Wczoraj wieczór w Polsacie Sport pojawił się w programie prowadzonym na żywo Listkiewicz w towarzystwie m.in. Romana Kołtonia i Mateusza Borka. Zachwalał umowę PZPN-Canal+. Wyglądało to na telewizyjny początek kampanii wyborczej w PZPN.
Oto felieton Kołtonia z dzisiejszego PS - niby o Engelu, ale jednak bardziej o Listkiewiczu.. Kołtoń wspomina o zaniepokojeniu dziennikarzy, ale wczoraj sprawiał wrażenie gorącego orędownika reelekcji Listkiewicza.
==
Engel się zna
Swego czasu postawiłem tezę, że Jerzy Engel kiedyś wróci do reprezentacji Polski. I coraz bardziej się w tym zdaniu umacniam. Dwa razy reprezentację prowadził Antoni Piechniczek, dwa razy poprowadzi i Jerzy Engel...
Nie wiem, kiedy to nastąpi. Na pewno prezes PZPN-u, Michał Listkiewicz musiałby uznać, że służyłoby to jego interesom. [b]Dlaczego nie piszę o kimś innym na stanowisku szefa związku? Bo jest to niemożliwe. Listkiewicz bezapelacyjnie wygra wybory w grudniu 2004 roku. I będzie rządził w najlepsze co najmniej cztery lata. Nie ma kontrkandydatów.[/b] W lekkiej atletyce jest konkurent Ireny Szewińskiej w osobie Jacka Kazimierskiego i jest poważny program popierany przez znaczących sportowców na czele z Robertem Korzeniowskim. W piłce nic takiego nie ma miejsca. [b]A Listkiewicz jeździ po Polsce (piątek Bydgoszcz, sobota Zielona Góra) i ściska kolejne dłonie. Dziwi, że w sytuacji naszego futbolu nie ma opozycji dla władzy Listkiewicza i jego ludzi.[/b] Dziennikarze jednak tego nie zmienią. Mogą co najwyżej wyrazić zaniepokojenie...
Wróćmy jednak do Engela. W Legii nie czuł się za dobrze i dlatego nie było widać efektów. W Polonii rządzi jak za dawnych lat. I drużyna dobrze rokuje, a Konrad Gołoś w reprezentacji B zagra już w październiku, a w reprezentacji A - śmiem twierdzić - jeszcze w tym sezonie. Engel zna się na piłce, jak mało kto. I tym się różni od rzeszy polskich działaczy i... niemałej części polskich trenerów. O zgrozo.
-
-
Reelekcja Listkiewicza?
po moim trupie !!!!!
nigdy nie bedzie w Polsce prawdziwej piłki nożnej z tymi ciulami z lasu na Miodowej !! :(:(:(:(
dokladnie
No faktycznie Bydgoszcz i Zielona Góra to piłkarskie potęgi, więc warto z nimi rozmawiać. Liść powinien jeszcze koniecznie pojechać do Suwałk
nie oszukumy się. Nie ma możliwości żeby Listkiewicz przegrał grudniowe wybory. A wczoraj w tym programie nieźle się bronił, wyszło na to że wszyscy za wszystko go obwiniają. A na koniec powiedział że wierzy że polska liga za 2-3 lata będzie na dobrym poziomie. Szkoda w ogóle komentować tego gościa. Jeszcze dużo musi się zmienić w PZPN żeby polska piłka poszła do przodu. Narazie pozostają nam tylko marzenia!
to nawet nie chodzi o PZPN tylko cale panstwo,
trzeba wyjebac komuchow i inne kurwy - ze sie tak nieladnie wyraze
albo poczekac az zdechna, tyle ze do tego czasu zaraza degrengolada kolejne pokolenie
Z dzisiejszego "Sportu". Tytuł tekstu: [b]O czym mówi ten pan?[/b]
i potem mamy fragment wypowiedzi prezesa PZPN dla GW
[b][i]"W skali całych naszych rozgrywek korupcja nie jest wielkim problemem. Takie sytuacje zdarzają się może raz na 10 lat".[/i]
prezes PZPN, Michał Listkiewicz ("GW", 18.06.2004)[/b]
==
A pod tym panaprezesowym wyznaniem następuje wyliczanka :
[i]
1. Serial korupcyjno-aferalny rozkręca się od sprawy Branko Rasicia. Chorwat w niejasnych oklicznościach zostaje uprawniony do gry w Szczakowiance, oszukany czuje się klub z Radomska. Winą obarczony zostaje nieżyjący już Marian Dziurowicz, przy okazji leci głowa działacza Śląskiego ZPN (lato-jesień 2002)
2. Afera barażowa Szczakowianka Jaworzno Ń Świt Nowy Dwór Mazowiecki (lato 2003 - ???)
3. Nowozelandczyk Aaran Lines, grający wówczas w Arce Gdynia, na łamach jednego z dzienników ujawnia fakt istnienia w klubie funduszu mającego na celu zdobycie przychylności sędziów. Na ten "zbożny cel" przeznaczane są premie piłkarzy (wiosna 2004)
4. Janusz Okrzesik, wiceprezes Podbeskidzia Bielsko-Biała, jest przekonany, że mecz Podbeskidzie Ń Piast Gliwice 0-3 był ustawiony. Swymi refleksjami dzieli się z bielskimi kibicami na stronie internetowej klubu (wiosna 2004)
5. Piłkarze zdegradowanego Polaru Wrocław na finiszu drugoligowych zmagań bawią się we współczesnych "Janosików". W handlowanie meczami - zdaniem prowadzącej śledztwo prokuratury - zamieszane są m.in. Tłoki Gorzyce, Cracovia, Pogoń Szczecin, Zagłębie Lubin, Piast Gliwice (lato 2004)
6. Funkcjonariusze łódzkiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zabezpieczają dokumentację sportowej spółki SPN Widzew SA. Ma to związek ze śledztwem prowadzonym od początku sierpnia w sprawie przyjmowania korzyści majątkowych i powoływania się na wpływy w celu osiągnięcia korzyści przez osoby z kręgów politycznych i gospodarczych Łodzi. Dodajmy, że Widzew otrzymał drugoligową licencję, choć jest winien pieniądze blisko 40 piłkarzom i prawie stu wierzycielom (lato 2004)
7. Po meczu z Kujawiakiem Włocławek w ŁKS Łódź wszczęto klubowe śledztwo w sprawie "puszczenia" meczu. Do działaczy dotarły informacje, że były bramkarz ŁKS, Jakub Skrzypiec, dziś grający w Kujawiaku, kontaktował się przed meczem z Michałem Białkiem.[/i]
==
Zauważmy, że nasz klub w tej wyliczance przesunął się już na miejsce przed Zagłębiem Lubin, Pogonią Szczecin i Piastem...
Wiadomość zmieniona (22-09-04 14:27)
Go Cha,
Ponieważ dłuższy czas byłem tu nieobecny, to jeszcze w sprawie poprzedniego tekstu, tzn. felietonu Kołtonia.
Ja raczej odczytałbym ten tekst, jako dowód istnienia bardzo poważnego konkurenta dla Listkiewicza - mianowicie samego Engela.
Stąd próba zneutralizowania go zawczasu (jeśli K. gra na korzyść L.) albo - przeciwnie - pokazania wszystkim niezadowolonym alternatywy wyborczej (jeśli K. gra w drużynie E.).
Czy nasz Prezes przyjmie zaproszenie do autobusu wyborczego Listkiewicza?
==
Związek jedzie do Bratysławy. Autobus... wyborczy
Zbiórkę wyznaczono na piątek 8 października. O godzinie 11.30 spod hotelu "Katowice" w stolicy województwa śląskiego, wyjadą trzy autokary z działaczami Polskiego Związku Piłki Nożnej i prezesami ligowych klubów, na mecz Austria-Polska, który dzień później odbędzie się na wiedeńskim Praterze w ramach eliminacji mistrzostw świata. Wyjazdy działaczy to nic nowego.
Michał Listkiewicz na każdy mecz kadry poza granicami Polski zaprasza od kilku do kilkunastu osób, zakładając, że w samolocie - najczęściej czarterowym - jest sporo wolnych i niewykorzystanych miejsc. Trudno jednak przypomnieć sobie, by w wyjeździe miało uczestniczyć aż tyle osób. Skojarzenia nasuwają się same. W końcu dużymi krokami zbliżają się wybory nowych władz PZPN. Dodajmy, że pobyt grupy towarzyszącej w Bratysławie i Wiedniu potrwa w sumie trzy dni. Ekipa wraca do Polski w niedzielę.
Co finansuje związek? Praktycznie wszystko. Jak napisano w zaproszeniach wysłanych do klubów, goście nie muszą troszczyć się o podróż, wyżywienie, transport do Wiednia, bilet na mecz i noclegi. Dodajmy, że wśród zaproszonej grupy znaleźli się prezesi wszystkich klubów pierwszej i drugiej ligi, prezesi szesnastu okręgowych związków piłki nożnej, a także zarząd PZPN, czyli ludzie, którzy w komplecie będą wkrótce wybierać nowego prezesa i nowe władze związku.
Źródło: Sport (Dariusz Czernik)
10 dni później
Kto prezesem PZPN
Za dwa miesiące odbędą się wybory prezesa PZPN. Na razie oficjalnie zgłosił się jeden kandydat - urzędujący prezes Michał Listkiewicz. Wydaje się, że rywalizować z nim jak równy z równym może tylko Grzegorz Schetyna, poseł Platformy Obywatelskiej.
Odbyły się już wybory w 16 okręgowych związkach piłki nożnej, podczas których wyłaniano delegatów na grudniowy zjazd krajowy. Każdy okręg wybrał 6 delegatów. 96 okręgowych głosów to większość na zjeździe (w sumie jest ich 189) i dlatego było o co walczyć. W dwóch przypadkach - na Mazowszu i w Wielkopolsce - mogło dojść do błędów proceduralnych. Sprawy są w sądzie.
Listkiewicz czuje się zwycięzcą, bo w większości wybrano jego ludzi. Opozycja jednak twierdzi, że to nieprawda. Jej zdaniem wielu delegatów chce zmian, choć na razie o tym nie mówi. Ustępujący zarząd PZPN będzie miał na zjeździe 34 głosy. W zdecydowanej większości to ludzie Listkiewicza. Kluby pierwszej i drugiej ligi będą miały 46 delegatów. Jeśli wierzyć opozycji, nie będą oni głosować na obecnego prezesa. PZPN zabiera wszystkich na wycieczkę autokarową do Wiednia na mecz Austria - Polska, z bankietem i noclegiem w Bratysławie. Może tam zawarte zostaną nowe sojusze.
Sędziowie mają 5 głosów. Tydzień temu zarząd PZPN, stosunkiem 24 głosy za, 1 wstrzymujący się (Eugeniusz Kolator), wybrał na szefa polskich sędziów Janusza Hańderka z Krakowa. To były sędzia, który w I lidze w latach 80. prowadził zaledwie kilka meczów. Ten wybór wydał się wielu sędziom na tyle kontrowersyjny (po co wybierać nowego szefa na dwa miesiące?), że chcieli protestować. Ale nie zaprotestowali i szepczą tylko nieśmiało, że Hańderka wybrano z naruszeniem regulaminu, ponieważ jego kandydatura powinna być wcześniej skonsultowana ze wszystkimi szefami wydziałów sędziowskich w okręgach, a co najmniej trzech nie zapytano o zdanie. Hańderek od 9 lat zasiada we władzach okręgu Małopolska (ostatnio jako wiceprezes) i może zdobyć dla Listkiewicza kilka głosów.
Skoro obecny prezes czuje się mocny na wszystkich frontach - czy jest sens, by ktokolwiek stawał z nim w szranki wyborcze? To pytanie zadaje sobie opozycja i na razie nie ma gotowej odpowiedzi, bo nie znalazła dobrego kandydata. Zrezygnował Piotr Nurowski, prezes Elektrimu, związany z Polsatem. Włodzimierz Lubański raczej nie ma szans. To samo Zbigniew Koźmiński i Krzysztof Dmoszyński, prezesi Górnika Zabrze i Wisły Płock. Mocniejsza wydaje się kandydatura mecenasa Eugeniusza Stanka, prawnika PZPN, obecnego szefa Najwyższej Komisji Odwoławczej. Jak twierdzą sprzyjający mu działacze, może liczyć na duże poparcie w okręgach i klubach.
Opozycji potrzebny jest jednak as z rękawa i tu pada nazwisko Grzegorza Schetyny, posła Platformy Obywatelskiej, twórcy koszykarskiej potęgi Śląska Wrocław. Schetyna zastanawia się, czy kandydować. Jeśli cała opozycja odda mu swoje głosy, ma szanse.
Źródło: Rzeczpospolita - Krzysztof Guzowski
Ja myślę, że Listkiewicz nie jest jeszcze taki zły. Moim zdaniem największym problemem naszj piłki są tzw wieczni i wielcy trenerzy co to wiele osiągneli (przenośnia) Zaliczam do nich takich gości jak Jezierski, Lorens, Apostel, Strejlał czu ten co podwaliny potęgi piłki greckiej tworzył (hahahaha) Gmoch. Myślę że oni są największym problemem. Siedzą na tyk krzesłach już od lat. Wszyscy się w PZPN zmieniają ale on nie.
Jedynym profesjonalistą w PZPN był Boniek. To był taki powiew z zachodu ale pojedyńczy i zbyt słaby. Bońka już w PZPN nie ma. Jak to sam w wywiadzie opisał "medale sobie inni przypinają". Wiem, że to nie jest opinia wszystkich ale dla mnie Boniek powinien być szefem PZPN
Go Cha pyta:
[i]Czy nasz Prezes przyjmie zaproszenie do autobusu wyborczego Listkiewicza?[/i]
Przyjmie.
~~
Listkiewicz zaprasza na wycieczkę
Największą w dziejach polskiej piłki wycieczkę funduje w ten weekend działaczom z całego kraju prezes PZPN Michał Listkiewicz.
W sobotę w Wiedniu Polska gra z Austrią w eliminacjach mundialu. Dzień wcześniej ruszą trzy autokary z działaczami. Listkiewicz zaprosił nad Dunaj blisko 100 gości - prezesów wszystkich klubów I i II ligi oraz działaczy z centrali i tzw. terenu. [b]- Jedziemy na robocze spotkanie - mówi wiceprezes Cracovii Paweł Misior[/b]. - No i wymyśliliśmy, żeby zrobić to na Słowacji w drodze na mecz z Austrią - tłumaczy Zbigniew Koźmiński, szef Polskiej Ligi Piłkarskiej.
Będzie już wieczór, gdy działacze dotrą do hotelu City w Bratysławie. O godz. 20 czeka na nich wspólna uroczysta kolacja. - 30 złotych od osoby. Ale bez alkoholu - powiedziano nam w hotelu City.
Czy piłkarski działacz może się bawić bez alkoholu? - Z alkoholem to może być nawet 90 złotych od osoby. Chyba że mogą wypić więcej niż pół litra na głowę - usłyszeliśmy. Wynajęcie sali na bankiet to 1400 zł. Nocleg w 50 dwójkach to 11 tys. zł (z 20-proc. zniżką za grupę).
Hotel City nie cieszy się jednak dobrą sławą. "Brud, brak ciepłej wody, prostytutki wchodzą i wychodzą. Nie tego się spodziewałam" - napisała Helen z Wielkiej Brytanii na stronie www.bratislavahotels.com.
Za długo działacze nie pobalują, bo już o 9.30 mają śniadanie, w południe grupowe zwiedzanie Wiednia, potem czas wolny, obiad i mecz. O północy mają być w łóżkach hotelu City.
- Myślę, że ma to charakter imprezy integracyjnej. Za prezesa Dziurowicza to był standard. Latało się czarterami - opowiada Ryszard Sobiecki, pod którego rządami Hutnik Warszawa popadł w ruinę, ale prezes w przerwie meczów podejmował gości bigosem i wódką.
Źródło: gazeta.pl - cg
Chyba jednak nie przyjmie. :-)
==
W piątek przed południem, spod hotelu "Katowice" w stolicy Górnego Śląska, odjadą na wycieczkę do Wiednia i Bratysławy autokary z najważniejszymi ludźmi polskiego futbolu. Choć prezes Michał Listkiewicz zaprzecza, trudno zaproszenia blisko stu osób na koszt związku nie traktować jako elementu "kiełbasy" wyborczej obecnego szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Tymczasem sternika polskiej piłki spotka przykra niespodzianka. W autokarach sporo miejsc będzie pustych. Wczoraj do wszystkich klubów pierwszej i drugiej ligi trafiły faksy, informujące, że spotkanie Piłkarskiej Ligi Polskiej, które pierwotnie miało odbyć się w sobotę przed południem w Bratysławie, zostało przeniesione na piątek (godz. 12.00) do Warszawy. [...]
A miało być tak miło... - dla Michała Listkiewicza, planującego szampański weekend w Bratysławie, deklaracja prezesów klubów ligowych jest przykrą niespodzianką.
Źródło: Sport (całość w dziale głównym w wątku o Erze)
Wiadomość zmieniona (06-10-04 13:30)
W związku z publikacjami poddającymi w wątpliwość sens organizacji wyjazdowego spotkania działaczy PZPN oraz PLP, Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej postanowił zaprosić na wyjazd do Bratysławy i mecz Austria – Polska w Wiedniu dziennikarzy Gazety Wyborczej, Sportu oraz radia TOK FM.
- Mam nadzieję, że udział przedstawicieli mediów w tym wyjeździe rozwieje wątpliwości, co do jego charakteru. Dziennikarze będą mieli okazję przekonać się, że działacze piłkarscy to bardzo porządni ludzie – powiedział Prezes PZPN Michał Listkiewicz.
Źródło: PZPN/90minut.pl
==
Ciekawe dlaczego zaprosił akurat TOK FM? Czyżby to była wybitna opiniotwórcza rozgłośnia promująca polską piłkę?
4 dni później
Bankiet w Bratysławie
- W karcie są dania różne, ale kiełbasy nie ma, zwłaszcza wyborczej - mówił na kolacji w Bratysławie prezes Michał Listkiewicz. Stu działaczy PZPN odpowiedziało owacją i zaśpiewało mu "Sto lat". Czy to znaczy, że za dwa miesiące nowym prezesem związku będzie... Listkiewicz?
Bardzo prawdopodobne, bo połowa z tych, których prezes zabrał na weekend do Bratysławy i Wiednia, to właśnie delegaci na grudniowy zjazd PZPN. I jeśli wszyscy oddadzą mu swój głos, będzie rządził dalej. A chyba oddadzą, bo trudno przypuszczać, żeby tym, którzy kierują dziś polską piłką, marzyły się zmiany. Gdyby się zresztą marzyły, to mieli cztery lata, by marzenia spełnić.
60 dni przed wyborami Listkiewicz zaprosił działaczy na integracyjną kolację do Bratysławy i na mecz reprezentacji do Wiednia. Wyjazd zbojkotowało kilkunastu prezesów klubów, których namówiła do tego Polska Liga Piłkarska kłócąca się ze Związkiem o wybór sponsora dla ligi. Właśnie w Bratysławie działacze związku dyskutowali nad strategią postępowania z PLP. "Oni agresywnie, a my spokojnie" - tłumaczył Listkiewicz świadomy, że ostateczny wybór między Erą i Ideą należy do niego i prezydium PZPN.
To tyle o merytorycznej części wyjazdu, bo tak w ogóle to miał przecież służyć integracji. Wódka? Płynęła przy kolacji wartkim strumieniem. - A zna pan środowisko w Polsce, które integrowałoby się bez niej? Chyba tylko ci z AA - stwierdził jeden z działaczy, parskając śmiechem.
Z biegiem czasu rozmowom o futbolu towarzyszyły: "Hej, sokoły", "Oczy czarne" i inne integracyjne standardy. - Wybory za dwa miesiące, to ostatnia okazja, by się zejść w luźnej atmosferze. Życzę wszystkim, byśmy w podobnym gronie spotykali się także w następnej kadencji i dalej pracowali dla dobra polskiej piłki - stwierdził Listkiewicz w zagajeniu. "Jedna drużyna, prezesie, niech pan pamięta, jesteśmy jedna drużyna" - wołał ktoś, wznosząc kielich przy jednym z ostatnich stolików. Potem było "Sto lat" (zaległe imieniny prezesa), brawa i okrzyki: "Michał, Michał". Wreszcie zaczęły się rozmowy w podgrupach.
Wynikało z nich, że nie wszyscy działacze są za utrzymaniem całkowitego status quo w Związku. - Czy w moim okręgu może być dobrze, jeśli szefem sędziów jest tam od 40 lat ten sam człowiek? Trzeba nam świeżej krwi - pytał sędziwy pan w garniturze, a reszta kiwała na zgodę sędziwymi głowami.
Ktoś zauważył, że poza Piechniczkiem w Radzie Trenerów są ludzie, którzy nie odnieśli z kadrą nawet pół sukcesu. - No, ale co szeregowy działacz z terenu może z tym zrobić. My jesteśmy od pilnowania swojej roboty - żalił się delegat Tarnobrzegu.
Większość z gości prezesa jest świadoma, że PZPN ma fatalną prasę, że polska piłka jest słaba. Że w związku z tym, tego czy innego działacza można by się pozbyć bez żalu. Ale czy to coś poprawi, jeśli brak stadionów, pieniędzy, możliwości i wsparcia. Na placu boju o polską piłkę PZPN jest zostawiony sam sobie. Przez władze i kibiców. - Kiedy byłem prezesem w Resovii, to cały Rzeszów klepał mnie po plecach, gdy wygraliśmy. Ale po porażce zostawałem sam i do trzeciej nad ranem biłem się z myślami, co jest źle, co zmienić - opowiadał jeden z działaczy.
Polskiej piłce trzeba sukcesu - co do tego nie było dyskusji. Dlatego po integracji w Bratysławie do Wiednia działacze jechali z mocno zaciśniętymi kciukami. Za Janasa i za drużynę. No i udało się. Jeśli więc w najbliższych wyborach niespodzianek nie będzie, to ci sami działacze będą trzymać kciuki za kadrę przez kolejne cztery lata. Może to wystarczy do wygrania tego czy innego meczu. Ale poprawy w chorej polskiej piłce spodziewać się nie należy.
Źródło: Gazeta.pl
Szalona noc z blondynką Mendy w Bratysławie
To była szalona noc! Wycieczka na mecz do Wiednia przedstawicieli pierwszo- i drugoligowych klubów oraz działaczy okręgów udała się znakomicie.
"Listek" już wie, że ci ludzie w większości poprą go podczas grudniowych wyborów" - pisze "Fakt". "Wycieczka była bardzo zmęczona, gdy po ośmiu godzinach podróży dotarła w końcu do Bratysławy, gdzie wyznaczono nocleg przed meczem. Trzy autokary jechały z Katowic ze średnią prędkością 30 km na godzinę" - podaje dziennik.
"Główny punkt wyjazdu - kolacja w gigantycznej bratysławskiej restauracji - rozpoczął się od przemówienia prezesa PZPN" - relacjonuje gazeta. "Karta dań w tym lokalu jest bardzo obfita, ale nie ma w niej kiełbasy wyborczej. To jest po prostu spotkanie integracyjne" - przekonywał zebranych Listkiewicz. "Gdy na chwilę przerwał, ponad setka osób zaczęła skandować: Michał, Michał, Michał. Spontanicznie odśpiewano także 100 lat. Do hotelu polscy działacze dotarli o pierwszej nad ranem. Większość od razu zabrała klucze i udała się do swoich pokoi na siódmym piętrze. Część postanowiła się jednak zabawić" - informuje "Fakt".
"Żeby się zabawić, wcale nie trzeba było ruszać na miasto. Część oficjeli zapełniła nocny klub Paradise w hotelu City, gdzie królowała urocza i zgrabna blondynka Mendy. Był pokaz striptizu w tańcu na rurce oraz w klatce. Dla części działaczy Mendy, na indywidualne zamówienie, wykonywała też striptiz na stole" - pisze gazeta. "Sekretarzowi generalnemu PZPN Zdzisławowi Kręcinie tak się podobało, że zrobił nawet dwa zdjęcia. Piotr Zygo, prezes Legii Warszawa, długo zaaferowany był rozmową z jedną ze striptizerek. Dziewczyny zresztą same ochoczo podchodziły do stolików, gdzie siedzieli piłkarscy działacze. Zabawa trwała prawie do białego rana" - podaje "Fakt".
Źródło: PAP
Listkiewicz w Komisji Pucharów Europejskich UEFA
Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Michał Listkiewicz został wiceprzewodniczącym Komisji Pucharów Europejskich UEFA. Kadecja Komisji upłynie za dwa lata.
Komisja, której przewodniczy prezes austriackiego związku - Friedrich Stickler, liczy 14 członków, a jej kadencja upływa 1 sierpnia 2006 roku.
W składzie Komisji Pucharów Europejskich UEFA są m.in. Karl-Heinz Rummenigge (prezes Bayernu Monachium), Roger Vanden Stock (prezes Anderlechtu Bruksela) i Jean Fournet-Fayard (były prezes federacji Francji).
Źródło: PAP
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)