Jak bedzie wyglądał nasz finisz///-zbierajcie kasę.
CRACOVIA to my wszyscy, a nie ty.
-
-
To juz tylko krok Pasy- Paprykarz 4-2
Wlasnie wrocilem! Zajebisty mecz! Mozna troche by ponazekac ale nic to! Bylo super! Fajny doping super spiewy dla Wojtka i Pawla! Profa nikt nie obrazil ale swoje dostal i niech sobie troszke pomysli! Paprykarze troche prowokowali sedzia coprawda nie Zyro ale probowal mu dorownac! Generalnie jeden z bardziej udanych meczykow na Kaluzy w tym sezonie! Pozdro dla wszystkich Pasiastych!
MisioPAs bylem z naszych Kibiców dumny. Zachowali się wywarzenie i dojrzale. Nie wiem kto to zorganizował ale BRAWO dla chłopaków.
A co do meczu...wspaniale było.
Sędzia zrobił 1 albo 2-a poważne błedy na niekorzyść gości.
Jedyne czego brakło to tych 4000-5000 kibiców co nie przyszli bo kasy były zamknięte!:-(
Bardzo dobry mecz pod każdym względem. Wynik świetny, gra bardzo dobra, na trybunach odświętnie. Dobry doping, niezła oprawa, wyważone zachowanie wszystkich kibiców. Wielkie brawa dla wszystkich za śpiewy o Wojtku. Transparent super - "Misior, Stawowy, Filipiak = Wielka Trójca". Drugi transparent nieobraźliwy, ale na miejscu. Brawo, naprawde wielkie brawa dla wszystkich. Ogólnie był to jeden z najlepszych meczów przy Kałuży w tym sezonie. Jestem zadowolony.
pasiak_ksc Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Drugi
> transparent nieobraźliwy, ale na miejscu.
O jaki transparent Ci chodzi?
(z reszta sie zgadzam - tylko po co kilka razy znowu intonowano "Wisła to..." - na szczęście coraz bardziej zanikająco. Inne przyśpiewki na sąsiadkę (te kynologiczne) mi nie przezkadzają. Ale fajnei było, gdy po meczu piłkarze skakali razem z kibicami...
Mecze stją się piknikiem :(
Ale dzisieszy był przyjemny :)
Coraz bliżej Europy
CRACOVIA-POGOŃ SZCZECIN 4:2 (2:0)
Bramki: Bojarski 18, Świstak 21, Giza 85, Bania 87 - Grzelak 51, Bugaj 90. Sędziował: M. Podgórski z Wrocławia. Żółte kartki: Baran, Drumlak - Pesković, Łabędzki, Grzelak, Bugaj. Widzów: 4500.
CRACOVIA: Cabaj - Radwański, Węgrzyn, Świstak (79 Wawrzyczek), Baster (82 Wacek) - Bojarski, Giza, Baran (60 Citko), Przytuła - Drumlak - Bania. POGOŃ: Pesković - Michalski (80 Bugaj), Magdoń, Julcimar, Matlak - Parzy (76 Kowal), Masternak, Kaźmierczak, Łabędzki, Grzelak - Edi.
To pytanie musiało się pojawić. - Czy był to pana ostatni mecz w Cracovii przed własną publicznością? - zwrócił się po wczorajszym meczu jeden z dziennikarzy do Wojciecha Stawowego. - Tak, ale w tym sezonie - odpowiadał trener. - Ostatnie słowo należy do prezesa Filipiaka.
Szkoleniowiec nie dał mu argumentu do zwolnienia: zespół pewnie i efektownie wygrał, mając teraz europejskie puchary na wyciągnięcie ręki. - W końcu można powiedzieć, że Cracovia naprawdę rozgrywa mecz na własnym terenie - słowa prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego ginęły wśród oklasków kibiców, usatysfakcjonowanych informacją, że miasto podpisało umowę z zakonem sióstr Norber tanek w sprawie przejęcia gruntów, na których znajduje się stadion "Pasów". Brawa za wystąpienie (podziękowania dla władz i słowa o dalszym rozwoju klubu) dostał też prezes Janusz Filipiak, jednak to nie on był bohaterem wieczoru.
Na długo przed rozpoczęciem meczu fani jasno dawali do zrozumienia, że nie podobają im się ostatnie działania profesora i lekceważący sposób traktowania trenera Wojciecha Stawowego. Wyrazów poparcia dla szkoleniowica było mnóstwo. "Wojciech Stawowy - najlepszy trener ligowy!" intonowano wielokrotnie, a adresat słów, wychodząc na murawę gorąco i z szerokim uśmiechem na twarzy, pozdrawiał publiczność. Podczas spotkania reagaował tak jak zawsze, jakby zapomniał o swoich ostatnich problemach z nadciśnieniem. Biegał wzdłuż linii, wymachiwał rękami, krzyczał. To był stary, dobry Stawowy i - chwilami - stara, dobra Cracovia. Grająca kombinacyjnie, szybko, pomysłowo i przede wszystkim skutecznie.
- Mam nadzieję, że zawodnicy wezmą pod uwagę mój stan zdrowia i szybko strzelą bramkę, żebym się nie denerwował - śmiał się kilka dni wcześniej opiekun "Pasów". Piłkarze wzięli sobie do serca prośbę szkoleniowca. Wprawdzie nie ryzykowali i nie rzucili się na Pogoń w bezmyślnej ofensywie, ale szczecińska obrona - ostatnio bardzo chwalona - i tak pękła błyskawicznie. Nie minęło 18 minut, a Marcin Bojarski pokazał to, co znakomicie potrafi i lubi robić najbardziej (techniczny strzał wewnętrzną częścią stopy), po kolejnych trzech siatki o mały włos nie rozerwał potężnym uderzeniem Michał Świstak. 2:0 po 21 minutach - gospodarze nie mogli wymarzyć sobie lepszego scenariusza.
Goście, dla których ta konfrontacja również miała istotną stawkę (trzy punkty zapewniały im utrzymanie) nie zamierzali jednak wyłącznie przyglądać efektownym, acz często kończących się odgwizdaniem "spalonych", akcjom rywali. Udało im się kilkakrotnie przedrzeć po bramkę Marcina Cabaja, wywołując skoki ciśnienia nie tylko u trenera gospodarzy. Największe chwile niepewności wszyscy przeżyli na początku drugiej połowy: Pogoń zdecydowała się na odważny atak i najpier w sytuację uratował Cabaj, ale później był bezradny przy strzale Grzelaka (51 min), który wykorzystał złe ustawienie krakowian przy rzucie rożnym. Kolejne minuty nie przyniosły większych emocji. Cracovia starała się, z niezłym skutkiem, kontrolować sytuację, a impet i zapał szczecinian wyraźnie zmalały. Nic nie zapowiadało, że w końcówce meczu kibice obejrzą jeszcze trzy bramki.
Tymczasem wystarczyło szybkie rozegranie piłki, dwie akcje skrzydłami i "Pasy" rzuciły przeciwnika na kolana. Dobrą zmianę dał Marek Citko, wiatr w żagle złapał Piotr Giza. Dobrego wrażenia nie zburzył nawet błąd Cabaja, który w ostatniej minucie między nogami przepuścił strzał Bugaja. Mało kto zwracał już na to uwagę: liczyło się efektowne zwycięstwo. - Wygraliśmy dla trenera, dla siebie i dla kibiców - mówił Krzysztof Przytuła.
Cracovia jest coraz bliżej Europy. Jeśli w niedzielę wygra we Wronkach (Amica przestała się już liczyć) będzie mieć zapewnione czwarte miejsce i start w Pucharze UEFA (jeżeli Zagłębie Lubin nie zdobędzie Pucharu Polski). Niezależnie jednak od wszystkiego, po ostatnim spotkaniu w tym sezonie na stadionie przy ul. Kałuży można powiedzieć jedno: już odnieśliście, panowie, wielki sukces.
Źródło: Gazeta Krakowska - Przemysław Franczak
Pierwszy gol Świstaka
Bardzo fajnie ułożyło się nam to spotkanie - mówi kapitan Cracovii Piotr Bania - strzeliliśmy bowiem już 2 bramki przed przerwą. Szkoda, że straciliśmy tego pierwszego gola, jakaś niemożność wkradła się wtedy w nasze poczynania. Ale trzecia bramka dawała nam już poczucie zwycięstwa. Pogoń zaprezentowała się dobrze, ale nam udało się jeszcze strzelić 2 bramki.
- To był mój pierwszy gol strzelony w ekstraklasie - mówi zdobywca drugiej bramki, Michał Świstak. - Długo czekałem na to trafienie, ale wreszcie się doczekałem i cieszę się, że mogłem je zadedykować mojej córeczce Oli. Zresztą to było widać na boisku (piłkarz zrobił charakter yst yczną kołyskę, do której dołączyli się partnerzy - przyp. żuk). Ola kończy niedługo trzy miesiące i wreszcie mogę się cieszyć, że sprawiłem jej prezent. Miałem 2 okazje do zdobycia bramki, najpierw strzelałem lewą, potem poprawiłem prawą nogą i padł gol. Niestety, odezwała się kontuzja kręgów szyjnych, więc będę musiał uważać, ale o t ym na razie nie myślę. Zobaczymy czy będę mógł grać z Amiką. Potem mamy 2 tygodnie przerwy, będzie więc czas, by się doleczyć. Pogoń w tym meczu udowodniła, że jest groźnym zespołem, potrafi nieźle grać, co potwierdziła już w wielu meczach w tym sezonie. Szczęście było jednak po naszej stronie. Nie było aż tak trudno rozbijać jej ataki. Do tej pory najwięcej bramek strzelałem po rzutach rożnych nogą, ale też i głową, w sumie chyba pół na pół. Tym razem udało mi się ulokować piłkę pod poprzeczką i muszę przyznać, że był to ładny gol. Musiało się kiedyś udać strzelić w ten sposób, choć niezbyt często mam okazję do zademonstrowania umiejętności strzeleckich, gdyż przede wszystkim skupiam się na obronie własnej bramki.
Źródło: Gazeta Krakowska - ŻUK
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)