Istnieje już wątek historyczny i watek bieżącopolityczny. Chciałbym z nich wyrwać problem ogólnej refleksji nad fenomenem PRL-u. Nie chciałbym, by ten wątek stał się wątkiem historycznym - szczegółowo o wydarzeniach 1956, 1968, 1980-81 etc prosze pisać w Historii, choć oczywiście gdy się pisze o historiozofii, to trudno nie zahaczyć o historię. Prosiłbym też o wpisy merytoryczne, bez nadmiernej egzaltacji.
Myślę, że w tym wątq można wyjaśnieć wiele problemów, które powstawały, ale niestety rozmywały się w innych wątkach. Dlatego go zakładam.
-
-
PRL - refleksja historiozoficzna
moja refleksja jest taka, ze nostalgię za PRL można wytłumaczyć syndromem sztokholmskim. to by wyjaśniało popularność wielokrotnie na tym forum opisywanej knajpy w Karpaczu i innych takich o wystroju przaśno-socjalistycznym.
Nostalgię za PRL-em odczuwają przede wszystkim ci, którzy wtedy byli młodsi, zdrowsi, szczuplejsi, bo to w sumie nie jest nostalgia za minionym słusznie systemem tylko za czasem, który upłynął i już nie wróci.
Natomiast moda wśród młodych bierze się stąd, że komuna wydaje im się po prostu zabawna, egzotyczna albo na swój sposób obciachowa. Gdy mówię mojemu synowi, że w pewnym okresie był na sklepowych półkach tylko ocet to widzę głębokie niedowierzanie na jego twarzy.
Jest jednak pewien procent ludzi, który się w PRL-u powodziło autentycznie lepiej, weźmy na przykład ojca mojego qmpla z Krakowa u którego kilka lat temu, chyba około 2004 roq pomieszkiwałem na skraju Puszczy Augustowskiej. Facet pobudował za Gierka dom, budynek gospodarczy, palił papierosy a w CO palił weglem.
Teraz pali tytoń, który sam uprawia i suszy zawinięty w gazetę. Dostaje rentę rolniczą i jak mówił, na papierosy go autentycznie nie stać. U nas na Śląsq nawet lumpy palą pety znalezione na drodze, ale zeby palił tyton zawinięty w gazetę, to się w pale nie mieści. Pierwszy raz coś takiego widziałem. Natomiast zamiast węgla pali w CO drewnem. Widziałe, cała masę pniaqw przed stodołą. Mawia, że zimą za Komuny to się wyspał, a teraz musi zimą co 3 godziny latać do CO, bo drzewo się szybko pali.
Takich ludzi jest więcej. Można ich zrozumieć, oni nie rozumują kategoriami, ze Gierek pożyczał na Zachodzie, a my przejadaliśmy. Że węgiel to przeżytek etc. Trudno takiemu argumentować. Ale z drugiej strony, co to za ekonomia, że 20 lat po upadq Komuny pozwala na to, że człowieka , który sobie emeryturę wypracował nie stać na papierosy.
Gospodarka komunistyczna to horror. Nakazowość, wąskie gardła, akcje zrywami, u3mywanie nierentownych przedsiębiorstw, brrr. Dwie knajpy w mieście, jedna na cała gminę na wsi. Kolejki, rzucanie towaru, łapówki, ohydne piwo. Jakieś xiążeczki walutowe, wałczery, paszport na milicji. Wycieczka do Wiednia horror. Na piwo na wiedenskim deptaq pracujesz 3 dni. Dobrze, że się ten horror już skończył.
Z drugiej jednak strony dziwi jedno: Dlaczego taka gospodarka w ogóle funkcjonowała. Przecież wedle teorii Hayeka - Misesa powinna się rozpaść w ciągu miesiąca. Przezież nie chodziliśmy nago i nie żywiliśmy się octem, choć czasami tylko on był na półkach.
Znajoma z Londynu, Szkotka Cora, była u mojej rodziny w Wodziu w okolicy 1986 roq i była zdziwiona konfrontując to co im tam propaganda wciskała i to co zobaczyła. Powiedziała, że oczywiście jest gorzej niż w Londynie, ale nie aż tak źle. Jest pozytywnie rozczarowana tym co widziała, bo z tego co tam piszą, to myślała, że tu psy dupami szczekają i stoja qrne chaty.
A przeciez była tu w najgorszym okresie. Inna sprawa, że ona w kolejkach stać nie musiała.
Komunizm = syf.
Geopijatyk-Fan Oderki Napisał(a):
> Z drugiej jednak strony dziwi jedno: Dlaczego taka
> gospodarka w ogóle funkcjonowała. Przecież
> wedle teorii Hayeka - Misesa powinna się
> rozpaść w ciągu miesiąca.
NIE KŁAM , na jakiej podstawie tak twierdzisz ?? Proszę o jakieś cytaty z Hayeka lub Misesa potwierdzające tą tezę . Obaj panowie nie mówili , że gospodarka centralnie sterowana rozpada się w miesiąc tylko jest po prostu mało efektywna czego skutkiem były kolejki po papier toaletowy.
Największym szokiem dla naszych rodaków żyjących w tamtych paskudnych czasach był wyjazd zagranicę, była to terapia szokowa a później następowała faza depresyjna po powrocie do kraju gdzie panowała wszechobecna szarość .
Za Gierka przynajmniej w początkowym okresie ludziom dobrze się żyło, bo przecież "czy się stoi, czy się leży, 2 tysiące się należy". Tylko kwestia tego, że zadłużono kraj kredytami na miliardy i co z tego później wynikło.
Dzisiaj też nie mamy się z czego cieszyć bo Tusk ( jak i poprzednie ekipy ale akurat Donald bije w tym wszelkie rekordy ) zadłuża nas na potęgę wiec prędzej czy później się to na nas odbije .
Moim zdaniem PRL ma pewną szczególną cechę: Była zjawiskiem SWOISTYM, do niczego, czy też do niewielu rzeczy na tym świecie podobnym. Dlatego też porównywanie jej np do GG ma mało sensu. I to nie chodzi nawet o to, że "Komunizm na polskiej ziemi" był może mniej krwawy niż "nazizm na tejże", "ale co do istoty był tym samym", tylko chodzi o to, że był czymś innym jakościowo. Jeżeli by snuć jakieś sensowne porównania, to być może najbliższa PRL-owi był zbiurokratyzowana Kongresówka. Bodajże Bronek Łagowski robił implicite takie porównia w xiążce o Mochnackim.
Moja osobista ewolucja, powiedzmy w latach 1980 poprzez 1989 do 2010 to było odejście od skrajnej nienawiści do Peerelowskiej Komuny (moje poglądy jeszcze 20 lat temu niczym się nie różniły od poglądów Garrego czy Zuberka) do jej racjonalizacji (racjonalizacja to nie jest to samo co usprawiedliwienie). O ile jeszcze 20 lat temu wqrzali mnie komuniści, to teraz mnie wqrzają domorośli antykomuniści. Wielu moich kolegów, którym za Komuny niczego nie można było zarzucić, a wręcz przeciwnie zwaklczali ja namuietnie, słowem, ulotkami i kamieniami, ewoluowało w ten sam sposób.
[BTW
Komunistą i to autentycznym bylem jeszcze wczesniej, w wieq 15-20 lat, czyli powiedzmy w latach 1974-79. Ale to jest już totalna starożytność.]
a propos nostalgii ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=aXTCcB-EL7U&feature=player_embedded
Kwestię nostalgii to IMHO wyczerpująco opisał sterby. Nie jestem natomiast w stanie zgodzic sie (jak zwykle ;) z Geopijatykiem). Chodzi mi o fragment:
[quote=Geoś]
Teraz pali tytoń, który sam uprawia i suszy zawinięty w gazetę. Dostaje rentę rolniczą i jak mówił, na papierosy go autentycznie nie stać. U nas na Śląsq nawet lumpy palą pety znalezione na drodze, ale zeby palił tyton zawinięty w gazetę, [b]to się w pale nie mieści[/b].
[/quote]
Otóż mieści się: pierwsze papierosy w życiu wypaliłem razem z dziadkiem, jak mialem jakies 3 lata czyli w latach głebokiej (choc juz dorobionej) komuny. Dziadek palił własny tytoń, który suszył, ciął i zawijał w gazetę (mi dawał samą gazetę ofkors ;) ).
Jednemu za komuny było dobrze, a inny miał przewalone. Różnie to bywało.
Z ostatniego odcinka Włatców móch:
Pani Frau: [i]Drogie dzieci, kiedyś nie było samolotów i samochodów[/i]
Maślana: [i]Co? I może komórek też?[/i]
Oczywiscie ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i jednym bylo dobrze za komuny, a innym zle. Ogolnie rzecz biorac, byl to system idealny dla ludzi ktorzy nie rozwijali sie w zaden sposob i nie zalezalo im na jakosci zycia szeroko pojmowanego. Praca byla dla kazdego, pensje liche ale byly i ludzie mieli zapewniony komfort minimalnego przezycia, czego teraz niestety nie ma. Gdy powiedzialem moim amerykanskim kolegom ze nie zaplacilem ani grosza za moje studia uniwersyteckie to byli w szoku. Ale gdy im powiedzialem o tym ze kazdy Polak ma ubezpieczenie zdrowotne ktore w formie ZUS jest przymusowo zdzierane z comiesiecznej wyplaty i rzadu nie interesuje czy sie to danemu Polakowi podoba czy nie, wtedy zrobili jeszcze bardziej zdziwione miny. A przeciez ten system jest pozostaloscia po komunie.
Zauwazcie ze system komunistyczny i Kosciol katolicki to pozornie sa przeciwienstwa, ale nie do konca. Komuna w sensie gomulkowskim (czyli lata 60) byla takim swieckim kosciolem - zero pornografii i rozwiazlosci, purytanizm zycia codziennego, wladza jak najbardziej popierala rodzenie maxymalnie jak najwiekszej ilosci dzieci, jednoczesnie rozwody nie byly mile widziane.
helmut
[quote=helmut]
Zauwazcie ze system komunistyczny i Kosciol katolicki to pozornie sa przeciwienstwa, ale nie do konca. Komuna w sensie gomulkowskim (czyli lata 60) byla takim swieckim kosciolem - zero pornografii i rozwiazlosci, purytanizm zycia codziennego, wladza jak najbardziej popierala rodzenie maxymalnie jak najwiekszej ilosci dzieci, jednoczesnie rozwody nie byly mile widziane.
[/quote]
Ale co ma z tym wspólnego akurat Kościół katolicki? U muzułmanów czy mormonów jest podobnie. Zbytnio to strywializowałeś.
Nic nie ma wspolnego, to po prostu takie przemyslenie na marginesie. Oczywiscie ze masz racje z muzulmanami i mormonami, ale na cale szczescie wyznawcow Allaha w naszej pieknej ojczyznie jest niewiele, dlatego pisze o KK.
"Miłym gościom z obecnej stolicy przypominamy o możliwości umycia rąk". Mówi Wam to coś ?? :)
helmut Napisał(a):
> Komuna w sensie gomulkowskim (czyli lata
> 60) byla takim swieckim kosciolem - zero
> pornografii i rozwiazlosci, purytanizm zycia
> codziennego, wladza jak najbardziej popierala
> rodzenie maxymalnie jak najwiekszej ilosci dzieci,
> jednoczesnie rozwody nie byly mile widziane.
Ponoć towarzysz Wiesław nie tolerował rozwodników w swoim otoczeniu .
http://www.youtube.com/watch?v=6z4TSsLu1yk
Co za czasy .....
http://www.youtube.com/watch?v=v3rFxektijk&feature=related :D
Helmut:
"Zauwazcie ze system komunistyczny i Kosciol katolicki to pozornie sa przeciwienstwa, ale nie do konca".
Komuna i nacjonalizm też nie do końca (legitymacją demoludów był i nacjonalizm i komunizm).
Komuna i kapitalizm też nie do końca (Korvin Mikke i Lenin to bracia).
Czego więc absolutnym przeciwieństwem była Komuna?
Żydzi to postęp i rzeczy nowe (w sensie dobrym i złym). Komuna to stagnacja.
OmO:
[i] "Miłym gościom z obecnej stolicy przypominamy o możliwości umycia rąk". Mówi Wam to coś ??[/i]
[img]http://i.wp.pl/a/f/jpeg/21051/unraczek_w_jednej_z_krakowskich_restauracji.jpeg[/img]
Hotel pod Wawelem.
Za czasów PRL nasz kraj obfitował w wiele absurdów, byliśmy przodownikami w hutnictwie i górnictwie a zakup węgla graniczył z cudem.:) Co prawda nie mam za wiele do powiedzenia bo nie przeżyłem tego na własnej skórze, ale sporo wiem na ten temat, gdyż interesuje się historią współczesną. Chociaż jestem bardzo negatywnie nastawiony do tamtejszego systemu, to zauważam kilka pozytywów - dzieci rok w rok mogły jeździć na kolonie organizowane z zakładu pracy rodziców, a przeciętny Kowalski łatwiej mógł nabyć mieszkanie niż dziś (chociaż zdobycie mieszkania było bardzo długotrwałym procesem). Mentalność tamtejszych ludzi również była inna, ludzie byli dla siebie bardziej wyrozumiali i starali się sobie pomagać (nie licząc SB-ków, konfidentów itp.). Najgorsze było chyba zakłamanie ze strony władzy i wpajanie ludziom "przyjaźni polsko-radzieckiej".
Za PRLem często tęsknią ci, co w tych czasach mieli lepiej od sąsiadów, na których donosili. No i ci, którzy sobie nie poradzili, kiedy trzeba było ogarnąć się w nowej rzeczywistości. Ja nie mogę tęsknić, bo jedyne co pamiętam, to kolejka, do której mama mnie zabrała, bo nie miała mnie z kim w domu zostawić, pierwszy obrazek polityczny z TV jaki kojarzę to Mazowiecki w sejmie w '89. Ale już sobie wyobrażam tych ludzi w kolejkach, gdyby im powiedziano, że za 30 lat w Polsce sklepy będą wyposażone jak na zachodzie, a ludzie będą odczuwać nostalgię za PRLem. Byłby to najlepszy dowcip socjalizmu.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)