Za moich czasów odcinek Zawrat - Świnica był zaliczany (jak najbardziej słusznie) do Orlej Perci i był chodzony w obu kierunkach, ale dobrze, że zmieniono na one way, bo przy obecnych tłumach byłoby to jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc szlak owych.
-
-
Piękna Polska :)
- Edytowany
Ta zmiana to była spowodowana oderwaniem się kawałka Niebieskiej Turni, ten odryw, a raczej ślad po nim jest zresztą doskonale widoczny od strony Doliny 5 Stawów i Turnia według nazwy Niebieska jest dzięki temu w połowie biała. Po tym oberwaniu się skały parę lat było zamknięte, bo zmiotło trasę. Otworzyli ale szlak biegnie już nieco inną trasą i jest jednokierunkowy.
Przy okazji - Orla Perć przed wojną nie kończyła się na Krzyżnem tylko szła dalej przez Wołoszyny chyba aż do Polany pod Wołoszynem, albo gdzieś w tamte okolice. Bodajże jeszcze przed wojną zrobili tam jednak rezerwat ścisły, ze względu na jakieś ptactwo drapieżne chyba i OP skróciła się o połowę do przełęczy Krzyżne.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-736.jpg[/img]
Osada Rybaki, foto I. Krieger około 1875 roku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-850.jpg[/img]
KS Grzegórzecki, lata 30-te XX wieku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-305.jpg[/img]
Barbakan, lata 30-te XX wieku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-749.jpg[/img]
Dom "Pod Globusem"
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-428.jpg[/img]
Poranek w Tatrach
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-148.jpg[/img]
Ojcowski Park Narodowy
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-031.jpg[/img]
Giewont
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995161-829.jpg[/img]
Schronisko na Hali Kondratowej
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995162-343.jpg[/img]
Bieszczady
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1780995162-535.jpg[/img]
E6ACTadb-029 stoi wygaszony obok rampy towarowej. Autor: Jakub Schmidt
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084321-497.jpg[/img]
Fragment murów miejskich w 1880 roku.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084321-789.jpg[/img]
Synagoga Stara przy ul. Szerokiej , lata 30-te XX wieku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084321-295.jpg[/img]
Pierwsza wikarówka w tym miejscu została wzniesiona w 1631 roku w stylu barokowym. W połowie XVIII wieku budynek przebudowano według projektu architekta Franciszka Placidiego.
W tej formie przetrwał aż do 1934 roku, kiedy – ze względu na bardzo zły stan techniczny i realne zagrożenie katastrofą budowlaną – został rozebrany.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084321-572.jpg[/img]
Nad Jeziorem Żywieckim wyrósł dom przypominający swoim kształtem peryskop. Ta nietypowa forma powstała aby odzyskać widok na wodę, którą zasłaniał ziemny wał. Oryginalny projekt wyszedł spod kreski pracowni MUS Architects.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084321-589.jpg[/img]
Świnica
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084321-695.jpg[/img]
Kierunek Kasprowy ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084322-497.jpg[/img]
Góry Bystrzyckie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084322-315.jpg[/img]
Dolina Strążyska
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084322-137.jpg[/img]
Polska ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781084322-600.jpg[/img]
ET41-006 ze składem węglarek rel. Gdynia Port - Leszczyny mija na przelocie stację Smętowo , autor P. Kaczorowski
- Edytowany
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-615.jpg[/img]
Kawiarnia pod Fortem cytadelowym nr 2 „Kościuszko”, po jego wschodniej stronie, ze stolikami na świeżym powietrzu, na niewielkim placyku – otwartym, nim od strony miasta odgrodził go ceglany mur...
Był z tej kawiarni widok na Kraków, niezwykle "przestrzenny", niemal "powietrzny", bo stok poniżej placyku, nie oddzielony żadną bariereą, bardzo stromo opadł, i nie zarastały go jeszcze drzewa ani krzaki.
z fot. Henryka Hermanowicza, 1966-1967, i maj 1973, Miejsce gdzie była ta kawiarnia widać dobrze na dolnym zdjęciu – z maja 1973 r. Znajdowała się ona przy lewej krawędzi zdjęcia, gdzie widać wydeptaną ścieżkę i grupkę ludzi. Wspomnianego ceglanego muru odgradzający placyk od „urwiska” jeszcze nie ma.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167654-687.jpg[/img]
Poczta Główna, 1931 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-798.jpg[/img]
Baszta Złodziejska .Jedna z trzech w pełni zachowanych baszt na Wawelu.
Wzniesiona w XIV wieku w linii gotyckich murów obronnych, przez stulecia była ważnym elementem miejskich fortyfikacji.
W XVI wieku wieża, określana w źródłach jako miejsce „kędy złoczyńcę sadzają”, była kilkakrotnie niszczona przez pożary i odnawiana.
Około 1914 roku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-535.jpg[/img]
Kopalnia Soli w Wieliczce
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-908.jpg[/img]
Podkarpacie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-874.jpg[/img]
Wiosna w Zakopanem
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-674.jpg[/img]
Tatry ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-912.jpg[/img]
Hala Gąsienicowa
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-039.jpg[/img]
Piękna Polska ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781167453-493.jpg[/img]
EN62A-103 jako pociąg REGIO rel. Rzeszów Główny - Tarnów wyjeżdża ze stacji Wola Rzędzińska na szlak do Tarnowa Wschodniego , autor A. Migoń
- Edytowany
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-297.jpg[/img]
Kościół PW Św. Barbary, około 1850 roku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-499.jpg[/img]
Galary z węglem nad Wisłą. Listopad. 1930 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-971.jpg[/img]
Jedna z najbardziej cenionych i oryginalnych polskich malarek, portrecistka, przedstawicielka modernizmu, OLGA BOZNAŃSKA – przed swoim domem z rodzicami, ul. Wolska 21 (obecnie ul. J.Piłsudskiego), lata 1903-1905.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-530.jpg[/img]
Malbork
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-345.jpg[/img]
Zakola Nidy
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-893.jpg[/img]
Łódzkie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-865.jpg[/img]
Zakwitły kasztany ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-715.jpg[/img]
Świętokrzyskie łąki
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-154.jpg[/img]
W stronę Tatr ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-764.jpg[/img]
3E-004 ze zwrotem próżnych węglarek z Żerania, przemierza szlak Pruszków - Grodzisk Mazowiecki , autor T. Zajkowski
- Edytowany
[quote]#post1729739 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781252007-297.jpg[/img]
Kościół PW Św. Barbary, około 1850 roku
[/quote]
Ekstra foto, nie umiem nie skorzystać z okazji, muszę się odnieść 😀
Kościół św. Barbary i jego kaplica Ogrójcowa widoczna na zdjęciu to jest bardzo ciekawy punkt w Naszym Mieście. Można czasem usłyszeć plotkę, że „kościół św. Barbary postawili budowniczowie kościoła Mariackiego w czasie przerw w pracy”, ale to bzdura. Kościół św. Barbary jest ponad 100, może i nawet 150 lat MŁODSZY od Mariackiego. Tzn. od obecnej budowli Mariackiego, bo ten Mariacki co stoi dziś nie jest 1szym w tym miejscu, przed nim był romański, a jeszcze wcześniej drewniany, no ale Mariacki to temat na osobną kaczą opowieść, dziś skupmy się na kościele św. Barbary.
Kościół św. Barbary jest gotycki, z XIV wieku i jako gotycki został postawiony. Fundatorem budowy był Mikołaj Wierzynek, ten sam od imprezy dla Kazimierza Wielkiego, nie jest powszechnie wiadome kto w tej bibie uczestniczył, ani po co ona została wydana, więc pozwolę sobie i to skrobnąć, bo były to naprawdę tuzy ówczesnej Europy – między innymi (z głowy wszystkich gości na pewno nie znam, było więcej, ale kluczowi uczestnicy) cesarz Karol IV, ten co most w Pradze zbudował, król Węgier i król Cypru. Tak, taka egzotyka, że z Cypru król przyjechał, a ważny był dlatego że celem zjazdu monarchów było zaplanowanie utrzymania Cypru przez chrześcijan. Kazimierz trochę w wała wszystkich zrobił i zjazd chciał zamienić w agendę do załatwienia swoich spraw. I faktycznie na zjeździe pozałatwiał swoje interesy (dlatego oprawa zjazdu była tak imponująca), a temat Cypru kompletnie zignorowano, w efekcie czego niedługo potem chyba upadł i został zajęty przez muzułmanów). Dodam też że ani samego zjazdu, ani słynnej uczty proszę nie kojarzyć z obecną Restauracją u Wierzynka, u wylotu Grodzkiej, ale temat zjazdu, uczty oraz upadku rodu Wierzynków na dystansie bodajże 2ch pokoleń od uczty to też materiał na osobną opowieść.
To co na dziś to w 1szej połowie XIV wieku ród Wierzynków to była potęga i to on ufundował omawiany kościół św. Barbary. Na przestrzeni dziejów kościół był we władaniu jezuitów, zresztą obecnie też jest ale „tamci jezuici” i „obecni jezuici” to nie jest do końca to samo, bo w tak zwanym międzyczasie papież im zdążył kasatę zrobić. W czasie „tamtych jezuitów” ich zakonnikiem był Piotr Skarga, więc choć najpowszechniej jest kojarzony z Kościołem św. Piotra i Pawła, tam jest zresztą jego grób, a przed nim jego pomnik, to kazania i nauki Skarga głosił właśnie u św. Barbary. Drugim znanym jezuitą związanym z tym kościołem jest Jakub Wujek, ten co Biblię przetłumaczył (często podaje się, że jako pierwszy na język polski, ale to nieprawda, pierwsza była Biblia królowej Zofii, ale o niej też kiedy indziej, przy okazji Katedry i jej kaplicy w niej). Wujek też był jezuitą, też związany z tym kościołem i on akurat w nim pochowany jest.
Dobrze, wróćmy do meritum – Wierzynek ufundował kościół… wróć, właśnie dziś to jest kościół, a pierwotnie to nie miał być wcale kościół, a tylko kaplica cmentarna. To jest właśnie wytłumaczenie czemu dosłownie 10 metrów od Mariackiego wybudowano inny kościół (przypominam, że jak kościół św. Barbary budowano to Mariacki już stał od ponad 100 lat). Ludzi zwiedzających Kraków często to dziwi, a tłumaczenie jest całkiem proste – wokół kościoła Mariackiego był cmentarz, teraz go już nie ma, bo podczas zaborów przez Kraków seryjnie przechodziły epidemie i Austriacy wyrzucili wszystkie cmentarze poza obręb miasta, w ten właśnie sposób jako „ówcześnie nowy” powstał ten „obecnie uważany za najstarszy”, czyli Rakowicki. Na palcu Mariackim są jednak ślady po tym cmentarzu – jak pójdziecie to zobaczycie linię z czarnych płytek otaczającą Mariacki, to jest „granica tamtego cmentarza”. A drugim śladem po tym cmentarzu jest właśnie kościół św. Barbary i kaplica ogrójcowa widoczna na foto kolegi @hank#159. To co ufundował Wierzynek to nie do końca jest to co widzimy dziś. Jako kaplica był sporo mniejszy, rozbudowa "do formy kościoła" to są już czasy Jagiellońskie, a i potem dostawiano kaplice, stąd kościół jest gotycki, ale ma poprzyklejane kaplice nawet i barokowe.
Ale zanim inne kaplice dostawiono, to pierwsza była kaplica ogrójcowa. Ona jest młodsza od kościoła, przypomnę sam kościół św. Barbary to XIV wiek i czasy ostatnich Piastów, Kaplica ogójcowa to już końcówka XV wieku i jest ona przypisywana Witowi Stwoszowi, albo jeśli nie osobiście to jego warsztatowi, jego pracowni rzeźbiarskiej i jego uczniom / pracownikom. Przy czym mam tu na myśli „jej wnętrze” a nie „budowę”. Kto ją zaprojektował, czyli „architekt” to nie wiem, ale to chyba nikt istotny, bo powszechnie uważa się, że „ważne jest jej wypełnienie, a nie skorupa”. Wypełnienie taj kaplicy to Wit Stwosz i jego następcy. O samym Wicie Stwoszu też by można wiele, ale to raczej kiedy indziej. Kaplice tego typu są wciąż często spotykane w Polsce, zwłaszcza na wsiach. Używane są podczas pogrzebów, na wsiach w Polsce bywa że trumna z ciałem jest przywożona i wnoszona nie do kościoła tylko właśnie do tzw. „Ogrojca” czyli jakieś kapliczki obok kościoła, tam są jakieś modły, czy różaniec i dopiero po nich jest przenoszona do kościoła na mszę pogrzebową. To jest pozostałość dawnych rytuałów pogrzebowych, które gdzieniegdzie się wciąż ostały i dokładnie takie było też przeznaczenie tej kaplicy. Tematyka „śmiertelno-cmentarna”, zresztą samo nawiązanie do ewangelicznego Ogrójca to dość jasno sugeruje. Często ludzie po Krakowie w tamtej okolicy są oprowadzani na zasadzie że w Mariackim too Ołtarz Wita Stwosza (i inne rzeczy, ale to nie dziś), a przez Plac Mariacki się po prostu przechodzi. BŁĄD! Ta kaplica to też jest Wit Stwosz i to także jest topowy i to na skalę europejską przykład rzeźby gotyckiej! Z ciekawostek warto dodać, że oprócz rzeźb w kaplicy są freski, które stanowią tło do rzeźb, tzn rzeźba to Jezus i Apostołowie w Ogrójcu, jakieś aniołki do tego i tym podobne, natomiast tło to Judasz z Żydami, czy tam Rzymianami idący go pojmać. Mówiąc dosadnie – ta kaplica to jest taka średniowieczna wersja technologii 3D. Unikat na skalę światową! Jeśli ktoś nigdy nie skusił się zajrzeć w nią do środka to obowiązkowo przy najbliższej okazji musi to nadrobić! Zwłaszcza, że tu macie super perełkę dostępną do obejrzenia „od zewnątrz”, po prostu „z ulicy” i do tego za kompletną darmoszkę, bez żadnych biletów wstępu, opłat i rezerwacji. Ta kaplica to jest naprawdę coś absolutnie z kategorii „musisz to zobaczyć będąc w Krakowie”!
Aha, co do tego kościoła to pozwolę sobie jeszcze dodać coś ultra-współczesnego, bo miałem to napisać a jakoś mi umknęło. Otóż jezuici, którzy obecnie się nim opiekują są znani z tego, że "podlegają bezpośrednio papieżowi". Są po prostu wyłączeni spod władzy miejscowych biskupów, nie tylko u nas, ale na całym świecie. Mówiąc dosadnie - prymas i episkopat im mogą naskoczyć. Tzn. mogą im udzielić dobrych rad, zasugerować, poprosić o coś, a jezuici to dogłębnie rozważą i zrobią co chcą i co sami uważają za słuszne. Taką regułę ma parę innych zakonów, ale jezuici są o tyle nietypowi, że w zasadzie tylko oni chętnie i często z tego przywileju korzystają. Efektem tego jest że jezuici w dzisiejszych czasach pozwalają sobie zajmować prospołeczne i proświeckie stanowisko w "drażliwych kwestiach", nie unikają trudnych tematów, mówią o nich otwarcie i nie krępują się z otwartą krytyką różnych "niewłaściwych zachowań Kościoła i księży". I naprawdę nie spotykają ich za to żadne konsekwencje. Jak czasem Wam się przewinie w internecie, że jakiś ksiądz w Krakowie powiedział coś otwarcie o jakimś "trudnym temacie dla episkopatu" to na 99% możecie przyjąć, że powiedział to właśnie jezuita ze św. Barbary. Sam pamiętam kilka takich przypadków w ostatniej dekadzie.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-624.jpg[/img]
Ulica Kalwaryjska , początek XX wieku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-503.jpg[/img]
Ulica Krakowska, przy Meiselsa , lata 60-te XX wielu, autor Eugeniusz Wilczyk
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-975.jpg[/img]
Kamienica Pod św. Janem Kapistranem. 1930 - 1936 rok , Wg legendy tu mieszkał pan Twardowski
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-458.jpg[/img]
Grający zegar na ścianie dziedzińca Collegium Maius - figury historycznych postaci poruszają się w rytm instrumentalnej wersji pieśni Gaudeamus Igitur. Z tego co widzę na stronie UJ, można go oglądać codziennie o 9:00, 11:00, 13:00, 15:00 i 17:00.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-506.jpg[/img]
Karkonosze
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-238.jpg[/img]
Panorama ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-463.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-456.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-101.jpg[/img]
Tatry, okno Pawlikowskiego i Bystra w tle...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781340507-735.jpg[/img]
3E/1-009 z SM31-009 ze składem węglarek ze Sławna do Kłodzka wyjeżdża z poznańskiego Piątkowa , za Poznańsko-Lubuski Woziarz
- Edytowany
Przedostatnie zdjęcie tatrzańskie to północna, 300 metrów wysoka, pn ściana Krzesanicy.
Z okna Pawlikowskiego widać nie tylko Bystrą, ale cały masyw zwany kiedyś Pyszną, czyli Bystra plus Błyszcz, który tak naprawdę nie jest szczytem, a punktem zwornikowym w grani. Tatry nr 1 to widok z podejścia na Kopę Kondracką w stronę Małołączniaka, Krzesanicy, po lewej Rozpadła Grań, jedno z najbardziej odludnych miejsc w słowackich Tatrach, o tyle dziwne, że kilkaset metrów wyżej na Czerwonych Wierchach ludzi jak mrówków cały rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-451.jpg[/img]
Ulica Krakowska , 1970 rok, fot. Janusz Leśniak
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-004.jpg[/img]
Barbakan .Z siedmioma wieżyczkami – okrągłymi i sześciobocznymi – tworzył skomplikowany system obronny, ściśle powiązany z Bramą Floriańską. Dawniej łączyła je tzw. „szyja”, czyli długi, ufortyfikowany korytarz wyposażony w hurdycje i otwory strzelnicze, pozwalające na skuteczną obronę przed nacierającymi.
Wejście do Barbakanu od strony Kleparza zostało sprytnie zaprojektowane – ustawione niemal równolegle do murów, dawało obrońcom możliwość prowadzenia ognia flankowego i skutecznego odpierania ataków. To właśnie takie rozwiązania sprawiały, że Barbakan uchodził za jedną z najnowocześniejszych fortyfikacji swojej epoki.
Fot: 1870 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-395.jpg[/img]
Panorama Krakowa w latach 1922 - 1935.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-554.jpg[/img]
Poznań
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-601.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-928.jpg[/img]
Jastrzębia Góra
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-849.jpg[/img]
Co za widok ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-972.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-402.jpg[/img]
Ojcowski Park Narodowy
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-000.jpg[/img]
EN57-1359+1431+1430 jako pociąg 222 relacji Szczecin Gł. - Stargard Szczeciński. autor Mareczek
[quote]#post1729953
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781429778-554.jpg[/img]
Poznań
[/quote]
To wygląda na "stare i zabytkowe" bo tak ma wyglądać. Ale jest stosunkowo młode - ciut ponad 100 lat ma ta budowla. To jest Zamek Cesarski, dla Cesarza Prus wybudowany tuż przed 1WŚ. Historyzm, czyli wszystkie "neo-cośtam". Ten zamek to akurat neoromański jest. Generalnie "historyzm" to był taki okres, że uważano, że "wszystko już było, każdy styl, nie bardzo jest jak wymyślić coś nowego, więc naśladujmy minione epoki". Czyli coś co zbudowano w stylu romańskim, ale już nie w czasach romańskich to jest neoromańskie, coś w stylu gotyckim, ale zbudowane już nie w gotyku to jest neogotyk, coś w stylu renesansowym, ale zbudowane już nie w renesansie to neorenesans i tak dalej... Historyzm to czasy romantyzmu, czyli XIX wiek. Ten zamek jest dwudziestowieczny chyba, czyli jest bardzo późnym historyzmem, w zasadzie na świecie dominowała wtedy już secesja. No ale cysorz pruski chciał mieć romański zameczek, to mu pierdyknęli neoromański.
Za wiele o nim nie wiem, ale wiem na pewno, że po 2WŚ miał iść do rozbiórki, bo uważano że wartości zabytkowej to w zasadzie nie ma, a do tego "został zbudowany i był zawsze wykorzystywany, żeby uzasadniać niemieckość Poznania". Generalnie wcale nie bezpodstawne i pod wieloma względami słuszne to było myślenie, proszę pamiętać że w takim 1945tym to było raptem 27 lat po końcu 1WŚ i zaborach, oraz tuż po 2WŚ, więc zarówno Niemcy w wersji "Prusacy" jaki i w wersji "hitlerowcy" to były dość świeże sprawy i wszystko z nimi związane sympatii nie wzbudzało. Zamek jednak pozostawiono, zlikwidowano tylko wszystkie pruskie i hitlerowskie symbole na nim, a obiekt przerobiono w jakąś instytucję kultury, Dom Kultury, teatr, czy coś takiego. Czy dalej taką funkcję pełni, czy poszedł w "uhotelowienie" albo "urestaurantowienie" tego nie wiem, podobnie też jaki stosunek do tego obiektu mieli miejscowi kilkadziesiąt lat temu, ani jaki mają dziś (pewnie dziś lepszy, kiedyś nieco gorszy, ale to moje zgadywanie, a nie wiedza) - może kolega @koziołek#3702 nam tu co nieco dorzuci i będziemy mądrzejsi.
Warto dodać, że obiekt jest o tyle ciekawy, że historyzm przede wszystkim obfitował w rzeczy neobarokowe i neorenesansowe (te style to wszystko - rzeczy kościelne, militarne i świeckie-cywilne) a także neogotyk (tu raczej tylko rzeczy kościelne i militarne, ale w Krakowie mamy wyjątek, bo mamy świecko-cywilny neogotyk, co czyni go perełką na skalę światową, bo takich wielu nie ma). W historyzmie "neocośtam" powielano w większości te 3 style, tzn gotyk, renesans i barok z prostego powodu - bo były ładne dla oka. I z tego samego powodu neoromanizmu jest dość niewiele. A ten zamek to właśnie neoromanizm - i to czyni go bardzo wyjątkowym obiektem. W zasadzie neoromanizm to nigdzie na świecie się nie pojawia, poza Niemcami. Wyjaśnienie jest całkiem proste - światowym centrum gotyku jest Francja, historyzm to głównie XIX wiek, a Francja nie cieszyła się wtedy dużą sympatią Prus, czy tam Niemiec, wiec Niemcy w sytuacji kiedy cały świat zrobiłby "noegotyckie coś", to Niemcy "na zasadzie anty" robili w takiej sytuacji neoromanizm. Styl do tego stopnia niepopularny wszędzie poza Niemcami, że w Krakowie choć mamy "wszystko, z każdego stylu coś jest" i historyzmu też od groma mamy, to akurat neoromainzmu tyle co kot napłakał. Z głowy to chyba tylko jeden kościół na Zamoyskiego mi przychodzi do głowy i tyle. Są oczywiście neoromańskie elementy, nawet i wewnątrz Plant, ale to są tylko elementy jako część innej (zwykle neogotyckiej) całości.
A propos historyzmu i całego "neocośtam" to fajnym przykładem jest Zamek w Mosznej. Tak naprawdę to jest pałac, a nie żaden zamek, no ale symuluje bycie zamkiem, to niech mu będzie. Trzy części ma - dwa skrzydła i główny korpus, czy tam część środkową. I tam jest mix, bo całość to historyzm, ale "każda jedna trzecia" wzoruje się na innym stylu (co w pewnym sensie czyni go eklektycznym) - 1/3 jest neogotycka, druga 1/3 jest neobarokowa, a trzecia 1/3 jest neorenesansowa. Neoromanizmu brak, a w sumie to przecież są "poniemieckie tereny".
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514504-723.jpg[/img]
Willa w Myślenicach, lata 30-te XX wieku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514504-303.jpg[/img]
Pierwsza wzmianka o tej wieży ratuszowej pojawia się już w 1383 roku – a więc mówimy o budowli, która pamięta czasy średniowiecza. Jej obecna forma powstała na początku XV wieku, a przy pracach w 1434 roku brał udział kamieniarz Jan z Torunia.Wieża była pokryta ołowianą blachą malowaną na zielono, co nadawało jej wyjątkowy wygląd. W 1524 roku zamontowano na niej zegar sprowadzony aż z Norymbergii – co pokazuje, jak ważnym punktem była wówczas dla miasta.
Los jednak nie oszczędzał tej budowli. Pożary trawiły ją kilkukrotnie – w 1556 odnawiano hełm po jednym z nich, a 24 maja 1680 roku piorun wywołał kolejny dramat. Spłonął hełm, zegar uległ zniszczeniu, dzwon się stopił, a sama wieża została wypalona aż do połowy.
Zdjęcie z 1930 roku .
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-672.jpg[/img]
Nieistniejący już Dom Opieki przy ulicy Kasztelańskiej.
1931 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-007.jpg[/img]
Kapliczka ta jest doskonale znana mieszkańcom Krowodrzy i okolic. Stoi po zachodniej stronie dzisiejszej alei Kijowskiej, w miejscu, gdzie dawniej łukiem zakręcała ulica Mazowiecka – niegdyś główna arteria wsi Krowodrza. To właśnie wokół Mazowieckiej koncentrowało się całe dawne życie krowoderskie.
Chrystus Frasobliwy umieszczony jest we wnęce z łukowatym daszkiem, na czworobocznym postumencie z inskrypcją zawierającą łacińskie skróty oraz datę September 1699.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-307.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-971.jpg[/img]
Drapiąc się tam, gdzie nas nie swędzi ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-817.jpg[/img]
Beskidy
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-973.jpg[/img]
Bieszczady
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-991.jpg[/img]
Marina w Tychach
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781514505-481.jpg[/img]
Stare Juchy.
ST44-282 rusza ze składem kontenerów wypełnionych węglem w relacji Sokółka - Stare Pole, autor Janusz Walczyna
Ciekawe to zdjęcie z tą małą ferratką. Skała wygląda na wapień, więc nie jest to Orla Perć, zdjęcie wygląda przerażająco, ale jak się lepiej przyjrzeć to wysokości są tu niezbyt duże. Łańcuchy w wapieniu to może być Siwy Wierch, byłem tak ostatni raz kilka lat temu, ale nie pamiętam tego miejsca, może to jest Słowacki Raj?
To zdjęcie nie jest z Tatr. To ferraty nad Riva del Garda we Włoszech.
Ale ładne ...
Trzeba zdyskwalifikować, ani Polska, ani województwo słowackie.
Znaczy, że trzeba było dawać fotki Babilonu kolego @hank#159, w czasach gdy był w województwie irackim 🤣
Zdjęcie z tatrzańskiego portalu, bez podpisu , jaki wniosek ?
Ale z drugiej strony, Koledzy trafiają w dziesiątkę, więc ... , traktujmy jako zagadki . 😉
[quote]#post1730090 To zdjęcie nie jest z Tatr. To ferraty nad Riva del Garda we Włoszech.[/quote]
Wyglada mi na ferratę delle aquille na paganelli.
Spytałem gógla i on twierdzi, że to ferrata Heli-Kraft na górze Hochkar w Austrii. Profilaktycznie napisałem, że mu nie dowierzam, ale wyrzucił mi mnóstwo podobnych zdjęć i linków stamtąd, więc chyba miał rację.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-044.jpg[/img]
Ulica Pijarska , 1858 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-791.jpg[/img]
Posterunek Straży Granicznej w Kościeliskach. 1925 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-348.jpg[/img]
Budynek wielkiej wagi. 1868 rok. Fot: I. Krieger
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-229.jpg[/img]
Nad wzgórzem wawelskim góruje pomnik Tadeusza Kościuszki. Odlany z brązu w 1900r, wg projektu Marconiego.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-265.jpg[/img]
W Tatrach
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-189.jpg[/img]
Polaka
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-390.jpg[/img]
Hala Gąsienicowa
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-349.jpg[/img]
Podkarpacie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-496.jpg[/img]
Giewont
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781601986-357.jpg[/img]
Stacja Reda. S200-273 ze składem platform do przewożenia szyn , autor P. Kaczorowski
Ten budynek Straży Granicznej, to chyba dzisiejsza leśniczówka TPN u wylotu Dol. Kościeliskiej.
Nie mylić Kościelisk z wsią Kościelisko.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686643-410.jpg[/img]
Iluminacja Sukiennic, 11 listopad 1930 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-246.jpg[/img]
Dziedziniec Zamku Królewskiego na Wawelu przed odnowieniem , około 1903 roku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-396.jpg[/img]
Już na przełomie XIII i XIV wieku w miejscu dzisiejszego budynku stanęła gotycka kamienica, znana jako Kamienica Szara.
Na początku należała do rodziny Salomonów, ale jej losy szybko zaczęły się zmieniać. W 1551 roku Mikołaj Salomon sprzedał ją Hieronimowi Sapale . Po jego śmierci (1576) budynek trafił do jego rodziny. Na przełomie XVI i XVII wieku całość wykupiło Arcybractwo Miłosierdzia NMP Bolesnej. W 1692 roku kamienica przeszła gruntowną przebudowę. To właśnie z tego czasu pochodzi wyjątkowa Komora Klejnotowa na parterze – zaprojektowana przez ks. Jana Dalamarsa.
Los jednak znów się odwrócił: w 1796 roku bractwo rozwiązano, a kamienica opustoszała. Już w 1817 budynek znów tętnił życiem – wraz z reaktywacją bractwa . W XIX wieku kamienica została ponownie przebudowana i dostosowana do nowych czasów.
1931 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-553.jpg[/img]
Kraków, ulica Gołębia
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-618.jpg[/img]
Hala Gąsienicowa
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-479.jpg[/img]
Spotkanie w lesie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-063.jpg[/img]
Łódzkie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-976.jpg[/img]
Polskie góry ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-675.jpg[/img]
Widok z Pienin
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781686644-111.jpg[/img]
EU160-030 z 12-wagonowym składem TLK "Małopolska" rel. Zakopane/Krynica-Zdrój - Gdynia Główna przejeżdża przez stację Kozłów , autor A. Migoń
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-562.jpg[/img]
Wieża Ratuszowa, 1880 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-101.jpg[/img]
Ulica Kanonicza , 1873 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-236.jpg[/img]
Ten okazały budynek powstał w latach 1886–1887 według projektu Sławomira Odrzywolskiego i od początku wyróżniał się elegancką, neorenesansową formą.
Na początku XX wieku przeszedł dużą zmianę funkcji — w latach 1909–1913 zaadaptowano go na hotel. Przebudowano wnętrza i wyposażono obiekt w nowoczesne jak na tamte czasy instalacje: wodociągi i kanalizację. Działał wtedy pod nazwą „Belvedere”. Tu w 1930 roku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-403.jpg[/img]
Park Lotników Polskich - zielona enklawa w sercu miasta
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-265.jpg[/img]
Świętokrzyskie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-383.jpg[/img]
Karkonosze
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-473.jpg[/img]
Łódź
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-572.jpg[/img]
Kasprowy Wierch i Giewont
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777771-231.jpg[/img]
Jastrzębia Góra
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777771-131.jpg[/img]
ET22-940 na czele bezimiennego pociągu TLK do Białegostoku , autor T. Zajkowski
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-798.jpg[/img]
Osiedle Rybaki 1902 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-325.jpg[/img]
Liban 1904 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-065.jpg[/img]
Willa Rożnowskich 1909 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-435.jpg[/img]
Brama Floriańska
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-685.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-106.jpg[/img]
Giewont
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-511.jpg[/img]
Turystka ?
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-280.jpg[/img]
O poranku ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-293.jpg[/img]
Ojcowski Park Narodowy
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781856434-819.jpg[/img]
Duet "SPOT-ów" EN57-2004+2069 zatrzymują się w peronach Gądkowa Wielkiego jako pociąg "Odrzanka" relacji Kostrzyn - Zielona Góra, autor Mareczek
Pojedyncza kozica to na 95% cap czyli samiec, samice przebywają z młodymi lub w licznych babińcach.
- Edytowany
[quote]#post1730528
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781777770-572.jpg[/img]
Kasprowy Wierch i Giewont
[/quote]
Miejsce tak legendarne, że koniecznie trzeba. Lecimy. Od razu zaznaczę - legendarność miejsca ma znaczący wpływ na mnogość historii z nim związanych, zatem dopuszczam możliwość, że nie wszystko co napiszę jest 100% prawdą, ale na pewno takie historie istnieją w obiegu.
Zacznę od tego, że Kasprowy Wierch to szalenie ciekawy przypadek, bo to taka „góra – nie góra – trochę na opak” jest. Z jednej strony to jest jedna z najpopularniejszych i najczęściej odwiedzanych gór w naszym kraju. To jest chyba bezdyskusyjne, prawda? A z drugiej strony to przecież formalnie patrząc Kasprowy nawet nie jest samodzielną górą, tylko bocznym wierzchołkiem innego szczytu! Poważnie piszę, Kasprowy, w normalnych okolicznościach powinien być kompletnie nieznany. A jednak znany jest praktycznie każdemu! Ironia losu, co? O tym dlaczego tak jest – później. Ale prowadząc jakiekolwiek rozważania o Kasprowym Wierchu należy to zaznaczyć na wstępie, bo to jest nie tylko coś „nieintuicyjnego”, ale to jest w zasadzie „wbrew logice”. Ale zapewniam Was – tak naprawdę jest.
Kasprowy Wierch posiada najwyżej położony budynek w Polsce. Ba! Na Kasprowym Wierchu jest też 2gi najwyżej położony budynek w Polsce. Mało? No to jeśli poszukamy najwyżej położonych obiektów inżynieryjnych w Polsce, takich „znaczących” to kolejne 2 także są na Kasprowym Wierchu, więc razem licząc jest top4! Poważnie, cała lista „top” jest na tym jednym szczycie. Ten nr1 to oczywiście Obserwatorium Meteorologiczne. Jest na wysokości 1987 m n.p.m. Z tym że ta wartość jest lekko dyskusyjna - oni sobie zawsze podawali wysokość równą wysokości szczytu. Kopuła szczytowa jest faktycznie rozległa i dość płaska, ale budynek NIE JEST na samym szczycie, tylko ciut niżej. To widać na tym zdjęciu zresztą. Na marginesie – w Polsce raczej nie stawia się budynków na samiuteńkich szczytach, problemy z wodą i tym podobne, z reguły stawiamy „choćby odrobinkę, ale poniżej, już na stoku”. W całej Polsce o ile wiem to tylko na jednej znaczącej górze znajduje się budynek postawiony dokładnie na punkcie szczytowym (podkreślam że budynek, bo obiekty typu krzyż, słup graniczny, albo trójnóg to są i to masowo). To „jedyne szczycie w Polsce” to jest dość popularne schronisko, ale to temat na osobną opowieść. Zatem Obserwatorium podaje sobie tradycyjną wysokość szczytu – 1987 m n.p.m., ale tak naprawdę jest "ciut poniżej wysokości szczytu”, zdjęcie kolegi @hank#159 to bardzo ładnie nawet pokazuje. Z tym, że najnowsze pomiary dają Kasprowemu o 1 m więcej niż tradycyjnie uważano, czyli „teraz w modzie jest 1988 m n.p.m.”. Zatem realna wysokość Obserwatorium to będzie coś w przedziale 1986 do 1988 m n.p.m.
Numerem 2 i 3 w Polsce jeśli uwzględnimy „obiekty inżynieryjne” są górna stacje... wcale nie kolei linowej (czego większość pewnie by się spodziewała) ale górne stacje kolei krzesełkowych z Doliny Gąsienicowej i z Doliny Goryczkowej. Z tym że to jest też takie niejednoznaczne, bo te stacje to nie są budynki w klasycznym tego słowa rozumieniu. Wiem jednak, że w różnych zestawieniach najwyżej położonych budowli w Polsce czasem występują (w przeciwieństwie np. do krzyża na Giewoncie). Nie pamiętam dokładnie wysokości, coś między 1960 a 1980 m n.p.m. mają obie. One są mi raczej nieznane, ja nie-narciarski, ale o ich istnieniu wiem, to zasygnalizowałem.
Numerem 2 wśród budynków, a numerem 4 wśród budowli (czy jak to tam inaczej zwał) jest dopiero górna stacja kolei linowej z Kuźnic na Kasprowy Wierch. Ta wiem dokładnie że jest na wysokości 1959 m n.p.m. Wszystkie 4 obiekty są w promieniu ok. 50 metrów. Ta górna stacja to tak naprawdę nie jest „tylko kolej linowa” – tam są restauracje, fast foody… w zasadzie obecnie to jest praktyczne zakończenie Krupówek.
Warto zauważyć jednak że nie są to najwyżej położone budynki w historii Polski – mieliśmy wyżej i to naprawę imponujące coś! Najwyżej położonym budynkiem w Polsce w całej naszej historii, jedynym zbudowanym powyżej 2 tys. m n.p.m. było obserwatorium astronomiczno-meteorologiczne Biały Słoń na szczycie góry Pop Iwan, w paśmie Czarnohory. Obecnie to są najwyższe góry Ukrainy, takie „ichnie Tatry”, najwyższa jest Howerla, razem z jakąś drugą (nie pamiętam nazwy) i trzecim Popem Iwanem wszystkie są szczytami po koeli w jednym grzbiecie. Przed 2WŚ to była Polska, tzn granica tam szła, zachowało się nawet kilka słupów granicznych, bo Ukraina nie wszystkie usunęła. Chyba z Czechosłowacją na tym grzbiecie graniczyliśmy, a zaraz obok była też granica Polski z Rumunią. No i na tej górze (Pop Iwan) przed 2WŚ Polska wybudowała obserwatorium astronomiczno-meteorologiczne. Przeogromny budynek, w zasadzie to kilkupiętrowy blok był. Wielki gmach. Biały Słoń – taką miał nazwę, bo był ogromny i był biały. Do dziś stoją ruiny, przed agresją Rosji na Ukrainę co jakiś czas pojawiały się nawet pomysły różnych polskich środowisk naukowych jakiejś „odbudowy” lub przynajmniej „konserwacji” tego historycznego dla Polski budynku.
Co ciekawe – wszystkie te top3 budynki – obserwatorium meteorologiczne na Kasprowym Wierchu, górną stację kolei linowej na Kasprowym Wierchu i obserwatorium astronomiczno-meteorologiczne na Popie Iwanie wybudowano mniej więcej w tym samym czasie, druga połowa lat 30tych 20go wieku, czyli raptem kilka lat przed wojną. Różnica taka, że o ile obydwa budynki na Kasprowym miały sens istnienia, to Biały Słoń był inwestycją kompletnie pozbawioną sensu zarówno naukowego jak i ekonomicznego. Nie znam się na tym, więc nie wytłumaczę czemu, ale wiem, że Czarnohora nie jest dobrym miejscem do obserwacji astronomicznych, a w przeciwieństwie do obserwatiorium na Kasprowym, którego głównym celem było i jest „meteo” to Biały Słoń był przede wszystkim obserwatorium astronomicznym, a „meteo” było tam tylko „przy okazji”. Zasadność budowy Białego Słonia jednak była – ono zostało postawione nie aby realizować cele naukowe, ale wizerunkowo-propagandowe. To był symbol Polski na Kresach. Jeśli porównamy budynki na Kasprowym, obserwatorium i górną stację kolei linowej z Białym Słoniem koniecznie trzeba zauważyć, że te na Kasprowym budowano prawie równocześnie, zatem spora część kosztów była współdzielona. Ponieważ „oba na Kasprowym razem wzięte” były tańsze niż „Biały Słoń liczony solo”, to te na Kasprowym nie tylko miały sens naukowy i komercyjny, ale licząc „koszt na jeden budynek” przy Białym Słoniu były wręcz darmowe. Nie znam siły nabywczej złotówki przed 2WŚ, ale wiem że Biały Słoń kosztował Polskę ponad milion ówczesnych złotych i że jak na obserwatorium astronomiczne przystało – ten koszt był również astronomiczny. Biały Słoń nie działał długo, Ciut ponad rok, więc jeśli liczyć „zwrot z inwestycji” to już w ogóle otrzymamy wartość absurdalną. Ponieważ grzbietem szła granica, to po agresji sowieckiej naukowcy zabrali tyle sprzętu ile dali rady, wyszli przed budynek, po kilku metrach przekroczyli granicę i znieśli go po prostu na dół. Co ciekawe ten sprzęt przetrwał wojnę i został Polsce zwrócony i służył w celach naukowych jeszcze długie lata (z tym że już nie na Popie Iwanie, tylko w jakimś innym naszym obserwatorium astronomicznym). To istotne, bo ogromny koszt Białego Słonia to nie był tylko budynek i jego budowa prawie, że na końcu kraju, sprzęt w jaki Białego Słonia wyposażono, to był naprawdę cud ówczesnej nauki i stanowił pokaźną część wspomnianego miliona złotych.
No ale zasadniczo na foto jest Kasprowy to wróćmy do Kasprowego. Obecnie jest to jedna z dwóch działających stacji meteo na tatrzańskich szczytach. Słowacy też mają – na Łomnicy. Tam też jest „pełen zestaw”, tzn stacja meteo i stacja końcowa kolejki linowej, nawet jakieś schronisko-hotel jest, wysokość tego kompleksu o ile pamiętam to trochę ponad 2600 m n.p.m. – w Tatrach i bliskiej okolicy Polski – absolutny rekordzista. Oprócz tego Słowacy mają co najmniej 2 schroniska powyżej 2000 m n.p.m. Chata pod Rysami o ile pamiętam jest na ok. 2250 m n.p.m. (jest nawet przy niej przystanek autobusowy), a Chata Tery’ego (nie jestem pewien spolszczonej pisowni, po słowacku to jest Teryho Chata) ciut niżej ale też na pewno ponad 2 tys. metrów
Mam też pewne swoje osobiste wspomnienia z Kasprowym i nie mogę się oprzeć ich nie skrobnąć, zwłaszcza że jedno z nich jest związane z piłką nożną (naprawdę). Otóż Kasprowy Wierch jest mega popularny turystycznie. Ze względu na kolejkę rzecz jasna, bo dzięki niej szczyt jest bezproblemowo osiągalny nawet i dla dosłownych dla klapkowiczów. Swoją drogą – historie o ludziach w klapkach i z reklamówką, wysiadający z wagonika i ruszający z Kasprowego szerokim chodnikiem na wschód, w stronę szczytu Beskid i dalej na Świnicę nie są wcale zmyślone – sam widziałem na własne oczy takie cuda! Sam szczyt Kasprowego oraz jego okolice (zwłaszcza po wschodniej stronie, bo tam jest stacja kolejki) bywają mocno zatłoczone. Byłem tam kilka razy, chyba z 5 albo 6 i wyobraźcie sobie – trafiło mi się 2 razy w życiu na nim być nie tyle bez tłoku, co wręcz mieć go prawie całkowicie dla siebie na wyłączność! Poważnie piszę. Pierwsze takie cudeńko to końcówka lat 80tych, albo max 1990 rok. Luty. Tak, zima… wiecie już co się kroi chyba? Byliśmy akurat w Zakopcu i mój świętej pamięci tata postanowił pójść z nami na wyprawę. Śniegu w bród. Jakieś 7-8 lat wtedy miałem, siostra o rok więcej. Dżinsy, buty takie „zwykłe zimowe adekwatne do czasów końca PRL”. Pustawo jakoś było. Dziś jak sobie wspominam tamtą wyprawę to myśmy się tam mogli zabić i to tak naprawdę – na śmierć. Pierwsza okazja była na Myślenickich turniach, koło stacji przesiadkowej jest tam taki zakręt w lewo, a po prawej stronie przepaść. Zamiast ściąć ten zakręt przez śnieg, to szliśmy drogą. Wyślizganą. Siostra prawie tam zjechała w tę przepaść, będąc na brzuchu sunęła już na dół, ale jakoś się zatrzymała. Nie dało nam to do myślenia, skoro kłopot pokonany, to idziemy dalej zdobywać szczyt. To był „pierwszy raz na Kasprowym” dla każdego z nas, więc topografii drogi nie znaliśmy. Powyżej lasu jest takie pole kosówki, droga idzie wśród jej krzewów. To wiem dziś. Wtedy to była wielka polana kompletnie pokryta śniegiem. Czyli tego śniegu było na pewno grubo ponad metr. Drogi żadnej, ale widzimy szczyt – no to na krechę poszliśmy, w linii prostej. Dziś wiem, że tam z kolei to „pole” kończy się przepaścią po lewej stronie. Do dziś się zastanawiam, czy myśmy zawsze tam pod sobą mieli grunt, czy nam się zdarzyło przejść po jakimś nawisie, który szczęśliwie się pod nami nie załamał. Na szczycie było zaskoczenie – nastawialiśmy się, że tam narciarze będą, coś otwarte, na jakąś herbatę wejdziemy itp. Okazało się że kompletnie i absolutnie nikogo, a wszystko zamknięte. Kolejka także nie jeździła. To nam zaświeciło lampkę w głowie że coś tu jednak nie gra. Ja, mały chłopiec – kilka metrów ode mnie jest „inny świat”, granica z Czechosłowacją (wówczas to jeszcze Czechosłowacja była). Uznałem, że nie ma bata, idę na moment przekroczyć granicę, zobaczyć jak to jest „poczuć się za granicą". Nastawiałem śię na wspaniałe i ekscytujące przeżycie rzecz jasna. Każdy kto był na Kasprowym ten wie, że do Doliny Cichej jest dość stromo. Wiało tak, że hej, ale co to dla mnie – pamiętam jak tata biegł do mnie, gdy się nachylałem stojąc na krawędzi. Na szczycie długo nie zabawiliśmy, kilka minut, bo wiało tak, że hej, tata chyba się zresztą zorientował, że jednak przeholowaliśmy nieco, ale szczyt został zdobyty to morale było całkiem całkiem. Zanim zaczęliśmy zejście to pamiętam, że dotarło tam dwóch młodych mężczyzn, tacy na oko ze 20, może 20kilka lat. Schodziliśmy do Hali Gąsienicowej, tamto zejście to już pikuś, ono dość łagodne, było całkiem spoko… do schroniska. W schronisku przestało być spoko. Przed Murowańcem stali goprowcy z lornetkami. Okazało się że obserwowali nas podczas całego zejścia gotowi ruszyć nam naprzeciw, ale widzieli że idzie nam jako tako, więc po prostu na nas czekali. Okazało się że był jakiś wysoki stopień zagrożenia lawinowego i cały szlak od Kuźnic była zamknięty, tylko zarówno tablicę jak i szlaban musiało przysypać, wiec nawet ich nie widzieliśmy. Pamiętam że bardzo brzydko do taty mówili, ale wiecie – to były takie czasy, że w sumie obeszło się bez poważnych konsekwencji i stanęło tylko na uwagach jak bardzo nierozsądnie się zachowaliśmy. Nawet mandatu nam nie dali, bo powiedzieli, że nie ma takiej wartości jaką by należało nam za to dać. Kurka wodna – ja wtedy czułem się jak Kukuczka powiem Wam. Ale to był mój ostatni raz w górach zimą, od wtedy nie odważyłem się pójść zimą w góry już ani jeden raz.
Druga moja historia kiedy zdobyliśmy Kasprowy i mieliśmy go dla siebie na wyłączność to z kolei całkowita odwrotność tej pierwszej. Lato, słoneczko, pogoda idealna, no taka, że lepszej sobie wręcz wymarzyć nie można. Jakieś 10 lat temu to było, plus minus 2 lata, wtedy to ja byłem już tatą, córka miała jakieś 7 albo 8 lat. Weekend, tuż po rozpoczęciu wakacji. Dokładnej daty dziennej tej sytuacji nie pamiętam, ale zaraz odkryjecie, że bardzo łatwo ją ustalić. Pamiętam na pewno, że był to weekend, sobota albo niedziela, początek wakacji i idealna pogoda, turkusowe niebo, ani jednej chmurki. Spodziewaliśmy się tłumu. No ale idziemy, córka niech wejdzie na legendarną górę. Kierunek ten sam z Kuźnic, przez Myślenickie Turnie, na szczyt i potem zejście przez Halę Gąsienicową. Od samego początku dziwiło mnie, że prawie nikogo nie spotykamy, a do tego do dolnej stacji kolei linowej nie tylko nie stała kolejka pasażerów, ale wręcz nie było ich tam wcale. Po drodze spotkaliśmy dosłownie kilka osób, głównie idących na dół. Nie nastawialiśmy się nawet na żadne jedzenie na szczycie, bo wiedzieliśmy, ze tam na stolik to trzeba czekać godzinę albo dwie. Nastawialiśmy się na stołowanie w Murowańcu podczas zejścia. Wyszliśmy na szczyt Kasprowego, było już lekkie popołudnie i… pełna zaskoczka – jesteśmy absolutnie sami. Ale naprawdę – na szczycie po prostu nikogo. Posiedzieliśmy, popodziwialiśmy panoramę, schodzimy do stacji kolejki… okazuje się że jesteśmy my, jakiś pan w zielonym czymś munduropodobnym że on z TPNu, inny pan od sprzedaży biletów do kolejki i grupka kelnerów i pracowników tych restauracji i fastódziarni. I tyle. Wszystkie stoliki puste. No szok, ale dobra, stoliki z najlepszym widokiem są dostępne od ręki, to korzystamy, siadamy i jemy tutaj. Tam jest takie okno-panorama, co przez nie widać kolejkę jak wjeżdża do stacji. Jedzie kolejka – w środku widzimy, że 2 osoby jadą. Tylko dwie osoby! No fajnie się trafiło, korzystamy z luksusu. Pośmialiśmy się trochę, że wszyscy się bali tłoku i zrezygnowali, że jaki to fart i w ogóle… Pojedliśmy, wychodzimy, przed budynkiem kilka osób się pojawiło, ktośtam doszedł z dołu, ta dwójka co z kolejki wysiadła, wszyscy się do siebie uśmiechamy, no generalnie każdy czuje, że „dziwnie jest i wyjątkowo się trafiło”. Jak zeszliśmy do Murowańca to się okazało „czemu”. W Murowańcu był tłok jak na Błoniach na papieżu! Otóż okazało się, że dokładnie w tym czasie Polska grała na jakichś ME albo MŚ w piłce nożnej. To był mecz nie pamiętam z kim, ale już w fazie pucharowej i skończył się dogrywką i karnymi. My nie-fejsbókowi, to nie wiedzieliśmy, ale na fajansach TPN, PKL, PTTK i tym podobnych było info gdzie są telewizory i było że na Kasprowym nie ma telewizora, ale że w Murowańcu jest. Słuchajcie, tam był taki ścisk, że okna były otwarte i ludzie z zewnątrz przez te otwarte okna oglądali. Jak byliśmy w Murowańcu to akurat dogrywka trwała. Nie zabawiliśmy długo, ruszyliśmy na dół. To znaczy sloganowo „na dół”, bo z Hali Gąsienisowej do Kuźnic to najpierw trzeba lekko pod górkę. Doszliśmy na Przełęcz Między Kopami, to jest tam gdzie szlaki schodzące się rozdzielają i można zejść albo w prawo i grzbietem, albo w lewo i dolinką. I akurat przy tym rozwidleniu byliśmy i z tyłu, od strony Hali Gąsienicowej i schroniska przyniosło gromkie krzyki „JEEEEEEST!!!!!! K….AAAAA!!!! WSADZIŁ TO!!!!!! JEEEEE!!!!” i już nie trzeba było nawet sprawdzać „kto wygrał”, bo ta wiedza przyszła do nas sama. Absolutnie unikatowa sytuacja – weekend, wakacje, idealna pogoda i szczyt Kasprowego prawie na wyłączność dla nas. Takie wyjątkowe przeżycie i to niezaplanowane, przypadkiem nam się trafiło.
W temacie Kasprowego na podsumowanie dodam, że całą tożsamość tej góry tworzy właśnie obserwatorium i stacja kolejki linowej. Tak racjonalnie patrząc to ta góra powinna być mniej znacząca od sąsiadów, Na wschód od Kasprowego jest szczyt Beskid, który nieznacznie, ale jednak przekracza 2000 m n.p.m. One są dosłownie koło siebie. Ile tam jest od jednego do drugiego? 400 metrów? 600 metrów? No kilkaset metrów i to w większości drogą szeroką i płaską niczym chodnik. Z jednego wierzchołka na drugi to można iść na spacer i zajmie on tylko kilka minut i to z przerwą na zrobienie zdjęć. Przełęcz rozdzielająca to Przełęcz Sucha, ona ma 1950-kilka m n.p.m. Czyli wybitność Kasprowego to jest coś miedzy 30 a 40 metrów. W Tatrach nie ma jednoznacznie przyjętej wyraźnej granicy od jakiej wybitności szczyt zyskuje samodzielność, ale jest całe mnóstwo wierzchołków bardziej wybitnych które w sposób oczywisty i powszechny są uważane ze „niższy wierzchołek głównego szczytu” – Granaty, Kozie Wierchy, Czerny Mięguszowiecki ma kilka wierzchołków, Lodowy Szczyt ma też niższy wierzchołek o wybitności większej niż Kasprowy, nawet Rysy te „nasze” to mają wybitność niewiele mniejszą niż Kasprowy a są „jednym z 3ch wierzchołków” a nie „osobną górą”. Ergo - formalnie rzecz biorąc Kasprowy to raczej nie powinien być postrzegany jako samodzielny szczyt. Gdyby patrzeć „sztywno według zasad” to Kasprowy powinien być po prostu uważany za „niższy wierzchołek góry Beskid”, a nie za żaden „osobny szczyt i osobną górę”. A mimo tego – Kasprowy Wierch zna każdy w Polsce i każdy traktuje go jako samodzielną i ważną górę, a szczyt Beskid znany jest nielicznym pasjonatom Tatr. Tę legendę Kasprowego zbudowało właśnie obserwatorium i górna stacja kolejki. Dzięki temu Kasprowy stał się wyjątkowym szczytem i to w skali całego świata - rzadki przypadek, żeby wierzchołek, który właściwie to nie jest nawet „samodzielną górą” stał się jedną z najpopularniejszych i najliczniej odwiedzanych gór w jakimś kraju. Wyjątkowe miejsce, wyjątkowa sytuacja.
Po pierwsze o tym czy dany wierzchołek jest osobnym szczytem czy nie, decyduje;
1. historia - zanim pojawiła się nazwa Beskid, Kasprowy Wierch nazywany był Kasprową Czubą, nazwę zmieniono w latach 30-tych z powodów stricte komercyjnych, kto chciałby jeździć kolejką na jakąś czubę, a wierch brzmi dumnie.
2. rzeźba terenu - Kasprowy szczególnie patrząc od południa, jest absolutnie samodzielnym szczytem.
Nie decyduje wybitność, bo to całkiem nowe pojęcie, spopularyzowane przez Piotra Mielusa, który ma na tym punkcie pozytywnego pierdolca. Pisanie, że Kasprowy jest bocznym wierzchołkiem Beskidu to jakaś aberracja.
[i]Chata pod Rysami o ile pamiętam jest na ok. 2250 m n.p.m. (jest nawet przy niej przystanek autobusowy)[/i], to nie jest przystanek tylko ustawiona dla jaj, tablica przystankowa, autobusy nie dojeżdżają do tego schroniska, jak i do żadnego innego.
TOPR, GOPR - nie dają nigdy żadnych mandatów, nawet największym idiotom, nie mają do tego uprawnień.
Granaty są osobnymi szczytami i zawsze tak było, Kozie Wierchy mają wspólną tylko nazwę, nawet nie leżą obok siebie, Czarny Mięguszowiecki to wspaniały szczyt dzielący z resztą Mięguszy wspólną nazwę.
Lodowy nie ma drugiego wierzchołka, tylko łączy się granią z potężnym i wysokim szczytem jakim jest Kopa LODOWA
Kasprowy był ponadto szczytem górującym nad bardzo ważną i dużą Halą Kasprową, dużym ośrodkiem wypasu owiec dla górali zakopiańskich. Góruje nad 'własną' doliną Kasprową. Beskid przy nim to tylko zmarszczka w krajobrazie.
Legendę Kasprowego zbudowały kolejka i narty, o obserwatorium mało kto wie.
Proponuję pisać ciut mniej, za to sprawdzać czy przekazywane treści mają związek z rzeczywistością.
sterby - tatrolog z 50-letnim stażem😉
- Edytowany
Z zasady przyjąłem taktykę, że pisząc w tym wątku nie sprawdzam informacji tylko piszę je z czapy 😀
Uwzględniam przy tym opcję, że czasem mogę się pomylić, albo podać coś nieściśle - zresztą staram się uczciwie to zaznaczać.
Pozwolisz będę się tej zasady trzymał, proszę? Za to z pewnym zaskoczeniem dostrzegam zdjęcie mnie z listy ignorowanych - to chyba w pewnym sensie wyróżnienie jakieś nawet jest? Dziękuję 😀
Tego, że "wybitność ma decydujący wpływ na samodzielność szczytu" - jestem jednak pewien. Od lat toczą się debaty między różnymi Himalaistami o tym "ile jest ośmiotysięczników na świecie?" i przecież zasadniczą kwestią poddawaną rozwadze w tych dyskusjach jest właśnie nic innego jak wybitność danego wierzchołka. I tylko przez wybitność (a w zasadzie jej brak, czy też za małą wybitność wierzchołka) za samodzielne ośmiotysięczniki nie są uważane takie szczyty jak Lhotse Shar, Lhotse Middle, Broad Peak Central, Jalung Kang (nie jestem pewien pisowni, a zasady pisania z czapy się trzymam, więc piszę fonetycznie) i pewnie kilka innych, których nie pamiętam.
Propozycję pisania mniej do wiadomości przyjąłem... pewnie się do niej nie zastosuję, no ale trudno... po prostu tak już mam. Ale jest bardzo proste i skuteczne rozwiązanie problemu - wystarczy przywrócić mnie do listy ignorowanych, jeden prosty klik i już moje epistoły drażnić nie będą 😁
PS: w przypadku Mięguszowieckiego Czarnego nie chodziło mi o Czarny, Wielki i Pośredni, tylko wydaje mi się (podkreślam - wydaje, z głowy piszę), że sam Czarny ma co najmniej 2 wierzchołki, nie są traktowane jako osobne szczyty tylko jeden jest głównym Czarnego, a drugi (i ewentualnie trzeci, kojarzę co najmniej 2) "niższym" wierzchołkiem - właśnie ze względu na wybitność (a raczej jej brak)
Masz małe pojęcie o Tatrach, piszesz z czapy, więc wprowadzasz ludzi w błąd. Dlatego postanowiłem się odnieść do Twoich wynurzeń, ale skoro idziesz w zaparte to chyba sobie dam spokój.
Byłeś na Czarnym Mięguszu, nie, byłeś tylko na Kasprowym, ale Ci się wydaje, że ma dwa, a nawet trzy wierzchołki.
No, więc ja byłem, i mi się nie wydaje, nie ma tam żadnych innych wierzchołków, chyba, że ktoś za wierzchołki uznaje głazy na grani z wybitnością 1 metr.
Himalaiści sobie mogą dyskutować, na szczęście mają taki wpływ na topografię Tatr, jak Żydzi na rozkład pociągów do Auschwitz.
Jeśli nadal będziesz pisał o Tatrach z czapy i szerzył dezinformację to będę ją bezlitośnie punktował.
[i]„Mówił ośmiu językami, ale w żadnym z nich nie miał nic ciekawego do powiedzenia”.
[/i]
- Edytowany
[quote]#post1730722 Masz małe pojęcie o Tatrach,(...)[/quote]
Gdzieś tam byłem... To jest swoją drogą szalenie ciekawa sprawa jak łatwo nam przychodzi ocenianie innych ludzi i informowanie o działaniach innych ludzi w ogóle tych ludzi oraz ich dokonań nie znając? Szok! Wiesz gdzie byłem, kiedy byłem i tak dalej? Naprawdę?!?!? To na jakiej podstawie mnie oceniasz? [b]To jest podłe traktowanie ludzi[/b] - piszę Ci to wprost. Takie słowa, ewidentnie bezpodstawne i obraźliwe, skierowane do drugiego człowieka [b]TO JEST ZACHOWANIE PODŁE. NIE KRZYWDZI SIĘ INNYCH LUDZI. TO JEST ZŁE. TAK SIĘ PO PROSTU NIE ROBI.[/b] Rozumiesz?
Jestem pewien, że jesteś wybitnym taternikiem oraz wybitnym w wielu innych kwestiach, ok, przyjmuję to do wiadomości. Nie mam na ten temat żadnej wiedzy, ale skoro piszesz, że tak jest to Ci wierzę, że masz rację i Twoja samoocena jest słuszna. Ale to i tak [b]W NAJMNIEJSZYM NAWET STOPNIU NIE UPOWAŻNIA CIĘ DO OBRAŻANIA INNYCH LUDZI I WYDAWANIA SĄDÓW O TYM CO ONI ZROBILI, LUB CZEGO ZROBIĆ NIE DALI RADY. ZWŁASZCZA JEŚLI NIE POSIADASZ ŻADNEJ WIEDZY CZY GDZIEŚ BYLI, CZY NIE BYLI, A PISZESZ TAK TYLKO DLATEGO, ŻE KOGOŚ NIE LUBISZ.[/b] Nie lubić kogoś - spoko, Twoje prawo, czuj się swobodnie. Ale jeździć sobie po kimś tylko dlatego że go nie lubisz i posługiwać się argumentami, że ktoś nie bywał w Tatrach, kiedy przecież nie masz absolutnie zielonego pojęcia czy bywał czy nie bywał? [b]TO JEST PODŁE, TO JEST NIEUCZCIWE I TO JEST BARDZO, BARDZO SŁABE.[/b] Rozumiesz?
----------------------
[quote]#post1730722 (...) piszesz z czapy, więc wprowadzasz ludzi w błąd. (...)[/quote]
Wiesz, co? Może konkret, bo na przykładzie będzie łatwiej, ok? Zabolała mnie na przykład Twoja uwaga o przystanku przy Chacie pod Rysami. Tak, ja wiem, ze tam nie jeżdżą autobusy. I wiem również, że on jest tam dla jaj.[b] A czy ja w ogóle gdzieś napisałem, że jeżdżą? Nie.[/b] Wrzuciłem dygresję, że "jest przystanek". No bo kurczę blade - jest! Powiem więcej - wydaje mi się, że każdy człowiek używający głowy do myślenia wie doskonale, że żaden autobus na Rysy, czy też tuż pod Grań Główną Tatr nie jeździ i nigdy nie wjedzie. Natomiast przystanek sobie ustawili. Owszem - dla jaj. Napisałem to jako dygresję. Jeśli ktoś z kogoś za taki ewidentnie humorystyczny fragment-dygresję zaczyna robić idiotę, to przyjmij proszę do wiadomości, że ten z kogo się tego idiotę robi zawsze będzie miał o to żal. Tak, rzeczywiście, dzięki Tobie się dowiedziałem, że ten przystanek dla jaj jest, bo jak tam ostatni raz byłem, to czekałem jak ten cymbał aż coś przyjedzie. Kolego - ten nawias o przystanku to była dygresja. Nie zrozumiałeś jej? Trudno. Ale czy naprawdę daje Ci to prawo przejechać się po mnie, że jestem idiotą i "szerzę dezinformację na temat Tatr", bo ludziom piszę, ze tam jest przystanek, a przecież tylko wybitni "tatrolodzy z 50-letnim stażem" wiedzą, że ten przystanek to jest żart? Poważnie?!?!?
Całe szczęście że to wszystkim obwieściłeś, bo nie daj Bóg jeszcze ktoś z kolegów Forumowiczów bazując na "szerzonej przeze mnie dezinformacji" by tam poszedł i czekał na autobus jak idiota. To znaczy jak ja. Kolego - to był oczywisty żart. To znaczy przystanek faktycznie jest, ale on jest żartem. Swoją szosą - ciekaw jestem ilu czytających mój wpis odebrało ten fragment na serio, tak jak Ty, a ilu zorientowało się że ten przystanek autobusowy o którym tam napisałem jest tam dla jaj.
----------------------
[quote]#post1730722 (...) byłeś tylko na Kasprowym[/quote]
[b]Ale Ty tak na serio?!?!? A skąd wiesz?[/b] Dobra, poruszyłem to już w 1szym akapicie - tutaj mogę tylko powtórzyć, więc sobie daruję, ale dokładnie po raz kolejny... Dlaczego Ty mi tak robisz kolego? Co jest z Tobą nie tak?
Gwoli ścisłości - w paru innych miejscach w górach też byłem. Nie musisz wierzyć.
----------------------
[quote]#post1730722 Himalaiści sobie mogą dyskutować[/quote]
No tak, kimże te Wielickie, Messnery, Kurtyki i inni są wobec "tatrologa z 50-letnim doświadczeniem"? Napisałem tamto dlatego, że właśnie co nieco się tym interesuję, moja wiedza przy ich wiedzy jest krótka i słaba, doświadczenie również, ja raczej preferuję podejście Sokratesa i raczej mawiam o sobie, że "wiem, że nic nie wiem" niż przeceniam swoją wiedzę, tak jakoś z wiekiem do takiej postawy doszedłem, wiesz... No ale wiem, że takie dysputy są prowadzone i szanuję ich poglądy. Owszem, wiem, że ten temat w ich dyskusjach się pojawia, a nawet że stanowi ich bardzo ważny punkt - dlatego o tym napisałem. Bez urazy ale ich opinie, które zdarzało mi się słyszeć i to nie raz przekonują mnie wciąż ni9eco bardziej niż tatrologa nawet z 50-letnim doświadczeniem. Ale oczywiście mogą się mylić, bo nawet oni nie są w tych kwestiach zgodni. Tylko że oni dyskutują o tym z wzajemnym szacunkiem.
----------------------
[quote]#post1730722
(...) [i]„Mówił ośmiu językami, ale w żadnym z nich nie miał nic ciekawego do powiedzenia”.
[/i][/quote]
Wiesz co? Ja nie mam pojęcia jakie trzeba mieć podejście do drugiego człowieka, żeby nie znając go strzelić mu takim komentarzem wprost... No widocznie da się. Ale weź Ty mi wytłumacz, proszę ([b]pytam całkiem na serio) - skoro tak, no oki, Twoje prawo tak mnie widzieć, nic mi do tego w sumie, ale skoro tak, to po co żeś mnie zdjął z listy ignorowanych?[/b] No bo że miałeś mnie na tejże liście to wiemy obydwaj, prawda? Jak jest potrzeba to mogę uzasadnić a nawet udowodnić, bo "ignorowany" może wiedzieć o tym, że "ignora od kogoś dostał", nasze Forum ma taką funkcję, odkryłem ją kiedyś przypadkiem. Ale może poprzestańmy na tym że tak było. No i luz, masz prawo mnie ignorować, masz prawo mnie nie lubić i dopóki nie robisz sobie na mnie wycieczek skierowanych wprost - dopóty mi jest z tego powodu bardzo wszystko jedno. Jak zaczynasz sobie po mnie jeździć - wtedy Ci odpiszę. Tak to działa. Ale skoro naprawdę tak mi walisz prosto w twarz - to po co Ty czytasz te moje nędzne wypociny?
----------------------
[quote]#post1730722 (...) jak Żydzi na rozkład pociągów do Auschwitz.[/quote]
Wiesz co - w tym momencie to jest raczej koniec dyskusji, przynajmniej z mojej strony. Ten argument kompletnie odebrał mi chęć dalszej rozmowy. Całkowicie. Prawdę mówiąc nawet nie wiem co napisać, ani jak się odnieść. "Szok!" to mało powiedziane.
- Edytowany
To jeszcze pognębimy bzdury, a' la gazeta wyborcza, odnośnie obserwatorium na Pop Iwanie jako symbolu polskiego panowania na kresach wschodnich.
Nie będę się popisywał swoją wiedzą z zakresu obserwacji astronomicznych, bo jest ona dość skromna, dlatego zapytałem chata gpt
[i]czy Czarnohora ma gorsze warunki do obserwacji astronomicznych niż Tatry?[/i]
[i]Czarnohora nie ma gorszych warunków – pod wieloma względami oferuje wręcz lepsze środowisko do obserwacji astronomicznych niż Tatry. Główne różnice wynikają z lokalizacji, infrastruktury oraz poziomu ochrony przed światłem:Zanieczyszczenie światłem: Czarnohora jest znacznie bardziej oddalona od dużych aglomeracji miejskich niż Tatry. Na ukraińskich szczytach niebo jest "smoliście czarne", co pozwala na doskonałe obserwacje Drogi Mlecznej oraz obiektów głębokiego nieba (tzw. DS-y).Warunki pogodowe (tzw. seeing): W Tatrach niestabilność atmosfery i specyficzny mikroklimat często utrudniają prowadzenie obserwacji. W wyższych partiach Karpat Wschodnich (Czarnohora) przejrzystość powietrza często sprzyja astrofotografii.Dostępność i infrastruktura: Tatry są bardzo zurbanizowane (duże zagęszczenie schronisk i oświetlonych szlaków w dolinach), podczas gdy Czarnohora jest znacznie bardziej dzika i niedostępna, co naturalnie chroni tamtejsze niebo przed łunami.Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, wybierz obszar, który Cię interesuje:Porównanie dokładnych wskaźników Bortle'a (skali ciemności nieba) w obu regionach[/i]
- Edytowany
Spoko. O ile mnie pamięć nie myli napisałem że "nie znam się na tym". Co więcej nie skrobnąłem ani słówka o tym że Tatry są dobrym miejscem do obserwacji astronomicznych.
Jak rozumiem użycie wobec mnie porównania "bzdury a'la gazeta wyborcza" sprawia Ci satysfakcję? Boże Jedyny, co kieruje kimś kto tak bardzo karmi się jadem wobec drugiego człowieka?
Czy mam rozumieć, że to dyskredytuje mój wpis o Kasprowym i Białym Słoniu? Nie wiem, nie umiem tego ocenić ale pozostaję w wierze, że dzięki temu wpisowi ktokolwiek kto o Białym Słoniu nie wiedział - to się dowiedział. I ta wiara mi frajdę daje i tak.
Baj de łej - to jest naprawdę przeurocza koindycencja czytać jak w odstępie kilku minut w jednym wątku napisałeś "Tak działa sztuczna ćwierćinteligencja" a tutaj nie kryjąc, że Twoją motywacją jest pojeździć sobie po mnie nagle wylatujesz z "dlatego zapytałem chata gpt". Trochę hipokryzją to zalatuje, wiesz? To w końcu Ty ej-aj uważasz za sztuczną ćwierćinteligencję, czy sam się nią posługujesz, bo potrzebujesz kogoś gnębić?
[b]O wiele bardziej jednak zwróciło moją uwagę, że pominąłeś w ogóle poważne kwestie międzyludzkie z poprzedniego wpisu, a przeszedłeś od razu do tego, że Ty wobec tego czujesz potrzebę "gnębić". Trochę przykro. Ale rozumiem.[/b]
--------------
Aha, ciekawostka przy okazji - czata dżipiti nie pytałem, ale obiło mi się kiedyś o uszy, czy oczy, że o ile w Białym Słoniu (który obserwatorium astronomicznym był) nie dokonano jakichś przełomowych obserwacji astronomicznych, to na Kasprowym Wierchu (który jest tylko meteo, natomiast astronomicznym NIE JEST w ogóle) jakiś naukowiec, nazwiska ani czasu kiedy to było - nie pamiętam, dokonał jakichś obserwacji o znaczeniu światowym. Chodziło o jakiś pył na orbicie ziemskiej, albo coś z księżycem o ile pamiętam 😀
Biały Słoń działał rok, Kasprowy działa przeszło 80 lat.
- Edytowany
[quote]#post1730734 To jeszcze pognębimy bzdury, a' la gazeta wyborcza, odnośnie obserwatorium na Pop Iwanie (...) zapytałem chata gpt
[i]czy Czarnohora ma gorsze warunki do obserwacji astronomicznych niż Tatry?[/i]
[/quote]
Sorry kolego @sterby#4472, przeczytałem po raz wtóry co napisałeś i dostrzegłem aspekt, który jakoś mi przy pierwszym czytaniu umknął. Będzie ostro, nie ukrywam - podpaliłeś mnie jak zapałkę, bo ja subiektywnie widzę że robisz ze mnie idiotę wmawiając publicznie że postawiłem jakąś tezę, której [b]TAK NAPRAWDĘ WCALE NIE POSTAWIŁEM[/b], a potem tę tezę (przypominam - [h2]WCALE PRZEZE MNIE NIEPOSTAWIONĄ[/h2]) obalasz, co ma [b]rzekomo[/b] dowodzić, że wciskam bzdury i jestem "bzdurą a'la gazeta wyborcza". Bardzo brzydko i bardzo nierozsądnie. Ale oki, to ja Ciebie zapraszam w konkrety teraz.
Aby udowodnić, że ja piszę bzdury zapytałeś czata dżipiti dokładnie [b]"Czy Czarnohora ma gorsze warunki do obserwacji astronomicznych niż Tatry?"[/b], tak? No to teraz ja Ciebie bardzo proszę kolego @sterby#4472:
Opcja 1) znajdź w moim wpisie i wskaż w którym miejscu napisałem, że [b]Czarnohora ma GORSZE warunki do obserwacji NIŻ TATRY[/b]?
Opcja 2) Jeśli takowego nie znajdziesz, ale mimo to pozwoliłeś sobie (pierwsze określenie użyte przez Ciebie) [b]gnębić[/b] i obrażać pomimo tego i tylko z powodu, że Ty kogoś nie lubisz - to w następnym poście wyjaśnię Ci Twoje postępowanie z użyciem sformułować [b]nędzna manipulacja, tandetne oszustwo, wrabianie, wmawianie nieprawdy i przeinaczanie faktów[/b]
Konkret, dobra? Obrażasz mnie tekstami o bzdurach a'la gazeta wyborcza, a na poparcie tego wrzucasz do ej-aja tezy, których wcale nie napisałem. To teraz znajdź proszę gdzie ja niby tę tezę napisałem. Głupi kaczka zarzucił Ci manipulację i oszustwo wprost. Masz okazję udowodnić światu, proszę bardzo - udowodnij.
[b]Edycja z 19.06.2026 o godz. 20:10 (scalono posty)[/b]
[quote]#post1730738 Biały Słoń działał rok, Kasprowy działa przeszło 80 lat.[/quote]
I to czyni podaną przeze mnie ciekawostkę nieprawdziwą? Czyni ze mnie idiotę, albo kłamcę?
Przecież prawdę napisałem. Co więcej o tym, że Biały Słoń działał rok też napisałem.
To jaki zarzut mi tym razem stawiasz? Bo prawdę mówiąc mam wrażenie że teraz mi przywaliłeś dla zasady, w sumie nawet bez żadnego argumentu. Czy tak?
Dlaczego Ty takie rzeczy iinnnym ludziom robisz?!?!?
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-884.jpg[/img]
To jedna z najstarszych ulic w Krakowie — jej pierwsza zabudowa powstała jeszcze przed lokacją miasta w 1257 roku. Przez wieki zmieniała nie tylko wygląd, ale i nazwy. Początkowo funkcjonowała jako ulica Szpitalna, później Świńska, a na Planie Kołłątajowskim widniała po prostu jako „Świnia”. Ulica Św. Krzyża , 1934 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-114.jpg[/img]
Kuchnie królewskie powstały w latach 1516–1517 z myślą o jednym z najważniejszych wydarzeń epoki — ślubie Zygmunta I Starego z Boną Sforzą. Był to jednopiętrowy, ceglany budynek zaprojektowany z rozmachem: na parterze znajdowały się cztery obszerne izby z potężnymi piecami kuchennymi, a na piętrze — okapy pieców oraz mieszkania dla kucharzy.W połowie XIX wieku od południa dobudowano dwupiętrową loggię, a w 1918 roku elewację od strony dziedzińca arkadowego przekształcono według projektu A. Szyszko-Bohusza. To właśnie ta forma zachowała się do dziś, będąc świadectwem kolejnych etapów przebudowy tego wyjątkowego miejsca.
1930 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-190.jpg[/img]
Szałas na Hali Pysznej. Od początku XX w., gdy obszar hali został wykupiony przez hrabiego Władysława Zamoyskiego, ograniczano wypas, a od 1927 r. zniesiono go zupełnie.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-657.jpg[/img]
Niezwykły pomnik Jana Matejki na Plantach. .Mistrz siedzi w fotelu wkomponowanym w pustą ramę, jest to nawiązanie do obrazu Autoportret na krześle . Spoczywa na cokole z granitu, a jego tło zmienia się z porami roku, zielone latem, rudzieje jesienią. Jan Matejko codziennie przechodził tędy w drodze z domu na ASP. Geniusz, patriota, wielki Polak. Autorem pomnika jest prof.Jan Tutaj.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-130.jpg[/img]
Czarny Staw Gąsienicowy
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-226.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-681.jpg[/img]
Bieszczady
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-387.jpg[/img]
Marina w Tychach
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-051.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-126.jpg[/img]
311D-15 z firmowymi węglarkami wjedzie za niedługo na stację Poznań Piątkowo, za Poznańsko-Lubuski Woziarz
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-930.jpg[/img]
Róg ulic Franciszkańskiej i Brackiej, 1930 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-057.jpg[/img]
Kościół PW Św. Andrzeja, 1903 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-634.jpg[/img]
Pozostałości murów obronnych Krakowa, 1910 rok
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-819.jpg[/img]
Dom Turecki, Długa 31
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-423.jpg[/img]
Hala Gąsienicowa
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-229.jpg[/img]
Niczym w bajce ...
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-885.jpg[/img]
Polska
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-745.jpg[/img]
Podkarpacie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-164.jpg[/img]
Tatry
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782037730-651.jpg[/img]
Olecko. ST44-172 prowadzi pociąg towarowy numer 154010/1 relacji Suwałki - Kwidzyn , autor Antoni Mężyński
- Edytowany
[quote]#post1730787
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1781945492-114.jpg[/img]
Kuchnie królewskie powstały w latach 1516–1517 z myślą o jednym z najważniejszych wydarzeń epoki — ślubie Zygmunta I Starego z Boną Sforzą. Był to jednopiętrowy, ceglany budynek zaprojektowany z rozmachem: na parterze znajdowały się cztery obszerne izby z potężnymi piecami kuchennymi, a na piętrze — okapy pieców oraz mieszkania dla kucharzy.W połowie XIX wieku od południa dobudowano dwupiętrową loggię, a w 1918 roku elewację od strony dziedzińca arkadowego przekształcono według projektu A. Szyszko-Bohusza. To właśnie ta forma zachowała się do dziś, będąc świadectwem kolejnych etapów przebudowy tego wyjątkowego miejsca.
1930 rok.
[/quote]
Nie ukrywam, że trochę straciłem serce do tego wątku i gawędziarstwa w nim… No ale kolega @hank#159 wstawił foto mojego ulubionego miejsca w Krakowie, to o nim skrobnąć muszę, jeszcze raz pozwolę sobie. Tak, to jest moje ulubione miejsce w Naszym Mieście. Jako stuprocentowy lokalny ksenofob – ja nie jestem fanem tego miejsca. Ja jestem jego fanatykiem. Pewnie znów się narażę niektórym, ale co mi tam, ja o tym miejscu jak się nakręcę to mogę rozprawiać godzinami (to nie jest slogan, naprawdę uczestniczyłem w takich spotkaniach o nim i korespondowałem o nim ze znajomymi tekstami, w których wymiana zdań sięga dwucyfrowej liczby stron tekstu).
Nie o same kuchnie mi chodzi, ale [b]o to co jest pod ziemią na tym zdjęciu przed nimi[/b]. No właśnie – tu pierwsza zagwozdka – czy wiecie „co tam jest?”. Otóż Kochani [b]tam jest ukryta jedna z największych tajemnic i zagadek archeologii i historii na ziemiach Polski[/b]. Moim zdaniem – największa i najciekawsza, ale że jedna z największych i najciekawszych – to jest bezdyskusyjne.
[b]O Rotundzie B na Wawelu kiedyś słyszeliście?[/b] O niej mowa. Aby uniknąć nieporozumienia zaznaczam – tak zwana Rotunda B i Rotunda NMP / świętych Feliksa i Adaukta, którą można zobaczyć na wystawie Wawel Zaginiony TO SĄ DWIE OSOBNE BUDOWLE, TO NIE JEST TA SAMA ROTUNDA. Rotunda NMP / świętych Feliksa i Adaukta była dokładnie pod tymi kuchniami, a Rotunda B kilkanaście – kilkadziesiąt metrów bliżej nas (patrząc jak na tym foto). Rotundy B nie można dziś zobaczyć, zasypana jest. Znajduje się częściowo pod tymi kuchniami, a częściowo (patrząc tak jak pokazuje to zdjęcie) po lewej ich stronie i tuż przed nimi. Nie mamy jej całej – ostały się ruiny. Fundamenty, oraz ściany do wysokości (w najwyższych miejscach) nie więcej niż 1 m (bodajże 70 cm, ale nie jestem pewien co do centymetra). Ostał się także grób – to jest jeden z najciekawszych i najbardziej intrygujących (nie zaskoczę Was chyba jak dodam, że IMHO najciekawszy i najbardziej intrygujący) grobów w Polsce.
Rotundę B odkryto w 1966 roku przy okazji dość dużych prac archeologicznych na Wawelu. Przy czym – żadnego kościoła nie szukano. Odkryto przypadkiem. Listę kościołów na Wawelu z czasów Piastowskich znamy z kilku źródeł – formalnie taki dokument stworzył Długosz, w XV wieku (tysiąc czterysta ileś, coś koło 1450 chyba?), ale istnieje dokument o prawie 200 lat starszy, który pośrednio daje nam spis świątyń na Wzgórzu Wawelskim. „Kalendarz Kapituły Krakowskiej” powstał po kanonizacji świętego Stanisława (jego celem, a raczej przyczyną powstania było właśnie ustanowienie święta św. Stanisława), czyli niedługo po 1253 roku. Formalne jest to kalendarz wszystkich świąt i obchodów patronalnych na Wzgórzu Wawelskim. Z aptekarską dokładnością od początku stycznia do końca grudnia wyliczał wszystkie święta i uroczystości kościelne, także „patronalne” czyli mówiąc potocznie „odpusty, czyli święta patronów poszczególnych świątyń”. Bazując na liście tych patronów w sposób oczywisty otrzymuje się listę wszystkich świątyń, które w XIII wieku istniały na Wzgórzu. Dysponowaliśmy tą listą w zasadzie od zawsze, dzięki niej wiedzieliśmy „czego szukać na Wzgórzu Wawelskim”, a z innych dokumentów także mniej więcej w której części Wzgórza szukać. Kiedy przystępowano do prac w 1966 wszystkie kościoły na Wawelu były już albo odkryte, albo zlokalizowane, tzn wiedziano gdzie kiedyś istniały. Mówiąc wprost – odkopano rotundę, która według wszystkich znanych dokumentów nie istnieje i nigdy nie powinna była istnieć, której nikt nie szukał i która nie miała prawa tam być. Ale jej istnieniu zaprzeczyć się nie dało – bo była, jej ruiny sobie stoją pomimo tego, że historia nie zna ani jednego śladu, czy wspomnienia o niej. Co więcej – jej budowa to nie było takie „pstryk” – wiemy niezbicie że jej mury pochodzą z CO NAJMNIEJ 3ch różnych faz budowy. Zatem mamy tu budowlę którą albo zbudowano, a potem 2 razy odnawiano / poprawiano, albo zbudowano, potem rozbudowano i potem co najmniej jeszcze raz rozbudowano.
Mało tego. W Rotundzie odkryto grób, to znaczy kryptę grobową, kamienną. Tzw. „jack pot” był kompletny, bo krypta grobowa zawierała ciało, tzn szkielet raczej należałoby powiedzieć! Zachowana była też płyta nagrobna – i tu zaskoczka, bo ta płyta była zanonimizowana. Nie dawała informacji „kto pod nią leży”. Ewidentnie chrześcijańska, relief nie jest rozpoznany jednoznacznie, nauka mówi, że „to na niej” to albo krzyż procesyjny, albo drzewo życia. Oczywistym jest że leżeć tam powinien albo „władca państwa” albo „wybitny wojskowy”, albo „dostojnik kościelny z absolutnego topu hierarchii”. W całej Słowiańszczyźnie inny porównywalny grobowiec mamy tylko jeden – na Hradczanach w Pradze. Roboczo założono, że prawdopodobna identyfikacja będzie szła w kierunku że leży tam Prohor albo Prokulf – to dwaj pierwsi legendarni biskupi w Krakowie (pierwszym historycznym jest późniejszy Poppon). Warto tu zaznaczyć, że władza PRLowska bardzo chętnie odwoływała się do tradycji Piastowskiej (żeby uzasadnić polskość Ziem Odzyskanych, to i nazwę „Odzyskane” wprowadzono i Cedynię „unaukowiono” i wiele innych), zatem do tego momentu wszystko szło gładko – okrycie jawiło się niczym wygrana na loterii.
Szkielet przekazano do Zakładu Antropologii UJ celem wykonania sekcji. I tu nastąpił zwrot akcji. Możliwości nauki 60 lat temu były znacznie mniejsze niż dziś, ale podstawowe sprawy ustalono w sposób absolutnie jednoznaczny i nie pozostawiający ani grama wątpliwości Wszystkie dotychczasowe rozważania wzięły w łeb, bo szkielet okazał się należeć (UWAGA, ODPALAMY ABSOLUTNĄ PETARDĘ) – DO KOBIETY! Wiek około 35 lat, szkielet kostny bez uszkodzeń (czyli odpada śmierć w bitwie, egzekucja typu ścięcie, skręcenie karku itp.), osoba raczej ciesząca się dobrym zdrowiem, a przynajmniej „bez wad na coś wskazujących”, do tego zdrowe zęby (to mega ważny aspekt, bo to w średniowieczu było przywilejem tylko najwyższych warstw władzy, a i to rzadziej niż częściej), wzrostu 165 do 167 cm (jak na średniowiecze sporo – to sugeruje dobre i wartościowe odżywianie oraz dorastanie w warunkach dobrobytu społeczno-ekonomicznego). Szkielet ma jedną jedyną „wadę”, może raczej „nietypową cechę” – wydłużona czaszka w kierunku potylicznym. To może być deformacja genetyczna, ale… cały szkielet sugeruje zbyt zdrową osobę. Co więcej jak poszukamy w kulturach i historii to odkryjemy, że takie deformacje były całkiem typowe i „powodowane sztucznie” (tzn jakieśtam wiązanie głowy we wczesnym dzieciństwie), tyle że… wśród plemion węgierskich (lekko na południe od nas), połabskich (lekko na zachód od nas) i na wyspie Wolin (na północny zachód od nas), tyle że… miało to miejsce do 9go, góra początków 10go wieku i było typowe dla społeczności NIEchrześcijańskich.
Mówiąc krótko – w tym grobie powinna leżeć osoba nr1 w Państwie, lub osoba nr1 w hierarchii kościelnej w Państwie i wszystkie badania potwierdzają, że szkielet należy do osoby z grupy najbardziej uprzywilejowanej… z tym drobnym kłopotem, że BYŁA ONA KOBIETĄ. Co więcej mamy tu grób chrześcijański, którego później władcy chrześcijańscy nie zlikwidowali tylko (co najmniej) tolerowali, czyli osoby wyznania chrześcijańskiego, ale z deformacją czaszki sugerującą pogaństwo we wczesnym dzieciństwie.
W tym momencie opcja „dostojnik kościelny” bierze w łeb absolutnie. Zero szans. Wojskowi? Phi, gdzie? We wczesnopiastowskim patriarchacie? Wolne żarty. Do tego wśród wysoko postawionych kobiet w rodzie Piastów nie ma ani jednej, której ten grób można by przypisać (tu UWAGA! – to nie jest do końca prawda, ale piszę, bo tak głosi oficjalna nauka). No i w tym momencie zarówno krypta grobowa, szkielet jak i sama Rotunda – stały się mocno problematyczne. Wykopaliska kontynuowano, i to przez kilka lat (do połowy lat 70tych), ale „obok”, kwestię Rotundy, krypty i cała w niej odłożono na bok, ogłoszono pewne „hipotezy”, które przyjęto za dość prawdopodobne bez przeprowadzenia poważnej debaty, potem Rotundę zasypano i… już. Temat leży odłogiem do dziś! Pojawiają się czasem jakieś dywagacje, ale generalnie „oficjalna nauka” temat jak na razie ignoruje poprzestając na postawionych hipotezach i wszelkie nieścisłości zamykając prostym „w sumie to nie wiadomo nic pewnego”. Poważnie – 60 lat mija od tamtego odkrycie i do dziś świat nauki do tematu nie powrócił! Słyszeliście kiedyś o tej Rotundzie, krypcie w niej i szkielecie kobiety w tejże krypcie?
Dobra, bo sam widzę, że rozkręcam się za bardzo. Przedstawię w punktach [b]trzy hipotezy (UWAGA! - dodać należy, że jest ich sporo więcej[/b], nie tylko te które podam poniżej), uczciwie zaznaczając która jest „oficjalnie przyjęta przez naukę za najbardziej prawdopodobną” oraz dwie pozostające na marginesie głównego nurtu nauki (a może poza nim nawet?) a także (siłą rzeczy tu już subiektywnie) zaznaczając jakie każda ma mocne i słabe strony. Przypominam jednak i proszę pamiętać o 2ch rzeczach:
– [b]WSZELKIE ROZWAŻANIA O TEJ ROTUNDZIE TO JEST „GDYBOLOGIA”, BO 100% PEWNEGO TO NAPRAWDĘ NIE WIEMY O NIEJ PRAWIE NIC
- oraz, że istnieje sporo więcej więcej hipotez, niż tylko wymienione poniżej[/b].
Owszem, będę pisał hipotetycznie, nawet bardzo, jeśli ktoś zechce sięgnąć gdzieś do źródeł, poczytać, posłuchać, pooglądać, podyskutować z kimś znajomym – pamiętajcie, ze wszystko co ktokolwiek i gdziekolwiek o tej Rotundzie mówi to są nieudowodnione hipotezy. Zarówno te wersje przedstawiane jako „naukowe” jak i te ”przez naukę nieuznawane” – [b]żadna z nich nie jest w żaden sposób potwierdzona i żadnej nie udało się jak dotąd udowodnić, ale też żadnej z nich nie udało się jak dotąd zaprzeczyć[/b] (co nie znaczy, ze się nie da, bo jakby przeprowadzić kolejne prace w 21szym wieku, to zapewne wiele by się dało).
[b][h2]WERSJA 1 – „OFICJALNA”[/h2][/b]
[b]To jest jedyna wersja oficjalnie głoszona przez naukę.[/b]
Rotunda pochodzi z 2giej połowy XI wieku (1050 do 1100), lub początku XII wieku (1100 do 1138), jest przedromańska / wczesnopiastowska, leży tam nie wiadomo kto, nikogo nie sugerujemy, bo w XI ani XII wieku nie znamy ani jednej kobiety o takiej pozycji społecznej, której grobu nam brakuje. Rotunda pomimo że była jedną z pierwszych Piastowskich budowli na Wawelu, to z czasem popadła w zapomnienie i degradację. W sumie nie wiadomo jak i dlaczego.
[b]Mocne strony:[/b]
- hipoteza skrajnie bezpieczna i niekontrowersyjna
- im późniejsze datowanie Rotundy tym łatwiej uzasadnić że „w momencie powstania nie była już niczym szczególnym” i dlatego nie mamy o niej innych wzmianek
- nie prowadzi do żadnych rewolucyjnych tez w temacie początków dynastii Piastów i wydarzeń z czasów przedpiastowskich na terenie obecnej Małopolski
[b]Słabe strony:[/b]
- datowanie jest irracjonalne i pozbawione logiki – szacowanie na 2 połowę XI wieku (najwcześniej) odbyło się TYLKO na podstawie tego, ze płyta nagrobna jest podobna do innej, w Czechach, która jest właśnie z XI wieku
- w ogóle nie uwzględnia, że skoro płyta nagrobna jest zanonimizowana, to bardzo prawdopodbnie wiele lat po pochówku „oryginalna” została zastąpiona tą którą odkryliśmy
- być może płyta nagrobna jest z XI wieku, ale to w żaden sposób nie dowodzi ANI że grób i szkielet są z XI wieku, ANI że cała Rotunda jest z XI wieku – CAŁE DATOWANIE OPIERA SIĘ NA TEJ JEDNEJ BŁAHEJ PRZESŁANCE
- mamy tu datowanie całej świątyni na podstawie jednej płyty nagrobnej w tej świątyni, płyty która z dużym prawdopodobieństwem zastąpiła pierwotną po 100 lub 200, a może i 250 latach od pochówku. Mówiąc dosadnie to jest tak jakbyście kupując samochód jego rocznik przyjęli na podstawie daty produkcji opony, albo szyby przedniej, bo akurat na aucie tabliczkę ktoś przypadkiem usunął. Uwierzylibyście w rocznik samochodu na podstawie daty produkcji opony, lub szyby? No właśnie... A tutaj dokładnie tak właśnie mamy.
- trzymając się tej hipotezy zamykamy oczy na fakt, że szkieletu nie da się przypisać absolutnie nikomu. Tzn prowadzi nas to do konkluzji, że w grobie leży ktoś kto nigdy nie zaistniał w historii Polski
- po Rotundzie nie ma ani śladu w „Kalendarzu Kapituły Krakowskiej”, czyli raptem 150 lat po jej zbudowaniu (przyjmując tę wersję budowy). To byłby absurd
- tutaj przypominam – 3 fazy budowy. Murowana świątynia wtedy to był rarytas, rzadkość i unikat, Oficjalna wersja prowadzi do konkluzji, że Piastowie w ciągu zaledwie 150 lat zdążyli z jednej strony - zbudować Rotundę, pochować w niej kogoś znamienitego, kto w tych czasach wśród Piastów nie istniał, co najmniej 2 razy zrestaurować lub rozbudować świątynię, czyli dokonać monstrualnego wręcz wysiłku, a z drugiej strony - zlikwidować ją i kompletnie o niej zapomnieć. I to wszystko w ciagu 150 lat. Na pytanie „ale jak to? Dlaczego?” – odpowiedź jest niezmienna „no właśnie nie bardzo wiadomo”. To jest oczywisty absurd i sprzeczność
- skoro była to fundacja Piastowska to byłaby to jedna z pierwszych takich na wawelu, powinna być dumą rodu Piastów. Czemu zatem Piastowie kultywowali i dbali o wszystkie kościoły na Wzgórzu poza tym jednym, a potem kiedy zaczęły popadać w ruinę i Kazimierz Wielki wziął się za ich odtworzenie, lub wkomponowanie w nowe struktury budynków / fortyfikacji – także uczynił to wobec innych poza tym jednym?
- deformacji czaszki wpływem pogańskim dla osoby z warstwy rządzącej urodzonej najwcześniej w połowie XI wieku nie da się uzasadnić „wczesnym dzieciństwem w czasach pogańskich”. Zostają tylko wady genetyczne w zasadzie – te da się teraz sprawdzić, ale nikt tego nie robi. Niemniej – wada genetyczna raczej nie pozwoliłaby tej osobie dożyć tylu lat i to w komforcie (a cała reszta takie życie sugeruje), według tej wersji trzeba pogodzić się z wytłumaczeniem że „ktoś miał po prostu jajowatą głowę w tak bardzo jajowatym stopniu jak dziś nie ma nikt inny”
[b][h2]HIPOTEZY ALTERNATYWNE[/h2][/b]
czyli obrazoburcze, od razu ostrzegam, gdy zaczniecie ich szukać w poważnych kręgach historycznych to 1sze na co się nadziejecie to „nie bo nie, bo przecież każdy wie…”, dopiero jak zaczniecie drążyć i pytać o sprzecznosci to może zasłużycie na „no w sumie to jest możliwe, ale właściwie to udowodnić się nie da”):
Czyli teraz
[b][h2]WERSJA 2 – „POŚREDNIA, tzn "mamy Piastównę”[/h2][/b]
Przesuwa powstanie Rotundy B na początek XI wieku i czasy panowania Bolesława Chrobrego (rok tysiąc kilkanaście),
Co prawda oficjalna nauka głosi, że „nie ma w rodzie wczesnych Piastów ani jednej kobiety która odpowiadałaby szkieletowi w krypcie i której grobu nie znamy i którą moglibyśmy przypisać do krypty w Rotundzie B”. Tak. Sprawdźcie w każdym źródle które uznaje i podaje tylko jedną wersję, tę oficjalną – pierwsza informacja będzie, że „nie da się przypisać szkieletu żadnej Piastównie lub żonie żadnego Piasta”. Ale jeśli nie uwierzycie w ten slogan w ciemno, tylko zaczniecie szukać… to jedną znajdziecie. Z tym, że ona nie pasuje pod oficjalne wersje historii, bo według oficjalnej wersji ona przybyła z innego kierunku świata – choć co trzeba zauważyć ta wersja w ostatnich latach podlega już pewnej rewizji. O tym za moment.
Emnilda Słowiańska, bo o niej mowa, (chyba) trzecia (na pewno któraś i nie 1sza) żona Bolesława Chrobrego. Niby trzecia (chyba), ale w takim „potocznym rachunku ważnych żon władców Polski” to następną ważną po Dobrawie, żonie Mieszka była właśnie Emnilda, żona Bolesława.
Problem z identyfikacją szkieletu jako Emnildy jest jednak taki, że główny nurt nauki identyfikuje ją jako pochodzącą z Połabia (to jest najpowszechniejsza wersja, mówi że była Wieletką), Milska lub Łużyc. Generalnie – „z ziem na zachód od głównych ziem Polan (czyli od dzisiejszej Wielkopolski)”. Czemu stamtąd? Głowna nauka ma tu równie proste co naiwnie rozbrajające wytłumaczenie – „bo było blisko”. Poważnie.
A tak serio – no właśnie tu jest kłopot, że nie mamy absolutnie żadnych źródeł skad Emnilda pochodziła, raczej nie z Rusi, bo tam materiały pisane się zachowały i byłby jakiś po niej ślad, ale poza Rusią – to ona może z każdej strony Słowiańszczyzny. Wiemy że żyła jeszcze w 1013 i że w 1018 Chrobry wziął już kolejny ślub jako wdowiec, czyli że zmarła w tym czasie. Wiemy kiedy brała ślub z Chrobrym (nie pamiętam dokładnie, ale koło 990 roku) i wiemy że Chrobry urodził się niedługo po Chrzcie Polski (tym „Piastowskim” – to ważne, ale do tego wrócimy) , czyli koło 967. Czyli „biorąc pod uwagę realia epoki” i to że dla Chrobrego była którąś (chyba 3cią) żoną, ale Chrobry dla niej 1szym mężem, to narodziny Emnildy możemy umiejscowić gdzieś w okresie 970 – 975. Wiek szkieletu – ok 35 lat. Podkreślam – OKOŁO. I to oceniane w latach 60tych i przy badaniu około 1000-letniego szkieletu. Emnilda spokojnie mieści się górnych widełkach dopuszczalnego przedziału. Co więcej była córką wodza (nie wiemy gdzie ten wódz panował, ale że gdzieś panował to jest 100%), żoną księcia (bycia żoną króla nie doczekała), kwestia jej mariażu zapewne zawsze była kwestią polityczną, zatem była do tego przygotowywana i „dbano o nią od małego”. Cóż – nie da się zaprzeczyć, że Emnilda by pasowała.
Z jednym zastrzeżeniem – co ona by do cholery miała robić w Krakowie i czemu tu by ją miano chować? Zanim podam hipotezę to wyjaśniającą, PRZYPOMINAM – to co piszę to nie są fakty naukowe, to jest hipoteza, że tak mogło być (i serio – choć nie jest to główny nurt nauki, to nie da się udowodnić, ze to było niemożliwe). Otóż ostatnio coraz więcej zwolenników zyskuje teza, że Emnilda była albo Morawianką, albo była z dynastii Mojmirowiców (tzn dynastii Wielkomorawskiej, która na ziemiach Wiślan władzę przejęła / mogła przejąć po Wyszewicach), albo też pochodziła z dawnego plemienia Wiślan, być może nawet z dynastii Wyszewiców (dla uproszczenia wytłumaczę „z dynastii króla Kraka” – to jest baaaardzo duże uproszczenie, ale mniej więcej oddaje sens przedpiastowskiej historii ziem Wiślan).
Czy Mieszko miał sens szukać synowi żony na południu, „w kierunku Czeskim”? I tu jest ciekawa sprawa, bo tak, ten kierunek miał o wiele więcej sensu niż szukanie mu żony na Połabiu. Chrobry miał matkę Czeszkę, przypominam. Tu jest ciekawy aspekt, że my do dziś nie wiemy „w jaki sposób Kraków i obecna Małopolska wpadły w ręce Piastów pod koniec X wieku”. Serio – nie wiemy tego. Kiedy Mieszko żenił się z Dobrawą to Kraków i obecna Małopolska były Czeskie (mniej więcej od 955 roku i bitwy nad rzeką Lech). Ślub Mieszka z Dobrawą oznaczał sojusz Polsko-Czeski, zatem „Kraków jako Czeski” był dla Mieszka nieosiągalny i nietykalny. Dobrawa zmarła jakieś 10 lat po Chrzcie Polski (tym „Piastowskim”), czyli w jakimś 976 rok (+/-2) i potem nie było wojny Piastów z Czechami, ale gdzieś na przestrzeni 980 do 990 nagle Kraków znalazł się we władaniu Piastów. I co dziwne – wiemy, że na Wawelu rządził Bolesław Chrobry gdy był młody (takie przyuczenie). Jak Piastowie przejęli Krakó i Wawel – tradycja Piastowska milczy, natomiast z pomocą przychodzą nam źródła czeskie – one mówią, że Mieszko zrobił to podstępem i nieuczciwie i że wybił czeską załogą, ale raczej nie szturmem, tylko „będąc na zamku i podstępem”. Czyli – Piastowie w jakiś sposób weszli w posiadanie, władanie zamkiem, a potem zamienili czeską załogę na swoją i przejęli ziemię. Podaje się, że Chrobry pewnie „po matce – Dobrawie” powołał się na prawa do „czeskiego Krakowa”. Ale to słabe tłumaczenie. O wiele logiczniejszym by było, że Chrobry nabył prawa do tronu w Krakowie bo pojął za żoną kobietę która miała dziedziczne prawa do tronu w Krakowie i w ten sposób objął tron w Krakowie, a potem połączył go z tym który sam miał po ojcu.
Na koniec dodam, że sam osobiście nie jestem zwolennikiem tej tezy, ale że powinna być ona sprawdzona. Wady tej hipotezy w moich oczach są decydujące, nie wiem, ale za bardzo w nią nie wierzę. Niemniej – jest taka, więc napisałem.
[b]Mocne strony:[/b]
- mamy słowiankę, która idealnie pasuje do szkieletu w krypcie
- w sumie nie podważa za bardzo znanej nam historii i nie prowadzi do żadnych rewolucyjnych zmian, świątynia wciąż pozostaje "Piastowska"
- ta hipoteza w idealny sposób wyjaśnia i uzupełnia dużą i ciężką lukę w historii Polski, tzn tłumaczy w jaki sposób Kraków wszedł w skład państwa Polan
- hipoteza jest bardzo uniwersalna i elastyczna – tzn wcale nie wymaga powiązania z Rotundą B, ani ze szkieletem w krypcie. Nawet udowodnienie że szkielet nie jest Emnildą, w żaden spsób nie czyni niemożliwym, że „Emnilda była z Krakowa i w ten sposób Chrobry zajął Kraków”
- hipoteza zachowuje także uniwersalność w 2gą stronę, tzn. Rotunda może być sporo starsza (o tym w kolejnej hipotezie), jej budowa nie miała żadnego związku z Emnildą, a po prostu jak Emnilda zmarła to ją w niej pochowano i grób faktycznie jest Emnildy, ale i tak nie datuje on Rotundy, bo ta jest sporo starsza
- kontynuując powyższe – mamy w ten sposób fantastyczną okazję tłumaczącą jedną z (co najmniej 3ch) faz budowy / przebudowy / rozbudowy świątyni
- uniwersalność tej wersji jest na tyle duża, że dopuszcza ona bycie uzupełnieniem innych hipotez (nawet tych przeze mnie niewspomnianych, datujących budowę w dowolnym czasie między ok 870 a 1010 rokiem), czyli powstanie Rotundy gdzieś w IX lub X wieku (z fundacji obojętne czyjej - Wiślan i czasów chrystianizacji Metodiańskiej, Państwa Wielkomorawskiego, ponownie Wiślan, lub ostania się terenów na północ od Karpat jako ostatniej dzielnicy Wielkomorawskiej, Czechów albo pierwszych Piastów tuż po zajęciu Krakowa) i wykorzystanie istniejącej już świątyni do pochówku na początku XI wieku
[b]Słabe strony:[/b]
- Emnilda była jedną z najważniejszych (w zasadzie drugą najważniejszą po Dobrawie) protoplastką dynastii Piastów. Gdyby ten kościół był „jej” i gdyby to ona byłą w nim pochowana – Rotunda byłaby jednym z najważniejszych sanktuariów dla dynastii Piastów. Degradacja i umniejszanie roli świątyni przez kolejnych Piastów staje się kompletnie niezrozumiała
- kontynuując powyższe – anonimizacja grobu staje się nie tylko irracjonalna, ale byłaby wręcz zdradą racji stanu. Gdyby tam była pochowana Emnilda – wiedza o tym byłaby pielęgnowana, a nie szła w zapomnienie i po 100 czy 200 latach zamieniana na anonimową płytę potwierdzajacą jedynie chrześcijańskie wyznanie
- kroniki nic nam nie mówią ani o śmierci, ani o upamiętnieniu, ani o obrządkach pogrzebowych Emnildy. Emnilda po prostu istnieje na kartach historii do 1013 roku, nie popada w żaden sposób w niełaskę (zdrada, ucieczka, spiski itp., nic z tych rzeczy) i po prostu znika, zostaje naturalnie zastąpiona przez 4tą żonę. Gdyby jej śmierci, pogrzebowi i upamiętnieniu towarzyszyłą taka fundacja i taki pochówek – coś w historii powinno jednak się zachować. W tym przypadku zniknięcie dziewczyny z hart historii jawi się bardzo dziwnie
Dochodzimy teraz do
[b][h2]WERSJI 3 – „RADYKALNEJ ale jakże pięknej i romantycznej”[/h2][/b]
Zanim to napiszę, bo wiem, ze jak ktoś się uprze i zapyta dżipitiego to się dowie, że kaczkę chyba opętało, że żadne teorie naukowe tego nie głoszą, to zaznaczam – tak, to prawda, żadne teorie tego nie głoszą, ja wiem, że to co napiszę poniżej to jest „wbrew ogólnie przyjętej wersji historii”, ale jak zamiast zaakceptować uzasadnienie „nie bo nie” zaczniecie zadawać pytania – to odkryjecie, że w sumie udowodnić nieprawdziwości tej hipotezy się nie da. Co więcej ta hipoteza jest jedyną, która gdyby ją przyjąć – powoduje, ze (nawiązując do detektywa Poirota) wszystkie elemnty ukłądają się na swoim miejscu i nagle nie ma żadnych niejasności, żadnych sprzeczności ani nie zostają żadne pytania na które nie da się odpowiedzieć
Hmmm, czy muszę zaznaczać, ze ta wersja jest moją ulubioną?
Według tej wersji Rotunda powstała pod koniec IX lub na początku X wieku, lata mniej więcej od 874 do najpóźniej 906 roku, z głównym naciskiem prawdopodobieństwa na rok 884 i kilka następnych. Wg tej hipotezy [b]ROTUNDA B ZOSTAŁA WYBUDOWANA PRZEZ DYNASTIĘ KTÓRA RZĄDZIŁA TU PRZED DYNASTIĄ PIASTOWSKĄ[/b], w czasach kiedy drzewa, z których budowano Gniezno czy Giecz to jeszcze sobie rosły spokojnie w wielkopolskich borach.
Żeby o tej hipotezie w ogóle rozmawiać to trzeba uświadomić sobie jedną rzecz – bardzo niechętnie akceptowana teza w historii Polski, która w naszych rodzimych źródłach nie znajduje żadnych potwierdzeń, ale za to ma liczne potwierdzenia w źródłach zagranicznych – [b]CZY ROZWAŻALIŚCIE KIEDYŚ WERSJĘ ŻE „CHRZEST 966 (PIASTOWSKI)" TO WCALE NIE JEST POCZĄTEK NASZEJ HISTORII?[/b] Owszem, ja wiem, tak nas uczą w szkole. Ale czy zastanawialiście się „co było wcześniej”? Bo to że plemię i dynastia rządząca plemienia Polan wystrzeliła w X wieku jak z procy – to jest fakt. Ale czy na całych ziemiach obecnej Polski było wcześniej „nic wielkiego”?
To rozważmy, co? Otóż poważna struktura państwowa na terenie Krakowa i okolic, nazwijmy to „Państwem Wiślan”, na 100% istniała już w IX wieku (czyli taka osiemstet-ileś), mamy źródła to potwierdzające! A ze sporym prawdopodobieństwem możemy się domyślać że jakaś słowiańska – lokalna dynastia panująca w Krakowie istniała już w wieku VIII (lata siedemset-ileś). Roboczo nazwijmy ją dynastią Wyszewiców (przy czym nie wiemy czy „Wysz” to było imię, przydomek, a może nazwa stanowiska). Wiemy że było to państwo pogańskie. Z Legendy Panońskiej (żywot świętego Metodego, warto dodać – źródło niesamowicie wręcz wiarygodne jak na słowiańskie materiały pisane z IX wieku i sprawdzone i potwierdzone w wielu aspektach i punktach i w ani 1 punkcie, który zweryfikować się dało nie zanotowano w nim żadnego przekłamania historycznego). Wiemy że przed 885tym rokiem na tronie w Krakowie zasiadał lokalny władca, poganin. Wiemy że został ochrzczony siłą, pod przymusem, zapewne po przegranej wojnie, bitwie lub będący w sytuacji że gdy się nie ugnie to do takiej dojdzie i niechybnie zakończy się jego klęską. Nie wiemy czy jego dynastia zachowała panowanie po przyjęciu chrztu - jest jedno źródło bizantyjskie, które mówi o jego potomstwie zrodzonym w niewoli Wielkomorawskiej, które z czasem dotarło do Konstantynopola, ale większość źródeł wskazuje że Wysz przyjął chrzest pod przymusem i jako lennik Państwa Wielkomorawskiego utrzymał władzę lokalną w Krakowie. Zatem mamy państwo nawrócone siłą, które dostało się w orbitę wpływów potężniejszego sąsiada, ówczesnego hegemona w Europie środkowo-wschodniej. Nowa wiara, wprowadzona siłą, czy pod przymusem – no potrzeba wybudowania nowej świątyni, czy też pierwszej katedry staje się oczywistością.
Na Wzgórzu Wawelskim, siedzibie władcy, stolicy państwa, czy też teraz raczej regionu, MUSI zostać wybudowany ośrodek nowego kultu. MUSI. To jest oczywiste, obowiązkowe i konieczne. Dobrze aby to była budowla imponująca. Może to być również warunkiem utrzymania się władcy przy życiu i władzy lokalnej oraz warunkiem pokoju. Kościół, katedra... Wybudowana zostaje Rotunda, TA ROTUNDA .
Rok 906 to śmierć Mojmira II, ostatniego władcy Wielkomorawskiego, a 907 to bitwa pod Bratysławą i definitywny koniec państwa Wielkomorawskiego. Kraków i okolice wpadają w orbitę Węgier, z tym że ówcześni Węgrzy choć poganie, to akurat religią się zbytnio nie przejmują. Chrześcijaństwo na Wawelu może upaść, może istnieć – oni tu nie mają preferencji. Może przetrwało na samym Wawelu, w państwie Wiślan mniej (o ile w ogóle zdążyło się zagnieździć), no ale było, może istniało już ze 20, albo 20-kilka lat. Wysz zmarł, po Wyszu została córka. Przejęła władzę. Aby ją utrzymać oraz utrzymać swój lud we względnym spokoju i zapewnić mu przetrwanie – musiała lawirować w polityce międzynarodowej i to mocno. Tu hipotez „co mogło się dziać” to jest bez liku… Generalnie wszystko sprowadza się do jasnej konkluzji – dziewczynka urodzona jako poganka, chrzest (pierwszy chrzest na obecnych ziemiach Polski) zastał ją jako dziecko, państwo które przejęło władzę nad jej plemieniem i podporządkowało sobie jej ojca oraz groziło śmiercią jej, jej rodzinie i jej ludowi upadło, ona już była chrześcijanką (w sumie od dziecka, czasów pogaństwa nawet nie pamięta, a w jej wychowaniu uczestniczyli duchowni), wpadła w orbitę kolejnych zdobywców (Węgier), udało jej się zachować względną niezależność lokalną, uratować lud od całkowitego popadnięcia w niewolę, jak zmarła – została pochowana w pierwszej katedrze, najgodniejszej budowli w całym Państwie, a lud ją czcił i pamiętał. Możliwe? Możliwe. Wyszewicówna. Kiedyś lud był całkiem niezależny, pamiętała to jak przez mgłę, albo znała tylko z opowieści, w dzieciństwie podlegała Mojmirowicom, potem Wegrom. Lawirowała ile się da z na tyle dobrym skutkiem, że lud zachował sporą niezależność i nie popadł w niewolę. To daje obraz naprawdę świetnego władcy. Po jej śmierci, w 955 przyszli Czesi, a gdzieś między 980 a 990 Piastowie. Z jednymi, drugimi, trzecimi i czwartymi – ona nie miała nic wspólnego. To była władczyni stąd, ze swojego ludu. Kto ją miał czcić? Swoi. Ani Morawianie, ani Węgrzy, ani Czesi, ani Piastowie. Jedyni co ją mogli chcieć pamiętać to swoi. Wszyscy co przychodzili potem to najlepszy interes mieli w wymazaniu pamięci o niej, o jej dynastii i w ogóle o tym, że coś tu wcześniej było.
Dobra, bo chciałem mało, a ja naprawdę jak wejdę w ten temat… Podsumowania:
[b]Mocne strony (tych jest mnóstwo):[/b]
- mamy doskonałe wytłumaczenie czemu Piastowie kościół ignorowali i pozwalali mu popadać w ruinę i niepamięć
- mamy kobietę idealnie pasującą do krypty
- mamy oczywiste wyjaśnienie czemu po 100 czy 200 latach jej grób zanonimizowano
- datowanie po płycie nagrobnej zaczyna nie robić żadnego problemu – no tak, Rotunda jest z np. 884 (generalnie przełom IX / X wiek), krypta grobowa z 1szej połowy X wieku (np. 915 czy 925), ale w jakimś XI wieku uległa uszkodzeniu i Piastowie dopiero wtedy ją wymienili na "ówcześnie współczesną", tzn. na taką z Drzewem Życia, czy też krzyżem procesyjnym
- dziewczyna była chrześcijanką, Piastowie nie mogli tak po prostu zdobyć Wawelu i wziąć i zniszczyć kościół, albo profanować groby. Zwłaszcza, ze jak Piastowie przyszli to tu chrześcijaństwo istniało ze 100 lat (+/-20), a Piastowie to byli „nowo ochrzczeni”. Mówiąc wprost – Mieszko i Chrobry byli za ciency w uszach, żeby móc sobie pozwolić „przyjść i zburzyć”. Kościół i grób musieli zaakceptować. Ale mogli „dobudować swoje, a o ten dbać mniej” – i tak właśnie zrobili
- wydłużenie czaszki – dziewczyna urodziła się jako poganka, a w rodach panujących właśnie w tym rejonie takie praktyki dzieciom stosowano, pasuje idealnie
- co najmniej 3 fazy budowy / przebudowy / rozbudowy – no tak, zbudowali, potem pochówek, odbudowa / renowacja po 955 roku jak przyszli Czesi i chrześcijaństwo wróciło na pozycję religii panującej w państwie zwierzchnim, potem Piastowie założyli obok cmentarz (bo założyli) to jakiś remoncik (przy okazji „przypadkowe” uszkodzenie płyty nagrobnej się akurat wtedy mogło trafić) – no nagle wszystko zaczyna pasować
- mamy wytłumaczenie czemu ok 1253 świątyni nie ma już w spisie świat na Wzgórzu (w tym przypadku 1253 to jest co najmniej 350, a może i 380 lat od budowy)
- mamy pełną zgodność z zagranicznymi materiałami źródłowymi
- i mamy logiczne wytłumaczenie czemu polskie źródła historyczne pomijają te wydarzenia
- przesunięcie budowy na koniec IX wieku lub początek X wieku i powiązanie Rotundy z chrztem Wiślan za czasów Państwa Wielkomorawskiego prowadzi do oczywistej konsekwencji, że świątynia - owszem, była chrześcijańską, ale w obrządku słowiańskim, a nie łacińskim. TO JEST TA SA SAMA WIARA, ALE TO NIE JEST TEN SAM OBRZĄDEK. Chrystianizacja Metodego w IX wieku i chrzest Wiślan wprowadził chrześcijaństwo w obrządku słowiańskim, źródłowo wywodzącym się z Bizancjum i Konstantynopola. Natomiast chrzest Piastów w 966 i chrystianizacja później św. Wojciecha i jego następców - to był już klasyczny obrządek łaciński. W 9tym, 10tym czy nawet 11tym wieku to jeszcze nie był duży problem, ale w takim 14tym czy 15tym stawało się to olbrzymim problemem (wspomnę może, że na początku XVII wieku problem urósł do tego stopnia, że tylko z tego powodu Zygmunt III Waza odrzucił możliwość objęcia tronu w Moskwie przez syna Władysława, czym mógł zmienić wszystkie późniejsze losy zarówno Polski, jak i Rosji, a być może także i całego świata). Ta różnica obrządku doskonale wzmacnia uzasadnienie "degradacji roli świątyni w późniejszych wiekach przez Piastów"
[b]Słabe strony:[/b]
- w zasadzie to nie ma żadnych, poza faktem, że tego nie sprawdzono, nie udowodniono (ale i nie zaprzeczono) i że główny nurt nauki tej hipotezy nie uwzględnia
- może taki że ta wersja "całkowicie leci po bandzie" tzn. datuje budowę Rotundy w absolutnie najwcześniejszym możliwym momencie historii kiedy się tylko dało, no tak bardzo "u samego zarania", że wcześniej to już w ogóle nie wchodzi w grę
- przyjęcie tej hipotezy prowadzi do wniosków, że Kraków przed Piastami to nie tylko ma jakąś historię, ale ma ją bardzo konkretną
- kontynuując powyższe – pojawią się głosy, ze "ta hipoteza jest antypolska”… Wiecie - no historia jest taka jaka jest. Ja nie chcę strzelać argumentem, że „Kraków jest pod ponadtysiącletnią okupacją Polan”, no ale… ja wiem że jeśli ta hipoteza okazałaby się prawdziwa, to takie skrajne głosy również się pojawią.
------------------------------------------
Dobra, pora kończyć, bo i tak znów mi zostanie poddane pod rozwagę „pisać mniej” – a wiecie co? W dooopie mam takie rady i tych kolegów co wiedzą lepiej ode mnie co ja powinienem a czego nie powinienem. Będę sobie pisał ile będę chciał, kapewu? Zwłaszcza że sporo powyższego to nawet nie pisałem teraz tylko „kopiuj – wklej” robiłem z różnych innych korespondencji, które kiedyś prowadziłem. Jeśli ktoś doczytał do tego momentu – masz moje serce i moją miłość bracie za to!
Pozwolę sobie dodać, że przedromańskich i romańskich budowli na Wawelu, przedpiastowskich, lub wczesnopiastowskich było więcej. Samych przedromańskich, takich na 100% przedromańskich to mamy lub wiemy że mieliśmy co najmniej 8. Jak doliczymy romańskie (z których część też mogła być przedromańska, ale nie mamy 100% pewności) to dojdziemy prawie do 20tu (18 albo 19 dokładnie). To jest ogrom – porównywalną liczbę w Europie środkowej mają tylko stołeczne grody Wielkich Moraw (nie podaję nazwy, bo jaka ona naprawdę była jest mocno dyskusyjne). Bez względu na to czy ta Rotunda jest obiektem nr1 w archeologii i historii tego miasta i kraju, czy tylko „jednym z licznej grupy najstarszych” – to [b]na tym Wzgórzu z całą pewnością istnieje relikt czegoś „nr1 na ziemiach obecnej Polski” - trzeba go tylko odkopać[/b] (i jestem pewien, że kiedyś go odkopiemy). Wydaje się że te Rotunda jest w tej chwili głównym kandydatem do tego miana, ale nawet jeśli nie – oki, i tak jest wspaniała i na pewno ma piękną historię, tylko wypadałoby to sprawdzić. I przebadać całe to Wzgórze bez strachu, że jeśli znajdziemy coś z czasów Wiślan i Wysza to źle i nie wypada, bo to "antypolskie".
Tak tylko na koniec dorzucę – foto przedstawione przez kolegę @hank#159 kryje w sobie jak widzicie mega ciekawe tajemnice. Jedne z najciekawszych pytań archeologii i historii Krakowa:
[b]1. Kto i kiedy wybudował Rotundę B?
2. Oraz kto został pochowany w krypcie grobowej w niej?[/b]
Oczywistym jest dla mnie, ze ten temat kiedyś do orbity zainteresowań naukowców i archeologów wróci… Bardzo na to liczę. Czy ja wiem jaka prawda kryje się za tą tajemnicą? Nie wiem. Ale wierzę że jest piękna. To miejsce na tej fotografii to jest Święty Graal lokalnych oszołomów, takich jak ja… Sami siebie zapytajcie – czy wiedzieliście o istnieniu tej Rotundy? Przecież chyba nikt nie zaprzeczy, ze warto i że ta tajemnica jawi się ekstra pasjonująco!
Aha, bonusik na koniec dam, to może wyjątkowo mi darowana będzie połajanka, że bzdury piszę – raport z sekcji zwłok kobiety w tym grobie jest dostępny publicznie, tu go macie:
https://ruj.uj.edu.pl/server/api/core/bitstreams/5f0ced08-e801-48a0-b2fa-6aef41d1bb65/content
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222146-656.jpg[/img]
XVIII-wieczny dwór Wodzickich na Piasku (w kwadracie pomiędzy obecnymi ulicami Podwale, Kapucyńską, Loretańską i Krupniczą).
Wyburzony został w 1893 r., przez ówczesnego właściciela adwokata Józefa Retingera, miejsce po nim oraz ogród zostały rozparcelowane pod kamienice czynszowe. Fotografię wykonał Walery Eljasz Radzikowski tuż przed wyburzeniem. Jak widać, w ogrodzie wykrawane są już fundamenty pod nowe inwestycje.
Tutaj miał gościć i nocować (z 23 na 24 marca 1794 r.) Tadeusz Kościuszko i stąd udać się na Rynek dla złożenia przysięgi.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222146-595.jpg[/img]
To najstarszy zachowany w całości most drogowy w Krakowie nad Wisłą. Budowa ruszyła we wrześniu 1926 roku według projektu zespołu inżynierów pod kierunkiem prof. Andrzeja Pszenickiego. Prace trwały aż 7 lat.
1927 rok.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222146-783.jpg[/img]
Teatr im. J. Słowackiego oraz kościół PW Św. Krzyża na zdjęciu wykonanym przez fotografów 2. Pułku Lotniczego z Krakowa około 1925 roku.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222146-838.jpg[/img]
Kościół PW Świętych Apostołów Piotra i Pawła .
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222147-352.jpg[/img]
Hala Gąsienicowa
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222147-150.jpg[/img]
Na rykowisku
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222147-363.jpg[/img]
Widziane z Pienin
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222147-726.jpg[/img]
Świętokrzyskie
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222147-032.jpg[/img]
Karkonosze
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782222148-382.jpg[/img]
ET22-933 ze składem próżnych węglarek do Gdyni Portu z Dolnej Odry , autor P. Kaczorowski
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)