w kronice sportowej pokazali parominutową realcje z meczu! dzieki uprzejmosci canal+ :)
bardzo milo ze strony canalu ze krakowskiej telewizji dali relacje, w pozostalych wiadomosciacyh sportowych w zasadzie podawali tylko wynik...
-
-
sprawozdanie w kronice sportowej
To był biznes, polegający na wymianie. Canal+ dostał od Telewizji Kraków archiwalne materiały z derbów i zrewanżował się materiałem z dzisiejszego meczu. W obu wypadkach na ekranach pojawiły się stosowne informacje.
W Wiadomościach Sportowych po Kronice wypowiadał się Niemiec, który został dziś wybrany ponownie szefem Małopolskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Mecz mu się podobał.
[i]W Wiadomościach Sportowych po Kronice wypowiadał się Niemiec, który został dziś wybrany ponownie szefem Małopolskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej.[/i]
Oto tekst z jutrzejszej "Gazety Krakowskiej" (organ red. Ryszarda Niemca):
Rozbita opozycja
Hala Wisły była w sobotę miejscem Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego w Małopolskim Związku Piłki Nożnej. Jedna z największych organizacji piłkarskich w kraju - zrzesza 698 klubów - po raz pierwszy od kilkunastu lat publicznie wykazała, że jedność w działaniu nie jest już myślą przewodnią małopolskiego futbolu. Niestety te różne spojrzenia na przyszłość organizacji najchętniej prezentowano w kuluarach, co raczej konstruktywnemu myśleniu i działaniu nie sprzyja.
Kandydatów do objęcia stanowiska prezesa początkowo było czterech. Z tego grona szybko wycofał się sądeczanin Adam Sieja, za to niespodzianką było pojawienie się kandydatury Ludwika Starzaka, który do swoich ambicji nie przyznawał się niemal do ostatniej chwili. Konsternacja nastąpiła, gdy jeden z dwóch pewnych kandydatów - w tym momencie prezes ustępujący Ryszard Niemiec - ogłosił z mównicy, że rezygnuje z ubiegania się o ponowny wybór. Taką decyzją usatysfakcjonowany mógł być senator Józef Sztorc, który uznawany był za głównego kontrkandydata Niemca. Ale wówczas rozmowy o przyszłości związku przeniosły się właśnie do kuluarów, emocje z nimi związane było widać po twarzach delegatów. Zwolennicy ustępującego prezesa bez swojego lidera nie byli w stanie w krótkim czasie wypracować nowej koncepcji działań. Pozostało im więc przekonywać prezesa, który rządził związkiem od 1993 r., by jednak zmienił zdanie. Gdy ten cel udało się zrealizować, reszta już okazała się formalnością. Ryszard Niemiec uzyskał od delegatów 339 głosów, Ludwik Starzak 97, a Józef Sztorc 88.
- Decydując się na kandydowanie wierzyłem w swoje zwycięstwo, ale spodziewałem się ciężkiego boju - mówi Ryszard Niemiec. - Takie akurat wyniki są więc dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Tym bardziej że w przeciwieństwie do konkurentów nie prowadziłem żadnej kampanii przedwyborczej. Oni jeździli po terenie, obiecywali, robili biesiady w karczmach. Na pewno odwoływanie się do całego elektoratu wywodzącego się z Ludowych Zespołów Sportowych, by na mnie nie głosowali, było mocno zastanawiającym sygnałem. Jak widać taka agitacja oparta na bezpodstawnych zarzutach zakończyła się fiaskiem. Nowy prezes jednoznacznie stwierdził, że nie widzi w nowym zarządzie miejsca dla swoich wyborczych kontrkandydatów.
Poza wyborami najwięcej emocji wzbudziły sprawy proceduralne związane z zamiarem wprowadzenia zmian do statutu. Dążenia do tego, by ograniczyć liczbę delegatów, co na przyszłość pewnie pozwoliłoby na konstruktywniejsze rozmowy, nie spotkały się z aprobatą zainteresowanych, których w Krakowie pojawiło się 530 na 582 uprawnionych.
Źródło: Gazeta Krakowska - JK
Wybory w MZPN. Czwarta kadencja
Małopolskim futbolem przez najbliższe 4 lata rządzić będzie człowiek, który robi to od 1993 roku. Ryszard Niemiec zdeklasował w sobotę Ludwika Starzaka i Józefa Sztorca.
Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze Małopolskiego Związku Piłki Nożnej skupiło ponad 500 delegatów. Niektórzy poczuli się jak na filmie Hitchcocka, bo zaczęło się od trzęsienia ziemi. Ryszard Niemiec, sterujący związkiem od 11 lat, zapowiedział - zaskakując nawet najbliższych współpracowników, że nie będzie ubiegał się o reelekcję.
Symbolizujący małopolski futbol człowiek uzasadniał, iż przedwyborcze harce konkurentów polegały na chwytach poniżej pasa i on nie chce brać w tym udziału. Po południu zmienił jednak zdanie.
Konkurentów miał zrazu trzech: Adama Sieję (szefa OZPN Nowy Sącz), Józefa Sztorca (szefa OZPN Tarnów) i Ludwika Starzaka z Myślenic (przewodniczącego Komisji Rewizyjnej). Sieja ostatecznie nie podjął wyzwania. W krótkim wystąpieniu, którego znaczenie było niebagatelne, stwierdził, iż władza powinna być blisko Krakowa. Oświadczenie Siei ucięło pogłoski o twardym sojuszu Tarnowa z Nowym Sączem.
W deklaracji programowej prezes pobił rywali elokwencją - tego należało się spodziewać - ale też zdecydowaniem i wszechstronnością. Jego wystąpienie było zwięzłe i zgrabne. Bronił swej koncepcji rozbudowanego systemu rozgrywek (we wszystkich podokręgach samodzielna klasa A, a początkiem klasa C), obiecał też: pogodzenie frakcji w Radzie Trenerów, sprawniejszy szlif talentów (najlepsi do krakowskiej SMS ze stypendiami), promocję sędziów ("aby Listkiewicz mógł wyświęcić naszych najlepszych ludzi"). Zżymał się natomiast na głosy, iż komputeryzacja związku wydatnie zwiększyłaby jego mobilność.
Starzak i Sztorc mówili krótko. Często znaczy to, że dobrze, ale tu ich przedmówca też nie był rozwlekły. Myśleniczanin główny akcent położył na wspomnianą komputeryzację, a senator z Woli Rzędzińskiej - na wyprowadzenie MZPN z ciasnych pomieszczeń przy ul. Krowoderskiej. Tych skądinąd słusznych postulatów nie potrafili jednak obudować. Sztorc musiał nawet uciec się do zapewnień, iż związek pozostanie w stolicy województwa. Starzak zaś nie wziął pod uwagę, że nagłośnienie szwankuje. Jego słowa nie docierały do końca sali.
Pytań było kilka. Ich autorzy głównie sugerowali, iż Sztorc przegrałby z nadmiarem obowiązków. Ten replikował, iż mimo pełnienia kilku funkcji, radzi sobie również we własnym gospodarstwie.
Rozmiar zwycięstwa przekroczył oczekiwania Niemca. Z 534 ważnych głosów, aż 339 padło na niego. Za Starzakiem opowiedziało się 97, a za Sztorcem - 88 osób.
Obrady trwały do północy. Wybrano nowy 34-osobowy zarząd, w którym są m.in. Sieja i Starzak, a nie ma Sztorca, który zrezygnował z walki. Delegatami na grudniowy zjazd PZPN będą: Niemiec, Zbigniew Lach, Mieczysław Karus, Jerzy Kowalski, Aleksander Cimer i Sieja.
autor: MAREK GILARSKI
===
Ryszard Niemiec: Słaby środek piramidy
- Spodziewał się Pan takiego rozstrzygnięcia? - zapytaliśmy prezesa Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
- Byłem przekonany, że jeżeli wygram, to po ciężkim boju. W życiu się nie spodziewałem, że dostanę tyle głosów, zważywszy na to, że nie prowadziłem żadnej kampanii. Moi konkurenci od wielu miesięcy działali, obiecywali, robili biesiady w karczmach, rozsyłali zaproszenia do każdego delegata. Nie spodziewałem się, że agitacja moich kontrkandydatów oparta na pewnych wydumanych zarzutach pod adresem związku, nie patrząc na jego rzeczywiste osiągnięcia, a także i potknięcia po prostu nie poskutkuje. Spodziewałem się, że wysyłanie zaproszeń na papierze senatorskim na pijatyki w knajpach może na niektórych podziałać. Ten, kto się lubi napić i zjeść, to pójdzie. Liczyłem jednak na to, że się głębiej zastanowi i pomyśli "Dlaczego ja mam głosować na tego człowieka, bo postawił?". Miałem też bardzo dużo telefonów, które miały mi wybić z głowy kandydowanie. Przeraził mnie również uniwersał rady wojewódzkiej LZS, który wzywał każdy klub LZS do głosowania przeciwko mnie i uzasadniał to kiepskim stylem sterowania związkiem. Łatwo się domyślić, co by się stało, gdyby 570 klubów LZS rzeczywiście zastosowało dyscyplinę partyjną.
- Jakie jest Pana credo na nową kadencję?
- Umacniać fundamenty małopolskiej piłki. W jej strukturach mamy pewną dysproporcję. Na szczęście Wisła i Cracovia są na poziomie wysokiego wyczynu. Dobrze dzieje się także w dole tej piramidy. Tylko jej środek jest słaby. Będziemy musieli się skoncentrować na szkoleniu w klubach od klasy A do IV ligi i pilnować Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Nie możemy sobie pozwolić, by żaden Korzym ani inny 16-latek miał prawo przejść przez granicę województwa i rozwijać się poza naszym regionem. Ważnym zadaniem będzie również umocnienie podokręgów. Marzy mi się, by w każdym z nich był jakiś człowiek na etacie odpowiedzialny za szkolenie. Wciąż brakuje jednak odpowiednio przygotowanych trenerów. Niektórzy mnie naciągają, by zmienić siedzibę związku, kupować kamienicę, bo ciasno, bo za nisko są pisuary. Tymczasem pieniądze powinny być przeznaczane na szkolenie młodzieży.
- Zanosi się na zmianę siedziby związku?
- To zależy od uchwały zarządu. Ja bym chciał wyprowadzić podokręg Kraków. Wtedy zrobi się bardziej zacisznie. Na pewno nasza obecna siedziba wymaga natomiast modernizacji.
- Pana rywale dużo wspominali o konieczności zmian w zakresie informacji. Działalność związku jest mało eksponowana na zewnątrz...
- Brakuje osób, które by się tym chciały zająć. Myślę jednak, że znajdzie się człowiek od "pi-aru". Rewolucja informatyczna musi się dokonać. Na wiosnę 2005 r. będziemy umieszczać komunikaty w Internecie, sędziowie będą otrzymywać informacje e-mailem.
- Co roku dokładane są nowe klasy rozgrywkowe. System rozgrywek nie jest zbyt rozbudowany?
- Podokręg powinien mieć swobodę kształtowania systemu rywalizacji sportowej na własnym terenie. Przy tej okazji trochę klubów się podciąga wyżej. Dlatego dałem antidotum, by nie było struktury podokręgu bez klasy C.
- Tylko to się niekorzystnie odbija na poziomie...
- Wszystkie przedsięwzięcia determinują koszty. Podróżowanie międzypowiatowe w klasach od C do A musi być w jednym powiecie. Nie boję się o sam dół piramidy. Niech on się rozwija na różne sposoby. Nie nadajmy jej ram. To musi być działalność spontaniczna, oparta na dezyderacie amatorskim. Natomiast pilnujmy struktur od klasy A w górę. Zawodnicy z klasy C nie będą szli do wysokiego wyczynu, do Wisły czy też Cracovii. Ale z klasy A, z okręgówki, IV ligi jak najbardziej.
- Patrząc na Wisłę i Cracovię czasem odnosi się wrażenie, jakby MZPN nie był im potrzebny. Co zrobicie, by krakowskich I-ligowców bardziej ze sobą związać?
- Nie owijajmy w bawełnę. Wisła i Cracovia jako spółki akcyjne na upartego bez MZPN mogłyby się obyć. Natomiast mają rozwinięte zaplecze drużyn młodzieżowych i rezerw. Jest cała armia ludzi, którzy przychodzą do nas załatwiać sprawy tych zespołów. Nie są to spektakularne więzi, ale jesteśmy im potrzebni. (TYM)
===
Michał Listkiewicz: Pokolenie wnuków
Za stołem prezydialnym zasiedli m.in. prezes PZPN Michał Listkiewicz i jego zastępca Eugeniusz Kolator. Nie zostali na niedzielne derby Krakowa. Listkiewicz tłumaczył: - Nie było mnie dość długo w kraju - byłem w Turcji i w innych miejscach z ramienia UEFA. Chcę trochę pobyć z rodziną. Derby obejrzę w telewizji.
- Jak Pan skomentuje wynik głosowania?
- Nie jest on żadną niespodzianką. Ryszard Niemiec jest postacią kultową w małopolskiej i krajowej piłce nożnej. Ma ogromny autorytet, czyste ręce, nieskazitelną opinię i delegaci dali temu wyraz w głosowaniu. Aczkolwiek uważam, że niektóre uwagi na przyszłość są słuszne - na przykład, żeby ta strona, nazwijmy to internetowo-komputerowo-marketingowa jednak mocniej zadziałała. Trzeba też wpuścić do władz więcej świeżej krwi, co zresztą dotyczy też PZPN-u.
- Konkurenci Ryszarda Niemca obiecywali polepszenie stosunków z PZPN-em. Czyli są złe?
- Nie, są dobre. Wiadomo, że Ryszard Niemiec jest postacią nietuzinkową, szczególnie jako felietonista miał czasami teksty, które wyprowadzały mnie z równowagi. On jest jednak ogromną osobowością, więc wiedziałem, że nawet jak pisze złośliwie, to w dobrej wierze. Leży mu na sercu dobro sportu. Faktem jest natomiast, że w jego otoczeniu powinno znaleźć się więcej ludzi z pokolenia nawet nie jego dzieci, a wnuków.
- Generalnie jest zatem spokojnie.
- Małopolski związek wzorowo wywiązał się z imprez, które mu zleciliśmy, tak jak turniej UEFA Regions Cup czy mistrzostwa Europy juniorek. Również współpraca z klubami krakowskimi jest udana. Prezes Wisły Tadeusz Czerwiński jest przewodniczącym Komisji Zagranicznej PZPN i robi to świetnie. Poprawiły się stosunki z Cracovią. Na początku było napięcie związane ze sprawami sędziowskimi i innymi, natomiast teraz z prezesem Januszem Filipiakiem rozmawia się nam doskonale. Jedynym problemem jest brak obiektu. Wcale nie kurtuazyjnie mówiłem, że marzy mi się mecz pierwszej reprezentacji w Krakowie i to nie z Azerbejdżanem, lecz z Anglią lub Francją. Czekamy na ten stadion, bo czasem są takie śmieszne sytuacje, że wozimy swoich gości do Krakowa, by pokazać im to piękne miasto, ale nie możemy rozegrać tu meczu.
Rozmawiał: (MARO)
Źródło: Dziennik Polski
Niemiec to Judasz i ***wa!
Listkiewicz kadzi :
[i]Poprawiły się stosunki z Cracovią. Na początku było napięcie związane ze sprawami sędziowskimi i innymi, natomiast teraz z prezesem Januszem Filipiakiem rozmawia się nam doskonale.[/i]
No naturalnie. Wiadomo, wybory w PZPN się zbliżają...
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)