patałachy! Platek won! ehhh... znowu zjebany weekend :(
-
-
CRACOVIA - Śląsk, piątek godz. 17:45
Ktoś już pisał wcześniej, żeby nie cackać się z piłkarzami i "pogadać" z nimi na treningu..Ja chętnie jakby coś, kiedy najbliższy trening?
Swoją drogą to widzieliście jak piłkarze Ślaska po meczu poszli przybijać piątki? Nasi na wyjazdowych meczach najwyżej łaskawie podejdą pod sektor poklaszczą bądź odwalą lokomotywe i spadają, ech najemnicy.. .
Nie oszukujmy się Cracovia straciła swoją jakość w grze, polot i styl wraz z odejściem Wojciecha Stawowego. Nie mówcie tu o sezonie 2006/2007 w którym zajęliśmy 4 miejsce z Majewskim, bo to nie my graliśmy dobrze tylko Korona Groclin i Lech grały do dupy.
Przykro mi to stwierdzać, ale z taką grą II liga wita.(Nigdy nie powiem że II liga to I liga, ponieważ drażni mnie bardzo ta nomenklatura i doprowadza do nieporozumień)
Głównie przegraliśmy dlatego, że nasi nie potrafią wygrywać pojedynków 1 na 1. Piłkarze Śląska robili z Tupalskim i przede wszystkim Wasilukiem co chcieli. Nasi nie potrafią wogóle zwodów. Jedynie Plastik może minąć rywali na szybkości, Sasin albo Ślusarski czasem coś kiwną, a reszta tego nie potrafi. Mamy za dużo drewnianych piłkarzy, którzy potrafią tylko podawać do najbliższego zawodnika lub wrzucać balony w pole karne, które i tak łapie bramkarz.
Nawet najwierniejsi kibice "Pasów" tracą wiarę w utrzymanie. Po meczu prezes Cracovii prof. Janusz Filipiak nie krył wzburzenia: - Dajcie mi spokój. Idę posłuchać Kennedy'ego, żeby się odstresować - powiedział i poszedł w kierunku słynnego skrzypka Nigela, który jest wielkim fanem Cracovii i nawet jego obecność na meczu nie pomogła krakowianom w zdobyciu kompletu punktów.
- Przykro mi to stwierdzić, ale lecimy - kręcił głową z niesmakiem Ireneusz Raś - szef Sejmowej Komisji ds Sportu i Turystyki, również sercem oddany "Pasom".
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/news/remis-czyli-spadek-pasow,1291787
Oj Wy ludzie malej wiary !!!
profesor niech nie pi3rdoli głupot
tylko niech zajmie się tym co potrafi tak doskonali robić,
co wielokrotnie podkreśla
(i jeszcze robi z siebie cyklicznie buca dając się
wpuszczać dziennikarzom w tendencyjne pytania),
czyli zarządzaniem iluś-tam-tysiącami osób
a zarządzanie klubem sportowym niech oddeleguje umiejącym to robić
bo jemu wychodzi chu7owo
co potwierdził broniąc równie jak on sam wyedukowanego trenera
który zajechał drużynę, wycinając z niej ważnych piłkarzy
a pretensje o zaprzepaszczenie potencjału ponadstuletniego klubu
powinien artykułować do gościa w lustrze
na przykład mówiąc jak de Niro w "Raging Bull"
"It was you, Janusz, you was my brother,
you should've looked out for my a little bit..."
http://www.youtube.com/watch?v=ORFo8JGHK50&feature=related (~1:00)
a ja mimo wszystko ,,Czy Wygrywasz czy nie!...."
,,Gramy Do końca Cracovio gramy do końca!!!"
Będzie dobrze...
podstawa by piłkarze wierzyli że się utrzymają, Nasza wiara nie ma nic do tego ...
Źle się zaczęło dziać jeszcze wcześniej niż Płatek zaczął robić zmiany. Nie wiem co piłkarze usłyszeli w szatni ale po przerwie zupełnie odpuściliśmy krycie przez co Śląsk wchodził w naszą obronę jak w masło i co chwila śmierdziało golem. Szanse na utrzymanie topnieją w oczach ale dopóki piłka w grze wiara musi być. Aha, czuję się fatalnie
Złe samopoczucie przelało się na mają narzeczoną :( zabieram ja do Bytomia tam będą 3 pkt
Paweł Nowak mógł i powinien strzelić gola - przeszedł już Wojciecha Kaczmarka, by stracić równowagę przed pustą bramką - ja pierdol.le syndorm Moskaly
Ku przestrodze tym którzy mówią, że po ewentualnym spadku łatwo będzie wrócić do ekstraklasy trzeba przypomnieć jedno.
W 1984 roku jak "Pasy" ostatnio spadły też mówiono, że po roku wrócimy.
A czekaliśmy na to długich 20 lat!
nie ja - Pawka nie stracił równowagi przed pustą bramką, tylko ustał starcie z wyższym 30 cm Kaczmarkiem i Śląsk uratował dopiero nadbiegający Socha.
Kolejna strata Cracovii może okazać się bardzo bolesna
"Pasy" znowu zawiodły i zaledwie zremisowały ze Śląskiem Wrocław 1:1. Na sześć kolejek przed końcem sezonu podopiecznym Artura Płatka spadek poważnie zaglądnął w oczy
Obawa o wynik była jak najbardziej zrozumiała, bo Cracovia nie zdobyła gola w dwóch poprzednich spotkaniach. Bilans meczów ze Śląskiem też nie napawał optymizmem. Wprawdzie jesienią we Wrocławiu "Pasy" zremisowały, ale w Pucharze Ekstraklasy podopieczni Ryszarda Tarasiewicza byli dwa razy lepsi. Podobnie jak w sparingu przed rozpoczęciem rundy wiosennej.
Trener Płatek znów postarał się o niespodzianki. Na lewej obronie Łukasza Derbicha zastąpił Marek Wasiluk. Najwyższy na murawie piłkarz był zdecydowanie wolniejszy od przeciwników i miał mnóstwo niecelnych podań. Parę defensywnych pomocników stanowili Dariusz Kłus i Sławomir Szeliga, który z Legią w Warszawie nie zagrał ani minuty. Z kolei Bartosz Ślusarski po raz pierwszy od czasu przyjścia do klubu założył opaskę kapitana.
Cracovia zaczęła z wyjątkowo dużym animuszem. W ciągu kwadransa miała trzy rzuty rożne, ale niewiele z nich wynikało. Pierwszą okazję do strzelenia bramki "Pasy" miały po uderzeniu z lewej nogi Dariusza Pawlusińskiego. Wojciech Kaczmarek, bramkarz Śląska, z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi ze strzałem Sebastiana Mili poradził sobie Marcin Cabaj.
Później gospodarze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, bo mądrze ustawiona obrona gości spisywała się bez zarzutu. Tadeusz Socha, prawy obrońca Śląska, raz po raz wygrywał pojedynki ze Ślusarskim i Pawłem Sasinem. Na dodatek w 29. min koszmarny błąd popełnił Łukasz Tupalski, stoper "Pasów", i gdyby Mila potrafił strzelać prawą nogą, to pewnie piłka zatrzepotałaby w siatce.
Nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji sędziego. W 38. min Mariusz Pawelec po raz drugi bezpardonowo potraktował Pawlusińskiego i powinien wylecieć z boiska. Gdy wszyscy spodziewali się czerwonej kartki dla obrońcy, sędzia poprzestał na słownym pouczeniu.
Trzy minuty później Paweł Nowak wreszcie przedarł się środkiem pola karnego, minął bramkarza Śląska, ale w decydującym momencie potknął się na piłce i Jarosław Fojut zdążył ze skuteczną interwencją. Obrona gości zaczęła popełniać błędy. Defensorom uciekł Ślusarski, ale strzelił zbyt czytelnie. Kto wie, jak potoczyłaby się końcówka pierwszej połowy, gdyby Mila wykorzystał sytuację sam na sam z Cabajem. Niewykorzystana sytuacja błyskawicznie się zemściła. Już w doliczonym czasie gry Nowak zachował spokój w polu karnym i z zimna krwią wypatrzył Pawlusińskiego, który tylko dołożył nogę i trafił do pustej bramki. To dziewiąte trafienie najskuteczniejszego piłkarza Cracovii.
Po przerwie znowu zaskoczył trener Płatek, który w 62. min wprowadził Macieja Murawskiego. Piłkarz zagrał w polskiej ekstraklasie po raz pierwszy od siedmiu lat. Jego wejście zbiegło się z nieoczekiwanym golem dla gości. Zza pleców stoperów Cracovii wyskoczył Tomasz Szewczuk i nie dał szans Cabajowi. Cracovię mógł pogrążyć Mila, ale skończyło się na strachu.
Cracovia próbowała wydrzeć zwycięstwo, ale długo nie miała pomysłu na zaskoczenie rywali. Ale chaotyczne akcje i dośrodkowania w pole karne Śląska omal nie zakończyły się zwycięskim golem. W 90. min piłka spadła pod nogi Dariusza Kłusa, ale przez nikogo nieatakowany pomocnik Cracovii przeniósł piłkę nad poprzeczkę.
==
Bramki
Cracovia: Pawlusiński (45.).
Śląsk: Szewczuk (63.).
Cracovia: Cabaj - Kulig, Karwan, Tupalski Ż, Wasiluk - Kłus Ż, Szeliga (75. Kostrubała) - Pawlusiński, Nowak (75. Mierzejewski), Sasin (62. Murawski) - Ślusarski.
Śląsk: Kaczmarek - Socha Ż, Celeban, Fojut, Pawelec Ż - Marek Gancarczyk (81. Ulatowski), Dudek, Łukasiewicz Ż, Mila, Klofik (46. Janusz Gancarczyk Ż) - Szewczuk (66. Biliński).
Sędziował Paweł Gil z Lublina. Widzów 4000.
Źródło: gazeta.pl
Remis porażką Cracovii
W meczu otwierającym 24. kolejkę ekstraklasy Cracovia Kraków zremisowała u siebie ze Śląskiem Wrocław 1:1.
Nieustanne ataki Cracovii w pierwszej połowie przyniosły efekt w postaci bramki do szatni. Przed polem karnym Ślusarski wypatrzył Nowaka, ten zgrał do niepilnowanego Pawlusińskiego, a popularny Plastik nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki.
Śląsk do wyrównania doprowadził w 63. minucie. Defensorzy Cracovii długo nie potrafili wybić piłki spod własnego pola karnego, ta spadła pod nogi Tomasza Szewczuka, który wpadł w szesnastkę i strzelił obok interweniującego Marcina Cabaja.
Cracovia miała szansę na rozstrzygnięcie meczu na swoją korzyść. W samej końcówce fatalnie z 12 metrów spudłował jednak Dariusz Kłus. Cracovia w ligowej tabeli nadal okupuje przedostatnie miejsce.
Cracovia lepsza do przerwy
"Pasy" od początku meczu starały się narzucić wrocławianom swój styl gry. Choć przewaga krakowian była wyraźna, to naprawdę groźnie pod bramką Śląska zrobiło się dopiero w 16. minucie. Uderzenie Dariusza Pawlusińskiego z najwyższym trudem odbił Wojciech Kaczmarek.
Jeszcze przed bramką Pawlusińskiego gospodarze mieli dobrą okazję do objęcia prowadzenia. Z piłką w polu karnym minął się Jarosław Fojut, przed szansą stanął Paweł Nowak, ale zwlekał z oddaniem strzału zbyt długo i w ostatniej chwili uprzedził go Tadeusz Socha. Chwilę później z dogodnej pozycji wprost w Kaczmarka trafił Bartosz Ślusarski.
Śląsk również wyprowadził kilka składnych akcji. Najgroźniej było po zgraniu piłki głową przez Dudka i strzale Sebastiana Mili z bliskiej odległości. Skutecznie interweniował jednak Cabaj.
Powiedzieli po meczu:
Artur Płatek (trener Cracovii):
- Cracovia była zespołem zdecydowanie lepszym. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Śląsk jest zespołem, który już zdobył 36 punktów i gra ofensywną piłkę, szczególnie skrzydłami. Chcieliśmy to zniwelować i na początku narzuciliśmy swój styl gry. Nie wiem czy w słowniku piłkarskim istnienie określenie na to jak straciliśmy bramkę, może frajerski. Chcąc grać w ekstraklasie nie można tracić bramki, jaką my straciliśmy. Ten remis jest dla nas porażką.
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska):
- Straciliśmy bramkę po błędach technicznych, który kosztował nas może i zwycięstwo. Przecież w drugiej połowie mieliśmy więcej klarownych sytuacji do zdobycia drugiej bramki. Wynik uznam dla nas, po meczu na wyjeździe w pierwszym sezonie w ekstraklasie - z przeciwnikiem, który jak tlenu potrzebuje punktów - za dobry. A wspomniane błędy techniczne - po odbiorze nie można pierwszym podaniem podać piłki do przeciwnika.
Cracovia Kraków - Śląsk Wrocław 1:1 (Dariusz Pawlusiński 45' - Tomasz Szewczuk 63')
Bramki: 1:0 Dariusz Pawlusiński (45+2), 1:1 Tomasz Szewczuk (63)
Żółta kartka - Cracovia Kraków: Dariusz Kłus, Łukasz Tupalski. Śląsk Wrocław: Mariusz Pawelec, Tadeusz Socha, Antoni Łukasiewicz.
Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 2 500.
Cracovia: Marcin Cabaj - Przemysław Kulig, Michał Karwan, Łukasz Tupalski, Marek Wasiluk - Dariusz Pawlusiński, Sławomir Szeliga (75. Karol Kostrubała), Dariusz Kłus, Paweł Nowak (75. Karol Kostrubała), Paweł Sasin (62. Maciej Murawski) - Bartosz Ślusarski.
Śląsk Wrocław: Wojciech Kaczmarek - Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Mariusz Pawelec - Marek Gancarczyk (82. Krzysztof Ulatowski), Antoni Łukasiewicz, Sebastian Dudek, Sebastian Mila, Patryk Klofik (46. Janusz Gancarczyk) - Tomasz Szewczuk (66. Kamil Biliński).
Źródło: PAP
Zagraliśmy dobry mecz, było widać że chłopaki walczyli i starali się. Stracilismy przypadkową bramke po błędzie Murawskiego i to bardzo boli ;/, ale nie ma się co załamywać, po tym co wczoraj zobaczyłem jestem pełen optymizmu :D
Dziwne jest tylko to, że Derbich, który był wyróżniającym się zawodnikiem na legii dzisiaj wczoraj nie grał a Kulig ponownie zagrał dramat
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)