Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
  • Ranking Typera
    • Regulamin
    • Ranking Typera
    • Piękna Polska :)

    • Hyde Park
    • Rozpoczęto 16.11.2016 o 21:30
      Ostatnia aktywność wczoraj o 13:29
      198490 wyświetleń
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 16:00
      Post #1733547 12.07.2026 16:00
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864803-771.jpg[/img] Wawel 1863 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864803-385.jpg[/img] Barbakan 1903 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864803-808.jpg[/img] Sukiennice 1964 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864803-438.jpg[/img] Muzeum Przyrodnicze w parku Sienkiewicza , Łódź [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864804-473.jpg[/img] Rzepakowe pola [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864804-058.jpg[/img] Morskie Oko [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864804-882.jpg[/img] Ostrowo Karwia [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864804-510.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864804-171.jpg[/img] Czarny Staw Gąsienicowy [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783864804-900.jpg[/img] ET22-985 z kontenerowcem z Małaszewicz, zmierza w kierunku Tarczyna , autor T. Zajkowski
    • pasiasty68 oraz Islander lubią to.
    • sterby

      20.9K
      23.2K
    • ponad 2 tygodnie temu o 16:59
      Post #1733553 12.07.2026 16:59
    To zdjęcie Morskiego Oka to jest jakiś fake wygenerowany przez algorytm
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 12:44
      Post #1733642 13.07.2026 12:44
    • Edytowany
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939438-827.jpg[/img] Sukiennice, rekonstrukcja z lat 30-tych XIX wieku [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939438-607.jpg[/img] Brama Bernardyńska znajduje się w południowej części Wawelu, w pobliżu Baszty Sandomierskiej. Została wzniesiona na miejscu jednej z czterech bram fortecznych zbudowanych przez Austriaków w latach 1849–1854, gdy Wawel przekształcano w cytadelę Twierdzy Kraków. Projekt nowej bramy opracował wybitny architekt Adolf Szyszko-Bohusz, wieloletni konserwator Wawelu. Pierwsze prace projektowe rozpoczął w 1941 roku, jednak początkowa koncepcja została odrzucona. Ostateczny projekt powstał w 1942 roku. Budowę realizowała firma Hochtief, która po rozebraniu austriackiej bramy przystąpiła do prac. Kamienne detale wykonała krakowska firma H. Gryzmołowicza. Korpus bramy ukończono pod koniec 1942 roku, a całość oddano do użytku w marcu 1943 roku. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939439-196.jpg[/img] Pomnik Adama Mickiewicza na Rynku Głównym, 1935 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939569-843.jpg[/img] Planty [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939439-750.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939439-849.jpg[/img] Szpiglasowy Wierch [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939439-677.jpg[/img] Widok ze szlaku na Krzyżne [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939439-416.jpg[/img] Ojcowski Park Narodowy [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939440-760.jpg[/img] Okolica Morskiego Oka [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939440-289.jpg[/img] BR233 562-8 ze składem węglarek mija na przelocie stację Gdańsk Główny w kierunku Tczewa , autor P. Kaczorowski
    • Islander, Andrzejksc oraz pasiasty68 lubią to.
    • żółta kaczka

      6.7K
      1.8K
    • ponad 2 tygodnie temu o 17:57
      Post #1733662 13.07.2026 17:57
    • Edytowany
    [quote]#post1733642 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783939438-607.jpg[/img] Brama Bernardyńska znajduje się w południowej części Wawelu, w pobliżu Baszty Sandomierskiej. Została wzniesiona na miejscu jednej z czterech bram fortecznych zbudowanych przez Austriaków w latach 1849–1854, gdy Wawel przekształcano w cytadelę Twierdzy Kraków. Projekt nowej bramy opracował wybitny architekt Adolf Szyszko-Bohusz, wieloletni konserwator Wawelu. Pierwsze prace projektowe rozpoczął w 1941 roku, jednak początkowa koncepcja została odrzucona. Ostateczny projekt powstał w 1942 roku. Budowę realizowała firma Hochtief, która po rozebraniu austriackiej bramy przystąpiła do prac. Kamienne detale wykonała krakowska firma H. Gryzmołowicza. Korpus bramy ukończono pod koniec 1942 roku, a całość oddano do użytku w marcu 1943 roku. [/quote] [b]To NIE jest Brama Bernardyńska[/b]. Brama na tym foto już nie istnieje. Brama Bernardyńska natomiast istnieje obecnie, to jest ta "z drogą wjazdową, którędy wjeżdżają samochody". Nazwa powojenna, taką nadano, bo jest od strony Kościoła Bernardynów i ulicy Bernardyńskiej. Inicjatorem budowy był Hans Frank, brama (obecna) jest mówiąc wprost "pohitlerowskim reliktem na Wawelu" i jako taki obiekt powinna zostać wyburzona już dawno temu, a jej istnienie to potwarz dla całego Wzgórza. Owszem, architektem był Szyszko-Bohusz, pracował pod przymusem, groźbą śmierci (zaliczył nawet aresztowanie przez gestapo), a przy tym na zlecenie Państwa Podziemnego (naszej AK, jego syn w czasie wojny jako AKowiec został nawet pojmany i rozstrzelany przez nazistów). Praca dla hitlerowców - przymusowa, ale za zgodą i nawet na zlecenie Państwa Podziemnego dawała Szyszko-Bohuszowi dostęp do różnych dokumentów i ważnych ludzi, był trochę takim "tajnym agentem - szpiegiem" prawdę mówiąc. Niemcy zlecili mu pracę, bo Szyszko-Bohusz jednoznacznie wszystkim się kojarzył z renowacją Wawelu, był oczywistym ekspertem nr1 od całego Wzgórza i prace zaprojektowane przez niego miały być "bardziej akceptowalne dla podbitej ludności miejscowej". Pracował jednak pod nadzorem nazistowskich inżynierów i architektów, owszem, starał się projektować "nie-nazistowsko", ale do tego stopnia, że 1szy projekt odrzucono, ten zrealizowany, czyli 2gi już bardziej pasował do nazistowskiego monumentalizmu. Jak przyjrzycie się kiedyś tej bramie wchodząc na Wawel, to zobaczycie, że w jej górnej części jest pozbawiona jakichkolwiek zdobień attyka, taka "duża pusta ściana w górnej części bramy" - tam miał być wmurowany nazistowski orzeł, ale do końca wojny nie zdążono tego uczynić (najpierw planowano, a potem niemiaszki mieli już inne problemy na głowie). Co ciekawe około 10 czy 15 lat temu w czasie prac wykopaliskowych archeologowie odkopali niedaleko bramy, koło Baszty Sandomierskiej kamiennego orła nazistowskiego, całkiem możliwe, że był on przygotowany właśnie do umieszczenia na tej bramie. Frank kazał ją zbudować, bo to były czasy "zmotoryzowane" a do tego "zmilitaryzowane". Przez starą nie mieściło się wiele pojazdów, a Frank lubował się w pokazówkach, lubił limuzyny, a i podczas różnych uroczystości chciał żeby dały radę wjechać na Wawel różne pojazdy pancerne (dla widowiska i ładnych zdjęć). Poza tym z powodów praktycznych była potrzeba, żeby na Wawel mogły wjechać standardowe nazistowskie ciężarówki wojskowe, a ten wjazd jest jedynym, którym na Wzgórze można wjechać samochodem. Często możecie natknąć się na slogan, że "Brama wybudowana na zlecenie hitlerowców, ale historycznie pasuje do Wawelu, bo ma >polskie< elementy, styl i tożsamość". Cóż... bzdura. No po prostu - bzdura to jest. Faktem jest, że po wojnie były plany jej wyburzenia, ale z nich zrezygnowano i utarł się powyższy slogan. Tę wersję wymyślił i rozpowszechnił nie kto inny jak sam Szyszko-Bohusz. Przy czym proszę pamiętać, że robił on to w pewnym sensie "w samoobronie". Komuniści po wojnie postawili go przed jakimś sądem ludowym. Oskarżenie o kolaborację itp. Wiadoma sprawa. Jemu po prostu groził wyrok śmierci jako "kolaborantowi", zatem bronił się na każdy możliwy sposób. Tutaj koniecznie trzeba zaznaczyć, że [b]Szyszko-Bohusz żadnym kolaborantem NIE BYŁ[/b], jego życie i aktywność w czasach okupacji w najmniejszym nawet stopniu nie było "dwuznaczne", ale dla sądów ludowych w czasach stalinizmu współpraca z AK i "praca szpiegowska za zgodą i na rzecz Państwa Podziemnego i rządu londyńskiego" to nie były argumenty działające na korzyść podejrzanego. Zatem trzymał się linii "owszem, Frank mi zlecił, ale robiłem rzeczy historycznie polskie, a głupie szwaby dawały się nabierać". Ogólnie pojęta społeczność miasta chętnie te argumenty przyjęła i powtarzała, bo były to jedyne argumenty, które "lokalnemu bohaterowi - patriocie" mogły pomóc. No a po kilkunastu - kilkudziesięciu latach "tak się przyjęły, że już się utarły" i gdy przyszły czasy, że bramę można było wyburzyć, bo nie było potrzeby dorabiać jej polskości, żeby uniewinnić Szyszko-Bohusza to wersja "brama co prawda na zlecenie hitlerowców ale w gruncie rzeczy polska" zyskała już rangę sloganu i prawdy oczywistej dla każdego". Nazwę "Bernardyńska" nadano po 2WŚ, właściwie to nawet nigdy nie było oficjalnego nadania, po prostu ludzie tak zaczęli mówić i "się przyjęło". Oryginalna nazwa, ta "hitlerowska za okupacji" brzmiała "Burgtor", czyli "Brama Zamkowa". Przy czym zaznaczam - [b]to na foto kolegi @hank#159 to NIE JEST BRAMA BERNARDYŃSKA (oryginalnie "Burgtor"). BRAMA NA FOTO KOLEGI TO JEST JEJ POPRZEDNICZKA - BRAMA SCHLICKA.[/b] Brama zbudowana także przez okupantów, to była austriacka brama, z połowy XIX wieku, zbudowana po upadku powstania krakowskiego, zlikwidowaniu Wolnego Miasta Krakowa i włączeniu miasta w skład Austrii (jeszcze nie było Austro-Węgier). Austriacy zajęli Wawel i zrobili tam "wojsko". Zamek po raz przedostatni formalnie pełnił wtedy funkcje militarne (ostatni to czasy Franka i 2WŚ), a "realnie" to po raz ostatni w swojej historii (funkcja militarna w czasie 2WŚ i gubernatorstwa Franka była symboliczna, a nie realna). Zbudowali tę bramę, zrobili nawet fosę (suchą) i wyposażyli ją w most zwodzony (tzn. podnoszony, bo jak nie było wody, to nazwa "zwodzony" chyba nie ma zastosowania). Brama Schlicka przetrwała zabory, przetrwała 20-lecie międzywojenne i wyburzyli ją dopiero hitlerowcy, bo potrzebowali "szerszej i bardziej funkcjonalnej" i zbudowali Burgtor, czyli obecną Bramę Bernardyńską. [b]Zdjęcie zatem nie przedstawia Bramy Bernardyńskiej (Burgtor), ale jej poprzedniczkę - Bramę Schlicka.[/b] -------------------------------------- Ciekawostka na zakończenie - Brama Bernardyńska nie jest jedynym pohitlerowskim reliktem na Wawelu. Jak idziecie zwiedzać Zamek i kupujecie bilety, to kasa (oraz cała dyrekcja Zamku, jakieś restauracje, toalety itp) znajduje się w Budynku nr 5 - to jest dawna Kancelaria Generalnego Gubernatorstwa, czyli taka "hitlerowska kancelaria rzeszy w Krakowie". Ten budynek to jest "najbardziej pohitlerowski relikt na Wawelu", także projektowany przez Szyszko-Bohusza (powody i okoliczności takie same jak w przypadku bramy Burgtor), także miał iść do wyburzenia (i powinien był pójść), ale nie został wyburzony z dokładnie tych samych powodów co brama. Poza tym - no co by nie mówić, to naziści budowali "solidnie i porządnie", więc "biedna powojenna Polska" zamiast musieć wybudować nowe, to po prostu pousuwała nazistowskie symbole i zaadaptowała, z racjonalnych powodów (ekonomicznych). Na "nowe" zwyczajnie powojennej Polski nie bardzo było stać, albo nawet może i było, ale inne potrzeby były po prostu ważniejsze.
    • MSC, hank, pasiasty68 oraz Andrzejksc lubią to.
    • Diabel

      15.2K
      19.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 20:44
      Post #1733686 13.07.2026 20:44
    Spędzam urlop w Beskidzie Niskim. Włóczymy się po okolicy odwiedzając różne dziwne miejsca. Dziś trafiliśmy na Rotundę, cmentarz wojenny nr 51 z czasów Wielkiej Wojny. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968286-916.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968287-754.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968287-202.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968287-143.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968288-580.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968288-697.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968288-540.jpg[/img]
    • pablo74, żółta kaczka, PanP oraz 6 innych osób lubią to.
    • pablo74

      4.7K
      8.2K
    • ponad 2 tygodnie temu o 20:51
      Post #1733687 13.07.2026 20:51
    • Edytowany
    Polecam odwiedzić Regietów. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968666-957.jpg[/img] Czarne/Radocyna [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968796-652.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1783968810-013.jpg[/img]
    • żółta kaczka, Diabel, pasiasty68 oraz 3 innych osób lubią to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 16:13
      Post #1733832 14.07.2026 16:13
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038435-958.jpg[/img] Kościół o. bonifratrów PW. Św. Trójcy przy ulicy Krakowskiej na zdjęciu z 1927 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038435-903.jpg[/img] Budynek Zakładu Naukowo-Wychowawczego w 1939 roku. Dziś liceum przy ul. Akacjowej 5. Widok od strony ulicy obecnie Dzielskiego. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038435-372.jpg[/img] Rynek Podgórski w latach 1985-87, [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038435-271.jpg[/img] Jezioro Solińskie [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038435-602.jpg[/img] Tatry , morze chmur ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038435-654.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038436-939.jpg[/img] Polska [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784038436-852.jpg[/img] SU42-533 zatrzymuje się na stacji Gdańsk Wrzeszcz jako pociąg 55052 "Tur" relacji Hel - Chojnice , autor Mareczek
    • pasiasty68, Andrzejksc oraz Islander lubią to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 15:22
      Post #1734034 15.07.2026 15:22
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-500.jpg[/img] Ul. Wielicka ( na wysokości ul Dworcowej) lata 1950-60 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-734.jpg[/img] Al. marszałka Ferdynanda Focha . Widoczny Kopiec Kościuszki. Lata 1936-1939 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-842.jpg[/img] Teatr im. Juliusza Słowackiego , 1935 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-617.jpg[/img] Piotr Skrzynecki .Brązowy pomnik człowieka, który śmiał się z brązu ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-596.jpg[/img] Podkarpacie [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-505.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121754-667.jpg[/img] Nad Bałtykiem [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121755-774.jpg[/img] Cudna panorama ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121755-151.jpg[/img] Przed burzą ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121755-229.jpg[/img] Karkonosze [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784121755-727.jpg[/img] M62-1685 z beczkami z Trzemeszna Lubuskiego stoi wygaszony na stacji Międzyrzecz , za Poznańsko-Lubuski Woziarz
    • Andrzejksc, pasiasty68 oraz Islander lubią to.
    • żółta kaczka

      6.7K
      1.8K
    • ponad 2 tygodnie temu o 23:24
      Post #1734194 15.07.2026 23:24
    • Edytowany
    7[quote]#post1731164 [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782307260-415.jpg[/img] Plac Matejki 1931 rok [/quote] Wyjątkowa data dziś, a kolega @hank#159 niedawno dał wyjątkowe zdjęcie to trzeba to okrasić wyjątkowym wpisem 😀 Dziś zapraszam Was na opowieść o pomniku, który spośród wszystkich krakowskich ma chyba najciekawszą historię. [b][h2]PLAC[/h2][/b] Najpierw plac – bo kolega wstawił zdjęcie placu. Plac Matejki, nazwa wiadomo na czyją cześć. Pierwotnie to był jeden wielki plac, wspólnie z dzisiejszym Starym Kleparzem oraz terenami zajętymi przez budynki ASP oraz Dyrekcji Kolei. Nosił nazwę Plac Główny, bo był „Rynkiem Kleparza”. Nawet ratusz na nim stał – dziś na miejscu dawnego Ratusza Kleparza stoi właśnie Dyrekcja Kolei. Kleparz przyłączono do Krakowa tuż przed 2gim rozbiorem, czyli jeszcze w 18tym wieku. Przez pierwsze stulecie zaborów plac istniał nadal jako jedna wspólna przestrzeń, gdzieś w latach 80tych 19go wieku wybudowano najpierw budynek ASP, a potem budynek Dyrekcji Kolei. Czytając gdzieś o tym placu, słuchając przewodników, szukając informacji dowiecie się zwykle o funkcji handlowej, dowiecie się o administracyjnej – i wszystko to prawda. Ale plac pełnił też jeszcze jedną ważną funkcję i to pomimo że położony poza miastem Krakowem – pełnił bardzo ważną funkcję dla miasta. Był przedpolem dla murów obronnych, tej ich części z Barbakanem, pusta przestrzeń umożliwiała swobodny ostrzał, potencjalny wróg nie miał się za bardzo gdzie ukryć, a także plac ten był praktycznym początkiem Drogi Królewskiej w Krakowie. O co kaman z tą Drogą Królewską? To był trakt defiladowy, używany przy największych okazjach i dla najznamienitszych wydarzeń. Zaczynał się Bramą Floriańską, a kończył… no właśnie – gdzie kończyła się Droga Królewska? Wielu odruchowo powie „na Wawelu”. I tak i nie. Owszem, na Wzgórzu Wawelskim, ale jej końcem nie był „Zamek” tylko „Katedra”. Krół, czy wódz wojskowy po zwycięskiej bitwie wjeżdżał przez Bramę, za nim w paradnym szyku szło wojsko i wśród wiwatów mieszkańców defiladowali do Katedry, gdzie składali trofea i odbywały się uroczystości (zarówno świeckie jak i kościelne, najczęściej jedne przeplecione z drugimi). Piszę od Bramy Floriańskiej a nie od Barbakanu, bo po pierwsze Barbakan jest sporo młodszy od murów, powstał za Jana Olbrachta, czyli sporo przemarszy odbyło się zanim on się pojawił, a po drugie – nawet jak już powstał to orszak nie szedł przez Barbakan. Droga Królewska zaczynała się w momencie przekraczania Bramy. Aby jednak Bramę przekroczyć, to najpierw należało uformować szyk – to się działo na Rynku Kleparskim, czyli obecnym Placu Matejki. Bo tam była przestrzeń. Oficjalne pierwsze powitanie także odbywało się już tam, bo po przekroczeniu Bramy orszak był od razu wtłaczany w ciasnotę miasta. Gapiów i wiwatujących ludzi też sporo stało już tam – bo lepszy widok. Tak było przy powrotach. A przy wyjazdach na wojnę? Cóż, tu sprawa jest o wiele prostsza – w naszej tradycji raczej nie było wymarszy wojsk kojarzonych z filmów, że rycerze wyjeżdżają ulicami miasta i żegnają ich tłumy, sypią kwiaty, kobiety płaczą, a dzieci im machają. Czemu? Powód był bardzo prozaiczny - na wojnę z reguły nie wyruszało się „z miasta Krakowa”. Punkt zbiórki wyznaczano najczęściej gdzieś poza miastem, bywało że i na drugim końcu Polski, bo wtedy nie trzeba było wojska utrzymywać i żywić podczas przemarszu przez cały kraj. A nawet jak ruszano w takim kierunku, że „Kraków był z dobrej strony” to i tak zbiórka nie była wyznaczana w samym mieście. Ot, żeby wojsko nie poszło w balet po mieście, żeby uniknąć zamieszania i ewentualnych zamieszek jak dojdzie do jakiegoś nieporozumienia w karczmie, a poza tym – obóz wojskowy potrzebował przestrzeni, której miasto nie mogło dać. Dla przykładu – Sobieski spod Wiednia miał piękny powrót i przemarsz Drogą Królewską, jeden z ostatnich takich w historii Polski, ale wymarsz? Zbiórka wojsk ruszających pod Wiedeń była w Skawinie, a nie w Krakowie. Przy wymarszu omawiany dziś Plac nie tylko nie pełnił żadnej funkcji, ale z reguły w ogóle w nim nie uczestniczył. [b][h2]BUDYNKI[/h2][/b] Najpierw ASP - szkoła „artystyczna” to jest ciekawa sprawa. Kiedyś na „takie fanaberie” to nie było miejsca. Ale o dziwo historia „akademickości sztuki” w Krakowie sięga całkiem dawnych czasów. Pierwotnie „sztuka” było powiązana z Akademią Krakowską. Używam nazwy AK, bo chodzi o czasy kiedy AK nie miała jeszcze nazwy UJ (na marginesie ten najbardziej kojarzony z Krakowem uniwersytet jest „Jagiellońskim” wcale nie od czasów Jagiellońskich, ale od 19go wieku dopiero, no ale to materiał na osobną kaczą opowieść). Nie jest przypadkiem, że jedna z kamienic przy Placu Marii Magdaleny (czyli na 2gim końcu średniowiecznego Krakowa) ma nazwę „Kamienica Malarnia” (ale Malarnia to też temat na osobną kaczą opowieść kiedyś). „Sztuka” z Akademią Krakowską musiała się rozstać „za karę”. Poważnie. Chodzi o to, że „sztuka zawsze nawiązywała do partiotyzmu”, no przynajmniej jakiś nurt w sztuce, zatem jako karę za powstanie listopadowe „sztukę” z Akademii zlikwidowano i… przeniesiono ją tam gdzie sztuka pasowała jak pięść do nosa – włączono ją w struktury czegoś co jest wręcz odwrotnością sztuki, do Instytutu Technicznego (dzisiejsza Politechnika). Z techniką sztuka rozstała się jakoś w latach 70tych 19go wieku, to już czasy Austro-Węgier, sporej autonomii Galicyjskiej i generalnie raczej swoboda narodowa niż restrykcje w Krakowie. Wtedy Matejko to już był „Pan Artysta przez wielkie A” i to on został dyrektorem (pierwszym rektorem) samodzielnej Szkoły Sztuk Pięknych (jeszcze nie Akademii). To Matejko wywalczył fundusze na gmach na Placu Głównym i Matejko przeprowadził tam Szkołę, natomiast „awansu do rangi Akademii” już nie doczekał (kilku lat mu zabrakło). O budynku Dyrekcji Kolei za wiele nie będzie, powstał w latach 80tych 19go wieku na miejscu Ratusza Kleparskiego, jako siedziba władz kolei w Galicji iiii… z koleją związany był zawsze. Żadnych ciekawych perypetii. Tak się składa, że kolej była apolityczna, bo potrzebna każdej władzy i żadna jej nie zwalczała a dworzec był tuż obok, więc każdy potrzebował pozostawić tę funkcję. Zarząd kolei był tam za czasów Cesarsko Królewskich Austro-Węgier, był przez 1WŚ, był w czasie 2RP i 20lecia międzywojennego, hitlerowcy też tam swoje władze kolei ulokowali, a potem PRL i w obecnej 3RP także urzęduje tam jakaś forma PKP. Budynków przy Placu Matejki jest sporo więcej, ale na tych 2ch