...i jak tu mieć zaufanie do pokatnych list gazetowych,
nawet jak wyprodukowała ja wydawałoby się zacna osoba...:
z onetu:
"
Lustracja na UJ - naukowiec oczyszczony z zarzutu współpracy z SB
Uniwersytet Jagielloński oczyścił z zarzutu o współpracę z SB jednego ze swoich pracowników - dowiedziało się Radio Kraków. Chodzi o socjologa, doktora Marka Kucię.
Dane naukowca znalazły się na liście opublikowanej przez dawną opozycjonistkę Barbarę Niemiec.
Nazwisko i imię ówczesnego studenta prawa było identyczne z danymi pracownika Instytutu Socjologii z tamtego okresu.
REKLAMA Czytaj dalej
Zespół naukowy, badający działania bezpieki na uniwersytecie, ocenił, że są to dwie różne osoby.
Dzisiaj rektor Karol Musioł ma rozmawiać z pracownikami, którzy znaleźli się na liście upublicznionej w zeszłym tygodniu. Jednak na ten temat władze uczelni odmawiają wszelkiego komentarza.
-
-
Lista profesorów UJ z Gazety Polskiej....
Klikam z Rybola, gdzie od niedzielnych studentów otrzymałem pyrlik z okazji Barbórki. Znowi mi gardło nawala, bo gadam jak gupek. Jak wrócę to wam opowiem o moim najdziwniejszym egzaminie w życiu jaki miałem z "Filozofem", jedną z najzabawniejszych postaci Ujotu Jagiellońskiego.
P.S. Kolega mówi że to nie jest opyrlik tylko kilofek.
w ubiegłym tygodniu stawałem przed Sądem Lustracyjnym.. JAKO ŚWIADEK
i powiem jedno: jest to INSTYTUCJA NIEZBĘDNA
nie może być tak, że jakiś SKURWYSYN (proszę cenzurę o nie kasowanie tego słowa, bo jest wyrażone w konkretnym kontekscie) pisał co chciał, tylko dla siebie... nie zdając sobie sprawy z rzeczywistego efektu swej nadgorliwości i chęci przypodobania się "nowemu porządkowi"
nie może być tak, że tylko i wyłącznie skoczki, laufry i pionki w sb-eckiej maszynie odpowiadać będą a ich "mocodawcy" (I sekretarze, inni sekretarze, członki biur i ich zastępcy... etc) są CZYŚCI JAK ŁZA
uogólniając: lustracja bez dekomuniacji nie miała, nie ma i nie będzie mieć sensu... ale czy można dziś robić dekomunizajcę?
Opowiem wam o najdziwniejszym egzaminie jaki w życiu zdawałem, a mianowicie o egzaminie z etyki u agenta SB "Filozofa". Było to w połowie lat 1980 - tych. "Filozof" przeprowadzał egzamin z etyki na filozofii. Do egzaminu stawało około (trudno mi oczywiście teraz operować jakimiś konkretnymi liczbami), powiedzmy 30 prostopadłych i 20 równoległych. Równolegli to ci co studiowali filozofię po jakimś lub w trakcie jakiegoś innego fakultetu, prostopadli to tacy co studiowali po maturze. Filozofia prostopadła trwała 5 lat, a filozofia równoległa 4 lata. Poziom reprezentowany przez studentów równoległych był nieporównanie wyższy. Nie dziwi mnie to, bo uważam, że nieporozuminiem jest studiowanie filozofii zaraz po maturze, bez innych studiów. Najlepiej się sprawdzali tacy po fizyce albo matematyce, ale był i wuefman. Ja też byłem równoległy. "Filozof" znany był z tego, że egzaminował bardzo łagodnie, stawiał piątki, czasem czwórki, egzamin u niego to była formalność. Moi koledzy stosowali nawet takie knify, że wchodzili ze skryptem "Filozofa", wciągali go w rozmowę nad jakimś rozdziałem i wychodzili z piątką. Stoję w kolejce przed drzwiami, na luzie, nic mi nie grozi myślę sobie. Byłem studentem w miarę dobrym, może nie aż takim mózgowcem jak ci po fizyce, ale zupełnie przyzwoitym. Wchodziło się parami. Wszyscy wychodzą uśmichnięci, piątki, czasem czwórki. Wchodzę ja z jednym prostopadłym. Siadam na luzie i... Ku kompletnemu zaskoczeniu zaczyna się obstrzał. "Filozof" omal ze skóry nie wychodzi. Zaczął od porównania etyki Epikura i Demokryta (coś a la doktorat Marxa, hahaha). Wybrnąłem. Zaczął atakować Arystotelem. Wybrnąłem. Prostopadłego też atakuje. W końcu zadał mi pytanie o... różnicę między etyką dżinistów i czarwarków. Też mu odpowuiedziałem. Atakuje dalej prostopadłego i mnie, ale prostopadły się załamuje. W końcu ja dostaję "dst" a prostopadły "ndst". Jak się tak temu przyglądałem po fakcie, to mi się wydało że ta pała była dla mnie, a skoro weszliśmy we dwójkę, to nie wypadało atakować tylko mnie. Prostopadły miał chyba pecha, ze wszedł ze mną. Choć to tylko hipoteza. Ale pomyślcie sami. Przeegzaminował powiedzmy 50 osób. W tym bdb dostało powiedzmy 30, db 18, a oceny poniżej db były tylko dwie: ja dostałem dst, a prostopadły ndst. No kurka czy jakiś przypadek? Czy "Filozof" miał jakiś powód, żeby się na mnie mścić? Nie przypominam sobie, żebym go obrzygał w knajpie, czy podrywał żonę, czy zrobił cokolwiek. Choć być może się mu moja morda nie podobała? Nie wiem. Nie chciałbym być posądzany o przypinania sobie jakiejś aureolki prześladowanego przez agenturę studenta, ale trzeba przyznać, że był to dziwny egzamin, bardzo dziwny. Długo myślałem nad tym dlaczego "Filozof" się na mnie mścił i nie znalazłem żadnego powodu. Oj dziwny to był egzamin....
379 dni później
cos sie ostatnio dzieje w tej kwestii- mam nadzieje ze na tej ostatniej liscie jest moj faworyt:-)))
dopiero ma bomba wybuchnąć...
wiem wlasnie i mam nadzieje ze znajdzie sie na niej sprawca mego upokorzenia-obiekt mej zemsty:-)) i nei jest to jurek kiler:-)
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)