Całkowity galimatias na rynku naftowym.
https://www.tvp.info/47837966/saudyjski-problem-usa
-
-
Koronawirus...
Po co szczepionki? Powinni szukać lekarstwa. Odpowiedź: bo szczepi się wszystkich, a lekarstwo podaje się tylko chorym.
jak macie Pasiacy jakies ciekawe kanaly YT z powiedzmy cyklem cxotygodniowym komentarzy to wklejcie
(tak jak np ten Gadowski co Sterby wkleil) - ach, i niezaleznie od frakcji , strony politycznej, interesuje mnie szeroki wachlarz opinii/uwarunkowania swiatopogladowego
Polecam Radosław Pyffel.
[quote='Diabel' pid='1431113' dateline='1588430104']
jak macie Pasiacy jakies ciekawe kanaly YT z powiedzmy cyklem cxotygodniowym komentarzy to wklejcie
(tak jak np ten Gadowski co Sterby wkleil) - ach, i niezaleznie od frakcji , strony politycznej, interesuje mnie szeroki wachlarz opinii/uwarunkowania swiatopogladowego
[/quote]
Polecam Pan Nikt na YT.
Ciekawą sytuacją z tym odmrażaniem życia.
Widziałem ciekawą sondę, na dość dużej ilości osób a dotyczącą galerii handlowych. Otóż tylko 18% pójdzie od razu na zakupy, natomiast aż 55% wstrzyma się minimum miesiąc. Empik planuje wycofywać się z wielu salonów, bo sprzedaż internetowa się mega sprawdza w dobie pandemii. Podobnie wiele salonów z odzieżą, jak ktoś skomentował, trudno nie być zaniepokojonym gdy się wie, że np.trzy osoby przez usta przeciągały sweterek w przymierzalni.
Przedszkola, żłóbki otwierać, decyzja super. Co jednak będzie gdy jedno dziecko zacznie kaszleć, co jest normalne (dzieci chorują), jak reagować? Rozmawiam z ludźmi, mało kto chce ryzykować.
Widzę, że tam gdzie w biznesie jest "przemiał" ludzi, tam odzyskiwanie zaufania potrwa do czasu zniknięcia pandemii, nie wnikam w jaki sposób.
Czytam, że GH które żyły z gigantycznych czynszów, dotyka podobny problem co piłkarzy. Mało kto chce ponosić gigantyczne koszty utrzymania piłkarza lub lokalu. W pandemii się niektóre działy życia przestały spinać. Jak ktoś podliczył, gigantyczne zyski np. na koszulkach, gdzie produkcja hurtowa w krajach któregoś tam świata kosztowała grosze a przebitka była MEGA, się skończyły na dzisiaj.
Pomijając samego Covida, to będzie się działo, bo takich sytuacji będzie mnóstwo.
moja Sis mieszka we Francji, podobno szkola ktoregos tam maja rusza.
Tyle ze moja Sis nie planuje posylac corki,na razie - ja ja rozumiem.
A zlobki i przedszkola to za czasow normalnych dzialaja jak huby rozdzielania zarazkow :)
Diable, polecam jeszcze Jacka Bartosiaka i jego portal Strategy&Future oraz Bartłomieja Radziejowskiego i jego Nową Konfederację.
Niestety dostęp do obu portali płatnych, choć tu i ówdzie pojawiają się artykuły odkodowane.
Rynek ureguluje się sam i widzę tu wiele plusów ale też wiele wad. Tradycyjny wolny rynek już teraz nie może istnieć bo postęp technologiczny zwiększa bezrobocie i rozwarstwienie społeczne.
Sprzedaż wysyłkowa zastąpi tradycyjną w wielu dziedzinach. Ubrania można kupować znając wymiary. Pewnie powstaną wirtualne przymierzalnie gdzie na podstawie zdjęć z kilku ujęć powstanie model 3D i sklepy z ubraniami stracą w ogóle sens bytu. Dla właścicieli to oszczędność bo nie będą musieli płacić za wynajem sklepów, sprzedawczyń i ochrony. Ceny pójdą w dół, zmniejszy się ilość dystrybutorów, ale zwiększą się ich zyski. Elektronikę i większość innych towarów można kupować wysyłkowo. Ludzie chodzili do sklepów z wygody i przyzwyczajenia. Wielu ludzi straci pracę. Zwiększy się zapotrzebowanie na programistów, będzie więcej kurierów. Liczba miejsc pracy ogólnie spadnie.
A tu taka mała ciekawostka za portalem S&F
[b]Co warte odnotowania, ostoją dobrego nastroju i optymizmu w momencie największego kryzysu gospodarczego od czasów wielkiej depresji pozostaje Wall Street[/b]. W kwietniu dwa kluczowe indeksy, S&P 500 oraz Dow Jones Industrial Average, zyskały odpowiednio 11 oraz 12% – jest to najlepszy od 1987 roku wynik (i trzeci w historii). Nawet biorąc pod uwagę absolutnie bezprecedensowe programy stymulacyjne FED-u, trudno jest ten entuzjazm logicznie uzasadnić – chyba że całkowitym oderwaniem Wall Street od rzeczywistości.
Kibice "Pasów" wciąż pomagają szpitalowi i zbierają pieniądze .
Stało się już tradycją, że kibice Cracovii wykorzystują wolne do dni do tego, by złożyć wizytę w szpitalu. Placówka upatrzoną przez fanów jest Szpital Uniwersytecki w Prokocimiu, do którego kibice zawożą dary - artykuły pierwszej potrzeby, a także jedzenie i picie.
Kolejna porcja darów znalazła swe miejsce przeznaczenia. Pomoc jest możliwa dzięki ofiarności środowiska kibicowskiego, które za pośrednictwem grup Facebook'owej "Pomoc w Pasy" zbiera fundusze i uczestniczy w licytacjach pamiątek sportowych.
Przypominamy numer konta Stowarzyszenie Cracovia To My: 45 1160 2202 0000 0001 1540 0797
- Szukając plusów w całej tej fatalnej sytuacji, możemy zauważyć że do naszej działalności przyłączyło się kilka nowych twarzy, które mamy nadzieję zostaną z nami na stałe. Widzimy również wzmożoną współpracę wielu grup na Cracovii, a tym razem swoją pomocną dłoń wyciągnęła Narodowa Cracovia. Ta świetnie zorganizowana grupa, tym razem postanowiła przekazać nam kilka szczelnie wypełnionych kartonów słodyczy, które przekazaliśmy Szpitalowi Uniwersyteckiemu na Prokocimiu.
Tak jak już deklarowaliśmy, my nie spoczniemy póki sytuacja będzie wymagała naszej pomocy. Wiemy że to co robimy to kropla z morza potrzeb, ale chcielibyśmy aby był to sygnał dla całej społeczności że warto pomagać tym którzy na tą pomoc zasługują.
Na licytacji ostatnio pojawiła się koszulka słowackiego napastnika Cracovii Tomasa Vestenicky'ego, kubki i koszulki wyprodukowane przez kibiców.
https://gol24.pl/cracovia-kibice-pasow-wciaz-pomagaja-szpitalowi-i-zbieraja-pieniadze/ar/c2-14951360
PREMIER TANZANII ZAWIESIŁ SZEFA TAMTEJSZEGO LABORATORIUM DS. KORONAWIRUSA BO...
Ponieważ władze od pewnego czasu miały wątpliwości co do tego, czy testy przeprowadzane przez laboratorium są wiarygodne, postanowiono to sprawdzić w nietypowy sposób. Do placówki, oprócz "normalnych" próbek, wysłano również te, które nie pochodziły od ludzi, ale zostały pobrane od kozy albo z... oleju silnikowego.
"Na przykład cząstkę oleju opisaliśmy jako próbkę pochodzącą od 30-letniego Jabira Hamazy - wynik wyszedł negatywny. Próbki pobrane od chlebowca zostały przypisane 45-letniej Sarze Samweli. Tutaj wynik nie był jednoznaczny. Z kolei zakażenie koronawirusem wykryto u 26-letniej Elizabeth Anne, która w rzeczywistości była... papają" - powiedział prezydent Tanzanii John Magufuli.
Jak podaje BBC, pozytywny wynik uzyskały również próbki pobrane od ptaka i kozy, natomiast wynik badania u królika był niejednoznaczny.
ALE JAJA :)
- Edytowany
To nie jaja tylko od dawna było wiadomo, że te testy są nieskuteczne. Ktoś sobie zarabia tak jak na maseczkach, które również nie chronią przed zachorowaniem. Ze zgonami jest podobnie. Każdy zgon z powodu grypy jest zaliczany jako koronawirus. Nawet jeżeli istnieje test na koronawirusy w ogóle (większość organizmów je ma) to jak miałby sprawdzić czy to wirus z Wuhan? Do tego są potrzebne badania laboratoryjne. Zresztą skoro większość osób przechodzi to bezobjawowo, to nawet skuteczne testy mogłyby dać takie wyniki. Przechodzili to i nawet nie wiedzą i zarazili inne osoby, które też nie wiedziały. Dbanie o higienę nie wystarczy. Z początku byłem bardzo ostrożny, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że i tak wiele z tego nie wynika. I tak są sytuacje, że teoretycznie mogłem to złapać, a nie zawsze jest możliwość dezynfekcji. Podam przykład. Jadę do roboty. Siadam w autobusie i nawet kiedy niczego nie dotykam rękami, to dupa dotyka krzesełka. Mam ze sobą torbę, w kiermanie portfel. Kanar sprawdza bilety, a po drodze kupuję w sklepie. Zmiana rękawiczek, ciągłe odkażanie rąk i tego typu środki są skuteczne tylko w jakimś krótkim momencie w ciągu całego łańcucha czynności. Nawet mając żel odkażający w kieszeni, muszę najpierw otworzyć kieszeń i go wyjąć. Dotykam wtedy pozostałych rzeczy, które są w kieszeni. Nawet jeśli płacę kartą, to dotykam jej tą samą ręką, którą pobierałem towary ze sklepu, dotykałem klamek i koszyków. Kumpel mówi, że pije tylko piwa z puszki z czteropaków. Mówię mu "no co ty, przecież najpierw dotykasz tej folii, a potem jeszcze dotykasz dzyndzla do otwierania i praktycznie wkładasz tam palec. To już wolę pić z butelki. I tak piję tak żeby nie wkładać butelki w usta, tylko najwyżej to co było pod kapslem, bo jak piwo było w lodówce to pod kapslem wokół szyjki zbiera się pleśń". No ok, ale otwieram piwo zapalniczką, którą miałem w kieszeni, do której wcześniej wkładałem brudną rękę z klamki w sklepie. Jak umyję ręce to znów biorę torbę, którą wcześniej dotykałem brudną ręką.
Po powrocie do domu ściągam ubranie i kładę je w miejscu gdzie potem chodzi kot. To samo jest z siatkami ze sklepu i torbą. Niektóre zakupy idą bezpośrednio do niej i dotykają innych rzeczy, które w niej są. Nawet jeśli wszystko umyję, to pozostają rzeczy, na których może być wirus. Żeby to wyeliminować musiałbym się zachowywać jak kompletny nerwicowiec. Częste odkażanie rąk to eliminowanie warstwy ochronnej na skórze. Przez to wirus może dostać się do organizmu przez skórę przez samo dotknięcie skażonej klamki albo banknotu.
Rozumiem ludzi w grupie ryzyka bo kiedyś brałem leki obniżające odporność. Łapałem wtedy infekcje "z powietrza". Żadne środki ostrożności nic by nie dały, bo nawet jak nikt nie chorował, to infekcja sama się przyplątywała i lekarze uznali, że zarażają mnie własne zarazki, które każdy ma w organizmie, ale przy zdrowej odporności nie szkodzą. Mi szkodziły bo leukocyty spadły do krytycznego poziomu. Nagle znikąd gorączka 40 stopni, a badania posiewowe niczego nie wykazywały. Po tych gównianych lekach zasadnicza choroba zmieniła postać z ostrej przewlekłej na lekką/średnią przewlekłą, ale jak kiedyś nie łapałem żadnych infekcji, nawet jak ludzie wokół chorowali, tak zacząłem je łapać nawet jak nie chorowali. Było lato, a ja nie wychodząc z domu nagle dostawałem 40 stopni i podawali mi antybiotyki na oślep.
Moim zdaniem koronawirus jest groźny tylko dla konkretnych osób i dlatego należałoby podchodzić do tego indywidualnie. Większość i tak się zarazi. Większość z nich nawet niczego nie poczuje, choć są wśród nich ludzie z grupy ryzyka. Spośród samej wyodrębnionej grupy ryzyka i tak umiera mniej niż 50%. Spośród całkowicie zdrowych osób umiera bardzo mały odsetek, ale przecież to samo jest z grypą. Większość przechodzi ją ciężko i wraca do zdrowia, ale zdarzają się powikłania jak zapalenie płuc, opon mózgowych lub mięśnia sercowego i zdrowi ludzie też czasem na to umierają. Różnica jest w tym, że wirus z Wuhan (a właściwie z USA) jest bardziej zaraźliwy. Po pierwsze dlatego, że większość osób nie ma żadnych objawów. Po drugie, okres inkubacji to aż 2 tygodnie, więc chorym często nawet ciężko skojarzyć gdzie i kiedy mogło dojść do zakażenia. Pierwszy SARS był naprawdę morderczy, ale wystarczyło odizolować chorych i przestał się przenosić. Teraz należy izolować zdrowych z grupy ryzyka. Po trzecie wirus ma strukturę, która pozwala mu "przylepić się" do ofiary za pomocą bodajże specjalnych aminokwasów. Ludzkie koronawirusy były do tej pory bardzo słabe, ale być może łatwo się przenosiły. SARS był mocny, ale źle się przenosił. Gdyby HIV leciał drogą kropelkową, pewnie zabiłby większość ludzkości, ale też słabo się rozprzestrzenia mimo promowania rozwiązłości seksualnej.
Jest kilka możliwości. Moim zdaniem najbardziej prawdopodobne są 2 opcje: jest to element szerszego planu albo był to wyciek laboratoryjny, a to co dzieje się od tamtej pory jest improwizacją, bo każdy chce ugrać dla siebie jak najwięcej. Odrzucam teorię, że to element wojny między USA i Chinami, a zwłaszcza to, że to celowe działanie Chin. Z kolei Gates równie dobrze mógł planować powstanie tego wirusa i zaszczepienie całej ludzkości, jak i podpiąć swój długofalowy plan do przypadkowej epidemii, którą prognozował kierując się statystykami. Ci co przewidywali epidemię niekoniecznie mieli wiedzę na temat jej celowego wprowadzenia. Mogli być po prostu zaniepokojeni zbyt ryzykownymi badaniami, które wynikały z pychy i lekkomyślności badaczy. Kilka lat temu czytałem jakiś artykuł, którego autor stawiał tezę, że czeka nas pandemia wywołana wyciekiem laboratoryjnym z badań nad bakteriami lub wirusami. Coś mi się kojarzy, że głównym przykładem były badania nad szczepionką na HIV związaną z mutowaniem ludzkich wirusów na zwierzęta i odwrotnie. Niektórzy naukowcy już wtedy ostrzegali przed takimi badaniami. Twierdzili, że naukowcy są pewni, że się nie zakażą, a z technicznych powodów taka pewność nie jest możliwa. Szkoda, że nie pamiętam gdzie to czytałem, bo teraz chętnie bym to odszukał. Były tam nawet wymienione zwierzęce wirusy, które mogłyby być zabójcze po przeniesieniu się na ludzi, a są modyfikowane przez naukowców w laboratoriach. Autor nie zakładał niczyjej złej woli, ale obawiał się pychy i lekkomyślności naukowców. Niektóre teorie spiskowe z gatunku tych bardziej prawdopodobnych (w przeciwieństwie do płaskiej ziemi i reptilian) mówiły też o planach zaszczepienia całej populacji. Pamiętam jak kolega mówił mi przy whiskey, że Gates ma takie plany i otwarcie mówił o depopulacji i szczepionkach, ale nie wierzyłem w to i przedstawiłem mu wtedy kontrargumenty, że depopulacja już trwa i opiera się na kilku filarach: mechanizm trucia ludzi żywnością i nie tylko, mechanizm ekonomiczno-społeczny czyli stworzenie warunków, w których ludzie nie będą chcieli mieć dzieci (względne bezpieczeństwo, wysokie podatki wyganiające kobiety do pracy i czyniące posiadanie dzieci nieopłacalnym + ruch "wyzwolenia" kobiet, system emerytalny, upadek więzi społecznych, tworzenie podziałów, wyścigu szczurów, promowanie narcyzmu i pseudosamowystarczalności), a trzecim filarem jest promocja antykoncepcji i aborcji. Wyjaśniłem koledze, że właśnie po to jest demokracja i socjalizm. To idealny środek do celu depopulacji, gwarancja zadłużenia i ostatecznego bankructwa oraz upadku wartości. Przedstawiłem mu wątpliwość, że przecież Europa się wyludnia, a społeczeństwo się starzeje. Depopulacja powinna dotyczyć głównie krajów Afryki, Chin i muzułmanów (największy niepohamowany przyrost), ale w związku z tym miałem obawę, że najpierw dadzą im przejąć Europę. Niestety właśnie teraz się to dzieje. Koronawirus zmniejsza populację ludzi starych i schorowanych, ale muzułmanie i tak mają dużo dzieci i opanowują kontynent. Optymalnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie wszędzie gospodarki opartej na niedemokratycznym rządzie, który dba o to żeby rynek był najbardziej wolny jak to tylko możliwe, a ludzie mogliby robić prawie wszystko czego chcą, poza tym co szkodzi innym. Regulacje byłyby wprowadzane tylko po to żeby eliminować nadmierne rozwarstwienie społeczne i dbać o najbardziej podstawowe potrzeby. Państwa byłby narodowe, ale nie miałyby interesu w przejmowaniu nowych terytoriów i zwiększania wpływów. Władza byłaby oddawana głównie lokalnym oddziałom, a ogólnokrajowi politycy mieliby mało roboty; Ludzie nie domagaliby się wyborów, bo władza miałaby bardzo ograniczony wpływ na wszystko i byłaby raczej organem dbającym o jakość i kontrolującym uczciwość konkurencji (rządzący tego nie chcą z oczywistych powodów). Nie byłoby multi kulti i masowych emigracji bo wszędzie byłby podobny poziom bogactwa. Jedynie korporacje byłyby ponadnarodowe czyli np żaden kraj nie zarabiałby na ropie, bo robiłyby to spółki z udziałami bogatych ludzi różnych narodowości i mających tylko część udziałów całości. Państwa byłyby samowystarczalne, a ludzie sami dysponowaliby swoimi środkami w optymalny dla siebie sposób. Nie byłoby biedy w Afryce, więc nie byłoby tam także przeludnienia. Ogólny dobrobyt zahamowałby liczbę narodzin w naturalny sposób. Ludzie zamożni, ale nie skrajnie zwykle nie mają więcej niż 2 dzieci. Im większa bieda, tym więcej narodzin, niższa jakość życia i większa ilość zgonów. Ulepszony system emerytalny niebędący piramidą finansową gwarantowałby ludziom spokojną starość mimo ujemnego przyrostu naturalnego (np likwidacja większości podatków związana ze zmniejszeniem roli państwa i przeznaczanie całości opodatkowania pracy na wypłacanie emerytur, rent i służby zdrowia, która byłaby własnością państwa, ale częściowo sprywatyzowaną na zasadzie najmu/franczyzy, a całość VAT szłaby na policję, sądy, wojsko i państwowe instytucje nadzorujące i kontrolujące jakość usług i towarów). Normy dotyczące jakości żywności znacznie ograniczyłyby liczbę chorób czyli również zmniejszyłyby wydatki na służbę zdrowia i przemysł farmaceutyczny. Informatyzacja świata byłaby bardzo pozytywnym zjawiskiem gdyby nie obecny porządek i hierarchia ludzi ze względu na posiadany kapitał (niby jest demokracja, a decyduje ten kto ma najwięcej pieniędzy). Zabroniono by ustawowo możliwości istnienia wielkich przemysłowych hodowli zwierząt żeby zajmowali się tym drobniejsi hodowcy. Hipermarkety i duże zrzeszone korporacje nie mogłyby tym handlować ani zrzeszać rolników lub sklepów. Dodatkowo obowiązywałyby normy jakości zabraniające używania pestycydów i azotynów, większości chemicznych dodatków E-xxx, karmienia zwierząt chemią i byle czym i hodowania ich w warunkach, przez które cierpią (przetrzymywanie w małych klatkach, nadmierne zagęszczenie, przekarmianie na siłę itd). Większość dzisiejszych problemów łatwo wyeliminować na poziomie globalnym, a bez tego jednostki niewiele mogą. To powinien być obowiązek władz, a tymczasem jesteśmy traktowani tak jak te przemysłowe zwierzęta karmione goownem. Potrzebni tylko po to żeby płacić podatki i produkować dobra materialne i usługi. Poniżane i ograbiane przez władze i okłamywani, że nie mogłoby być lepiej, bo każde zło jest wyższym dobrem.
Dzisiejsze czasy to paradoks bo z jednej strony rządy dbają głównie o interes wielkich przedsiębiorstw i nie robią nic by realnie było lepiej ani nie reprezentują interesu obywateli, a z drugiej strony w debacie publicznej mówi się głównie o tym, że należy kierować się dobrem ogółu i wolnością jednostki. Wyciera się gębę wartościami, moralnością i wyższym sensem. Robi się tak żeby ludzie wybierali niekorzystne rozwiązania z myślą, że to dla ich dobra i nie wybierali korzystnych myśląc, że to rewolucja i wielkie ryzyko i dorabiając do tego jakąś ideologię, bojąc się zmian i dopasowując się do jakiegoś ogólnego ruchu i jego ideologii. Dawniej ludzie byli głupi przez brak dostępu do wiedzy, a dzisiaj kiedy wiedza jest na wysokim poziomie i łatwa do zdobycia, są wychowywani przez system w taki sposób żeby nie byli zbyt mądrzy, a tym bardziej zbyt szczęśliwi. Żeby nie myśleli samodzielnie i nie analizowali tej dostępnej wiedzy, przez co nadal jest to dziedzina ezoteryczna. Dezinformacja i manipulacje doszły do takiego poziomu, że często inteligentni i dobrzy ludzie popadają w jedną ze skrajności: negują wiedzę w obawie przed spiskiem lub odrzucają wszystkie alternatywne teorie, łykając to co podaje się oficjalnie. Ideologie i teorie są tworzone w taki sposób żeby były zgodne z jakimś wycinkiem rzeczywistości, ale nie pasowały do innych wycinków, a ludziom mówi się od dziecka, że trzeba mieć własne zdanie, gdzie nie oznacza to kierowania się rozumem i wiedzą, tylko opowiadanie się po którejś ze stron publicznego sporu. Dzieci są ciągle krytykowane i porównywane z wymaganiami, które rzekomo powinny spełniać, a ludzie osiągający sukces są zwykle fałszywi, bezwzględni, idą do celu po trupach, jasno wyznaczoną ścieżką. Są pewni siebie i bronią swojego zdania. Nie dają się zagiąć. Na wszystko mają jakąś odpowiedź, choćby mieli przestawić całą logiczną konstrukcję rozmowy. W szkole z jednej strony uczy się, że wiedza jest obiektywna, jest tak i tak, a jak ktoś nie wie, to jest głupi, a z drugiej strony publiczna debata społeczna non stop odwołuje się do tego, że każdy ma prawo do swoich przekonań i bardzo często nic nie wiadomo, więc warto wierzyć w jakąś wersję i bronić tego poglądu. Efekt jest taki, że ludzie są niedouczeni, ale boją się przyznania się do niewiedzy i popełniania błędów. Nie wiedzą jak myśleć, więc kierują się emocjami, a z każdej strony dociera fałsz, którego woleliby nie dostrzegać żeby nie wpaść w obłęd. Są skrajnie niepewni siebie, ale starają się to ukrywać pod postawami uchodzącymi za silne i słuszne. Nie potrafią tworzyć więzi z innymi ludźmi, a podziały są tworzone przez poglądy i na tej podstawie "jesteś z nami albo przeciwko". Człowiek z niskim poczuciem wartości stara się udawać, że jest pewny siebie i lgnie do grup i idei, które je łączą (bo indywidualność jest uważana za słabość i nienormalność i dla nich bez nadrzędnej idei nie byłoby wiadomo co akceptować, a co odrzucać). Osoby nie podlegające temu schematowi są odrzucane lub czczone i naśladowane. Kiedy piszę coś takiego jak teraz, to część na starcie to odrzuca, bo przecież nie jestem oficjalnym ekspertem. Inna część znajduje coś z czym się nie zgadza i dorabia do tego ideologię żeby nie zgadzać się ze wszystkim. Jeszcze inni dostrzegają tu atak na siebie i swoją ideologię, do której są podpięci, albo wydaje im się, że się wymądrzam bo są narcystyczni do tego stopnia, że zanim w ogóle zaczęliby analizować treść, do głowy przychodzi im myśl: "jak on może poddawać krytyce cały system i oficjalne autorytety - skoro wie lepiej, to powinien być wysoko postawiony". Ich psychika broni się w ten sposób przed uznaniem czyjejś wyższości w jakiejś dziedzinie wiedzy. Dziś tacy ludzie stanowią spory procent społeczeństwa. Najmniejszy odsetek dostrzeże w tym sens, ale tak jak ja nie ma realnego wpływu na przebieg światowych zdarzeń. No super, możemy sobie gadać, a władze i tak zrobią swoje, a większość będzie się pod to podpinać albo krytykować z perspektywy innej, kontrolowanej ideologii, która nawet gdyby wygrała, utrzymałaby status quo, polepszając lub jeszcze pogarszając niektóre aspekty.
Mistrzu zawsze znajdą się ludzie, którzy chcą jak najmniej robić i jak najwięcej zarobić, więc podatki są nieuniknione. Najgorsze jest w tym wirusie, że nie widać końca, tak jak by komuś zależało na strachu. Niepewność jest najgorsza dla ludzi i gospodarki. Trzeba w końcu to uciąć i mam nadzieje, że pisiory będą chciały to zrobić tuż przed wyborami, bo w sumie innego sensu w tej pandemii strachu nie widzę. Dopiero teraz człowiek docenia jak to fajnie jak można sobie w piłę z kumplami pociupać... i jak jest dużo możliwości zarobkowych.
W trosce o nasze bezpieczeństwo w trakcie epidemii...
https://youtu.be/5yBurvdmGRU
Epidemia głupoty i strachu. Jakby wszyscy mieszkańcy Krakowa się przebadali to by wyszło ze 20tys przypadków, z czego 18tys przeszło/przechodzi i nawet o tym nie wie, kolejny 1tys pomyliłby objawy z grypą i wyleczył się apapem i litrami wody, tysiąc miałoby gorsze objawy z czego w szpitalach by wylądowało z 200osób a reszta jakieś augmentiny itp i w domu siedzenie. Więcej ludzi se jebnie w łeb niż umrze na tego virusa
Mnie coś rozkładało przez parę dni, jak testy potanieją to z ciekawości sobie taki zrobię
IMHO, wielka, ogólna światowa operacja socjo - techniczna, polegająca na rozwaleniu dotychczasowego porządku.
Nie wiem, kto za tym stoi i czemu to ma służyć, ale gdybym był na miejscu tych macherów, to za kilka miesięcy ruszyłbym z nową falą strachu. Ludzie, którzy raz uwierzyli, że już jest wszystko ok, porażeni strachem ponownie byliby całkowicie sparaliżowani, a wtedy można by już robić ze społeczeństwami baaaardzo dużo.
Naprawdę ogarnijcię się już z tymi teoriami spiskowymi. Nikt nikomu nie ograniczy wolności, nie te czasy. Komuna już dawno się skończyła a jak widać niektórzy mają traumę do tej pory! Mamy demokrację i jedynie jest pytanie czy to będzie socjaldemokracja czy kapitalizm, ale nie ma mowy by ktokolwiek w dzisiejszych czasach wprowadzał totalitaryzm. Nie ten czas i nie ci ludzie!
Jest lekki kryzys to fakt ale za jakiś czas (max 2 lata) nastąpi odbicie w gospodarce. Ludzkość generalnie się rozwija więc co prawda okresy ze spadkami mogą się pojawić ale generalnie tendencja będzie taka że każdy będzie coraz bogatszy i każdemy będzie się żyło coraz lepiej w tym kraju (i w pozostałych cywilizowanych również a i do tych mniej cywilizowanych technika też dojdzie prędzej czy później).
[quote='rrr1' pid='1431355' dateline='1588763537']
Naprawdę ogarnijcię się już z tymi teoriami spiskowymi. Nikt nikomu nie ograniczy wolności, nie te czasy. Komuna już dawno się skończyła a jak widać niektórzy mają traumę do tej pory! Mamy demokrację i jedynie jest pytanie czy to będzie socjaldemokracja czy kapitalizm, ale nie ma mowy by ktokolwiek w dzisiejszych czasach wprowadzał totalitaryzm. Nie ten czas i nie ci ludzie!
Jest lekki kryzys to fakt ale za jakiś czas (max 2 lata) nastąpi odbicie w gospodarce. Ludzkość generalnie się rozwija więc co prawda okresy ze spadkami mogą się pojawić ale generalnie tendencja będzie taka że każdy będzie coraz bogatszy i każdemy będzie się żyło coraz lepiej w tym kraju (i w pozostałych cywilizowanych również a i do tych mniej cywilizowanych technika też dojdzie prędzej czy później).
[/quote]
Lekko kryzys to masz "kolego" z myśleniem i składaniem ze sobą faktów...
Masz racje kolego rrr1, nikt tej wolnosci nie bedzie ograniczal/zabieral, tylko doprowadzi do takiej sytuacji, w ktorej ludzie sie JEJ dobrowolnie zrzekna w imie pokretnie rozumianego "bezpieczenstwa". Ty wydajesz sie oredownikiem takiego rozwiazania, mysle,ze znajdziesz wielu sprzymierzencow.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (2 użytkowników)
Goście (2)