A Sanok remisuje w Toruniu!
-
-
GKS Tychy - KS Cracovia
Opinie po meczu.
Wojciech Matczak, trener GKS: Dzisiaj zagraliśmy po raz pierwszy taki hokej, jaki chcemy grać. Bardzo podobny sposób, jaki prezentowaliśmy w zeszłym sezonie. W hokeju realizowanie założeń taktycznych to nie wszystko. Na lodzie trzeba zostawić serce i wulgarne słowo się ciśnie, że w hokeju trzeba zap.... , żeby osiągnąc sukces. To był klucz do dzisiejszego zwycięstwa.
Niewykorzytane przewagi Cracovii? To jest hokej to się zdarza. My też w Krakowie nie wykorzystaliśmy przewag.
Rudolf Rohaczek, trener Comarch Cracovii: Przespaliśmy I tercję. dwie bramki po błędach. II tercja, kiedy chcieliśmy się rozkręcić rozbita pleksa wyrwała nas z rytmu. Druga połowa meczu wyglądała już tak jak miała wyglądać. bardzo dobrze bronił Sobecki. On wybronił 3 punkty. Z połowymeczu jestem niezadowolony, z drugiej bardziej, ale wynik meczu jest taki jaki jest, więc nie jestem zadowolony Najlepsi zawodnicy: Krzysztof Śliwa i bramkarz GKS Arkadiusz Sobecki
Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby porażka Pasów nie wywołała u mnie smutku, złości czy żalu.
Aż do dziś; moje odczucia: za Robinksc: "Nie wiem czemu ale pierwsza myśl to: Nareszcie".
Porażka, cóż zdarza się, ale jak mamy przegrać w sezonie zasadniczym to z GKSem: na wyjeździe, z Mistrzem, z Przyjaciółmi.
Od niedzieli następna seria zwycięstw :)
Nie oglądałem meczu z Unią 2-1 w Cracovie ostatnio więc śmiało mogę powiedzieć ,że to najszybszy mecz jaki widziałem od dawna w Polskim hokeju:)
Pozatym ładne akcje , dużo walki. Lekka przewaga nasza ale to normalne z grającymi defensywnie Tychami...
W drugiej tercji Tychy jakby wymiękały kondycyjnie i faulowali dużo. Nasi jednak nie wykorzystali nawet 5-3.
Niestety 3 tercja była znakomicie zagrana przez GKS. Myśleliśmy ,że nasi podkręcą tempo i rozjadą Tyszan. Tak było pierwsze 5 minut(mógł Laszkiewicz) . POtem Tychy opanowały sytuacje, najpierw przeszły do ataku a ostatnie 7-8 minut po prostu destruktywnie walczyły z zadka kontrując. Było parę (nie 100%ych) sytuacji dla nas i jedna dobra dla GKS ale bez efektów.
1.Generalnie Tychy to już drużyna z tamtego sezonu. Gratulacje.
2. Jeżeli mamy zdobyć Mistrza Polski to nie będzie to spacerek. Trzeba będzie Tychom i Unii w straszliwej walce ten tytuł "wydrzeć"...ciekawie będzie.
ps: Mecz bez udziału publiczniości. Było tylko kilku działaczy sekcji hokeja.
Mimo wszystko "Hej Pasy Gol" leciało 12.5 minuty bez przerwy w drugiej połowie. Tyszan, też na podobnych zasadach, kilkudziesięciu...
PPS: prawdziwy szok to hala , nieduża ale czyściutka , idealnie utrzymana,
kosz na śmieci przy każdym sektorze. Normalnie czułem się jakbym z lat wczesnych 50-ych do UE trafił;) Kiedy nareszcie Kraków przestanie się kompromitować i taką halę :postawi"...??
No to wszystko jasne... Trener Rohacek musi odejsc! (zart:))
HOKEJ. Ekstraliga: Porażka Cracovii
Wojciech Todur 29-10-2005 , ostatnia aktualizacja 28-10-2005 21:24
Kiedyś to się musiało skończyć. W siedemnastym meczu tego sezonu "Pasy" przegrały po raz pierwszy. Pogromcą okazał się mistrz Polski GKS Tychy
Z powodu awarii systemu chłodzenia na tyskim lodowisku GKS po raz drugi wystąpił w roli gospodarza na lodowisku w Janowie. Obiekt Naprzodu jest jak na razie dla mistrzów Polski szczęśliwy. Po Stoczniowcu Gdańsk wyższość GKS-u musiała uznać niepokonana Cracovia.
Mecz był wyrównany i dramatyczny. Goście do końca zaciekle walczyli o wyrównującego gola. W ostatniej minucie trener Rudolf Rohaczek, trener "Pasów", zdjął nawet z lodu bramkarza, ale i to na niewiele się zdało - Arkadiusz Sobecki bronił jak maszyna.
- Pytacie mnie, kto był najlepszy? Arek Sobecki i Michal Belica! To im zawdzięczamy zwycięstwo - podkreślał Artur Ślusarczyk, napastnik GKS-u. - Cały zespół pracuje na sukces, kluczem była dobra gra w obronie - mówił spokojny jak zwykle Sobecki.
Bramkarza tyskiej drużyny chwalił też Rohaczek. - Był super! Udowodnił, że nie pomyliłem się, powołując go do kadry - dodał.
Pierwszego gola krakowianie stracili w 5. min, gdy grali w osłabieniu. Z niebieskiej linii uderzył Rafał Cychowski, ale Rafał Radziszewski był na miejscu, na dobitkę Belicy zaradzić jednak już nie mógł.
GKS miał okazje na kolejne bramki, w sytuacji sam na sam z bramkarzem Cracovii krążek uciekł Krzysztofowi Majkowskiemu.
Gdy wydawało się, że krakowianie będą zastanawiali się w przerwie, jak odrobić jedną bramkę, o kolejnego gola i ból głowy gości postarał się Peter Kotlarzik po akcji Belicy. - Michal świetnie dograł krążek, takiej sytuacji zmarnować nie mogłem - uśmiechał się Słowak.
Mistrzowie Polski byli tak zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia, że zamiast grać w hokeja, zaczęli jeździć na łyżwach, a na dodatek łapać niepotrzebne kary. A krakowianie nie potrafili nawet wykorzystać przewagi dwóch zawodników. W końcu jednak szczęście opuściło gospodarzy i Damian Słaboń po uderzeniu z bliskiej odległości znalazł sposób na Sobeckiego.
- Przespaliśmy pierwszą tercję. Potem, gdy zaczęliśmy kontrolować grę, przytrafiła się ta pechowa wymiana pleksy [naprawa trwała blisko kwadrans - przyp. red.]. To nas wybiło z uderzenia - tłumaczył Rohaczek.
W ostatniej tercji nadal częściej atakowała Cracovia, ale obrona GKS-u więcej błędów już nie popełniła.
GKS Tychy 2
Cracovia 1
Tercje: 2:0, 0:1, 0:0.
Bramki: 1:0 Belica (5., Cychowski), 2:0 Kotlarzik (20., Belica), 2:1 Słaboń (36., Laszkiewicz).
Kary: 14 oraz 4 min.
Cracovia: Radziszewski - Csorich, B. Piotrowski, Laszkiewicz, Słaboń, Horny - P. Urban, Dulęba, Potoczny, Voznik, Sarnik - Galant, Marcińczak, M. Piotrowski, Pasiut, Śliwa - Chabior, Kozendra, Twardy, Cieślak, S. Urban.
G.W.
HOKEJ GKS Tychy — Cracovia 2:1
Sobota, 29 października 2005r.
Cracovia doznała pierwszej w tym sezonie porażki. Sposób na lidera znalazł broniący tytułu mistrza Polski GKS Tychy. Podopieczni trenera Wojciecha Matczaka po raz drugi zagrali w roli gospodarza w Katowicach — Janowie i po raz drugi odnieśli na „Jantorze” zwycięstwo.
- Zagraliśmy po raz pierwszy w tym sezonie taki hokej, jaki chcemy grać, podobny do tego, który prezentowaliśmy w ubiegłym sezonie. Drużyna zostawiła dzisiaj serce na lodzie i to był klucz do zwycięstwa — stwierdził szczęśliwy szkoleniowiec tyszan.
Najlepsza w wykonaniu GKS była I tercja. Grający z rozmachem tyszanie od początku meczu zepchnęli krakowian do obrony, a kiedy rywale grali w osłabieniu objęli prowadzenie. Na bramkę gości strzelał Rafał Cychowski. Rafał Radziszewski odbił krążek wprost na kij Michała Belicy i Słowak z bliska trafił do siatki.
Gospodarze byli groźni nawet wówczas, gdy grali w osłabieniu. Po szybkiej kontrze w 11 min. omal na listę strzelców nie wpisał się Krzysztof Majkowski. Tuż przed końcem I tercji GKS strzelił drugą bramkę. Jej autorem był Peter Kotlarzik, ale znacznie większą zasługę miał przy tym trafieniu Belica, który wypracował akcję Czecha.
- I tercja, to była w naszym wykonaniu katastrofa. Przespaliśmy tę odsłonę, a kiedy później ruszyliśmy do odrabiania strat, to z rytmu wybiła nas rozbita osłona z pleksy, której naprawa trwała kwadrans — narzekał trener Cracovii Rudolf Rohaczek.
Czeski szkoleniowiec „Pasów” i reprezentacji Polski zapomniał jednak wspomnieć, że krakowianie nie wykorzystali w II tercji kilku okresów gry w przewadze. Przez 1,27 min. tyszanie bronili się trójką przeciwko piątce rywali, ale zdołali zachować czyste konto. Świetnie broniący Arkadiusz Sobecki skapitulował dopiero w 36 min. Na ławce kar siedział wówczas Tomas Kramny, a akcję Leszka Laszkiewicza skutecznym strzałem zakończył Damian Słaboń.
Ostatnia odsłona to była już niemal wyłącznie rywalizacja napastników Cracovii z bramkarzem GKS. Sobecki bronił jak w transie wygrywając pojedynki z Grzegorzem Pasiutem, Piotrem Sarnikiem, Martinem Potocznym, Krzysztofem Śliwą czy Karelem Hornym.
— Dobrze zagrała dziś cała drużyna, a nie tylko ja. Nie straciliśmy żadnej głupiej bramki, a białe koszulki znów okazały się dla nas szczęśliwe — jak zwykle skromnie stwierdził Sobecki wybrany najlepszym graczem meczu.
Klasę bramkarza GKS docenił za to trener Rohaczek: — Widać, że nie na darmo powołałem go do kadry na listopadowy turniej EIHC na Łotwie.
Na półtorej minuty przed końcową syreną goście wzięli czas, a na ostatnie 30 sekund wycofali z lodu bramkarza, jednak zamiast wyrównania omal nie stracili gola, bo po uderzeniu Wojciecha Sosińskiego spod własnej bramki krążek o centymetry minął słupek Cracovii.
- Pokazaliśmy, że w lidze każdy rywal jest do ogrania — stwierdził obrońca GKS Sebastian Gonera, a napastnik tyszan Artur Ślusarczyk dodał: — Walczyła z Cracovią cała drużyna, ale naszymi bohaterami byli dzisiaj Arek Sobecki i Michał Belica. Przy okazji okazało się, że grając w białych koszulkach mamy więcej szczęścia, a i lód na „Jantorze” jakoś nam sprzyja.
Jacek Sroka - Dziennik Zachodni
Zagraliśmy dobrze, podobnie jak Tychy, bardzo dobry mecz - trochę nas wybiła z rytmu ta pleksa :(
Sobecki miał fenomenalny dzień, rzeczywiście wybronił Tychom mecz, kary w drugiej tercji wynikały raczej ze zmęczenia Tychów niz z błędów sędziego...
Przegraliśmy na własne życzenie tak naprawdę bo przewagi po prostu trzeba wykorzystywać, a mieliśmy dużo takich szans - w tym niewykorzystane 5 na 3 za mało jest strzałów, mamy najsilniejszą ekipę, ale czasem jak bramkarzowi przeciwnika akurat wyjdzie mecz a nasi obrońcy dadzą dwa farfocle w obronie to jest niedobrze...
Generalnie mam nadzieję że z Unią zagrają na złości i pokażą kto rządzi...
"Autor: docent (IP zapamiętane)
Data: 28 Paz 2005 - 22:54:22
No to wszystko jasne... Trener Rohacek musi odejsc! (zartsmiling smiley)"
Docent, ja bym zaczął od kar finansowych ;)
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)