Przeczytałem w Internecie, że złomiarze(?) ukradli w Oświęcimiu napis "Arbeit macht frei".
-
-
Historyja
Prowokacja.
Kolejna okazja żeby nam dokopać. Termin oczywiście przypadkowy, kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia.
Daje głowę, że napis cały i zdrowy zostanie znaleziony, niby w krzakach pod Oświęcimiem.
Pan Henio wyjdzie z pieskiem na spacer i pobiegnie do redaktora dyżurnego opiniotwórczej gazetki z wiadomością "yes,yes,yes".
Dwóch pijaczków wywiozło na wózku dziecięcym kilku metrowy element, strzeżony 24h/dobe.
Z tego co kiedys słyszałem to ten napis obecny jest tylko kopią.. Oryginał jest w muzeum. Zatem materialnie strata niewielka. Ale moralnie to naprawde tragedia.
niestety skradziono oryginał, teraz nad bramą jest kopia, wykonana 3 lata temu
nie wiem kto i po co to zrobił, ale to pierwszej wody kutas
Znaleziono tablice u szalonego kolekcjonera.
http://wiadomosci.onet.pl/2681,2099265,odnaleziono_tablice_z_auschwitz__akcje_zlecil_szalony_kolekcjoner,wydarzenie_lokalne.html
prowokacja, śmierdzi czosnkiem na kilometr.
Kilka wypowiedzi z ostatnich dni
Akt ten stanowi rzeczywiste wypowiedzenie wojny ze strony elementów, których tożsamości nie znamy, ale podejrzewam, że chodzi tu o neonazistów kierujących się nienawiścią do obcych - oświadczył Szalew.
Izraelski wicepremier i minister ds. rozwoju regionalnego Silwan Szalom
- Ten gest świadczy po raz kolejny o wrogości i przemocy wobec Żydów - podkreślił.
garry Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Znaleziono tablice u szalonego kolekcjonera.
> http://wiadomosci.onet.pl/2681,2099265,odnaleziono
> _tablice_z_auschwitz__akcje_zlecil_szalony_kolekcj
> oner,wydarzenie_lokalne.html
>
> prowokacja, śmierdzi czosnkiem na kilometr.
>
Eeee nie, tym razem chyba nie.
Załóżmy, że zrobiliby to Żydzi: jestem przekonany, że wątek pękałby w szwach do Nowego Roq a może i dłużej. Jeżeli jednak zrobili to Polacy dla jakiegoś kolekcjonera, wątek potrwa jeszcze kilka wpisów i wkrótce się rozpłynie.
Geopijatyk-Fan Oderki Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Nowego Roq a może i dłużej. Jeżeli jednak
> zrobili to Polacy dla jakiegoś kolekcjonera,
Zrobili to polacy na zlecenie kolekcjonera ktory kolekcjonuje [b]pociete[/b] napisy z obozow koncentracyjnych? to sie kupy nie trzyma
Aha i zmien sygnaturke bo osobe publiczna, jakby nie patrzyc, duzo madrzejsza od siebie.
Kto Korwin Mikke? Przecież to imbecyl do dwudziestościanu foremnego. Większego kretyna w życiu nie spotkałem. Zmieniaj sobie swoje sygnaturki skolko ugodna, a od moich się odpierwiastqj. Możesz sobie wlepić sygrnaturkę Korwina Mikke w aureolce z dyplomem Harvardu - mi to wisi.
Może i od siebie Korwin Mikke jest mądrzejszy, ale nie ode mnie.
Pocięte, żeby przewieźć, bo by wystawały z bagażnika. Potem można pospawać.
Na razie chyba jeszcze nie wiadomo, kto to w ostatecznej instancji zrobił. Ale założę się, że jak to zrobili Żydzi, to się o tym będzie pisać długo, a jak Polacy, to krótko.
Wyobraź sobie Dinth taką sytuację:
W jakimś kraju nacjonalista lub po prostu głupek namalował powieszoną Gwiazdę Dawida na murze i go złapali. Ukaże się krótka notatka w gazecie, dostanie trzy miesiące w zawiasach i na tym się skończy.
A załóżmy, że w tym kraju w analogiczny sposób postąpi Żyd: namaluje powieszone godło tego kraju i go złapią.
Założę się, że w drugim przypadq będzie się mówić o tym i pisać dziesięć razy dłużej. Chociaż w obu przypadkach zrobiono TO SAMO.
Geopijatyk: jestem swiecie przekonany, ze gdybys namalowal przekreslona gwiazde dawida w wielu miejscach izraela, krotka notka prasowa rzeczywiscie by sie ukazala, ale ubolewajaca nad tym ze sad nie zdazyl ci wymierzyc sprawiedliwosci.
Jezeli myslisz ze mozesz sobie ot tak [b]wielokrotnie[/b] malowac przekreslone gwiazdy dawida w izraelu, lapiac za to zawiasy to gratuluje oderwania od rzeczywistosci.
Dinth, było wielu Żydów dobrych i złych. Dobrzy, to Żydzi kościelni, od których Pismo Święte się roi. Oni założyli chrześcijaństwo. Źli to ci Żydzi z UB. Ale jakoś nie zauważyłem, że jak sie pielgrzymuje do Częstochowy, to się mówi: Jedziemy do Żydów. Ale jak się mówi o UB, to owszem mówi się o Żydach. Czyli:
Jak Żyd zrobić źle - to Żyd.
A jak Żyd zrobić dobrze - to nikt nie mówi, że to Żyd. (Poza Kościołem, np. założenie Cracovii.)
Przewiń sobie taśmę na marzec b.r. Jeden z forumowiczów nabijał się z Krzyża (Krzyż i do niego dopasowywane ubranka.) Prawie nikt nie zareagował. No było tak, nie? Dokładnie w tych samych dniach Asksc grzmiał o tym, że w Izraelu ktoś tam obraził chrześcijaństwo. Jak kibic Cracovii obrazić chrześcijaństwo na Forum, to nikt nie reaguje, nawet Asksc. Ale jak ktoś obrazić chrześcijaństwo w Izraelu, ileś tam tysięcy kilometrów stąd, to na Forum z palców Asksc padają gromy.
ABW nazwał stalinowską zbrodniarkę Żydowską Q.... Ale jak Polak był zbrodniarzem stalinowskim, to się o nim nie mówi ......
No to zaczynamy, wymieniać będę Żydówki, a zobaczymy jak je ABW określi:
Edith Stein....
Heheh z tymi gromami z palców, to zabrzmiało trochę, tak, jakbym miał być jakimś Perunem z zadrużańskiego poematu ;) A tak poważnie, to nie przypominam sobie, by ktoś z forumowiczów obrażał Krzyż. Co zaś się tyczy ateistów- ja osobiście nikomu religii nie narzucam i jeśli ateista/agnostyk/neopoganin nie obraża mojej religii, to ja nic do niego nie mam. Nie zmienia to jednak faktu, że nie wyobrażałbym sobie życia bez przywiązania do Tradycji Katolickiej.
8 dni później
Skopiowane z innego forum :
1938 rok pod hasłem '' Wodzu prowadź nas na Kowno '' ( ówczesna stolica Litwy ).
Zdjęcia z anty litewskich demonstracji :
Wilno
[img]http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter777/HISTORIA/DemonstracjaantylitewskawWilnieWido.jpg[/img]
Katowice
[img]http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter777/HISTORIA/DemonstracjaantylitewskawKatowicach.jpg[/img]
KRAKÓW
[img]http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter777/HISTORIA/DemonstracjaantylitewskanaRynkuGwny.jpg[/img]
[img]http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter777/HISTORIA/Krakwrynekwypenionyuczestnikamimani.jpg[/img]
Chciałbym Adamowi Aqstykowi napisać co myślę o tym co on tam wypisuje w Salonie jako Mucha na dziko. Że niby co, Hitleryzm nie doczekał się jeszcze 18 brumaire'a, a gdyby się doczekał to co?????? Resztkom Polaqw, które jeszcze nie zostały wywiezione na Zachodnią Syberię zorganizowaliby folklor taki jak teraz jest udziałem Żydów na Kazimierzu? Może by jeszcze w niektórych powiatach dodali mały polski napisik, np pod Neumarkt malutki Nowy Targ jak serbołużyckie napisiki na Łużycach. Trza by założyć nowy wątek Stalin-Hitler bo tu się znowu Wielka Gęba doczepi.
Aqstyk odpowiedz mi jeszcze na jedno pytanie: Jaki sens ma się kłócić czy Hitler (albo Stalin) byli prawicowcami czy lewicowcami. Ja tak jak nie jestem przekonany, że Stalin był lewicowcem, tak nie jestem przekonany, że Hitler był prawicowcem. Pierdzielenie bez sensu.
A może odpowiedz mi AA na jeszcze jedno pytanie. Powiedzmy około 1950 roq zrobiono by w Polsce referendum. 5 lat oqpacji hitlerowskiej, 5 lat stalinizmu, doświadczenia jeszcze prawie ciepłe. W jakim ustroju Polacy chcieli by żyć: (a) Generalgubernatorskim (b) Manifestolipcowym. Ja wiem, że ciekawiej jest wybirać między kawiorem i gównem, ale niestety życie jest takie, że czasami trzeba wybierać między dwoma gównami. Zakładamy, że trzeciego wyboru by nie było. Obawiam się, że w warunkach takiego (nieciekawego, dramatycznego) wyboru 99% Polaqw wybrałoby Manifest Lipcowy.
Ja się obawiam jeszcze czegoś gorszego. Jakby do tego wyboru dodać jeszcze Polskę międzywojenną (przecież dla wielu ludzi w 1950 roq była jeszcze świeżym doświadczeniem), to biorąc pod uwagę casusy Manowskiego co jak grali hymn stawał na drodze na baczność, starej Brodowej, moich babć i ciotek, oraz fakt, że Referendum Ludowe (POPRAWIONE przez historyqw!) nie wyszło aż tak hurraoptymistycznie antykomunistycznie, wyniki moglyby być następujące: Sanacja 75% głosów, Bierut 25%, Frank 0,0005%.
A.W.B. Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Skopiowane z innego forum :
>
> 1938 rok pod hasłem '' Wodzu prowadź nas na
> Kowno '' ( ówczesna stolica Litwy ).
> Zdjęcia z anty litewskich demonstracji :
> Wilno
> http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter
> 777/HISTORIA/DemonstracjaantylitewskawWilnieWido.j
> pg
>
>
> Katowice
> http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter
> 777/HISTORIA/DemonstracjaantylitewskawKatowicach.j
> pg
>
> KRAKÓW
>
> http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter
> 777/HISTORIA/DemonstracjaantylitewskanaRynkuGwny.j
> pg
> http://i1021.photobucket.com/albums/af335/Riposter
> 777/HISTORIA/Krakwrynekwypenionyuczestnikamimani.j
> pg
Bardzo ciekawe fotki, ogolnie temat polskiego ultimatum z jesieni 1938 jest niezwykle ciekawy. To chyba jedyny przypadek w historii swiata w ktorym kraj silniejszy stawia krajowi slabszemu ultimatum zadajace ... nawiazania normalnych stosunkow dyplomatycznych (wymiana ambasadorow, otwarcie granic dla ruchu kolejowego, przeplyw poczty oraz lacznosc telefoniczna). Pamietajmy ze litewskie tzw elity z roku 2009 sa bardzo podobne do tych z roku 1938 - otwarcie antypolskie i starajce sie uznac tamtejsza mniejszosc polska za nieistniejaca (to przeciez tylko spolonizowani Litwini). A nasz rzad z roku 2009 niestety bardzo rozni sie od rzadu z roku 1938, bo ma totalnie w dupie dobro rodakow mieszkajacych za granica.
Hehehe, ja podejrzewam, że historyczne ultimata (ultimatumy) bardzo często przybierały postać niewinną, nie tylko w w/w przypadq.
Litwa kowieńska chciała się odseparować od zwiazqw z Polską, stąd nie wiadomo skąd wzięta trójkolorowa flaga (powinna być flaga WKL, identyczna z przedłukaszenkowską flagą Białorusi). Tymczasem elity polityczne tej Litwy dopiero się uczyły litewskiego i między soba mówiły po polsq! (Jak Żydzi w Izraelu.)
Czytałem też, że w czasach komunizmu sowieckie władze dzieliły i rządziły, napuszczając polską mniejszość na litewską. Polacy byli faworyzowani, np. polska parafia dostawała xiędza a litewska nie. Litwa to była jedyna respublika sowiecka, gdzie Polacy nie byli wynaradawiani, spadek ludności polskiej nastąpił dopiero po uzyskaniu przez Litwę niepodległośći. Sowieci traktowali Polaqw wileńskich jako przeciwwagę dla nacjonalizmu litewskiego.Gdy tymczasem w całej reszcie Związq Sowieckim procent Polaqw systematycznie spadał.
6 dni później
http://www.zjednoczonyursynow.pl/index2.html
10 dni później
Wklejam jako zagajenie dla raf-jedynki w temacie Davouta i czasów tamtych;)
http://www.historia.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=445:ludwik-mikoaj-davout-&catid=120:biografie&Itemid=549
[quote]AUTORNa Łuku Tryumfalnym brak jednej bitwy- mianowicie Auerstädt. 14 10 1806 doszło do jednej z najciekawszych batalii w epoce napoleońskiej. Niektórzy uważają, że Jena i Auerstädt to jedna potyczka, podzielając tym samym pogląd Napoleona (aczkolwiek cesarz miał co innego na względzie). Inni zaś są pewni, że były to dwa różne starcia. Nie będzie to jednak artykuł poświęcony temu zagadnieniu. Pod Auerstädt zabłysnął jedyny uczeń, jakiego miał Napoleon- marszałek Davout. Do dnia 14 10 1806 roku, wielu zadawało sobie pytanie: z jakiej racji ten człowiek został marszałkiem? Nie wsławił się przecież niczym. Po 14 10 1806 nikt nie śmiał wątpić w słuszność tej nominacji. Od tego dnia, Davout zyskał szacunek- choć nadal był obiektem nienawiści innych marszałków.
Ludwik Mikołaj Davout urodził się w 1770 roku, był zatem o rok młodszy od swego wodza. Urodził się w rodzinie z żołnierskimi tradycjami. Mawiano: Za każdym razem, gdy rodzi się Davout, jedna szabla wychodzi z pochwy.
W 1798 roku Davout opuścił armię nadreńską by przejść do armii Egiptu. To właśnie w Egipcie Napoleon Bonaparte zaczarował tego człowieka podczas rozmowy w cztery oczy. Co powiedział Bonaparte do tego zimnego, twardego, surowego i upartego mężczyzny, tak że stał się on uosobieniem wierności wśród marszałków? Tego niestety nie wiemy. Davout pokochał Napoleona- choć z początku oboje odnosili się do siebie z antypatią. Dla Napoleona gotów był zrobić wszystko. Warto zaznaczyć, że w swoim życiu kochał tylko żonę i cesarza.
Przyjaciół miał mało (Marceau, Desaix, Leclerc, Duroc, Montbrun- wszyscy zginęli). Tylko z Oudinotem był na ty. Przyjaźń z tym marszałkiem zerwał, po tym jak Oudinot zdradził Napoleona.
Davout był człowiekiem zimnym, ale zarazem szlachetnym. Łączył on w sobie bezustanną dbałość o żołnierzy, którzy kochali go, lecz bali się jak ognia, z nielitościwą surowością w stosunku do swoich oficerów, szczególniej pułkowników, gdy zaś został marszałkiem to do generałów, którzy nienawidzili go z całej duszy. (Napoleon i jego marszałkowie, Macdonell). Ten marszałek dbał o swoich podkomendnych, na najwyższe uznanie zasługuje służba sanitarna w jego korpusach. Po Eckmühl posiadał 100% ambulansów i 100% lekarzy. Żołnierze byli utrzymywani w dyscyplinie, ale i w atmosferze opieki i troski swojego surowego, ale prawego marszałka.
Co ciekawe, do żony kierował niezwykle urocze i czułe listy: Przykro mi, że nie wydałaś na brylanty tych pieniędzy, które ci posłałem; Posyłam ci trochę cebulek tulipanowych do ogrodu; Posyłam ci trochę saskiej bielizny, ten kraj słynie z niej, sądzę, że ci się spodoba. Czy, któraś z pań, czytających ten artykuł, nie chciałaby dostawać, można by kolokwialnie rzec, tak słodkich listów?
Tylko Davout rozumiał zamysły boga wojny, który dopuszczał go do planowania. Naśladował Napoleona, podziwiał i uczył się od niego. Z dużą starannością wypełniał jego rozkazy. Bonaparte okazał się lekkomyślny i podły zaprzepaszczając ten ogromy talent. Auerstädt potraktował jako integralną część Jeny. Bonaparte pomijał go wielokrotnie. Niejeden marszałek zacząłby spiskować przeciw cesarzowi, ale nie Davout. On taki nie był. Jego wierność budzi podziw, tak samo jak mądrość czy odwaga, również dla niego charakterystyczne. Źle zrobił Napoleon pozostawiając w 1815 roku Davouta w Paryżu (aczkolwiek jest to kwestia dyskusyjna).
Davout jako jeden z nielicznych marszałków posiadał zdolność podejmowania samodzielnych decyzji. Taką zdolność posiadali niewątpliwie także Masséna i Lannes, w pewnym stopniu Ney. Davout nie zawodził Napoleona dowodząc skrzydłami w różnych bitwach, nie zawiódł go w Rosji. Był to wielki marszałek. Toczą się dyskusje, czy przewyższał talentem Masse`nę. Nie miał okazji do takich popisów jak Masséna w Szwajcarii. Nie poniósł jednak takiej klęski jaką pod Bussaco w 1810 poniósł Masséna. Davouta niestety nie słuchał np. Berthier- doskonały sztabowiec. Berthier nic się nie nauczył od Napoleona i odrzucał wskazówki ucznia boga wojny. Bitwa pod Eckmühl poprzedzona była licznymi staraniami Davouta i Napoleona, w celu naprawy błędów Berthiera. Cesarz zauważył później, że racja była po stronie Davouta, co wywołało jeszcze większą nienawiść pomiędzy Berthierem a Davoutem.
Davout nienawidził zdrajców, ludzi przekupnych i szpiegów. Najbardziej zdaje się nienawidził Bernadotte`a. Kiedy został komendantem policji wojskowej, wynajął pokój z widokiem na dom przyszłego króla Szwecji, by móc podglądać tego spiskowca. Innym razem, podczas jednej z wielu kampanii, zajmował się zabijaniem szpiegów. Bernadotte odwzajemniał te uczucia. Być może dlatego nie słyszał huku dział pod Auerstädt i nie przybył z pomocą...Davout jednak pokazał wówczas klasę i swoje ogromne możliwości. Obraz relacji Davouta z Berthierem przekazał Philippe-Paul hr. de Segur w książce Byłem adiutantem Napoleona. Segur poza tym, podkreśla niezwykły charakter tego człowieka.
W Malborku cesarza powitał marszałek Davout. Bądź to przez pychę, bądź też z innych pobudek marszałek nie uznawał nad sobą nikogo prócz Napoleona. Wyjątkowo wytrwały i uparty, o silnej, nieugiętej woli, nie poddawał się ani okolicznościom, ani ludziom. W roku 1809 Davout, pozostający chwilowo pod dowództwem Berthiera, wygrał bitwę i ocalił armię tylko dzięki temu, iż nie usłuchał rozkazów swego wodza. Stąd śmiertelna nienawiść, wzrastająca w dniach pokoju nieustannie, lecz bez zewnętrznych objawów, dla tej prostej przyczyny, że Berthier mieszkał w Paryżu, a Davout w Hamburgu. Otóż kampania rosyjska postawiła oko w oko obu przeciwników. Berthier starzał się. Począwszy od roku 1805wstręt budziła w nim wszelka wojna [...] Nie myląc się nigdy, mógł odbierać i rozsyłać najróżnorodniejsze wieści i rozkazy. Lecz w tym wypadku sądził, iż przysługuje mu prawo wydawania rozkazów samodzielnych. Davout poczuł się tym urażony. Przy pierwszym tedy spotkaniu w obecności cesarza, który dopiero co przybył do Malborka, doszło pomiędzy nimi do gwałtownej sprzeczki.
W uniesieniu Davout nie cofnął się nawet przed zarzutami nieudolności i zdrady. Padły obelżywe słowa. [...] Podczas kiedy Davout nieopatrznie rozkoszował się poniżeniem swego przeciwnika, cesarz podążył ku Gdańsku wraz z pałającym zemstą Berthierem. Od tej chwili datuje się niepomyślny zwrot w karierze Davouta, wbrew poświęceniu jego, niezaprzeczonej sławie i oddanym czasu tej wojny usługom. Niechęć do Davouta pogłębiała się i maiła wydać zgubne owoce. Sprawiła ona, że cesarz stracił zaufanie do tego mężnego, wytrwałego i mądrego żołnierza, a bardziej począł faworyzować Murata, którego zuchwałość większe mu rokowała nadzieję.
(Fragmenty ze stron: 16-17)
Pewien sentyment do tego marszałka mogą mieć Polacy. Davout popierał Polaków. Józef Załuski wypowiedział się o nim następująco: [b]jedyny przyjaciel Polaków[/b]. W stosunkach polsko- francuskich odgrywał Davout w początkach istnienia Księstwa Warszawskiego niemałą rolę. Do września 1808 roku przebywał w Warszawie pełniąc funkcję dowódcy wojsk Francji na ziemiach polskich. Davout był w kwestii polskiej raczej pesymistą i dostrzegał wiele intryg w Warszawie oraz błędy ministrów. Jednak Napoleon polecił mu zachować spokój. Davout polecenie oczywiście wykonał. W Warszawie wykazał się dużymi zdolnościami administracyjnymi.
Nie myślmy jednak, że ten marszałek był podporządkowaną we wszystkim Napoleonowi amebą. Jak wcześniej wspomniałam był zdolny podejmować samodzielne decyzje. Honor, niezłomność i mądrość szły w parze z przywiązaniem do cesarza. Tylko jeden Davout nigdy nie uznał Burbonów. Był człowiekiem energicznym i pomysłowym. Miał charyzmę i potrzebną do działania moc oraz zaciętość. Mógł wiele osiągnąć, potrafił podporządkowywać sobie innych oraz wpływać na ich decyzje. Świadczą o tym wydarzenia, które rozegrały się po upadku Napoleona:
Tryumf sojuszników był niemal zupełny. Pozostawało skończyć tylko z jednym człowiekiem. Marszałek książę Eckmühl zajmował wciąż jeszcze stanowisko ministra wojny i żądał, aby udzielono amnestii wszystkim, niezależnie od wyznawanych przez nich w ciągu Stu Dni zapatrywań politycznych. Odmówiono mu i dano do zrozumienia, że obecnie nie pora na wysuwanie podobnych żądań przez napoleońskiego oficera. Nie zrażony tym Davout ponowił swoje żądanie. Wtedy polecono marszałkowi Macdonaldowi zobaczyć się z nim i dowiedzieć się co zamierza uczynić. Rozporządzam 150 000 bagnetów, 30 000 szabel i 750 działami-powiedział Davout- jeśli amnestia nie zostanie udzielona, przeprawię się przez Loarę i rozpocznę wojnę. Z tym nieugiętym człowiekiem nie było żartów i Macdonald, nieszczególny wódz, ale człowiek lotny jako Celt z pochodzenia, zrozumiał to doskonale. Wodzowie sojuszników podpisali żądaną amnestię i wtedy Davout złożył swoje ostatnie dowództwo. Marszałek książę Eckmühl i Auerstädt pozostał niezwyciężony do końca.
(Napoleon i jego marszałkowie, Macdonell, str. 224)
Davout był człowiekiem honoru:
Davout, który jeden tylko ze wszystkich marszałków nie uznał Burbonów, w liście do
St. Cyra wskazał na to, że wielu z proskrybowanych oficerów wypełniało w ciągu Stu Dni jedynie wydane przez niego rozkazy. Przyjmował zatem całkowitą winę na siebie i żądał, by go oddano pod sąd zamiast generałów: Gilly`ego, Excelmansa, Drouota, Clausela, Delaborde`a, Alix, Dejeana i Marbota.
Żądanie to odrzucono.
(Napoleon i jego marszałkowie, Macdonell, str. 230)
Oczywiście Davout nie był winny porażce. Wina leżała na kimś zupełnie innym.
Od momentu otrzymania amnestii żył w samotności na wsi. Nigdy nie przybył do Tuileri by oddać hołd królowi. Davout uznawał tylko jednego władcę. Kiedy Napoleon zszedł ze sceny, a właściwie kiedy go z niej usunięto, Davout odszedł w cień. Ten surowy i milczący człowiek był równie samotny w chwili śmierci jak w życiu. Tylko mała garstka oficerów szła za trumną marszałka księcia Eckmühl i Auerstädt, jednego z największych żołnierzy, jakich wydała Francja (Napoleon i jego marszałkowie, Macdonell, str. 233). Davout zmarł w 1823 roku. Odszedł niepokonany. Wielki marszałek i książę Eckmühl i Auerstädt Ludwik Mikołaj Davout to człowiek zasługujący na największe uznanie. Był doskonałym, utalentowanym, genialnym i wiernym marszałkiem. Napoleon miał w nim skarb o niemożliwej do oszacowania wartości. Zakończę dwoma znakomitymi cytatami:
Your Most Serene Highness can count on that (Wasza Najwyższa Łagodna Mość może liczyć na to). Davout do Napoleona w liście z 1 10 1806 r.
This campaign promises to be still more miraculous than those of Ulm and Marengo (Ta kampania zapowiada się na jeszcze bardziej niezwykłą niż te, które przyniosły Ulm i Marengo) Davout do Napoleona w liście z 12 10 1806 roku.
Bibliografia:
1. A.G. Macdonell Napoleon i jego marszałkowie
2. A. Zahorski Napoleon
3. W. Łysiak Cesarski poker
4. Philippe-Paul hr. de Segur Byłem adiutantem Napoleona
5. Korespondencja Davouta: http://www.wtj.com/archives/davout/ (w artykule pojawiło się luźne tłumaczenie autorki tego właśnie artykułu)[/quote]
http://www.rp.pl/artykul/420982.html
Prof. Jasiewicz lata temu na łamach Koszernej ( dzięki czemu stał się AUTORYTETEM Wyborczej w tej dziedzinie , stopień wyższy to Autorytet Moralny czyli -/+ kilkanaście b,znanych osób popierających linię gazety ) bronił poglądu , że witanie sowietów przez Żydów na Kresach Wschodnich było marginalnym zjawiskach a teraz po latach badań naukowych zmienił zdanie o 180 stopni i przyznał , że pogromy były następstwem dość powszechnej kolaboracji Żydów z sowietami a nie antysemityzmu Polaków i endeckich wpływów jak to od lat wmawia Polakom Wyborcza .
Można dowiedzieć się o kilku ciekawych faktach min. ucieczkach Żydów spod Sowietów do Generalnej Guberni ( z deszczu pod rynnę ) .
Zajrzałem do tego wątku bo tak sie zastanawiałem na czym polega moderowanie wątku o transferach
Twoja Khalidzie uwaga ze Suvorow piłkarz to nie moldawianin jakos sie ostała...
Wątek o carskim dowódcy Suworowie przepadł
i dobrze
na pohybel mu
A co do Davouta
Nie wiem na ile intersujesz sie epoką napoleońską
Nie wiem wiec nie będę nic pisał bo moze poczujesz sie urazony
Ale napisze tak
Hitorycy wojskowosci bardzo wysoką cenią tanta militarne i dowódcze Davouta
Uwaza sie wlasciwie tylko on i Massena rozumieli załozenia strategii napoleonskiej,
ktora jest tak ceniona przez znawców historii wojen.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)