https://youtu.be/AyIZ9tiiN8I?is=UzXskrFTCowEPNr6
Zanim zacznę recenzję odniosę się do gównoburzy spowodowanej obsadzeniem roli Heleny czarnoskórą aktorką Lupitą Nyogo. Ja mam w to wywalone i nie zmienia to nic w moim osobistym odbiorze tego filmu.
Na seans pofatygowałem się do Londynu (Odeon na Leicester Square) gdyż to kino posiada ekran IMAX 70 mm o przekątnej 1.43. Wrażenia audiowizualne to był kosmos. Ten film przywrócił moją wiarę w kino i oglądanie go w domu lub na telefonie nie ma sensu.
Co do fabuły i opowieści..
Odyseusz rozgniewał Bogów i Ci go przeklęli uniemożliwiając mu powrót do domu po wojnie trojańskiej. Cała jego flota wędruje od wyspy do wyspy, wplątując się w przygody i dramatyczne historie.
Dużo zabawy czasem i przestrzenią (jak u Nolana). Polecam gorąco ale tylko w kinie.
-
-
Kącik filmowy - czyli ostatnio oglądałem ( POLECAM/NIE POLECAM)
Oglądam właśnie (w sensie zacząłem wczoraj, dziś pewnie wieczorem dokończę) "Powrót Odyseusza".
Zabawne, jak przy okazji takich wielkobudżetowych produkcji jak ta Nolana, wciskają bokiem inne warianty ;)
Zawsze w sumie tak jest, co mnie niezmiernie bawi.
Tutaj obsada całkiem dobra. Powtarzanie tematyki (ogólnie) mi nie przeszkadza. Celuję według zaleceń do kina na film Nolana.
Obejrzałem "Smile 2", tego samego autora co robił "jedynkę" .
Spoks, dla miłośników horrorów. Motyw podobny ale jednak coś innego, dla mnie bardzo spoks.
Odyseja.
Wspaniały film. Jak pisał kolega @Norbi#42540 tylko kino. Genialna muzyka ( co jest już normą u Nolana) autorstwa Ludwiga Göranssona ( min Oppenheimer). Mnie osobiście wręcz wbiła w fotel. I mimo iż nie jestem fanem Matta Damona, to w tym przypadku, w mojej ocenie, udzwignął ciężar roli w postaci Odyseusza. I jak jestem radykałem , tak naprawdę nie zauważyłem czarnej Heleny :).
Z żoną planujemy pójść jeszcze raz :)
PS. Czekam bardzo na premierę Gwiazdozbioru Psa w reżyserii Ridleya Scotta. Premiera sierpień 2026.
Uwielbiam książkę Hellera.
Wspominając wyczyny Scotta z filmami SF (Marsjanin był dobry) z uniwersum Obcego, to mam lekkie obawy.
No ale Marsjanin był dobry (nie czytałem, tylko oglądałem). Heller zaangażowany w scenariusz. Mam nadzieję, że jakiegoś badziewia nie spłodzą.
Tenet, 2020, reż Nolan, na Prime Video
W końcu dojrzałem do Tenetu, zbierałem się i zbierałem.
Ogląda się spoko, nie dłużył mi się, ale zupełnie mnie nie powalił. Był o niebo lepszy i bardziej angażujący niż kiła Incepcja, ale nadal, skończyłem i se myślę, widziałem tyle lepszego SF z motywami "mieszania w linii czasu".
Momentami aż mnie irytował. Dla mnie Nolan jest momentami strasznie pretensjonalny. Jego baza fanboi moczy się i zlinczowałaby każdego kto się odważy krytykować.
Został mi jeszcze do ponownej weryfikacji Interstellar, który widziałem w kinie a który mnie zmęczył, a wiem, że ma fanów na poziomie kultu i z czystej ciekawości muszę mu dać drugą szansę :D
Uwagi co do pretensjonalności Nolana adresuje do jego twórczości SF (wykluczając Batmana, który jest świetny i SF nie jest zresztą).
Ja wlasnie mam odwrotnie - Incepcje mi sie super ogladalo a Tenet mi sie dluzyl
Dunkierka, Openheimer, w ogółe mi sie nie dłużyły.
Na Incepji byłem w kinie w większej grupie, gdzieś w połowie rozważałem wyjście z kina :) kompletnie mnie ten film nie ruszał i jego kretyństwo mnie irytowało do stopnia, że wręcz nie chciało mi się siedzieć i na to gapić.
W życiu wyszedłem z kina 2 razy :) , drugi raz to był film + fakt, że strasznie mi się lać chciało :D
- Edytowany
Dom dobry- 10na10 Smazowski TOP!! kolejna mega produkcja... HBOmax
Kimi, 2022, reż Soderbergh , HBO
Spoko srillerek, niebardzo odkrywczy, w sumie mieszanka sporej liczby motywów, które już były, ale ok do oglądnięcia, a jako,że główną rolę gra apetyczna Zoe Kravitz, to tym bardziej (wedle gustów), no i pare momentów dość fajnie pomyślanych, taki solidny średniak + na szynach
W ramach dopełnienia dokumentów o historii konfliktów w Wietnami w XX w. odświeżam pozycje filmowe z tematem związane.
Good morning Vietnam, 1987, reż Levinson
W pewnym sensie jeden z klasyków w temacie. Komedio-dramat, choć dla mnie raczej po prostu dramat, humorystyczne dodatki zmiękczają wydaje mi się poważny i smutny przekaz.
Pluton, 1986, reż Oliver Stone
Widziałem wcześniej wielokrotnie. Zrobił na mnie w młodości ogromne wrażenie. Miałem obawy, że się źle zestarzał, ale nic takiego.
Mocny obraz. Jak ktoś lubi kino i filmy sprzed 2020 roku nie są stare :D to mus do obejrzenia.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (3 użytkowników)
Goście (3)