- Edytowany
[quote]#post1725233 Kaczka wszystko zależy kto ma jakie potrzeby i czym się zadawala.[/quote]
Z jednej strony tak, no to oczywiste że masz rację.
Ale z drugiej napiszę Ci, że miałem i mam okazję znać kilka osób... może nawet o kilka więcej niż kilka... takich co byli na hokejowej karuzeli i z tej karuzeli wypadli. I wiesz co? Z reguły to w życiu faktycznie tak bywa, że jak się cały świat zmienia to się na początku wydaje że ten świat to się na głowę człowiekowi wali. Ale po jakimś czasie... ja nie spotkałem nigdy osoby co z hokeja poszła w szerszy świat i by chciała wrócić w taki sposób, żeby ten hokej znów był głównym centrum życia tej osoby, wiesz? To nawet nie "większości" ale "każdemu" się okazało że nie tylko świat się na głowę nie zawalił, ale przeciwnie - horyzonty się pootwierały. Niektórzy do hokeja wrócili, owszem, ale jeśli tak to nie "na cały gwizdek", tylko w jakimś ułamkowym stopniu,. No wiesz, bo sentyment, bo hobby, bo emocje... Ale nikt z nich na 100%. A niektórzy po prostu odpłynęli i zniknęli za horyzontem całkowicie. Natomiast takiego co poznał świat na zewnątrz hali lodowiska i mu wyszło, że "nie ma życia poza halą lodową" to nie znam ani jednego.
To za każdym razem idzie tak samo - owszem, na początku jest kilkutygodniowy, góra kilkumiesięczny szok poznawczy... Ale potem zawsze się okazuje, że pod każdym względem (także finansowym) z hokejem nie będącym na 1szym miejscu w życiu, ale na pozycji "hobby-uzupełniającego-życie" nie tylko da się żyć, ale że to życie może być naprawdę wspaniałe,
Jeśli zahaczyliśmy (a zahaczyliśmy, no bądźmy szczerzy, nazywajmy rzeczy po imieniu) temat, że "być może ktoś żyje z dojenia hokeja", to ja Cię zapewniam, że takiemu komuś raczej powinieneś współczuć, a nie zazdrościć. I to pod absolutnie każdym względem (także finansowym). Ciekawostkę Ci przy okazji sprzedam - moja 1sza akredytacja to jest późne lato 2012 roku. Kilka lat mi zajęło, żeby nie być postrzeganym jako "ktoś kto chce się w ten sposób wkręcić do pracy w Klubie". Bywało nawet i tak, że ktoś pytał otwarcie. Zaprzeczałem i z reguły widziałem uśmieszek i niedowierzanie. Poważnie. Ba! Ja nawet w minionym sezonie 2 razy miałem okazję odpowiedzieć na pytanie w stylu "jak to jest, ze ty się tu trochę lat kręcisz i wciąż nie zahaczyłeś się w żaden sposób do pracy w Klubie?" Ja Cię zapewniam, że "praca w Klubie" to naprawdę nie jest cud miód i orzeszki Mój Drogi, poważnie piszę, ja Ci słowo daję. I zaznaczam - ja ludzi pracujących w Klubie (zarówno dziś jak i w przeszłości) naprawdę darzę dużym szacunkiem i każdemu kto o nich pyta powtarzam, że oni na duży szacunek zasługują. Bo to wcale nie jest łatwy kawałek chleba.
Natomiast jakby ktoś po prostu chciał się w życiu "dorobić na niecnych rzeczach obojętne w czym" i rozważałby wejście w hokej, bo akurat ma okazję, to ja każdemu szukającemu takich okazji doradzę, żeby jednak innej branży poszukał. Bo w hokeju nawet jakby mu się udało to i tak to "dorobienie się" nie będzie szczególnie imponujące.
Rudolf miał takie powiedzonka różne fajne. Myślę, że jednym z nich by Ci teraz strzelił na podsumowanie i że zawierałoby ono jakąś aluzję do "duże pieniądze to chyba takie z eurobiznesu" 😂
------------------------------
Z góry przepraszam każdego kolegę i każdą koleżankę, których powyższym wpisem mogłem urazić, ja Waszą pracę czy grę ogromnie cenię i szanuję i większosć z Was uwielbiam, a niektórych wręcz kocham. Myślę, że każdy z Was to wie, ale... przecież prawdę napisałem.