największych poprzestańmy. Czas na sam Plac. Ciekawą sprawą jest, że imię Matejki nadano mu za życia patrona. Serio, mega unikatowa sprawa, bo to się zwykle robi jako upamiętnienie i po śmierci, a Plac Główny stał się Placem Matejki w obecności Mistrza Jana. Powody były dwa. Oficjalnym i tym formalnym było uświetnienie nadania Janowi Matejce honorowego obywatelstwa Krakowa w latach 80tych 19go wieku. Drugim był fakt, że Matejko legendą był już za życia a Plac Główny podzielony na dwie osobne części – zachodnią (obecny Stary Kleparz) i wschodnią (obecny Plac Matejki) potrzebował wyróżnienia jednej z części nową nazwą i ze względu na całkiem świeże powstanie SSP (przypominam - obecna ASP była wówczas Szkołą Sztuk Pięknych), kojarzonej jednoznacznie z jej dyrektorem nazwa nasuwała się sama, tzn. oczywistym było, że imię Matejki ten plac dostać powinien. Głupio było nadać mu inne imię, a za kilkanaście-kilkadziesiąt lat żałować, że plac ma już innego patrona (Matejko nie był szczególnie stary, miał wtedy 40-kilka lat). Zatem dla wyjątkowej osoby zastosowano wyjątkową procedurę – nazwano plac imieniem żyjącego patrona. Jan Matejko w Szkole Sztuk Pięknych przy „swoim placu” był dyrektorem do swojej śmierci, przy czym nie było to aż tak długo jak się powszechnie spodziewano – Matejko zmarł nagle i niespodziewanie około 10 lat później, w latach 90tych 19go wieku, mając raptem 50-kilku lat. Tak jest – Jan Matejko, powszechnie kojarzony z wizerunkiem „starszego pana z długą brodą”, który namalował tyyyyle obrazów, tak naprawdę tej rzeczywistej starości nigdy nie dożył, a namalować powinien jeszcze dużo-dużo więcej. Co ciekawe jak w latach 80tych 19go wieku placowi nadano imię Matejki – tak Placem Matejki jest po dziś dzień. Nazwy nie zmienili nawet hitlerowcy i za okupacji Plac Matejki był jednym z niewielu (o ile nie jedynym) ważnych punktów na mapie Krakowa, które nazwę zachowały. Nawet Rynek Główny przestał być Rynkiem Głównym, a stał się na 5 lat pana-w-ząbek-czesanego-platz, a Plac Matejki pozostawiono Matejce. Przetłumaczono tylko na niemiecki. [b][h2]I POMNIKI[/h2][/b] Tak jest, pomniki, liczba mnoga użyta jest nieprzypadkowo. O dziwo na Placu nie ma pomnika Matejki. Co więcej – nigdy go tam nie było. Jest tablica pamiątkowa na ścianie ASP, natomiast pomnik jest nieopodal, jednak nie na Placu, a na Plantach. Na Placu pomniki są dwa… no dobra, jak ktoś mówi, że „jeden kompleks, dwupomnikowy” to też ujdzie. Ten pomnik-petardę zostawię na koniec, zacznę od tego mniej znanego (i mniej znaczącego). Wielu o nim nie wie, a ci którzy wiedzą to w większości też źle go kojarzą. Grób Nieznanego Żołnierza – to ta płyta ze zniczem, bliżej Plant. Tylko… widzicie, rzecz w tym, że to nie jest wcale grób i nigdy w swojej historii grobem nawet nie był. Być może niektórzy mają takie podskórne wrażenie, że to nie jest obiekt cieszący się dużą estymą i jakiś bardzo znaczący. Ja wiem, nie bardzo wypada tak mówić, bo się można narazić na zarzut szargania świętości… Tyle, że takie wrażenie – jeśli ktoś je ma – jest jak najbardziej uprawnione i uzasadnione. Skąd on się tu w ogóle wziął i kiedy? Pierwowzór obecnego to 20lecie międzywojenne i czasy 2RP. Otóż potrzeba istnienia Grobu Nieznanego Żołnierza w Krakowie była dokładnie żadna. Zaskoczę Was - ten „znany w Warszawie” na Placu Piłsudskiego (ówcześnie Placu Saskim) powstał formalnie po tym na Placu Matejki, ale historia warszawskiego jest jednak starsza. Po 1WŚ groby tego typu zaczęły powstawać dość powszechnie w Europie, planowano zatem i w Polsce. Zanim jednak zrealizowano w stolicy, to na Placu Saskim pojawiła się (sama z siebie, ktoś anonimowo postawił) płyta z napisem dedykowanym nieznanym żołnierzom poległym za Polskę. To wymusiło na władzach kraju działanie. No i kiedy oficjalnie przygotowywano ten „państwowy numer 1 w Warszawie” to nagle w całej Polsce stało się modne i każde miasto i miasteczko chciało mieć „swój”. Z grobami nieznanego żołnierza w różnych miastach Polski, nawet takich (z całym szacunkiem, ale jednak) pipidówkach zaczęło się robić wariactwo. Nooo… nie zrozumcie mnie źle, proszę, ale jakbym miał szukać analogii to było to coś mniej więcej porównywalnego z pomnikami papieża pod koniec 20go i na początku 21go wieku. Groby, pomniki, kopce, tablice pamiątkowe – to miało szczere intencje i to nie była „tandeta”, no ale obiekty takie wyrastały w całej Polsce jak grzyby po deszczu. W Krakowie był jakiś komitet w sprawie powstania grobu nieznanego żołnierza, zbierał fundusze, dyskutowano o planach jak to godnie i tak dalej… Teraz przeskok na chwilę – aby każdy zrozumiał co dalej, to najpierw należy nakreślić sytuację społeczną i wyjaśnić kto jest kim na planszy. W Polsce była taka gazeta IKC, Ilustrowany Kuryer Codzienny, potocznie „ikac”. To był klasyczny szmatławiec, coś w stylu… no dobra, nie chcę podawać współczesnych odpowiedników, bo może ktoś je czyta i lubi, więc nie chcę urazić. Ale wiecie co mam na myśli. Tytuł miał trzy walory, którymi zdobywał… ba! Wręcz zmonopolizował rynek – (1) łatwa sensacja, proste tłumaczenie, chwytliwe tytuły itp., no klasyczny populizm wszystkich brukowców świata, (2) przystępna cena, na którą można było sobie pozwolić, dzięki olbrzymiemu nakładowi oraz (3) zdjęcia, ogrom zdjęć w każdym wydaniu – to zresztą obiecywała sama nazwa („Ilustrowany…”). Wiedzcie proszę, że początkiem 20go wieku zdjęć w gazetach nie były zbyt wiele. Ikac jako pierwszy tytuł w Polsce poszedł w zdjęcia bez limitu, dawał ich mnóstwo. Zdjęcia sprzedawały się doskonale, nie musisz tylko czytać, masz obrazki do pooglądania. Dąbrowski, właściciel ikaca stał się absolutnie największym magnatem prasowym 2giej RP. Multimilionerem był, to znaczy nie jestem pewien siły nabywczej przedwojennej złotówki, więc nie zaręczę czy on miał setki tysięcy, miliony, czy miliardy, ale był jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi w przedwojennej Polsce. Politykiem też był… powiedziałbym że „całkiem współczesnym” – kompletnie pozbawionym trwałych poglądów. Stuprocentowy koniunkturalista. Obecnie kojarzony z sanacją i piłsudczykami, ale on nie miał swoich poglądów politycznych, on był biznesmenem i zwyczajnie wszedł w politykę dla korzyści. Zaczynał na głębokiej prawicy, potem był posłem z którejś wersji PSL (przed wojną było ich kilka), a po zamachu majowym władzę przejęła sanacja i odkrył w sobie pokłady socjalizmu. „Czasy się zmieniają, a pan zawsze jest w komisjach” – te słowa Lindy jak ulał pasowałyby do Dąbrowskiego, właściciela ikaca. Ciekawostka wiele mówiąca o nim - wojnę przeżył… właściwie to „przeżył” nie oddaje w pełni rzeczywistości – Dąbrowski wojny nawet nie widział. Lato ‘39 spędzał w luksusach na Lazurowym Wybrzeżu. Jak zaczęły się walki to wyjechał do USA i tam już został do śmierci. Z tym, że majątek został w Polsce i przepadł. Poważnie, chłop był do tego stopnia ignorantem politycznym, że on sam wierzył w propagandę pisaną w swojej gazecie i przez ugrupowanie do którego wszedł, w to że Rydz-Śmigły przygotowany, że szwaby się nie odważą, a nawet jakby to dostaną klapsa na granicy, że wszystko jest pod absolutnie pełną kontrolą i że nie będzie żadnej wojny globalnej, a co najwyżej incydentalna sprawa na Wybrzeżu. Taka ironia losu że jeden z najbogatszych Polaków nie ulokował odpowiedniej części majątku w bankach w Szwajcarii, bo sam uwierzył w teksty ze swojej gazety, a koledzy w partii mu nie powiedzieli, że to co w tej swojej gazecie miał pisać, to jednak nie do końca prawdą było. I życie za oceanem przez to kontynuował w nędzy. Koniec dygresji o Dąbrowskim, właścicielu brukowca, wracamy do rzeczywistości połowy lat 20tych. To jeszcze przed zamachem majowym było, czyli „demokracja pełną gębą”. Była moda na groby nieznanego żołnierza, w Warszawie miał powstać ten „główny, państwowy, narodowy”, a każde miasto i miasteczko chciało też mieć swoje. Także Kraków. Był jakiś ten komitet, zbierano fundusze, temat istaniał w prasie. Ikac był hegemonem, ale tytułów było sporo innych i prawie wszystkie „bardziej od ikaca szanowane”. No i Dąbrowski postanowił zagrać im na nosie. Pewnej nocy na Plac Matejki, pod Pomnik Grunwaldzki (stał już, ale o nim będzie na końcu) przyjechały ciężarówki, sprzęt budowlany, robotnicy, rozładowali jakieś materiały… Ustawili płytę poświęconą „Nieznanemu Żołnierzowi”. Kompletna samowolka, po prostu pod planty przyjechały ciężarówki, budowlańcy, bach, bach, rano stoi gotowe. Teraz zagadka: okazało się że zupełnym przypadkiem na Placu Matejki była akurat obecna ekipa dziennikarzy i fotografów z jednej gazety – zgadnijcie z jakiej? Tak jest Moi Drodzy, następnego dnia z samiuśkiego rana ikac już trąbił, ze tajemniczy fundator postawił Grób Nieznanego Żołnierza na Placu Matejki i proszę voila – macie oto relację i nawet fotorelację z tego wydarzenia. Na ten numer Dąbrowski nawet zawczasu zamówił zwiększony nakład, tak mu się „szczęśliwie trafiło”! Tajemniczym inwestorem był oczywiście Dąbrowski, każdy w Polsce o tym wiedział, płyta i roboty budowlane był nielegalną samowolką, więc nie wypadało się przyznać, ale Dąbrowski zrobił świetny interes, a przy tym kilkumiesięczne akcje innych gazet typu Czas czy Głos Narodu nagle stały się potrzebne jak drzwi do lasu, no ni z tego ni z owego zostali oni z tymi swoimi komitetami, zbiórkami funduszy, debatami o miejscu i formie Grobu itp. niczym Himilsbach z angielskim. Oczywiście płytę postawioną nielegalnie w nocy można było (i należało) zlikwidować i temat Grobu dokończyć oficjalnie, hucznie, godnie i rzetelnie, ale ikac zrobił taką akcję, że władze kraju i miasta odpuściły i płytę pozostawioną. Temat „Grób Nieznanego Żołnierza w Krakowie” to jest po prostu Marian Dąbrowski i jego brukowiec w pigułce. Prawda niestety jest taka, że Dąbrowski dla dziś powiedzielibyśmy „klikalności” zarżnął i sprofanował ideę „Grobu Nieznanego Żołnierza” już u samego jej zarania po wsze czasy. Każdy w Krakowie i prawie każdy w Polsce doskonale czuł i wiedział, że ten Grób to nie jest żaden hołd bohaterom, tylko szwindel tandetnego cwaniaka. Tylko właśnie… no piszę „Grób”, a przecież napisałem wcześniej, że ten grób tak naprawdę żadnym grobem nie był. Bo to prawda, ten Grób to nie jest grób. Kryterium „bycia grobem” jest całkiem proste – żeby grób był grobem, to musi w nim być ciało. A w tym nie ma i nigdy nie było. Na zrobienie takiej samowolki Dąbrowski czuł się wystarczająco mocny i wpływowy (i okazało się, że miał rację), ale na potajemną ekshumację i wykradzenie ciała jakiegoś bohatera z jakiejś mogiły gdzieś w Polsce i zrobienie mu cichaczem, pod osłoną nocy i z zaskoczki „drugiego pogrzebu” na Placu Matejki – na taki numer to nawet Dąbrowski był za krótki i wiedział że to by mu nie przeszło, a i opinia publiczna, w tym także jego czytelnicy zwróciliby się przeciw niemu. Zatem rozdział pt. „ciało do grobu” pominął i zrobił grób bez ciała. Zatem ten grób to nie grób. Dąbrowski zrobił nie grób, a pomnik. Ewentualnie jeśli już koniecznie rozpatrywać w kategoriach „grobowych” to zrobił cenotaf. Jeśli ktoś nie wie – cenotaf to tzw. „grób symboliczny”. I żeby nie było nieporozumień – ja nie neguję sensowności istnienia cenotafów! Co to to nie! Mamy takie, nawet w Katedrze na Wawelu! Tyle, że cenotaf, aby był godny, to stawia się z jednego z dwóch możliwych powodów. Tylko dwóch: 1) ciało danego człowieka nie istnieje. Zaginęło, przepadło, no nie ma, albo niczym świat Pszczółki Mai - jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie i pochować się nie da. Dla przykładu – Władysław Warneńczyk zginął w bitewnym zgiełku, jego ciało nie tylko nie wróciło do Polski, ale jako nierozpoznane trafiło pewnie do którejś ze zbiorowych mogił po bitwie. Na marginesie – możecie wiedzieć o głowie Warneńczyka w tureckim słoju z miodem, ale ta głowa w słoju z miodem, którą Turcy potem się szczycili tak naprawdę nie była głową króla Władysława. Mamy to potwierdzone prze ludzi którzy króla znali, a potem głowę w słoju widzieli i zaręczali, że byli zdziwieni, bo „to nie on”. Wyjaśnienie jest całkiem proste - Turcy króla nie znali, wzięli pierwszą z brzegu, odcięli i sobie zachowali jako trofeum. A myśmy Warneńczykowi zrobili grób symboliczny, czyli cenotaf na Wawelu 2) ciało jest pochowane gdzie indziej i nie chcemy naruszać spokoju wiecznego pochowanego, albo chcielibyśmy, ale nie jesteśmy w stanie tego zrobić (daleko, albo nie bo jest pochowany w innym miejscu na świecie, z którym też był związany i ekshumować go stamtąd nie sposób, nie wydadzą itp) – wtedy stawiamy mu „drugi grób, symboliczny”, aby tutaj także go upamiętnić. Kolumb ma chyba takie groby. I tyle, innych powodów stawiania cenotafów, czyli „grobów symbolicznych” po prostu nie ma. Nie i już. W innych przypadkach – stawia się pomnik. Zatem ten przedwojenny Grób Nieznanego Żołnierza w Krakowie to raczej pomnik był. Dodam od razu, że „ten w Warszawie”, ten w pozostałych arkadach Pałacu saskiego to prawdziwy grób – tam jest ciało NN żołnierza z Cmentarza Orląt na Łyczakowie we Lwowie. Jak byliście to pewnie wiecie, a jak nie byliście a kiedyś będziecie mieć okazję – to jeden z grobów tam jest opisany, ze jest pusty, bo to z niego wzięto ciało do Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Łyczaków pojawi nam się jeszcze raz, przy okazji drugiego, tego ważniejszego pomnika na Placu Matejki, ale na razie wróćmy do Pomnika ku czci Nieznanego Żołnierza (bo tak go nazywać chyba trzeba) na Placu Matejki. Przetrwał kilkanaście lat. Chyba żadne zaskoczenie – hitlerowcy go zlikwidowali. Po wojnie Polacy bardzo szybko odtworzyli, w 1945 albo 1946, na pewno turbo ekspresowo, ale pierwotnie w nieco innej formie niż to widzimy dziś. Po pierwsze monument niby w hołdzie wszystkim kiedykolwiek poległym w obronie ojczyzny, ale ze względu na okoliczności dedykowany szczególnie poległym w 2WŚ. Prosta forma – metalowa konstrukcja, takie „słupy” i na ich szczycie urna, ale nie z prochami poległych, tylko z ziemią z pól bitew, w których uczestniczyli Polacy – o ile mnie pamięć nie myli Westerplatte, Lenino, Monte Cassino, Kock, Tobruk i cośtam jeszcze. Nie jest ich wiele, na pewno mniej niż 10. Na pytanie czy naprawdę w momencie zakończenia wojny ściągaliśmy ziemię nie tylko z Włoch, ale nawet z Afryki odpowiedzieć nie umiem. Możliwe, że ta ziemia w tej urnie to jest samo z Tobruku, jak ta co w „Samych Swoich” Jaśko dostał była z Krużewnik (jak ktoś nie oglądał filmu, albo umknął mu ten detal, to wsypali do woreczka ziemię zza domu na Ziemiach Odzyskanych i mu dali mówiąc, ze to z Krużewnik). Niesprawdzalne, ale chodzi o symbol. Obecną formę pomnik zyskał w 1976, była wtedy spora przebudowa placu (o niej za chwilę, więc na razie nie wchodzę w szczegóły) i obecną formę płyty-znicza zaprojektował Wiktor Zin, ten od „Piórkiem i węglem”, może ktoś pamięta. Urnę postawioną w momencie zakończenia wojny zachowano tylko w Grobie pochowano właśnie tę urnę z ziemią z pól bitewnych 2WŚ, a na płycie są umieszczony nazwy bitew, z których ziemia podobno w urnie jest. [b][h2]I WRESZCIE PORA NA GWÓŹDŹ PROGRAMU[/h2][/b] Czyli Pomnik Grunwaldzki. To jest absolutny hicior, cadillac wśród pomników, żaden w Krakowie, a być może i w całej Polsce nie ma tak bogatej i ciekawej historii. Przede wszystkim pytanie – czemu akurat w Krakowie? To jest dobre pytanie, a odpowiedź na nie kryje się w pytaniu „kiedy powstał?” Otóż Pomnik Grunwaldzki w Krakowie postawiono z okazji 500-lecia samej bitwy. 15 lipca 1910 roku. Czyli podczas zaborów. Jego miejsce w sposób oczywisty powinno być na Polach Grunwaldzkich, ale te były w zaborze pruskim. Tam się nie dało. Teren zaboru austriackiego był jedynym gdzie można było przeprowadzić obchody 500-lecie Wiktorii Grunwaldzkiej. W innych zaborach była rusyfikacja, germanizacja, rugi pruskie, kulturkampfy, zsyłki na Sybir, tymczasem w CK A-W panował umiarkowany luz i spokój. Austriacy od połowy 19go wieku mieli świadomość, ze oni (praktycznie Niemcy, ale Niemcy-Austriacy to nie byli „ci Niemcy co dostali łomot pod Grunwaldem”) są mniejszością w swoim państwie. CK A-W to w ogóle był mix etniczny. Najliczniejszą grupą faktycznie byli Niemcy (ówcześni Austriacy to Niemcy), ale tylko jeśli patrzeć „narodowościowo”. Zresztą było ich mniej niż ćwierć obywateli CK A-W. Jeśli patrzeć etnicznie to najliczniejsi byli Słowianie, z tym że różni narodowościowo – Polacy, Czesi, Słowacy, Ukraińcy i Rusini, Słoweńcy, Chorwaci, Serbowie. Słowian razem wziętych była większość, za nimi Niemcy, a jako trzeci Węgrzy. Tak jest, CK A-W, formalnie „Austria i Węgry” to było państwo przede wszystkim słowiańskie, dopiero w 2giej kolejności germańskie, a w 3ciej węgierskie. Zatem władza mądrze wydedukowała, że na wewnętrzne konflikty narodowościowe nie ma co grać i po prostu „poluzowała” – dopóki nie kwestionowałeś A-W jako państwa, to swobodnie mogłeś sobie być w nim obywatelem A-W ale przy tym Polakiem, Czechem, czy Słoweńcem. Mieliśmy język polski, mieliśmy Sejm Krajowy, w tym kraju po prostu obowiązywało prawo, a nie restrykcje narodowościowe. Polacy bez problemu robili kariery (także polityczne, ale nie tylko) nawet i we Wiedniu. Zatem Austriacy spokojnie pozwolili nam obchodzić święto 500-lecia ważnej bitwy, zwłaszcza, że w tej bitwie oni sami łomotu nie tylko nie dostali, ale nawet w niej nie uczestniczyli. Do wyboru był Kraków i Lwów. Padło na Kraków, bo i Wawel jest i to tu król z wojskiem wrócili po Wielkiej Wojnie, a też i miasto znacząco urosło w poprzednich latach zarówno w liczbach jak i w randze i jakości (do czasów prezydentury Dietla Kraków podupadł i był trochę zaściankiem i prowincją w porównaniu do Lwowa, dopiero od czasów Dietla trend się zaczął odwracać). Pomnik był tylko jednym z elementów obchodów, głównym, ale nie jedynym. Pozostałe omówię za moment, ale tak wyliczając wszystkie na szybko były to: - rzeźba / architektura (właśnie Pomnik) - muzyka - literatura - występ artystyczny - malarstwo - kultura fizyczna (z elementami paramilitarnymi, przypominam – 1910 rok, czyli zbliżała się 1WŚ) - polityka - wydarzenie społeczne (festyny itp.) - pewnie coś jeszcze o czym nie wiem lub nie pamiętam [b]LITERATURA [/b] O Pomniku więcej za chwilę, na razie pozostałe elementy. Muzyka i lteratura. To poszło „połączone razem”. Rota Marii Konopnickiej – każdy chyba zna, prawda? A znacie historię Roty? Otóż Rota to był taki „prezent wielorazowego użytku”, Maria ofiarowała go Polsce z okazji 500-lecia Grunwaldu, ale… wcześniej ofiarowywała go co najmniej 3 razy innym. Wiersz był już znany, powstał chyba w 1908 (+/- 1 rok). Wiersz powstał pierwotnie z przeznaczeniem dla Polaków i Polek (kobiety były o tyle ważne, bo jedną z obdarowanych grup były pracownice jakiegoś zakładu przemysłowego w Wielkopolsce przy okazji jakiegoś strajku i represji) w zaborze pruskim. Konopnicka ofiarowała go Wielkopolsce przy jakiejś okazji, potem na Śląsku Cieszyńskim coś się działo, to też im go dedykowała. W zasadzie to nawet ciężko ustalić „pierwszą publikację Roty”, bo cenzura panowała i była obchodzona przez publikację na raty, w częściach, drugi obieg prasy, była nawet taka jedna publikacja, która trwała kilkanaście tygodni, czy kilka miesięcy i publikowano w winiecie jakiejś gazet (winieta gazety to taka stopka redakcyjna, której prawie nikt nie czyta) po linijce, czasem po 1 słowie, a niektóre słowa gwaizdkowano, a każdy i tak wiedział o co chodzi. I formalnie cenzura nie miała się o co przyczepić, tymczasem każdy wiedział, że tu idzie o publikację wiersza słowo po słowie, wiersza, który każdy już doskonale znał. Przy okazji – mały przeskok do współczesności – kilka lat temu było durne zamieszanie i politycy się sprzeczali która partia jest większymi patriotami, a która jest zdrajcami, bo jakimś podręczniku wydrukowano Rotę i „czy tam powinno być Niemiec, Prusak, czy Krzyżak”. Generalnie to debile ze wszystkich polityków są, takie moje zdanie – i w tamtej sytuacji postanowili to udowodnić i swoją głupotą podzielić się ze światem. Rota miała prawie tyle „pierwszych lub prawdziwych sygnowanych przez Autorkę wydań”, co The Scorpions ostatnich koncertów w Polsce. W zależności od tego gdzie, kiedy i w jakim celu wiersz akurat szedł to Konopnicka pisała i o Niemcach i o Prusakach i o Krzyżakach. Każda forma jest poprawna, każda oryginalna i każda prawdziwa i zgodna z zamiarem Poetki. Tylko Konopnicka nie wzięła pod uwagę, że ona w szczytnym celu, a za 115 lat debile mieniący się patriotami się o to pokłócą bo im procenty w sondażach się zachwieją… Ja tylko czekałem aż ktoś tych cymbałów kłócących się o „prawdziwą znajomość Roty” zapyta „jak pan tak kocha Rotę, to ile ona ma zwrotek? I czy mógłby pan wyrecytować ten prawdziwy według pana jej tekst?” Bo ja jestem pewien że część by nie wiedziała, a reszta, której by się wydawało, że wie to powiedziałaby że oczywiście 3. Tere fere – Rota Konopnickiej dziś znana jest jako 3-zwrotkowa, bo my lubimy skracać pieśni do 2ch lub 3ch zwrotek, z Mazurkiem Dąbrowskiego zrobiliśmy przecież to samo (przy okazji gdyby o Hymnie Polski decydującego głosu nie mieli wojskowi to Naszym Hymnem prawdopodobnie byłaby właśnie Rota, a nie Mazurek Dąbrowskiego). Ale tak naprawdę Rota ma (MA, nie miała, MA!) 4 zwrotki. Ta 4ta brzmi: [i]Nie damy miana Polski zgnieść! Nie pójdziem żywo w trumnę! W Ojczyzny imię i w Jej cześć Podnosim czoła dumne! Odzyska ziemię dziadów wnuk! Tak nam dopomóż Bóg![/i] Wersji tej 4tej zwrotki też jest co najmniej kilka, różnią się pojedynczymi słówkami, ale proszę pamiętać – one wszystkie są równie oryginalne. Było o Łyczakowie przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie i pamiętam, że obiecałem do Łyczakowa powrócić – to jest ten moment. Konopnica również jest pochowana na Łyczakowie we Lwowie. Wspominam o jej grobie, bo Maria ma chyba najbardziej wyjątkowy i unikatowy nagrobek ze wszystkich Wielkich Polaków. Kto był ten widział i wie o czym mówię, kto nie był to proszę pamiętać jak kiedyś życie do Lwowa Was zaprowadzi – przy bramie kupić jeden kwiat czy znicz więcej i grób Konopnickiej nawiedzić. To Wielka Poetka, moja ulubiona. Dobrze, czyli był wiersz. [b]MUZYKA[/b] Teraz muzyka. Dla każdego z nas „Rota” od razu kojarzy się z pieśnią, prawda? No myślicie „Rota” i melodię macie automatycznie w głowie, czyż nie? Chyba tak, no w każdym bądź razie ja tak mam. Ale do momentu odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego Rota był „tylko” wierszem. Sam tekst, bez melodii. Melodię napisał Feliks Nowowiejski. Mistrz. Ale faktem jest, że pisząc melodię do Roty jeszcze nie był taaaaką znamienitością. Był już uznany, ale jeszcze nie był „chodzącą legendą”. W 20leciu międzywojennym już był - to właśnie Rota i 500-lecie Grunwaldu wydźwignęło go na absolutny top. Melodia została skomponowana specjalnie na to wydarzenie, to nie było „wykorzystanie czegoś co powstało wcześniej” to było dzieło życia, stworzono na największe wydarzenie artystyczne w życiu. O Nowowiejskim za dużo nie wiem, możecie sami sprawdzić, pewnie cośtam ciekawego w życiorysie potem miał, wiem jednak że był z Zaboru Pruskiego i że to miało jakieś znaczenie przy wyborze go na kompozytora do Roty i że sam się do tego zgłosił. Legenda jest taka, że siedział u fryzjera i czekając w kolejce w jego ręce trafiła gazeta z Rotą (w zaborze austriackim, więc wersja kompletna jednym ciągiem) i tak go poruszyła, że zapomniał o strzyżeniu, wyszedł komponować, napisał w godzinę, a potem sam się zgłosił do organizatorów obchodów z ofertą, że „on ma melodię”. [b]WYSTĘP ARTYSTYCZNY[/b] Był tekst była muzyka – trzeba było przekształcić to w wyjątkowy występ artystyczny. Rotę podczas odsłonięcia Pomnika odśpiewał kilkusetosobowy chór. Chór w pełnym składzie spotkał się tylko jeden jedyny raz w życiu, podobno w pełnym składzie nie mieli ani jednej próby (w jakichś mniejszych grupkach na pewno tak). To było ponad pół tysiąca osób, ze wszystkich trzech zaborów, różne zespoły pieśni i tańca, organizacje ludowe poprzysyłały „swoich najlepszych”. To był taki „wokalny dream team”. Dyrygował osobiście Nowowiejski. Aha, Rota została odśpiewana nie jako Rota, ten wiersz zresztą miał wiele tytułów – Rota, Ojczyzna, Przysięga, a podczas najsłynniejszego wykonania w historii przyjął tytuł „Hymn Grunwaldzki” (to właśnie wtedy pojawiły się wersje o Krzyżakach, zamiast Niemców i Prusaków). Podobno to wykonanie to było naprawdę coś wielkiego! [b]MALARSTWO[/b] Malarstwo – a to był bardzo ciekawy aspekt 500-lecia Grunwaldu i warto o nim wspomnieć, bo o nim często się zapomina. Panoramę racławicką znacie? Tę z Wrocławia? Pewnie znacie. Osobny budynek ma. To nie jest jedyna „panorama” w naszej kulturze. Powstała również Panorama Grunwaldzka, specjalnie na te obchody. Z tym, że to nie jest „obraz – walec, że wchodzisz do środka i widzisz bitwę dookoła siebie”, ale podobno jakieś tam wrażenie 3D robi. No i nie był prezentowany jako całkiem płaski, to był taki ekran „lekko zakrzywiony w półkole”. Co prawda Styka (główny autor Panoramy Racławickiej) oferował ze stworzy „takie samo w formie walca” z tym, że jego pomysłem było zrobić obraz rozmiaru wnętrza Barbakanu i tam go umiejscowić. Pomysł wywołał jednak oburzenie i nie dostał zgody na realizację – przy czym nie chodziło o kwestie „zaborcze” tylko zwyczajnie o „ochronę Barbakanu jako zabytku”. Czy słusznie, czy akurat szkoda – nie mi to oceniać, ale nie da się ukryć, że Barbakan jako „siedziba Panoramy Grunwaldzkiej” zyskałby „głośne i godne wykorzystanie”. Pomysł odrzucono i Styka się wycofał. Tutaj powinno się pojawić pytanie „chwila, chwila, a w ogóle to po co było malować nowy obraz, skoro Bitwa pod Grunwaldem Matejki była już namalowana?” Jeśli komuś ta myśl zaświtała w głowie – słusznie, brawo! Otóż na obchody 500-lecia zwyczajnie nie udało się załatwić wypożyczenia obrazu i postanowiono namalować nowy. Nie pamiętam nazwisk malarzy, ani co stworzyli wielkiego przedtem czy potem, ale dwóch ich było – to wiem. I wiem, że w lekko żartobliwy sposób nawiązali do obrazu Matejki. Otóż Matejko był znany z tego, że autoportretował siebie na swoich obrazach. Tyle, że Matejko robił to z pompą, przyznawał sobie najzacniejsze role – zwłaszcza lubował się umieszczać w roli Stańczyka (występuje jako Stańczyk na kilku swoich obrazach), a na Bitwie pod Grunwaldem umieścił się w roli kata przy von Jungingenie. Malarze Panoramy Grunwaldzkiej również umieścili siebie na obrazie, ale jako że nie czuli się godni „rywalizować z mistrzem” (co najmniej jeden był uczniem Matejki, a może i nawet obaj), więc nieco dla jaja siebie namalowali w roli krzyżackich jeńców. W ten sposób powstał obraz, przy czym on nie był prezentowany na Placu Matejki. Dla Panoramy Grunwaldzkiej zbudowano nowy budynek, specjalnie dla obrazu, tymczasowy, drewniany, na Placu św. Ducha (koło Teatru Słowackiego). Tymczasowy – to jest ciekawe, bo obrazu postanowiono nie udostępniać potem w żadnej ekspozycji. Po imprezie wypadł z obiegu wystawienniczego i po prostu trafił do magazynu. I cześć. Przeleżał tam całą 1WŚ, przeleżał prawie całe 20lecie międzywojenne i przypomniano sobie o nim dopiero w 1939. Wywieziono go wtedy do Lwowa, gdzie... także zawinięto w rulon i schowano. Schowano tak dokładnie, że nie tylko hitlerowcy go nie znaleźli, ale komuniści po wojnie też nie. Obraz w zasadzie uważano za bezpowrotnie stracony, aż… w latach 90tych odnalazł się sam w lwowskich magazynach. O dziwo – pożyczyli nam go bez problemu. Obraz w latach 90tych wrócił do Polski, zniszczony był i pozwolili nam go „zrekonstruować, zakonserwować”, żebyśmy nie mieli żalu jak zrobią to oni i coś im nie wyjdzie i się zniszczy. W Krakowie go „naprawiono”, krążył po Polsce, był wystawiany w Krakowie, w Malborku, pewnie w innych miastach też, a potem wrócił na Ukrainę, bo formalnie jest własnością „jakiegoś ich muzeum historycznego”. I teraz jest we Lwowie, ale atak ruskich mu nie zaszkodził, podobno istnieje, ma się dobrze i w zasadzie zawsze jak będziemy chcieli go wypożyczyć na jakąś imprezę to mamy obiecane, że nam dadzą. [b]KULTURA FIZYCZNA[/b] Obchody 500-lecia Grunwaldu trwały kilka dni, to nie była impreza na 2 godziny. I umiejscowione były nie tylko na Placu Matejki. Odbyły się też pokazy woltyżerki i Grup Sokolich, chyba na Błoniach, to było o tyle ważne, że były to organizacje patriotyczne, mające w założeniu polskie tradycje narodowe i były to grupy przynajmniej z pogranicza organizacji paramilitarnych – Polska i Polacy wręcz czekali na wybuch jakiejś wojny i chcieliśmy wziąć w niej udział i żeby „Polacy byli w niej komuś potrzebni”. Ja nie wiem czy na początku 2giej dekady 20go wieku istniał w Europie naród który bardziej modlił się o wybuch wojny niż Polacy. Całe obchody 500-lecia Grunwaldu, a te pokazy Grup Sokolich w szczególności miały pokazać Austrii „mamy siłę, mamy potencjał, możemy wam być potrzebni, liczcie się z nami i miejcie dla nas dobrą ofertę”. I podobno ten efekt został osiągnięty w 100%. Podobno rola Legionów i znaczenie Polaków i Polski w polityce Austrii i jej planie na 1WŚ w sporym stopniu było zbudowane obchodami Grunwaldzkimi. [b]POLITYKA[/b] Całe obchody to był jeden wielki Polski Manifest Patriotyczny. Na obchody przyjechali Polacy ze wszystkich 3ch zaborów. Każdy kto granicę przekroczyć mógł – ten przyjechał. Slogan „chcesz pooddychać Polską – jedź na Wawel” wtedy właśnie zyskał na popularności najbardziej. Odsłonięciu Pomnika towarzyszyły wystąpienia patriotów i polityków. Wielu, większości nie pamiętam, ale dwóch tak - na pewno przemawiał Juliusz Leo i na pewno przemówieniem nr1 było przemówienie Ignacego Paderewskiego. Tak, tego, kompozytor, polityk, późniejszy premier, a także nasza osobistość nr1 na konferencji kończącej 1WŚ. Z tym, że Paderewski nie przemawiał JESZCZE jako polityk. O tym w jakiej roli wystąpił za moment (niektórzy może wiedzą), ale powszechnie uważa się, że jego kariera jako polityka zaczęła się właśnie wtedy i właśnie tam – podczas odsłonięcia tego pomnika. Jego wystąpienie podobno autentycznie poruszyło tłumy i przeniosło całe obchody na kosmiczny wręcz poziom miłości i oddania Polsce. [b]WYDARZENIE SPOŁECZNE[/b] Jak już wspomniałem obchody trwały kilka dni, przyjechali Polacy ze wszystkich zaborów, zatem – to był również „festyn”, także dla dzieci. Wielu uczestników obchodów przyjechało wtedy do Krkowa po raz pierwszy, a czasem i jedyny w życiu, dla niektórych to była wręcz „naj-naj-naj-wyprawa-w-życiu”. Zatem wydarzeniu towarzyszyły także takie klasyczne atrakcje festynowe [h2][b]NO I WRESZCIE CREME DE LA CREME, CZYLI POMNIK[/b] [/h2] Pomnik i jego odsłonięcie to był najważniejszy element obchodów. Pomnik jak już wspomniałem – powinien być na Polach Grunwaldu. Czy plan przeniesienia go tam w razie przejęcia władzy nad polem bitwy był realny, czy tylko sloganem – tego powiedzieć nie umiem. Niemniej skłaniam się ku opcji „slogan”, bo jego posadowienie w Krakowie zdecydowanie nie miało cech „tymczasowości”. Fundatorem pomnika był Paderewski, wielki patriota. Sam kompozytor potem zawsze mówił, że pomnik był największym marzeniem jego życia i odkładał na niego jakiś procent zarobionych sum od początku swojej kariery. Czy to jest prawda, czy łądnie brzmiąca historia wymyślona po fakcie – ta wiedza razem z Paderewskim poszła do grobu, faktem jednak jest, że Paderewski, choć gwiazda klasy światowej i człowiek niesamowicie bogaty to ot tak