quote='Miszczu2007' pid='1324506' dateline='1531505996']
Ale piszmy jednak o naszej lidze, szczególnie że jak sam zaznaczyłeś na LO jest posucha. [b]Słabszy od Hlouska Jaroszyński poszedł do Włoch, ale bardziej Pestka niż Siplak wydaje mi się kandydatem do przebicia go. Musi tylko poprawić grę w defensywie.[/b] Siplak jest dobry na mecze, w których cały czas się bronimy. Nie wydaje mi się żeby ten zawodnik nagle nabył ciągu na bramkę i umiejętności ofensywnych i bardziej widzę go na stoperze.
[/quote]
Jako obrońca na pewno musi to poprawić :)
[quote='napinacz-' pid='1324494' dateline='1531500778']
Zgadza sie Siplak jest kocur na swojej pozycji do tego bardzo szybki. Dla mnie pewny plac w pierwszej jedenastce, do tego maszyna z Ukrainy i inteligetny Helik, a po drugiej stronie biedny wiecznie wywracany ;) dzieki sprytowi Diego[b]. Chlop te faule na nim opanowal do perfekcji.[/b]
[/quote]
[size=small]Powinien zacząć turlać się jak Neymar [/size]:)
Turlac sie nie musi wystarczy ze go slychac
Zacząłem w Cracovii rewolucję, wielką budowę. Jakbym wyglądał, gdybym nagle to wszystko zostawił i pojechał do Warszawy? Byłbym niepoważnym człowiekiem. Od razu powiedziałem więc profesorowi Januszowi Filipiakowi, że jeżeli będą jakieś propozycje, czy z PZPN czy z krajów postradzieckich, to będziemy je odrzucać. Skupiam się na robocie, chcę dalej być Bobem Budowniczym. Uważam, że więcej mogę zrobić podczas codziennej pracy, niż podczas tej selekcjonerskiej, która trwa od zgrupowania do zgrupowania. Na razie sobie tego nie wyobrażam. A kto wie czy moja praca w Krakowie nie pomoże także Jurkowi. Będę się szczerze cieszył, jeśli jakiś zawodnik mojego klubu trafi do reprezentacji Polski.
Więcej: http://www.sport.pl/mundial/7,154361,23670122,reprezentacja-probierz-dla-sport-pl-boniek-lubi-ryzyko-ale.html
[quote='piotrek67' pid='1324553' dateline='1531560512']
Zacząłem w Cracovii rewolucję, wielką budowę. Jakbym wyglądał, gdybym nagle to wszystko zostawił i pojechał do Warszawy? Byłbym niepoważnym człowiekiem. Od razu powiedziałem więc profesorowi Januszowi Filipiakowi, że jeżeli będą jakieś propozycje, czy z PZPN czy z krajów postradzieckich, to będziemy je odrzucać. Skupiam się na robocie, chcę dalej być Bobem Budowniczym. Uważam, że więcej mogę zrobić podczas codziennej pracy, niż podczas tej selekcjonerskiej, która trwa od zgrupowania do zgrupowania. Na razie sobie tego nie wyobrażam. A kto wie czy moja praca w Krakowie nie pomoże także Jurkowi. Będę się szczerze cieszył, jeśli jakiś zawodnik mojego klubu trafi do reprezentacji Polski.
Więcej: http://www.sport.pl/mundial/7,154361,23670122,reprezentacja-probierz-dla-sport-pl-boniek-lubi-ryzyko-ale.html
[/quote]
I I za to lubię naszego trenera! Dotrzymuje słowa, dobrze że nie wydarzyła się wcześniej taka propozycja odnośnie reprezentacji.
Probierz zbuduje Cracovię na czołówkę tabeli, wierzę w to.
http://weszlo.com/2018/07/15/cos-juz-wyroslo-wiec-pora-zaczynac-zniwa/
Tekst zapowiadający sezon Pasów w wykonaniu weszło. Zapowiedź nadchodzącego roku w wykonaniu Pasów zdaniem ich redakcji:
Cracovię czeka lepszy sezon, niż poprzednio – co do tego nie mamy wątpliwości. Michał Probierz w ciągu ostatniego roku poukładał klub, latem uzupełnił braki w składzie i ta metodyczna praca powinna teraz przynieść dobry efekt. Problemem będzie oczywiście brak z przodu Krzysztofa Piątka, ale jeśli Probierz wygląda na gościa, który wie jak zasypać dziurę powstałą po transferze napastnika. Z drobniejszymi kłopotami też sobie na pewno poradzi, co sprawia, że Cracovia wygląda na zespół, który może zanotować znaczący postęp.
Całkiem przyjemna ocena, choć jutrzejszy, tak oczekiwany i zapowiadany transfer może to jeszcze polepszyć.
Wiadomo, że Piątka będzie ciężko zastąpić dlatego jak sądzę strzelanie goli stanie się obowiązkiem większej liczby graczy . Tu liczę na Budzika i jego bomby z dystansu .
Michał Probierz: Ja trenerem reprezentacji Polski? Nie zawsze płynę z nurtem [ROZMOWA]
Rozmawiał Jarosław K. Kowal
To było trochę naginanie rzeczywistości, bo od początku mówiłem, że na razie nie jestem zainteresowany prowadzeniem reprezentacji Polski. Mam zasady, których będę się trzymał - rozmowa z Michałem Probierzem, trenerem Cracovii, którego bukmacherzy próbowali posadzić na krześle selekcjonera.
Jarosław K. Kowal: Słyszałem, że ma pan w sobie za dużo adrenaliny.
Michał Probierz: Te słowa zostały trochę wyrwane z kontekstu. Z prezesem Zbigniewem Bońkiem, który to powiedział, znamy się od dawna, pracowaliśmy razem. Śmieję się, że prezes ma dobre oko do trenerów. Z Nawałką trafił idealnie, a kiedyś wziął mnie do Widzewa, mimo że nikt się tego nie spodziewał. A wracając do tematu – Boniek na pytanie, czy zostanę trenerem kadry, musiał coś powiedzieć. Zresztą to było trochę naginanie rzeczywistości, bo wszyscy zapomnieli, że nie byłem zainteresowany reprezentacją.
A jednak temat żył dość długo.
– Od początku mówiłem, że gdybym próbował odejść z Cracovii, zachowałbym się nie fair wobec prof. Janusza Filipiaka [prezesa klubu – przyp. red.]. Dostałem od niego zgodę na przeprowadzenie zmian i nie powiem w połowie drogi, żeby ktoś inny się z tym bujał. A prezesa Bońka bardzo szanuję i tego, co powiedział, nie odbieram negatywnie. Swoją drogą, mamy podobne charaktery. Nawet po wpisach na Twitterze widać, że u niego adrenalina też jest na wysokim poziomie.
Za to prezes Filipiak pewnie zrozumiałby, gdyby chciał pan odejść do reprezentacji Polski.
– Nie zostawia się czegoś, za co jest się odpowiedzialnym. To po pierwsze. A po drugie: na razie nie interesuje mnie praca co trzy miesiące, bo lubię pracować z piłkarzami na co dzień, nie tylko z młodymi.
Z drugiej strony: skoro szkolenie młodzieży jest pańskim oczkiem w głowie, to najłatwiej byłoby go doglądać z samej góry, z pozycji selekcjonera.
– My, trenerzy, czasem patrzymy na pewne sprawy inaczej. À propos: zdziwił mnie tweet prezesa Bońka [napisał: „Podobno w Polsce jest słaba infrastruktura piłkarska? My mieliśmy około 10 proc. tego, co jest dzisiaj, wiec proszę nie płakać, narzekać, tylko pracować!” – przyp. red.]. Zapomniał, że kiedyś nie było komputerów czy internetu. Za to wszyscy grali w karty, szukali dziewczyn albo pili. Dziś atrakcji jest więcej i trzeba mieć bardzo dobre warunki, by zachęcić młodych do piłki. Szkoda, że prezes Boniek tak to odbiera, ale trudno polemizować.
4 ZDJĘCIA
JAKUB WŁODEK
Proszę wybaczyć, że drążę temat reprezentacji, ale ciągle nie mogę pana zrozumieć. Dotąd sądziłem, że każdy piłkarz chciałby w niej grać, a każdy trener ją prowadzić.
– Nie zawsze płynę z nurtem. Niech pan pamięta o starej rzymskiej zasadzie: pierwszy jest zawsze na spalenie, a ja byłem dobry do tego. Prowadzenie kadry nie jest moim życiowym celem – jak niektórych.
Adam Matysek powiedział o panu w TVP Sport: „Nie widzę go w roli trenera kadry. Za mało udowodnił w polskiej piłce. Żeby być selekcjonerem reprezentacji Polski, trzeba pokazać coś więcej niż tylko skakanie przy linii”. Co pan na to?
– Kiedy prowadziłem rozmowy w sprawie przejęcia Śląska Wrocław, on był tam dyrektorem. I nie do końca zgadzałem się z transferami, których dokonywał. A potem jak mnie widział, to uciekał. Przykre, że ekspert telewizyjny nie ma w sobie spokoju i pokory, bo jego ocena nie jest obiektywna, to tylko prywatna złośliwość. Jego ruchy w roli dyrektora pokazały, że nie powinien oceniać kogoś, kto w piłce jest zdecydowanie dłużej. Bez dwóch zdań piłkarzem był dużo lepszym ode mnie, ale do mądrego zarządzania mu daleko.
Rozmawiał pan z Filipiakiem o kadrze?
– Kiedy tylko temat się pojawił, od raz mu powiedziałem, co o tym myślę. Zresztą tak samo byłoby, gdyby chodziło o Legię czy Lecha. A kiedy niedawno pojawiła się możliwość wyjechania za granicę, nawet się nie zastanawiałem. Mam zasady, których będę się trzymał.
Propozycja z zagranicy?
– Powiedzmy, że kierunek rosyjski, chociaż nie z Rosji.
Gdyby pan tak kategorycznie nie wyrzekł się reprezentacji, dostałby pan propozycję jej poprowadzenia?
– Nie wiem, nie zajmuję się tym.
Dobrze, zmieńmy temat. W Cracovii jest pan ledwie od ponad roku, a w ekstraklasie jest niewielu trenerów, którzy w danym klubie pracują dłużej.
– To akurat jest bardzo przykre. Taka sytuacja nie pomaga w rozwoju polskiej piłki. W klubach ciągle pojawiają się nowe wizje, a to problem. Zresztą czym wyżej jest się w hierarchii trenerów, tym bardziej wisi nad kimś miecz Damoklesa. Ludzie chyba lubią zmiany. Przykład Adama Nawałki dobrze to pokazuje. Najpierw euforia, potem totalny hejt i nawoływanie do zwolnienia trenera. A jak już go zwolnili, to ludzie zaczęli mówić: „A może jednak trzeba go było zostawić?”. Będę bronił Adama, bo w kadrze miał piłkarzy, którzy nie grali regularnie w klubach. Jeśli popełnił błędy, to sam o tym wie. I fajnie, że umiał to publicznie przyznać. A najważniejsze w jego przypadku było to, że miał zaufanie prezesa.
Jak pan w Cracovii!
– Bo to zaufanie jest najpotrzebniejsze. Często wypominają mi, że i ja byłem zwalniany, ale pamiętajmy, że w dwóch klubach doszło do tego po zmianie właścicieli. Trener chyba powinien odchodzić razem z prezesem, bo nowy zawsze chce swoich ludzi.
Co do Nawałki: kibice byli wściekli nawet nie na to, że na mistrzostwach się nie udało, ale na słowa trenera. Sugerował, że na więcej nie było nas stać.
– Bo my ciągle podniecamy się potencjałem naszej reprezentacji. A spójrzmy na innych: 56 z 98 piłkarzy z czterech najlepszych drużyn mistrzostw świata występuje w Premier League. Zawodnicy z najlepszych drużyn regularnie grają w topowych klubach. U nas tylko niektórzy zawodnicy grali przed mundialem regularnie, a niektórzy dopiero wracali po kontuzjach. Nie mamy większego potencjału od innych drużyn. Po młodzieżowych mistrzostwach Europy na trenerze Marcinie Dornie [były selekcjoner reprezentacji Polski do lat 21 – przyp. red.] wieszano psy, a wynik jego drużyny to tylko dowód, że brakuje nam zaplecza. Nie podniecajmy się, że jeden czy drugi kadrowicz zagrał kilka dobrych meczów. Popatrzmy na Chorwatów. Już parę lat temu mówiłem: „Co z tego, że oni nie mają ładnych stadionów, co z tego, że na mecze nie walą tłumy, skoro mają gdzie trenować i zbudowali struktury”. To temat rzeka, nad którym powinno się pochylić nasze państwo.
4 ZDJĘCIA
JAKUB PORZYCKI
A jak panu idzie tworzenie mikrosystemu szkolenia w Cracovii?
– Niedawno zastanawialiśmy się, czy powinniśmy reaktywować zespół rezerw. Ale skoro nie mamy jeszcze bazy z prawdziwego zdarzenia, skoro drugi zespół nie może jeszcze funkcjonować na tych samych zasadach co pierwszy, to na razie nie ma sensu.
Niedawno zorganizował pan testy dla młodych piłkarzy i staże dla trenerów. Co z nich się wykluło?
– Na razie nie będziemy rozbudowywać sztabu szkoleniowego. Może coś się zmieni, kiedy powstanie ośrodek treningowy w Rącznej. A co do piłkarzy – z tych, którzy byli na testach, weźmiemy ośmiu do juniorów młodszych i juniorów starszych.
Aż ośmiu? Chciałoby się powiedzieć „Jakie to proste! Wystarczyło zachęcić do wysyłania maili i kandydaci na piłkarzy sami się znaleźli”.
– Sam jestem zaskoczony. Przyjechał m.in. chłopak z Warszawy i powiedział, że o Legii nawet nie chce słyszeć.
Zaraz rozpoczyna się nowy sezon. Nie braknie wam goli Krzysztofa Piątka?
– Na pewno trudno jest zastąpić takiego piłkarza. Jak tylko dowiedzieliśmy się, że go nie zatrzymamy, zaczęliśmy szukać rozwiązań. Najpierw czekaliśmy, jak rozwinie się sytuacja Sandecji, skąd ściągnęliśmy ostatecznie Filipa Piszczka. Wydaje się naturalnym następcą Piątka. Liczyliśmy też na Nicolaia Brocka-Madsena, ale graliśmy z nim w otwarte karty. Tłumaczyliśmy, że usiądziemy do rozmów, jak sprzedamy Piątka. Tyle że nie mogliśmy go zmusić, skoro nie chciał zostać.
I sprowadziliście Hiszpana Gerarda Olivę. Sądziłem, że pokładacie w nim największe nadzieje, ale pan na następcę Piątka już namaścił Piszczka.
– Będziemy go spokojnie wdrażać do drużyny. Za rok-dwa może być wiodącym napastnikiem ligi. Tylko sam musi się przekonać do pewnych rzeczy, zmienić mentalność.
Kto następny do sprzedania?
– Nie ma co ukrywać, chcielibyśmy co roku sprzedawać kogoś za niezłe pieniądze. Ale tacy zawodnicy sami muszą się wykreować. Wszystko i tak zweryfikuje sezon. W ubiegłym mieliśmy słabą jesień, ale wiosna pokazała, że możemy być w górnej części tabeli. Widzę po zawodnikach, że robią postęp. Popracujemy razem jeszcze trochę, pewne rzeczy poprawimy i będziemy dobrą drużyną.
Na zgrupowaniu w Słowenii na tle silnych rywali mieliście problem ze zdobywaniem goli. Martwi to pana?
– Tak, ale wiedzieliśmy, że nie jesteśmy w stanie rywalizować z tymi drużynami jak równy z równym. Przeciwko wicemistrzowi Słowenii zagrało ośmiu juniorów i było widać, że w takich okolicznościach nie mamy szans.
Te mecze pokazały miejsce w szeregu?
– Pokazały przede wszystkim, na jakim etapie są nasi najmłodsi piłkarze. Nie możemy zresztą ciągle tylko powtarzać, że ktoś jest młody. To nie wystarczy. On na boisku musi udowodnić, że jest w stanie coś dać drużynie.
Cracovia. Czego Gerard Oliva nauczył się od gwiazd Atletico Madryt
Czytaj także:
Cracovia. Czego Gerard Oliva nauczył się od gwiazd Atletico Madryt
Wyściskał się pan z trenerem Nenadem Bjelicą przed meczem z Dinamem Zagrzeb?
– Nawet dostałem od niego whisky. Żyjemy na dobrej stopie.
To niespodzianka, bo kiedy był trenerem Lecha, podszczypywaliście się trochę.
– U nas każdy by chciał, by wszyscy byli słodcy, a tak się nie da. To nie zmienia faktu, że uważam go za bardzo dobrego trenera.
