Tak sobie wspominaliśmy w przerwie pomiedzy II a III tercją meczu z toruniem tych panów.
Brakuje takiego kolorytu naszym dzisiejszym hokeistom.
Przydałby sie jakiś zawadiaka , nawet pomimo zmiany przepisów.
Trochę przykro było patrzeć jak pierniki naszych poniewierały przy bandach i pod bramkami.Nie było nikogo kto mógłby przylać ;)
Ciekawe jak potoczyły się ich losy.
-
-
Bracia Radzcy
Pasiut rośnie na harpagana. a 19 lat a po pare razy siedzi na ławce kare w każdym meczu. I dymi też.
Ogólnie się z Tobą zgadzam. Ostatni dobry dym hokeistów był w KRynicy jak Laszkiewicz się z kimś prał.
Za dym maja chyba kary wiec sa spokojniejsi. Co nie zmienia faktu, że hokej bez dymu to jak golf bez dołeczków.
Jakies 15 lat temu mieliśmy na wypozyczeniu niejakiego Jakuba Batkiewicza. Nie było meczu żeby gość z kimś solówki nie pociągnął:-)
A przed Radzkimi (zresztą z nimi w druzynie tez się jeszcze spotkał) był Maciej Zieliński, grał tak sobie , ale do bitki tez był pierwszy:-)
Najbardziej jednak zapadła mi w pamięci bitka (może dlatego, ze chyba jedyna w karierze) Romka Stebleckiego. Facet wiadomo spokojny, nieczuły na zaczepki, ale przyszedł mecz bodaj z Sosnowcem i przez cały czas jeździł za nim i prowokował jak cholera bodaj niejaki Marek Cholewa. Romanowi w pewnym momencie puściły nerwy i skoczył na gościa z pięściami..wygrał, jak to Roman:-)
Ja tylko pamietam jak w podobnej sytuacji jakis pajac z BTH Bydgoszcz prowokowal Krzysia Wieczorkiewicza vel Wieczora :D ten w koncowce trzeciej tercji nie wytrzymal i najpierw goscia walnal kijem jak mieczem przez leb a pozniej polozyl sobie go na bandzie i zaczal lac po ryju jak lalke! :D
Co do Radzkich to fajne chlopaki, dobrze grali super sie bili troche wodki z nimi sie w Steelu na Golebiej wypilo!!! Prawda Paso-żyd? :P
Oj prawda prawda:D
Chłopaki siedzą w Stanach...
Wiedzie im sie dobrze(mają własne interesy)
Rafał juz niebawem zawita do kraju...oj będzie sie działo:D
Jak Radzki jeden się lał to i drugi nie mógł wytrzymać!Zieliński też nie duży ale kogucik-strzał miał mocny!Panowie ale Prima też w ryja potrafił strzelić!
Gąsienica tez anioł nie był nie mówiąc już o Urbańczyku który potrafił się z Radzkimi na treningu pobic :P Śmiac mi sie tylko chce ( to z czasow co nas na hali bylo 150 osób :P) jak grał u nas młody Howaniec co mu ksywe wymyslilismy Żaglowiec :D Gosc byl totalnym dnem i jezdzil ze sztywnymi plecami i na dziwacznie ugietyh nogach :
A tak wogole to pamieta ktos jeszcze Krzysia Sołtyka? - zreszta mojego bliskiego przyjaciela! Ehhh.... z lezka w oku sie wspomina te czasy! Chocbysmy w Cracovii mieli cala reprezentacje i zdobyli Puchar Europy oraz Mistrzostwo Swiata to i tak zawsze bede mowil ze to byly najpiekniejsze czasy i najcudowniejsze chwile spedzone przy Siedleckiego ;)
Krzysiu Sołtyk miał parę udanych meczy w bramce jak pamiętam, Chowańca "żaglowca" to oczywiście jak przyszedł razem z Gąsienicą
wogóle ta ekipa z Zielińskim, Radzkimi, Gąsienicą, jeszcze z nimi przez chwilę grał przecież Olofsson, Tadziem Urbańczykiem, była strasznie fajna grali niesamowicie ambitnie - a że nie zawsze wychodziło? no cóż ale najważniejsza była walka :)
Fajne czasy miło się wspomina ale niekoniecznie chciałbym powrotu do nich...
W tamtym sezonie to u nas była tylko jedna "rasowa" walka, ze zrzuceniem rękawic i laniem po mordzie. Paweł Kozendra tłukł się z kimś z Stoczniowca lub TKH,nie pamiętam dokładnie.I pamiętam też,iż po tej walce skandowaliśmy "Paweł Kozendra" i był to jedyny zawodnik, którego nazwisko krzyczeliśmy pomijając Leszka i Radzika.
az mi sie lezka zakrecila jak sobie przypomnialem te czasy...fajnie ze ktos o chlopakach pamieta.
Karvin Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Fajne czasy miło się wspomina ale niekoniecznie
> chciałbym powrotu do nich...
Nie mowie ze chcialbym powrotu do nich! Mowie ze byly wtedy swietne stosunki miedzyludzkie!
Nie bylo kasy wiec grali ci ktorym zalezalo a na trybunach z powodu slabych wynikow tez bylo ubogo co powodowalo ze znalismy sie wszyscy i dawalismy z siebie wszystko i przyjaznilismy sie! Moze sentyment jest spowodowany glownie tym ze bylismy mlodsi o 10 lat i juz nie bylismy dziecmi duzo moglismy ale zycie bylo jeszcze beztroskie?
bardzo możliwie MisioPasie bardzo możliwe - oczywiście to co piszesz o stosunkach między ludzkich jest prawdą
fajne czasy :)
podobnie zresztą jak czasy zaraz przed wejściem ComArchu pod względem atmosfery też były super
no ale dobrze jest teraz że mamy naprawdę silną i zgraną ekipę która jest najlepsza w Polsce :) na to czekałem odkąd po raz pierwszy w latach 80tych Tata zabrał mnie na mecz z KTH Krynica :)
Pierwszy hokej na ktorym bylem to z Naprzodem Janów! Tata stal ze mna na barana na trybunie! Pełna hala i jak dziś pamietam młyn w ktorym wszyscy mieli skorzane rekawiczki co dawalo niesamowity efekt podczas klaskania! dowiedzialem sie czym jest GTS i HKS :) pierwszy raz w zyciu zobaczylem kibicow gosci! rozpoczelo sie ostro bo z wznowienia Pawlik podal do Migacza ten wjechal w tercje obronna Naprzodu podajac do Stebleckiego i w 14 sekundzie meczu objelismy prowadzenie! Mecz niestety przegralismy 3:5 i juz co piatek tam bywalem z ojcem! Byl czas ze nawet przez 3 kolejne zesony nie opuscilem zadnego hokeja u siebie! Paradoksalnie wtedy gdy bylo najgorzej i najbiedniej :D
A ja powiem, że poza momentami po których zamykano Siedlesciego :-), dawniej na hokeju atmosfera "kibicowska" była o niebo lepsza.
to prawda,
doping to 3 razy hej na mecz i tyle
KOTU Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> A ja powiem, że poza momentami po których
> zamykano Siedlesciego :-), dawniej na hokeju
> atmosfera "kibicowska" była o niebo lepsza.
Kotu to brało się z tego ,że hala lat 80-tych autentycznie w ogromnej większości znała się na hokeju. W czasie meczu żywo reagowano na każde zagranie. Jak się ktoś spóźnił i podchodził pod hale w trakcie pierszej tercji to od Dietla słyszał co się dzieje...
Z całym szacunkiem dla obecnej widowni to wielu hokeja musi się jeszcze pouczyć...lata totalnej bryndzy i grania przy kilkudziesieciu góra kilkuset widzach + upadek szkolenia jednak zrobiło swoje. To dopiero trzeba odbudować.
Ja jestem spokojny. Hokej jest tak wciągającą dyscypliną ,że jak utrzymamy poziom przez kilka kolejnych lat to trybuny znowu zaczną czuć mecz...na razie widać,że wielu reaguje jak na piłce.
Funky Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> W tamtym sezonie to u nas była tylko jedna
> "rasowa" walka, ze zrzuceniem rękawic i laniem po
> mordzie. Paweł Kozendra tłukł się z kimś z
> Stoczniowca lub TKH,nie pamiętam dokładnie.
To była walka w meczu ze Stoczniowcem.. nie wiem czy to czasem nie był Drzewiecki, ale nie jestem pewien.. w każdym razie Paweł go lekko zmasakrował :).. pamiętam, że nawet był artykuł o tym w gazecie i porównywali go do "Rocky'ego" na lodzie ;)..
generalnie nie mamy w drużynie takich rasowych rozpierdalaczy jak Justka, ale..kilku zawodnikow twardych jest.. przede wszystkim Kozendra, Gil też umie przywalić, 'Maniek' ma warunki całkiem i mało osób mu podskoczy [ja bym się bał :)]..
13 dni później
Witam .Przeczytałem dziś ten wątek i ....apropo Krzyśka Sołtyka..pytanie MisioPas:czy
jesteś może z Grzegóżek??czy masz może jakiś kontakt z Krzyśkiem?? chodziliśmy razem do klasy w podstawówce,trochę się razem narozrabiało,pozatym uważam że to najbardziej zabawny zawodnik w dziejach Cracovi jakiego zna(łe)m.Potrafił tak rozbawić ekipę że nikt nie myślał o meczu!!!
sorry za brak spujności z tematem.
PZDR dla starych czasów.
tybuch Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> > Witam .Przeczytałem dziś ten wątek i
> ....apropo Krzyśka Sołtyka..pytanie
> MisioPas:czy
> jesteś może z Grzegóżek??czy masz może
> jakiś kontakt z Krzyśkiem?? chodziliśmy razem
> do klasy w podstawówce,trochę się razem
> narozrabiało,pozatym uważam że to najbardziej
> zabawny zawodnik w dziejach Cracovi jakiego
> zna(łe)m.Potrafił tak rozbawić ekipę że nikt
> nie myślał o meczu!!!
Nie jestem z Grzegorzek! Akurat los mnie zetknal z Krzysiem w innych okolicznosciach.
Niestety nie mam kontaktu z Krzyskiem! Urwal mi sie juz jakis czas temu! Podobno wyjechal z kraju z zona za lepszym zyciem! Ciekawostka jest to ze jego zona byla sasiadka Piotrusia "nasi graja w bialych prosze pana" :) Co do zabawnosci Krzyska to spedzilismy razem troche czasu wedrujac wakacyjnie po Czchowie i okolicach! Czasem wyczynial w PKSie takie numery ze kladlismy sie ze smiechu bez tchu! Jego firmowy numer to bylo robienie zolwia za plecami trenera Bulasa! Paru juz z szatni wylecialo wybuchajac smiechem :D Krzysiu to czlowiek dusza! Oddalby za hokej i Cracovie serce jednak pewne osoby uniemozliwily mu kariere co bylo dla niego dramatyczne i bolesne! Dzielnie znosil konkurencje Mariusza Kiecy jednak pozniej cos w nim peklo gdy nie zezwolono mu na przejscie do innego klubu!
gdyby ktos mial z nim kontakt albo wiedzial co u niego to prosze o PRIV!!!!!!!!!
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)