Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • dzis Dzien Zolnierzy Wykletych

    • Hyde Park
    • Rozpoczęto 01.03.2011 o 13:00
      Ostatnia aktywność 20.05.2013 o 22:49
      11903 wyświetleń
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 15.05.2013 o 18:19
      Post #907942 15.05.2013 18:19
    [b]IPN odpowiada na paszkwil "Polityki": Pilecki był bohaterem[/b] Na łamach tygodnika "Polityka" prof. Andrzej Romanowski ostro zaatakował postać Witolda Pileckiego, za wszelką cenę starając się udowodnić, że rotmistrz poszedł na współpracę z reżimem komunistycznym. http://niezalezna.pl/41339-ipn-odpowiada-na-paszkwil-polityki-pilecki-byl-bohaterem
    • Go Cha

      2.1K
      132
    • 15.05.2013 o 21:14
      Post #907978 15.05.2013 21:14
    Kim jest Andrzej Romanowski najlepiej pokazuje jego obrona najważniejszych konfidentów bezpieki w Krakowie Lesława Maleszki i Henryka Karkoszy [Polityka, nr 16/2006, z 22 kwietnia 2006 roku]. http://archiwum.polityka.pl/art/niezaleznosc-pilnie-poszukiwana,374594.html -- Oto tekst odpowiedzi na ten artykuł autorstwa historyka IPN dr Henryka Głębockiego: Negatywny pogląd prof. Andrzeja Romanowskiego na IPN, którego był przeciwnikiem a priori, jest zbyt dobrze znany, aby jego artykuł zamieszczony w "Polityce" (nr 16/2006 z 22 IV 2006 r.) mógł dziwić. Zdumienie natomiast budzi gwałtowny atak na związanych z IPN historyków. Głównym obiektem kolejnej filipiki prof. A. Romanowskiego stała się obszerna publikacja dokumentów dotyczących agenturalnej roli jednych z najważniejszych konfidentów SB w środowisku opozycji demokratycznej w Krakowie - Lesława Maleszki i Henryka Karkoszy, zamieszczona w periodyku IPN "Aparat Represji" (nr 2/2005). Szczupłość miejsca uniemożliwia podjęcie swobodnej polemiki na równych prawach. Zniechęca do niej również zacietrzewienie autora, katalog pomówień, insynuacji i manipulacji, który skutecznie zraził zaatakowanych wraz ze mną Ewę Zając i Marka Lasotę do zabierania głosu. W tej sytuacji możliwe jest tylko zwrócenie uwagi na najbardziej rażące nadużycia polemisty wobec tekstu, którego jestem współautorem. Prof. A. Romanowski stosuje metodę wyrwanych z kontekstu cytatów, pozbawiając ich pierwotnego sensu, aby zarzucić autorom niedoskonałość ich warsztatu. Wystarczy jednak pretensje te porównać z zawartością publikacji, by okazało się, że są one co najmniej wynikiem niedokładnej lub niepełnej lektury, jeśli nie złej woli polemisty. Zasadniczy argument prof. A. Romanowskiego o braku konfrontacji dokumentów SB z innymi źródłami może dziwić, w sytuacji, gdy do zweryfikowania zawartych w nich informacji wykorzystano relacje co najmniej kilkunastu osób z kręgu dawnej opozycji, pojawiających się w tym materiale. Punktem odniesienia dla ogłoszonych dokumentów jest też szereg publikacji źródłowych oraz wydawnictw "drugiego obiegu", zbiory archiwalne spoza IPN, szczególnie z Biblioteki Jagiellońskiej, w tym archiwum L. Maleszki, przekazane do BJ, w końcu nawet tak zalecane przez prof. A. Romanowskiego relacje samych konfidentów, skonfrontowane z pozostałym materiałem. Postulowana we wstępie potrzeba powtórnej analizy wystąpień programowych i publicystycznych L. Maleszki wymaga odrębnego opracowania, które nie mogło znaleźć się w i tak obszernej publikacji w "Aparacie Represji" (290 stron dużego formatu). Ilustrację roli Maleszki jako agenta wpływu, odnaleźć można jednak łatwo we wstępie, w analizie raportów Ketmana dla SB z jesieni 1981 r., zestawionych z tworzonymi równolegle propozycjami programowymi dla krakowskiego NZS, zawierającymi literalnie te same zalecenia, a nawet sformułowania (s. 145-146). Prof. A. Romanowski zarzuca autorom przyjmowanie "optyki źródła". Sam jednak zdaje się akceptować w dobrej wierze "wersję Judasza", odwracając zwyczajowe ordo caritatis, i nie widząc tu potrzeby jakiejkolwiek weryfikacji. Fałszowanie faktów przez L. Maleszkę w jego wyznaniach na łamach "Gazety Wyborczej" jest jedynie stwierdzeniem ewidentnego kłamstwa i manipulowania przez "Ketmana" informacjami na temat działań swoich i SB, wciąż, nawet w 2001 r., co nie wzbudziło dotąd zainteresowania zwykle tak dociekliwych kolegów Maleszki z "Gazety". Wystarczy porównać jego wersję wydarzeń z zawartością publikowanych jedynie w wyborze dokumentów i wstępem do nich. Prof. A. Romanowski stawia zarzut "hipotezy nie mającej pokrycia" i domaga się konkretów potwierdzających rolę Maleszki w akcjach SB i podany we wstępie fakt jego udziału we wspólnych operacjach wywiadu i Departamentu III. Aby je poznać, na przykładzie wyjazdów "Ketmana" do Paryża w 1986 i 1988 r., wystarczy przeczytać dokumenty nr 94-100, zamieszczone na s. 351-361, oraz wstęp do nich, na s. 120-124. O roli Maleszki jako autora scenariuszy działań przekładanych SB świadczą jego propozycje zawarte w raportach, które wymagają jedynie uważnej lektury, szczególnie rodzaj memoriału o metodach rozbijania opozycji, (s. 170-176). Oskarżając o "wielostopniowe piętrzenie domysłów", a zarazem "rehabilitację SB", prof. A. Romanowski sam pisze, bez uzasadnienia w postaci znajomości źródeł, jakoby oficer prowadzący Maleszkę stał się informatorem opozycji. Zarzucając mi niezdolność do "zmierzenia się z komplikacją", "brak intelektualnej odwagi, gotowości pójścia pod prąd. Zwłaszcza politycznej poprawności" i w końcu to, że "historyk IPN w gruncie rzeczy nie lubi historii", sam od lat prowadzi publicystyczną krucjatę służącą zablokowaniu dostępu do archiwów przejętych przez IPN i pozwalających to "zagmatwanie, splątanie, niejednoznaczność" przedstawić i wyjaśnić na podstawie znajomości i krytyki źródeł a nie insynuacji. Być może stosunek do źródeł i tego, co z nich można wyczytać, wynika z różnić między naszymi warsztatami - historyka literatury i historyka po prostu. Można tu jedynie powtórzyć za prof. A. Romanowskim i zarazem zapytać go: "czy w taki sposób można czytać źródła?"... Sam, historyk literatury polskiej XIX wieku, aby poprzeć swe sądy przywołuje zbieżne z jego własnymi, poglądy prof. Karola Modzelewskiego, działacza opozycji demokratycznej i uznanego badacza epoki wczesnego średniowiecza. Ponieważ obaj zarzucają historykom z IPN "mylenie profesji", ciekawe jak zareagowaliby, gdyby znawcy dziejów najnowszych zabrali się do poprawiania warsztatów badawczych związanych z ich specjalizacjami? Prof. K. Modzelewski krytykuje "historyków młodego pokolenia", zaś prof. A. Romanowski - pokolenia średniego "którzy przeżyli traumę stanu wojennego". Czy w takim razie owymi "historykami niezależnymi", którzy powinni zająć się historią XX wieku, nie pozostaną jedynie osoby w wieku emerytalnym, niektórzy już "sprawdzeni" w czasach PRL? Zarzut prof. A. Romanowskiego "nie wyściubiania nosa poza to, co mu [tj. H. Głębockiemu] samo na tym nosie leży: zgromadzone w IPN dokumenty ubeckie" można by postawić każdemu badaczowi korzystającemu z jakichkolwiek archiwów. Prowadzenie kwerendy archiwalnej i odnalezienie potrzebnych materiałów wymaga żmudnej pracy, o której zasadach pisze we wstępie Ewa Zając. Wiedzieć o tym powinien każdy, kto ma choćby blade pojęcie o poszukiwaniach archiwalnych, także historyk literatury, jakim jest prof. A. Romanowski. Pretensja o brak indeksu jest absurdalna w przypadku publikacji umieszczonej w periodyku - wystarczy porównać sposób wydawania najważniejszych pism o profilu historycznym w Polsce. Prof. A. Romanowski unika jednak przede wszystkim zasadniczego problemu, któremu ta publikacja została poświęcona, tj. sposobu weryfikowania dokumentów i ustalania na ich podstawie faktów na przykładzie studium porównawczego poświęconego Maleszce i Karkoszy. Przez długi czas prof. A. Romanowski z poświęceniem wartym doprawdy lepszej sprawy, bronił Henryka Karkoszy przed zarzutem współpracy z SB. Czynił z tej sprawy oś swych wywodów opartych nie na własnej znajomości źródeł, ale na nierzetelnych publikacjach prasowych, oskarżając IPN o manipulację, złą wolę i wszystkie możliwe grzechy główne historyków i archiwistów. Tymczasem w ostatnim ataku na IPN prof. A. Romanowski skupił się na obronie L. Maleszki, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że omówienie jego współpracy z SB służy tu głównie jako punkt odniesienia dla wyjaśnienia agenturalnej roli H. Karkoszy. Co charakterystyczne, w tej polemice nazwisko Karkoszy nawet się nie pojawiło, podobnie jak obrona tezy o jego niewinności: czyżby jednak tym razem dokumenty i ich opracowanie prof. A. Romanowski uznał za wiarygodne? Znalazł się tu za to zarzut piętnowania już i tak zaszczutych konfidentów. Tymczasem chodzi jedynie o nie ignorowanie oddziałujących wciąż na opinię publiczną kłamstw i manipulacji ze strony dawnych wybitnych agentów wpływu, w końcu zaś o opisanie mechanizmów i skali działania agentury SB oraz roli poszczególnych konfidentów, bez czego wiedza o funkcjonowaniu PRL i jego państwa policyjnego będzie iluzoryczna. Jak pisał niedawno na łamach "Polityki" Jerzy Pilch, (chyba że prof. A. Romanowski posądzi IPN o dokonanie także wobec niego "naukowej deprawacji" ), co do skutku takich publikacji: "pewnie nikomu wielkich satysfakcji taka chwała nie daje; daje jednak pożytek". Przyznanie się do "moralnego sprzeciwu" wobec zjawiska agenturalności nie musi się przekładać na tendencyjność badań, o ile nie prowadzi do manipulacji, kłamstw i przemilczeń. Chyba, że prof. A. Romanowski wymaga od historyków (w tym i od siebie) braku jakichkolwiek poglądów? Choć prof. Romanowski stwierdza na wstępie, iż "szerzenie - obojętnie: dumy czy wstydu z narodowych dziejów - nie jest zadaniem historyka, lecz propagandysty", później zaś zarzuca IPN, że nie "budzi dumy z narodowych dziejów" i "zalewa nas błotem". Zdrada i zdrajcy towarzyszą dziejom Polski od stuleci. Czy aby "budzić dumę z narodowych dziejów" i nie "zalewać nas błotem", prof. A. Romanowski, kierujący jedną z najstarszych instytucji badających dzieje Polski - Polskim Słownikiem Biograficznym - będzie przeciwny zamieszczaniu informacji dotyczących zdrady w biogramach postaci z dziejów Polski? Czy w imię wielokrotnie formułowanych zarzutów niewiarygodności materiałów proweniencji policyjnej odmówi przyjmowania opartych na nich ustaleń? Jeśli tak, wtedy należałoby chyba spalić znaczną część tomów PSB, w których wykorzystano papiery policji rosyjskiej, pruskiej, austriackiej i wielu innych. Prześledzenie wystąpień prof. A. Romanowskiego z ostatnich lat napawać winno jednak pewną nadzieją, na powolną, co prawda, ale wciąż postępującą zmianę stanowiska - od podzielania poglądu o potrzebie spalenia lub zalania betonem całości archiwów przejętych przez IPN, przez odmawianie im jakiejkolwiek wiarygodności i związku z tym wartości, wzywanie do zablokowania dostępu do nich, aż po uznanie pożytku płynącego z tych dokumentów jak i opracowań IPN. W ostatniej wersji tych wystąpień wszelkie zło zostało uosobione przez instytucję, która "generuje historyczną stronniczość, dokonuje naukowej deprawacji", czyli IPN, a historyk "werbowany do niej w trybie polityczno-towarzyskim, staje wobec towarzyskich zobowiązań oraz pokusy oddziaływania na toczące się wydarzenia". Wszystko to i tak brzmi łagodniej niż podnoszone niedawno hasła zweryfikowania tytułów i stopni naukowych historyków pracujących w IPN. Samych badaczy, po wylaniu na nich wszelkich możliwych nieczystości, odsądzeniu ich od czci i wiary, polemista "daruje zdrowiem", pod warunkiem trzymania się z daleka od IPN. Taką gotowość obrony "historyków przed instytucją, która nie jest placówką historyczną", należałoby skwitować powiedzeniem przypisywanym kardynałowi Richelieu "Boże, chroń nas od (takich) przyjaciół..." Można odnieść wrażenie, iż im dłużej trwa ten spór, tym mniej racjonalnych argumentów pozostaje do dyspozycji przeciwnikom udostępniania archiwów IPN. Im większy jest postęp w badaniach, tym większa ich wściekłość. To tłumaczy też zastosowany przez prof. A. Romanowskiego erystyczny chwyt ataku ad hominem. Jego zrozumiałej skądinąd wściekłości towarzyszy jednak wstyd - mój wstyd, odczuwany z powodu łamania przez ludzi z tytułami naukowymi, stojących na czele instytucji ważnych dla życia naukowego w niepodległej Polsce, nie tylko podstawowych zasad prowadzenia dyskusji i badań naukowych, których na co dzień uczą na seminariach własnych studentów, ale i zasad zdrowego rozsądku. http://ipn.gov.pl/wydzial-prasowy/komunikaty/historyk-ipn-dr-henryk-glebocki-odpowiada-prof.-andrzejowi-romanowskiemu
    • Zibiland

      4.6K
      366
    • 17.05.2013 o 12:36
      Post #908247 17.05.2013 12:36
    I jak tu wierzyć nawet profesorom... - Bartoszewski - nie profesor ...ale "elyta" go tak nazwała - Romanowski - nieprawdy pisze... - Motyka - uważa ,że to Polacy są winni zbrodni na Wołyniu ,a UPA to tylko samoobrona przed polakami... ja %$#@ ...czegośmy dozyli....teoria goebelsowska święci triumfy ,a polacy boją sie utraty pracy! Żolnierze wyklęci -piekna historia ale nie zapominajmy także że więcej zginęło w kazamatach komunistycznych partyzantów kresowych (jeszcze w 44) jak i działaczy podziemia wojennego i przedwojennych polityków,żołnierzy i urzędników.... Pamiętajmy,ze podstawowym oskarżeniem była "faszyzacja "... IIRP i faszyzm...? Niestety te kręte drogi doprowadzają do tzw chichotu historii: Ojciec gen.Petelickiego (podziwialem go...)był w oddziałach WP działających w tzw Akcji Wisła i zwalczał "reakcjonistów"...-powrót do tytułu wątku...
    • wincenty9

      42
      0
    • 18.05.2013 o 18:17
      Post #908500 18.05.2013 18:17
    Może warto zrobić spis takich "profesorów", gdyż często różne lobby wyszykuje sobie takich, aby zwiększyć swoją wiarygodność.
    • pan kracy

      995
      3
    • 18.05.2013 o 21:35
      Post #908533 18.05.2013 21:35
    ten profesorek to rodzina romana?
    • Toomek

      60
      5
    • 19.05.2013 o 01:05
      Post #908575 19.05.2013 01:05
    tak, to jego ojciec
    • Dementor

      10.2K
      2
    • 19.05.2013 o 10:02
      Post #908587 19.05.2013 10:02
    moze nadworni cenzorzy odbanowaliby RoMana do tego tematu by sie mogl wypowiedziec np. w obronie lub ramie w ramie z krytykantami? Brawo dla osob ktore sprawdzaja powiazania rodzinne...
    • knur

      8.9K
      182
    • 19.05.2013 o 11:56
      Post #908592 19.05.2013 11:56
    dobra. na tydzień, i tylko do tego wątku. coś czuję, że będzie "ostro bujało", ale jeśli powrót przebiegnie spokojnie, to się zastanowimy nad przetestowaniem rozwiązań sugerowanych w innym wątku. (ponieważ pierwszy raz stosuję coś takiego - ograniczenie usera w możliwości pisania na innych częściach forum - to gdyby coś nie działało, to niech da znać na priv).
    • pan kracy

      995
      3
    • 19.05.2013 o 12:14
      Post #908594 19.05.2013 12:14
    Dementor Napisał(a): ------------------------------------------------------- > moze nadworni cenzorzy odbanowaliby RoMana do tego > tematu by sie mogl wypowiedziec np. w obronie lub > ramie w ramie z krytykantami? Brawo dla osob ktore > sprawdzaja powiazania rodzinne... Na tej postawie można wnioskować skąd wzięły się upodobania ideologiczno-polityczne romana... Nie daleka pada jabłko od jabłoni...
    • Adam Akustyk

      3.5K
      9
    • 19.05.2013 o 13:36
      Post #908607 19.05.2013 13:36
    Dobra, pytanie: Kto czytał artykuł w "Polityce". Bo jak ktoś nie czytał, to niech się nie wypowiada, ok?
    • gentlemen

      4.6K
      355
    • 19.05.2013 o 14:06
      Post #908617 19.05.2013 14:06
    No np. ja czytałem. I uważam, że robi się wokół niego zdecydowanie zbyt duży szum. Sam tekst to raczej nudnawy, oklepany atak na IPN jakich wiele. Nie jest ani wartościowy, ani nic nie wnosi. Ot, taki typowy, raczej słaby wypychacz objętości. Coś trzeba wrzucić do gazetki, by osiągnąć odpowiednią ilość stron. Nie wiem dlaczego prof. Romanowski został tak masowo źle zrozumiany. I to po obu stronach sceny. Z jednej strony histeria na prawicy co najmniej absurdalna. Nie doszukałem się w artykule momentu, w którym prof. Romanowski stawiałby Pileckiego w roli konfidenta. Oczywiście - tekst jest pisany w irytującym, mentorskim tonie, autor wpada w śmieszność, gdy z powagą proroka przekonuje o wadze i odkrywczości (sic!) postawionych przez siebie pytań. Ale główna linia ataku na tekst jest nie do obrony - prof. Romanowski nie pisze, że Pilecki był konfidentem (choć fakt faktem, że tekst mocno podkręcony tytułem). Z drugiej, z przerażeniem rejestruję jak wielu typowych czytelników GW czy Polityki (wiadomo o co chodzi) przeczytało ten tekst analogicznie jak np. histerycy z wpolityce.pl. W niejednej rozmowie spotkałem się z zadziwiającą, chorą, połamaną opinią - "ha! czyli jednak na każdego są kwity, nikt nie jest jednoznaczny, każdy jest i szmatą i bohaterem jednocześnie". Jednym słowem, jak na literaturoznawcę, Romanowski napisał tekst, który spotkał się z niezrozumieniem na zdumiewająco dużą skalę. Kwestią indywidualnego osądu jest, czy to wina czytelnika czy autora. Samego ataku na IPN nie chce mi się komentować. Romanowski senior sam pisze, że jest przeciwnikiem lustracji od samego jej początku. Różnice między nami są fundamentalne.
    • helmut

      1K
      7
    • 19.05.2013 o 16:36
      Post #908655 19.05.2013 16:36
    Nie zdziwię się gdy senior ma pewne osobiste powody aby tak stanowczo walczyć z lustracją. A to sam mógł coś podpisac, a to mógł coś komuś powiedzieć na temat kolegi nie myślącego odpowiednio. Nader często przeciwnicy lustracji, którzy stosują frazesy o płonących stosach, okazują się potem zwykłymi kapusiami którzy boją się że gówno wypłynie na wierzch.
    • knur

      8.9K
      182
    • 19.05.2013 o 16:56
      Post #908662 19.05.2013 16:56
    Rozumiem echa sprawy Ketmana Maleszki, ale to jest niepoparta dowodami insynuacja, nie odnosząca się merytorycznie do tekstu z Polityki.
    • Ro Man

      5.6K
      107
    • 19.05.2013 o 18:08
      Post #908677 19.05.2013 18:08
    witam wszystkich, och, po dwóch miesiącach mogę pisać, ale... nie ma mowy, abym zaakceptował rozczulające zasady wobec mojej osoby, [b]nie jestem pacynką do darmowego wynajęcia[/b] w celu doraźnego ratowania podupadających dyskusji na forum, chcecie polemizować ze mną o rotmistrzu Pileckim - bardzo chętnie, zapraszam ale na równych zasadach, z równym dostępem, bez kneblowania jakichkolwiek nie łamiących regulaminu forumowiczów za poglądy czy wyznawane wartości, propozycja ograniczonego do jednego tematu (sic!) dostępu do forum jest śmieszna a w zamierzeniu obraźliwa, ale oczywiście ja mam inne zajęcia w życiu niż płacz że na forum kibiców nie chce mnie moderator X, czy że mający ze mną na pieńku Y wykreśla mnie z listy wyjazdowej do Bydgoszczy :D ten dziwaczny manewr na forum nasuwa mi to skojarzenie z rozpaczliwym zamówieniem gościnnych występów aktora-cudaka przed uradowaną gawiedzią, której znudziło się kiszenie we własnym sosie i ente rozmowy z samymi sobą, a więc skoro Knur widzi mnie w roli okazjonalnie występującego aktora przed forum - [b]niech zapłaci mi za gościnne występy[/b] :) tak więc - drodzy forumowicze - mimo ogromnej ochoty na polemikę z Wami - [b]znikam ponownie[/b], nie ma sianka - nie ma pisanka, nie ma demokratycznych zasad - nie ma mowy o moim powrocie, zresztą - jak zaznaczano mi tutaj - po moich postach rzekomo było tylko kasowanie i sprzątanie a ponadto "nikt tu nie będzie za Ro Manem płakał"... *** powiem tylko, że przez ostatnie dni o szkodzącej pamięci po zasłużonej postaci Witolda Pileckiego publikacji IPN-u rozkręciliśmy na jakimś "patriotycznym" profilu na FB żarliwą dyskusję na dobre kilkanaście tysięcy osób, mam nadzieję że wielu zrozumiało że [b]paszkwil o rotmistrzu popełnił sam IPN[/b] nie wspominając ani słowem o torturach na nim i publikując kompromitujące go UB-eckie papiery bez słowa komentarza, *** pozdrawiam wszystkich (również Knura) i... zmykam na mecz! heeeeej, heeeeej , CRA-CO-VIA!
    • knur

      8.9K
      182
    • 19.05.2013 o 18:20
      Post #908680 19.05.2013 18:20
    nie to nie. pomysł odbanowania "do tego tematu" nie wyszedł ode mnie, tylko od Dementora (i, jak sądziłem, nie bez konsultacji). a ja uznałem, że jeśli chcesz się wypowiedzieć, to w tej akurat sprawie powinno się to umożliwić. ale jak nie chcesz, to nikt nie zmusza i nikt płakać nie będzie. nie było tematu.
    • Dementor

      10.2K
      2
    • 20.05.2013 o 22:49
      Post #909060 20.05.2013 22:49
    mylileś się, Dementor swoich wpisów nie konsultuje z nikim, skoro RoMan nie wykorzystał swojej szansy - jego sprawa

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie