Zdzisław Kapka został menadżerem Łódzkiego Klubu Sportowego - poinformowało w poniedziałek kierownictwo klubu. Kapka będzie odpowiedzialny za transfery w ŁKS.
We wtorek Kapka ma podać listę 5-6 piłkarzy, którzy mają pojawić się w ŁKS.
Jak dowiedziała się PAP do klubu ma wrócić Marek Łopiński, który 1 sierpnia obejmie funkcję wiceprezesa ds. sportowych w ŁKS SSA.
REKLAMA
Skuteczna, tania reklama?Zamieść swoją ofertę na stronach tematycznych!
Sprawdź nas!Reklama kontekstowa INTERIA.PL
boksy.interia.pl
W poniedziałek klub z Łodzi podpisał kontrakt z Iwanem Udarewiczem, który ostatnio był zawodnikiem Polonii Warszawa.
Gorące spięcia pod bramką! Najciekawsze sytuacje! Kontrowersje Orange Ekstraklasy! Tylko u nas!
-
-
U NASZYCH RYWALI.... prywatne "pogaduchy" będą kasowane
.......W sumie po odcierpieniu karencji to Legia będzie mieć większe szanse, żeby zakwalifikować się do pucharów........
Wiesz co panie Giza???? ech szkoda gadać. powiedz to tym chłopakom w twarz co zostali w Cracovii. Im sie chce biegać po boisku w Cracovii , w przeciwienstwie do ciebie gwiazdo.
Oj Gizmo, a myślalem ze nigdy nie przeczytam wywiadu w którym piłkarz Cracovii mowi farmazon o nie odmawianiu Legii.
Ciekawe czy pokaze tez (L) na palcach...?
Awaria 100% racji. Mogl odejsc elegancko. Gadanie takich rzeczy uw?acza naszym chlopakom.
Giza już trenuje z Legią
Na poniedziałkowym treningu Legii, zgodnie z zapowiedziami, pojawił się Piotr Giza. Nowy nabytek wojskowych ma więc już za sobą pierwsze zajęcia na Łazienkowskiej.
[img]http://legia.com/index.php?id=download&mode=2&sid=f63cb722d430ced2ddf2e0eb6c22d4a2&ver=1[/img]
Ok. 10:30 "Gizmo", ubrany już w barwy Legii, wyszedł na boczne boisko, gdzie rozpoczęły się ćwiczenia. Te nie należały do zbyt intensywnych, ze względu na wczorajsze spotkanie z Cracovią.
Giza podczas zajęć trzymał się razem z Bartłomiejem Grzelakiem. Później musiał jednak radzić sobie sam. "Grzelu", jak wszyscy zawodnicy z wyjściowej jedenastki z wczorajszego meczu, biegał bowiem dłużej od reszty piłkarzy. W tym czasie "Gizmo" już pod okiem trenera Ryszarda Szula biegał na krótkich dystansach.
Po biegach rozegrany został krótki mecz.
[img]http://legia.com/index.php?id=download&mode=2&sid=4817cf59c02d1ae98e1a624203b0ab15&ver=1[/img]
Wzięli w nim udział także Jan Urban i Jacek Magiera. Trener wojskowych kilka razy potwierdził, że wciąż pamięta jak gra się w piłkę na wysokim poziomie.
[img]http://legia.com/index.php?id=download&mode=2&sid=268f39d545684b471f55bd9945d820fd&ver=1[/img]
Gorszy od niego nie chciał być także Jan Mucha, który dziś zagrał w polu. Po jednym z jego dobrych uderzeń głową, piłka wylądowała nawet na poprzeczce. W meczu nie wzięli udziału zawodnicy, którzy zagrali wczoraj przeciwko Cracovii. Zamiast klasycznej piłki, rywalizowali w meczu siatkonogi.
W treningu wzięło udział także trzech zawodników z młodzieżowej drużyny Legii, która rozegra dziś swój mecz w Krakowie. Jacek Skrzyński, Jakub Ambrożewicz i Jakub Polniak mieli więc okazję trenować razem z pierwszym zespołem.
Koniec treningu nie oznaczał końca obowiązków Gizy. Zawodnik dopiero dziś w nocy przyjechał do Warszawy i na pewno nie może narzekać na nudę. Po południu czekały go jeszcze badania, na które pojechał razem z doktorem Stanisławem Machowskim. Wyjeżdżając z Łazienkowskiej "Gizmo" mijał się z Dawidem Janczykiem, który także zawitał dziś do swojego byłego klubu.
Źródło: Legia.Live - T.Janus
Blady Niko Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Ale musiałem
> podnieść rękawicę. Przecież Legii się nie
> odmawia - mówi wypożyczony do Legii Piotr Giza,
> Źródło: Dziennik
>
>
>
No to mamy, drogi Piotrze, różne poglądy...
Dla mnie akurat (i dla wielu osób jako tak związanych z piłką nożną) Legia akurat jest takim klubem, któremu właśnie z przyjemnością bym odmówił...
Jest kilka takich klubów... :D
PS. Po przeczytaniu tych wywiadów sądzę, że w sparringach i na treningach Giza celowo w ogóle odpuścił walkę o skład w Cracovii. Majewski w jakimś wywiadzie parę tygodni temu powiedział, że to czy Giza będzie w pierwszym składzie zależy tylko od Piotrka. Chyba jemu zależało na czymś wręcz przeciwnym.
szczerze to jebac go za ta wypowiedz. stal sie szmata a mogl zostac w sercach wielu pasiakow.
"i juz jest legionistą więc wolałby zeby wygrała Legia"...
k.u.r.w.a. mać-odrobiną dyplomacji móglby sie wykazać-szkoda ze dawniej nie był taki gadatliwy....
legionista za piątke.... psia krew...
I tym optymistycznytm akcentem konczymy temat Gizy w Pasach.
pozostaje mu zyczyc zeby sie na swoim podejsciu przejechał i to bolesnie.
Chyba ma w uszach głos z trybun "biegaj Giza, biegaj". Oby do grudnia ;)
Gizmo do zobaczenia w grudniu !!
zawsze przypuszczalem ze c..ka z Ciebie i nie masz jaj :) TERAZ juz jestem tego pewny !!
co za charakter eech
PIENIADZE PIENIADZE PIENIADZE, oj jeszcze treningu nie odbyl i juz niby " przywiazanie " do Cracovii , tyle lat , wszystko jej zawdziecza odeszlo z dnia na dzien !
chyba lepiej bedzie jak uda Ci sie opcja transferu definitywnego !
pomimo niewatpliwych umiejetnosci i talentu ja takich ludzi w Cracovii wolalbym nie ogladac ( ale kazdy ma swoje zdanie )
Z tych wywiadów wygląda, ze nasza gwiazdka już dawno sobie zaplanowała wylot z cracoviackiego gniazdka.Sprawę opóźniała tylko dyskusja o pieniądzach.Kasa misiu,kasa!!!
A ja widząc "chodzonego" Gizy na sparingu z Ruchem w Ustroniu uważałem, że może to Majewski robi mu krzywdę i Pan piłkarz się słusznie na niego obraził.
Ale, coś mi się wydaję, że za rok sie znowu zobaczymy na Wielickiej ( bo raczej nie chciałbym go już widzieć grającego na Kałuży, jeżeli już tak mocno jest zaangażowany w kibicowanie Legii), bo jakoś nie wierzę, że z jego psychiką daleko zajedzie w tym nowym ukochanym klubie. ( a tfu !!!)
CRACOVIA SACRA
źródło: dziennik
i to prawie wszystko naten temat
A teraz sio od komputerow i idziemy na Mlodą Ekstraklase
Zagłębie Lubin ma pieniądze na stadion
AAA
PAP | 2007.07.30 14:45
100 milionów złotych otrzymał klub piłkarski Zagłębie Lubin od swojego strategicznego sponsora, KGHM Polska Miedź S.A. na budowę nowego stadionu - poinformowała oficjalna strona internetowa mistrza Polski.
Pierwsze prace przy nowym stadionie zaplanowano na wrzesień tego roku, natomiast ich zakończenie przewiduje się za dwa lata.
Obok budowy stadionu w Lubinie ma zostać także zrealizowana inna inwestycja, związana z Euro-2012. "Planujemy wybudowanie w Lubinie kompleksu sportowego wraz z hotelem - wyjawił prezes miedziowej spółki - Chodzi nam o to, aby jedna z reprezentacji, które zakwalifikują się do mistrzostw, grająca swoje mecze we Wrocławiu, stacjonowała u nas."
www.wp.pl
Za pieniądze wszystkich Polaków będą mieć stadion :(
Dawno, dawno temu... Polonia Bytom zdobyła "Puchar Ameryki". Czy to oznaczało, że jest najlepszą drużyną w Ameryce?
Rozstrzyga się przetarg na remont stadionu Polonii. Instalacja oświetlenia, podgrzewanej murawy oraz dodatkowych krzesełek to może być jednak za mało, rozgrywać w Bytomiu mecze ekstraklasy nawet w rundzie wiosennej! Powód? Brak zadaszenia
W związku z fatalnym stanem bytomskiego stadionu Polonia będzie zmuszona grać I-ligowe mecze w roli gospodarza w Chorzowie. Jednocześnie trwają jednak prace nad doprowadzeniem obiektu przy ul. Olimpijskiej do standardów ekstraklasy. Miasto wyłożyło 8,4 mln zł na budowę masztów oświetleniowych, podgrzewanej murawy oraz dodatkowych krzesełek (w sumie ma być ich 3 tys.). - Do przetargu zgłosiły się dwa konsorcja. Tylko pierwsze, reprezentowane m.in. przez firmę Thorn, spełniło wymagania finansowe, ale w jego ofercie zabrakło koniecznych referencji. Daliśmy mu czas do wtorku rano na uzupełnienie braku. Jeżeli dokumenty nie zostaną dostarczone, to rozpoczniemy wówczas negocjacje z drugim konsorcjum (m.in. firma Zielona Architektura), które zaproponowało ofertę droższą o 300 tys. zł - mówi Damian Gaweł, dyrektor bytomskiego OSiR-u.
Czy w razie konieczności w mieście znajdą się dodatkowe pieniądze na stadion? - Różnica nie jest duża i na pewno dałoby się z tego wyjść. Trochę zaskoczyła nas mała liczba firm, które stanęły do przetargu. Na rynku budowlanym jest jednak boom i wiele przedsiębiorstw jest zaangażowanych w inne projekty. Ale dla nas to może dobrze, bo zmniejsza się ryzyko oprotestowania wyników przetargu - twierdzi Gaweł.
Niezależnie od tego, jaki oferent zostanie wybrany, prace na Olimpijskiej mają ruszyć lada dzień. Czy po ich zakończeniu Polonia będzie w końcu mogła zagrać na własnym stadionie? Okazuje się, że niekoniecznie! - Na obiekcie powinno być też zadaszenie przynajmniej na 1000 miejsc - twierdzi Eugeniusz Kolator, wiceprezes PZPN-u (obecnie jest prowizoryczny daszek dla kilkudziesięciu kibiców). - Rzeczywiście, podczas rozmów w związku usłyszeliśmy, że jeśli nie będzie trybuny, to nie będzie też gry - przyznaje Gaweł. Dlatego działacze Polonii lansują pomysł szybkiego uruchomienia drugiej fazy remontu stadionu, który zakładałby budowę nowej, zadaszonej trybuny. - Liczymy na jej szybkie powstanie. Do marca może się dużo wydarzyć - przekonuje Andrzej Izydorczyk, wiceprezes Polonii.
[b]Inna sprawa to fatalny stan budynku klubowego, który również mógłby zostać zakwestionowany przez PZPN. Powstał więc pomysł, by tymczasowo jako zaplecze techniczne dla drużyn grających na Olimpijskiej służyły... kontenery. Takie rozwiązanie z powodzeniem stosowane jest na stadionie Cracovii. - Jesteśmy zdeterminowani, aby wiosną zagrać już u siebie. Dlatego rozwiązanie z kontenerami jest realne - mówi Izydorczyk.
ezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej[/b]
W 1973 roku ówczesny członek zarządu Ruchu Chorzów oraz dyrektor Hutniczego Przedsiębiorstwa Remontowego Jan Stokłosa został oddelegowany do pracy w roli prezesa Polonii Bytom. Swoją działalność rozpoczął m.in. od rozebrania przedwojennej drewnianej trybunki na bytomskim stadionie. W tym samym czasie postawiono - w teorii na okres prac przy budowie nowej trybuny - kontener działający jako zaplecze. Trybuna nie powstała, a kontener stoi do dziś. Co prawda trochę się od tego czasu pochylił, ale wciąż służy jako budynek klubowy.
źródło: gazeta.pl
Ps.Jak myślę o tym, iż najstarszy klub w Polsce ma zaplecze stadionowe w kontenerach to dostaje drgawek.
Mecz Górnika z Legią zobaczy tylko czternaście tysięcy kibiców
Od wczoraj trwa przedsprzedaż biletów na ligowy szlagier w Zabrzu. Zainteresowanie jest ogromne, ale mecz będzie mogło obejrzeć tylko... czternaście tysięcy widzów!
Pod kasą stadionu Górnika kolejka jest właściwie cały czas. Wszystko wskazuje na to, że bilety na bardzo ciekawie zapowiadający się mecz z Legią (niedziela, godz. 18.45) mogą w komplecie rozejść się w przedsprzedaży. Tylko posiadacze karnetów mogą być pewni, że mecz zobaczą.
- Sprzedaliśmy blisko 5 tys. karnetów. Dodatkowo przygotowaliśmy około 9 tys. biletów - mówi Krzysztof Maj, dyrektor zabrzańskiego klubu.
W tym sezonie Górnik może wpuszczać na swoje mecze maksimum 14 tys. widzów. Zgodę na taką frekwencję wydała policja.
- W ubiegłym sezonie mecze na Roosevelta mogło oglądać 9 tys. kibiców, teraz podnieśliśmy tę liczbę o kolejne 5 tys. Nie było negatywnych zdarzeń na samych obiekcie, ponadto wzmocniono sektor kibiców i to są powody naszej zgody na większą liczbę ludzi na trybunach - wyjaśnia Marek Wypych, rzecznik zabrzańskiej policji.
Dodajmy, że w okresie wakacyjnym (do końca sierpnia) mecze Górnika na swoim obiekcie będą odbywać się wyłącznie w piątki bądź niedzielę. W soboty bowiem w tym okresie na przylegającym do klubu terenie organizowane są koncerty muzyczne.
Oprawa meczu z Legią ma być niespotykana.
- 15 tys. baloników i serpentyn, zespół muzyczny, konkursy dla kibiców, a nawet lądowanie spadochroniarzy na stadionie! W loży honorowej zasiądą m.in. Paweł Dangel, prezes Allianz Polska, oraz wiceprezes Michael Mueller.
Górnik tymczasem wciąż myśli o wzmocnieniu linii obrony. Nie udało się sprowadzić awizowanego reprezentanta Kostaryki, natomiast możliwe, że jutro na Roosevelta zamelduje się defensor z Łotwy.
- To zawodnik z doświadczeniem, który mógłby wzmocnić zespół. Byłoby możliwe zgłoszenie go do rozgrywek jeszcze przed meczem z Legią - informuje Krzysztof Hetmański, dyrektor sportowy Górnika.
[Gazeta Wyborcza]
O tym, jak pan redaktor Rowiński próbował prowokować Piotra Gizę.
==
Maciej Rowiński:
- Zdaje sobie Pan sprawę, że po przyjściu do Legii Pana wartość wynosi ponad mln euro?
Piotr Giza:
- Dlaczego?
Maciej Rowiński:
- Marcin Burkhardt i Junior zostali za taką kwotę kupieni przez Legię. Po Pana pozyskaniu właściciele klubu chcą ich się pozbyć...
Piotr Giza:
- Takimi spekulacjami nie zamierzam się zajmować. Przyjechałem do Warszawy, żeby grać, a nie kombinować.
Maciej Rowiński:
- Trener Cracovii Stefan Majewski mówił, że Pan właśnie kombinuje, zamiast trenować.
Piotr Giza:
- Niech trener lepiej popatrzy na siebie, a dopiero później ocenia innych. Przez poprzednie 4,5 roku, które spędziłem w Cracovii, nikt nie miał do mnie pretensji o moje podejście do treningów. Nagle przez pół roku miałbym inaczej pracować?
Maciej Rowiński:
- Miał Pan z Majewskim na pieńku?
Piotr Giza:
- Nie. Po prostu trener miał inną koncepcję gry drużyny. Nie było w niej dla mnie miejsca. Dlatego siedziałem na ławce.
Maciej Rowiński:
- Może dlatego, że "Doktor" Majewski uważał Pana za lenia. Nie ukrywał swego zdania przed dziennikarzami.
Piotr Giza:
- Nie chcę ciągnąć tego wątku. Teraz jestem w Legii.
Maciej Rowiński:
- Znalazł się Pan w niej dość niespodziewanie...
Piotr Giza:
- Dla mnie nie była to niespodzianka. Pierwsze pogłoski w prasie na temat mojego przyjścia do Legii nie były do końca wyssane z palca. Prowadziłem rozmowy z działaczami tego klubu i w końcu doszliśmy do porozumienia.
Maciej Rowiński:
- Z Lechem, Górnikiem, Groclinem, Koroną i Rapidem Bukareszt też ponoć doszedł Pan do porozumienia...
Piotr Giza:
- Oferta Legii była najbardziej konkretna i korzystna.
Maciej Rowiński:
- Jak się Panu udało podpisać roczny kontrakt z Legią, skoro właściciel Cracovii profesor Filipiak nie zarzekał się, że nie puści Pana do innego polskiego klubu?
Piotr Giza:
- Uczciwie z nim porozmawiałem. Powiedziałem, że chcę, by Cracovia sprzedała mnie lub wypożyczyła.
Maciej Rowiński:
- Jakich argumentów Pan użył?
Piotr Giza:
- Każdy używał swoich. Moje przeważyły i profesor zmienił zdanie.
Maciej Rowiński:
- Dlaczego tak bardzo chciał Pan opuścić Cracovię?
Piotr Giza:
- Bo przez ostatnie miesiące nie grałem. Było mi w tym okresie bardzo ciężko.
Maciej Rowiński:
- W Legii też Pan nie ma pewnego miejsca w jedenastce. Są w niej Vuković, Roger, Ekwueme, nie mówiąc o Burkhardtdzie i Juniorze...
Piotr Giza:
- Dla mnie najważniejsze jest to, że w Legii mam szansę się odbudować. W stołecznym klubie występuje wielu świetnych piłkarzy. Trenując z nimi, łatwiej mi będzie osiągnąć dobra formę. Zespół ma ogromny potencjał, a ja jestem tu po to, by pomóc mu odzyskać mistrzostwo.
Maciej Rowiński:
- Wie Pan to już po pierwszym treningu z Legią?
Piotr Giza:
- Tak, bo zacząłem od wysokiego C. Podczas pierwszych zajęć trenowałem jak równy z równym z pozostałymi piłkarzami. Pograłem, pobiegałem. Bardzo mi się tutaj spodobało.
Maciej Rowiński:
- I już zaprzyjaźnił się Pan z Bartkiem Grzelakiem?
Piotr Giza:
- Znamy się jeszcze z czasów reprezentacji.
Maciej Rowiński:
- A Łukasza Surmę Pan zna?
Piotr Giza:
- Tylko z boiska.
Maciej Rowiński:
- Kibice nie lubili go zbytnio...
Piotr Giza:
- Dlaczego?
Maciej Rowiński:
- Bo był krakusem. Tak jak Pan.
Piotr Giza:
- Cóż, może mnie polubią...
Maciej Rowiński:
- Jaki jest na to sposób?
Piotr Giza:
- Jedyny możliwy - dobra gra.
Maciej Rowiński:
- Komu Pan kibicował w niedzielnym meczu?
Piotr Giza:
- W piątek zostałem piłkarzem Legii, więc wolałem, żeby to mój nowy klub wygrał. Ale Cracovii życzę wszystkiego najlepszego.
Źródło: Życie Warszawy
Wieczorem Lubin zagra o pół miliona
Pół miliona złotych specjalnej premii obiecał prezes Zagłębia Robert Pietryszyn swoim piłkarzom za przejście Steauy Bukareszt w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów.
- Mam nadzieję, że będę musiał im to wypłacić. Taki wydatek to sama przyjemność. - mówi Robert Pietryszyn.
Szef miedziowego klubu wie, jak zmotywować swoich graczy. Kiedy Zagłębie w rundzie wiosennej minionego sezonu walczyło o mistrzostwo Polski, Pietryszyn podniósł premie za ligowe zwycięstwa do gigantycznej jak na krajowe standardy kwoty 200 tysięcy złotych za wygrany mecz. Warunek był tylko jeden - płacił, jeśli Zagłębie zajmowało miejsce w pierwszej dwójce. Na koniec wygrało ligę. Teraz Pietryszyn zadbał o kolejną specjalną premię.
Za awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów wypłaci pół miliona złotych.
- Zawodnicy wiedzą, o co grają i doskonale zdają sobie sprawę, że to jest olbrzymia szansa dla nich i dla całej polskiej piłki - przyznaje prezes lubińskiego klubu. Jeśli natomiast Zagłębie przejdzie 3. rundę i awansuje do fazy grupowej, to piłkarze otrzymają do podziału rekordową premię w wysokości aż 8 milionów złotych! Jednak to temat nie na dziś, do niego będzie można niebawem wrócić.
Źródło: Przegląd Sportowy
A pan Crac przedrukował wywiad Gizy z Zycia Warszawy, ale zdążył go już na swój sposób ocenzurować, aby przypadkiem ktoś nie pomyślał coś złego na temat jednego z "rodzinki nieodżałowanego WS"
Wyciął następujący fragment:
- Komu Pan kibicował w niedzielnym meczu?
Piotr Giza:
- W piątek zostałem piłkarzem Legii, więc wolałem, żeby to mój nowy klub wygrał. Ale Cracovii życzę wszystkiego najlepszego.
CRACOVIA SACRA
Wydział Szkolenia PZPN - 31 lipca
Wydział Szkolenia PZPN postanowił wystąpić do Komisji Licencyjnej PZPN z zapytaniem na jakiej podstawie wydano niektórym klubom licencje na grę w Orange Ekstraklasie bez uwzględnienia wymogów licencyjnych wobec trenerów prowadzących zespoły w Orange Ekstraklasie i II lidze.
Wydział Szkolenia PZPN postanowił również wystąpić do Wydziału Dyscypliny PZPN z wnioskiem o wyciągnięcie konsekwencji wobec klubów, które nie dopełniły wymogów uchwały w sprawie licencji trenerskich uprawniających do prowadzania zespołów Ekstraklasy i II ligi piłki nożnej.
Źródło: PZPN
Dolha jednak w Lechu:D:D:D
http://l.interia.pl/ah0
Ujek wyleci z ekstraklasy?
Nadchodzą ciężkie czasy dla piłkarzy, którzy handlowali meczami. Wydział Dyscypliny PZPN zamierza karać również piłkarzy, a nie tylko kluby. Na pierwszy ogień może pójść Mariusz Ujek. Obecny piłkarz GKS Bełchatów jest na szczycie piramidy najbardziej umoczonych w korupcyjny proceder. Prokurator zarzuca mu wręczanie i obiecywanie korzyści majątkowych osobom, które miały wpływ na wyniki spotkań Zagłębia Sosnowiec. Ale to nie wszystko. Niektóre mecze Zagłębia były sprzedawane, a piłkarze na czele z Ujkiem obstawiali ich wyniki w zakładach bukmacherskich. Dla takich ludzi nie ma miejsca w polskiej piłce.
Sędziowie zamieszani w aferę korupcyjną znikają z ligowych boisk, działacze i trenerzy umoczeni w handel meczami też nie mają szans na powrót do piłki, a tymczasem piłkarze grają w najlepsze. A Ujek jest nawet powoływany do reprezentacji Polski.
Michał Tomczak, szef Wydziału Dyscypliny PZPN, stwierdził, że na czele piramidy korupcyjnej w Zagłębiu stał zawodnik, który dziś ociera się o reprezentację. Naturalnie chodzi o Mariusza Ujka.
- Na razie nikt nie wziął się za piłkarzy, którzy byli odpowiedzialni za kupowanie i sprzedawanie meczów. Czas pobłażania na pewno niebawem dobiegnie końca - podkreśla Tomczak.
O tym, że piłkarz grał w zakładach bukmacherskich w Sosnowcu, wiedzieli wszyscy. Piłkarz niejednokrotnie był widywany w sosnowieckich punktach bukmacherskich. Gdy wiadomość rozeszła się po mieście, piłkarz zaczął obstawiać w sąsiednich Katowicach. W klubie nikt nie złapał go za rękę, ale gdy do Zagłębia wydzwaniali zdenerwowani kibice, Ujek został wezwany na dywanik i ukarany wysoką grzywną.
Nic sobie jednak z tego nie robił, tylko obstawiał mecze. Jak udało nam się dowiedzieć, Mariusz Ujek często pożyczał spore sumy od piłkarzy, nawet do piętnastu tysięcy.
- Ale podobno zawsze oddawał - dodaje z uśmiechem nasz informator. Widać miał z czego.
Źródło: dziennik.pl - Łukasz Zaranek
Legia przebije Schalke?
To może być rekordowy transfer w ekstraklasie. Legia jest gotowa zapłacić nawet 2 mln euro za króla strzelców serbskiej ekstraklasy Ranko Despotovicia. W poprzednim sezonie Serb strzelił dla Vojvodiny Novy Sad 17 goli. Na razie jego klub odrzucił ofertę Schalke 04 Gelsenkirchen. Niemcy oferowali za niego 1,2 mln euro. Legia, która latem na sprzedaży zawodników zarobiła ok. 9 mln euro, pilnie poszukuje napastnika. Dlatego gotowa jest wyłożyć nawet dwa razy więcej niż Niemcy.
- Despotović to objawienie serbskiej ligi. Jeszcze rok temu kosztował 200-300 tysięcy euro. Teraz nastrzelał goli i cena skoczyła gwałtownie - mówi menedżer Janusz Olędzki.
Napastnik Vojvodiny ma 24 lata, mierzy 185 cm. Ma ważny kontrakt ze swoim klubem do 2009 roku. Przez niemiecki transfermarkt.de jest wyceniany na 475 tys euro.
- Schalke zaproponowało dokładnie 1,2 miliona - mówi Miroslav Milinković, serbski agent, który umieścił w Legii Miroslava Radovicia. Firma, w której pracuje Milinković, Invest Football, jest właścicielem, karty zawodniczej Despotovicia. - Jeśli Legia wyłoży dwa miliony, to możemy siadać do rozmów - stwierdza Serb.
Legia zarobiła tego lata na sprzedaży piłkarzy aż 9 milionów euro i może sobie na to pozwolić. Zwłaszcza, że Despotović to zawodnik z najwyższej półki, kompletny, na dodatek młody - ma dopiero 24 lata.
- Już teraz mówi się w Serbii, że lada chwila będzie stanowił o sile reprezentacji - opowiada Milinković. Despotović miał kapitalne wejście w nowy sezon. W eliminacjach Pucharu UEFA strzelił trzy gole szkockiemu Hibernianowi, a Vojvodina wygrała aż 5:1. O zainteresowaniu Legii napastnikiem Vojvodiny napisała już prasa w Novym Sadzie.
Źródło: trenasfermarkt.de / Fakt / legia.net
Działacze Górnika Zabrze zabiegają, aby w szlagierowo zapowiadającym się spotkaniu z Legią Warszawa mógł zagrać Tomasz Hajto. Piłkarz powinien pauzować za żółte kartki z poprzedniego sezonu w pierwszym pojedynku rundy jesiennej rozgrywanym z Wisłą Kraków w Krakowie. Ten mecz jednak na życzenie Wisły przełożono i - ku irytacji szefów naszego klubu - Hajto musiałby teraz wypaść ze składu na mecz z Legią rozgrywany w Zabrzu.
źródło: Górnik Zabrze
Działacze Polonii Bytom dostali z PZPN faks z informacją, że klub został ukarany odjęciem trzech punktów. W piśmie jest także adnotacja, że centrala odwiesiła nałożony na Polonię w marcu zakaz dokonywania transferów.
W Bytomiu czytając pismo nie wiedzieli, śmiać się, czy płakać.
- Dla nas najistotniejsze jest, że możemy znów dokonywać transferów - wyjaśnia prezes Damian Bartyla, który o ujemnych punktach rozmawiać już nie chce.
- Nie mogę, bo musiałbym to wyśmiać, a nie chcę się narazić PZPN - mówią w klubie.
Sprawa dlatego jest tak śmieszna, bo trzy punkty zostały odjęte od dorobku zgromadzonego w sezonie 2006/07. Wtedy Polonia grała w II lidze i wywalczyła awans. Jednak, nawet po odjęciu punktów, tabela się nie zmieni. Polonia pozostałaby na trzecim, premiowanym awansem miejscu.
- PZPN chciał pokazać, że jego istnienie ma sens - to znów głos z klubu.
Tylko czy sens ma wydawania tak śmiesznych decyzji?
- Ta kara ma wymiar wyłącznie symboliczny - tłumaczy rzecznik prasowy PZPN Zbigniew Koźmiński - Znów domagacie się jakichś sankcji, a w futbolu trzeba być elastycznym. Polonia ma wiele problemów i nie chcieliśmy jej dobijać odejmując punkty w tym sezonie. Zresztą, co byśmy nie zrobili, prasa zawsze powie, że jest źle. Moim zdaniem, minus trzy punkty za poprzedni sezon to wystarczająca przestroga dla Polonii i tych klubów, które nie płacą w terminie zobowiązań. W którymś przypadku kara ta może w końcu zaboleć.
Źródło: Przegląd Sportowy
Mateusz Borek walczy o odwieszenie Hajty oraz wykluczenie Radovicia
Górnik Zabrze czyni starania, żeby PZPN odwiesił Tomasza Hajtę przed meczem z Legią. Hajto po otrzymaniu 10 żółtej kartki w przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu musi pauzować dwa mecze. Połowę kary już odbył, druga połowa przypadała na pierwszy mecz nowego sezonu. Pierwszy mecz jego nowy klub, Górnik Zabrze, miał grać z Wisłą, ale ta uciekła do Stanów. Hajto już wtedy żałował, bo bardziej nastawiał się na spotkanie Legią, a ten mecz - jeśli PZPN nie zrobi jakiejś wolty - przejdzie mu koło nosa.
Górnik jednak walczy, a pomaga topowy polski dziennikarz, Mateusz Borek, prywatnie przyjaciel Hajty. Borek w "Przeglądzie Sportowym" pisze: [i]"Przeniesienie kary za żółte kartki na następny sezon to faktycznie jakieś nieporozumienie. Mecz przed telewizorem dla Kolendowicza, dwa na trybunach dla Hajty. Jak się do tego ma kara zaledwie czterech spotkań pauzy dla Dicksona Choto, który fachowym i rozmyślnym kopnięciem w stylu karate mało nie złamał kręgosłupa Łukaszowi Piszczkowi, a wcześniej dostał zaledwie jeden mecz za oplucie Vidasa Alunderisa?"[/i] - grzmi "Mati".
To nie wszystko. Borek domaga się również kary dla Miroslava Radovicia, który otrzymał dwie żółte kartki w meczu z Cracovią, ale zgodnie z przepisami będzie mógł zagrać w Zabrzu. Borek nawołuje do weryfikacji kary przez Komisję Ligi Ekstraklasy S.A. Powołuje się na byłego sędziego, Mirosława Ryszkę, według którego za odkopnięcie piłki Serb powinien dostać nie drugą żółtą kartkę, ale od razu czerwoną.
Zabiegi "Matiego" mogą przynieść skutek. Obszerny tekst Borka w sprawie kolegi nie przejdzie pewnie bez echa wśród decydentów. Borek to przecież jedno z największych nazwisk w polskim dziennikarstwie sportowym, człowiek, który w trakcie mistrzostw świata w Niemczech kreował się na dziekana akredytowanych przy reprezentacji przedstawicieli mediów.
- W czwartek zajmiemy się sprawą Radovicia. Nie jest na razie przesądzone, czy Serb zagra z Górnikiem. Przepisy dopuszczają weryfikację decyzji sędziego, choćby na podstawie zapisu wideo. I komisja w czwartek taką decyzję podejmie - mówi przewodniczący komisji Rafał Tomczyński.
Dziwnym trafem Hajto również uważa, że Radović nie powinien zagrać z Górnikiem.
- To skandal! Jesteśmy w strukturach UEFA oraz FIFA, a przepisy w PZPN mamy z epoki kamienia łupanego. Nie ma innej ligi na świecie, gdzie w meczu dostajesz dwie żółte kartki, a więc w konsekwencji czerwoną i nie ponosisz żadnej kary - piekli się Hajto, a my mamy wrażenie, że zawodnikowi, dziennikarzowi oraz Górnikowi Zabrze nie tyle chodzi o odwieszenie Hajty, co o wyautowanie Radovicia.
Źródło: legia.com.pl - Marcin Żuk
Będą się trzepać po pyskach
Po remisie 0:0 w pierwszym meczu z Azerami, przyszła ligowa klęska 1:4 z Ruchem.
- Ciężko nawet wracać myślami do tego, co stało się w meczu z Ruchem. To był nokaut - przyznaje trener Zieliński. - Ale i tak nie mogę zrozumieć tej nagonki na mnie i zespół. Jeszcze dwa miesiące temu byłem wychwalany pod niebiosa za sukcesy w Wodzisławiu. A teraz? Jest tylko wielka krytyka. Proszę państwa, futbol to nie fabryka, tu z dnia na dzień dobrego wyniku się nie osiągnie - przekonuje.
Po meczu z Ruchem piłkarze Groclinu spotkali się z prezesem Zbigniewem Drzymałą. Jak zdradza Zieliński, rozmowa była szczera i rzeczowa, ale żadnego ultimatum właściciel klubu nie postawił.
- W spotkaniu z Azerami na boisku musi pojawić się inny Groclin. Ale żeby to osiągnąć, musimy się mocno po pyskach trzepać - obrazowo tłumaczy Zieliński.
Po odejściu z Groclinu Piotra Świerczewskiego nowym liderem zespołu ma być Piotr Rocki. "Rocky" zapewnia, że dzisiaj wpadki nie będzie.
- Nie może jej być! Mamy wygrać 2:0 albo 3:0 i tyle. Limit "baboli" już chyba wykorzystaliśmy na cały sezon - śmieje się piłkarz Groclinu.
Źródło: Super Express - Przemysław Ofiara
Jak to w Chorzowie? Przeciez grali w Grodzisku.
Ale kibiców było więcej z Chorzowa więc myślał że grali w Chorzowie :)
Mogło tak być. Ale prawdopodobne jest też, że to pan Przemysław niezbyt uważnie "streszczał" wypowiedź pana trenera. Tak czy inaczej, dziękuję za zwrócenie uwagi i poprawiam.
Trener Lecha Poznań Franciszek Smuda wyjaśnia dziennikarzom przyczyny nagłej zmiany numeru telefonu:
[i]- Niedawno odebrałem telefon, gdzie jakiś dziecięcy głos pytał mnie, którego bramkarza wystawię w Kielcach. Rozumiecie? Dzieci już do mnie wydzwaniają![/i]
Drzymont nie będzie grał w Koronie
Szefowie kieleckiej Korony zadecydowali, że do czasu wyjaśnienia oskarżeń wobec obecnego piłkarza klubu Marcina Drzymonta w związku z aferą korupcyjną w Zagłębiu Sosnowiec, zawodnik nie będzie grał w Koronie!
Zarzuty wobec Zagłębia dotyczą okresu od sierpnia 2003 do maja 2006 roku i 28 meczów. 19 z nich Zagłębie wygrało, trzy zremisowało i sześć przegrało. Reprezentujący sosnowiecki klub mecenas Tomasz Damięcki ujawnił w czwartek 12 nazwisk, które pojawiają się w dokumentach zebranych przez prokuraturę. Są na niej m.in. piłkarz Kolportera Korony Marcin Drzymont oraz byli gracze KSZO Ostrowiec Wojciech Małocha i Bogdan Pikuta oraz trener Krzysztof Tochel.
==
Oświadczenie władz Korony Kielce
W związku publicznymi oskarżeniami ze strony działaczy Zagłębia Sosnowiec, które pojawiły się wobec Marcina Drzymonta, nie przesądzając o jego winie, zarząd Kolportera Korony zdecydował, że do czasu wyjaśnienia sprawy zawodnik ten nie będzie reprezentował klubu Kolporter Korona w oficjalnych rozgrywkach.
Właściciel Korony wspólnie z zarządem klubu podkreśla, że nigdy nie tolerował i nie będzie tolerował działań korupcyjnych, niezależnie od tego, czy będą one skierowane przeciwko Koronie, czy jakiemukolwiek innemu klubowi piłkarskiemu.
Krzysztof Klicki, Adam Żak, Paweł Janas
Źródło: Gazeta Wyborcza, Kielce
Przed meczem w Kielcach Świerczewski mówi: "W Lechu są oszuści"
Kiedyś Piotr Świerczewski grał w barwach Lecha Poznań, a w piątek zagra - przeciwko niemu. Najpierw na boisku w meczu Korona Kielce - Lech, a lada dzień w... sądzie. Chce pozwać swój były klub, bo twierdzi, że działacze go oszukali. "Mam papiery na to, że Lech jest mi dłużny pieniądze" - zdradza piłkarz.
Na mecz z Lechem motywuje się pan specjalnie?
Jestem zawodowcem. Jak gram z Odrą Wodzisław, to mobilizuję się tak samo jak na mecz z Lechem. Wiadomo, że kiedy klub pozbywa się zawodnika, gdy go nie docenia, to on chce pokazać, że się pomylili. A Lech się mnie pozbył.
Czyli żal pozostał?
Dlaczego żal, wcale nie żal. Mam tylko na temat tego klubu swoje zdanie. Panowie Majchrzak (członek Rady Nadzorczej - redakcja) i Sołtys (kierownik ds. organizacyjnych - redakcja) to zwykli oszuści. Żal czy nie, oddam sprawę do sądu, bo mam papiery na to, że Lech jest mi dłużny pieniądze. Próbowali się ze mną dogadać z dziesięć razy, ale ja naprawdę mam ich już w dupie. To taki klub. Nie płacili piłkarzom pieniędzy i nie powinni za to dostawać licencji, ale jakoś zawsze ją dostawali. Aż przyszedł nowy właściciel i po sprawie, tak? Cały czas jechali na obietnicach. A teraz Ruch Chorzów wywalczył awans w sportowej walce - proszę, od razu kłopoty z licencją, bo czegoś tam nie zapłacili. Dużo firm w Polsce płaci z opóźnieniami. Tylko Ruch miał plan naprawy kłopotów, chciał to zrobić.
Pana nowy klub, Korona Kielce, nie ma problemów z pieniędzmi, ale z dobrą grą na inaugurację - owszem.
Czemu od razu kłopoty? Przegraliśmy jeden mecz, z wicemistrzem Polski. Gdybyśmy polegli z beniaminkiem jakimś, to byłby kłopot.
Jednak trener Jacek Zieliński wyznał, że z Lechem już nie możecie przegrać. Drugi mecz sezonu i od razu nóż na gardle?
To nie żaden nóż na gardle. Z Lechem mamy przegrać? Jak? Przecież to drużyna, która w poprzednim sezonie powstała z dwóch bardzo dobrych zespołów, Amiki i Lecha. I co? I nic z tego nie wynikało. Przed własną publicznością naprawdę trudno byłoby przegrać z Lechem.
Nie wiadomo jednak, czy pan w tym meczu wystąpi. Na początek Jacek Zieliński posadził pana na ławce.
I dobrze, ja szanuję decyzje trenera. Przydam się na boisku, to będę grał. Wejdę na dziesięć minut -- też dobrze. Moje siedzenie na ławce wynika z tego, że mamy po prostu lepszych piłkarzy.
Nie do wiary. Piotr Świerczewski mówi, że ktoś jest od niego lepszy!?
A co mam mówić. Gdybym był taki dobry, to jeszcze grałbym w reprezentacji Polski. A ja już nie chcę. Mam 35 lat i pełen luz.
Ale ma pan też za sobą najlepszą rundę od powrotu do Polski - w barwach Groclinu.
Wcale nie taką najlepszą. Pamiętajcie, że zajęliśmy dopiero piąte miejsce. Fajnie było - dwa puchary, zgrany zespół. Prezes profesjonalista i jako biznesmen, i jako organizator. Pieniądze na czas, niekiedy więcej niż się człowiek spodziewał.
To pewnie dziwi pana taki słaby początek Dyskobolii.
Porażka z Ruchem, na dodatek u siebie, zaskoczyła mnie. W sumie tam doszedł Ślusarski, nie powinno być tak źle. Może trener Zieliński nie miał takich dobrych warunków do przygotowań jak Maciej Skorża? Nie wiem, tak sobie myślę tylko.
Nie denerwuje pana to, że sezon jeszcze się nie rozpoczął na dobre, a już są zawirowania w lidze. Degradacja Zagłębia Sosnowiec, ale dopiero po sezonie. Czy to ma sens?
Nie ma. Ale to już musztarda po obiedzie. Zamiast Zagłębia w lidze mogła grać Wisła Płock czy Lechia Gdańsk. Ale za późno się tym zajęto. Jak zwykle związek coś zawalił.
Źródło:
Taki widok na Roosevelta to w tym tygodniu rzecz codzienna. W poniedziałek zaczęła się przedsprzedaż biletów na jutrzejszy mecz z warszawską Legią.
[img]http://www.dzienniksport.com/images/stories/sierpien/3-kolejka-bilety-gornik-dh.jpg[/img]
Tylko w trzech pierwszych dniach sprzedano ponad cztery tysiące biletów.
- W takiej kolejce mogę stać - przyznał jeden z kibiców Górnika. - Czekałem na taki sezon wiele lat, Górnik w końcu nie powinien być chłopcem do bicia.
Nie ma już najmniejszej wątpliwości, że stadion na Roosevelta będzie w niedzielne popołudnie wypełniony do ostatniego miejsca. Na obiekcie powinno siąść około 14.000 widzów. Na taką widownię zgodziła się zabrzańska policja. Przypomnijmy, że jeszcze wiosną na mecze Górnika mogło chodzić tylko 9000 widzów. Inna rzecz, że ta liczba była notorycznie przekraczana.
Może się jednak okazać, że większym problemem jest loża VIP. Z naszych informacji wynika, że w budżecie miasta znalazło się około 500 tysięcy złotych na przebudowę loży VIP oraz szatni obu drużyn. Kwota niemała, można za niż wybudować zupełnie przyzwoity dom. Problem w tym, że na Górnika prace jeszcze się nie zaczęły i nie ma najmniejszej wątpliwości, że miejsca na loży zabraknie. Ponoć wszystko jest na etapie przetargu, co oznacza, że przynajmniej jesienią będzie bardzo ciasno.
Tymczasem tylko z firmy Allianz ma dojechać do Zabrza ponad 60 osób. A przedstawiciele gminy? Są jeszcze osoby, które wykupiły karnety VIP-owskie i - trudno o tym zapomnieć - dziennikarze, którzy wyjątkowo licznie chcą tej jesieni relacjonować mecze Górnika. Wszystkich pomieścić się nie da.
- Codziennie jak przyjeżdżam na trening do Zabrza i widzę te kolejki, to wiem jak ogromna spada na nas odpowiedzialność - mówi Konrad Gołoś, który chce mieszkać przez najbliższy rok w Zabrzu, ewentualnie w Gliwicach. Jak twierdzi, to wygodniejsze niż dojazdy z Krakowa.
Konrad jest gotowy do wyjścia na boisko. Jeżeli wyjdzie w niedzielę na boisko, powinien zająć miejsce w środku pomocy, u boku Jerzego Brzęczka. Z drugiej strony może grać na prawej pomocy, na lewej... Przyznaje, że wcześniej znał Sławomira Jarczyka i - to pewnie niespodzianka - Jerzego Brzęczka. Gołoś w Krakowie trzymał się blisko z Jakubem Błaszczykowskim, więc do jego wujka było już stosunkowo blisko. Teraz obaj mają decydować o obliczu drugiej linii Górnika.
Źródło: Sport
Czy Czesławowi Michniewiczowi uda się przed meczem z Wisłą wyciągnąć z zanadrza asa na wagę zwycięstwa?
72 godziny minęły od feralnego spotkania mistrzów Polski ze Steauą w kwalifikacjach Champions League. Mecz z Rumunami przeanalizowany został przez Czesława Michniewicza z każdej perspektywy. Z drugiej strony - jutro miedziowi zagrają w lidze z krakowską Wisłą. To absolutny szczyt Orange Ekstraklasy.
- Piłkarski kalendarz nie ma dla was litości...
- Jeśli ktoś chce narzekać, nie musi wcale grać w piłkę. Konfrontacja z Wisłą ma swe dobre i złe strony. Dobre - bo ewentualny sukces da chłopakom "kopa" przed rewanżem ze Steauą. Złe - bo to spotkanie kosztować nas będzie mnóstwo sił, tak potrzebnych w Bukareszcie.
- Potyczka ligowa też będzie tylko poligonem doświadczalnym przed pucharowym rewanżem?
- Niech żywi nie tracą nadziei... Dwumeczu z Rumunami jeszcze nie przegraliśmy, więc siłą rzeczy musimy myśleć o wyjeździe do Bukaresztu. Nie wiem jeszcze, jak - i kim - zagramy przeciwko Wiśle. Na pewno wybiegną na murawę ci, którzy w ostatnich treningach będą najświeżsi.
- Uciekał pan od określeń typu "magiczny romb"...
- ... bo to normalny system 1-4-4-2, tylko ze stosownymi boiskowymi zadaniami dla poszczególnych zawodników.
- Nie wszystkie jednak udało się we wtorek wykonać.
- Steaua na niewiele nam pozwoliła - to raz. Ale też przydarzyło się nam kilka błędów, strat, niecelnych podań - wszystko to wynikało z braku doświadczenia, z nadmiernych emocji towarzyszących temu meczowi. To nie była taka gra, jak w sporych fragmentach meczu z Bełchatowem o Superpuchar czy z Widzewem w lidze. Ale też iluż mamy w drużynie zawodników, którzy kiedykolwiek o taką stawkę grali? Rutyna i obycie w grach o taką stawkę - to podstawa. Dlaczego Wisła wygrała turniej w USA? Czy Sevilli nie zależało na zwycięstwie? Nie; krakowska drużyna spełnia warunek zawodników z odpowiednią dozą doświadczenia w składzie. I dlatego jest - moim zdaniem - głównym kandydatem do mistrzowskiego tytułu. Zresztą świadczy o tym polityka personalna, prowadzona w tym klubie od kilku tygodni.
- Myśli pan o publicznej deklaracji zainteresowania Łobodzińskim i Iwańskim?
- Gdybym był na miejscu Jacka Bednarza, pewnie w takim momencie też bym to powiedział. Nie jest to może specjalnie eleganckie przed bezpośrednią potyczką obu drużyn, ale pokazuje ambicje krakowian. Ich akurat stać na zapłacenie kwoty odstępnego, zapisanej w kontraktach obu tych zawodników. Nieprzypadkowo trafili do Wisły Kosowski i Niedzielan. Mam wrażenie, że to jest systematyczne działanie w kierunku odbudowy pozycji klubu również na międzynarodowej arenie: sięganie po najlepszych na rynku. Nam się to latem nie udało...
Źródło: Sport - Dariusz Leśnikowski
Z fotela menedżera
Krakowska Wisła, która przez ostatnie dziesięć lat była naszym sztandarowym klubem i przysporzyła nam wiele radości, niestety w ostatnim sezonie znalazła się na równi pochyłej i zakończyła mistrzostwa na ósmym - najgorszym w "erze Cupiała" miejscu. Wprawdzie aż tak słabej lokaty i po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat niższej od swojego lokalnego rywala, Cracovii nikt się na pewno nie spodziewał, to jednak wtajemniczeni przewidywali zadyszkę wiślaków.
Prezes Cupiał wpompował w swój klub gigantyczne pieniądze, lecz chyba troszeczkę zapomniał o organizacji swojego dodatkowego przedsiębiorstwa i zapłacił za to bardzo wysoką cenę. Brak równie charyzmatycznego trenera co Kasperczak, oraz menadżera lub jak kto woli dyrektora sportowego, gdy klub opuścił Mielcarski, a później młody Jakub Jarosz i nie do końca rozeznani w futbolowym świecie nowi prezesi, sądzę mało doglądani przez właściciela w ostatnim czasie, na pewno odpowiadają za zaistniałą sytuację w Wiśle.
Oczywiście wina spoczywa również na zblazowanych i mocno rozkapryszonych dotychczasowymi sukcesami łatwo osiąganymi na naszych boiskach - piłkarzach. Zabrakło na pewno trenera, który twardą ręką wstrząsnąłby nimi po odejściu "Henryka Wielkiego", a przyjście "miękkiego" Wernera Liczki wręcz doprowadziło do spotęgowania problemów. Później wprawdzie Jerzy Engel próbował poukładać zespół i praktycznie gdyby nie "pomyłka" sędziego przy bramce Penksy na kilkanaście minut przed końcem rewanżowego meczu z Panathinaikosem w Atenach, wywalczyłby awans do samej Champions League, a to ustawiłoby klub na wiele lat, lecz widocznie Polacy nie są tam mile widziani przez europejskich prominentów futbolowych. Przyjście rumuńskiego gwiazdora - Dana Petrescu, wstrząsnęło wprawdzie dość mocno graczami Wisły, ale nie poszły za tym umiejętności trenerskie wybuchowego Rumuna, więc wynik również nie był satysfakcjonujący samego Cupiała, a następnie przejęcie zespołu przez wielce ambitnego i słynącego z profesjonalizmu, świeżo upieczonego asystenta Leo Beenhakkera - Adama Nawałkę jeszcze obniżyło loty krakowian, a reszta to już była kompletna rozsypka drużyny.
Dlatego cieszyć się należy, że znów krakowianie mają menadżera w klubie - byłego zawodnika nomen omen Legii i Pogoni, Jacka Bednarza, a trener Maciej Skorża jest dziś obok Michniewicza najlepszym szkoleniowcem młodego pokolenia w Polsce i udowodnił już, że wiele potrafi, sami zawodnicy porównują już jego warsztat do warsztatu Henryka Kasperczaka, a to już w Wiśle bardzo wiele znaczy.
Źródło: Goool.pl - Radosław Osuch
Łukasz Jachimiak:
Zacznijmy nietypowo; dobrze pan sypia?
Andrzej Niedzielan:
- Dziękuję, coraz lepiej. Co prawda zdarza mi się obudzić w środku nocy i nie móc zasnąć od drugiej do czwartej, ale wtedy wejdę sobie w internet, trochę poczytam i później śpię jak niemowlę.
Widział pan, jak Zagłębie gra ze Steauą, i doszedł do wniosku, że w Lubinie wcale nie będzie strasznie?
- Mecz Zagłębia przespałem. Mówię poważnie. Ale z tego, co wiem, a co na pewno jeszcze zobaczę.
Źródło:
Puzzle Urbana
Jan Urban ma obecnie aż siedmiu środkowych pomocników, w tym sześciu ofensywnych. A ostatnio dołączył Piotr Giza.
- Alternatyw mamy bardzo dużo - nie kryje zadowolenia szkoleniowiec Legii.
Przed sezonem Legia sprowadziła Martinsa Ekwueme, teraz Gizę. Oprócz tej dwójki byli już w drużynie Roger Guerreiro, Aleksandar Vuković, Marcin Smoliński, Marcin Burkhardt i Junior. Dwaj ostatni najprawdopodobniej odejdą. Polak na własną rękę szuka sobie klubu poza granicami kraju
- Brazylijczyk podobnie. Ma coś na oku, ale na razie konkretów brak - przyznaje Urban.
Szukali prawonożnego
W czasie przygotowań trener ćwiczył dwa systemy taktyczne: 1-4-4-2 i 1-4-2-3-1. Niby różne, a jednak podobne. Bo, jak wciąż powtarza trener legionistów, wystarczy cofnąć jednego napastnika o kilka metrów i zamiast pierwszego, mamy już to drugie. W inauguracyjnym spotkaniu z Cracovią (1:0) legioniści zagrali tym pierwszym. Tyle, że z dwójki napastników bardziej wysuniętym był Takesure Chinyama. Nieco za nim grał Bartłomiej Grzelak, który lubi się cofnąć po piłkę, wyciągając za sobą obrońców przeciwnika, a co za tym idzie zrobić więcej miejsca atakującym kolegom. Jednak, aby mógł to skutecznie robić potrzebuje wsparcia ze środkowej linii. A tutaj trener Urban możliwości ma przynajmniej kilka. Pole manewru zwiększył jeszcze transfer Gizy.
- Szukaliśmy przede wszystkim prawonożnego pomocnika, bo spośród ofensywnych mieliśmy zaledwie jednego - Vukovicia - tłumaczy szkoleniowiec. - A wszyscy wiemy, że Piotrek Giza jest bardzo dobrym zawodnikiem, a jego rywalizacja z Rogerem i Aco powinna podnieść poziom każdego z nich - cieszy się Urban.
Sprowadzenie Gizy to nie tylko zwiększenie rywalizacji, ale i możliwość kolejnych kombinacji przy ustawieniu dwójki lub trójki pomocników.
- Piotrek może grać każdą z nich. Jako jeden z dwóch środkowych, albo jako łącznik dwójki kolegów z napastnikiem. Bo on nie tylko potrafi rozgrywać, ale dysponuje także odpowiednim przeglądem pola, techniką, i uderzeniem z dystansu - opowiada trener.
Trafione zmiany
Możliwe jest więc ultraofensywne ustawienie legionistów - z trzema środkowymi pomocnikami (Roger, Vukovic, Giza), jednym napastnikiem i bardzo ofensywnie usposobionymi skrzydłowymi (Edson lub Smoliński na lewej, Radovic lub Grosicki na prawej stronie). A to jeszcze nie koniec. Urban ma przecież do dyspozycji Martinsa Ekwueme, typowego gracza od destrukcji. I Smolińskiego, który może wystąpić zarówno na środku pomocy, jak i na jej lewej stronie. Do tego Roger przecież przychodził na Łazienkowską jako lewy pomocnik i przez półtora roku występował właśnie na tej pozycji.
- Teraz też mogę go tam ustawić robiąc miejsce komuś innemu w środku pola - mówi trener, który już przed niedzielnym meczem w Zabrzu z Górnikiem będzie miał spory ból głowy.
Na pewno do 18-tki meczowej awansuje Giza.
- Przecież Piotrek normalnie przepracował okres przygotowawczy - wyjaśnia.
Urban jest więc w komfortowej sytuacji. Może dowolnie ustawiać zawodników. Do ideału brakuje mu drugiego defensywnego pomocnika konkurującego z Ekwueme. Chociaż jest Piotr Bronowicki, który grywał na tej pozycji jeszcze w Górniku Łęczna.
Źródło: Przegląd Sportowy
Korona - Lech 1-0 ...
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)