Poniżej artykuły z dzisiejszego i sobotniego DP, autorstwa Andrzeja Stanowskiego:
- [url=http://www.dziennikpolski24.pl/pl/sport/hokej/1267716-cracovia-dala-rade-zloto-wyrwala-rywalom-z-gardla-zdjecia.html]LINK! [dziennik.krakow.pl][/url] - artykuł bezpłatny
- [url=http://www.dziennikpolski24.pl/pl/sport/hokej/1267848-zostawiaja-serce-na-lodzie-zdjecia.html]LINK! [dziennik.krakow.pl][/url] - artykuł bezpłatny
i trzeci artykuł: (wklejam dla tych, co nie mają dostępu)
[quote="Andrzej Stanowski - Dziennik Polski - 02.04.2013"]
CRACOVIA. - Mieliśmy w ostatnim, finałowym meczu w Jastrzębiu dużo szczęścia, zwłaszcza w pierwszej i w drugiej tercji, ale fortunie trzeba pomóc. A moi koledzy byli w piątek fantastyczni, grali z niebywałą determinacją. Jestem z nich dumny - mówi 36-letni hokeista Cracovii Daniel Laszkiewicz.
[b]Kapitan "Pasów" twierdzi, że nie byłoby tego mistrzostwa bez gorącego dopingu kibiców. - Byli z nami na dobre i na złe przez cały sezon, na naszym lodowisku nawet po przegranych meczach żegnali nas oklaskami. Byli mocną grupą w Jastrzębiu, zagłuszyli miejscowych kibiców. Kiedy w nocy z piątku na sobotę około godziny 2 wróciliśmy na lodowisko w Krakowie, witało nas kilkuset kibiców. Były śpiewy, race, wielkie hokejowe święto - dodaje D. Laszkiewicz.[/b]
Po finałowym meczu ogromnie wzruszony był strzelec trzech bramek, 34-letni Leszek Laszkiewicz, który miał łzy w oczach. - To jest cudowne, to jest rewelacyjne. 11 lat temu, kiedy grałem w Unii Oświęcim, spotkaliśmy się w finale z GKS Katowice i po sześciu meczach było 3:3. O złotym medalu miało zadecydować spotkanie w Katowicach. Gospodarze byli bardzo mocni, ale udało nam się wygrać 2:1 i zdobyliśmy tytuł mistrza Polski. Dzień później na świat przyszła moja córka Laura. Teraz w najbliższych dniach, może godzinach oczekuję przyjścia na świat kolejnej córki - Lenki. Sytuacja się powtarza, to coś niebywałego. To, co się dzieje, jest dla mnie wyjątkowe, magiczne. Zdobyłem złoto na lodowisku, na którym stawiałem pierwsze kroki - mówi L. Laszkiewicz, który urodził się i wychował w Jastrzębiu. Ma już w dorobku 8 medali krajowych (5 z Cracovią, 3 z Unią Oświęcim) i jeden zdobyty z Milano Vipers.
Na pytanie, czy czuje się bohaterem meczu, L. Laszkiewicz odpowiada: - Zawsze mówię: nieważne kto strzela. Ważne, żeby zespół wygrał mecz. Zgoda, ja zdobyłem bramki, ale ilu chłopaków rzuciło się pod strzały rywali? Ilu wybiło "gumę" zmierzającą do bramki? To też były decydujące momenty. Wszyscy pracują na to, by wygrywać.
Jeszcze więcej złotych medali na swoim koncie ma 35-letni obrońca Jarosław Kłys. Z Unią Oświęcim zdobył ich 7, z Cracovią 4. - Pierwszy medal zdobyłem przed 17 laty, ale każdy sprawia ogromną radość. Dla takich chwil warto żyć, warto trenować. Po tym, gdy Jastrzębie wyrównało stan gier na 3:3, siedliśmy w szatni i powiedzieliśmy sobie przed ostatnim meczem: albo dziś wygramy, albo nie ma co wracać do Krakowa. Będzie wielki wstyd. Chłopcy niesamowicie się spięli. Bardzo pomogli nam kibice - mówi.
32-letni Rafał Radziszewski bronił w play-off jak w transie. - Koledzy świetnie grali w obronie, nie mogłem ich zawieść. Parę dni odpocznę i trzeba jechać na zgrupowanie kadry przed mistrzostwami świata - mówi. Do kadry z Cracovii powołani zostali też L. Laszkiewicz, Damian Słaboń, Sebastian Kowalówka, Kłys i Patryk Noworyta.
W Wielką Sobotę trener Rudolf Rohaczek przyszedł na stadion przy ul. Kałuży na święcenie pokarmów. Zaprezentował kibicom puchar, który Cracovia otrzymała od PZHL. Kibicom powiedział: - Bez waszego wsparcia nie byłoby tego sukcesu. Ponad 1,5 tys. krakowskich fanów odpowiedziało okrzykiem: "Heja, heja, heja, Cracovia mistrzem hokeja".
Andrzej Stanowski
[/quote]
[hr]
[quote=knur]
[...] ale jak szedłem z hali do samochodu miejscowi zrobili coś na kształt szpaleru i bili mi i Karvinowi (i kilku jeszcze naszym) brawo - no, tego się nie spodziewałem. klasa. podobne oznaki spotkały nas jak już wyjeżdżaliśmy, tym samym szpalerem w tłumie miejscowych.
[/quote]
Jesteś pewien Knurze, że to było dla Was? Po meczu, przed wejściem na Jastor od strony kawiarni zebrali się kibice JKH by podziękować swoim zawodnikom. Widać to na tym filmie: [url=http://www.tujastrzebie.pl/wiadomosci,hokej-zloty-medal-jedzie-do-krakowa,wia5-3270-3973.html]KLIK![/url] od 04:00 minuty.
-
-
(GLOS) PLAY - OFF 2013 (temat zbiorczy) - Gramy o złoto! (GLOS) | Daniel Laszkiewicz prosi o fanatyczny doping!
Knur z Karvinem byli tak zrobieni, ze widzieli szpaler nad glowami...
Knur, Karvin - czyli, ze cos jakby slub kawalerzysty i moment wyjscia z kosciola? Piekne!
Tez poprosze o kieliszek nastepnym razem :)
Knur ma rację, wszystkim robili ten szpaler, mojej skromnej osobie również haha
jednak spoko jest wygrywać na wyjazdach :) i nic tak nie cieszy jak popsucie im przygotowanej bazarowej fety.
torreador na śląsku mamy już jednego przyjaciela który często na wspomaga, między innymi przy pozdrawianiu Tyskich cała hala buczała, nie wspominając o rzucaniu w naszych hokeistów serpentynami zwiniętymi, no i na koniec grupa z rogu hali głośno wyrażające swoje zdanie o nas !
więc bardzo dobrze że poszło jeeeeebać jeeebać jastrzębie !!!
Wreszcie mam swobodny dostęp do internetu po powrocie ze Świąt ! :D
Jak ja żałuję, że nie mogłem być z Wami na tym ostatnim meczu (chociaż byłem obecny sercem), a byłem na wszystkich poprzednich 6-ciu i żałuję że nie mogłem być na lodowisku po przyjeździe Mistrzów do Krakowa ! :( Jak ja Wam zazdroszczę !
Cóż, siła wyższa, trza było jechać na Święta z rodziną ! Przynajmniej w tv na żywo obejrzałem mecz od końcówki 1-szej tercji ! :)
Ale jedno jest pewne: Hej, Heja, Heja, Cracovia Mistrzem Hokeja ! :) I to wynagradza wszystkie żale i boleści ! :D
- Lekarz w szpitalu miał niezły ubaw, jak oprócz połamanego brata, zobaczył mnie bez zębów i ze zszytą wargą. Spytał nas, czym się zajmujemy... - Leszek Laszkiewicz, jeden z głównych bohaterów finału Polskiej Ligi Hokejowej, opowiada o trudnej drodze hokeistów Comarch Cracovii po złote medale mistrzostw Polski.
"Pasy" w wielkim stylu zapracowały na miano rewelacji sezonu. Najpierw sensacyjnie wyeliminowały w półfinale obrońców tytułu i głównych faworytów - Ciarko PBS Bank Sanok. Z kolei w pełnym dramaturgii finale pokonały JKH GKS Jastrzębie.
O losach tytułu zadecydował dopiero siódmy, ostatni mecz. Klasą dla siebie był w nim lider Cracovii - Leszek Laszkiewicz, który strzelił trzy bramki. Przełom marca i kwietnia to niezwykle gorący okres dla Leszka. Po niesamowicie ciężkich play offach sięgnął po piąty mistrzowski tytuł z Cracovią i ósmy w karierze (wcześniej trzy zdobył z Unią Oświęcim). Po krótkim odpoczynku świątecznym pojechał już na zgrupowanie reprezentacji przed MŚ, a lada chwila może urodzić mu się druga córeczka.
- Jest już po terminie, ale musimy uzbroić się w cierpliwość i jeszcze trochę poczekać. Właśnie jestem w drodze na zgrupowanie kadry. Trudno powiedzieć, czy uda mi się być przy porodzie, bo możemy w tym czasie jechać z reprezentacją na mecze kontrolne na Węgry. Ale cóż, takie jest życie hokeisty. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić. Podobnie było, gdy rodziła się moja pierwsza córka - Laura. Dostałem trzy dni wolnego i musiałem jechać na mistrzostwa świata, wtedy grupy A.
Gratulacje za tytuł, za to jak poprowadziłeś drużynę do zwycięstwa w decydującym meczu. W ogóle za to, co zaprezentowaliście w całych play offach. Dramaturgia, poziom - chyba zgodzisz się, że takich play offów dawno już nie było?
- Pod względem dramaturgii na pewno. Także dlatego, że wygraliśmy, choć nie byliśmy uważani za głównych faworytów. Również z tego powodu było to dla nas tak wspaniałe w tym roku. Radość przeogromna! Jeśli nie oczekujesz za dużo, a potem wygrywasz złoty medal, to jest szok i niedowierzanie. Wiara była - nie powiem. Każdy z nas chciał wygrać i robił wszystko, aby tak się stało. Zaangażowanie było niesamowite.
Po meczach z Sanokiem mówiło się, że to był przedwczesny finał, a tymczasem Jastrzębie potwierdziło, że nie przez przypadek gra w finale.
- Wiem, że nasz trener mówił o meczach z Sanokiem, że to przedwczesny finał, ale ja tak nie uważam. Jastrzębiu naprawdę niczego nie brakowało. To superdrużyna. Patrząc na cały sezon w ich wykonaniu, można powiedzieć, że był to jeden - obok Katowic - zespół, który grał na równym poziomie przez cały sezon. Należał im się finał i pokazali, że są świetną drużyną. A przecież zdobyli też Puchar Polski w bardzo dobrym stylu. Poza tym półfinał to półfinał, a w finale presja jest dużo większa. Z kimkolwiek by się nie grało, to zawsze jest już wielkie zmęczenie i inne nastawienie.
Po sukcesie, jakim było pokonanie Sanoka, można było się zastanawiać, czy uda się wam zachować maksymalną koncentrację. Tymczasem w finale wygraliście trzy pierwsze mecze. W jaki sposób udało się wam tak zmobilizować?
- Jak już się jest w finale, to więcej nie trzeba nikogo mobilizować. Każdy wie, że to są ostatnie mecze i nie można się oszczędzać. Zawsze powtarzaliśmy sobie, że trzeba dać z siebie wszystko. Po tym, gdy z trzy do zera, zrobił się remis w całej serii, niektórzy mówili, że byliśmy już zbyt pewni siebie, ale ja tak nie uważam. Zawsze, bez względu na to czy wygrywaliśmy, czy przegrywaliśmy, cały czas cierpliwie czekaliśmy na upragniony sukces, ostatni krok. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo go postawić, bo powtarzam: drużyna Jastrzębia naprawdę była bardzo silna.
Przed decydującym meczem nie dzwonili do Ciebie znajomi z Jastrzębia?
- Od kiedy zaczęliśmy wygrywać z Sanokiem, zaczęło się robić niezłe zamieszanie. W sumie można powiedzieć, że słusznie, bo przez dwa lata wygraliśmy z nimi tylko mecz czy dwa. Nie mogliśmy sobie z nimi poradzić, bo była to świetna drużyna, a tymczasem okazało się w najważniejszym momencie zaczynamy z nimi wygrywać. To wywołało szok! Telefony, SMS-y z pytaniami: jak to jest możliwe? Naprawdę zrobiło się wesoło. Po pierwszym meczu w Sanoku uwierzyliśmy w siebie. Wygraliśmy po niezwykle ciężkiej walce. Przyszło bardzo dużo ludzi, zresztą wszyscy wiedzą, że w Sanoku każdej drużynie gra się bardzo trudno. Po tym zwycięstwie uwierzyliśmy, że możemy z nimi walczyć i poszliśmy za ciosem.
Jaki był kluczowy moment w finałach?
- Finały w ostatnich latach stoją naprawdę na wysokim poziomie i cholernie trzeba się namęczyć, żeby wygrać. Trudno mi wskazać jeden przełomowy moment. Bardzo ciężkie chwile przeżywaliśmy po czwartym meczu. Długo żałowaliśmy, że przegraliśmy, choć po pierwszej tercji prowadziliśmy 3-1. Pozwoliliśmy im wygrać i uwierzyć, że jeszcze mogą z nami powalczyć.
Jarek Kłys zdradził, że duże wrażenie zrobiła na nim rozmowa w szatni przed ostatnim meczem. Rzeczywiście było tak ostro?
- Nie. Przed meczem trzeba się zmobilizować, wyciszyć. Przed każdym spotkaniem były rozmowy w szatni. Tu ukłony w stronę naszego kapitana (Daniela Laszkiewicza - przyp. red.). Świetnie potrafi zmobilizować drużynę.
Leszek Laszkiewicz w ataku na bramkę JKH GKS Jastrzębie /7851 /Newspix.pl
Leszek Laszkiewicz w ataku na bramkę JKH GKS Jastrzębie
/7851 /Newspix.pl
Bardzo bałeś się o Daniela po tym, jak ucierpiał po ataku Miroslava Zatki?
- Ogromnie! Zaraz po meczu, najszybciej jak się dało, pojechałem do szpitala. Było już po prześwietleniu nerki oraz kręgosłupa i na szczęście mogliśmy się śmiać z bratem i lekarzem, że wszystko jest ok. Zresztą, lekarz miał niezły ubaw, jak oprócz połamanego brata, zobaczył mnie bez zębów i ze zszytą wargą. Spytał nas, czym się zajmujemy... Teraz można się z tego śmiać, ale uraz Daniela nie wyglądał ciekawie. Był strasznie poobijany i można powiedzieć, że nieprzytomny.
Próbowałeś przekonać go, żeby nie grał w następnym meczu?
- Oj, on jest taki, że nawet ze złamaną nogą wszedłby na lód. W szatni śmiejemy się, że to w ogóle nie jest człowiek. Można powiedzieć, że nawet lepiej się czuje, jak coś go boli... Niesamowity, niesamowity charakter.
Kwestia tytułu rozstrzygnęła się dopiero w siódmym meczu, co najlepiej świadczy, że decydowały niuanse. Ale co według Ciebie przesądziło?
- Przede wszystkim zaangażowanie. Te wszystkie rzuty pod strzały, Rafał Radziszewski w bramce... Nikt się nie oszczędzał. Patryk Noworyta dostał krążkiem w kask. Petr Dvorzak był tak poobijany, że cały siny. Każdy jakoś ucierpiał i zostawił kawałek zdrowia na lodzie. Wydaje mi się, że to było najważniejsze. Po prostu każdy dał więcej niż sto procent normy i to zdecydowało. Nie byliśmy faworytami, ale właśnie tym zaangażowaniem wygraliśmy złoto.
Sezon zakończył się dla was cudownie, ale z drugiej strony - jeśli się nie mylę - to w Cracovii prawie wszystkim kończą się kontrakty?
- Pod tym względem to kuriozum, co teraz dzieje się w naszym hokeju. Praktycznie z żadnego klubu nie słychać, aby podpisywano nowe kontrakty. Nie wiadomo, co z budżetami, z kolei mówi się o lidze zawodowej. Sytuacja jest niewesoła. Czekamy, aby związek jak najszybciej określił się, czy będzie liga zawodowa, a potem na kluby, aby przedstawiły, jak wygląda ich sytuacja finansowa.
Zostaniesz w Cracovii?
- Życie pokaże. Nie chciałbym zmieniać klubu, ale zobaczymy, jak to się ułoży.
Już za kilkanaście dni początek mistrzostw świata w Doniecku. Faworytami nie jesteśmy.
- Faworytem będzie Ukraina. Nie możemy sobie z nią poradzić, ale rywale mają do nas respekt. Wiedzą, że będziemy walczyć. Nastawiamy się na nich pozytywnie, tym bardziej że przeszliśmy w kadrze mnóstwo ciężkich treningów, będziemy starać się także wykorzystać dobrą atmosferę, która powstała w reprezentacji. Nie przekreślałbym też Holendrów, bo pokazali dobry hokej podczas kwalifikacji olimpijskich i pokonali m.in. Węgrów. Mogą być bardzo ciężkim przeciwnikiem i nie możemy ich lekceważyć.
Rozmawiał Mirosław Ząbkiewicz
Twixxx Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> PS. czy ma ktos zgrany mecz finalowy w Jastrzebiu
> i moze podrzucic linka na priva?
> W pospiechu zle ustawilem soft, zbootowal sie i
> mam nowy firmware zamiast meczu... :)
Tu jest do ściągnięcia: http://sport.tvp.pl/5771125/plh-jkh-gks-jastrzebie-comarch-cracovia-final-mecz-nr-7
Tylko, że wstawiono dzisiaj transmisję jeszcze raz i to w wersji okrojonej 1h 57 min, bez pomeczowej fety w Jastrzębiu, jedynie z jej migawkami :(, gdyż poprzednia pełna wersja 2 h 28 min, jaka była wstawiona, która jeszcze wczoraj była dostępna zawieszała się po 20 minutach (pod okienkiem z transmisją były również odpowiednie ku temu smutnemu faktowi odpowiednie komentarze :() i nie było możliwe jej ściągnięcie w całości ! :(
Chyba nikt nie dawał linka, a warto odnotować artykuł na głównej stronie IIHF dotyczący naszego Mistrzostwa:
[url=http://tnij.org/u656]KLIK! [iihf.com][/url]
[color=#FF0000][small]od moda: poprawiłem link.[/small][/color]
Dla takich chwil warto zyc!
Pieknie napisane, autor nas musi kochac! :)
przyznać się, kto go ugościł w EFC?
a moze dla powaznego portalu pracuja/wspolpracuja powazni ludzie, ktorzy piszac o hokeju nie zaniedbuja niczego? choc widac ze tekst w duzej mierze jest tlumaczony co oczywiscie niczego nie zmienia
suram Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> przyznać się, kto go ugościł w EFC?
jak był, to mozliwe że siedział z nami ;) ;)
Jeszcze powiedzcie pijaki, ze mu tekst na angielski tlumaczyliscie. Pewnie wspolnie z Bartem:)
łi senior, my szprehen pa anglijski very well po kilku wiśniówkach.
[i]Siódmy mecz finałowy Polskiej Ligi Hokejowej transmitowany na antenie TVP Sport oglądało niemal 100 tysięcy kibiców. [/i]
a w TVP i tak uważają, że mecz w kalabraki na żużlu między Madagaskarem a Wyspami owczymi jest znacznie bardziej atrakcyjny
Twixxx Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Jeszcze powiedzcie pijaki, ze mu tekst na
> angielski tlumaczyliscie. Pewnie wspolnie z
> Bartem:)
jak coś to koneserzy ;)
w Lipawie, konwersacja z miejscowymi była również na wysokim poziomie :)
Dobra, niech bedzie DEGUSTATORZY :)
Skórokopy biorą przykład z hokeistów i pieprzą rundę zasadniczą przygotowując się pilnie do fazy play-off.
D.J.Cat Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Skórokopy biorą przykład z hokeistów i
> pieprzą rundę zasadniczą przygotowując się
> pilnie do fazy play-off.
Hłe, hłe.... A sztab szkoleniowy piłkarzyków pracuje, pracuje i wkrótce odbędzie sie kolejna konferencja prasowa, na której ogłoszą, że p-o w piłce nożnej nie ma :)
11 dni później
OFI zapowiada jakąs niespodziewajkę wideło na 21.00
To będzie materiał Obolewicza, tego samego, który zmontował słynne wideo po pokonaniu w półfinale Bankowców.
[b]Już jest -[/b] [url=http://youtu.be/Io7C4yILm_Y][b]KLIK![/b] [youtube.pl][/url]
Miazga!
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)