Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
  • Ranking Typera
    • Regulamin
    • Ranking Typera
    • Oskar Wójcik - swój chłop w obronie Pasów

    • Piłka nożna
    • Rozpoczęto 21.07.2025 o 12:12
      Ostatnia aktywność dwa tygodnie temu o 14:14
      30699 wyświetleń
    • Lakbeti

      2.1K
      2.1K
    • ponad 2 miesiące temu o 20:17
      Post #1733430 11.07.2026 20:17
    Oskar zostawił po sobie super atmosferę, transfer też przeprowadzony bardzo dobrze. Klub nie wypychał go na siłę za 2 mln żeby tylko kasa wpadła jskas, tylko cierpliwie był szukany zespół z top 5 i na pewno brano pod uwagę ryzyko, że transfer się wysypie. Oskar też na siłę nie chciał odejść. Z werderu powiedzieli że liczą na Oskara od pierwszego meczu, więc mam nadzieję że od razu wejdzie do pierwszego zespołu. Cieszy mnie jego szczęście. Oby tylko zdrowie było - trzymaj się chłopaku.
    • GSC, PanP, DiegoKSC oraz Cracoviarkalech lubią to.
    • kaleb

      8.9K
      7K
    • ponad 2 miesiące temu o 12:17
      Post #1733513 12.07.2026 12:17
    Skromny, autentyczny, pracowity, a do tego dobry piłkarz. Powodzenia i dobrej kariery.
    • hank, Andrzej.ksc oraz Lakbeti lubią to.
    • PAS

      3.4K
      3K
    • ponad 2 miesiące temu o 13:23
      Post #1733526 12.07.2026 13:23
    https://www.werder.de/news/maenner/2026-2027/pm-wojcik-09072026
    • Lakbeti lubi to.
    • laurowy

      5.2K
      9.3K
    • ponad 2 miesiące temu o 13:29
      Post #1733528 12.07.2026 13:29
    I Werder do obserwowanych :)
    • GSC lubi to.
    71 dni później
    • RZ1975

      4.4K
      8K
    • dwa tygodnie temu o 14:14
      Post #1748252 21.09.2026 14:14
    wywiad z Oskarem w Gazecie Krakowskiej: Oskar Wójcik, były zawodnik Cracovii: Nie bałem się, przychodziłem do Werderu Brema z myślą, że będę podstawowym zawodnikiem Do czwartej kolejki Bundesligi musiał pan czekać na debiut i stało się! Tak, a na debiut czekałem, bo miałem uraz, który wykluczył mnie na trzy tygodnie, ale już wszystko jest w porządku. Trener powiedział mi, żebym był gotowy. No i mój pierwszy mecz w lidze w Werderze stał się faktem. Czyli był pan nastawiony psychicznie na grę? Zawsze trzeba być gotowym. Jak jesteś na ławce, to musisz zawsze się spodziewać, że możesz wejść i wykorzystać tę szansę, bo nie wiesz, kiedy ona nadejdzie. Niecierpliwił się pan? No bo to była czwarta ligowa kolejka. A nowy zawodnik chciałby pewnie jak najszybciej wejść do tej drużyny. Oczywiście, że się niecierpliwiłem, bo każdy chce grać, nikt nie chce siedzieć na ławce, ale podchodziłem do tego w taki sposób, że wiedziałem, że miałem ten uraz, ale muszę być w stu procentach gotowy, żeby wejść i wtedy udowodnić swoją wartość, a nie wchodzić i grać na osiemdziesiąt procent. Miałem naderwanie mięśnia łydki podczas sparingu. Było to w okresie przygotowawczym, więc wypadł mi jeden sparing i mecz Pucharu Niemiec oraz mecze ligowe. Jak wygląda to zderzenie z Bundesligą? Na pewno, jeszcze będąc w Polsce, oglądał pan mecze, no i teraz z ławki. Diabeł chyba nie taki straszny? Tak jak pan mówi, nie taki diabeł straszny. Gdy pojawiła się kwestia tego transferu wiedziałem, że jestem gotowy. Niczego się nie bałem, przychodziłem z myślą, że będę grał i będę podstawowym zawodnikiem, więc cały czas na to czekam i niczego się nie boję, bo wiem, że jestem gotowy na to, by sobie na spokojnie poradzić. Werder gra czwórką w obronie, trochę inaczej niż w minionym sezonie w Cracovii, gdzie grał pan zwykle w trójce. Troszkę rotowaliśmy w Cracovii, za trenera Elsnera była trójka, potem na chwilę przeszliśmy na czwórkę, potem za kadencji Bartosza Grzelaka była czwórka, więc nie jest to dla mnie jakaś różnica. Jak się pan w ogóle zadomowił w Werderze? Bo to duży przeskok dla zawodnika z ligi polskiej. Jak pan się odnajduje w nowym środowisku? Było troszkę łatwiej, bo są tu Dawid Kownacki i Dariusz Stalmach. Mamy swoją grupkę, w której się trzymamy, więc to na pewno ułatwia życie. Jeśli chodzi o treningi to poziom jest wyższy, większa intensywność, ale można się dostosować i jest wszystko w porządku. Różnice między Ekstraklasą a Bundesligą No właśnie, jakie są największe różnice w treningach w Polsce i Niemczech? Myślę, że chodzi właśnie o tę intensywność. Masz lepszych piłkarzy, więc umiejętności są wysokie, więc co za tym idzie, że musisz szybciej myśleć, wszystko szybciej robić. To jest najcięższe. Pamiętam, jak pana starszy kolega Mateusz Klich w 2011 roku odchodził do Bundesligi do Wolfsburga. No i trafił na trenera Felixa Magatha. Szkoleniowca z żelazną ręką. No i to go trochę zniszczyło. Rozmawiał pan z Mateuszem przed wyjazdem do Niemiec? Tak, pogadaliśmy, ale to już są inne czasy. Mateusz musiał biegać po schodach, czy po lesie, musiał robić ileś tam kilometrów na rowerze, jak miał kontuzję. Teraz jest inaczej. Jak wygląda baza treningowa Werderu, można ją jakoś porównać z Rączną? Wszystko jest w okolicach stadionu, wszystkie boiska. Ciężko to porównać, bo tych boisk nawet nie wiem ile jest, nie liczyłem.… Mieszkam w Bremie, mam dziesięć minut na stadion. Tu jest wszystko, przebierasz się cały czas w tej samej szatni. Na początku było ciężko, bo stadion jest bardzo duży, tu jemy posiłki. Przez pierwszy tydzień to idąc na posiłek parę razy się zgubiłem. Wszystko jest na najwyższym poziomie, więc jest super. Jak u pana z językiem niemieckim? Wiedząc, że wyjedzie pan do Werderu zaczął pan naukę języka, czy znał go wcześniej? Języka nie znałem, bo wcześniej nie uczyłem się niemieckiego, bo nie wiedziałem jaki będzie kierunek mojego transferu. Lekcje zacząłem, jak już wiedziałem, że jest coś bliżej. I teraz uczę się cały czas. A w szatni obowiązującym jest niemiecki, czy angielski? Po angielsku wszyscy rozmawiają, no ale wiadomo, że więcej używają języka niemieckiego, więc fajnie byłoby go umieć, ale jeżeli mówisz po angielsku, to nie ma problemu. Jest pan sam w Bremie? Nie, z moją dziewczyną. A rodzina czasami przyjeżdża. Akurat teraz na mecz przyjechali rodzice, siostra i brat więc zobaczyli mój debiut. Jakie są cele Werderu na ten sezon? Tamten sezon był ciężki. Werder walczył do ostatniej kolejki, bo wszystko mogło się wydarzyć. Myślę, że teraz cel jest na pewno taki, by nie grać o ostatnie miejsca. Celujemy bardziej w środek tabeli. A może i puchary przy dobrych wiatrach? Nigdy nie wiadomo. Dobrze zaczęliśmy, było zwycięstwo z RB Lipsk i teraz „wyciągnięty” wynik z 0:2 do 3:2. Pierwszy mecz nie był po naszej myśli (1:4 z Freiburgiem – przyp.), ale na razie jest w porządku i chcemy to kontynuować. A co przyniesie los? Nigdy tego nie wiesz. Jak by pan porównał poziom Bundesligi i Ekstraklasy? Ciężko mi dokładnie powiedzieć, bo na razie to zagrałem piętnaście minut w Bundeslidze. Tak jak powiedziałem, umiejętności piłkarzy są wyższe, intensywność też, ale nie jest tak, że to jest jakaś ogromna różnica, że idziesz z Ekstraklasy do Niemiec i sobie nie dajesz rady. Treningi są bardzo ciężkie, ale nie jest tak, że umierasz. Kolosalnej różnicy nie ma. A z czym miał pan największy kłopot? Może nie kłopot, tylko po prostu to coś innego dla mnie. W Polsce masz przygotowania cztery tygodnie i zaczynasz ligę, a tutaj jest siedem tygodni. Jest większa objętość treningowa i to się kumuluje. A myślę, że największy kłopot miałem, by wrócić po kontuzji. Pierwsze treningi po niej były bardzo wymagające i w sumie dopiero teraz złapałem rytm. Trener Urban w piątek ogłosił kadrę na mecze Ligi Narodów. Pan wiedział, że nie dostanie go z racji tej kontuzji? Ktoś się kontaktował z panem ze sztabu kadry? Kontaktu nie było, ale rozumiem, że jak nie grasz w klubie, to nie jedziesz na kadrę więc nie spodziewałem się, że dostanę powołanie. Ma pan już za sobą pierwsze szlify i jak zdrowie dopisze to wszystko przed panem. Mam nadzieję, że będę się witać z chłopakami na następnej przerwie reprezentacyjnej. Oskar Wójcik ogląda Cracovię Jeszcze słówko o Cracovii, bo na pewno pan się od niej nie odciął. Ogląda pan mecze „Pasów”? Oglądam cały czas, z chłopakami też rozmawiam, więc jestem na bieżąco. I co, są większe nerwy niż wtedy, kiedy pan grał? Wiadomo, że niefajnie się ogląda jak chłopaki przegrywają, jak nie idzie, ale taki jest sport. Wiadomo, że mają umiejętności i zaraz wrócą na zwycięską ścieżkę. Chyba jest trochę pecha, bo gra nie jest taka zła, jakby sugerowały wyniki. A poza tym te karne przeciwko Cracovii… Przynajmniej kilka było dość kontrowersyjnych. Pecha na pewno trochę jest. Wiadomo, że po drodze był nieprzyjemny mecz ze Zniczem w Pucharze Polski, przegrany w karnych, więc skumulowało się to jakoś. Teraz jest idealna pora, żeby ochłonąć i zacząć wszystko od nowa. Mam nadzieję, że Cracovia zacznie wygrywać, liczę na to i kibicuję mocno. Nie mogę się doczekać, aż w końcu znajdę jakiś czas, żeby przyjechać na mecz. Mam nadzieję, że to się w końcu uda, bo tęsknię za tymi meczami na Cracovii. W sezonie 2024/2025 grał pan jeszcze w rezerwach Cracovii. Gdyby w maju 2025 roku powiedział ktoś panu, że po 16 miesiącach zagra w Bundeslidze, to jak by pan zareagował? Gdyby mi ktoś powiedział, że zagram w Bundeslidze, czy w Ekstraklasie i spełnię marzenie, debiutując w reprezentacji, to bym go wyśmiał, bo ciężko byłoby w to uwierzyć, że z czwartej ligi w rok mogę zagrać w reprezentacji, a potem zrobić transfer do Bundesligi. Cieszy mnie to, bo wiedziałem, że mam umiejętności. Mogłem grać wcześniej w Ekstraklasie, ale nie dostałem szansy. Ale zjawił się człowiek, który dał mi wszystko - trener Luka Elsner i wszystko poszło do przodu. Czy po debiucie jakoś się pan skontaktował z trenerem? Cały czas mamy kontakt. Jak miałem ofertę z Werderu, to był jedną z pierwszych osób, którą zapytałem, co na ten temat myśli. Jak Cracovia dogadała się z Werderem też był drugą osobą, do której zadzwoniłem, bo pierwsza była rodzina. Trener Elsner to taki drugi tata. Pana historia jest jak z bajki o Kopciuszku. Pański przykład pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych w piłce. Jak ktoś jest ambitny, ma szczęście i zdrowie to wszystko jest możliwe. Oczywiście, że tak. Jeżeli ktoś w ciebie uwierzy i ty wierzysz w siebie, to życie to odda. Tylko musisz pracować i czekać na tę szansę. W Cracovii był pan duszą towarzystwa. Jak jest w Werderze? Wiadomo, że to obce środowisko, ale przypuszczam, że charakterologicznie się pan nie zmienił. Dalej jest pan takim wesołkiem i bardzo pozytywną postacią. Miałem trochę łatwiej, wchodząc do nowej szatni, bo jestem osobą otwartą, która szybko łapie kontakty, więc dużo się nie zmieniło. Jest jednak trochę ciężej niż w Krakowie, bo w Krakowie byłem całe życie. Każdego znałem, można było rozmawiać po polsku, było troszkę łatwiej żartować, ale jestem taki sam.
    • hank, niegramotnyj, Andrzej.ksc oraz 2 innych osób lubią to.

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie