Białoruska agencja wojskowa Wajar poinformowała o trwających pracach modernizacyjnych samobieżnych systemów artyleryjskich będących na stanie jej sił zbrojnych, powołując się na pułkownika Rusłana Czechowa, dowódcę Wojsk Rakietowych i Artylerii Białoruskich Sił Zbrojnych. Co więcej, miano zmienić plan szkolenia artylerzystów wykorzystując wnioski z działań na Ukrainie.
Oprócz modernizacji wspomnianych typów uzbrojenia miano zmienić sposób szkolenia białoruskich artylerzystów, który został ulepszony o wnioski i obserwacje z działań wojennych prowadzonych na Ukrainie. Mowa tutaj zapewne o znacznie większej współpracy między jednostką ogniową a bezzałogowcami, które pozwalają na wykrycie celu, korygowanie prowadzonego ostrzału lub nawet "dobicie" ostrzelanego celu. Według generała dywizji Pawła Murawiejko „[i]resort obrony badał wszystkie te aspekty dosłownie krok po kroku" i „dość szybko wprowadzała zmiany w praktycznym szkoleniu żołnierzy[/i]".
„[i]Doświadczenia operacji wojskowej na Ukrainie potwierdzają, że sowieckie systemy artyleryjskie, będące na uzbrojeniu (oddziałów rakietowych i artylerii- przyp.red.), takie jak (samobieżne systemy artyleryjskie) 2S1 Goździk, 2S3 Akacja i 2S5 Hiacynt, wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet BM-21 Grad, po modernizacji wykazują bardzo dobre osiągi. Obecnie trwają prace modernizacyjne w przedsiębiorstwach obronnych Federacji Rosyjskiej i Republiki Białorusi[/i]" – poinformowała wojskowa agencja informacyjna Wajar.
Czechow zauważył, że Białoruś stale rozwija formy i metody użycia swoich jednostek artylerii. „[i]Przepracowaliśmy zmiany, jakie wprowadziliśmy w istniejących podręcznikach i instrukcjach użycia bojowego wojsk rakietowych i artyleryjskich. Szkolenie bojowe zostało zorganizowane zgodnie ze zaktualizowanymi przepisami[/i]" – poinformowała agencja.
Białoruś posiadała w służbie liniowej oraz rezerwie około 500 sztuk samobieżnej artylerii lufowej, oraz prawie 300 wieloprowadnicowych systemów rakietowych, jeżeli spojrzymy na dane sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Część tego wyposażenia mogła zostać przekazana Rosji, dlatego określenie liczby obecnie posiadanych przez Białoruś wspomnianych typów uzbrojenia jest jeszcze trudniejsze. Rekompensować ma to modernizowanie pozostających na uzbrojeniu systemów artyleryjskich jak 2S3 Akacja (około 100 sztuk), 2S1 Goździk (mniej niż 200 sztuk) czy BM-21 Grad (około 120 egzemplarzy). Nie zostało określone, w jaki sposób modernizowane są białoruskie systemy artyleryjskie, jednak można wnioskować, że otrzymują one systemy wymiany danych, kierowania ogniem lub wymieniane są w nich podzespoły na lepsze/nowsze.
-
-
WOJSKOWOŚĆ
Według informacji uzyskanych przez media Niemcy planują wydać 17 mld EUR (80,6 mld PLN) na modernizację obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Zbudowany ma zostać wielowarstwowy system OPL, w skład którego ma wejść 8 baterii zestawu IRIS-T produkcji niemieckiego Diehl Defence.
[i]Bloomberg[/i] donosi, że rząd federalny prowadzi negocjacje z tym przedsiębiorstwem, zaś wartość planowanego kontraktu wyniesie 2-3 mld EUR (9,5-14,2 mld PLN). IRIS-T pozwoliłyby odbudować niemiecką OPL krótkiego zasięgu, co zwiększyłoby możliwości obrony Niemiec i sąsiadujących państw przed środkami napadu powietrznego, w tym atakami rakietowymi.
W ramach planowanej do wydania kwoty Niemcy mają też zakupić izraelski system przeciwrakietowy Arrow 3 za 4 mld EUR (19 mld PLN). Co ciekawe, w niemieckich planach jest także wydanie 10 mld USD (47 mld PLN) na amerykańskie systemy OPL Patriot. Tak duża kwota wskazuje, że może chodzić nie tylko o modernizację posiadanych Patriotów, lecz także o zakup nowych i / lub pozyskanie dużego pakietu amunicji do nich
[img]https://static.dw.com/image/63411755_303.jpg[/img]
Według informacji korespondenta Ukrinformu, sekretarz stanu w MON Wojciech Skurkiewicz miał powiedzieć podczas Sejmowej Komisji Obrony Narodowej o zamiarze szkolenia w Polsce co miesiąc 2 batalionów żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy. Proces ten ma być dostosowany do aktualnych potrzeb Ukrainy.
Polska propozycja ma być najbardziej rozbudowana pod względem szkolenia ukraińskiej armii. Deklarowana jest gotowość do przeprowadzenia zespołowych szkoleń specjalistycznych, w tym szkolenie saperów, kursy medyczne i szkolenie podstawowe. Sekretarz stanu w MON powiedział również, że misja szkoleniowa nie powinna być ograniczona i reprezentować kompleksowy pakiet przygotowania wojsk do operacji bojowych. Powinna się też łączyć z darmowym transferem wyposażenia, na jakim prowadzone jest szkolenie.
Szkolenie Ukraińców w Polsce jest realizowane od początku rosyjskiej inwazji, w tym w ramach misji Unii Europejskiej European Union Assistance Mission Ukraine (EUMAM), w której Polska ma jeden z największych udziałów. Nie bez powodu dowództwo EUMAM zostało utworzone na bazie sztabu 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej z jej dowódcą gen. dyw. Piotrem Trytekiem na czele.
W listopadzie 2022 Polska jako pierwsza w Europie wyszkoliła i certyfikowała ukraiński batalion w ramach misji EUMAM. Ponadto, jak podał sekretarz stanu, Polska zrealizowała już 30 dostaw sprzętu wojskowego dla Ukrainy, a ich łączna wartość przekroczyła 2 mld USD wliczając w to setki pojazdów opancerzonych i duże zapasy amunicji.
Rumuńskie państwowe przedsiębiorstwo zbrojeniowe Compania Nationala Romarm i koncern Hanhwa Aerospace podpisały list intencyjny w sprawie potencjalnego rozpoczęcia lokalnej produkcji południowokoreańskiego sprzętu wojskowego. Uroczyste sygnowanie listu odbyło się w gmachu rumuńskiego ministerstwa gospodarki w Bukareszcie.
W wydarzeniu wzięli udział m.in. minister gospodarki Florin Spătaru, ambasador Republiki Korei w Rumunii Rim Kap-Soo, prezes i dyrektor generalny Hanwha Aerospace Jaeil Son oraz przedstawiciele rumuńskiej spółki. 8 lutego w tym samym miejscu podobny dokument parafowano ze spółką LIG Nex1.
Zawarcie porozumień jest zwieńczeniem trzech wizyt rumuńskich delegacji złożonych w ciągu 5 miesięcy w Republice Korei, w tym w zakładach Hanwha Aerospace w Changwon. Podpisane dokumenty należy odczytywać jako pewien wyznacznik współpracy, a czas pokaże czy przełoży się to na kontrakty i udział lokalnego przemysłu w produkcji dla tamtejszego wojska. Nie podano do wiadomości publicznej jak długo będzie obowiązywać porozumienie.
