- Edytowany
Mijają lata, nic się nie zmienia,
We łbach baranich ciągłe pragnienia,
By było wreszcie bardziej normalnie,
Trochę weselej, nie kapitalnie.
Gdy kierdel stał tak w gównie po uszy,
Któż się spodziewał, że się coś ruszy,
Ni stąd, ni zowąd - pora karmienia,
Bez deszczu kasy, bez przemienienia.
Owczarnia nasza w glorii i chwale,
Baca zaś w mediach, w fleszów ostrzale,
[i]Jako jedyni w tej galaktyce,[/i]
[i]Na czas doimy owieczkom cyce.[/i]
[i]No może jeszcze baca z Powiśla,[/i]
Gospodarz Janek nieco uściśla[i].[/i]
I uwierzyły w cud boski owce,
Konserwa - tywne i PO - stępowce,
[i]Teraz już z górki, nabierzem pędu,[/i]
[i]Bo minął okres wypaczeń - błędów.[/i]
[i]Zdystansujemy wszystkie owczarnie,[/i]
[i]Capy zza miedzy zdychają marnie,[/i]
[i]Dla nas medale w konkursach serów,[/i]
[i]Stado na kursie! Nie puszczać steru![/i]
Ktoś tam nieśmiało był beknął z boku,
By wyhamować w owczym amoku.
Bo z bacą juhas, woda i trawa,
Nadal ci sami, ta sama sprawa,
Zamków na piasku się nie zbuduje!
Gdy wciąż dziadostwo w stajni króluje.
Bekły barany, [i]kto tam fałszuje?![/i]
[i]Baca ku gwiazdom nas pokieruje![/i]
Pora dostatku pół roku trwała,
Barania ciżba głupio ufała,
Że w opatrzności zmienił się męża,
Ten co hoduje w kieszeni węża.
I wszystko szybko się posypało,
Żadnych medali, obroku mało,
Owczarni grozi nędza i spadek,
Barany beczą: [i]piecze nas zadek.[/i]
[i]Baca z juhasem w zmowie nas dyma,[/i]
[i]Tego już dłużej nikt nie wytrzyma![/i]
I reagują dość nesta - lgicznie,
Wulgarnie beczą i cholerycznie,
[i]Baca nas dyma, bo daje paszę,[/i]
[i]Ale coś trzeba zrobić z juhasem,[/i]
[i]Menda to wielka, chytra makówka,[/i]
[i]Niech się zabiera! W dupę lokówka![/i]
[i]ZARAZ!!! - [/i]był ryknął baca straszliwie[i],[/i]
[i]Trzeba rozsądzić to sprawiedliwie,[/i]
[i]Dlatego żadne warchoły - owczo,[/i]
[i]Nie będą szkodzić mi piarowczo![/i]
[i]Spotkam się z tłuszczą, niech zna co łaska,[/i]
[i]Juhas zapraszasz[/i] i w dłonie klaska.
[i]Biuro Podróży Piro - Plastyka,
Co moje ego przyjemnie tyka,
No i te twoje wilki do pary,
Żeby nam ktoś tu nie zrobił siary.[/i]
[size=xx-small][b]I tutaj przypis merytoryczny,
Pierwszy na świecie zootechniczny,
Przypadek w którym nauka milczy,
Juhasa bronią przed stadem wilcy [/b][/size]
Jak się zebrali to pogadali,
A baca wszystko za nich ustalił,
[i]Nie będzie żadna hołota z lasu,
Pouczać bacę w kwestii wypasu.[/i]
Siedzą przy watrze i rzecze juhas,
[i]Baco ty jesteś, mega przekutas,[/i]
[i]Czy jesteś trzeźwy czy jesteś spity,
Oni łykają ciągle twe kity.[/i]
Baca popatrzył w szklankę gorzołki,
[i]Może i owce turbo - matołki,
Dawaj tu grabę, uścisnę łapę,
Najlepszym jesteś mi chujołapem.[/i]
[i]Szepnę ci słowo, tak w oczy cztery,
Po co owczarnia nam do cholery?
Poczekam trochę, umorzę stado,
I wtedy zacznie się eldorado.
Sprzedamy halę, sprzedamy lasy,
I zarobimy kontener kasy.
Teraz wypijmy, baranom precz!
I słuchaj juhas, jest jedna rzecz.
Ta gadka zawsze będzie skuteczna,
ODPOWIEDZIALNOŚĆ, kurwa, SPOŁECZNA.[/i]
Padli w ramiona i ryczą społem,
[i]Baran baranem! Matoł matołem![/i]
Tymczasem owce skupione w grupy,
Rozprowadzają maść na ból dupy,
I pobekują w sposób sceptyczny,
[i]Może podpowie podmiot liryczny?
Co nas tu czeka? Jaka prognoza?
Kto będzie rządził, baran czy koza?[/i]
Więc odpowiadam dość minorowo,
[i]Będzie stabilnie...
No i chujowo.[/i]
[b]* serdecznie przepraszam wszystkie osoby o nazwiskach związanych z owcami i baranami, moją intencją nie było im dokuczyć
** wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe[/b]