Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin

    Ró?owa Pantera

    • Ostatnio 02.04.2005 o 23:00
    • Dołączył/a 02.04.2005 o 23:00
    • 4 postów
    • 0 polubień
      • Posty 4
      • Tematy 1
    • Odpowiedział w temacie Cool dowcipy i inne śmieszności - cz... następna
      • Ró?owa Pantera

        4
        0
      • 17.01.2005 o 14:22
        Post #193541 17.01.2005 14:22
      Hipopotam leży u siebie w błotku i odpoczywa po trudach dnia. Odpoczywa tak już trzeci tydzień i leż, leży, leży. To sobie pośpi, to przewróci się na drugi bok. Wkoło niego jeździ synek na rowerku. Nagle przybiega do taty hipopotama i płacze: - Tatusiu, tatusiu, rowerek mi się popsuł, proszę, napraw mi go! A hipopotam na to: - No weź k**wa, teraz rzuć wszystko i napraw mu rowerek Trzy myszy przechwalały się w barze, która jest większym chojrakiem. Pierwsza mówi: - Ja biorę sobie trutkę, dzielę na porcje i wciągam nosem. Na to druga: - A ja ćwiczę bicepsy na pułapkach. Trzecia mysz nie mówi nic, tylko zbiera się do wyjścia. Pozostałe pytają: - Gdzie idziesz? - Do domu, posuwać kota Niedźwiadek kupił motorek. Zadowolony jedzie przez las i spotkał zajączka. Pyta się:- Zając, chcesz się przejechać?- No pewnie.Jadą przez las 40 kilometrów na godzinę, potem 50, 60... Nagle niedźwiadek poczuł mocny uścisk i wilgoć. Pyta się:- Co zając, zlałeś się ze strachu?Na to zajączek ze spuszczoną głową.- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i się bałem.Zając postanowił się odegrać. Zapożyczył się i kupił szybszy motorek. Szukał niedźwiadka. W końcu znalazł.- Niedźwiedź, chcesz się przejechać?- No pewnie. Jadą przez las 40 km na godzinę, potem 50, 60, 70, 80... Nagle zajączek poczuł mocny uścisk i mokro. Szczęśliwy pyta niedźwiadka. - Ty niedźwiedź, zlałeś się ze strachu? Na to niedźwiadek ze spuszczoną głową.- Tak, zlałem się. Jechałeś bardzo szybko i bałem się. Zając szczęśliwy odpowiada. - No to się zaraz jeszcze zesrasz, bo nie mogę dosięgnąć hamulca. Do baru przychodzi facet z wyjątkowo brzydkim psem na smyczy - żółtym, pryszczatym, z wyłupiastymi ślepiami, kołyszącym się na krótkich nóżkach. Właściciel dorodnego dobermana śmieje się:- A cóż to za okropieństwo?!- Może nie jest najpiękniejszy, ale za to jest najbardziej złym psem, jakiego ziemia nosiła.- Co pan? Założę się o 500 złotych, że mój doberman poradzi sobie z tą karykaturą psa w 10 sekund!Zakład stanął, psy ruszyły do walki. Po trzech sekundach doberman dogorywał w kałuży krwi. Jego właściciel z płaczem wypłaca pieniądze i pyta:- Cóż to za pies z piekła rodem?- Nie wiem, ale zanim obciąłem mu ogon i pomalowałem na żółto, wyglądał jak aligator. Przychodzi facet do apteki, pokazuje dłoń i mówi: - Pięć. - Co pięć? - pyta aptekarz - Pięć tabletek viagry. Zaprosiłem pięć fajnych lasek na wieczór. Następnego dnia ten sam facet przychodzi znowu i pokazuje dwie dłonie. - Co? Dziesięć? - pyta aptekarz - Nie, krem do rąk. Nie przyszły... Wpada facet do apteki i krzyczy: - Ludzie! Przepuście mnie bez kolejki! Tam człowiek leży i czeka!!! Ludzie poruszeni przepuścili, facet podbiega do okienka i krzyczy: - Dwie prezerwatywy proszę... Wnuczek pyta dziadka: - Dziadku, jak to jest, jesteś już pod dziewiećdziesiątkę, a ciągle kobiety za tobą szaleją, co noc inna przychodzi? - A bo ja wiem... - odpowiedział dziadek i w zamyśleniu oblizał brwi. Przychodzi facet do drogerii i prosi o prezerwatywy. - Jaki rozmiar? - pyta sprzedawca. - No, nie wiem. Nie miałem pojęcia, że jest jakaś numeracja. - Proszę, tam za zasłonką jest taka deseczka z dziurkami, taka jaką się mierzy wiertła i gwinty. Niech pan sobie zmierzy. Wlazł facet za zasłonkę. Po piętnastu minutach wychodzi i mówi: - Rozmyśliłem się. Chcę kupić deseczkę... W aptece stoi nieśmiały chłopak. Gdy wszyscy klienci wyszli, aptekarz pyta: - Co, pierwsza randka? - Gorzej - odpowiada chłopak. - Pierwsza gościna u mojej dziewczyny. - Rozumiem - mówi aptekarz. - Masz tu prezerwatywę. Chłopak się rozochocił: - Panie, daj pan dwie, jej mama też podobno niezła laska. Po gościnie dziewczyna robi chłopakowi wyrzuty: - Gdybym ja wiedziała, że ty taki niewychowany, cały wieczór nic nie powiedziałeś i patrzyłeś na podłogę, nigdy bym ciebie nie zaprosiła. - A gdybym ja wiedział, że twój ojciec jest aptekarzem, to bym nigdy do was nie przyszedł! Kilka przyjaciółek z pracy wybrało się na weekendowy wypad za miasto. Postanowiły skorzystać z oferty pensjonatu Tylko dla kobiet. Przemiły portier powitał ich w drzwiach i stwierdził, że same powinny zdecydować, na którym z pięciu pięter chcą zamieszkać. Przyjaciółki ruszyły więc do schodów, weszły na pierwsze piętro i zastały tam napis: - Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i krótkie. Parsknęły śmiechem i poszły na drugie piętro. Tam zobaczyły informację: - Wszyscy mężczyźni tutaj mają cienkie i długie. Pochichotały chwilę i ruszyły na trzecie piętro. Tam zastał je napis: - Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i krótkie. Popędziły na czwarte piętro: - Wszyscy mężczyźni tutaj mają grube i długie. Kobiety aż zakrzyknęły z zachwytu, ale czym prędzej ruszyły na ostatnie, piąte piętro, chcąc się dowiedzieć, jaką kryje niespodziankę. A tam zastał je napis: - Tu w ogóle nie ma facetów. Zbudowaliśmy to piętro wyłącznie po to, by udowodnić, że kobiecie w żaden sposób nie można dogodzić. Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do spowiednika: - Ojcze, mam pewien problem. Otóż mam w domu dwie gadające papugi, samiczki, ale nie wiem czemu strasznie bluźnią. - A co takiego mówią? - zapytał ksiądz. Kobitka na to: - W kółko powtarzają: Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się zabawić? Ojciec zniesmaczony myśli i myśli, aż w końcu mówi: - Ja też mam dwie gadające papugi, samce, tylko że moje całe dni czytają Pismo Święte i odmawiają różaniec. Przyprowadź swoje papugi do zakrystii, wpuścimy je do jednej klatki i wtedy moje papużki oduczą twoje brzydkiej mowy. Kobita się zgodziła i następnego dnia przyprowadza swoje nieznośne papugi do księdza. Wpuścili je do klatki. Ptaki popatrzyły na nowe towarzystwo i po chwili odezwały się papugi kobiety: - Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się zabawić? Papugi księdza podniosły oczy znad Biblii, popatrzyły na siebie i jedna mówi: - Wyrzuć tę książkę, bracie. Nasze modły zostały wysłuchane!!!! Do starszego pacjenta podchodzi pielęgniarka. - Ile pan ma lat? - pyta. - Osiemdziesiąt dwa- odpowiada pacjent. - Nie dałabym panu - mówi pielęgniarka. - Nie śmiałbym prosić... Przychodzi facet do pubu, kładzie 100 złotych na barze i mówi do barmana: - Lej mi dopóki nie padnę, dowiedziałem się dzisiaj, że mój ojciec jest gejem. Za dwa tygodnie ten sam facet przychodzi, kładzie forsę na blacie i mówi: - Lej dopóki nie padnę, dowiedziałem się, że mój brat jest gejem. Po tygodniu znowu przychodzi do tego samego baru i bez słowa kładzie 100 złotych na blacie. - Czy jest ktoś w twojej rodzinie, kto sypia z kobietami? – pyta barman. - Tak, moja żona. Właśnie się o tym dowiedziałem. Poznali się na przyjęciu i pokochali od pierwszego wejrzenia. On zaproponował małżeństwo, ona obawiała się, że zbyt mało wiedzą o sobie. - Poznamy się, kiedy dłużej pobędziemy razem – przekonywał ją. Po hucznym weselu przyszedł miesiąc miodowy. Nowożeńcy wypoczywają nad brzegiem hotelowego basenu. W pewnym momencie mąż wstaje, wychodzi na wieżę i skacze – wykonuje trzy salta, raz obraca się wokół własnej osi i wchodzi w wodę niczym pocisk, w ogóle jej nie rozpryskując. - Wspaniale! – krzyczy zachwycona żona. – Gdzie się tego nauczyłeś? - Byłem mistrzem olimpijskim w skokach do wody. Mówiłem ci, że z czasem poznamy się lepiej – odpowiedział małżonek. Po kilkunastu minutach żona wstała z leżaka, wskoczyła do wody i w rekordowym tempie przepłynęła 12 długości basenu. - Cudownie! – zachwycił się mąż. – Byłaś mistrzynią olimpijską w pływaniu? - Nie. Byłam dziwką w Wenecji i pracowałam po obu stronach kanału. W dowód przyjazni Bush z Putinem zamienili się sekretarkami. Po jakimś czasie sekretarka Busha telefonuje do niego z Rosji. - Szefie, ja tutaj nie wytrzymam. Kazano mi związać włosy, założyć stanik i podłużyć. spódnicę. Wkrotce do Putina telefonuje ze Stanow jego sekretarka. - Szefie, ja tutaj nie wytrzymam! Kazano mi rozpuścić włosy, zdjąć stanik i tak skrócić spódnice, że lada moment będzie mi widać kaburę i klejnoty. Rozbitek na bezludnej wyspie wyciąga z wody dziewczynę, która dopłynęła do brzegu trzymając się beczki. - Od dawna tu żyjesz? - pyta dziewczyna. - Od 15 lat. - Całkiem sam?! - Tak. - To teraz będziesz miał to, czego ci najbardziej brakowało... - Niemożliwe! W tej beczce jest piwo?! Do restauracji wbiega bardzo głodny facet, patrzy, a przy stoliku siedzi inny facet, czyta gazetę, a przed nim talerz zupy. Ponieważ tamten nie wyglądał, żeby miał ją jeść, ów mężczyzna zabrał się do jedzenia. Gdy kończył, zauważył brudny grzebień. Zrobiło mu się niedobrze, a mężczyzna czytający gazetę spytał: - Pan też doszedł do grzebienia? Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek kelner mówi: - 5 złotych za pierwsze danie plus 2 złote za chlipanie, 12 złotych za drugie danie plus 3 zł za bekanie. Razem 22zł. Facet daje 23 złote i mówi: - Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę! Bóg wysyła anioła na ziemię i mówi: - Sprawdź, jak się uczą studenci.. Anioł wraca i mówi: - Medycyna się uczy, spożywczak i politechnika piją... Po miesiącu Bóg znowu wysyła anioła a ten jak wraca mówi: - Medycyna kuje, spożywczak się uczy a politechnika dalej pije ... Tuż przed egzaminami Bóg znowu wysyła anioła a ten gdy wraca mówi: - Medycyna ryje, że aż huczy, spożywczak kuje a politechnika się modli. Na to Bóg: - I politechnika właśnie zda Dzwoni facet do kumpla. Odbiera dziecko: -Jest ojciec? -Jest-odpowiada szeptem dziecko. -To poproś go. -Nie mogę - szepcze dziecko. -Dlaczego? -Bo jest zajęty - szepcze dalej. -A mama jest? -Jest. -To poproś mamę. -Nie mogę. Też jest zajęta. -A czy oprócz mamy i taty jest jeszcze ktoś w domu? -Tak, policja-potwierdza nadal szeptem dziecko. -No to poproś pana policjanta. -Nie moge, jest zajęty. -Czy jeszcze ktoś jest w domu? -Straż pożarna, ale pan strażak też jest zajęty. -Powiedz mi dziecko, co oni wszyscy robią u was w domu? -Szukają. -Kogo? -Mnie... Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów. Radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim wychodziła średnia 5. Byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale tak popili w weekend, że jak zasnęli w niedzielę po południu, obudzili się w poniedziałek około 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli. Postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić wiedzę i wymienić doświadczenia. Niestety, w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali gumę. Nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mówi: - OK, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano. Studenci zadowoleni, że udało się go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów: Które koło? Profesor medycyny ma pierwszy wykład z pierwszym semestrem. - Zaczniemy od podstaw autopsji. Tutaj są dwie rzeczy najistotniejsze. Po pierwsze - musicie państwo pokonać swoje obrzydzenie. Proszę popatrzeć... - i wetknął palec w tyłek trupa, wyciągnął go i oblizał. - A teraz każdy z was po kolei! Studenci z bladymi twarzami podchodzą do zwłok, ale robią, co kazał profesor. Kiedy skończyli wykładowca mówi: - Po drugie, powinniście państwo popracować nad spostrzegawczością. Włożyłem palec wskazujący, ale oblizałem środkowy! Przychodzi policjant po cywilnemu do sklepu.- Ile kosztuje ten akordeon?- Dla pana, panie wladzo, to będzie za pół ceny.- Skąd pan wie, że jestem policjantem, skoro nie jestem w mundurze?- Bo dzisiaj już dwóch pańskich kolegów w mundurach chciało kupić ten kaloryfer. Grupa turystów znad morza przyjechała na wczasy w Zakopanem. Idą sobie jakąś polna drogą, a tu nagle widzą bacę siedzącego na drzewie. Jeden z turystów woła: - Ahoj baco! A cóż wy tam robicie? - Ahoj wam do tego! Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta: - I z czego się durniu śmiejesz? Szczękę masz złamaną, cztery żebra też, oko wybite... Góral na to: - Ja to nic, ale Jasiek ma dzisiaj noc poślubną, a ja mam jego jaja w kieszeni Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta: - Cy jest kiełbasa? - Jest. Beskidzka. - Bez cego??? Podczas strzyżenia Kowalski zauważa w rogu psa, który z uwagą śledzi każdy ruch fryzjera. -To pański pies? -pyta. -Nie. -To dlaczego on tak na pana patrzy? -Bo jak wczoraj odciąłem klientowi ucho, to on je potem zjadł. Pozdro Pasiaki Cracovia Hooligans
    • Odpowiedział w temacie pilkarz zawodowy czy amator.
      • Ró?owa Pantera

        4
        0
      • 02.11.2004 o 15:52
        Post #123692 02.11.2004 15:52
      Też widziałem w Katowicach Panów o których wspomniał pasiak_ksc. Po zakończeniu meczu, gdy czekaliśmy na wyjście baaardzo dostało się piłkarzom, Stwowemu i Filipiakowi. Tak popatrzyłem wokół i zobaczyłem kilku młodych Pasiaków, którzy przysłuchiwali się temu z nietęgimi minami, a niektórzy wręcz ze zdziwieniem, ponieważ Panowie ci rozprawiali majac miny najwiekszych ekspertów piłki nożnej na świecie. Wg mnie nie mają racji, a takie nadawanie na wszystko i wszystkich nic dobrego nie przynosi. Pomyślcie nadawacze, że patrzą na Was młodzi kibice. Oni z Was biora przykład. Może to da Wam do myślenia. I przestaniecie tak atakować naszą drużynę. Bo moją reakcją na zachowanie tych ludzi był tylko komentarz do kumpla: jakos ich wczesniej na Cracovii nie widziałem (oczywiście mogę nie pamiętać ale raczej to pierwsze).Czy nie jest tak, że zawsze najwięcej mają do powiedzenia Ci, którzy powinni sie w ogóle nie odzywać? Cracovia Hooligans
    • Odpowiedział w temacie Pociecha?
      • Ró?owa Pantera

        4
        0
      • 23.10.2004 o 22:56
        Post #179698 23.10.2004 22:56
      Raczej myśłe o dobrej współpracy zaprzyjaźnionych klubów (np. Sredeczne powitanie Prezesa Polonii u nas czy wesoła :) twarz Prezesa Misiora w Poznaniu. Wspólne interesy tych klubów będą wymagałyby gorszej gry Najlepszych obecnie klubów - Wisly, Legii, Groclinu.
    • Odpowiedział w temacie Pociecha?
      • Ró?owa Pantera

        4
        0
      • 23.10.2004 o 22:36
        Post #179696 23.10.2004 22:36
      Po dzisiejszej wygranej Polonii (Gratulacje!) z Dyskobolią, która nie pozwoliła owej Dyskobolii zostać liderem ekstraklasy tak zacząłem myśleć: co by było gdyby w przyszłym roku zagrały w 1 lidze razem Arka, Cracovia, Korona, Lech i Polonia? Kto pierwszy leci z ligi - Psy? Legia? :):):):) Co Wy na To? Cracovia Hooligans

    Regulamin

    Cracovia - Forum kibiców Cracovii © 2026 Wszelkie prawa zastrzeżone

    • Główna
    • Działy i kategorie