hej, jestem w Czechach, co tu lubicie najbardziej? Piwo? Serki Olomouckie? Utopence? Czeskie dziewczyny? Hranolky? Bramborowe lupinki? Ja sem w Olomouc, jadę przez Brno do Prahy i dalej na Karlove Vary, pozdro! Cieszę się z wygranej mojej ukochanej Cracovii nad Polonia choć bardzo lubię nosić Czarne Koszule (w sercu), no to jak z tymi Czechami u Was?
-
-
Czechy
Qrka wodna Romuś dla mnie Czechy to druga ojczyzna, a most na Odrze między Chałupkami i Bohuminem odgrywa większą rolę niż most na Drinie w życiu Ivo Andicia. Ulubioną moją rozrywką jest SBB, Szlakiem Bogumińskich Barów i exqrsje na stalowym rumaq na Pradziad czy Łysą Horę.
Czechy kocham i wielbię. a szczególnie piwko z utopencem w jakiejś niewyrafinowanej spelunce.
Dla mnie współpraca z Czechami to źródło utrzymania. Co w tym kraju najbardziej lubię to to, że można zjeść fajny obiad (oczywiście z knedlami i gulaszem, popijając pysznym piwem) niemal w każdej przydrożnej knajpie.
[quote=leszczek]
Dla mnie współpraca z Czechami to źródło utrzymania. Co w tym kraju najbardziej lubię to to, że można zjeść fajny obiad (oczywiście z knedlami i gulaszem, popijając pysznym piwem) niemal w każdej przydrożnej knajpie.
[/quote]
Nie chodziło Ci o knedliczki czasem? To nie to samo :)
Karlovarskie oplatki - bardzo dobra rzecz: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ea/Nakousan%C3%A1_karlovarsk%C3%A1_oplatka.JPG
wróciłem! było pięknie! I mam utopenca i cały samochód piwa! :)
Ivo Andrić w "Moście na Drinie" streścił 500-letnią historię Bałkanów.
Zastanawiam się, czy by takiej retrospekcyjnej powieści/opowiadania (będącej/będącego trochę parodią "Mostu na Drinie") nie poświęcić mostowi na Odrze w Chałupkach. Most ten, odpowiednik andricowskiej kapiji, jeżeli istniał w jakiejś formie przed wojnami śląskimi, musiał być w obrębie Austrii. Potem dzielił Austrię i Prusy, potem Niemcy i Czechosłowację, potem Polskę i Czechosłowację, wreszcie Polskę i Czechy. Z tym, że w okresie międzywojnia, żeby drogą na Chałupki dojechać z Wodzia do Bohumina trza było na przestrzeni kilq kilometrów 2 razy przekroczyć granicę na Odrze: najpierw polsko-niemiecką, potem niemiecko-czeską.
Opowiadanie takie zawierało by wątki narodowe (mniejszość polska w Bohuminie, morawska w Krzanowicach, odradzanie się mniejszości niemieckiej w Chałupkach i w ogóle w powiecie raciborskim). Wątki historyczne: o ten most walczono podczas powstań śląskich (mój pradziadek, który ledwo wrócił z bojów z Francuzami przyłączył się do powstania śląskiego i ponoć osobiście go zaminował), wkroczenie Niemców do Czechosłowacji w dwóch etapach etc.
Zasadniczym wątkiem historycznym zaś byłby wątek demontażu granicy po odzyskaniu niepodległości w 1989 roq. Sam mam z tym mostem mnóstwo wspomnień. Ileż to razy po SBB wracałem tym mostem do Polski nawalony z Edkiem Macurą i Azorem. Pamiętam czasy, kiedy celnicy obmacywali człowieka, zaglądali do portfela, cofali z granicy, nawet za3mywali do wyjaśnienia. Teraz wszystko to minęło jak sen: idzie się przez most i nikt cię nie zaczepia. Puste budki strażnicze są niemym świadectwem minionych czasów.
Z takich zabawnych momentów, jakie mi utkwiły w pamięci, to brodaty facet, który dramatycznie szukał fryzjera, bo go nie chcieli puścić do Czech, bo jego imidż nie pasował do zdjęcia w paszporcie, gdzie był bez brody. (Gorsza byłaby jednak sytuacja odwrotna, bo ostatecznie ogolić można się w kilka minut, a czekać miesiąc aż broda odrośnie....)
Czy ktoś nie ma znajomości w jakimś wydawnictwie, gdzie mógłbym taką powieść wydać?
PS Główka w tym texcie znajdująca się po wyrazie "Drinie" jest niezamierzonym artefaktem, jaki powtał w wyniq przypadkowej sekwencji znaqw graficznych.
Ja z Czech lubię ostatnio produkty firmy z Mladej Boleslav. :D
Oooooo, autko z "wsciekla kura" na masce jest chyba najbardziej popularne teraz:-)
Lubie piwko zamawiac mowiac: "edna Kruzka" - co oznacza kufel browka z browaru Kruszovice, najlepiej kupiony w dyskowni Karlovy Lazne, tuz obok Mostu Karola;-)
MC.busz Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> > Dla mnie współpraca z Czechami to źródło
> utrzymania. Co w tym kraju najbardziej lubię to
> to, że można zjeść fajny obiad (oczywiście z
> knedlami i gulaszem, popijając pysznym piwem)
> niemal w każdej przydrożnej knajpie.
>
> Nie chodziło Ci o knedliczki czasem? To nie to
> samo :)
>
> Karlovarskie oplatki - bardzo dobra rzecz:
> http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/ea
> /Nakousan%C3%A1_karlovarsk%C3%A1_oplatka.JPG
Taka klucha drożdżowa, krojona w plastry. Ja to zawsze nazywałem knedle, ale chyba masz rację, że Czesi nazywają to knedliki, ale głowy bym sobie uciąć nie dał.
Ciekawe rzeczy Geoś piszesz, a powiedz mi jak to jest z tym bunkrem za mostem, na moją orientację jest on skierowany lufą od Polski
http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news/czeszka-odbila-meza-wieziennej-eskorcie,1395206
Leszeczek!
Czesi mieli silnie ufortyfikowane granice. Jak im po Monachium Niemcy zabrali "Sudety", czyli ufortyfikowane ziemie nadgraniczne, to Czesi stali się bezbronni, zajęcie reszty Czech było kwestią czasu. Nie wiem z jakiego okresu pochodzi ten bunkier (mam na myśli ten między Starym i Nowym Bohuminem), czy jeszcze z Austro-Węgierskiego, czy już z Czechosłowackiego. W pierwszym wypadq byłby skierowany przeciwko Niemcom, w drugim nie wiadomo, bo był blisko "trójkąta" gdzie się schodziły w okresie międzywojennym granice Polski, Niemiec i CS (ujście Olzy do Odry).
Może sprawę wyjaśnia następujący fakt:
Pełno bunkrów (w jednym jest wojskowe muzeum) jest za Silcherzowicami. Jedziesz z Wodzia na Chałupki, ale nie jedziesz na most do Bohumina, tylko skręcasz w prawo. Jest tam droga, która jest granicą (po lewej stronie Czechy, po prawej Polska). Wjeżdżasz do Silcherzowic (fajna miejscowość- zamek, pola golfowe, knajpki), mijasz Silcherzowice, jedziesz na Hluczyn. Na górce jest pełno bunkrów. Otóż Hluczińsko to były przed 1 WW ziemie niemieckie, które przyznano Czechosłowacji (jedyny kawałek kajzerowskich Niemiec w granicach dzisiejszych Czech). Tamte bunkry mogły być tylko przeciw Niemcom, bo były nad niemiecką, a nie polską granicą. No chyba, że były zbudowane przed 1 WW, ale wtedy musiałyby być niemieckimi bunkrami skierowanymi przeciw Austrii. Raczej wygląda na to, że międzywojenna CS forytfikowała wszystkie swoje granice, nie ważne z kim one miałyby być.
34 dni później
Zastanawiałem się czy założyć nowy wątek czy umieścić to tutaj.
Co myślicie o Jaromirze Nohavicy. Dla mnie jest super, a piosenka, którą śpiewa po polsku "Będzie Gites" po prostu mnie rozwala.
Nohavica jest fenomenalny i niepowtarzalny (co doskonale słychać na średnio udanych wersjach polskich jego utworów). Jak ktoś lubi fonetycznie język czeski to Jarek genialnie nadaje się do takiego Staropramena ;).
I ja się muszę zapisać do listy osób, które Czechy kochają. Spędziłem tam urlop, trasa Kraków-Ołomuniec-Brno-Praga (mecz Viktorki oczywiście zaliczony ;) ). Zupełnie inna kultura niż w Polsce. Taka luźniejsza, bardziej beztroska, mniej stresująca.
moja Mama uwielbia, a ja lubię, szczególnie tę piosenkę o meczu Banika O. :)
Jeśli chodzi o 'Fotbal', to szczególnie w tej wersji robi wrażenie:
http://www.youtube.com/watch?v=WptRs57MqfE
2420 dni później
Grzebiąc dziś w poszukiwaniu tematu językowego, natrafiłem też na ten, więc moje dwa grosze. Dla tych, którzy chcą troszkę zagłębić się w czeskiej kulturze i pozwiedzać coś poza cukierkową Pragą, polecam zobaczyć też Žižkov, dzielnica o niesamowitym i specycicznym klimacie. Poza czeską stolicą jest wiele ciekawych miejsc, o których się nie mówi. Np. taki Český Krumlov, zwróćcie uwagę na samo położenie. W ogóle co mi się podoba w Czechach to dbanie o zabytki. Nawet w małych miasteczkach, ich zabytkowe budynki są zadbane, czyste, mają mniej szyldów i szpecących reklam, no i ta mania dachówki dająca piękny efekt.
Jakby ktoś chciał poczytać to poza słynną książką Mariusza Szczygła "Gottland", ciekawą pozycją jest "Pepiki. Dramatyczne stulecie Czechów" Mariusza Surosza (nasz człowiek). :)-D
Dlaczego nazywasz Pragę cukierkową, to przecież jedno z najpiękniejszych miast świata i mówią to ludzie, którzy zwiedzili wszystkie kontynenty. Zresztą wiele miast i miasteczek jest w Czechach bardzo fajnych. Dla mnie Praga to miasto o rzut beretem. Bywało, że wsiadałem w Boguminie (już tam zaczynając pić piwo) do rychlika o 23, o świcie byłem już na Vaclavskie Namiesti, dalej piłem, ale nie na głównej ulicy, tylko w bocznych knajpach (piwo 3-4 razy tańsze), nawalony wsiadałem do vlaku powrotnego w którym spałem i nad ranem byłem w Boguminie.
Most bogumiński (pacz mój wpis wyżej) ma w swojej historii też jeden ciekawy period: Polska była po tej stronie co teraz Czechy, a Niemcy po tej co teraz Polska (od zajęcia Zaolzia jesienią 1938 do wybuchu 2 WW).
Polecam też poczytać w Wikipedii o dialekcie laskim (nie mylić z polskim językiem oqpowanego śląska cieszyńskiego) i Ondrze Łysogórskim. A z historii o klęsce pod Białą Górą i jej następstwach (w qlturze, mentalności Czechów). Oraz o walkach o granice tuż po zakończeniu 2 WW. Jest nawet o tym napisana xiążka, którą kiedyś czytałem, ale autora nie pamiętam.
[Przypominam, że na Forum jest Leszeczek z Wodzia i gentleman z Raciborza.]
No więc, muszę zaznaczyć, że ja zawsze najbardziej w Bohemii lubiłem Pragę, na Morawach Ołomuniec, a na czeskim Śląsku Opawę. Starzeję się i to już się chyba nie zmieni. Choć południowe Morawy to również urokliwy region i chyba uda mi skoczyć tam w tym roku na jakieś wina czy inne pieruństwo ;)
Przecież nie napisałem zasyfiała, zapyziała etc. tylko określiłem to miasto pieszczotliwie. Ze swoimi pastelowymi kamienicami i położeniem jest dla mnie bajkowa.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)