Pana popularność pokazuje, że ludzie jednak nie chcą tej słodkości.
– Nie mam z tym problemów. Nie lubię dogadzać komuś, kto tego nie chce. Jest taki cytat: „Nie rób drugiemu dobrze, bo nie wiesz, czy trafisz w jego gust”. Bardzo prawdziwe.
Whisky od Bjelicy zostawia pan na specjalną okazję?
– Na specjalną okazję mam błękitnego johnniego walkera od Krzyśka Piątka. Obiecałem mu, że go wypiję przy cygarze, kiedy mu się powiedzie. A wierzę w niego. Za kilka lat może być warty wiele milionów.
Chyba stał się pan zakładnikiem własnych słów. Kiedyś chlapnął pan coś o piciu whisky i przylgnęło do pana.
– (Śmiech). A ja wolę wino! Cóż, tamte słowa to był spontan, nie zaplanowałem tego. Ale barek faktycznie mam przez to pełny.
http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23681073,michal-probierz-ja-trenerem-reprezentacji-polski-nie-zawsze.html
[quote='DiegoKSC' pid='1325110' dateline='1531773811']
A jak panu idzie tworzenie mikrosystemu szkolenia w Cracovii?
– Niedawno zastanawialiśmy się, czy powinniśmy reaktywować zespół rezerw. Ale skoro nie mamy jeszcze bazy z prawdziwego zdarzenia, skoro drugi zespół nie może jeszcze funkcjonować na tych samych zasadach co pierwszy, to na razie nie ma sensu.
[/quote]
No proszę, nie myli się ten co nic nie robi. Mimo wszystko dużo łatwiej się coś zniszczyć niż odbudować.
[quote='DiegoKSC' pid='1325110' dateline='1531773811']
I sprowadziliście Hiszpana Gerarda Olivę. Sądziłem, że pokładacie w nim największe nadzieje, ale pan na następcę Piątka już namaścił Piszczka.
– Będziemy go spokojnie wdrażać do drużyny. Za rok-dwa może być wiodącym napastnikiem ligi. Tylko sam musi się przekonać do pewnych rzeczy, zmienić mentalność.
[/quote]
Za dwa lata to do zusu zgłosi się po rentę. Panie trenerze nie róbmy sobie jaj, nie ściągamy 28 letnie zawodnika z zagranicy by go dwa lata wdrażać do drużyny.
A to o wdrażaniu zawodnika do drużyny nie było o Piszczku?
O żadnym z nich nie powinno. W końcu Piszczek nie jest młody, zdolny tylko do gry bo sprzedać z zyskiem trzeba. Tekst był o Hiszpanie bo i pytanie dotyczyło Hiszpana, ale mogę się mylić przy rozmowie nie byłem.
Zdecydowanie to było o Piszczku, czytanie ze zrozumieniem się klania
MP powiedział troszkę chyba nieskładnie ale ja rozumiem, że to Piszczek pójdzie droga Piątka .
Można było to o roku-dwóch na wdrażanie zrozumieć w odniesieniu do obydwóch. Trener z jednej strony zdejmuje ciśnienie z zawodnika, żeby mu nóg nie pętało, z drugiej strony daje sobie alibi, gdyby coś nie wyszło, bo czekanie 2 lata w przypadku grajka 28 letniego, to jak słusznie zauwałył quentin lekka parodia.
Ale jak nie ma dobrego psychologa w klubie, to musi być nim trener i on się na razie wywiązuje z tego dobrze. Może poza przypadkiem Czuliny: bo jak napisałem, że gra, jakby był w depresji, to nie było dla poklasku, tylko - obawiam się, że on naprawdę ma depresję. Ale nie mamy w klubie człowieka, który zająłby się zawodnikiem jak niańka, choć człowiek z depresją akurat tego może potrzebować. A już na pewno porady u specjalisty.
No cos z tym Culiną jest nie tak. Może nie koniecznie aż depresja, ale jakis taki pozbawiony radości grania. Nawet w tym sparingu, jak już strzelił bramkę to nie okazywał radości (ja rozumiem, że to bramka w sparingu z drużyną grającą o poziom niżej, ale zawsze), zupełnie jakby strzelił bramkę klubowi w którym się wychował. Jak tej radości nie odzyska, to nic z niego nie będzie
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)