wyłożyć kasę na taki pomnik… no może i by mógł, ale zdecydowanie nawet dla niego nie było to „na waciki”. To był majątek. I pomnik powstawał kilka lat. Mickiewicz, ten „z pomnika na Rynku” ma tu swój udział. Otóż plan pomnika na 500-lecie Grunwaldu po raz 1szy ujrzał światło dzienne w 1908 we francuskim domu syna Adama Mickiewicza (imienia syna nie pamiętam), gdzie Paderewski spotkał rzeźbiarza Antoniego Wiwulskiego, zdradził mu swój plan, że zbliża się 500-lecie Grunwaldu i on zamierza je uczcić i postawić pomnik w Polsce (tzn na ziemiach Polski). Wiwulski był wtedy bardzo młody, zresztą zawsze był młody, bo on młodo umarł, jako żołnierz w wojnie z bolszewikami 1919-1920, przy czym nie zginął w walce, ale przeziębił się pełniąc wartę i zmarł na skutek choroby. Generalnie – ktoś taki jak Wiwulski zlecenia na taaaki pomnik od kogoś taaaakiego jak Paderewski otrzymać nie tylko nie powinien, ale wręcz nie miał prawa. Podobno Paderewski zdradził swój pomysł i rzucił hasłem młodemu rzeźbiarzowi, żeby narysował na szybko koncept „jak on by to zrobił”. Wiwulski narysował i w kwadrans dostał zlecenie życia. Tak głosi legenda. Czy prawdziwa? Hmmmm, a w sumie czemu nie? Na dobrą sprawę gdyby szukać argumentów racjonalnych, to Wiwulski z Paderewskim, obaj ze świata sztuki, ale to nie byli artyści tego samego kalibru, ja osobiście w tę legendę przyznam się, ze wierzę. Pomnik odlewano we Francji. Często spotkacie się ze sloganem, że tajemnica była taka, że Wiwulski nie wiedział gdzie pomnik stanie. Cóż – i tak i nie. Owszem, nie wiedział, ale dlatego, że Paderewski sam nie wiedział gdzie mu się go uda postawić. Jak dograno Krakó, to Wiwulski też o tym wiedzę dostał. Przy załatwianiu zgody Austriaków tak naprawdę żadnych większych problemów nie było. Często się słyszy, ze „z powodów politycznych elementy posągu jechały tajnie przez Szwajcarię”. Noooo… to też takie dorabianie romantycznej wersji na siłę. Fakt – elementy pomnika nie mogły, a przynajmniej nie powinny jechać przez Prusy, ale… z drugiej strony – kamienie cokołu były sprowadzane ze Szwecji i przez Prusy przejechały (choć faktycznie nikt im za bardzo nie mówił co to za kamienie i do czego posłużą). Elementy posągu jechały przez Szwajcarię nie ze względu na jej neutralność, tylko po prostu z Francji omijając Niemcy od południa przez Szwajcarię jest najbliżej. Warto dodać, że jak przychodziło lato 1910 to pojawił się problem – nie wszystkie elementy posągu były gotowe na czas. Brakowało dwóch postaci. Jednej z postaci na cokole i bez niego w sumie odsłonięcie odbyć by się mogło spokojnie, ale drugą brakującą postacią był Jagiełło – i jego brak na odsłonięciu już problemem by był. Problem rozwiązano „postaciami tymczasowymi” – wykonano brakujące posągi z gipsu, pomalowano je metalizującą farbą, żeby wyglądały jak trzeba i na chwilę miało wystarczyć. Dwa brakujące elementy dosłano dopiero w 1913 i wymieniono, warto dodać, ze był to „ostatni dzwonek” bo po rozpoczęciu 1WŚ tyle metalu z Francji do Austrii trafić by nie mogło, zero szans. Trochę o samym pomniku – posąg konny to nie jest coś powszechnego w naszej kulturze. Mamy takich raczej mniej niż więcej. Główną osobą na pomniku jest król Władysław Jagiełło na koniu. Po 4ch stronach pomnika mamy odpowiednio: - z przodu – Witold stojący nad ciałem von Junginena – warto dodać, że to jest efektowne, ale to jest błąd historyczny. Nie wiemy kto na pewno zabił von Jungingena, ale na pewno wiemy, że nie zrobił tego Witold. Prawdopodobnie von Jungingen zginął z ręki Polaka, bo w ostatniej szarży jego chorągiew odwodowa ruszyła na Polaków. Fakt, było zamieszanie, był zgiełk, mógł go zabić ktoś inny, kto się tam zaplątał, ale że nie był to Witold – to jest pewne. Na pomniku chodzi jednak o symbol, u góry na koniu król, pod nim książę Witold i ciało krzyżackiego wodza - z jednej strony „grupa litewska”, tak się nazywa, choć z dwóch postaci w jej skład wchodzących Litwinem jest tylko jeden. Litwin dmie w róg i prowadzi na sznurze krzyżackiego jeńca - z drugiej strony „grupa polska” – dwóch rycerzy Polaków zbierających zdobyczne chorągwie krzyżackie - z tyłu – wieśniak zrywający pęta. Tak, no właśnie chłop. To jest największy błąd historyczny Pomnika, bo chłopi w bitwie nie uczestniczyli. Tzn owszem – pewnie jako widzowie, ale walczyć nie walczyli, to było starcie rycerskie. Błąd jest jednak celowy w przededniu walki o odzyskanie niepodległości specjalnie włączono chłopów w tradycję walki o Polskę - cokół, kamienie sprowadzone ze Szwecji - w pomnik wkomponowano też tarcze i napis „PRAOJCOM NA CHWAŁĘ, BRACIOM NA OTUCHĘ” – znaczenie chyba oczywiste. Co ciekawe treść tego motta wymyślił sam Paderewski. Tutaj jeszcze słówko o tym czego na pomniku brakuje – na pomniku nie ma śladu po Tatarach. A w bitwie uczestniczyli i częścią Koalicji byli (naszą stronę bitwy powszechnie nazywa się Wojskami Koalicji). Przy czym Tatarzy nie byli tak w pełni „3cią częścią Koalicji”, oni byli jako lennicy Litwy i Witolda. Ilu ich było? Kronika Konfliktu Długosza mówi o 300, ale to raczej symbol, powszechnie uważa się, że 2,5-3 tysiące i to jest liczba której wystawienia należałoby się po Tatarach spodziewać. Skąd oni się w ogóle wzięli? Otóż Dzalal ad Din, wódz Tatarów, jakiś prapora-pra-ileś-pra-wnuk Dżyngis Chana, uczestniczył w „grze o tron” Złotej Ordy. I przegrał. Uciekł ze swoimi stronnikami i znalazł schronienie u Witolda na Litwie. W zamian służył mu pomocą zbrojną w razie potrzeby – a Grunwald taką potrzebą właśnie był. Co ciekawe Dzalal ad Din do Ordy wrócił po kilku lat jak się trafiło następne rozdanie i nawet 2gą szansę wykorzystał, został Chanem, ale długo nie porządził bo jego brat go bardzo szybko zamordował. Przy czym do Ordy wrócił sam Dżalal ad Din, natomiast jego Tatarzy pozostali i stąd zrodziła się historia idealnej asymilacji – mniejszość narodowa która trafiła tu i zachowując swoją pełną odrębność kulturalno-religijną nigdy nowej ojczyzny nie zdradziła (bodajże po pokoju w Buczaczu część Tatarów przeniosła się do Turcji, ale jako „obcy” bardzo szybko stali się tamw rogami i zostali unicestwieni, większość jednak została w Rzeczypospolitej Obojga Narodów). Wojska Dżalal ad Dina formalnie były częścią wojsk Litwy, ale to jednak była „inaczej walcząca armia” i stanowili osobny oddział. Byli ważni w bitwie bo pod Grunwaldem w ogóle nie było artylerii, po żadnej ze stron (jako formacja początki artylerii już istniały). Tatarzy robili nam za „jednostki strzeleskie” zatem i to bardzo fajne, mobilne. Krzyżacy też mieli swoje, ale po 1sze nie mobilne, a po 2gie tak im się bitwa ułożyła, że sami je stratowali i wyeliminowali z bitwy już na samym jej początku. Co do samej bitwy – omawiał tu nie będę, ale jeden mit wyprostuję. Na forum sportowym jesteśmy to takie sportowe porównanie – gdyby szukać faworyta u bukmacherów to faworytem bitwy byliśmy my, a Krzyżacy underdogiem. Gdyby szukać krusów, to za naszą wygraną buki płaciłyby pewnie jakieś 1,6 góra 1,8, a za wygraną Krzyżaków pewnie coś między 2,5 a 3,5. Pomnik odsłonięto, cała ceremonia odsłonięcia, te kilkudniowe obchody 500-lecia Grunwaldu były największą manifestacją w czasie całych 123 lat zaborów. 4 lata później przyszła 1WŚ i bardzo szybko Rosjanie podeszli pod Kraków. Krakowa oprócz Polaków i wojsk CK A-W bronili też „sojusznicy”, czyli Niemcy. Plac Matejki jest obok dworca kolejowego, żołnierzy wożono koleją… No drażnił niemiaszków ten posąg niesamowicie. Zrobić nie mogli nic, ale wtedy im wszedł niczym drzazga pod paznokieć. Po wojnie – na Placu, tuż przed pomnikiem pojawił się Grób Nieznanego Żołnierza, temat już omówiony, więc tylko zaznaczam, ze to wtedy. No i… przyszła 2WŚ i przyszli naziści. Pamiętacie – siedział im ten pomnik na celowniku od 1914. Jak zajęli Krakó to ten Pomnik stał się dla nich oczywistym celem nr1. Zlikwidowany od razu, jeszcze jesienią 1939. Metal poszedł na przetopienie, natomiast dla kamieni zastosowania nie mieli, kamienie cokołu wysadzili. Dość nieudolnie trzeba dodać. Co do posągów – nie udało im się zniszczyć wszystkiego. Z narażeniem życia Polakom, robotnikom pracującym pod nazistowskim przymusem udało się uratować 2 tarcze z pomnika, głowę Witolda, jakiś miecz i berło. Co ciekawe – wojnę przeleżały w ukryciu niedaleko naszego lodowiska, gdzieś na Grzegórzkach. Ostały się też kamienie z cokołu, w większości rozbite, ale także cośtam w całości. Po 2WŚ przyszedł 1szy moment od 1910go, że Pole Bitwy Grunwaldzkiej znalazło się na terytorium Polski. Kraj miał jednak inne problemy. Na Pola Grunwaldzkie trafiły kamienie z cokołu, żeby pełnić tam symbolicznie funkcję „tego Pomnika z 1910go roku”. Jak trafi Wam się kiedyś zwiedzać Pola Grunwaldzkie to taka sterta kamieni, w zasadzie to wyglądają jak fragment ściany – to są właśnie kamienie z cokołu pierwszego Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie. Jak będziecie korzystać z przewodnika i dowie się, że Wy z Krakowa to pewnie opowie Wam, że są ułożone w kształt fasady Kościoła Mariackiego – cóż, faktycznie wyglądają podobnie, ale czy to celowo czy przypadkiem, to nie wiem, ale obstawiam to drugie. Pozostałości kilku kamieni z cokolu umieszczono też na Placu Matejki, na jego końcu od strony Plant, widać je tam po dziś dzień, jest na nich nawet fragment napisu „Praojcom na chwałę, braciom na otuchę”. Natomiast cudem uratowane fragmenty posągu – trafiły do magazyny Muzeum Krakowa. Tarcze są wkomponowane w obecny, drugi Pomnik, natomiast głowa Witolda, fragment miecza i berła – leżą sobie w magazynie muzealnym i przyznam, że każdy kolejny dyrektor wykazuje się niewyobrażalną wręcz głupotą nie znajdując dla nich nigdzie miejsca na ekspozycji. Pomijając wartość historyczną – kurczę, ludzie ryzykowali życiem, aby móc je dla nas ocalić! No i tak sytuacja wyglądała przez 30 lat od końca wojny. Za odbudowę Pomnika wziął się Gierek, to miał być ważny symbol. Odtworzono go w 1976, projekt nowego pomnika (tzn to miała być kopia starego, ale nie było dokładnych planów, więc trzeba było projekt jak nowego) powierzono Marianowi Koniecznemu. Postać nieco kontrowersyjna. To był działacz partyjny, nawet poseł na sejm PRL, ale przy tym rektor ASP i chyba najsłynniejszy twórca pomników w Polsce (Nike w Warszawie, Pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie – nawet jak ktoś myśli, że nie zna, to zapewniam, że zna, nie powiem jak co wygląda ten pomnik, ale słynny jest, a każdy z nas widuje jego inne dzieło regularnie, bo idąc na mecz na Kałuży widzicie Muzeum Narodowe przed którym jest pomnik – to jest pomnik Wyspiańskiego, także autorstwa Koniecznego). Konieczny na odtwórcę Pomnika Grunwaldzkiego nadawał się w sumie znakomicie. To nie był artysta, a przynajmniej nie wybitny. Ale to był świetny rzemieślnik, znany z tego że projekty dowoził na czas, mieścił się w budżecie, robił tanio, solidnie, jako działacz partyjny miał kontakty i jego projekty odlewano porządnie, a jak były wątpliwości to wymagał i kitu mu nie wciskano. Po części dlatego w latach 90tych Konieczny znalazł nową niszę i seryjnie stawiał papieże gdzie popadnie, a różne miejscowości chętnie z jego usług korzystały bo (1) to co powyżej, a (2) można było mówić „nasz papież to jest tego samego co Nike w Warszawie i Pomnik Grunwaldzki w Krakowie. Konieczny dokonał jednak drobnych zmian. - Jagiełło na pierwszym siedział luźno na koniu i się uśmiechał. Konieczny wspiął go na strzemionach i obdarzył groźniejszym obliczem - wkomponował w posąg tarcze uratowane z 1go pomnika - wybrał celowo nieco jaśniejszy odcień kamieni na cokół – po to żeby wkomponować jeden, w pełni ocalały kamień z 1go posągu jako „kontynuację pierwowzoru” – kiedy przyjrzycie się posągowi to pod lewym przednim kopytkiem konia zobaczycie że kamień jest nieco inny, taki bardziej różowawy. To jest celowe, chodzi o to, ze to jest ten kamień „ocalały z Pomnika z 1910go roku” Odsłonięcie pomnika nastąpiło jesienią 1976. Za całość kompozycji placu odpowiadał Wiktor Zin (przypominam – wspomniany już przy Grobie Nieznanego Żołnierza, to wtedy stworzył ten pomnik-płytę-ze-zniczem). Żeby było widowiskowo to Gierek nakazał zamiast dźwigiem usadowić Króla „z helikoptera”. Poważnie, jakiś ogromny „Mi ileś” z lotniska w Czyżynach wiózł podwieszonego Jagiełłę i opuszczał, król dorobił się wtedy nawet chwilowo ksywki „spadochroniarz”, ale na szczęście się nie przyjęła. Przy okazji – jeśli kolega @hank#159 będzie kiedyś szukał pomysłu na następny model do sklejenia, to sugeruję Jagiełłę na koniu pod śmigłowcem "Mi ileś"! Poważnie! Technicznie – pomysł był debilny (wydaje mi się, że Bareja kiedyś wspominał, że oglądanie kroniki filmowej z Jagiełłą pod śmigłowcem miało jakiś wpływ na pomysł na "Misia", ale czy to prawda to ciężko powiedzieć, niemniej - legenda taka istnieje), co więcej za 1szym razem się nie udało i trzeba było wrócić na Czyżyny i dopiero 2gie lądowanie Jagiełły zakończyło się sukcesem. Widowiskowo jednak pomysł był strzałem w 10tkę. Oglądaliście kiedyś film „Powrót Króla”? Tak, ja wiem, ale ja nie o tym o hobbitach i pierścieniu. Otóż z akcji odtworzenia i posadowienia Pomnika w 1976tym TVP nakręciła film dokumentalny pod tytułem „Powrót Króla”. Jest chyba nawet do obejrzenia w internecie. Jakby ktoś chciał – zachęcam, wartościowy przede wszystkim ze względu na archiwalne ujęcia, natomiast co do historii, zwłaszcza o Koniecznym – proszę zachować ogromną rezerwę. Konieczny był wysoko postawionym aparatczykiem PRL i ten dokument to miała być laurka o nim. Tam jest wiele nieprawd i nawet on sam w swoich wypowiedziach… no mówiąc wprost to on tam gloryfikując się dopuszcza się oczywistych kłamstw. Niemniej – dokument jest zdecywoanie wart obejrzenia, mniej niż pół godziny trwa. No i to by było na tyle o pomniku z najciekawszą chyba historią w Krakowie, a być może i w całej Polsce. Wyjątkowy, absolutny unikat. Odsłonięty w bajkowych okolicznościach, w 500tną rocznicę jednej z najważniejszych Bitew w historii Polski. [b]15 lipca. To dziś jest Kochani! Właśnie mija 616 lat od Grunwaldu, od wielkiego zwycięstwa! Wyjątkowa data, myślę że warto wspomnieć – PRAOJCOM NA CHWAŁĘ![/b]
    • hank, mariomk, garbus oraz garry lubią to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 15:56
      Post #1734297 16.07.2026 15:56
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210190-034.jpg[/img] Pomnik Adama Mickiewicza w Warszawie, , autor Adam Pusch, poczatek XX wieku [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210190-164.jpg[/img] Wianki, lata 30-te Xx wieku [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210190-531.jpg[/img] Zamek Królewski na Wawelu , łaźnie królowych polskich . Na parterze znajdowały się szatnia, sień z wyjściem na dziedziniec i pokój kąpielowy z wannami oraz podgrzewaczem do wody. Samą wodę dostarczano specjalnym rurociągiem z rzeki Rudawki, opływającej wzgórze wawelskie. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210191-513.jpg[/img] Zamek Królewski na Wawelu [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210191-123.jpg[/img] Ostrowo Karwia [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210191-504.jpg[/img] Schronisko na Kondratowej [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210191-783.jpg[/img] Spływ Dunajcem [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210191-719.jpg[/img] Tatrzański szlak [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210191-756.jpg[/img] Giewont [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784210192-537.jpg[/img] SU45-260 i pociąg osobowy relacji Słupsk - Szczecinek . Autor: Leszek Ochmański
    • Andrzejksc oraz pasiasty68 lubią to.
    • marianK

      7
      8
    • ponad 2 tygodnie temu o 13:00
      Post #1734413 17.07.2026 13:00
    • Edytowany
    Ratusz Kleparza. Według źródeł miejskich jego lokalizacja odpowiada dzisiejszemu adresowi Rynek Kleparski 18, gdzie znajduje się budynek XLI Liceum Ogólnokształcącego. Istnieje druga wersja lokalizacji. Blog Dawne Widoki Krakowa, analizując obraz Jana Trycjusza i plan z XVIII w., umieszcza dawny ratusz na rogu dzisiejszego placu Matejki i ul. św. Filipa (ul. św. Filipa to dawna ul. Krowia). PS. Czy da się tu jakoś wysłać PW do użytkownika? Plan zamieszczony w książce Stanisława Cerchy pt. „Kleparz, przedmieście Krakowa przed 50 lat”, Kraków 1914 r., zwany przez autora planem Dominika Puczka, aczkolwiek jest to raczej szkic wykonany na podstawie planu D. Puczka (Pucka): [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784289458-460.jpg[/img] 1785 Plan kołłątajowski [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784289880-391.jpg[/img]
    • hank oraz żółta kaczka lubią to.
    • żółta kaczka

      6.7K
      1.8K
    • ponad 2 tygodnie temu o 14:25
      Post #1734426 17.07.2026 14:25
    • Edytowany
    Cóż, jeśli tak to mój błąd (napisałem, że stał tam gdzie teraz budynek kolei). Ja w tym wątku z zasady pisywałem tylko z głowy, więc nieścisłości jak najbardziej dopuszczam, staram się to zaznaczać, tym razem może tego nie napisałem, ale zwykle to zaznaczam. Byłem pewien że ratusz stał tam gdzie teraz budynek kolei. Cóż, mam nadzieję, że ta nieścisłość nie robi kolosalnej różnicy, ale na pewno ten detal już zapamiętam 😀 Dzięki! Edit: ale aż tak wiele się nie pomyliłem, zerknąłem teraz na google maps i widzę, że pomyliłem się zaledwie o około 30 metrów. Przy czym i tak miejsce lokalizacji ratusza dałem z grubsza prawidłowo, tam gdzie kolega powyżej pisze, że był w istocie (poniżej print skrin z mapy i odległość od obecnego liceum do budynku kolei): [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784292037-129.png[/img]
    • hank lubi to.
    • marianK

      7
      8
    • ponad 2 tygodnie temu o 14:27
      Post #1734427 17.07.2026 14:27
    • Edytowany
    Zagadka 1: Na obrazie 1823 Kościół Dominikanów w Krakowie, Bogumił Gąsiorowski, MHK jak i podobnym 1823 Kościół Dominikanów w Krakowie (przed pożarem w 1850 roku), Marcin Zaleski, Wiki., widać jakieś drągi wystające poza obrys kamienicy. Co to jest? Niektórzy sugerują, że to belki pomagające wciągać przedmioty na wyższe piętra. Ale wyglądają na dość słabe, niczym nie podparte i brak jakiegoś krążka na końcu. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784291230-666.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784291236-597.jpg[/img]
    • hank oraz Islander lubią to.
    • marianK

      7
      8
    • ponad 2 tygodnie temu o 14:38
      Post #1734429 17.07.2026 14:38
    • Edytowany
    Zagadka 2: Co to za wzniesienie a la kopiec (obecnie chyba gdzieś w okolicach skrzyżowania Prochowej i Chodkiewicza) ? Widoczne m.in na: 1848 Plan Krakowa, Podgórza i najbliższej okolicy, oprac. Maurycy Madurowicz 1847 Plan von Cracau mit Podgórze und der nächsten Umgebung. Herausgegeben und lithographirt von Aleksander Kocziczka k.k. Unterlieutnant im 39 ten L. J.R. Dom Miguel. Olmütz To dziwne wzniesienie na mapach było zaznaczone tylko kilka lat 1847, 1848 w 1855 już nie ma. Jeden z ludzi zajmujących się kartografią sugeruje, że może to być...wysypisko śmieci. Ale tak blisko rzeki i cmentarza? Trop wysypiska jest prawdopodobny, tylko że czasowo też nie bardzo pasuje. "Dopiero od 1866 roku, po powołaniu specjalnej komórki magistrackiej odpowiedzialnej za sprzątanie i wywóz nieczystości (w Krakowie), zaczęto organizować te działania bardziej systematycznie. " "Pierwsze konkretne miejsca do składowania odpadów miejskich powstały dopiero na przełomie XIX i XX wieku, a skomunikowany, nowoczesny system wywozu śmieci został wprowadzony dopiero po 1905 roku." 1847 wygląda trochę za wcześnie na tak wielkie zorganizowane wysypisko. Ponoć dokumenty wspominają coś tam o wysypisku w tamtym okresie, ale na zachód po 2 str. rzeki (łąka św. Sebastiana). Obok tej górki były niewielkie zabudowania (folwark), a teren chyba należał do zakonu Augustianów. Też się zastanawiałem, czy to nie przypadkiem zgromadzona ziemia do budowy nasypu kolejowego na Grzegórzkach, ale czasowo trochę jakby za wcześnie. Muzeum sugeruje, że są to prawdopodobnie pozostałości fortyfikacji z czasów wojny północnej. Znalazłem artykuł: Bogusław Krasnowolski, Krakowski Kazimierz w dobie upadku: od najazdu szwedzkiego (1655–1657) do dzieła Komisji Dobrego Porządku (1786–1791) i trzeciego rozbioru Polski (1795) https://muzeumkrakowa.pl/krzysztofory-zeszyty-naukowe-nr-27 Niestety mowa tu o Kazimierzu, a nie o Grzegórzkach. Poza tym czasowo się nie zgadza i teren jest za bardzo w lewo od poszukiwanego obszaru. 1848 Plan Krakowa, Podgórza i najbliższej okolicy [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784291831-404.jpg[/img] 1847 Plan von Cracau mit Podgórze und der nächsten Umgebung. Herausgegeben und lithographirt von Aleksander Kocziczka k.k. Unterlieutnant im 39 ten L. J.R. Dom Miguel. Olmütz [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784291866-066.jpg[/img]
    • hank oraz żółta kaczka lubią to.
    • marianK

      7
      8
    • ponad 2 tygodnie temu o 15:01
      Post #1734433 17.07.2026 15:01
    Zagadka 3: Najsłynniejsza szubienicą była ta na Podgórzu. No i tu mam problem. Wszędzie jest podawane, że szubienica w Podgórzu była na Placu Lasoty. (teoretycznie miałoby to nawet sens, bo tamtędy szła droga na Bochnię i Wieliczkę) Szubienica "Na Zboyu". "Obecnie nie ma już po niej śladu fizycznego, a miejsce to zajmuje gęsta zabudowa willowa z początku XX wieku oraz tereny zielone. Dokładna lokalizacja pokrywa się z dzisiejszymi okolicami wejścia do Parku Bednarskiego i willami na wzgórzu, w pobliżu ulicy Parkowej. " Przeglądnąłem dziesiątki map tamtego rejonu. Na ŻADNEJ mapie nie znalazłem szubienicy w tym miejscu, za to widać ją ładnie... ale na Krzemionkach (blisko kościoła Redemptorystów). Na 3 panoramach Krakowa szubienicę "Na Zboyu" widać prawdopodobnie, bo jest usytuowana przy drodze (na Węgry), ale na mapach w tym miejscu jej nie ma. Pytanie więc czy były 2 szubienice w różnych miejscach, czy też 1, ale na mapach źle ją zaznaczano. Na ostatnim wycinku mapy błąd kartografa? Przesunął całe pasmo Krzemionek za bardzo w dół. (wg mnie) Szubienicę zaznaczył poziomo w "dobrym" miejscu - mniej więcej na poziomie kościoła na Skałce. (a powinna być na południe od "dziury" na Krzemionkach a nie od północy- jak na innych mapach) [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-996.png[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-190.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-291.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-244.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-006.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-986.png[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-534.jpg[/img] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784293253-246.jpg[/img]
    • żółta kaczka

      6.7K
      1.8K
    • ponad 2 tygodnie temu o 15:23
      Post #1734436 17.07.2026 15:23
    [quote]#post1734429 (...) Niestety mowa tu o Kazimierzu, a nie o Grzegórzkach. Poza tym czasowo się nie zgadza i teren jest za bardzo w lewo od poszukiwanego obszaru. (...) [/quote] [b]To jest "to samo". Zachodnia część obecnych Grzegórzek to "historycznie patrząc" kiedyś była częścią Kazimierza.[/b] Powód jest całkiem prosty: - obecnie za granicę między K (Kazimierzem, będę się od teraz posługiwał skrótem, proszę) a G (Grzegórzkami) uważamy linię kolejową biegnącą wzdłuż Halickiej - kolej na nasypie po wybudowaniu po prostu "podzieliła miasto", z jednej strony nasypu na drugą w linii prostej było 30 m, ale nikt tych 2 terenów nie postrzegał jako "koło siebie" - od powstania kolei - to co na zachód od niej (w tym rejonie) to K, a to co na wschód to G - natomiast historycznie Kazimierz był wyspą ([b]wszystko co na wyspie = Kazimierz[/b]) - głęboko wstecz sięgając to główny nurt Wisły płynął: od Wawelu - ciaśniejszym zakrętem tam gdzie obecnie Most Grunwaldzki - ulicą Dietla (dlatego taka szeroka i takie równe pierzeje ma) - za wiaduktem (kiedyś on był mostem i dlatego wygląda jak most a nie jak wiadukt) i obecną Halą Targową kolejny skręt na południe - ulicą Daszyńskiego (dlatego taka szeroka, dwujezdniowa i z zieleńcem pośrodku jest) - w rejonie obecnej Galerii Kazimierz (dlatego sensownym jest, że się nazywa Kazimierz, choć jest na Grzegórzkach) łączyła się z obecnym nurtem Wisły - obecny nurt Wisły też wtedy istniał, ale nazywał się nie "Wisła" tylko "Zakazimierka" - potem, na skutek różnych powodzi role się odwróciły i to Zakazimierka stała się "głównym nurtem, z większym przepływem" - dramatyczna zmiana nastąpiła chyba po Potopie Szwedzkim, bo Szwedzi przekopali ujście Prądnika (Białuchy) - kiedyś uchodziła do Wisły mniej więcej tak jak prowadzi ulica Blich i koło Hali Targowej (obecnej) wpadała do tego starego koryta Wisły. A obecnie uchodzi do Wisły na Dąbiu, w rejonie dawnej Plazy i obecnie Tauron Areny. Przekopali to albo Szwedzi, albo my, po pogonieniu Szwedów, ale też jakoś w XVI wieku (wydaje mi się, że Szwedzi, ale skrzydła sobie za to uciąć nie dam) - odcięcie dopływu wód Prądnika z małego nurtu zrobiło praktycznie "starorzecze z praktycznie stojącą wodą, czasem bagno" - w czasie zaborów przez Kraków przeszły chyba co najmniej 4 epidemie cholery - postanowiono z przyczyn sanitarnych zasypać to bagno / starorzecze (wtedy też wywalono cmentarze poza miasto - tak powstał Cmentarz Rakowicki) Kiedyś "granica" była oczywista - to co na wyspie to był Kazimierz, Grzegórzki był na wschód, ale już nie na wyspie. Po zasypaniu starorzecza jak powstały (obecne) ulice Dietla i Daszyńskiego to "granica zniknęła". Praktyczną linią podziału stała się linia kolejowa (przez jakiś czas linia kolejowa współistniała ze starorzeczem - stąd był potrzebny most który dziś jest wiaduktem koło Hali Targowej). [b]Zatem wszystko co jest pomiędzy obecną ulicą Daszyńskiego, a linią kolejową (w tym na przykład nasze lodowisko) to dziś jest Grzegórzkami, ale kiedyś było Kazimierzem.[/b] Poniżej mapka na szybko: - obecne Grzegórzki są otoczone linią z czerwonych kropek - przebieg starego koryta Wisły zaznaczyłem niebieską linią - obecny Kazimierz otoczyłem żółtą linią [b]- a to co otoczyłem różową linią - DZIŚ JES GRZEGÓRZKAMI (bo po wschodniej stronie kolei), ALE KIEDYŚ BYŁO KAZIMIERZEM (bo było na wyspie)[/b] [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784294485-897.png[/img]
    • Islander lubi to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 15:57
      Post #1734443 17.07.2026 15:57
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296620-758.jpg[/img] Zanim jednak pojawił się tu słynny pomnik Grunwaldzki, był to wschodni fragment ogromnego rynku Kleparza – miasta założonego w XIV wieku, które przez wieki funkcjonowało niezależnie od Krakowa. Plac Matejki, 1977 rok . [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296620-775.jpg[/img] Ulica Dominikańska, Kraków, 1960 rok , 18-nastką jedziemy na mecz Pasów ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296620-836.jpg[/img] Pamiątka z przeszłości, czyli kiosk z pamiątkami na Plantach. 1936 rok. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296621-347.jpg[/img] Na ulicy Retoryka ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296621-024.jpg[/img] Jak słońce to tez i słoneczniki ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296621-845.jpg[/img] Kasprowy [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296621-481.jpg[/img] Droga do Starego Węgrzynowa ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296621-373.jpg[/img] Panorama Tatr [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296621-346.jpg[/img] Rzepakowe pola, Łódzkie [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784296622-741.jpg[/img] Stacja Ciechocinek i pociąg specjalny Turkolu. Z Aleksandrowa Kujawskiego przyjechał skład retro z wagonami i lokomotywą EP07-361 z drugiej strony , autor A. Migoń
    • żółta kaczka, pasiasty68 oraz Islander lubią to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 12:09
      Post #1734569 18.07.2026 12:09
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369370-667.jpg[/img] Gdańsk [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369370-158.jpg[/img] Ulica Reformacka, 1905 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369370-792.jpg[/img] Ulica Kanonicza [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369371-894.jpg[/img] Giewont, lata 50-te XX wieku [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369371-134.jpg[/img] Ostrowo Karwia [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369371-214.jpg[/img] Giewont [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369371-136.jpg[/img] Polska ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369371-584.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784369371-490.jpg[/img] Milanówek, EP07-312 na czele pociągu pośpiesznego z Łodzi Fabrycznej do Warszawy Wschodniej, autor T. Zajkowski
    • żółta kaczka, Andrzejksc, pasiasty68 oraz Islander lubią to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • ponad 2 tygodnie temu o 14:52
      Post #1734774 19.07.2026 14:52
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465525-527.jpg[/img] Ulica Kupa, lata 80-te XX wieku , fot. Eugeniusz Wilczyk [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465525-172.jpg[/img] Elektrownia i Gazownia Miejska. Przy bulwarze widoczna przystań dla 'galar' , płaskodennych łodzi wyładowanych węglem. Tu rozładowywano surowiec który dostarczano na teren zakładu. Kraków 1927 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465525-004.jpg[/img] Ulica Floriańska , 1903 rok [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465525-788.jpg[/img] Poznań [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465525-630.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465525-767.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465526-575.jpg[/img] Wschód słońca na Gęsiej Szyi [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465526-074.jpg[/img] Polska [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465526-667.jpg[/img] Jezioro Solińskie [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784465526-754.jpg[/img] E6ACTa-009 ze składem cystern oczekuje na otrzymaniu rozkazu na stacji Bydgoszcz Wschód Towarowa , autor P. Kaczorowski
    • żółta kaczka, Islander oraz pasiasty68 lubią to.
    • hank

      47.3K
      56.4K
    • dwa tygodnie temu o 15:53
      Post #1734985 20.07.2026 15:53
    [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555612-225.jpg[/img] Skrzyżowanie ulic Starowiślnej z Dietla, lata 70-te XX wieku [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555612-988.jpg[/img] Składnica Harcerska. Umiłowane miejsce dla majsterkowiczów i hobbistów wszelakich miniatur. Rynek Gł. 5.(linia G-H) Kamienica Bidermanowska. Rok 1985. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555613-241.jpg[/img] Dworzec kolejowy w Krakowie. Pociąg osobowy z parowozem Pn 12 wyjeżdżający z dworca. 1937 r. [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555613-330.jpg[/img] Collegium Novum [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555613-772.jpg[/img] Morze chmur ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555613-375.jpg[/img] Burza ... [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555613-026.jpg[/img] Pogórze [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555613-528.jpg[/img] Tatry [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555614-932.jpg[/img] Zachód słońca [img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-07/1784555614-485.jpg[/img] SU160-007 prowadzi skład pociągu TLK 35152 "Staszic" relacji Zagórz - Bydgoszcz Główna, opuszczając przedmieścia Lublina , autor Mareczek
    • żółta kaczka, Andrzejksc, pasiasty68 oraz Islander lubią to.

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie