charakterystyka jednego z najlepszych piłkarzy POlonii (to co tu pisze trzeba podzielić przez dwa, bo źródłem jest SuperExpress:
[i]Do Polonii Gołosia ściągnął Jerzy Engel. Wypatrzył go w trzecioligowym Radomiaku i zaproponował kontrakt. Wcześniej na zdolnego pomocnika chrapkę miała Legia, teraz chcą go w Wiśle Kraków.
Czysty talent
- Tak dobrze wyszkolonego technicznie piłkarza nie było w Polsce od lat - ocenia były selekcjoner Jerzy Engel. - To czysty talent! Sam Gołoś na razie nie czuje się gwiazdą. - Zagrałem kilka niezłych spotkań, ale to dopiero początek mojej gry w ekstraklasie. Oczywiście marzę o grze w kadrze. Wierzę, że kiedyś poprowadzę ją do wielkich zwycięstw - obiecuje Gołoś.
Na razie Edward Klejndinst powołał pomocnika Polonii do reprezentacji B na spotkanie z drugą kadrą Niemiec. Stąd do pierwszej reprezentacji już naprawdę niedaleko...
Mija rywali jak tyczki.
Głównym atutem młodego pomocnika jest świetne wyszkolenie techniczne. W jednym ze spotkań ligowych przebiegł z piłką ponad pół boiska, mijając rywali jak tyczki. - Chcę kiedyś grać jak Rivaldo - mówi.
Dobra wróżba
Na razie, tak jak kiedyś o słynnego Brazylijczyka, o Gołosia bije się wiele klubów. Jego kontrakt z Polonią jest ważny do 2009 roku, ale już teraz chcieliby go w Wiśle Kraków (**).
- Dowiedziałem się o tym z "Super Expressu" - przyznaje piłkarz. - Do Krakowa się na razie nie wybieram, ale to dobrze wróży, bo oni nie interesują się przecież słabymi zawodnikami(*).[/i]
---
(*) - jak bylo widać ostatnio - interesuja sie tylko bardzo słabymi :)
(**) - w meczu z gts Gołoś grał pełne 90 minut. Nic specjalnego nie pokazał (oglądalem transmisję w C+). Wyszedł mu natomiast mecz z Pogonią, gdzie rzeczywiście mijał obrońców szczecińskich jak tyczki
-
-
Przed meczem z Polonią - tematy czysto piłkarskie
hmm ...
byłem w Łęcznej na meczu Polonii wiec czuję sie umocowany do podzielenia sie kilkoma uwagami ...
na + zdecydowanie gra obronna ...
ale nie jest to monolit którego nie da sie skruszyć ...
w bardzo dobrej formie sa Cichoń i Stokowiec to jest głowna siła napędowa Polonii ...
Gołaszewski podobnie jak Udarević bardzo zdecydowani i zdeterminowani w grze obronnej ...
pozdro dla Czarnych Koszul
:-)
Cracovia do Cottbus bez Citki i Bojarskiego
Leczący urazy Marek Citko i Marcin Bojarski z boku przyglądali się czwartkowym zajęciom Cracovii. W dobrej formie jest Gambijczyk Ibo, który w niedzielę będzie miał okazję pokazać się w sparingu z Energie Cottbus. Wojciech Stawowy jest także zadowolony z testowanego obrońcy z Boliwii Sergio Antonio Jauregui.
Jak wam odbiło po Wiśle, to Polonia was szybko sprowadzi na ziemię - wykrzykiwał zdenerwowany nonszalancją swoich piłkarzy trener Wojciech Stawowy. Szkoleniowiec Cracovii najwyraźniej obawia się, by zawodnicy zbytnio nie uwierzyli w swoją wielkość po ostatnich dobrych występach. Po zajęciach strzeleckich "Pasy" ćwiczyły rozgrywanie akcji w przewadze, co ostatnio drużynie nie wychodziło najlepiej.
W zajęciach nie brali jeszcze udziału kontuzjowani Marcin Bojarski i Marek Citko, którzy nie pojadą z zespołem na sparing do Cottbus. - W przyszłym tygodniu zacznę normalnie trenować, nie ma sensu niczego przyspieszać i ryzykować odnowienia urazu - ze spokojem stwierdził Citko. Lekko kontuzjowani Krzysztof Przytuła i Łukasz Szczoczarz tylko truchtali.
Coraz lepiej prezentuje się Ibo Savaneh, a trener Stawowy dobrze mówi o 19-letnim Boliwijczyku Sergiu Antoniu Jauregui. - Jest młody, perspektywiczny, podoba mi się - twierdzi trener o kandydacie na stopera "Pasów".
Dzisiaj o godz. 11 Cracovia trenować będzie przy Kałuży, a jutro wyjedzie do Niemiec na niedzielny sparing z Energie Cottbus. Także do Niemiec, lecz na poniedziałkowy mecz towarzyski udadzą się bramkarz Marcin Cabaj, stoper Łukasz Skrzyński i pomocnik Arkadiusz Baran powołani do narodowej kadry B.
Źródło: gazeta.pl (wast)
Arkadiusz Baran: Gwiazdorstwo mi nie grozi
Gdy wiosną 2003 roku przychodził do "pasów", zespół występował w III lidze. Dzisiaj - półtora roku później - Arkadiusz Baran jest czołowym piłkarzem I-ligowej już Cracovii, a w poniedziałek ma szansę założyć koszulkę z orłem na piersi w meczu kadry B z Niemcami.
Waldemar Stelmach: Bardzo zaskoczyło Pana powołanie do kadry?
Arek Baran: Tak. Bardzo się cieszę. Nie spodziewałem się, że po kilku występach w ekstraklasie już zostanę zauważony przez trenera kadry B [Edwarda Klejndinsta - przyp. red.]. Powołanie do reprezentacji to spełnienie marzeń chyba każdego piłkarza.
Jak Pan się dowiedział?
- Informację przeczytałem w telegazecie. Nic nie powiedziałem rodzinie, tylko zadzwoniłem do domu, podałem numer strony i poleciłem przeczytanie wiadomości. Byli tak samo zaskoczeni jak ja. Nigdy dotąd nie grałem w żadnej reprezentacji młodzieżowej, a jedynie w kadrach wojewódzkich.
Dla niektórych gwiazdorów polskiej piłki gra w kadrze B to żaden interes.
- Ja myślę zupełnie inaczej. Na pewno gwiazdorstwo mi nie grozi. Przecież gra w kadrze B to dla mnie szansa na pokazanie się. Chcę pojechać, zobaczyć, na co mnie stać, zaprezentować się trenerom kadry. "Sodówa" na pewno nie uderzy mi do głowy.
Nie pochodzi Pan z silnego ośrodka piłkarskiego, jak zatem odkryto pański talent?
- Urodziłem się w Jarosławiu i w tamtejszym JKS-ie zaczynałem przygodę z piłką. Jako junior młodszy trafiłem do Rzeszowa, a w Stali zawsze szkolenie młodzieży stało na wysokim poziomie. Stamtąd łatwiej było się wybić i trafić do lepszego klubu.
Nie jest Pan jedynym sportowcem w rodzinie.
- Moi bracia też grają w piłkę. Grzegorz gra teraz blisko, bo w Górniku Wieliczka, a wcześniej występował w SMS-ie Kraków i przez dwa sezony w Cracovii.
Odkąd przyszedł Pan do Cracovii drużyna ma same sukcesy i Pan też.
- Ostatnie dwa sezony rzeczywiście miałem bardzo udane. Gdy trafiłem do Cracovii, zespół grał w trzeciej lidze. Rok po roku awansowaliśmy do ekstraklasy. Ostatnie mecze w pierwszej lidze to kolejny nasz sukces, a teraz jeszcze powołanie do kadry... Nie wiem, czy to wszystko nie dzieje się za szybko, ale staram się radzić sobie spokojnie z tymi sukcesami.
A skąd one się wzięły?
- Chyba służy mi Cracovia i krakowski klimat! [śmiech] Dobrze współpracuje mi się z trenerem i kolegami z zespołu. Wszystko jest poukładane.
Jaki cel Pan sobie teraz stawia?
- Indywidualnie nie stawiam sobie żadnych celów, po prostu chcę dobrze grać i pomagać zespołowi. Jeśli dostanę szansę gry w meczu kadry B z Niemcami, również tam chciałbym się pokazać z najlepszej strony i nie zawieść szkoleniowców.
A cel drużynowy?
- Chcielibyśmy zająć jak najwyższe miejsce w tabeli na koniec sezonu. Na razie jednak myślimy tylko o najbliższym meczu z Polonią Warszawa. Trzeba się jak najlepiej przygotować, żeby podtrzymać dobrą passę.
Źródło: gazeta.pl
Pojawia się pytanie czy Ibo zagra z Polonią? Wszystko wskazuje na to, że nie. Może to i dobrze. Defensywa Polonii jest (po Groclinie) najtwardsza w Polsce, a Udarewicz zdołał już się dorobić podwójnego żółtka (i to bynajmniej nie za "niesportowe zachowanie";) oraz bardzo niepochlebnych opinii od trenerow przeciwników (typu "rzeźnik" i gorszych). A Ibo jest delikatny
Notabene - w ataku Polonii gra ktoś mniej więcej taki sam jak Ibo (Imeh). Jest szybki, nienajgorzej wyszkolony, skoczny. Jedyna różnica jest taka, że Imeh ma "więcej ciała". Jak na razie - błysnął w sparingach, a w lidze gra przeciętnie (choć jedną bramkę zdajesię strzelił)
Więc nie upatrywałbym w Ibo zbawienia naszego ataku. Owszem uzupełnienie, niezłego być może zmiennika, ale chyba nie zbawienia. Może za kilka lat. Na razie - to zawodnik klasy Szczoczarza.
Na zakończenie ciekawostka (ktorą nie należy się sugerować, bo w podobnych zestawieniach Areczka czy Gorzyce też wypadały od nas gorzej;)
gts:
Polonia 4:0 (d)
Cracovia 0:0 (d)
łęczna
Polonia 0:1 (w - liga) i 0:0 (d - PP)
Cracovia 3:1 (d)
lubin:
Polonia 1:1 (w)
Cracovia 2:5 (d)
innych powtórek na razie nie bylo
Wiadomość zmieniona (08-10-04 00:48)
a mi sie wydaje ze Cracovia jesli wygra to max 1 bramką.. moze wyniki tego nie pokazują ale Polonia gra naprawde dobrą piłke jeżeli w obronie zabraknie Gołaszewskiego to będzie to najmocniejsza formacja czarnych koszul w tym meczu.. niestety Igor ma już swoje lata i powinien wchodzic z ławki na powiedzmy ostatnie 30 minut. podobnie sprawa sie ma z Darkiem Dzwigałą.. przy odrobinie szczęścia Polonia jest w stanie wygrać ten mecz, półki co to stwarzamy po kilka naprawde groźnych bramkowych sytłacji.. brakuje tylko dobrego wykończenia i szczęścia (zawodnik w 100% sytłacji nie trafia w piłke a jak juz to prosto w bramkarza) dlatego w ataku powinien zagrać Kosmalski z Imehem, ten 2 nie gra moze najlepiej ale widać ze jest waleczny i ma pomysł na gre. tak więc wg mnie najlepszym składem Polonii był by skład:
Banaszyński
Szymanek/Gołaszewski.....Udarevic...Łukasiewicz....Jakosz
Stokowiec/Dzwigała....Bąk........Gołoś........Cichoń
Imeh/Olszar.....Kosmalski
takim składem Polonia jest w stanie powalczyć nawet o 3 punkty o ile kopacze wykażą sie walecznością ;)
W drugim składzie
Dzisiaj drużyna Cracovii wyjeżdża do Cottbus, gdzie dzisiaj o godz. 15 zagra z Energie, zespołem 2. Bundesligi. Wczoraj krakowianie odbyli trening na głównej płycie, który poprowadził trener Robert Jończyk. Pierwszy trener ,Pasów" Wojciech Stawowy przebywał bowiem w Warszawie na konferencji trenerów I ligi.
Zajęcia miały łagodny charakter.
- Trening był spokojny - mówi trener Robert Jończyk - bardziej tecniczny, ukierunkowany na doskonalenie podań z pierwszej piłki na małej przestrzeni.
W zajęciach nie brali udziału kontuzjowani zawodnicy, którzy nie ćwiczyli też dzień wcześniej a więc Marcin Bojarski, Marek Citko i Jacek Wiśniewski oraz Paweł Drumlak. Obecny był Boliwijczyk Sergio Jauregui.
Do Niemiec nie pojedzie wielu zawodników z podstawowej jedenastki. Trzech piłkarzy jest powołanych do kadry B na mecz z Niemcami: Marcin Cabaj, Łukasz Skrzyński i Arkadiusz Baran.
Nie pojadą też kontuzjowani, o których była mowa wcześniej oraz Kazimierz Węgrzyn, Krzysztof Radwański i Piotr Giza, oraz Marcin Makuch, który dochodzi do siebie po napadzie, którego padł ofiarą.
- Konfrontacja z Energie będzie więc szansą dla dublerów. Z Energie zagrają: Przytuła, Piątek, Wawrzyczek, Świstak, Dudziński, Szczoczarz - podkreśla Robert Jończyk.- Jadą też: Boliwijczyk Jauregui, Podsiadło, Piszczek, Świerczewski, Olszewski, bramkarz Zachariasz, utalentowany junior Kurowski, Baster, Nowak, Bania. Przerwę w rozgrywkach wykorzystamy po to by, zawodnicy którzy narzekają na różne urazy, doleczyli się. Zabieramy w sumie 16 zawodników. Poniedziałek piłkarze będą mieli wolny, a od wtorku rozpoczną już przygotowania do czekającego ich pojedynku z Polonią Warszawa.
Źródło: Gazeta Krakowska - Żuk
Dostałem na priv, to udostępniam wszystkim:
POLONIA WARSZAWA
(ze strony Lubina):
Opiekunem Polonistów jest niegdyś bardzo solidny i ceniony ligowiec, zresztą były piłkarz krakowskiej Wisły - Marek Motyka. Ów trener nie zanotował jak dotychczas wielu sukcesów na niwie szkoleniowej - nie sprawdził się w Szczakowiance, a prowadząc drugoligowe Tłoki Gorzyce zapoznał się z patologicznymi obyczajami panującymi w polskiej piłce. Jeszcze dziś wspominając nieszczęsną pracę w Gorzycach i podopiecznych, którzy kupczyli punktami na prawo i lewo ma łzy w oczach. W środowisku piłkarskim panuje przekonanie, iż jest on jedynie figurantem na stanowisku pierwszego szkoleniowca Polonii Warszawa. Wtajemniczeni powiadają, że zupełnie brakuje mu charyzmy - w przeciwieństwie do pociągającego za wszystkie sznurki Jerzego Engela - a jego warsztat szkoleniowy oceniają, co najwyżej na ocenę dostateczną. Nie wnikajmy jednak w to, kto w Polonii ustala skład, dobiera taktykę na poszczególne spotkania, a zainteresujmy się stylem i grą, jaką przeciwnik prezentuje. Od pewnego czasu Polonia udoskonala grę w systemie 1-4-4-2, z ofensywnie usposobionymi, bardzo szeroko ustawionymi bocznymi zawodnikami. Mocną stroną rywala jest ławka rezerwowych, pozbawiona wszak wielkich nazwisk, lecz z piłkarzami, którzy wchodząc na końcowe minuty nierzadko przesądzają o losach spotkania. Mówi się dużo, że w obecnych rozgrywkach zespół Polonii będzie przebudowywany. Powoli usuwa się w cień starszyzna, z Dzwigałą i Gołaszewskim na czele, a pierwszoplanowe role już teraz ma odgrywać młodzież. Motyka, który jak najszybciej chciał wprowadzić ten zamysł w życie, musiał nieco przyhamować ten proces, gdyż w meczu z Pogonią Szczecin gołym okiem było widać, że obecność doświadczonych ligowców sprawia, że polonijna młodzież na boisku czuła się jednak znacznie pewniej.
Przejdźmy do opisu potencjału ludzkiego. W bramce pewny plac ma dobrze znany kibicom Zagłębia - Jacek BANASZYŃSKI, który jest mocnym punktem swojej drużyny. Nieco zwariowany - jak zresztą każdy bramkarz - z zamiłowania fan ciężkich brzmień, dysponuje dobrym refleksem, przekładającym się na bardzo skuteczną grę na linii. Nie przebiera w słowach, ruga partnerów z defensywy aż miło, dzięki temu pozwalając im poprawnie reagować na rozwój boiskowych wydarzeń. Rzadko puszcza 'babole', ostatniego włożył mu jeszcze w drugiej lidze, uderzeniem z ponad trzydziestu metrów zawodnik bodaj Aluminium Konin, co pozwala sądzić, że Banan jest solidnym przedstawicielem swojego fachu. Słabiuteńko gra nogami - oglądając mecz w maleńkich Polkowicach można było odnieść wrażenie, że naciskany może równie dobrze odstrzelić głowę tak kibicowi jak przeciwnikowi. Na przedpolu mocno niepewny, wybija piłkę zdecydowanie za krótko.
Na prawej stronie formacji defensywnej sporo zdrowia zostawia - z czego zresztą jest w lidze znany - Igor GOŁASZEWSKI. Piłkarz zwany Konikiem, a to z racji niebywałej wydolności, legitymuje się poprawnym przeglądem pola i przeciętną techniką - piłkę zaczął poważnie traktować grupo po osiągnięciu pełnoletności, stawiając wcześniej na lekkoatletykę. Prowadzi piłkę krótko przy nodze, choć nie urzeknie publiczności efektownym dryblingiem. Bazuje raczej na szybkości przeprowadzając od czasu do czasu dynamiczny i niekiedy skuteczny rajd pod pole karne drużyny przeciwnej - w pamięci kibica powinna malować się popisowa akcja Gołaszewskiego, w pucharowym meczu z Dynamem Bukareszt. Igor nie zaskoczy bramkarza rywali kąśliwym uderzeniem, przepiękna wymiana piłki z partnerem także nie wchodzi w rachubę. To raczej typ zawodnika schematycznego, operującego tylko prawą nogą, który może zaimponować nam jeszcze wszechstronnością i dość rozważną grą.
Z zadań lewego obrońcy dobrze wywiązuje się Grzegorz JAKOSZ. Piłkarz związany przez lata z Włókniarzem Kietrz, przybył do Warszawy z Górnika Zabrze. Zawodnik ten nie unika ofensywnych wypadów, ustawiając się zazwyczaj dość blisko linii bocznej. W razie potrzeby potrafi zamknąć akcję oskrzydlającą - czy to strzałem nogą, czy głową, czyhając zazwyczaj w pobliżu długiego słupka. Naciskany nie traci głowy, grając nad wyraz inteligentnie. Nie jest jednak szybkim piłkarzem, poza tym brakuje mu jeszcze ogrania. Trzeba zwrócić na niego uwagę, zwłaszcza podczas stałych fragmentów.
Na lidera linii defensywnej wyrasta wychowanek Polonii Antoni ŁUKASIEWICZ. Obdarzony bardzo dobrą jak na defensora techniką użytkową, potrafi skutecznie walczyć w powietrzu - jeśli przeciwnik lubuje się w posyłanie długich piłki do napastników, to Antek może wówczas zaprezentować się w pełnej okazałości. Niewątpliwie jest to utalentowany piłkarz, który jednak ostatnio jakby zatrzymał się w rozwoju. Na pewno ma spore możliwości, ze swoich obowiązków w destrukcji wywiązuje się bardzo dobrze, także dlatego, że prócz skutecznej gry w powietrzu imponuje efektywną grą wślizgiem. Musi jednak popracować przede wszystkim nad dynamiką. Partnerem Łukasiewicza na środku obrony jest krewki Chorwat Ivan UDAREVIĆ, sprowadzony do Polski dlatego, że z dobrym skutkiem wywiązuje się z roli środkowego obrońcy w czteroosobowym bloku obronnym. Udarević nie jest wirtuozem piłki, to raczej siermiężny kopacz nie przebierający w środkach. Nieprzyjemny dla napastników, nagminnie przekracza przepisy, za co bywa krytykowany choćby przez szkoleniowców (słynna wypowiedź Bobo Kaczmarka, który stwierdził, że Chorwat jest dobry, ale jako nawóz). Niemniej to solidny obrońca, w składzie Polonii raczej niezastąpiony. Na murawę nie wybiega tylko wtedy, gdy uzbiera zbyt dużą ilość kolorowych kartoników - wtenczas w jego miejsce wskakuje Wojciech SZYMANEK. Zadziora, który nie będzie miło wspominał gwiazdora reprezentacji USA - Landona Donovana. Kilka lat temu to właśnie Wojtek, na dwie minuty przed końcem pojedynku grupowego ze Stanami w ramach Mistrzostw Świata juniorów odbywających się w Nowej Zelandii wykosił Landona w szesnastce, prokurując, później zamieniony na bramkę rzut karny (skończyło się remisem 1:1, co było między innymi zadecydowało, że ówcześni wicemistrzowie Europy nie wyszli z grupy). Szymanek mający za sobą zupełnie nieudany epizod w Belgii od kilku lat próbuje z różnym skutkiem na stałe przebić się do składu Polonii. Może występować na boku defensywy i możliwe jest, że na prawej flance zluzuje wspomnianego Gołaszewskiego. Cechuje go nieustępliwość i twardość w grze, ale i toporna technika oraz marny potencjał w ofensywie. Na murawie łatwo puszczają mu nerwy, zatem warto go prowokować.
W drugiej linii, na prawej flance całkiem nieźle prezentuje się uwaga! - chyba najbardziej niedoceniany gracz w polskiej lidze - Piotr STOKOWIEC. Ten Rudzielec swoimi golami ratował już z opresji choćby Śląsk Wrocław czy Groclin Dyskobolię, po czym zawsze dziękowano mu za szczere chęci. Po różnych zawirowaniach trafił w końcu na Konwiktorską, gdzie długo nie mógł przekonać szkoleniowców do swojej osoby. Jest szalenie zdyscyplinowany taktycznie, sumiennie wypełniając przedmeczowe założenia. Obdarzony niezłym uderzeniem, potrafi celnie kropnąć zza szesnastki. Nie jest jednak piłkarzem nieszablonowym - raczej solidnym do bólu, ale z dużymi możliwościami w grze kombinacyjnej i ofensywnej. Zmiennikiem Stokowca lub jak kto woli kontrkandydatem do gry w pierwszym składzie jest Krzysztof BĄK. Młody chłopak, wychowanek klubu, który o swoje walczy jak każdy ligowy wilczek - z ogromną werwą, kąsając (niezłe uderzenie), kiedy nadarzy się stosowna okazja. Stylem gry zbliżony do Stokowca, mniej doświadczony, ale lepiej dryblujący.
Na przeciwległej stronie biega Adam CICHOŃ. Większość kibiców kojarzy go głównie z wypowiedzi na antenie Canal +, gdy w kilku językach, mieszając je oczywiście naraz, skrytykował pracę sędziego. Trzeba przyznać, że na murawie jest aktywny, szuka gry, starając się nieustannie prokurować zagrożenie pod bramką rywali, ale zazwyczaj nie wynika z tego zbyt wiele, aż nasuwa się stwierdzenie: z dużej chmury mały... kapuśniaczek. Nie wolno go jednak lekceważyć - na pełnej, choć wcale nie oszałamiającej szybkości, potrafi minąć oponenta, ściąć do środka i szukać - na szczęście mało groźnego - strzału. Jak dla mnie nie jest wzmocnieniem składu rywali, aczkolwiek jego ruchliwość i ambicja zapewne się przydają. Alternatywą na tej pozycji jest nieobliczalny Jarosław MAZURKIEWICZ. Lewonożny zawodnik jakoś nie może przekonać do siebie szkoleniowca, choć bez wątpienia jest młodszym, bardziej perspektywicznym i zdecydowanie lepszym piłkarzem od miernego Cichonia. Mazurkiewicz dysponuje mocnym uderzeniem z lewej nogi, stanowiącym jego największy atut. Nienagannie wyszkolony technicznie może pochwalić się niezłym przeglądem pola. Wie jak mądrze rozegrać futbolówkę, potrafi ją sprytnie zagrać, zaskoczyć przeciwnika niekonwencjonalnym zagraniem. Musi jednak podciągnąć się w grze defensywnej tudzież wykazywać większą odporność wobec twardej gry przeciwnika - Jarek nie czuje się dobrze w kontaktowej grze, agresywnie naciskany zupełnie traci głowę.
W drugiej linii o właściwe zabezpieczenie tyłów, tudzież spokój w grze dba Dariusz DŹWIGAŁA. Znany na piłkarskiej arenie wyga, słynący ze znakomitego uderzenia, skutecznego wykonywania stałych fragmentów gry no i oczywiście sporego, boiskowego cwaniactwa. Może się jednak okazać, że Motyka podobnie jak w przypadku Gołaszewskiego, sięgnie po młodszego Łukasza JAROSIEWICZA. Mający tendencje do niewłaściwego odżywiania się i co za tym idzie skłonność do nadwagi były piłkarz Gwardii Koszalin może pochwalić się soczystym i piekielnie mocnym uderzeniem. Walczy z ambicją, niekiedy bardzo skutecznie, ale jest to piłkarz, jak kobieta, zmienny. Ma spore braki w przygotowaniu fizycznym, ale należy baczyć na wspomniane próby strzałów z dalszej odległości.
W tym miejscu chciałbym zapowiedzieć zawodnika, który zdaniem wielu, również mediów może stać się nie tylko odkryciem naszej ekstraklasy, ale i również motorem napędowym kadry narodowej. Konrad GOŁOŚ, bo o nim mowa, to grajek, który podobnie jak kilku graczy Zagłębia całkiem niedawno biegał po trzecioligowych pastwiskach. Mimo młodego wieku zdobył już posłuch nawet wśród starszych kolegów, którzy cenią jego umiejętności i nie boją obdarzyć się go zaufaniem. Jest wysoki - głową jednak gra bardzo przeciętnie - dobrze zbudowany. Świetnie panuje nad piłką - kapitalnie drybluje, balansem ciała lub nieszablonowym zwodem potrafi zwieść niejednego rywala. Ma niezły przegląd pola, choć jak sam przyznaje, brakuje mu jeszcze luzu w grze, co jest pochodną niewielkiego doświadczenia. Mankamentem tego chłopaka jest to, że czasem zbyt długo trzyma piłkę przy nodze, ale sam Gołoś pracuje nad wyeliminowaniem tego nawyku. Jak na środkowego pomocnika, względnie playmakera ma bardzo kiepskie uderzenie, ale w pocie czoła na treningach udoskonala i tą umiejętność. Konradowi należy kibicować z całego serca, bo jeśli będzie prowadził się właściwie, a kontuzje ominą go szerokim łukiem, to za jakiś czas - były selekcjoner kadry narodowej powtarza, że jego piłkarz zadebiutuje w reprezentacji jeszcze w tym roku - doczekamy się rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia.
Na koniec kilka słów o napastnikach. Szkoleniowiec Polonii na dziś dysponuje czwórką równorzędnych graczy w tej formacji. Najsławniejszym i raczej najlepszym snajperem z tego grona jest były reprezentant polskiej młodzieżówki Sebastian OLSZAR. Kilka miesięcy temu przeżył on osobistą tragedię - wracając wraz z dziewczyną samochodem z meczu kadry uległ wypadkowi. Sebastian przeżył, ale jego przyszła żona nie miała tyle szczęścia... Olszar pokazał się w lidze już jako junior, gdy w koszulce Górnika Zabrze kręcił doświadczonymi repami. Następnie wyjechał do Austrii, gdzie podobnie jak później w Anglii kariery nie zrobił. Za jego powrotem do Polski stoi oczywiście Engel, który już pół roku wcześniej pracując jeszcze w Legii chciał sprowadzić tego napastnika do Warszawy. Jak dotychczas Olszar nie pokazał nic szczególnego. Sebastian nie boi się szukać gry, a zdecydowanie najpewniej czuje się w rejonie szesnastki, gdzie jest w stanie błyskawicznie kiwnąć i zaskakująco uderzyć. Będąc w rejonie pola karnego może spożytkować ulubione prostopadłe podania - jednak im dalej od linii szesnastu metrów tym ciężej dojść mu do sytuacji bramkowej, bo piorunującą szybkością to on nie dysponuje. Wniosek nasuwa się sam - mało kreatywnego Olszara należy wypychać jak najdalej od naszej bramki.
Możemy spodziewać się również występu - chyba jednak czy od pierwszych minut - ruchliwego Benjamina IMEHA. Silny fizycznie Nigeryjczyk wyróżnia się dynamiką oraz umiejętnością do prowadzenia gry kombinacyjnej - umie zagraniem z klepki wyklarować sytuację bramkową dla partnera. Poza tym mocno trzyma się na nogach i kąśliwie uderza z obu nóg. Niekiedy wpadając w pole karne szuka najtrudniejszych wariantów i to jest chyba największym mankamentem piłkarza, który przez Engela został namaszczony na następcę Emmanuela Olisadebe.
Wydaje się jednak, że wobec niedyspozycji chwilowej Olszara, opiekun gospodarzy pośle w bój duet Piotr KLUZEK - Jacek KOSMALSKI. Obaj zawodnicy jeszcze nie tak dawno występowali na zapleczu ekstraklasy. Łączy ich jednak znacznie więcej - zarówno Kluzek jak i Kosmalski są typem przebojowego napastnika, o dobrej szybkości, ciekawym i nierzadko wyszukanym dryblingu, dysponujący mocnym i mierzonym uderzeniem. Bramkę rywala atakują z nieco szaleńczą pasją, nie boją się odważnych wejść, aczkolwiek obaj miewają momenty przestojów, są również bardzo chimeryczni - potrafią zagrać świetne zawody, by kilka dni później zaprezentować się z najgorszej strony. Kluzek i Kosmalski to wesołe chłopaki, lubiący czasem się pobawić - pierwszy po kilku jasnych z pianką opowiada pikantne historie z czasów gry w Polarze, drugi po udanej imprezie potrafi na kilka dni przepaść bez wieści. Nie tworzą jeszcze bramkostrzelnego duetu, raczej dopiero się docierają, ale w przyszłości, ci zbliżeni stylowo i pod względem charakterologicznym piłkarze mogą napsuć sporo krwi niejednej drużynie. Ale najpierw trzeba wygryźć ze składu Olszara, a biorąc pod uwagę różne, nawet poza boiskowe czynniki będzie graniczyło to z cudem.
(i ze strony gts (Szwed juz gra w Widzewie, a Kuś w rezerwach)
POLONIA po zakończeniu minionego sezonu, w którym ledwo zachowała ligowy byt, przeszła spore zmiany. Obok nowego trenera, Marka Motyki, pojawił się też nowy sponsor i kilku zawodników o uznanej w lidze marce. Mam tu na myśli głownie Jacka Banaszyńskiego (dawniej Górnik Polkowice) i Sebastiana Olszara (Portsmuth). Zarząd „Czarnych koszul” ściągnął także Adama Cichonia i Marcina Drajera z Widzewa oraz obcokrajowców – Chorwata Udarevica i Nigeryjczyka Ineha. Zwłaszcza ten drugi zapowiada się interesująco, strzelając sporo goli w sparingach. Jednocześnie przy Konwiktorskiej pożegnano Pawła Sobczaka (Wisła Płock), Macieja Nuckowskiego (Stasiak), Macieja Michniewicza (szuka klubu), Bartosza Tarachulskiego, oraz doskonale nam znanego Artura Sarnata. Czy te zmiany wyjadą Poloni na dobre? Pokaże czas, ale osobiście uważam, że nie pozwolą walczyć o coś więcej niż ligowy byt. Warto zaznaczyć, iż mecz z Wisła będzie pierwszym meczem o punkty Poloni w sezonie, ponieważ zaplanowane na minioną kolejkę spotkanie z Groclinem zostało przełożone na 23 października. Dlatego aktualna forma zespołu z Konwiktorskiej stanowi pewną niewiadomą, co mam nadzieję w żaden sposób nie przeszkodzi Wiśle w odniesieniu pewnego zwycięstwa.
NAJWAŻNIEJSI PIŁKARZE ZESPOŁU
Bramkarz - Jacek BANASZYŃSKI. Przyszedł do Warszawy z drugoligowego Górnika Polkowice, w którym był liderem drużyny. Potrafił w pojedynkę rozstrzygać o losach meczu, o czym przekonuje historia spotkań Polkowic z Legią i właśnie Polonią.
Sposób gry: Jest zdecydowanie mocniejszy „na linii” niż przedpolu, choć i tam radzi sobie poprawnie. Dysponuje przeciętnym refleksem, który wystarcza na potrzeby i tempo gry naszej ligi, oraz wyłapywanie sygnalizowanych strzałów rywali. Banaszyński przyzwoicie odczytuje ich intencje, skraca kąt, interwencje w sytuacjach sam na sam, spokojnie obserwując ruchy oponentów, w nadziei, że dadzą mu szansę. Dlatego warto szybko podejmować decyzję, szukać markowania strzałów, czy zaskakujących strąceń futbolówki obok „siłowego” sposobu kończenia akcji. Bramkarz Polonii przeciętnie gra nogami, warto do końca go naciskać. Prezentuje dobrą komunikację z defensorami, wiele podpowiadając, korygując ustawienie.
Największe zalety: komunikacja z obrońcami, doświadczenie, gra na linii
Największe wady: gra nogami, interwencje na przedpolu
Klasa piłkarska: 6,5
Wartość dla drużyny: bardzo duża
Prawonożny
Prawa obrona - Marcin KUŚ. Utalentowany, młody zawodnik, który wreszcie wyleczył poważną kontuzję i wraca do ligowego futbolu. W przeszłości zaliczył kilka występów w reprezentacji Polski.
Sposób gry: Dawniej imponował odwagą, częstymi wejściami ofensywnymi i przyzwoitą techniką. Dziś może nie ma jeszcze równie dobrego czucia piłki, ani dyspozycji fizycznej, ale wciąż potrafi sięgnąć po zaskakujące podanie lub strzał, wesprzeć kolegów. Ustawia się szeroko, sensownie blokując prawą flankę. Jest dość zwrotny, o niezłym przyspieszeniu. Gorzej wypada w grze głową, posługiwaniu się lewą nogą, asekuracji. W odbiorze radził sobie poprawnie, dziś jednak może być dużo bardziej zagubiony, mniej zdecydowany. Niemniej, potrafi wydajnie zastawić piłkę, zaatakować ciałem rywala.
Największe zalety: siła strzału, ofensywny styl, wyprowadzanie piłki, wydolność
Największe wady: lewa noga, gra głową
Klasa piłkarska: Dawniej 7
Wartość dla drużyny: wciąż bardzo istotna
Prawonożny
Środkowy obrońca – Rafał SZWED. Należy do najwyższych defensorów w lidze (192 cm), wyróżnia się także niezwykle silnym uderzeniem z lewej nogi.
Sposób gry: Opiera się na ustawianiu, gdyż jego szybkość i zwrotność są równie mizerne jak produkt krajowy brutto Somalii. Podobnie technika, którą może zaimponować tylko osobie lubującej się w surowych i siermiężnych klimatach. Dlatego jest podatny na wszelkie prostopadłe podania, szybkie zwody, błyskawiczne „odejścia” napastnika. Wyprowadza piłki schematycznie, podaje czytelnie, choć gdy trzeba potrafi interweniować konkretnie, od razu wybijając daleko futbolówkę. Z zalet można wymienić praktycznie tylko wspomniany silny strzał i grę głową. Mocno stoi na nogach, od czasu do czasu opuszczając stanowisko w obronie na rzecz podążenia za akcją. Prawą nogę ma bardzo słabą. .
Największe zalety: strzał z dystansu, lewa noga, siła fizyczna
Największe wady: szybkość, technika, zwrotność
Klasa piłkarska: 5
Wartość dla drużyny: ogromna
Lewonożny
Drugi stoper/defensywny pomocnik Antoni ŁUKASIEWICZ. Zawodnik, który zapowiadał się przed dwoma laty niezwykle obiecująco, niestety, na razie nie czyni wyraźnych postępów.
Sposób gry: Zachowawczy. Nieźle walczy w powietrzu i wygląda pod względem kondycyjnym, znacznie gorzej w elemencie techniki, zwrotności i przyspieszenia. Ładnie posługuje się też wślizgiem. Miewa problemy z zajęciem odpowiedniej pozycji na boisku, czasem kiepsko się ustawia, obiegnięcie go na dużej szybkości nie stanowi problemu. Zbyt wolno skraca dystans do napastników, kiepski w asekuracji.
Największe zalety: gra ciałem, zaangażowanie
Największe wady: szybkość, kreatywność, zwrotność
Klasa piłkarska: 3,5
Wartość dla drużyny: istotna
Obunożny
Lewa obrona - Grzegorz JAKOSZ. Został kupiony przez Polonię z Górnika Zabrze, gdzie był najbardziej ofensywnie usposobionym piłkarzem bloku obronnego.
Sposób gry: Ustawia się szeroko, niemal przy samej linii bocznej. Podaje inteligentnie, nie boi się wychodzić do przodu, właściwie pożytkuje wolną przestrzeń. Umie dośrodkować, również z rotacją oraz zablokować składających się do centry przeciwników. W kryciu strefowym czujny, nie pozwala sobie na chaos. Prezentuje przyzwoite wyszkolenie techniczne, stawiające go ponad średnią ekstraklasy. Jest też bardzo groźny w grze głową i w strzałach, dlatego należy otoczyć go uważną opieką podczas stałych fragmentów gry, gdzie lubi czekać na wysokości długiego słupka.
Największe zalety: koordynacja ruchowa, gra w powietrzu, technika, strzały
Największe wady: konsekwencja taktyczna, brak dużego doświadczenia
Klasa piłkarska: 5,5
Wartość dla drużyny: duża
Obunożny
Prawa pomoc - Igor GOŁASZEWSKI. Doświadczony kapitan Poloni, występujący przy Konwiktorskiej już od wielu sezonów. Mimo upływu czasu, wciąż przydatny dla drużyny.
Sposób gry: Wspiera się na dużej wydolności i przyzwoitej technice. Potrafi posłużyć się zwodem, zagrać 1 na 1, dośrodkować. Dysponuje poprawnym przeglądem pola, wciąż niezłą szybkością i umiejętnością dryblingu z prawej nogi. Może występować praktycznie na każdej pozycji, od skrajnego obrońcy, aż po napastnika. Nigdzie jednak nie zaprezentuje dobrej walki w powietrzu, soczystego strzału, dynamicznych akcji kombinacyjnych. Kiepsko podaje, wolno rozgrywa. Do słabszych stron Gołaszewskiego możemy zaliczyć też lewą nogę, ustawianie się, asekurację.
Największe zalety: wytrzymałość, technika, doświadczenie, wszechstronność
Największe wady: gra głowa, lewa noga, jakość podań i rozegrania
Klasa piłkarska: 5,5
Wartość dla drużyny: ogromna
Środkowy pomocnik/rozgrywający - Dariusz DŹWIGAŁA. Drugi po Gołaszewskim najbardziej doświadczony piłkarz linii pomocy, rodowity warszawiak.
Sposób gry: Od lat firmową wizytówką Dźwigały są potężne strzały z rzutów wolnych, bardzo dobry przegląd pola i precyzja podań. Wszystko przy minimalnej ruchliwości i kiepskich walorach motorycznych – jego statyczność i pasywność są równie wielkie jak infantylizm programów Kuby Wojewódzkiego. Nie potrafi dynamicznie przyspieszyć, podbiec, wytrzymać tempa szybkiej gry, obrócić się z piłką i bez niej. Część wad nadrabia ustawianiem się, ale to za mało na ruchliwych oponentów. W starciach z nimi ma tyle do gadania, ile Żyd za okupacji. Nie przeszkodzi Wiśle w powietrznej walce, ani kreowaniem gry kombinacyjnej, gdzie o solidności może jedynie pomarzyć.
Największe zalety: strzał z dystansu i rzutów wolnych, przegląd pola, dokładność podań
Największe wady: kondycja, szybkość, ruchliwość
Klasa piłkarska: 5
Wartość dla drużyny: bardzo duża
Środkowy/lewy pomocnik - Piotr STOKOWIEC. Mimo zmian jakie przeszła POLONIA przed sezonem, zachował miejsce w składzie.
Sposób gry: Nie wyróżnia się niczym z ligowej szarzyzny. Ani wielkim polotem, rozwagą, wyszkoleniem, czy nawet tylko solidnością. Radzi sobie jedynie w asekuracji, wie, gdzie się ustawić. Za oręż ma przeciętną technikę, przegląd pola i dużą ambicję, nic więcej. Umie jeszcze precyzyjnie strzelić, ale rzadko dochodzi do bramkowych okazji. Mizernie wypada pod względem startu do piłki, dynamiki i kondycji. Nie imponuje grą głową oraz w odbiorze. Czyli typowy ligowy „czeladnik”.
Największe zalety: ligowe doświadczenie, ambicja,
Największe wady: walka kontaktowa, gra głową, przyspieszenie, ogólna przeciętność
Klasa piłkarska: 3
Wartość dla drużyny: przeciętna
Lewa pomoc - Adam CICHOŃ. Przybył do Poloni z łódzkiego Widzewa, gdzie był ulubieńcem Franciszka Smudy.
Sposób gry: Stara się „prowokować” zagrożenie pod bramką przeciwnika, szuka podań i okazji. Potrafi wymienić szybkie podania, umie też obrócić się z piłką pod kryciem, poszukać natychmiastowego strzału. Operuje obiema nogami, co trochę utrudnia odczytanie jego intencji. Zdecydowanie gorzej wypada w defensywie, czasem niepotrzebnie faulując, zbyt agresywnie i nieporadnie atakuje przeciwnika. W odbiorze bardziej przeszkadza niż pomaga zespołowi, podobnie przy ustawianiu krycia. Technicznie nie wybija się ponad przeciętność. Dobrze gra głową.
Największe zalety: zwrotność, ruchliwość
Największe wady: defensywa, odbiór
Klasa piłkarska: 4,5
Wartość dla drużyny: spora
W drugiej linii możemy zobaczyć też Łukasza JAROSIEWICZA. To zawodnik bardzo sumienny pod względem taktycznym.
Sposób gry: Ma przeciętny przegląd pola, ale potrafi uderzyć z dystansu, czy dostrzec dobrze ustawionego kolegę. Słabo startuje do piłki, nie imponuje kondycją, miewa okresy przestoju. Gubi się przy szybkiej grze rywali, nie zawsze udanie zajmując pozycję w asekuracji. W odbiorze walczy głownie ambicją, nie umiejętnościami. Podaje w sposób schematyczny i mało dokładny.
Największe zalety: konsekwencja taktyczna, przegląd pola,
Największe wady: gra głową, atak pozycyjny, schematyczność
Klasa piłkarska: 3
Wartość dla drużyny: nikła
Napastnik - Sebastian OLSZAR. Wrócił do naszej ligi po nieudanej przygodzie w Anglii, gdzie piłkę na wysokim poziomie mógł oglądać jedynie z trybun.
Sposób gry: Czujny. Bazuje na dobrym ustawianiu się w rejonie „szesnastki”, tam jest najgroźniejszy. Poprawnie walczy w powietrzu, dysponuje szybkim i precyzyjnym strzałem. Dobrze wychodzi zwłaszcza do prostopadłych piłek z głębi pola, choć nie imponuje szybkością startową, ani prędkością biegu. Technicznie wyrasta zdecydowanie ponad ligową normę, operuje piłką na solidnym poziomie, bez śladów paniki i chaosu pod presją obrońców. Nie udziela się w obronie, słabo absorbuje rywali przy wyprowadzaniu futbolówki. Pod względem fizycznym nie budzi większych zastrzeżeń, nie unika walki kontaktowej. Nasi obrońcy musza otoczyć go uważną opieką, bo potrafi wykorzystać wolne miejsce na murawie.
Największe zalety: strzał, ustawianie się, pokazywanie do podań
Największe wady: gra obronna, szybkość
Klasa piłkarska: 7,5
Wartość dla drużyny: bardzo duża
Drugi napastnik - Benjamin IMEH. Stołeczne media zaczynają kreować go na drugiego Olisadebe równie gorliwie i nachalnie, jak mitologizują i przewartościowują markę, zainteresowanie oraz znaczenie Legii.
Sposób gry: Należy do piłkarzy bardzo szybkich, umiejących strzelać z obu nóg. Dlatego pozostaje trudny do upilnowania – dobre, dokładne podanie na dobieg daje mu znaczną przewagę nad obrońcą. Wiślacy muszą więc na nie uważać i pilnować, by ich nie dostawał. W meczach sparingowych pokazał też, że potrafi odnaleźć się w polu karnym, przeciąć dośrodkowanie, dynamicznie wyjść do centry. Strzela precyzyjnie. Jak każdy Afrykanin prezentuje ładną motorykę, rusza się zwinnie. Teraz przejdę do wad – na pewno jeszcze mocno odstaje pod względem taktycznym, przeciętnie broni. Mimo, iż w sparingach strzelał gole, na jego postawie wciąż może negatywnie odbijać się czynnik aklimatyzacyjny.
Największe zalety: szybkość, motoryka, strzał z obu nóg
Największe wady: konsekwencja taktyczna, defensywa
Klasa piłkarska: na razie trudno wyrokować
Wartość dla drużyny: pokaże czas
TAKTYKA
POLONIA trenera Motyki prezentowała w przedsezonowych sparingach ustawienie 1-4-4-2, które cechowało ofensywne ustawienie pary skrajnych obrońców i dość statyczny środek – tak defensywy jak i drugiej linii. Widać, że nowy trener stara się przestawić „Czarne Koszule” na grę oskrzydlającą, przenosząc tam jej główny ciężar. I nic dziwnego, bo zarówno para stoperów, jak i środkowych pomocników to zawodnicy wolni i mało zwrotni, nie potrafiący skutecznie walczyć 1 na 1 w ofensywie. Dlatego boczni pomocnicy ustawiają się dość szeroko, czekając na podanie, po którym szybkim biegiem zdobędą trochę terenu. Formacje wciąż są wyraźnie podzielone, nie ma dużej wymienności funkcji. Obrońcy koncentrują się na defensywie, za wyjątkiem Szweda sporadycznie angażując w ataku. Natomiast napastnicy dzielą się na wysuniętego, przebywającego maksymalnie blisko bloku obronnego rywali, w osi boiska (Olszar), oraz „wahadłowego”, znacznie częściej zmieniającego pozycję (Ineh). Nigeryjczyk wnosi wiele ruchliwości w postawę zespołu. Mimo statycznego stylu, nadal wiele zależy od Dźwigały, który rozdziela większość piłek, uruchamiając partnerów na skrzydłach i w ataku. Oczywiście należy bardzo uważać na jego rzuty wolne.
POLONIA nie stosuje wydajnego pressingu, ciężar „bronienia” spoczywa głownie na barkach defensorów. Choć trener Motyka dąży do zmian, ustawiają obronę strefową bardzo pasywnie, czekając na rywali, co obniża efektywność podwajania, asekuracji i umożliwia przeciwnikom dynamiczne wejścia środkiem na pełnej szybkości, połączone z rozegraniem popularnej „klepki’. Łukasiewicz ze Szwedem mają nawyk grania w linii, dość blisko siebie. Skrajni obrońcy, w razie konieczności zbiegają bardziej do centrum i przejmują „opiekę” nad napastnikami. „Graficznie” ustawienie Poloni wygląda mniej więcej następująco:
Banaszyński
Kuś Szwed Łukasiewicz Jakosz
Gołaszewski Dźwigała Stokowiec Cichoń
Olszar Ineh
PODSUMOWANIE
Chociaż ostatnie mecze z Polonią kończyły się dla Wisły pomyślnie, nigdy nie należały do „lekkich, łatwych i przyjemnych”. Z reguły bowiem towarzyszył im cień kontuzji w naszym zespole, wynikły z „siłowego” stylu gry „Czarnych koszul”. Niedawno boleśnie przekonał się o tym Kalu Uche. Dlatego na pewno warto w dobie pojedynku z Realem bardzo na nie uważać i dążyć do szybkiego operowania piłką, by nie dopuszczać do doskoku rywali i sytuacji „stykowych”. Poloniści nogi nigdy nie cofną, choćby tylko dlatego, że niewiele potrafią – czymś muszą nadrabiać swoje słabości. Jako zespół są przeciętni technicznie, kiepsko operują piłką i grają kombinacyjnie, wadliwie bronią. Ambicja, ruchliwość młodych, kontrataki i nieustępliwość to ich główne atuty, które muszą w sobotę napotkać na tamę konsekwencji, polotu i aktywności. Nie powinny nam zagrozić, o ile Wiślacy nie zagrają zachowawczo, zbyt oszczędnie przed pojedynkiem z „królewskimi”. Bo z pewnością na to i na brak koncentracji ‘Czarne koszule” będą mocno liczyć. Jeśli szybko wybije im się te nadzieje z głowy i ustawi bezpieczny wynik, pogodzą się z losem, wyrzekną zwiększonej determinacji. Inaczej będą Wisłę nękać, wietrząc szansę i zmuszając do większego wysiłku.
Siła poszczególnych formacji i elementów gry zespołu:
(skala 1-10, jak zwykle zgodna z realiami polskiej ligi):
Bramkarz – 6,
Obrona - 3,
Pomoc – 3,
Linia ataku – 6,
Atak pozycyjny - 2,
Kontratak - 6,
Gra bez piłki – 3,
Gra w powietrzu – 6,
Gra kombinacyjna – 2,
Konsekwencja taktyczna – 4,
Solidność gry defensywnej – 3,
Technika – 2,
Strzały z dystansu – 8,
Stałe fragmenty gry – 8,
Boiskowa determinacja – 5,
Odporność psychiczna – 5,
Dynamika i płynność gry – 2,
Pressing – 2,
Odbiór piłki – 3,
Ruchliwość – 5.
autor: Markus
Czy Cracovia zmienia politykę transferową?
Czy prezes "Pasów" Janusz Filipiak wyda ćwierć miliona dolarów na młodego boliwijskiego stopera? Trenerzy Cracovii nie ukrywają, że widzieliby go w składzie. Ale taki transfer kłóciłby się z deklarowaną polityką transferową klubu.
Dziewiętnastoletni Sergio Antonio Jauregui jest reprezentantem Boliwii. Opuścił zgrupowanie kadry, by przyjechać na testy do Krakowa. Ma ważny kontrakt z Blooming Deportivo Santa Cruz i jeżeli Cracovia poważnie myśli o pozyskaniu zawodnika, musiałaby wyłożyć 250 tys. dolarów.
Dotychczas Cracovia wiązała się z piłkarzami mającymi karty zawodnicze na ręce, czyli pozyskiwała ich za darmo. Czy ta zasada zostanie zmieniona? Raczej nie. - To zbyt duże ryzyko i tyle nie zapłacimy. Miejsce na placu gry w Cracovii jest na tyle dobrą promocją, że będziemy się cenić - mówi kategorycznie prezes Filipiak. Mimo to dziś działacze Cracovii usiądą do rozmów z menedżerem piłkarza Ryszardem Szusterem.
Okazuje się, że "Pasy" obierają teraz nową politykę transferową: będą szukać utalentowanych, ale i nieznanych zawodników poza granicami Polski. Wczoraj z Krakowa wysłano zaproszenia dla trzech z pięciu Nigeryjczyków, którym miał okazję przyjrzeć się dyrektor sportowy Albin Mikulski. Cracovia awizuje ponadto przyjazd dwóch Słowaków i Serba. Z tego grona mają być wybrani dwaj zawodnicy.
Wieloletni kontrakt (proponowany przez Cracovię) i nieuregulowany status klubowy piłkarza jest przeszkodą w podpisaniu kontraktu z 18-letnim Gambijczykiem Ibo. - Nie zgodzę się na dwuletni kontrakt - mówi o propozycji menedżera-piłkarza prezes Filipiak. - Ibo ma szansę szybko wypromować się w Cracovii. Pięcioletni kontrakt zabezpiecza interesy klubu - popiera właściciela trener Wojciech Stawowy. W tej sytuacji Ibo szuka szansy w II-ligowej Jagiellonii i ma się w środę pojawić w Białymstoku.
Garnitury jak Real
Piłkarze, którzy w niedzielę wystąpili w sparingu z Energie Cottbus, mieli wczoraj tylko odnowę biologiczną. Kazimierz Węgrzyn i Krzysztof Radwański ćwiczyli na siłowni, a Paweł Drumlak, Marcin Bojarski i Piotr Giza na boisku. Marek Citko (czeka go badanie USG mięśnia dwugłowego) i Jacek Wiśniewski trenowali indywidualnie. Łukasz Skrzyński (w podstawowej jedenastce), Arkadiusz Baran i Marcin Cabaj przebywali na zgrupowaniu kadry B i wczoraj grali z mecz towarzyski z Niemcami.
Piłkarze myślą nie tylko o treningach, ale i o zbliżającym się (21 listopada) wyjeździe do USA. W czwartek przedstawiciele Vistuli zmierzą zawodników i uszyją im szykowne klubowe garnitury. - Będziemy wyglądać jak Real - cieszy się trener Stawowy.
Źródło: gazeta.pl (wak)
Na razie osobno
Wczoraj piłkarze Cracovii trenowali w mniejszej niż zwykle liczbie. W zajęciach brali bowiem udział zawodnicy, którzy nie uczestniczyli w sparingu z Energie Cottbus. Ci którzy grali, mieli odnowę biologiczną. Nie było też kadrowiczów z reprezentacji Polski B: Marcina Cabaja, Łuksza Skrzyńskiego i Arkadiusza Barana, którzy grali wczoraj z Niemcami. Marcin Bojarski i Paweł Drumlak trenowali już z zespołem, Marek Citko indywidualnie, Jacek Wiśniewski podobnie. Ten pierwszy przejdzie badanie USG w najbliższych dniach. Kazimierz Węgrzyn i Krzysztof Radwański byli na siłowni.
Dziś wszyscy poza kadrowiczami spotykają się o godz. 16 na boisku przy ul. Kałuży, a ekipa będzie w pełnym składzie dopiero w środę. W piątek o godz. 19 Cracovia gra z Polonią Warszawa.
- Nie ma za dużo czasu na przygotowania do meczu - mówi trener Cracovii Wojciech Stawowy. - Przygotowujemy się jak do każdego innego meczu. W niczym nie zakłóca mi pracy to, że nie mam wszystkich zawodników pod ręką. Jeśli chodzi o mecz z Energie, to jestem zadowolony z tego sprawdzianu. Piłkarze grali w takiej konfiguracji w jakiej dawno nie występowali. Ale widać, że to co robią na treningach, przynosi efekt. Ta konfrontacja potwierdziła, że Cracovia ma szeroką i wyrównaną kadrę. Jeśli chodzi o Boliwijczyka Sergio Jaureguiego to prezentuje się bardzo dobrze pod każdym względem. To młody zawodnik, 19-latek, środkowy obrońca, a na tę pozycję trudno znaleźć dobrych piłkarzy. Zostaje na razie do środy i będziemy się starali podpisać z nim kontrakt. Krzysztof Piszczek zaprezentował się bardzo fajnie, zwłaszcza, że długo nie grał.
Jeśli chodzi o Piotra Świerczewskiego, to dopóki nie znajdzie innego klubu, może z nami trenować. Tomasz Podsiadło zaprezentował się bardzo poprawnie, wrócił po wypożyczeniu do Karpat Siepraw, gra w rezerwach.
Jak reaguję na wiadomości o prokuraturze, o postępowaniu PZPN-u przeciwko Cracovii? Chłodno i obojętnie. To jedna z wielu spraw toczących się. Nasi piłkarze dostali wezwania i musieli się zgłosić w charakterze świadków, dla mnie sprawa jest zamknięta.
Źródło: Gazeta Krakowska - Żuk
Pasy maja dwa dni na przygotowania. Polonia miala 10. Ciezko bedzie.
nie 10 a 8 ...
ale to nie ma zadnego znaczenia ...
cięzko owszem będzie bo Polonia ma specyficzny styl gry pressingiem ...
ale jestem dobrej mysli bo porównujac kadry obu druzyn wychodzi , że mamy lepszą ...
:-)
Trzeba dodaz tez ze polonia gra bardzo agresynie ręcz brutalnie i Pasom bedize ciezko zdobyc gola. ale gdy to sie nam uda to bedzie z gorki
ja już nie mogę się doczekać piątku!! :D
pozdrówka dla całej CRACOVII!!!!!!
Przyjedzie ,Vistula"
W piątek o godz. 19, w ramach 9. kolejki piłkarskiej ekstraklasy, Cracovia rozpocznie u siebie zmagania ze stołeczną Polonią. Tym samym ,Pasy" staną przed kolejną szansą wzbogacenia swojego dorobku punktowego, gdyż ,Czarne Koszule" formą specjalnie nie imponują. Krakowska drużyna przygotowuje się do spotkania na własnych obiektach, na stadionie przy ul. Kałuży, codziennie trenując od godz. 16. Tak też było wczoraj, a zajęcia poświęcone były głównie taktyce i elementom motoryki. W treningu nie wzięli udziału jedynie Marek Citko i Jacek Wiśniewski, którzy po urazach mięśniowych pracowali indywidualnie i nie ma szans, żeby w piątek znaleźli się choćby w gronie rezerwowych. - A jutro po treningu tradycyjnie pojedziemy na krótkie zgrupowanie przedmeczowe. Jednakże spotkamy się już o godzinie czternastej. Przyjadą bowiem do nas przedstawiciele krakowskiej ,Vistuli" żeby wziąć miarę na garnitury, w których udamy się po rundzie jesiennej do Stanów Zjednoczonych. Trzeba się przecież odpowiednio prezentować! - powiedział nam trener Wojciech Stawowy.
Źródło: Gazeta Krakowska - Batko
Znów bez Citki ? Szkoda...
źródło: gazeta.pl
O CRACOVIA - POLONIA w TVP
Czwartkowy program "Kawa czy herbata?" (TVP 1 ok. 8.26) poświęcony będzie "meczowi przyjaźni" Cracovia - Polonia Warszawa, do jakiego dojdzie w piątek o godz. 19 na stadionie przy ul. Kałuży.
Prowadzący Jerzy Kisielewski zaprosił do studia znane postaci związane z "Pasami" i "Czarnymi Koszulami". Polonię reprezentował będzie Jerzy Engel (dyrektor sportowy, a wcześniej menedżer), Cracovię zaś wiceprezes Paweł Misior. W dyskusji o historii przyjaźni obu klubów wypowiedzią się też Stefan Szczepłek - dziennikarz "Rzeczpospolitej" (kibic Polonii) oraz Leszek Mazan - wieloletni kibic "Pasów". - Mamy z Polonią podobne losy, łączy nas garbata dola, jaka spotkała nasze kluby po wojnie. Choć przez ostatnie lata obie drużyny ze sobą nie grały, będzie co wspominać - mówi Leszek Mazan.
źródło: Dziennik Polski
Cracovia przed meczem z Polonią Warszawa
Przyjaźń tylko na trybunach
Piłkarze Cracovii przygotowują się do piątkowego meczu I ligi z Polonią Warszawa (godz. 19). To będzie pierwsze po 52 latach spotkanie zaprzyjaźnionych zespołów, dlatego kibice przygotowują dla niego szczególną oprawę (goście mają wejść na stadion za darmo). Gościem specjalnym ma być trener Kazimierz Górski, który wcześniej spotka się w Krakowie z oldbojami obydwu zespołów. Trenerzy Cracovii nie spodziewają się jednak przyjacielskiej atmosfery na murawie, z twardej walki piłkarzy słynie zwłaszcza Polonia.
- Wczorajszy trening poświęciliśmy na ćwiczenie taktyki, szczególnie ataku pozycyjnego z prostopadłymi podaniami. Nie szykujemy na Polonię jakiejś specjalnej broni. Pracujemy nad własnym stylem gry, który daje wiele narzędzi do pokonania rywala - mówi II trener Cracovii Robert Jończyk.
Nie znaczy to jednak, że trenerzy "pasów" nie przeanalizują dokładnie jak rywal gra. Przygotowaniem ściągawki na temat Polonii zajmuje się właśnie Jończyk. - Gra takim samym systemem jak my 4-4-2, bo to szkoła trenera Engela, ale jednak w innym stylu, nie tak dużo bokami, za to z dużą ilością długich podań. Ma raczej jednorodny wyrównany skład bez gwiazd. Igor Gołaszewski, zawodnik z największym doświadczeniem w zespole, może grać na różnych pozycjach w zależności od potrzeb. Najważniejsza cecha gry Polonii to, że jest ostra, często na pograniczu faulu.
Pierwszą wskazówką dla piłkarzy Cracovii będzie więc: - Grać szybko piłką, nie przetrzymywać jej zbyt długo, bo to prowokuje rywala do interwencji, a groźne mogą być zwłaszcza te od tyłu - mówi Robert Jończyk.
Nie bez znaczenia dla krakowsko-warszawskiej konfrontacji może być osoba trenera Marka Motyki: - Na pewno podejdzie do meczu bardzo ambicjonalnie, podobnie jak jego asystent Engel junior. Nastawią zespół na walkę, bo wiedzą, że takim właśnie tak zwanym "gryzieniem trawy" mogą coś z Cracovią zdziałać. Spodziewamy się, że zwycięzcę wyłoni właśnie walka na tym poziomie.
Trenerzy Cracovii nie obawiają się, że po serii dobrych występów ich piłkarze przecenią swoje możliwości: - Czas porażek po wygranej z Zagłębiem był dobrą nauczką dla wszystkich. Pokazał, że nie można nikogo lekceważyć, a wynik trzeba z każdym wybiegać, zagrać w każdym meczu z jak największą agresją - mówi Jończyk.
Pierwszy trener Wojciech Stawowy nie będzie miał dużych problemów ze składem. Wydobrzał już Marcin Bojarski, podobnie jak narzekający na lekkie dolegliwości Paweł Drumlak i Kazimierz Węgrzyn. Za cztery żółte kartki nie zagra Marek Baster. Jedyną niewiadomą pozostaje więc kto go zastąpi. Witold Wawrzyczek błysnął dobrą grą w defensywie w derbach z Wisłą, ale...: - Nasze wymagania wobec bocznych obrońców są większe niż tylko dobra gra w defensywie, muszą też sprawdzać się w ataku. Zmiennika dla Bastera mieliśmy wybrać po sparingu z Energie Cottbus i treningach. Dzisiejszy będzie decydujący. Na razie widać, że Wawrzyczek robi postępy w przystosowaniu się do naszego stylu gry, ale musi robić jeszcze większe - wyjaśnia Jończyk, zastrzegając, że to nie oznacza szansy dla Michała Świstaka. - Decyzja jeszcze nie zapadła.
Dziś Cracovia trenuje o godz. 16 na stadionie przy ul. Kałuży. Do drużyny dołączą już kadrowicze Łukasz Skrzyński, Arkadiusz Baran i Marcin Cabaj, który może być w szczególnie markotnym nastroju, bo jako jedyny z trójki krakowian w ogóle nie zagrał w reprezentacji B przeciwko Niemcom.
(MAS)
Wiadomość zmieniona (13-10-04 01:35)
Marek Motyka: Marzymy o remisie
Doskonale znany w Krakowie Marek Motyka przywiezie w piątek pod Wawel drużynę Polonii Warszawa na mecz z Cracovią. To kluby zaprzyjaźnione, ale na boisku chyba tego nie będzie widać.
Waldemar Kordyl: Od trzech sezonów prowadzone przez Pana zespoły (Szczakowianka, Tłoki Gorzyce, Polonia) regularnie spotykają się bądź to z Wisłą, bądź z Cracovią.
Marek Motyka: Rzeczywiście, znów zagram przeciwko zespołowi z mojego rodzinnego miasta. Jako zawodnik w Cracovii grałem tylko półtora roku, zdecydowanie dłużej występowałem w Wiśle. Mecz zapowiada się jako wielki piknik, ale tylko dla kibiców. Choć Cracovia ma wspaniałą passę, postaramy się pokrzyżować jej plany. Mecz podniesie mi poziom adrenaliny i nie ukrywam, że chciałbym dobrze wypaść.
Pewnie będziecie dodatkowo zdopingowani, bo dyrektor sportowy Polonii Jerzy Engel znalazł sponsora gotowego wyłożyć na "Czarne Koszule" 150 mln euro!
- To ciekawa perspektywa. Jak są dobre wyniki, łatwiej kogoś przekonać do inwestowania w solidną drużynę. Cracovia już ma sponsora, o jakiego my zabiegamy. W przyszłości też chcemy być na "górnej półce" ekstraklasy.
Dzisiejsza Polonia to młody zespół na dorobku.
- Plejada młodych piłkarzy ma się od kogo uczyć. Dariusz Dźwigała i Igor Gołaszewski są autorytetami na boisku i poza nim. Od nich zaczyna się ustawianie składu, pod warunkiem że są w formie. Młodym trzeba dać czas. Analizujemy błędy Polonii, to dopiero trzeci miesiąc pracy. Obyśmy nie musieli dramatycznie walczyć o utrzymanie, tak jak przed rokiem.
Ma Pan receptę na Cracovię? W zeszłym sezonie Tłoki pokonały "Pasy" 1:0.
- Nie czarujmy się: Cracovia była w Gorzycach lepszym zespołem, ale w piłce nie zawsze wygrywa ten, kto ma optyczną przewagę. Wyszła nam jedna kontra Darka Solnicy. Cracovia popełniła jeden błąd w tamtym meczu, za szybko uwierzyła w wygraną.
Na Wisłę też Pan miał sposób. Jako trener Szczakowianki wywalczył Pan dwa remisy 1:1 i 2:2.
- Remisy były zasłużone i pozostał niedosyt. W debiucie pierwszoligowym było 1:1, a gdyby Łukasz Błasiak strzelił gola w sytuacji sam na sam, byłaby sensacja. W Krakowie do 86. min prowadziliśmy 2:1 i tylko przez gapiostwo nie wygraliśmy. Po meczu komentowano, że nastawiłem zespół na zasadzie "rąbania". To nieprawda, graliśmy twardo i zdecydowanie. Tylko faul Abela Salamiego na Marcinie Baszczyńskim był umyślny, pozostałe starcia były przypadkowe. Gramy twardo przeciwko każdej drużynie, a nie tylko Wiśle i Cracovii. Faule biorą się ze słabego poziomu polskiej ligi i słabego wyszkolenia obrońców. Nigdy nie będę nastawiał zespołu na kopanie bez piłki.
Jakie są słabsze strony Cracovii?
- Tego panu nie powiem. Cracovię mamy dobrze rozpracowaną, wiemy o ich atutach i kłopotach. Powiem tylko tyle, że trzeba zneutralizować pomoc Cracovii. Marzymy o remisie. Wygra ten, kto popełni mniej błędów.
A co jest siłą "Pasów"?
- Siłą Cracovii jest zgrany zespół i kombinacyjna gra. Cabaj jest ciekawym zawodnikiem, szybko nie puści gola. W środku obrony Kazimierz Węgrzyn świetnie się trzyma mimo zaawansowanego wieku. Bardzo mocnym punktem jest uniwersalny Łukasz Skrzyński, umie silnie strzelić, nie dał się wygryźć rutynowanemu Robertowi Kolasie. Najsilniejszą formacją jest pomoc z Arkadiuszem Baranem, który niebawem pewnie trafi do kadry A. W ataku są Paweł Drumlak i Piotr Bania.
Źródło: gazeta.pl (wak)
Polonia i Cracovia są jak ojciec i matka
Czekałem 52 lata na mecz moich ukochanych drużyn w ekstraklasie - mówi honorowy prezes Polonii Jerzy Piekarzewski przed piątkowym spotkaniem z Cracovią.
- Komu będę kibicował w Krakowie" To tak, jakby wybierać między matką i ojcem - śmieje się Stefan Friedman, od lat kibic "Pasiaków" i "Czarnych koszul" . Pojęcie "przyjaźń między klubami" , używane często na wyrost, w tym wypadku pasuje jak ulał. W piątek o godz. 19 na stadionie Cracovii spotkają się dwa kluby, które łączy prawie wszystko. - Kameralność, tradycja, szczególna atmosfera i znani ludzie na trybunach - wylicza Friedman.
- To elitarne kluby, szanowały się już w latach 20. Po zakończeniu wojny były kochane przez polskich kibiców, ale nienawidzone przez władzę PRL. Połączyła nas wspólna niedola - wspomina Piekarzewski. - Gdy w 1993 roku Polonia wróciła do pierwszej ligi, powiedziałem, że przed śmiercią chciałbym doczekać jeszcze tylko jednej chwili: meczu w ekstraklasie z Cracovią - dodaje wzruszony.
- Spędziłem w Krakowie dwa wspaniałe lata, zdałem tam maturę. Nigdy, jako warszawiak, nie odczuwałem żadnej wrogości - mówi 76-letni Henryk Misiak, piłkarz Cracovii w latach 1950-1952 (później przeszedł do Polonii, w której pozostał do dziś, wychowując kolejne pokolenia piłkarzy). - Grałem w Krakowie z połową reprezentacji Polski. Gędłek, Rajtar, Parpan, Rybicki, Bobula, bracia Jabłońscy - wymienia jednym tchem.
- Gdy miałem cztery lata, ojciec zabrał mnie na stadion Cracovii. Zakochałem się w tym klubie. Myślałem, że jest jedyny na świecie. Po przeprowadzce do Warszawy wybrałem Polonię, która miała być "ekwiwalentem" Cracovii. Podobną drogę kibica przeszedł Gustaw Holoubek - wspomina Friedman.
Po raz ostatni obie drużyny spotkały się w ekstraklasie w 1952 roku. W drugiej lidze rywalizowały jeszcze w 1996 roku, ale od tego czasu nigdy nie spotkały się w meczu o punkty. - Co rok spotykają się oldboje Polonii i Cracovii. Wspominamy, śpiewamy. Szkoda tylko, że zdrowie nie pozwala mi biegać za piłką - wzdycha Henryk Misiak.
Źródło: Życie Warszawy - Maciej Białek
Jutro Cracovia gra z Polonią. Zagadka tylko jedna
W komplecie zjawili się wczoraj na treningu piłkarze Cracovii, nie wszyscy ćwiczyli jednak na pełnych obrotach. Łukasza Skrzyńskiego po meczu drugiej reprezentacji boli mięsień czworogłowy, wczoraj tylko truchtał.
Marek Citko i Jacek Wiśniewski trenowali indywidualnie. Trener Wojciech Stawowy jedyną zagadkę dotyczącą składu na piątkowy mecz z Polonią (g. 19) rozstrzygnie w dniu meczu. Marka Bastera (pauzuje za kartki) mogą zastąpić Witold Wawrzyczek lub Michał Świstak. Możliwe jest też salomonowe rozwiązanie...
Gdyby zagadkę rozstrzygać po kolorze koszulek, bliżej do gry byłoby wczoraj Wawrzyczkowi. To on miał na sobie seledynowy trykot, który przywdziała na wczorajsze zajęcia reszta zawodników podstawowego składu. - Musi grać częściej obok Węgrzyna, Skrzyńskiego i Radwańskiego, bo nie jest z nimi tak zgrany. Świstak z nimi grywał, więc dobrze się z nimi rozumie - tłumaczył koszulkową zbieżność trener Stawowy. - Szanse obydwu zawodników na piątkowy występ oceniam po 50 procent. Scenariusz meczu z Polonią może być różny. Może będzie taka potrzeba, żeby Wawrzyczek i Świstak zagrali po połówce. Witek zagrał z Wisłą bardzo dobrze, ale tam tylko się broniliśmy. W meczu z Polonią trzeba będzie atakować, nasza gra opiera się na akcjach oskrzydlających, te Witkowi jeszcze nie wychodzą tak dobrze. W piątek na odprawie podamy zawodnikom skład.
Pewny miejsca w bramce jest Marcin Cabaj. Obaj ze Sławomirem Olszewskim byli wczoraj ostro egzaminowani strzałami przez kolegów. Trener nie boi się, że Cabajowi zawodnikowi zaszkodzi dwutygodniowa przerwa w grze (nie wystąpił w poniedziałek w meczu kadry B, siedział tylko na ławce): - Jest bardzo dobrze przygotowany do sezonu. Może był zawiedziony, że nie zagrał w reprezentacji, ale to mądry chłopak. Do bramki Cracovii też przebijał się przez ponad 1,5 roku, być może podobnie zdarzy się w kadrze. Ma obietnice trenerów, że jeżeli podtrzyma formę w lidze, będzie nadal powoływany, z tą różnicą, że będzie już grał.
Kończąca wczorajsze zajęcia treningowa gierka opierała się na dużej liczbie podań z pierwszej piłki. Trener Stawowy podkreśla, że nie dostosowuje swojego zespołu do stylu gry przeciwnika, jednak z agresywnie poczynającą sobie Polonią to będzie przydatna umiejętność. - W meczu z Polonią będziemy mieć mało miejsca, na pewno rywal zastosuje ścisłe krycie, stąd poświęcamy takiemu elementowi jak gra z pierwszej piłki wiele miejsca na treningach. Obojętne jaką taktykę obierze rywal - grę z kontry czy wysoki pressing - trzeba być na obydwa warianty przygotowanym, a więc po prostu grać po swojemu. Zdeterminowanie i zdyscyplinowani taktycznie zadecyduje o wyniku.
Dzisiaj piłkarze mają tylko 45-minutowy rozruch, potem pojadą na przedmeczowe zgrupowanie. Jeszcze dzisiaj będą mieli pierwszą odprawę, w piątek drugą, obie wsparte pokazem audiowizualnym. W piątek na stadionie pojawią się 1,5 godziny przed meczem. W przyszłym tygodniu mają wyjechać na krótkie zgrupowanie do Wisły (o ile starczy na nie pieniędzy w budżecie klubowym - mówi trener), a po nim w sobotę zagrać sparing z Odrą.
Piłkarze Polonii zjawią się w Krakowie już dziś. Ich trener Marek Motyka zapowiada, że jego podopieczni powalczą o jakąkolwiek zdobycz punktową. - Jako były piłkarz Cracovii życzę jej jak najlepiej, ale nie w piątkowym meczu - mówi półżartem.
Mecz przyjaźni
Mecz przyjaźni - tak w Cracovii traktuje się piątkowe spotkanie z Polonią. Spodziewany jest przyjazd około 400 warszawskich kibiców, którzy zostaną wpuszczeni na stadion za darmo. Organizatorzy chcą, by mieli prawo swobodnie wychodzić z sektora przeznaczonego dla kibiców przyjezdnych, co zazwyczaj jest zabronione. Czekają w tej sprawie na zgodę policji. Gościem honorowym piątkowego wieczoru będzie trener Kazimierz Górski, który w piątek po południu będzie promował w Krakowie swoją książkę pt. "Piłka jest okrągła". Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego Maciej Maleńczuk wykona na żywo pieśń stadionową Cracovii, która została zaprezentowana po raz pierwszy przed meczem z Groclinem.
Źródło: Dziennik Polski - MAS
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)