Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • U NASZYCH RYWALI.... prywatne "pogaduchy" będą kasowane

    • Piłka nożna
    • Rozpoczęto 16.12.2004 o 21:16
      Ostatnia aktywność 11.02.2009 o 13:04
      229186 wyświetleń
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 01.03.2007 o 18:21
      Post #335500 01.03.2007 18:21
    Rusza Orange Esktraklasa Można zachwycać się dryblingami Ronaldinho, cieszyć ze strzałów Wayne'a Rooneya, albo załamywać po interwencjach Victora Valdesa. I tak emocje są mniejsze, niż kiedy na bramkę rusza Bartłomiej Grzelak, Marcin Bojarski, Paweł Brożek lub Piotr Reiss. Rusza polska ekstraklasa. Być może najbardziej skorumpowana na świecie, prawdopodobnie jedna z gorszych w Europie. I tak jednak ekscytująca, jak żadna inna. Powiedzenie, że koszula bliższa ciału można lekko zmodyfikować - koszulka bliższa ciału. Zwłaszcza ta Legii, Wisły, Lech czy Kolportera. Dziś odbędą się dwa spotkania - Cracovii z Legią i Bełchatowa z Górnikiem Łęczna, a w weekend kolejne sześć. Potem już trzeba zarezerwować sobie wszystkie soboty. W ciągu najbliższych trzech miesięcy poznamy nowego mistrza Polski. Pytanie pierwsze - kto nim będzie? Jeśli zajrzymy zespołom z czołówki w karty, okazuje się, że asów mają niewiele. trochę sie wzmocniły jedynie dwie drużyny - Legia i Zagłębie. Warszawianie przeprowadzili transfer zimy - kupili za ponad dwa miliony złotych Bartłomieja Grzelaka z Widzewa Łódź, podbierając go w ostatniej chwili lubinianom (jak to porównać do Rosji, gdzie Zenit kupił Anatolija Tymoszczuka z Szachtara za 60 milionów złotych?). Tylko, że Grzelak przez dwa miesiące ani razu nie trafił do siatki i kto wie, czy nie zacznie ligi na ławce rezerwowych. "Po ciężkich przygotowaniach nie doszedłem jeszcze do siebie, mój organizm źle je zniósł, ale wracam do odpowiedniej dyspozycji" - mówi Grzelak i prosi kibiców: "Oceniajcie mnie po tym, jak gram, a nie po tym, skąd przyszedłem". Podkupienie Grzelaka Zagłębie odbiło sobie biorąc inną gwiazdę z Łodzi, Roberta Kolendowicza. Jego przejście z ŁKS należy to najbardziej absurdalnych transakcji ostatnich lat. Na dziś nie wiadomo czyim Kolendowicz jest zawodnikiem, a wszystko przypomina polską komedię sprzed lat. Dlatego na pytanie, gdzie zagra reprezentant Polski, trener Zagłębia Czesław Michniewicz odpowiada lekko przerobionym cytatem z filmu "Czarodziej z Harlemu": "Kto Kolendę ma, dla tego Kolenda gra!". Okres transferowy przespała Wisła Kraków, ale i tak ma wyjątkowo silną kadrę - zwłaszcza, że do zespołu wrócili Konrad Gołoś i Tomasz Dawidowski. W dodatku piłkarze po raz pierwszy od miesięcy nie narzekają na trenera. Zgodnym chórem chwalą treningi z Adamem Nawałką, wypierając z pamięci katów ? Dana Petrescu i Dragomira Okukę. Pytanie drugie - kto rozczaruje? W gronie faworytów do mistrzostwa specjalnie nie wymieniamy Bełchatowa, bo wszystko, co najlepsze ten klub ma - przynajmniej na razie - za sobą. "Odszedł najlepszy strzelec zespołu i w dodatku zawodnik, który najbardziej absorbował przeciwników" - przyznaje trener Orest Lenczyk, mając oczywiście na myśli Radosława Matusiaka. Osierocony Łukasz Garguła w pojedynkę zdziała niewiele, więc jeśli na koniec sezonu Bełchatów znajdzie się w pierwszej trójce, to już będzie sukces. Poza Matusiakiem, polską ligę opuścił także Marcin Wasilewski z Lecha, a wkrótce wyjedzie Jakub Błaszczykowski z Wisły Kraków. W ostatnich latach najlepsi zawodnicy ekstraklasy jeden po drugim ruszają na Zachód. Dramatycznie brakuje gwiazd. Tak naprawdę ostał się ledwie Paweł Brożek, ale i o niego pytają zagraniczne kluby. Trzeba więc liczyć, że zaczynająca się właśnie runda wykreuje nowych bohaterów... Pytanie trzecie - kto nas oczaruje? Kto więc może być bohaterem? W wielkiej formie jest podobno Roger Guerreiro z Legii, a jego możliwości wszyscy znamy. Kiedy ma swój dzień, potrafi zamienić się w boiskowego czarodzieja, który ku uciesze publiczności ośmiesza rywali. To Brazylijczyk pełną gębą - taki, który może beztrosko stracić piłkę, a po chwili ruszyć w pojedynkę przeciw wszystkim. I to z powodzeniem! A może wreszcie potwierdzi się, że Maciej Korzym to nie tylko zdolny junior, który umie podbijać piłkę wszystkimi częściami ciała, ale przede wszystkim poważny piłkarz? Eksperci liczą też, że będzie to wiosna Krzysztofa Gajtkowskiego z Kolportera oraz Michała Golińskiego z Groclinu. Obaj decydowali kiedyś o sile Lecha Poznań, gdy ten zdobywał Puchar Polski. Teraz rzuceni do innych miast próbują odzyskać formę sprzed dwóch lat. Swego czasu Goliński był kreowany na lidera reprezentacji Polski, więc warto trzymać za niego kciuki. Tylko czy da radę pokazać się mając obok siebie raczej mało utalentowanych kolegów? Ale taki problem będzie miało wielu zawodników... Pytanie czwarte - kto nas załamie? Goliński i tak jest w dość komfortowej sytuacji, jeśli dla porównania spojrzymy na Radosława Majdana. Bramkarz Pogoni Szczecin ma obok siebie kilkunastu amatorów z Brazylii, którzy chcieliby być piłkarzami. Ponieważ chcieć i móc to dwie różne sprawy, obecna Pogoń może być prawdziwym pośmiewiskiem. Zwłaszcza, że wziął się za nią Libor Pala, czyli trener, który jeszcze nigdy niczego nie wygrał. W beznadziejnej sytuacji kadrowej jest też Górnik Zabrze, którego prezes Ryszard Szuster jednego dnia zapowiedział, że zbuduje polski Ajax Amsterdam (opierając się na młodych zawodnikach), a następnego ściągnął przebrzmiałe gwiazdy - Marcina Kuźbę i Jacka Paszulewicza. Pierwszy już doznał kontuzji, drugi chyba jeszcze nie, ale to się może zmienić z minuty na minutę... Pytanie piąte - co nas zaskoczy? Pogoń i Górnik raczej nas nie zaskoczą, natomiast w niezłej formie wydają się być Arka Gdynia oraz Górnik Łęczna. Tym razem podobno mają mecze wygrywać uczciwie, a nie kupować, ale to informacja do końca niesprawdzona. Może więc będą walczyły po staremu. Sekretarka w Gdyni, której postawiono osiemnaście zarzutów, pracuje dalej. Odbiera telefony i dzwoni. Nie ma jak jej zwolnić, bo potrzebnych do tego jest dwóch członków zarządu, a na wolności został jeden... Forma Arki może jednak na wiele się nie zdać, bo biorąc pod uwagę koniec abolicji dla piłkarzy, całkiem możliwe, że już wkrótce trener Wojciech Stawowy nie będzie mógł skompletować jedenastki. W Łęcznej piłkarze strajkują, bo trzeba było im obciąć pensje. Reszta kasy widocznie poszła w koła sędziowskich samochodów. Afera korupcyjna, która wstrząsnęła naszym futbolem, wiele mimo wszystko nie zmienia. Kibice tłumnie ruszą na mecze - nieważne czy kupione, sprzedane, czy tym razem jednak uczciwe... Źródło: Dziennik - Krzysztof Stanowski
    • magic76

      449
      0
    • 03.03.2007 o 01:36
      Post #335759 03.03.2007 01:36
    Bełchatów niesamowity! A jak ostatnio byłem wielce zaskoczony postawą Łęcznej, która puknęła Cracovie 2:0, to mnie którys z forumowiczów zbeształ. A teraz co ta Łęczna - dziady jedne robi? Fakt - wyłapali dwie czerwienie ale mimo wszystko - uznanie dla BOT. Kurcze kiedy Oni spuchną?? Cudownie jest, że Legia starciła pkt już na starcie. Oby szmata nie została mistrzem i zadufany Wdowiec dostał opierdol od mocodawców sb-eków z ITI.
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 05.03.2007 o 11:52
      Post #336356 05.03.2007 11:52
    Niezadowolony z polityki transferowej poprzednich władz Górnika Zabrze jest prezesujący klubowi od miesiąca Ryszard Szuster. Zapowiedział przyjrzenie się wysokości kontraktów piłkarzy. - Nie stać nas na utrzymywanie turystów, chcących przesiedzieć do czerwca na ławce rezerwowych - oświadczył. - Jest gorzej niż myślałem. Transfery Górnika dokonane zimą to najgorszy sort. Niektóre umowy są niekorzystne dla klubu. A to właśnie przerwa zimowa jest kluczowa i nie wolno jej przespać, bo to się odbije czkawką. Dobrze, że w ostatniej chwili udało się ściągnąć trzech dobrych graczy (Marcin Kuźba, Jacek Paszulewicz, Piotr Madejski) i są od razu w podstawowym składzie. Poinformowałem radę nadzorczą o swoich spostrzeżeniach - powiedział Szuster podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Szuster wyjaśnił, iż Górnik uznaje umowę dotycząca pozyskania Adama Giesy z Rozwoju Katowice za nieważną. Według Szustera przy jej podpisywaniu zatajona została poważna kontuzja zawodnika. W tej sytuacji klub wystąpił do Rozwoju o zwrot pierwszej raty (20 tys. złotych), a do menadżera o zwrot 30. tys. złotych. - Nie wiadomo dlaczego zdecydowano o wypożyczeniu nie mieszczącego się w składzie drugoligowego Ruchu Chorzów Tomasza Balula. Nie stać nas na takie wydatki. Z kilkoma zawodnikami chcę rozmawiać o zmianie warunków kontraktów. Co do niektórych, to nawet trudno określić ich przydatność do zespołu, bo ciągle są chorzy albo kontuzjowani - stwierdził prezes. Zabrzanie ligową wiosnę zaczęli fatalnie, od niedzielnej porażki u siebie z Wisłą Kraków 0:4. Trener Zdzisław Podedworny zapowiedział na poniedziałek "męskie rozmowy" z zawodnikami, jednak się rozchorował i piłkarzy ta "przyjemność" czeka we wtorek. - Po cichu myśleliśmy o urwaniu Wiśle jednego punktu. Nie udało się. Teraz przed nami dwa arcyważne mecze - w Szczecinie i u siebie z Górnikiem Łęczna. Trzeba w nich zdobyć sześć punktów - zakończył Szuster. Źródło: PAP
    • PAS

      3.2K
      2.6K
    • 06.03.2007 o 04:33
      Post #336489 06.03.2007 04:33
    Serb chce mediacji Piłkarz krakowskiej Wisły jest oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej dwóch policjantów i zmuszanie ich do zaniechania czynności służbowych. W poniedziałek Nikola M. zwrócił się z wnioskiem o mediację. Jeden z pokrzywdzonych policjantów zgodził się na podjęcie mediacji, zaś drugi z nich w ogóle nie przybył na rozprawę. Przypomnijmy, że przed dwoma laty w Krakowie Serb przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle. Został zatrzymany przez policję, a choć funkcjonariusze wyczuli od niego woń alkoholu, to jednak nie przepadano go alkomatem, gdyż uciekł. 25-letni piłkarz po kilku dniach sam stawił się w jednym z komisariatów i został przesłuchany jako podejrzany, ale nie przyznał się do winy. Prokuratura rzeczywiście nie udowodniła mu prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, lecz podtrzymała dwa wyżej wymienione zarzuty Co to za policja, która nie potrafi złapać pijanego kierowcy? No i jak widzę nie postawiono mu zarzutu ucieczki? Jak to właściwie jest, że można takie rzeczy mediować? Przecież facet dopuścił się wykroczenia. To można dać za to komuś w łapę i mieć spokój?
    • leszeczek

      24K
      28.4K
    • 06.03.2007 o 05:22
      Post #336496 06.03.2007 05:22
    Pies psa nie rusza
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 06.03.2007 o 18:09
      Post #336549 06.03.2007 18:09
    UEFA ukarała Legię KP Legia Warszawa informuje, że w dniu 1 marca 2007 roku klub otrzymał decyzję Komisji Dyscyplinarnej UEFA, na mocy której na Legię została nałożona kara w wysokości 28 tys. franków szwajcarskich (ok. 68 tys. zł). Komisja Dyscyplinarna w uzasadnieniu kary wymieniła dwa zajścia z udziałem kibiców Legii: a) zapalenie na sektorze kibiców Legii trzech ogni bengalskich, co spowodowało zadymienie płyty boiska w stopniu uniemożliwiającym prowadzenie zawodów; sędzia był zmuszony przerwać mecz na siedem minut, b) użycie przez kibiców Legii zabronionych przez UEFA symboli m.in. krzyża celtyckiego, będącego symbolem neonazistów, oraz emblematu NSDAP podczas meczu Pucharu UEFA pomiędzy Austrią Wiedeń i Legią Warszawa w dniu 28 września 2006 roku. Kara jest tak dotkliwa także z tego powodu, że jest ósmą karą nałożoną przez UEFA na Legię w ciągu ostatnich pięciu lat, której powodem jest zachowanie kibiców. źródło: Legia/90minut
    • Ilamtris KSC

      11
      0
    • 07.03.2007 o 08:08
      Post #336710 07.03.2007 08:08
    widzew bardzo osłab po sprzedaży kilku ich najlepszych zawdoników
    • magic76

      449
      0
    • 07.03.2007 o 11:08
      Post #336741 07.03.2007 11:08
    Tak dla informacji kibiców Cracovii - w sobotę podobno wybiera się dość liczna - jak na możliwości ludzkie grupka kibiców Zagłębia na mecz z Lechem. Zobaczymy jak to wyjdzie.. ja jadę :) Mam służbową funkiel nówkę furkę wypasioną i se polecę.. 2.0 turbo benzynka - 175 KM, bez problemu kręci 240 km/h. Marki nie zdradze by nie zostać posądzonym o reklamę :)
    • zac

      7.2K
      1.5K
    • 07.03.2007 o 11:19
      Post #336749 07.03.2007 11:19
    A co nas to wszystko obchodzi,wejdź na stronę Lecha i przekaż im tą wspaniałą informację.Piszesz o tym jakby to miało być jakieś ogólnokrajowe wydarzenie historyczne.Co to Zagłębie pierwszy raz w swojej historii na wyjazd jedzie, czy co...
    • libero

      1.2K
      0
    • 07.03.2007 o 11:23
      Post #336751 07.03.2007 11:23
    Nie, to magic jedzie pierwszy raz do miasta... :)
    • hamer

      4K
      28
    • 07.03.2007 o 12:32
      Post #336765 07.03.2007 12:32
    i do tesco ;-)
    • magic76

      449
      0
    • 07.03.2007 o 14:02
      Post #336779 07.03.2007 14:02
    HA HA HA :(
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 07.03.2007 o 16:51
      Post #336830 07.03.2007 16:51
    Po zniknięciu baniakowej Zawiszy z grona pretendentów do Ekstraklasy sprawa przedstawia się tak: 1. Ruch Chorzów 17 38 27-17 2. Jagiellonia B. 17 34 28-18 3. Zagłębie Sosnowiec 17 33 31-19 4. Polonia Bytom 17 32 31-16 5. Lechia Gdańsk 17 29 30-18 A więc w roli głównej wystąpią Górny Śląsk i Zagłębie. == W Sosnowcu mówią "Teraz albo nigdy" W Sosnowcu mówi się, że jeżeli Zagłębie nie awansuje tej wiosny, to nie awansuje już nigdy. Skład jest mocny, pieniędzy wciąż nie brakuje, większość zawodników żądnych gry w elicie - to największe atuty drużyny z miasta nad Brynicą. Sosnowiec czeka już 15 lat na powrót Zagłębia do piłkarskiej ekstraklasy. W tym czasie zdążyło już dorosnąć całe pokolenie kibiców, dla których zagłębiowski klub to nie żadna piłkarska firma, tylko co najwyżej drugoligowy średniak. To jednak nieprawda! W Sosnowcu ambicje wciąż są wielkie, a kibice dobrze pamiętają, że w tabeli wszechczasów I ligi Zagłębie jest wciąż na wysokim 11. miejscu, a w ekstraklasie grało aż przez 34 sezony. Zespół miał rozgramiać rywali już jesienią. Szybko jednak okazało się, że problemem Zagłębia jest brak zgrania. Wzmocnienia były wielkie, a efekty mizerne. To już jednak przeszłość - argument o braku zrozumienia stracił na wartości. Tym razem składu nie budowano, tylko go uzupełniono. Po tym, jak Bartłomiej Chwalibogowski odszedł do GKS-u Bełchatów, trenerzy i działacze stawali na głowie, żeby zakontraktować lewonożnych piłkarzy. Znaleźli dwóch: Davida Topolskiego i Adriana Mierzejewskiego. Co ciekawe, na skrzydle może też grać trzeci nowy, czyli Krystian Prymula. Biorąc pod uwagę, że w kadrze są wciąż Admir Adżem, Sławomir Pach i Jacek Paczkowski, a na lewej pomocy może też grać Vladimir Bednar, oznacza to, że rywalizacja o miejsce w składzie po lewej stronie boiska będzie niecodzienna. Dużym wzmocnieniem powinien też być Borys Pesković, który w ostatniej chwili zamienił Ruch Chorzów na Zagłębie. Zimą kibiców najbardziej niepokoiły doniesienia związane z aferą korupcyjną (zarzuty ma trzech piłkarzy) oraz zapowiedź, że z zarządzania klubem wycofają się Włosi - co wiąże się z wejściem firmy Ergom na Giełdę Papierów Wartościowych. Na razie skończyło się na strachu. Zagłębia nie ma w szóstce klubów, wobec których PZPN wszczął postępowanie dyscyplinarne, a włoskie pieniądze nadal stanowią o sile budżetu klubu. Jacek "Berek" Berensztajn - kapitan Zagłębia: Z awansu cieszyłem się tylko raz. Miałem wtedy 20 lat i grałem w GKS-ie Bełchatów. Kiedy to było... (śmiech). Chciałbym to przeżyć znowu. To byłoby miłe wydarzenie na zakończenie przygody z piłką, bo nie ma co ukrywać, że powoli będę myślał o podjęciu takiej decyzji. Zimą gnębiły nas kontuzje, ale na szczęście do składu powoli wracają zawodnicy, którzy zmagali się z urazami: Jacek Paczkowski, Adrian Marek, Dawid Skrzypek - oni już trenują. Po trzeciej kolejce mamy dwutygodniową przerwę (wolny termin po wycofaniu się Zawiszy). Po tym okresie powinniśmy już być w najsilniejszym składzie. Nie obawiam się jednak najbliższych spotkań. Kadrę mamy liczną i wyrównaną. Już się nie mogę doczekać startu ligi. Przerwa zimowa jest stanowczo za długa. Rozegraliśmy tyle sparingów, jakby to była trzecia runda. Zespół nie wyjechał na zgrupowanie do ciepłych krajów, ale to żaden problem, bo w Polsce też można dobrze potrenować, a na dodatek zimy nie było. Sam jestem ciekaw, jak to będzie... Znam swój organizm. Wiem, że potrzebuję kilku spotkań, żeby wskoczyć na właściwe obroty, trafić z formą. Wiosnę zacznę też jako nowy kapitan Zagłębia. Dziękuję kolegom za zaufanie, jestem przecież w Sosnowcu dopiero pół roku. A kapitanem jest się nie tylko na boisku! To także kontakty z kibicami, działaczami... Źródło: gazeta.pl == Ruch Chorzów przed szturmem na Ekstraklasę Ruch Chorzów pod wodzą trenera Marka Wleciałowskiego gra lepiej z rundy na rundę. Nie ma odwrotu - w czerwcu niebiescy będą świętować awans do ekstraklasy! Zespół był już mocny jesienią! Ograć Ruch? Cenniejszego trofeum w drugiej lidze nie było. Niebieskiej nawałnicy nie potrafiła się nawet oprzeć Wisła Kraków w Pucharze Polski! Kto myślał, że w Chorzowie zadowolą się tą drużyną, szybko został wyprowadzony z błędu. Liczne transfery przeprowadzono według schematu - przynajmniej dwóch mocnych zawodników na każdą pozycję. Wystarczy tylko spojrzeć na listę bramkarzy, by zrozumieć, że trener Wleciałowski nic nie pozostawił przypadkowi. W Ruchu jest dziś trzech pierwszych bramkarzy! Trudno bowiem przypuszczać, by nie czuł się tak Sebastian Nowak, który jest związany z Cichą najdłużej, bo od czterech lat, czy Robert Mioduszewski, który w wieku 34 lat na pewno nie przyjechał do Chorzowa po naukę. "Miodek" to człowiek oszczędny w słowach, ale między słupkami spec jakich mało. Wielu trenerów uważa go za najlepszego bramkarza na zapleczu ekstraklasy. Do tego dochodzi Matko Perdijić - Chorwat, który ma za sobą grę w słynnym Hajduku Split i na pewno nie pogodzi się rolą rezerwowego. Podobna rywalizacja toczy się w każdej formacji. Kto wie, czy Piotr Ćwielong - największa nadzieja działaczy Ruchu na uregulowanie długu wobec Wisły - nie miałby większych szans na grę od pierwszej minuty w Krakowie niż na Cichej. Ruch nie tylko wzmocnił skład, ale też i nie stracił nikogo, kto stanowił o obliczu drużyny w rundzie jesiennej. Największą niespodzianką było odejście Jarosława Paśnika, który długo był pierwszym bramkarzem Ruchu. Zdaniem kibiców - za długo... Mimo ofert z ekstraklasy w klubie zostali najlepsi: Grzegorz Baran, Przemysław Łudziński, a także wspomniany Ćwielong, który nie zdołał ustalić z Wisłą warunków indywidualnej umowy (rozmowy mają zostać wznowione w kwietniu). Działacze i trenerzy wykazali się też godną polecenia cierpliwością. Po pół roku starań na Cichą trafili Krzysztof Nykiel i Remigiusz Jezierski, a po jeszcze dłuższej przerwie do Chorzowa wrócił Mamia Dżikia, który odszedł z klubu po sezonie 2001/02. W Chorzowie wciąż stawiają na doświadczenie, ale też i nie zapominają o utalentowanej młodzieży. Działacze z wypiekami na policzkach opowiadali, jak podczas zgrupowania w Grecji Bartłomiej Babiarz ośmieszał zawodników grającego w ekstraklasie Panioniosu Ateny. Dobre recenzje zbierają też Maciej Sadlok z Pasjonata Dankowice i Łukasz Janoszka, który po okresie spędzonym w Walce Zabrze dostanie na Cichej drugą szansę. Problemem Ruchu są długi. W kwietniu PZPN po raz kolejny oceni, czy klub wywiązuje się z obowiązku spłaty wierzycieli. Mimo zapowiedzi, w Chorzowie wciąż nie pojawił się nowy sponsor strategiczny. Może czeka na awans? Źródło: gazeta.pl == Biedna Polonia Bytom ma szanse na awans Gdyby Polonia miała stabilny budżet i normalny stadion, to już za pół roku moglibyśmy emocjonować się jej grą w ekstraklasie! To była wyjątkowo gorąca zima w Bytomiu. Kibicami Polonii co chwilę targały kolejne hiobowe wieści dochodzące z klubu. Lecz wieści o kiepskiej kondycji finansowej Polonii mieszały się z ciekawymi transferami, a strajki piłkarzy - z ulepszoną polityką marketingową klubu. Dokonaliśmy bilansu ostatnich miesięcy w bytomskim klubie. Okazuje się, że wbrew dość ponurej wizji bytomskiego futbolu, korzystnych zmian w Polonii naliczyliśmy więcej! Najpierw przyjrzyjmy się bolączkom klubu z Bytomia. Przerwa zimowa zaczęła się dla niego fatalnie. Jeszcze w okresie roztrenowania piłkarze odmówili wyjścia na trening ze względu na zaległości w wypłacie pensji. Konflikt szybko załagodzono, ale w lutym sytuacja się powtórzyła. Z finansami w Bytomiu wciąż jest bardzo krucho. Na dodatek z Polonią pożegnało się aż trzech podstawowych piłkarzy! Żaden klub walczący o ekstraklasę nie decyduje się na taki ruch. Tymczasem Bytom opuścili Jacek Broniewicz, Adrian Pajączkowski i Damian Galeja. Odpływ trzech podstawowych zawodników na pewno będzie na wiosnę odczuwalny w grze polonistów. Poza tym kłopoty zdrowotne dopadły innych podstawowych piłkarzy z Bytomia. Tomasz Sosna borykał się z problemami sercem, a Mariusz Mężyk zatruł się poważnie tlenkiem węgla. Obaj są już na szczęście w pełni sił. Gorzej przedstawia się stan zdrowia Jarosława Kupisa, który nie zagra jeszcze przez wiele tygodni. Wciąż niewyjaśniona pozostaje sprawa bytomskiego stadionu. Komisja licencyjna, która zimą odwiedziła obiekt przy ul. Olimpijskiej, znów groziła, że jej cierpliwość, w oczekiwaniu na radykalny remont stadionu, powoli się wyczerpuje. Nikt nie ma pewności, że w czerwcu klub otrzyma zgodę na rozgrywanie spotkań przy Olimpijskiej... A zyski? Polonia nie przespała okresu transferowego. Zamiast mało pożytecznych castingów i masowego testowania, klub z Bytomia przeprowadził pięć celnych ruchów kadrowych. Polonii nie wzmacniali piłkarze z przypadku, ale tacy, którzy zdaniem trenerów wpasują się w sposób gry zespołu. Choć oczywiście nazwiska piłkarzy z niższych lig nie rzucają na kolana, to można wierzyć, że przynajmniej część z nich ma szansę stać się w przyszłości wiodącymi zawodnikami Polonii. Do Bytomia wróciło też kilku zawodników z wypożyczeń, ale od razu zostali oni przesunięci do rezerw lub oddani do innych klubów. Przed rokiem poloniści przygotowywali się do rundy wiosennej na bocznym boisku Stadionu Śląskiego. Z kolei przed rundą jesienną ćwiczyli na obiekcie Rozbarku w... Bytomiu. Tej zimy wyjechali aż na dwa zgrupowania! Poloniści przebywali na obozach w ośrodku Start w Wiśle oraz w... pałacu w Paszkówce. Takich luksusów nie było w Bytomiu już dawno. Wszystko oczywiście dzięki sponsorom, którzy pokryli koszty obu wyjazdów. Klub - poza nowymi piłkarzami - pozyskał też zimą... kibiców. Ożywiła się bowiem polityka marketingowa Polonii. Działacze zorganizowali cykl spotkań piłkarzy i trenerów z uczniami bytomskich szkół. Zainteresowanie akcją było bardzo duże i można wierzyć, że klub ma grono nowych sympatyków. Po raz pierwszy Polonia zorganizowała też oficjalną prezentację zespołu dla kibiców. Bardzo optymistycznie brzmi również zapowiedź nowego prezydenta Bytomia Piotra Koja o konieczności wybudowania w mieście nowego stadionu. Najbardziej ortodoksyjni fani Polonii i tak najbardziej cieszą się z podpisania przez klub umowy na dostawę sprzętu z firmą TICO. Już na wiosnę poloniści mają grać w nowych koszulkach w niebiesko-czerwone pasy, czyli w klubowych barwach. Wcześniej bywało z tym różnie, co doprowadzało fanów do wściekłości. Co ciekawe, swój pierwszy wiosenny mecz ligowy w Łomży bytomianie zagrają jednak w koszulkach w kolorze... czarnym. Dariusz Fornalak - trener Polonii: To oczywiste, że naszym marzeniem jest gra w ekstraklasie. Wiem też, że Bytomia nie stać teraz na grę na takim poziomie. Ale kto wie, czy za trzy miesiące sytuacja się nie zmieni? Naszym celem będzie wygrywanie każdego kolejnego meczu. Na pewno nikt nie powie zespołowi, aby przegrał spotkanie, bo klubu nie stać na awans. Chcemy kontynuować dobrą passę z jesieni i pozostać w czołówce. Okres przygotowawczy przepracowaliśmy w idealnych warunkach. Szczerze mówiąc, jak sięgam pamięcią, to nie przypominam sobie, aby zimą nie zagrać ani razu na śniegu. Co do siły zespołu, stanowi ona dla mnie jeszcze niewiadomą. Wcześniej nasza gra była oparta o kolektyw dobrze zgranych piłkarzy. Teraz nastąpiły jednak poważne zmiany w zespole. Boisko zweryfikuje, czy jesteśmy teraz zespołem słabszym, czy po prostu... innym. Źródło: gazeta.pl == Władze Lechii zapowiadają walkę o Ekstraklasę Władze gdańskiej Lechii zapowiedziały na dzisiejszej konferencji prasowej, że podczas zbliżającej się rundy wiosennej rozgrywek drugiej ligi piłkarskiej "zaatakują" Orange Ekstraklasę. Do tej pory przedstawiciele klubu nie składali tak jednoznacznych deklaracji. Cel gdańszczan na rundę wiosenną określił podczas środowej konferencji prasowej nowy prezes klubu Maciej Tarnowiecki. Oprócz celów sportowych nowy prezes zapowiedział też inwestycje na gdańskim stadionie, tak aby mógł on spełniać normy niezbędne do uzyskania licencji na grę w Orange Ekstraklasie. - Od stycznia prowadzimy rozmowy z zastępcą prezydenta miasta Gdańska, Marcinem Szpakiem, który odpowiada za inwestycje w Gdańsku. Ustaliliśmy sobie 5 priorytetów, które powinny zostać wykonane w ciągu najbliższych miesięcy. Są to: bezpieczeństwo, czyli monitoring całego obiektu, plus wymiana bram wejściowych na specjalne z kołowrotami, drugi priorytet to podgrzewana murawa, trzeci sztuczne oświetlenie, czwarty nagłośnienie w każdym sektorze i piąty wymiana ławek na plastikowe krzesełka. Wnioski są złożone, pieniądze w najbliższym czasie powinny zostać zarezerwowane - powiedział Maciej Tarnowiecki. Dodał, że na przełomie kwietnia i maja gotowe będzie boisko ze sztuczną nawierzchnią, powstanie również treningowe boisko trawiaste. Drugoligowych piłkarzy Lechii prowadzi trener Tomasz Borkowski. - Przed rundą nie będziemy robić żadnych statystyk, dodawać punktów, chcemy wyjść na boisko i wygrać każdy kolejny mecz, poprzeczka jest na pewno zawieszona wysoko, ja się z tego cieszę, nie boję się tego wyzwania, mam ambitnych piłkarzy, ambitny sztab i jeżeli nadarzyła się okazja to czemu tego nie zrobić - powiedział trener Lechii Gdańsk. Budżet klubu w rundzie wiosennej wynosi 2 mln 300 tys. złotych. W kadrze pierwszego zespołu pojawiło się zimą siedmiu nowych piłkarzy. Do ekipy z Gdańska dołączyli: obrońcy Dariusz Łożyński z Warty Poznań, Marcin Wojtkiewicz z drużyny juniorów, pomocnicy Arkadiusz Miklosik z Zawiszy Bydgoszcz, Gracjan Gacek z zespołu rezerw, Michał Kośnikowski z zespołu juniorów, napastnicy Maciej Rogalski z KSZO Ostrowiec i Roland Kazubowski z zespołu rezerw. Gdańscy działacze pozyskali też na zasadzie transferu definitywnego Karola Piątka z Cracovii, który wcześniej był do Lechii tylko wypożyczony. Źródło: PAP
    • hamer

      4K
      28
    • 07.03.2007 o 16:53
      Post #336831 07.03.2007 16:53
    Sosnowiec teraz albo nigdy?? przeciez on sa tez calkiem niezle umoczeni-pewnie ich wycofaja w polowie rundy....
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 07.03.2007 o 17:20
      Post #336837 07.03.2007 17:20
    Najnowszy wywiad Stawa pt. "Liczę, że jesteśmy już na właściwym torze", w którym modyfikuje swoje tradycyjne poglądy na gwiazdy w swoim zespole, twierdząc że: [i][b]czasami warto pielęgnować jedną gwiazdeczkę, pilnować, żeby nie zgasła lub nie schowała się za chmurkę[/b][/i] == Red. Grzegorz Kubicki: Panie trenerze, jak będzie grała Arka w rundzie wiosennej? Wojciech Stawowy: Nie będziemy nic zmieniać, nasz styl nadal będzie się opierał na grze technicznej, kombinacyjnej. Chcemy grać ofensywnie, do przodu, a przy tym przyjemnie dla oka. Można powiedzieć, że doskonalimy to, co robiliśmy już jesienią, staramy się dążyć do perfekcji. Jedyne, czego się obawiam, to warunki pogodowe. Mokre czy tym bardziej zaśnieżone boiska mogą nam utrudniać granie tego, co chcemy grać, ale mam nadzieję, że tego unikniemy. Red. Grzegorz Kubicki: Na Waszą postawę wpływ może mieć także zamieszanie wokół afery korupcyjnej w Arce. Wojciech Stawowy: Zarówno ja, jak i piłkarze, jesteśmy zawodowcami. To oznacza, że każdego dnia jak najlepiej staramy się wywiązywać z obowiązków, profesjonalnie traktujemy naszą pracę. Bez względu na okoliczności chcemy więc jak najlepiej wypaść w ekstraklasie i Pucharze Polski. Na pewno nie jest tak, że informacje, które pojawiają się na temat Arki, wpadają nam lewym uchem, a wypadają prawym. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji, ale dopóki nie będzie konkretnych decyzji, broni nie złożymy. Staramy się nie rozwodzić nad tym, co się dzieje wokół klubu, nie kalkulujemy, jak grać czy trenować. Na razie interesuje nas tylko piłka, codzienna ciężka praca na treningach i zbliżające się mecze. Red. Grzegorz Kubicki: Przed rozpoczęciem sezonu często powtarzał Pan, że dopiero wiosną zobaczymy nowe oblicze Arki. Wojciech Stawowy: Jesienią piłkarze musieli się przestawić na inne treningi, inny styl i system gry. Potrzebowaliśmy czasu, aby wejść na właściwe tory. Mam nadzieję, że wiosną zobaczymy prawdziwy obraz tej drużyny, będziemy grali jeszcze lepiej. Choć na razie są to tylko życzenia, bo wszystko zweryfikuje boisko. Red. Grzegorz Kubicki: Już początek macie trudny, bo rozpoczynacie rundę od wyjazdowych meczów z Koroną Kielce i Wisłą Kraków. Wojciech Stawowy: W pierwszych meczach gramy z kandydatami do mistrzostwa Polski. Ale to dobrze. Bowiem mecz z Koroną już zweryfikował, a teraz mecz z Wisłą doskonale zweryfikuje nasze zimowe przygotowania, pokaże na jakim etapie jesteśmy. Spotkania z najlepszymi drużynami ligi mogą nam tylko pomóc w dalszej części sezonu. Red. Grzegorz Kubicki: Plany transferowe na zimę były ambitne, ale skończyło się na pozyskaniu tylko trzech piłkarzy. Nie jest Pan zawiedziony? Wojciech Stawowy: Nie smuci mnie fakt, że nie udało nam się pozyskać większej liczby piłkarzy. Zwłaszcza, że nie jestem fanem gwałtownych ruchów i rewolucji w składzie. Spokojnie budujemy zespół i liczę, że ten system zadziała. Pewnie, że fajnie byłoby mieć np. Marcina Chmiesta, o którego bardzo się staraliśmy, ale nie jesteśmy jeszcze klubem, który może płacić milion złotych za transfer. Zimą doszli Wachowicz, Kalousek i Weinar, wzmocnieniem będzie też Bartek Karwan, który dołączył do drużyny w samej końcówce rundy jesiennej. Wszystkie ruchy były przemyślane, w naszych działaniach nie było desperacji. Red. Grzegorz Kubicki: Jaką rolę widzi Pan dla Davida Kalouska, który może grać zarówno w obronie, jak i w pomocy? Wojciech Stawowy: Miejsce Kalouska jest na lewej obronie. Czech lubi grać ofensywnie, a ja zawsze lubiłem i lubię odważnie grających obrońców. Zresztą przy grze w systemie z czterema obrońcami, piłkarze grający po bokach muszę się włączać w akcje ofensywne, bo na tym to przecież polega. Red. Grzegorz Kubicki: Który z Pana piłkarzy może wiosną błysnąć w ekstraklasie? Kto najlepiej prezentował się w zimowych przygotowaniach i sparingach? Wojciech Stawowy: Z przygotowań w Turcji byłem zadowolony, podczas zgrupowania udało nam się zrealizować wszystko, co zakładaliśmy. Kiedy wracaliśmy do Polski byłem przekonany, że wszyscy piłkarze są w formie. Dopiero przegrany 0:3 mecz z Groclinem w Pucharze Ekstraklasy mocno to zweryfikował. Po tym spotkaniu pomyślałem zupełnie odwrotnie - że niestety nikt nie jest w formie. Trzeba jednak pamiętać, że z Groclinem zagraliśmy osłabieni, nie było Ławy, Dziedzica, Przytuły, Kalouska i Wachowicza. Dlatego spokojnie, z ostatecznymi ocenami formy piłkarzy wstrzymajmy się do dalszych rozgrywek w ekstraklasie. Red. Grzegorz Kubicki: Czy Janusz Dziedzic ma szansę zostać królem strzelców ekstraklasy? W zimowych sparingach nie był zbyt skuteczny. Wojciech Stawowy: W przypadku Janka liczę, że wiosną zadziała u niego zasada znana z reklamy szamponu, czyli 2 w 1. Mam nadzieję, że Janek nadal będzie strzelał dużo bramek, a na jego golach skorzysta drużyna, która będzie dzięki temu gromadziła punkty. W sparingach Janek rzeczywiście zatracił skuteczność, ale w lidze może być zupełnie inaczej. Poza tym trzeba podkreślić, że nawet, jak nie strzelał bramek, to uczestniczył w wielu akcjach, po których strzelaliśmy gole. Zresztą wiosną liczę nie tylko na bramki Janka, ale także pozostałych piłkarzy. Przecież mamy zespół, w którym wielu graczy może pokonać bramkarza. [b]Faktem jest jednak, że czasami warto pielęgnować jedną gwiazdeczkę, pilnować, żeby nie zgasła lub nie schowała się za chmurkę.[/b] Red. Grzegorz Kubicki: Coraz mniejsze szanse na grę w pierwszym składzie ma Grzegorz Niciński. Czy w związku z tym pozostanie kapitanem drużyny? Wojciech Stawowy: Grzegorz dobrze wywiązuje się z roli kapitana, nie będziemy nic zmieniać. Kiedy jego nie będzie na boisku, opaskę kapitana ubierze Olo Moskalewicz. Red. Grzegorz Kubicki: Pana piłkarze podkreślają, że 10. miejsce w tabeli, które zajmujecie, nie zaspokaja ich ambicji, a Arkę stać na więcej. Zgadza się Pan z nimi? Wojciech Stawowy: W 100 procentach. I mówię to w oparciu o potencjał drużyny, jej ambicje i plany, a także indywidualne umiejętności poszczególnych piłkarzy. Stać nas na więcej niż 10. miejsce, ale jednocześnie musimy pamiętać, że na razie Arka jest klubem, który nie powinien psioczyć, że zajmuje miejsce w środku tabeli. Jesienią potrafiliśmy zagrać dobre mecze z drużynami z czołówki, z Legią, Wisłą czy Bełchatowem, ale przebicie się na szczyt tabeli nie jest takie proste. Na razie zależy nam na tym, aby umocnić się w środku tabeli, aby wiosną nie groziła nam walka o utrzymanie. Źródło: gazeta.pl
    • tacy dwaj

      10.5K
      1
    • 07.03.2007 o 17:38
      Post #336840 07.03.2007 17:38
    tesko i makdonald w Lubinie jest... nie ma żanta i kaefsi :):):)
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 08.03.2007 o 02:58
      Post #336949 08.03.2007 02:58
    Kolejorz rozbudowuje siatkę skautów Po doświadczeniach z dwóch ostatnich okresów transferowych Lech Poznań rozbudował siatkę poszukiwaczy piłkarskich talentów, która obejmie kraje bałkańskie, Bułgarię, Łotwę, Estonię i Białoruś. Od początku marca dla Lecha pracuje czterech nowych skautów, każdy odpowiada za swój region Polski, która została podzielona przez poznański klub na ćwiartki. - To ludzie siedzący od lat w piłce, mają dobrą orientację w swoich regionach, bo pracują np. w innych klubach. Nazwisk nie ujawnimy - mówi dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk. Poszukiwacze talentów działają nie tylko dla "Kolejorza", ale także dla trzecioligowej Amiki Wronki, która jest jednak naturalnym zapleczem Lecha. Za czasów gdy wroniecki klub występował w ekstraklasie, podobny system działał bardzo dobrze. Wypatrzeni przez skautów Amiki zostali m.in. Rafał Murawski i Przemysław Pitry, którzy bez zbędnego szumu trafili do klubu i szybko stali się wyróżniającymi zawodnikami. Obaj są dziś podstawowymi graczami Lecha, zostali też dostrzeżeni przez trenera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera. - Chcemy, by trafiali do nas podobni piłkarze, młodzi, utalentowani, którzy krótko po przyjściu do Lecha wskoczą do pierwszej jedenastki - opowiada Pogorzelczyk. Ale "Kolejorz" nie ograniczy się tylko do rynku krajowego. Rozpoczął już współpracę z zagranicznymi skautami: Chorwatem, który będzie przeczesywał kraje bałkańskie, Bułgarem działającym w swojej ojczyźnie oraz człowiekiem odpowiedzialnym za kraje zza wschodniej granicy: Łotwę, Estonię i Białoruś. - Będziemy mieli przegląd tych lig na bieżąco. Chodzi o to, żeby uniknąć sytuacji, że przyjeżdża do nas wielu zawodników, o których niewiele wiemy poza zapisem wideo i informacjami przekazanymi przez menedżera - tłumaczy dyrektor Lecha. - To rozwiązanie ma jeszcze taką zaletę, że będziemy obserwowali piłkarza w jego otoczeniu, w zespole, z którym dobrze się zna. Wtedy łatwiej podjąć właściwą ocenę niż w trakcie kilkudniowych testów, które na dodatek zawodnicy różnie znoszą ze względu na problemy z aklimatyzacją. Szefem skautów pozostanie Andrzej Czyżniewski. System będzie działał tak, że do Czyżniewskiego będą trafiły informacje ze sztabu szkoleniowego dotyczące zapotrzebowania na zawodników na nowe pozycje, z określonymi wymaganiami wiekowymi, pożądanymi cechami piłkarza. Skauci mają wskazać kandydatów do Lecha ze swojego regionu. Takie zlecenia będą trafiały nawet z półrocznym wyprzedzeniem. Według nieoficjalnych informacji już dziś wysłannicy Lecha rozglądają się za bramkarzem, środkowym obrońcą, środkowym pomocnikiem, zawodnikiem na lewą stronę boiska oraz napastnikiem, którzy mają trafić na Bułgarską podczas letniego okresu transferowego. W "Kolejorzu" podkreślają jednak, że nie zmienią się obecne proporcje piłkarzy zagranicznych do krajowych w kadrze zespołu. Nadal obcokrajowcy będą stanowili maksymalnie jedną piątą kadry. Źródło: gazeta.pl - pele, rana
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 08.03.2007 o 03:06
      Post #336950 08.03.2007 03:06
    [i]60 - w tylu oficjalnych meczach prowadził Legię trener Wdowczyk; początkowo wszystko wygrywał, teraz zwycięstwa to już tylko 62 proc. dorobku.[/i] Tak Wdowca podsumował Maciej Weber w Wyborczej.
    • Aston1906

      15.4K
      2.8K
    • 08.03.2007 o 10:10
      Post #336986 08.03.2007 10:10
    Zniknęły pieniądze za przejęcie Lecha Zarzut ukrywania pieniędzy przed wierzycielami postawi policja dwóm byłym prezesom klubu piłkarskiego Lech. Radosław Majchrzak i Radosław Sołtys odpierają zarzuty: - Działaliśmy dla dobra klubu - argumentują. Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald i Komenda Wojewódzka Policji od dwóch miesięcy prowadzą śledztwo w sprawie ukrywania pieniędzy przed wierzycielami. Prawdopodobnie chodzi o 10 mln zł. Na trop sprawy natrafił urząd skarbowy. Chodzi o wydarzenia z maja 2006 r., tuż przed powstaniem KKS Lech (czyli połączeniem drużyn WKP Lech Poznań i Amiki Wronki). Wówczas to Amica zapłaciła "staremu" Lechowi za prawa niematerialne (nazwę, barwy, herb) i za konieczność rozwiązania kontraktów z zawodnikami. Dokładnej kwoty transakcji nigdy oficjalnie nie podano. Prokuratura nie chce rozmawiać o szczegółach. - Potwierdzam, że zajmujemy się taką sprawą i to wszystko, co mogę powiedzieć - usłyszeliśmy od prokuratora Roberta Maciejewskiego. W podobnym tonie wypowiada się urząd skarbowy. - Wykryliśmy nieprawidłowości, o których poinformowaliśmy organy ścigania. Więcej nie mogę powiedzieć, ze względu na obowiązującą nas tajemnicę skarbową - dodała Małgorzata Spychała-Szuszczyńska. "Gazecie" udało się jednak ustalić, że już w przyszłym tygodniu były prezes WKP Radosław Majchrzak i wiceprezes Radosław Sołtys usłyszą w tej sprawie policyjne zarzuty. Śledczy ustalili scenariusz wydarzeń z maja 2006 r. Według nich Amica zapłaciła WKP Lech ok. 3,5 mln zł za wspomniane prawa niematerialne i ok. 7 mln zł za konieczność rozwiązania kontraktów z zawodnikami. Zdaniem prokuratury do tych transakcji WKP jednak nie mógł przystąpić. - Były one niezgodne z prawem, bo WKP miał wielomilionowe długi. Ponad 7 mln zł był winien samemu urzędowi skarbowemu i ZUS, a byli też inni wierzyciele - powiedział nam jeden ze śledczych pracujących przy sprawie. To nie koniec. Majchrzak i Sołtys nie zgłosili skarbówce kont, na które trafiły pieniądze, choć mieli taki obowiązek. - I w końcu konta opróżnili, wypłacając z nich osobiście 10 mln zł - część w gotówce, część przelewami - dodał informator. Co na to byli prezesi? Radosław Majchrzak przedstawia całą sprawę zupełnie inaczej. Twierdzi, że za prawa niematerialne Amica zapłaciła WKP Lech ok. 4 mln zł, a w ramach "odszkodowania za rozwiązanie kontraktów z zawodnikami" ok. 3-3,5 mln. - Zaręczam, że myśmy tych pieniędzy nie wzięli dla siebie! "Gazeta": - Co się więc stało z pieniędzmi? Czy zostały przeznaczone na odszkodowania dla zawodników, z którymi rozwiązano umowy? Majchrzak: - Nie. "Gazeta": - To na co? Majchrzak: - W tej chwili nie potrafię tego wytłumaczyć. Prezes jednak przyznaje, że pieniądze od Amiki trafiły na konta, o których urząd skarbowy nie wiedział, i że powodem była ucieczka przed wierzycielami. - Zanim zdążyliśmy zgłosić konta urzędowi, on sam je znalazł - zapewnił Majchrzak. I wyjaśnia, że część z pieniędzy od Amiki w ogóle na konta nie trafiła, bo od razu spłacono z nimi długi wobec członków PZPN (czyli np. klubów, piłkarzy, trenerów), co było jednym z warunków zgody na powołanie KKS Lech. - Resztę pieniędzy zabrali komornicy, którzy w końcu dowiedzieli się o kontach - dodał Majchrzak. I przyznał, że spodziewa się w tej sprawie zarzutów. Z wiceprezesem Sołtysem nie udało się nam porozmawiać. Sprawę krótko skomentował Arkadiusz Kasprzak, obecny wiceprezes zarządu KKS Lech Poznań. Majchrzak i Sołtys są bowiem dziś pracownikami Lecha. - W chwili, kiedy tym panom zostaną postawione zarzuty, sprawą z pewnością zajmie się zarząd klubu. Ale to wszystko brzmi niezwykle poważnie - stwierdził wiceprezes Kasprzak. źródło: Gazeta.pl
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 09.03.2007 o 06:40
      Post #337187 09.03.2007 06:40
    Ruszają rozgrywki drugiej ligi piłkarskiej Tak dziwnego sezonu w drugiej lidze jeszcze nie było. Wyrzucenie z rozgrywek za korupcję grozi co trzeciej drużynie, więc nikt nie wie, jaka lokata da choćby baraże. Zamieszanie jest takie, że o awansie zaczął wczoraj mówić Śląsk Wrocław, choć w tabeli jest dopiero jedenasty. Wielkie kłopoty ma Zagłębie Sosnowiec. Ten zespół jest po rundzie jesiennej na trzecim miejscu, a mimo to broni się przed spadkiem. Musi zapewnić sobie awans do ekstraklasy, bo tylko w ten sposób pozostanie w drugiej lidze w sezonie 2007/2008. Powód oczywisty: nałożenie na ten zespół kar przez Wydział Dyscypliny jest nieuniknione. Zagłębie kupowało punkty w sposób wyjątkowo bezczelny. Piłkarze tego klubu jeszcze latem ubiegłego roku proponowali rywalom łapówki za odpuszczanie meczów. Rok po tym, jak prokuratura zaczęła śledztwo w sprawie korupcji w polskiej piłce! "My o tym nie myślimy, skupiamy się na grze. Nic innego nam nie pozostało" - deklaruje trener Zagłębia Jerzy Dworczyk. Karna degradacja może spotkać także Górnika Polkowice, KSZO Ostrowiec i Podbeskidzie Bielsko-Biała. Jeszcze przed startem rundy wiosennej z rozgrywek wycofał się Zawisza Bydgoszcz. Oficjalnie dlatego, że jego właściciel Jerzy Wiśniewski chciał zaprotestować przeciwko korupcji w polskiej piłce. A nieoficjalnie, bo do właściciela dotarło, że bydgoscy działacze również kupowali mecze i że jego drużyna nie uniknie wyrzucenia z ligi. Stało się to nazajutrz po tym, jak "Dziennik" ujawnił, że były prezes Zawiszy Klatt usiłował korumpować sędziów jeszcze w maju i czerwcu 2006 roku. Tak jak piłkarze z Sosnowca nic nie robił sobie z tego, że po piętach depczą mu już organy ścigania. W klubach, gdzie nikt nie usłyszał prokuratorskich zarzutów, działacze kalkulują. Wiedzą, że na karach dla rywali mogą wiele skorzystać. Śląsk Wrocław liczy na awans, choć do miejsca zapewniającego bezpośrednią promocję traci 16 punktów. - Z tego, co wiem, to nawet drużyny, które są za nami, liczą na miejsce w pierwszej trójce. Trudno się dziwić, bo pierwsza liga to prawdziwy miód - mówi właściciel Śląska Andrzej Mazur. Koniecznie chce się wyrwać z drugoligowej szarzyzny, dlatego sprowadził aż jedenastu piłkarzy, w tym dwóch byłych reprezentantów Polski: Pawła Kaczorowskiego i Rafała Lasockiego. A był bliski nawet sprowadzenia trzeciego: Marcina Kuźby. Ten jednak wybrał Górnika Zabrze, gdzie zarobi 22 tysiące złotych miesięcznie. W Śląsku dostałby 10 tysięcy mniej. W Polsce do gry w drugiej lidze każdy jej uczestnik dokłada mnóstwo pieniędzy. To nie ekstraklasa i nie można tu liczyć na miliony z Orange i Canal Plus. A jeździć na mecze trzeba po całym kraju. I słono płacić piłkarzom, bo drugoligowi zawodnicy się cenią. Często nie gorzej niż ci, którzy grają w ekstraklasie. Prezesi więc sprowadzają na potęgę piłkarzy, nie zawsze zwracając uwagę, czy podpisywane przez nich kontrakty są adekwatne do poziomu sportowego zawodnika. - Tutaj nikt nie zasługuje na pensję powyżej 10 tysięcy netto. I nikt nie jest na tyle dobry, żeby płacić za jego transfer więcej niż 300 tysięcy. To, co się dzieje w drugiej lidze to patologia - uważa trener najbogatszej w lidze Jagiellonii Ryszard Tarasiewicz. Zupełnie nie zgadzają się z tym jego pracodawcy. Przy zatrudnianiu nowych zawodników każdą zaproponowaną przez Tarasiewicza kwotę mnożą co najmniej przez dwa. Tym sposobem w Białymstoku za 25 tysięcy złotych miesięcznie gole będzie strzelał Vuk Sotirović, najlepszy strzelec rundy jesiennej, kupiony z Zawiszy Bydgoszcz. Jego transfer był hitem zimowego okna transferowego. W kolejce po Serba ustawiła się bowiem Wisła Kraków, a także Śląsk Wrocław i Polonia Warszawa. Ta ostatnia była gotowa za niego zapłacić nawet 400 tysięcy złotych. Ale Sotirović dziwnie uparł się na Jagiellonię. Drugą ligę oglądać jednak warto. Na tym szczeblu rozgrywek dużo łatwiej o niespodzianki. Tu najlepiej można zobaczyć, że pieniądze nie grają. Parweniusz może utrzeć nosa milionerowi, a piłkarz, który jeszcze dwa lata temu pracował w Anglii na zmywaku (Damian Misan z Miedzi Legnica), może być jednym z najlepszych strzelców w rozgrywkach. W ekstraklasie nie do pomyślenia jest, żeby jakikolwiek klub zdobył dwa razy tyle punktów co rywal mając pięciokrotnie mniejszy budżet. A w drugiej lidze to jest możliwe. Polonia Bytom uzyskała właśnie taką przewagę nad imienniczką z Warszawy. Drużyna z Górnego Śląska całą jesień trzęsła ligą, choć ma do wydania tylko milion złotych rocznie. Notorycznie nie płaci swoim piłkarzom. Ci, co weekend walczyli z najlepszymi, w tygodniu pożyczali sobie po kątach pieniądze na chleb. - Nawet nie marzymy o premiach w sytuacji, kiedy klub ma kłopoty z wypłacaniem pensji. Po prostu zaciskamy zęby i zasuwamy. Liczymy że jak będziemy dobrzy to nasz los się odmieni, bo gdzie jak gdzie, ale w futbolu dla dobrych piłkarzy zawsze były i będą pieniądze - mówi napastnik bytomian Grzegorz Podstawek. Źródło: Dziennik - Michał Guz, Krzysztof Świercz

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie