Ukazała się obszerna biografia znanego piłkarza, wielokrotnego reprezentanta kraju, Romana Korynta. Napisał ją profesor Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego Marek Andrzejewski.
- Mam jedno duże zastrzeżenie do autora, zdecydowanie za bardzo mnie chwali - powiedział podczas prezentacji swojej biografii skromnie Roman Korynt. Książkę o najwybitniejszym wybrzeżowym piłkarzu napisał profesor UG Marek Andrzejewski
Prezentacja książki "Roman Korynt, legenda Lechii Gdańsk" odbyła się wczoraj na Wydziale Filologiczno-Historycznym UG. Jej bohater wpisywał dedykacje czytelnikom, wśród których byli pracownicy naukowi, działacze i kibice Lechii. Od klubu Korynt dostał aktualną klubową koszulkę z numerem 3 i swoim imieniem i nazwiskiem.
- Wolałbym, żeby prezentacja odbywała się na boisku, mógłbym zademonstrować sztuczkę techniczną. To nadal wychodzi mi znacznie lepiej niż przemawianie. Jestem w szoku, że spotyka mnie tyle wyróżnień - powiedział wzruszony Korynt. Na prezentację przybyli m.in. prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i wielki sympatyk Lechii, absolwent historii na UG, redaktor Tomasz Wołek.
- W starożytnej Grecji budowano kolumny w stylu doryckim, jońskim i korynckim, te ostatnie były najpiękniej zdobione i najmocniejsze. Nie tylko ze względu na nazwisko Roman jest takim niezłomnym filarem gdańskiej Lechii - powiedział Wołek. - Korynt grał w czasach przedtelewizyjnych, gdyby teraz był piłkarzem, to byłby jeszcze większą gwiazdą - dodał Wołek.
Co skłoniło profesora historii do napisania biografii Korynta? - Piłka nożna była zawsze moją pasją, jako małego chłopca w weekend interesował mnie tylko jeden temat: Lechia Gdańsk. Moim idolem był Roman Korynt, ta książka to spłata długu wdzięczności za jego grę, która dała mi wiele radości - tłumaczył profesor Andrzejewski. - Jest skromną osobą, nie pozerem i gwiazdorem, mimo że na zdjęciach z młodości wygląda jak amant filmowy. To ważne ze względów czysto ludzkich. Dlatego napisałem list i podałem swój numer domowy. Za kilka dni usłyszałem w słuchawce: "Roman Korynt" i proszę mi wierzyć, nogi się pod mną ugięły, choć już tak wiele czasu minęło, od kiedy podziwiałem go na boisku - dodał Andrzejewski.
Książka wydana przez Marpress niedługo znajdzie się w sprzedaży w księgarniach.
Źródło: gazeta.pl - Trójmiasto
Wiadomość zmieniona (21-01-05 21:43)
-
-
Biografia piłkarza piórem profesora historii
Sylwetka Romana Korynta
Najlepszy piłkarz Wybrzeża nadal cieszy się wielką popularnością wśród starszych kibiców, nie zapominają o nim także młodsi. Teraz wszyscy jego historię będę mogli poznać w książce "Roman Korynt - legenda gdańskiej Lechii", którą napisał Marek Andrzejewski, profesor Uniwersytetu Gdańskiego
Roman Korynt urodził się w 1929 roku. Przygodę z piłką rozpoczynał w gdyńskim Gromie, potem grał w Gedanii, podczas służby wojskowej w Lubliniance i Legii Warszawa. Do Lublinianki trafił jako bokser, gdyż z powodzeniem uprawiał tę dyscyplinę. Klubem, z którym związał się najmocniej, była gdańska Lechia. Na podpisanie umowy działacze Lechii przyjechali po niego czarną wołgą.
Rozegrał 35 spotkań w reprezentacji Polski i należał do najpewniejszych jej punktów. Został wyrzucony z kadry tuż przed olimpiadą w 1960 roku, kiedy prasa niemiecka opublikowała fragment jego listu do kolegi, w którym przyznał, że polscy amatorzy otrzymują za grę wynagrodzenie. Karierę zakończył w wieku 39 lat, poświęcając się pracy trenerskiej w Lechii, a potem w Arce Gdynia. Wychował wielu znanych piłkarzy m.in. Zdzisława Puszkarza czy swojego syna Tomasza, który stał się bohaterem słynnego transferu z Lechii do Arki.
[b]Roman Korynt dzierżawił wtedy lokal od spółdzielni w Gdańsku, w którym prowadził zakład krawiecki. Po transferze syna do Arki musiał oddać sklep, a Lechia pozbyła się go jako szkoleniowca[/b]. Mimo przykrego rozstania, nadal jest oddanym sympatykiem Lechii, a wśród jej kibiców uchodził zawsze za symbol klubowej wierności. Mimo że mieszka w Gdyni, przyjeżdża na każdy mecz grającej obecnie w III lidze Lechii, z którą jako piłkarz zajął 3. miejsce w lidze i grał w finale Pucharu Polski. Teraz jest na emeryturze i ma więcej czasu na swoją drugą pasję - wędkowanie. Złowił już kiedyś sztukę ważącą 11 kg.
Korynt został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i uhonorowany tytułem piłkarza 50-lecia na Pomorzu. W 1959 i 1960 roku był wybierany na najlepszego polskiego futbolistę.
Źródło: gazeta.pl
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)