[i]Zawarte z firmą Hanhwa Aerospace partnerstwo to pierwszy efekt spotkania roboczego w Republice Korei z grudnia. Ministerstwo gospodarki przeznaczyło w 2022 rekordowe środki na modernizację krajowych zdolności produkcyjnych[/i] – powiedział Spătaru.
[i]Ten dokument to początek, dzięki któremu Hanhwa Aerospace chce zbudować solidne partnerstwo z rumuńskim przemysłem zbrojeniowym i wzmocnić swoją obecność w państwach Unii Europejskiej i NATO. K9 to najlepsza armatohaubica samobieżna, którą wykorzystuje dziewięć krajów. Dzięki współpracy z państwami takimi jak Polska, Norwegia i Estonia, rozwijamy się jako zaufany partner NATO[/i] – dodał Jaeil Son z Hanhwa Aerospace .
Warto zauważyć, że jest to wolta w nastawieniu Forțele Armate Române (rumuńskich sił zbrojnych) do zakupu południowokoreańskiego uzbrojenia. Sygnowane dokumenty ułatwiają, ale nie przesądzają o ewentualnym rozpoczęciu lokalnej produkcji wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo, bwp K21 lub AS21 Redback, ahs K9 Thunder kal. 155 mm. Rumunia zainteresowana jest również czołgiem K2 Black Panther (Heuk-Pyo) w procesie modernizacji tamtejszych wojsk pancernych, które w przyszłości mogłyby stać się następcami TR-85M1 Bizonul. W przeciwieństwie do Polski Rumuni
1 lutego br. amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency) wybrała oferty dwóch partnerstw do realizacji projektu opracowania ekranoplanów transportowych (Ground-Effect Vehicle, GEV) o kryptonimie Liberty Lifter, wykorzystujących do lotu nad wodą efekt przypowierzchniowy (Wing-In-Ground, WIG). Zapytanie o informację w tej sprawie opublikowano 18 sierpnia 2021.
Pierwsze partnerstwo składa się ze spółek General Atomics Aeronautical Systems, Inc. (GA-ASI) i Maritime Applied Physics Corporation (MAPC), natomiast drugie z Aurora Flight Sciences (część Boeinga) i Gibbs & Cox i ReconCraft. Otrzymały one po 8 mln USD na realizację prac w ramach 18-miesięcznej pierwszej fazy programu.
Oba zespoły opracują pełnoskalowe demonstratory technologii ekranoplanu taktycznego/strategicznego, zdolnego do transportu ciężkiego wyposażenia wojskowego na duże odległości. Ma dysponować podobnym udźwigiem jak ciężki samolot transportowy Boeing C-17A Globemaster III, a więc przynajmniej 77 519 kg (170 900 funtów). Ma być zdolny do startu i lądowania z powierzchni morza o stanie 4 (wysokość fal od 1,25 do 2,5 m) i utrzymania się na jego powierzchni bez uszkodzeń płatowca przy stanie morza 5 (wysokość fal od 2,5 do 4 m). Wykorzystując efekt przypowierzchniowy, statek ma osiągać pułap lotu do nawet 3048 m (10 tys. stóp). Masa startowa ekranoplanu ma wynosić od 226 800 do 272 200 kg (500-600 tys. funtów), a koszt jednostkowy maksymalnie 340 mln USD (1,5 mld zł).
[i]Cieszymy się, że możemy rozpocząć ten program i nie możemy się doczekać ścisłej współpracy z oboma zespołami wykonawców, którzy dopracują swoje koncepcje projektowe z punktu wyjścia w fazie 1, powiedział kierownik programu Liberty Lifter w DARPA, Christopher Kent. Oba zespoły przyjęły wyraźnie różne podejścia projektowe, które pozwolą nam zbadać stosunkowo dużą przestrzeń projektową podczas fazy 1[/i] – dodał.
Zespół z General Atomics na czele wybrał konstrukcję z podwójnym kadłubem połączonym skrzydłem w układzie średniopłata, aby zoptymalizować stabilność na wodzie i dzielność morską. Ma wykorzystywać rozproszony napęd, złożony z dwunastu silników turbośmigłowych.
Z kolei konstrukcja zespołu pod nadzorem Aurora Flight Sciences ma bardziej przypominać tradycyjną łódź latającą z pojedynczym kadłubem w układzie górnopłata z ośmioma silnikami turbośmigłowymi.
Podczas fazy 1 programu, agencja DARPA będzie współpracować zarówno z zespołami wykonawców, jak i Departamentu Obrony, aby udoskonalić projekty Liberty Lifter, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb i koncepcji operacyjnych. Faza 1 dotyczy realizacji 6-miesięcznych prac koncepcyjnych i 9-miesięcznych prac obejmujących dopracowanie projektu, którego kulminacją będzie wstępny przegląd projektu (Preliminary Design Review, PDR). Przewidziano też dodatkowe 3 miesiące na planowanie produkcji i przeglądy planowania testów oraz demonstracji.
Zgodnie z planem, w połowie 2024 rozpocznie się faza 2 programu, w ramach której nastąpi szczegółowa weryfikacja projektu technicznego (Critical Design Review, CDR), produkcja i demonstracja pełnowymiarowego pojazdu. DARPA przewiduje współpracę z co najmniej jednym rodzajem sił zbrojnych USA i międzynarodowymi partnerami w zakresie tych działań oraz dalszego rozwój koncepcji Liberty Lifter w operacyjny system transportowy.
Ekranoplany mogłyby być wykorzystywane w następujących zadaniach: wsparcia ekspedycyjnych operacji bazowania EABO (Expeditionary Advance Base Operations), rozproszonych operacji morskich DMO (Distributed Maritime Operations), rozproszonej logistyki i logistyki w środowiskach zagrożonych, bojowych operacji poszukiwawczo-ratowniczych CSAR (Combat Search and Rescue), operacji desantowych, operacji z wykorzystanie pojazdów bezzałogowych czy długi patroli arktycznych z małymi ładunkami. Miałyby szczególne znaczenie w działaniach na Oceanie Spokojnym.
[b]Analiza[/b]
Agencja DARPA była już zainteresowana ekranoplanami na początku lat 1990. Po konsultacjach z Rosją, która w czasach ZSRR była pionierem tej technologii na skalę światową, badano koncepcję ogromnego ekranoplanu o nazwie Aerocon Dash-1.6. Miałby mieć 173 m długości, 104 m rozpiętości skrzydeł, 34 m wysokości, 1627 t masy własnej i 4500 t maksymalnej masy startowej. Miał być zdolny do transportu ponad 3000 pasażerów lub 2000 żołnierzy, 32 śmigłowców, 20 czołgów, 4 poduszkowców desantowych czy 300 haubic kalibru 105 mm. Byłby napędzany 20 silnikami odrzutowymi o ciągu 400 kN każdy, co zapewniłoby prędkość do 741 km/h, zasięg do 19 000 km i pułap do 4600 m. Pod koniec 1994 Departament Obrony USA anulował projekt, gdyż uznano że jest zbyt ryzykowny.
Na początku 2000 biuro projektowe Boeing Phantom Works pracowało nad koncepcją także monstrualnego ekranoplanu Pelican ULTRA (Ultra Large TRansport Aircraft), również na potrzeby wojskowe, ujawnioną publicznie w 2002. Początkowo zakładano, iż miał być zdolny do przetransportowania nawet 3000 żołnierzy i 7300 t wyposażenia wojskowego w rejon działań zbrojnych w ciągu do czterech dni. Badano łącznie trzy różne koncepcje, a w październiku 2001 jedna z nich została opatentowana w amerykańskim urzędzie patentowym USPTO. Później ujawniono, że Pelican ULTRA mógłby operować na pułapach od 610 do 914 m przy rozpiętości skrzydeł do 80 m. Teoretyczna maksymalna masa startowa miała wynosić 2700 t.
Do badań na koncepcją włączyła się agencja DARPA. Po modyfikacji projektu, ostatecznie Pelican ULTRA miał mieć 152 m rozpiętości skrzydeł, ładowność 1270 t, pułap praktyczny 6100 m, zasięg 12 000-18 500 km. Mógłby transportować do 17 czołgów M1 Abrams. Ambitnie oceniano wówczas, że do 2020 roku Boeing wyprodukowałby nawet tysiąc takich pojazdów. W 2005 Kongres uznał projekt za nieperspektywiczny i w wewnętrznym raporcie Boeinga z kwietnia 2006 dotyczącym przyszłościowych projektów o Pelican ULTRA już nie wspomniano.
https://www.youtube.com/watch?v=IOnLpXVkkTU&t=1s
- Edytowany
[i]W Polsce powstało białoruskie Pospolite Ruszenie[/i] - informuje telewizja Belsat. Organizacja ma charakter patriotyczny, obronny i sportowy. Szkoli żołnierzy, by mogli walczyć za Ukrainę i Białoruś. Aktualnie grupa liczy 150 członków.
[b]Białoruskie Pospolite Ruszenie[/b]
Jako pierwsza o białoruskiej organizacji informowała telewizja Biełsat. Białoruskie Pospolite Ruszenie to grupa, której celem jest [i]systemowe przygotowanie fizyczne i specjalne, stałe wsparcie materialne i kształtowanie światopoglądu i postaw patriotycznych[/i].
Aktualnie w jej skład wchodzi 150 członków, a oddziały białoruskiej grupy znajdują się w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Białymstoku, Łodzi, Poznaniu, Wilnie i Kownie. Część bojowników po przejściu szkolenia chce pojechać od razu walczyć na Ukrainę.
[b]Szkolenia wojskowe dla ochotników[/b]
Jak zastrzegają założyciele Pospolitego Ruszenia, grupa nie jest konkurencją wobec istniejących wolnościowych organizacji białoruskich ani tym bardziej nie są rozłamowcami.
[i]Pospolite Ruszenie chce szkolić głównie młodych ludzi, nie tylko Białorusinów, ale też ochotników z innych krajów. Zarówno tych, którzy chcą walczyć przeciwko najeźdźcom w ramach Sił Zbrojnych Ukrainy, jak i tych, którzy chcą być gotowi do walki za wolną Białoruś[/i] – podaje telewizja Biełsat.
[b]Chcą być gotowi, gdy upadnie Rosja[/b]
Szef organizacji używający pseudonimu "Husar" powiedział dziennikarzom stacji: [i]Najważniejsze czego chcemy, to przygotowanie jak największej liczby Białorusinów do tej chwili, kiedy upadnie Rosja . Żeby Białoruś nie pozostała pod okupacją rosyjskich wojsk i Łukaszenki[/i].
9 lutego Ministerstwo Obrony Republiki Słowackiej poinformowało, że władze Republiki Federalnej Niemiec przekażą Słowacji dwa artyleryjskie systemy obrony przeciwlotniczej klasy C-RAM MANTIS, które wzmocnią obronę granicy naszego południowego sąsiada z Ukrainą. Poza rakietami niekierowanymi, pociskami artyleryjskimi i moździerzowymi, mogą one zwalczać także lotniczą amunicję precyzyjnego rażenia, pociski manewrujące oraz aparaty bezzałogowe.
Według szefa słowackiego resortu obrony Jaroslava Naďa, Bratysława otrzyma sprzęt bezpłatnie i na stałe. Inicjatywa jest związana z dążeniem do wzmocnienia wschodniej flanki NATO, a rozmowy w tej sprawie trwały od kilku miesięcy. Decyzja o przekazaniu systemu Słowacji została potwierdzona rozkazem dziennym podpisanym przez ministra obrony Borisa Pistoriusa i Generalnego Inspektora Bundeswehry gen. Eberharda Zorna z 6 lutego br. O planach przekazania systemu MANTIS Słowacji poinformowała po raz pierwszy ówczesna minister obrony Niemiec Christine Lambrecht podczas swej wizyty w Bratysławie w grudniu ub.r.
System MANTIS (Modular, Automatic and Network capable Targeting and Interception System – Modułowy Zautomatyzowany i Sieciocentryczny System Wskazywania i Przechwytywania Celów) jest dziełem firmy Rheinmetall Air Defence. Powstał w drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku w związku z zapotrzebowaniem Bundeswehry na system do zwalczania celów klasy C-RAM (Counter rocket, artillery, and mortar), mający służyć do ochrony baz niemieckich jednostek ekspedycyjnych, w tym przypadku w Afganistanie. Ministerstwo Obrony Republiki Federalnej Niemiec zamówiło w 2009 r. dwa systemy MANTIS z terminem dostawy do 2013 r. Ich koszt wyniósł ok. 145 mln EUR, z czego 110,8 mln przypadło na sprzęt, 20 mln na szkolenie w obsłudze i serwisie oraz niezbędną dokumentację, a 13,4 mln na amunicję 35×228 mm z programowalnym rozcaleniem AHEAD (Advanced Hit Efficiency And Destruction). Pierwszy system został przekazany zamawiającemu pod koniec 2010 r., a w marcu 2011 r. formalnie przekazano go Flugabwehrraketengruppe 61 w Todendorf, należącemu do Flugabwehrraketengeschwader 1 w Husum. Osiągnął on wstępną gotowość operacyjną w połowie 2012 r., drugi przekazano pod koniec 2012 r. Ostatecznie MANTIS nie trafił do Afganistanu, a jedynym jego bojowym zastosowaniem była misja w Mali, gdzie sensory radiolokacyjno-optoelektroniczne i stanowisko dowodzenia (bez armat!) wykorzystywano w latach 2018-2021 r. w trybie „sense and warn” (wykryj i ostrzeż) w ramach Wielowymiarowej Zintegrowanej Misji Stabilizacyjnej ONZ w Mali (MINUSMA - United Nations Integrated Stabilization Mission in Mali) do ochrony bazy „Camp Castor” w Gao.
Każdy z niemieckich systemów składał się ze stanowiska dowodzenia i kierowania ogniem BFZ (Bedien- und Feuerleitzentrale), dwóch radiolokacyjno-optoelektronicznych systemów kierowania ogniem i sześciu stanowisk artyleryjskich GDF-020 z 35 mm armatami rewolwerowymi KDG o szybkostrzelności 1000 strz./min i maksymalnej donośności 5000 m. Z racji de facto pełnej automatyzacji działania, bezpośrednią załogę bojową pojedynczego systemu stanowi jedynie czterech żołnierzy, mających swe stanowiska w kontenerze BFZ. Z systemem, jako środek wczesnego wykrywania celów, współpracowała mobilna stacja radiolokacyjna Airbus Defence and Space Luftüberwachungsradar (LÜR) pracująca w paśmie C.
Struktura systemów przekazanych Słowacji ma zostać określona w najbliższych tygodniach, a dostawy sprzętu miałyby się rozpocząć w marcu. Komunikat słowackiego resortu obrony mówi, że w skład pakietu wejdzie stacja radiolokacyjna wykrywania celów o zasięgu 100 km (prawdopodobnie LÜR) i szkolenie słowackich obsług.
https://www.youtube.com/watch?v=6xxcW8H1mfo
8 lutego amerykański Departament Obrony ujawnił informację o zawarciu umowy przez przedstawicielstwa US Navy i Japońskich Morskich Sił Samoobrony (JMSS) z amerykańską firmą Raytheon Intelligence & Space na produkcje i dostawę elementów systemu JPALS (Joint Precision Approach and Landing System).
Pieczę nad realizacją zamówienia na JPALS sprawować będzie amerykańska organizacja zajmująca się kwestiami bezpieczeństwa w trakcie prowadzenia operacji powietrznych ze szczególnym uwzględnieniem jej najtrudniejszego etapu - lądowania na pokładzie okrętu, czyli Naval Air Traffic Management Systems Program Office (PMA-213). JPALS to precyzyjny system naprowadzania wykorzystujący m.in. układ różnicowej nawigacji GPS (DGPS), a także szyfrowane połączenie pomiędzy systemami pokładowymi w samolocie oraz na okręcie. Dzięki temu pilot może wylądować w każdych warunkach hydrometeorologicznych.
Domyślnie system ten jest zintegrowany z samolotami Lockheed Martin F-35. JPALS jest aktualnie instalowany na wszystkich amerykańskich okrętach z ciągłym pokładem lotniczym. Pierwsze otrzymały go śmigłowcowce, na których instalowano go od 2016 roku (zapewniające bezpieczeństwo operacji z wykorzystaniem maszyn F-35B), a od 2021 roku znajduje się on na wyposażeniu superlotniskowców (F-35C). Zawarta de facto już w grudniu ubiegłego roku umowa o wartości 8,6 mln USD umożliwiła Japonii dołączenie do grupy krajów, na okrętach których ten system się znajdzie. Obecnie JPALS zainstalowany jest na brytyjskim lotniskowcu Queen Elizabeth (R 08) oraz na włoskim Cavour (550).
Prace instalacyjne systemu na pokładzie wybranego do tego celu śmigłowcowca Izumo (DDH 183) zostaną przeprowadzone w przyszłym roku. JMSS dysponuje łącznie czterema uniwersalnymi niszczycielami śmigłowcowymi (DDH), właściwie są śmigłowcowcami z ciągłym pokładem lotniczym. Dwa większe, wypierające 26 000 ton, należą do typu Izumo (Izumo DDH 183 i Kaga DDH 184 w służbie od 2015 roku), a dwa kolejne należące do typu Hyūga wypierają 19 000 ton (Hyūga DDH 181 i Ise DDH 182 w służbie od 2009 roku).
Warto pamiętać, że zgodnie z obecną interpretacją artykułu 9 japońskiej konstytucji (Nihon koku kenpō dai kyū-jō) kraj ten nie może posiadać uzbrojenia ofensywnego, w tym: międzykontynentalnych pocisków balistycznych, jakiegokolwiek innego uzbrojenia z głowicami atomowymi, klasycznych lotniskowców i samolotów bombowych.
18 grudnia 2018 roku japoński rząd zatwierdził koncepcję modernizacji obu jednostek typu Izumo do roli lekkich lotniskowców z zaokrętowaną grupą lotniczą składającą się z maksymalnie 28 samolotów V/STOL typu F-35B. Zdecydowano się podzielić to na dwa etapy, w pierwszym najważniejsze prace dotyczą wzmocnienia strukturalnego pokładu lotniczego, by wytrzymał obciążenie wynikające z przyjmowania samolotów, a także zwiększenia jego odporności na oddziaływanie gorących gazów silnikowych z lądujących maszyn. Ponadto zainstalowane mają zostać dodatkowe agregaty prądotwórcze, które zapewnią możliwość obsługi amerykańskich samolotów. Drugi etap obejmie m.in. modyfikację kształtu dziobowej części pokładu startowego. Obecnie okręty te mają kształt trapezoidalny, podczas gdy docelowo mają mieć kształt prostokątny, zwiększając tym samym bezpieczeństwo operowania Lightningów II z pokładu. W trakcie tej fazy zmodyfikowane zostaną także wewnętrzne pomieszczenia.
30 grudnia 2019 roku Ministerstwo Obrony Japonii (Bōei-shō) zatwierdziło budżet na 2020 rok, w którym ujęto stosowne środki na konwersję obu okrętów. W 2019 roku złożono także zamówienie na 42 samoloty F-35B. Prace przy pierwszej fazie modernizacji zainicjowano na prototypowym Izumo w 2020 roku w stoczni JMU (Japan Marine United) w Kure w prefekturze Hiroszima. Druga faza ma zostać rozpoczęta dopiero pod koniec 2024 roku. Kaga do stoczni na realizację pierwszej fazy modernizacji trafiła w 2022 roku. W odróżnieniu od Izumo zakres realizowanych prac został nieznacznie zwiększony, gdyż podczas 14 miesięcy, jakie okręt spędzi w stoczni, ukończone mają zostać wszystkie przedsięwzięcia związane z pokładem startowym. Tym samym druga faza, którą zaplanowano na marzec 2027 roku, obejmie jedynie pomieszczenia wewnętrzne. Mimo początkowych założeń nie zdecydowano się na dodanie na okrętach skoczni, przez co efektywność zaokrętowanych samolotów będzie mocno ograniczona. 3 października 2021 roku dwa należące do amerykańskiej piechoty morskiej samoloty F-35B, ze składu 242. Dywizjonu Myśliwskiego (VMFA), po raz pierwszy wylądowały (pionowo) na pokładzie Izumo, by następnie wystartować (poziomo). Była to pierwsza od 75 lat operacja lotnicza zrealizowana na pokładzie japońskiego okrętu przez samoloty bojowe.
[img]https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2023/02/USMC_F-35B_conducting_a_vertical_landing_aboard_the_JS_Izumo.jpg[/img]
Przy wyporności pełnej 26 000 ton okręty typu Izumo legitymują się wymiarami 248x38x7,5 m. Dzięki napędowi skonfigurowanego w układzie COGAG z czterema turbinami gazowymi GE/IHI LM2500IEC o łącznej mocy 84 000 kW, jednostki te są w stanie rozpędzić się do prędkości 30 węzłów. Uzbrojenie stricte obronne składa się z dwóch systemów artyleryjskich Raytheon Mk15 Phalanx Block 1B oraz dwóch systemów rakietowych Raytheon SeaRAM. Załoga (w roli śmigłowcowca) składa się z 520 osób.
Rosyjscy hakerzy zakłócili kontakt między kwaterą główną NATO a samolotami wojskowymi, które niosły pomoc ofiarom turecko-syryjskiego trzęsienia ziemi. Za cyberatakiem prawdopodobnie stoją hakerzy z grupy Killnet. Ze swojej działalności są dobrze znani również w Polsce.
Rosyjscy cyberprzestępcy zakłócili kontakt między bazą NATO a samolotami wojskowymi, które koordynowały udzielanie pomocy ofiarom turecko-syryjskiego trzęsienia ziemi. Jeden z urzędników NATO potwierdził, że Sojusz został dotknięty cyberatakiem i że stoją za nim hakerzy z grupy Killnet.
Grupa hakerów Killnet przyznała się do ataków DDoS (ataku typu rozproszona odmowa usługi - red.), ale nie podała szczegółow przeprowadzonej operacji: "Przeprowadzamy ataki na NATO. Szczegóły w zamkniętym kanale (Telegramu – red.)".
[b]Atak typu DDoS[/b]
Na czym polegał atak? Witryna Kwatery Głównej Dowództwa Operacji Specjalnych NATO była niedostępna przez kilka godzin, aż do czasu kiedy udało się odeprzeć DDoS. Atakiem został dotknięty także m.in. program Strategic Airlift Capability (SAC).
Jeden z C-17 miał otrzymać ostrzeżenie o zakłóceniach w komunikacji za pośrednictwem sieci ACARS (Aircraft Communications Addressing and Reporting System). Przekazano informację o ataku typu DDoS na sieć NR NATO, która ma służyć prawdopodobnie do przesyłania poufnych danych. Kontakt z jednostką nie został utracony, ale atak grupy Killnet miał utrudnić działania pomocowe – wskazuje The Telegraph. Obecnie samoloty SAC mają być używane do transportu sprzętu służącego do poszukiwania i ratowania ofiar trzęsienia ziemi.
Jeden z urzędników NATO miał zapewnić, że Sojusz kwestie związane z bezpieczeństwem cybernetycznym traktuje „bardzo poważnie”.
[b]Działania grupy Killnet[/b]
Grupa Killnet prowadzi swoje działania poprzez atakowanie stron internetowych wybranych przez siebie celów. W połowie maja 2022 roku hakerzy wypowiedzieli wojnę 10 państwom wspierającym Ukrainę – w tym Polsce. To oni m.in. stali w lipcu 2022 roku za cyberatakiem na strony polskiej Policji .
Hakerzy na swoim koncie przez ostatnie miesiące mają już wiele kampanii m.in. cyberatak na Departament Skarbu USA, ataki na strony internetowe kilku amerykańskich stanów, a także lotnisk. To także oni przeprowadzili atak na stronę internetową Parlamentu Europejskiego po tym, jak w UE zadecydowano o uznaniu Rosji za państwo sponsorujące terroryzm.
Atak DDoS (ang. Distributed Denial of Services) skutkuje tymczasowym lub wielokrotnym (w odstępach czasu) odłączeniem systemu/serwisu/usługi i powoduje niedostępność. Tego typu ataki nie zmieniają zatem przebiegu wojny, ale stanowią niedogodność - nie tylko dla władzy, ale też obywateli obcego państwa.
13 lutego 2023 rano izraelska policja zatrzymała dziesiątki osób w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji w Ministerstwie Obrony. Skala przestępstw jest szacowana na miliard szekli (blisko mld PLN). Śledztwo było prowadzone przez ostatni rok.
Według informacji [i]IsraelDefense[/i], dziesiątki wykonawców, prawników, właścicieli przedsiębiorstw oraz pracowników działów inżynieryjnych i budowlanych MO Izraela stworzyło kartel korupcyjny. Mieli oni fałszować setki przetargów prowadzonych przez resort. Oskarżenia dotyczą też nadużycia zaufania, spisków i prania brudnych pieniędzy. Jeden z kontrahentów podejrzanych o udział w aferze miał być zaangażowany w interesy z organizacją przestępczą Abu Latif. Śledczy twierdzą, że członkowie kartelu przestępczego uzyskiwali informacje i inne korzyści nie tylko od urzędników resortu obrony, ale także przedstawicieli sił zbrojnych.
Podczas szeroko zakrojonych czynności, które odbyły się dziś rano, izraelska policja przejęła konta bankowe, nieruchomości, luksusowe samochody i zegarki, duże kwoty w gotówce i dokumenty. Podejrzani byli przesłuchiwani w różnych miejscach. Później zostali postawieni przed sądami w sprawie przedłużenia aresztów.
[i]Możliwe, że Łotwa zwiększy wydatki na obronność do 3% PKB wcześniej niż planowano, czyli przed 2027 r.[/i] - oświadczyła w poniedziałek minister obrony tego kraju Inara Murniece.
Zgodnie z projektem budżetu na bieżący rok wysokość wydatków na obronność na Łotwie ma wynieść 2,25 proc. PKB, zaś w latach następnych odsetek ten ma wzrosnąć odpowiednio do 2,4% i 2,5% PKB.
Jak podkreśliła szefowa resortu obrony, Łotwa planuje zakup pocisków przeciwokrętowych Naval Strike Missile (NSM), systemów obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu i artylerii rakietowej.
[i]Mamy osiągnąć 3% PKB do 2027 r., ale biorąc pod uwagę te projekty, które muszą przyspieszyć, myślę, że osiągniemy poziom 3% przed 2027 r. Ma to na celu jedynie wzmacnianie krajowej obronności[/i] - powiedziała w poniedziałek minister, cytowana przez agencję BNS.
Serwis przypomina, że Łotwa planuje przeznaczyć na obronę powietrzną 600 mln euro w latach 2023-2025. Na szczycie NATO w Madrycie w ubiegłym roku Łotwa i Estonia podpisały list intencyjny w sprawie wspólnego zakupu systemu obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu. Jesienią zaś łotewski resort obrony rozpoczął rozmowy w sprawie zakupu NSM. Ministerstwo także planuje nabyć sześć systemów HIMARS.
--------
[i]Łotwa musi być gotowa na szybkie odparcie ewentualnego zbrojnego ataku, bo warunki geograficzne nie pozwalają nam na prowadzenie długotrwałej walki[/i] - uważa pułkownik Kaspar Pudans, przyszły dowódca Gwardii Narodowej Łotwy (Zemessardze).
Pułkownik, pytany o to, jakie wnioski może wyciągnąć łotewska Gwardia Narodowa z działań ukraińskiej armii, zaznaczył, że formacja nie może brać udziału w długoterminowym konflikcie.
[i]Powinniśmy być w stanie odpowiedzieć na atak i zatrzymać przeciwnika jak najszybciej, na samym początku konfliktu[/i] - powiedział Pudans, cytowany w poniedziałek przez agencję BNS.
Jak dodał, łotewskie uwarunkowania geograficzne nie pozwalają temu krajowi na prowadzenie długotrwałych operacji.
Pudans również podkreślił, że Gwardia Narodowa musi skutecznie działać w sferze informacji i cyberbezpieczeństwa.
[i]Zemessardze to około 10 tys. osób, które dobrowolnie zgłosiły się do obrony kraju. W ubiegłym roku do formacji dołączyło ok. 2 tys. ludzi[/i] - podaje łotewski nadawca LSM.
14 lutego minister obrony Królestwa Norwegii Bjørn Arild Gram potwierdził, że jego państwo zamierza przekazać Siłom Zbrojnym Ukrainy partię czołgów podstawowych.
Królestwo Norwegii ma zamiar przekazać Ukrainie osiem czołgów Leopard 2A4NO i do czterech „czołgów specjalnego przeznaczenia”. Oslo wprawdzie nie deklaruje zamiaru przekazania amunicji czy części zamiennych, ale Gram zapewnił, że norweskie władze sfinansują ich zakup. Na ten cel norweskie władze przeznaczą 250 mln NOK za pośrednictwem funduszu European Peace Facility. Norwegowie mają też wziąć udział w szkoleniu ukraińskich żołnierzy w zakresie obsługi czołgów Leopard 2, co wg Grama ma odbywać się w Polsce. Gram powiedział, że [i]celem norweskiego wsparcia dla Ukrainy jest umożliwienie temu państwu obrony przed rosyjskimi atakami oraz odzyskania kontroli nad własnym terytorium[/i]. Stwierdził, że [i]Ukraina pilnie potrzebuje wsparcia międzynarodowego, dużego i trwałego[/i] podkreślając równocześnie duże znaczenie norweskiego wsparcia udzielonego Ukrainie. Premier Królestwa Norwegii dodał, że decyzja o przekazaniu Ukrainie czołgów i pojazdów wsparcia zapadła po przeprowadzeniu konsultacji między rządem a dowództwem sił zbrojnych. Zapowiadana norweska pomoc dla Ukrainy ma mieć wartość ok. 75 mld NOK na przestrzeni pięciu najbliższych lat.
Ukraina otrzyma osiem spośród 52 czołgów Leopard 2A4NL, które na początku obecnego stulecia Norwegia kupiła od Niderlandów. Po kilku latach przeszły one drobne modyfikacje, obejmujące m.in. wymianę środków łączności wewnętrznej i zewnętrznej czy wyrzutni granatów dymnych. Po tym zabiegu czołgi otrzymały nowe oznaczenie Leopard 2A4NO. Do dziś w służbie pozostaje 36 (lub 37) czołgów. Z planów ich modernizacji zrezygnowano w 2018 r., decydując się na otwarty przetarg, w którym zwyciężył niemiecki Leopard 2A7 Leopardy 2A7NO dla Wojsk Lądowych Królestwa Norwegii. Nie wiadomo, czy czołgi dla Ukrainy będą pochodziły „z linii”, czy też Norwegia sfinansuje remont części z kilkunastu zmagazynowanych pojazdów. Co do pojazdów towarzyszących, Norwegia przekaże ich maksymalnie cztery, nie wiadomo zresztą, które to będą wozy. Według norweskich władz będzie to przedmiotem konsultacji między Oslo a Kijowem. Wojska Lądowe Królestwa Norwegii (Hæren) dysponują kilkudziesięcioma mostami szturmowymi, pojazdami inżynieryjnymi i wozami zabezpieczenia technicznego zarówno na podwoziu Leoparda 1, jak i Leoparda 2. Ukraina ma więc kilka opcji do wyboru.
- Edytowany
[i]Chcielibyśmy, żeby na wschodniej flance NATO powstało jak najwięcej magazynów uzbrojenia na wypadek jakiejkolwiek napaści [/i]- mówił w środę prezydent Andrzej Duda.
Prezydent Duda podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem w Brukseli mówił o wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu. "[i]Chcielibyśmy, żeby na wschodniej flance NATO powstało jak najwięcej magazynów uzbrojenia Sojuszu Północnoatlantyckiego, tak żeby to uzbrojenie tam było zgromadzone na wypadek jakiejkolwiek napaści, żeby pozostawało w dyspozycji sił sojuszu, które na tym terenie się znajdują lub na ten teren przybędą[/i]" - mówił Andrzej Duda.
Argumentował, że dzięki obecności infrastruktury na wschodniej flance ewentualne przybycie sił sojuszniczych będzie szybsze. "To jest dla nas bardzo ważne i chcielibyśmy, żeby w tym zakresie te decyzje były podejmowane. O tym na pewno będzie dyskutowała Bukaresztańska Dziewiątka, o to ja także dzisiaj pytałem sekretarza generalnego. Z punktu widzenia Polski jest to sprawa najważniejsza" - mówił prezydent.
Podkreślił przy tym, że Polska realizuje wielkie zakupy uzbrojenia. "To będzie bardzo duże wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Chcemy być samowystarczalni, jako wiarygodny element stabilności i obrony terytorium sojuszu" - podkreślił Andrzej Duda.
[b]Nowe plany ws. bezpieczeństwa dla wschodniej flanki NATO?[/b]
Podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem NATO prezydent Duda przypomniał, że w Polsce w dniach 20-22 lutego odbędzie się wizyta prezydenta USA Joe Bidena, a także zaplanowane w jej trakcie spotkanie państw Europy Środkowej należących do NATO, czyli Bukareszteńskiej Dziewiątki. W imieniu swoim i prezydent Słowacji Zuzany Czaputowej - jak mówił Duda - przekazał Stoltenbergowi zaproszenie na szczyt B9.
[i]Będziemy dyskutowali o sytuacji bezpieczeństwa w naszej części Europy, na wschodniej flance NATO, bo to jest element, który nas najbardziej interesuje, także w perspektywie zbliżającego się szczytu całego Sojuszu Północnoatlantyckiego w Wilnie[/i] - mówił prezydent.
Jak podkreślił Duda, był to również temat rozmowy z sekretarzem generalnym NATO. [i]Wyraziłem nasze nadzieje i oczekiwania z polskiej strony, że oczekujemy nowych planów bezpieczeństwa, nowych planów dla naszej części Sojuszu, nie tylko dla Polski, ale także dla państw bałtyckich, dla pozostałych państw wschodniej flanki z południa, planów gotowości, które będą skutkowały, że w przypadku jakiejkolwiek napaści na którekolwiek z państw Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance, ta reakcja Sojuszu sprowadzająca się do wykonania artykułu 5 będzie natychmiastowa, jak najszybsza[/i] - podkreślił.
[b]Duda: Chcemy, żeby zebrała się przynajmniej brygada pancerna dla Ukrainy[/b]
Prezydent Duda podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem w Brukseli mówił m.in. o wsparciu dla Ukrainy. Podkreślił, że w ramach działań sojuszniczych na Ukrainę dostarczane są w tej chwili z Wielkiej Brytanii czołgi Challenger. "[i]To także czołgi z Kanady, które już w tej chwili przybyły, Leopardy, to będą czołgi od nas z Polski, to oczywiście czołgi i dodatkowa infrastruktura z Niemiec, która też została Ukrainie obiecana. To bardzo nowoczesne czołgi - Leopard wersja 2A6[/i]" – wymieniał.
[i]Bardzo jesteśmy za te donacje wdzięczni. Chcemy, żeby zebrała się przynajmniej brygada pancerna dla Ukrainy. Mamy nadzieję, że może uda się sformułować kilka brygad[/i]– mówił Duda.
Przypomniał, że dwa dni temu odwiedził 10. Brygadę Kawalerii Pancernej w Świętoszowie na Dolnym Śląsku, gdzie ukraińscy czołgiści przygotowywani są do obsługi czołgów Leopard. [i]Współdziałają tam z naszymi instruktorami instruktorzy z Norwegii, Kanady, więc ta współpraca sojusznicza w przygotowaniu żołnierzy ukraińskich jest pełna[/i] – wskazał prezydent, dziękując przy tym sekretarzowi generalnemu oraz sojusznikom.
Prezydent poinformował, że z sekretarzem generalnym Sojuszu Jensem Stoltenbergiem rozmawiał także o swoich spotkaniach w najbliższych dniach. Przypomniał, że odwiedzi m.in. Londyn, gdzie spotka się z premierem Rishim Sunakiem oraz królem Wielkiej Brytanii Karolem III. [i]Będę również na konferencji w Monachium, gdzie spodziewam się spotkania w formule, którą my nazywamy Trójkątem Weimarskim. To będzie spotkanie z Emmanuelem Macronem, prezydentem Francji i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem[/i] – mówił.
[i]Będziemy dyskutowali o współpracy, budowaniu sfery bezpieczeństwa, jedności Sojuszu, tego wszystkiego, co w tym momencie jest dla nas najważniejsze[/i] – zapowiedział Andrzej Duda.
--------------------------
[i]NATO będzie bronić każdego centymetra terytorium Polski i całego terytorium Sojuszu Północnoatlantyckiego[/i] - zadeklarował sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg po spotkaniu z prezydentem Polski Andrzejem Dudą.
[i]NATO będzie bronić każdego centymetra terytorium Polski i całego terytorium Sojuszu Północnoatlantyckiego[/i] - mówił Stoltenberg podczas wspólnej konferencji prasowej z Dudą.
Dziękował też polskiemu prezydentowi za zaproszenie do udziału w szczycie Bukaresztańskiej Dziewiątki, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Warszawie i w którym udział ma wziąć m.in. prezydent USA Joe Biden.
[i]Szczyt ten wyśle mocny sygnał o jedności i zdecydowaniu Sojuszu[/i] - podkreślił Stoltenberg.
[b]Polska wnosi ogromny wkład do Sojuszu Północnoatlantyckiego[/b]
[i]Na konferencji prasowej w Brukseli po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą, sekretarz generalny NATO zaznaczył, że głównym tematem ich rozmowy była wywołana przez Rosję wojna na Ukrainie. "Niemal rok od brutalnej inwazji prezydent Putin nie pokazuje, aby przygotowywał się do pokoju. Wręcz przeciwnie: uruchamia nowe ofensywy, ostrzeliwuje cywilów, miasta, infrastrukturę krytyczną[/i] - mówił Stoltenberg.
[i]Putin musi zdać sobie sprawę z tego, że nie może wygrać. W tym celu musimy nadal szybko zapewniać Ukrainie broń i amunicję, której potrzebie do odbicia terytorium i przetrwania jako suwerenny naród[/i] - podkreślił Stoltenberg i zaznaczył, że [i]Polska odgrywa wiodącą rolę w tych wysiłkach, udzielając znaczącego wsparcia militarnego, pomocy humanitarnej, ekonomicznej, a także w zakresie szkolenia[/i] - powiedział.
[b]Rola Białorusi w wojnie[/b]
Sekretarz generalny NATO mówił też o roli Białorusi w tej wojnie. Jak wskazywał, siły rosyjskie znajdują się na terytorium tego pąństwa, zaś Białoruś pogłębia swoją integrację polityczno-militarną z Rosją. "[i]Wzywamy Białoruś, żeby zakończyła swoje współuczestnictwo w tej wojnie[/i] - podkreślił.
Według Stoltenberga, mierzymy się dziś z największym kryzysem bezpieczeństwa od pokolenia. [i]W związku z tym[/i] - mówił - [i]podejmowane są kolejne kroki, żeby wzmocnić obronność NATO. "Wzmacniamy naszą obecność i gotowość od Morza Czarnego do Morza Bałtyckiego, w tym również w Polsce. Myśliwce ze Stanów Zjednoczonych i Niderlandów pomagają w ochronie polskiego nieba. Baterie Patriot z Niemiec również pomagają w obronie, a tysiące żołnierzy NATO jest w Polsce po to, żeby pomagać odstraszać agresję[/i]" - mówił.
Stoltenberg podziękował Dudzie za jego osobiste zaangażowanie na rzecz NATO i współpracy euroatlantyckiej, a także za wsparcie Ukrainy.
[i]Podczas gdy francusko-niemiecka oś jest zmęczona, NATO coraz wyraźniej dokonuje zwrotu w stronę swojej wschodniej flanki, gdzie Polska wyrasta na militarnego lidera Europy[/i] – ocenia w czwartek brytyjski dziennik [i]The Times[/i].
Gazeta wskazuje, pisząc o czwartkowej wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Londynie oraz przyszłotygodniowej wizycie prezydenta USA Joe Bidena w Polsce, że nawet jeśli podczas nich nie zostaną ogłoszone żadne decyzje w sprawie przekazania Ukrainie samolotów F-16, [i]to jest pewne, że trwa ważny zwrot w kierunku wschodniej flanki NATO[/i].
[b]Środek ciężkości w Europie przesunął się na wschód[/b]
[i]The Times[/i] cytuje generała Bena Hodgesa, byłego dowódcę amerykańskich wojsk lądowych w Europie, który mówi: [i]Wydaje się, że środek ciężkości w Europie przesunął się na wschód. Szwecja i Finlandia zmieniły swoje pozycje w kwestii obronności, państwa bałtyckie stoją mocno, Rumunia wzmacnia swoje pozycje wojskowe na Morzu Czarnym[/i].
Ale jak zaznacza gazeta, na czele tego trendu jest radykalna modernizacja polskich sił zbrojnych.
[b]Oś francusko-niemiecka jest zmęczona[/b]
[i]Tradycyjny motor integracji Europy, oś francusko-niemiecka, wygląda na dość zmęczoną. To właśnie prezydent (Emmanuel) Macron, który kiedyś deklarował śmierć mózgową NATO, nawoływał do strategicznej autonomii Europy (+co tak naprawdę oznacza bezpieczeństwo bez USA+, mówi Hodges) i marzył o wspólnej przestrzeni z Rosją sięgającej od Lizbony do Władywostoku. To właśnie prezydent Francji i Olaf Scholz, kanclerz Niemiec, wyobrażali sobie, że prezydenta (Władimira) Putina można przekonać do zaniechania inwazji. Tymczasem Polska i kraje bałtyckie nie miały wątpliwości, że gazociąg Nord Stream jest częścią złowrogiej strategii uzależnienia Europy, zachodniej i wschodniej, od rosyjskiej energii. Okazało się, że mieli rację[/i] – przypomina [i]The Times[/i].
Wskazuje, że dowodem na przesuwanie się środka ciężkości w Europie jest debata na temat przekazania Ukrainie czołgów Leopard, w której Polska osiągnęła to, do czego dążyła, choć zdaniem gazety, Niemcy też ostatecznie z tej sytuacji jakoś wybrnęły.
[b]Dwóch przegranych: rosyjskie wojsko i Macron[/b]
[i]Dwóch przegranych tego pierwszego roku wojny jest więc oczywistych: rosyjskie wojsko, które zostało zdemaskowane jako źle dowodzone i skorumpowane, oraz Macron, który okazał się być pozbawiony kontaktu ze Wschodem. Oczywiście Scholz był przez cały czas obiektem krytyki, ale szybko podjął działania w celu skorygowania energetycznej zależności Niemiec od Moskwy[/i] – ocenia brytyjski dziennik.
Wskazuje, że jeśli Polska naprawdę chce wykorzystać szansę na zostanie wielkim graczem, musi zrobić dwie rzeczy: po pierwsze musi trzymać się swoich ambitnych planów wojskowych i zapewnić, że Stany Zjednoczone będą honorować jej rolę jako państwa de facto frontowego, a po drugie musi znaleźć więcej sposobów na współpracę z Niemcami w zakresie pomocy w walce z Putinem.
Chińskie ministerstwo handlu ogłosiło w czwartek, że wpisało amerykańskie koncerny zbrojeniowe Lockheed Martin i Raytheon Technologies na listę [i]niesolidnych podmiotów[/i] za sprzedaż broni Tajwanowi, który według Pekinu jest częścią ChRL.
Według komunikatu chińskiego resortu Lockheed Martin i Raytheon Missile and Defense Corporation, spółka zależna Raytheon Technologies, zostały objęte zakazem [i]angażowania się w działania importowe i eksportowe związane z Chinami[/i].
[i]Żadna z tych firm nie sprzedaje uzbrojenia do Chin. Raytheon odmówił komentowania sprawy, a z Lockheedem nie udało się skontaktować[/i] – podała agencja Reutera.
[b]Balon niezgody[/b]
[i]Działania Pekinu wpisują się w zaostrzone relacje pomiędzy dwiema największymi gospodarkami świata. Tarcia nasiliły się w ostatnich tygodniach w związku z zestrzelonym nad USA chińskim balonem, który według Waszyngtonu był narzędziem szpiegowskim, a według Pekinu[/i] – zabłąkanym balonem meteorologicznym.
Komunistyczne władze w Pekinie zakazały również obu korporacjom inwestowania w Chinach, zakazały członkom ich kadry kierowniczej wjazdu do kraju i nałożyły na nie grzywny w wysokości podwójnej wartości umowy sprzedaży broni Tajwanowi. Według Pekinu kary muszą być zapłacone w ciągu 15 dni, ale nie jest jasne, jak władze chińskie zamierzają wyegzekwować to żądanie – podkreśla Reuters.
[b]Sankcje bez możliwości wyegzekwowania[/b]
Lockheed i Raytheon już kilkakrotnie były celem ogłaszanych chińskich sankcji w związku z dostawami uzbrojenia na Tajwan. W 2019 i 2020 roku Pekin informował o nałożeniu na nie sankcji, ale nie wyjaśnił, na czym miałyby one polegać, ani jak miałyby być egzekwowane.
Pekin uznaje demokratycznie rządzony Tajwan za część terytorium ChRL i dąży do przejęcia nad nim kontroli, nie wykluczając przy tym możliwości użycia siły. Stany Zjednoczone nie utrzymują formalnych stosunków dyplomatycznych z Tajwanem, ale uchodzą za jego największego sojusznika i dostawcę uzbrojenia. Każda taka transakcja wywołuje gniewne reakcje Chin.
Abrams ze sztuczną inteligencją .
https://defence24.pl/przemysl/abrams-ze-sztuczna-inteligencja
Nowy, rządowy zespół uderzeniowy ds. walki z zagrożeniami technologicznymi z Rosji i Chin ma wykorzystywać narzędzia analityczne i wywiadowcze do usprawniania walki z zagrożeniami takimi jak m.in. cyberataki, cyberszpiegostwo czy wrogie przejęcia firm.
Zespół do zadań specjalnych znany jako Disruptive Technology Strike Force to wspólna inicjatywa amerykańskich ministerstw: handlu i sprawiedliwości, a także wiceprokuratorki generalnej Lisy Monaco.
Ogłosiła ona jego powstanie podczas dyskusji nt. przeciwdziałania wrogiemu wykorzystaniu technologii w londyńskim Chatham House.
[b]Jakie będą cele nowego zespołu?[/b]
Według Monaco, jego działania będą nakierowane przede wszystkim na walkę z reżimami autokratycznymi, które chcą [i]przewagi taktycznej przez pozyskiwanie, wykorzystywanie i nadużywanie dysruptywnych technologii, innowacji zasilających nową generację możliwości militarnych i związanych z bezpieczeństwem narodowym[/i].
[i]Do tej pory monitorowaniem np. wrogich przejęć w sektorze technologicznym zajmowała się Komisja ds. inwestycji zagranicznych (CFIUS), a ministerstwo sprawiedliwości bardzo często korzystało z jej pomocy celem badania nadużyć wobec amerykańskich zasobów i technologii. To jednak nie wystarczy, aby skutecznie walczyć z zagrożeniami[/i] – uważa wiceprokuratorka generalna.
[b]Potrzeba adekwatnych środków[/b]
Jej zdaniem CFIUS zaczynała swoją działalność niemal 50 lat temu w innej epoce, w której zagrożenia technologiczne miały zupełnie inny wymiar.
Obecnie ryzyko płynie głównie nie z inwestycji w fizyczne zasoby, ale z transakcji, w których przedmiotem przejęć są zbiory danych, oprogramowanie i algorytmy.
[i]Powstanie zespołu ma wzmocnić wykorzystanie danych analitycznych i wywiadowczych, a także ożywić współpracę w zakresie partnerstwa publiczno-prywatnego w USA na rzecz kluczowych sektorów, takich jak np. branża czipowa[/i] – zapowiedziała w Londynie Monaco.
USA przekazały Czechom 200 mln USD jako rekompensatę za wysłanie broni i sprzętu wojskowego na Ukrainę. Darowizna jest uzupełnieniem 106 mln USD, przyznanych Pradze w 2022 w ramach FMF (Foreign Military Financing). Przekazane środki mają posłużyć do uzupełnienia zapasów mocno uszczuplonych dostawami broni Ukrainie.
Od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą w lutym 2022 Czechy są jednym z czołowych dostawców uzbrojenia dla Kijowa. Wysłały na Ukrainę dużą liczbę czołgów i innych pojazdów wojskowych pamiętających czasy sowieckie. Część z nich została zmodernizowana.
Czeski przemysł naprawia także ukraiński sprzęt uszkodzony w czasie walk. Na początku lutego państwowa VOP CZ zawarła porozumienie na ten temat z Ukroboronpromem.
Czesi uczestniczą również w walkach na Ukrainie. Rząd w Pradze zezwolił formalnie na ich udział w wojnie w ramach Legionu Ochotników Cudzoziemskich.
https://defence24.pl/przemysl/jak-upadl-brytyjski-przemysl-pancerny-lekcja-dla-polski-defence24-tv
[i]Musimy mieć armię tak silną, żeby żadna inna nie odważyła się nas zaatakować. Doktryna oszczędzania na armii prowadzi donikąd, dlatego inwestujemy w rozbudowę polskiej armii i nowoczesny sprzęt, przeznaczamy do 4% PKB na uzbrojenie[/i] - powiedział w sobotę w Krakowie premier Mateusz Morawiecki.
[i]Musimy mieć armię tak silną, żeby żadna inna nie odważyła się nas zaatakować. Doktryna oszczędzania na armii prowadzi donikąd, dlatego inwestujemy w rozbudowę polskiej armii, rozbudowę sprzętu, nowoczesnego sprzętu, którego dzisiaj tutaj zobaczyłam bardzo wiele[/i] - mówił szef rządu w Jednostce Wojskowej "NIL" im. gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa "Nila" w Krakowie.
Podczas konferencji prasowej podkreślił, że coraz więcej sprzętu pochodzi z naszej krajowej produkcji i jest to supernowoczesny sprzęt, kompatybilny ze sprzętem NATO. [i]Ale, oczywiście, współczesne pola walki to także logistyka[/i] - wskazał. [i]Widzimy doskonale dzisiaj na polu walki na Ukrainie, że bez sprawnej logistyki, bez dobrego zaplecza, nawet ogromna armia, jaką jest armia rosyjska, karleje. Nie daje rady z lepiej zorganizowanym, lepiej wyposażonym i dobrze uzbrojonym przeciwnikiem, jakim jest armia ukraińska. I to jest też nasz plan, nasza strategia i nasza nadzieja, granicząca z pewnością, że nasza ojczyzna jest właśnie bezpieczna[/i] - zaznaczył.
Jak zaznaczył, polska armia jest powiększana, od 2015 roku wzrósł zarówno jej stan liczebny, powołane zostały nowe rodzaje sił zbrojnych, ale także [i]znakomicie poprawiliśmy uzbrojenie polskiej armii, poprawiliśmy je poprzez zakupy zagraniczne, ale poprawiliśmy je również poprzez produkcję krajową[/i].
[i]Nasz rząd nie oszczędza na armii, wydajemy bardzo dużo środków właśnie po to, aby armia była coraz bardziej nowoczesna, bo albo będziemy mieli armię wystarczająco silną, żeby odstraszać wroga, albo Putin i jego zbiry znowu będą mogli tutaj grozić, szantażować i realizować swoją nikczemną politykę[/i] - zaznaczył premier i wspomniał o szeregu inwestycji w polskie zakłady zbrojeniowe i wysokich nakładach z budżetu państwa na obronność.
[i]Przeznaczamy do 4% PKB na uzbrojenie, to może być w tym roku ze wszystkich państw NATO najwyższy procentowy udział wydatków na uzbrojenie, na cele militarne[/i] - podkreślił.
Premier powiedział także dziennikarzom, że z krakowskiej jednostki wojskowej połączył się z polskimi żołnierzami w Iraku. Wyjaśnił, że podziękował im za służbę i przyznał, że chce podziękować także wszystkim żołnierzom służącym zagranicą, [i]bo to oni również budują siłę polskiej armii[/i]. [i]Nasi sojusznicy, amerykańscy przede wszystkim, wiedzą doskonale, że tak jak my pomagaliśmy w Afganistanie, pomagamy cały czas w Iraku, tak jak oni mogą na nas liczyć, tak i my - jak powiedział prezydent Biden - możemy liczyć na nich, na żołnierzy amerykańskich, którzy w dużej liczbie stacjonują dzisiaj na terytorium RP[/i] - dodał szef rządu.
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (2 użytkowników)
Goście (2)