Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • Święto Niepodległości

    • Hyde Park
    • Rozpoczęto 11.11.2004 o 11:36
      Ostatnia aktywność 13.11.2004 o 21:30
      609 wyświetleń
    • G?sior

      118
      0
    • 11.11.2004 o 11:36
      Post #182217 11.11.2004 11:36
    Odzyskanie niepodległości i zjednoczenie ziem trzech zaborów po przeszło 120 latach niewoli jest bez wątpienia najważniejszym wydarzeniem w dziejach Polski XX wieku. Data 11 listopada skłania nas do przypomnienia losów Ojczyzny i do szacunku dla tych, którzy podjęli wyzwanie historii, potrafili wywalczyć, zorganizować i wreszcie obronić odrodzone państwo.
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 11.11.2004 o 12:12
      Post #182223 11.11.2004 12:12
    słyszałam jak nawijał o tym wczoraj dyrektor na apelu...(wow słuchałam na apelu:O)
    • zubereg

      13.7K
      7.7K
    • 11.11.2004 o 13:41
      Post #182237 11.11.2004 13:41
    :)
    • SaNtO

      31.1K
      16.3K
    • 11.11.2004 o 14:44
      Post #182252 11.11.2004 14:44
    ja dzisiaj byłem na tym marszu ... pare ciekawostek : grupa Młodziezy Polskiej skandująca na plac Matejki : sld - kgb , czerwoni - złodzieje i precz z komuna zostali skamerowani przez kamermana policyjnego ... bardzo smiesznie to wyglądało brawa dla staznika miejskiego ktory podszedl do tłumu osob zakazujac przejsc nam na drugą strone jezdi ... jednak nikomu sie nie chciało to staznik chciał pokazać jaki to nei jest męski i wziął za reke .... starszą babcie o kuli i przeprowadził na drugą stronę ... co za odwaga ...
    • Korba

      401
      38
    • 11.11.2004 o 18:12
      Post #182293 11.11.2004 18:12
    Myslę, że w tym dniu należy oddać cześć ludziom których wieloletnia praca polityczna przyniosła największy sukces - niepodległość. Mam na mysli Ruch Narodwy z Romanem Dmowskim na czele w tym dniu zwyciężyła jego koncepcja polityki Polski ze Śląskiem i z dostępem do morza. Pamiętajmy, że działacze tego Ruchu byli też związani z Naszym Klubem. Np V-c Prezes Cracovii zaraz po wojnie Władysław Gędłek (nie krewny piłkarza!!)szef Powiatowego Okręgu NOW (jego brat brał udział w uzyskani przez polski wywiad planów V1 i V2). Ze stadionu Pasów trafił na 12 lat do więzienia. Żyje do dziś i mieszka na ul. Fałata obok Ziemi Świętej. PAMIĘTAJMY O NICH W TYM DNIU!!!!!!!!!!!!!!
    • zubereg

      13.7K
      7.7K
    • 11.11.2004 o 19:56
      Post #182308 11.11.2004 19:56
    Korba Zgadzam się z tobą i oczywiście pozdrawiam.....:)
    • Merano

      1.4K
      19
    • 11.11.2004 o 20:09
      Post #182311 11.11.2004 20:09
    Na polu jest jeszcze ciemno; świt dopiero zaczyna się przedzierać. Jest mglista, zimna, szaruga jesienna. Przed kuchnią zaczynają zbierać się żołnierze z tacami po kawę pod nadzorem służbowych kompanii. Wstrzymuję wydawanie kawy i przez służbowych zarządzam alarm batalionu bez broni celem wydania odpowiednich rozkazów, jako oficer inspekcyjny, gdyż zaszły ważne wypadki. Po chwili ludzie wyrwani wprost z łóżek, niezupełnie jeszcze ubrani, skuleni, trzęsąc się od przejmującego chłodu, zbierają się na wyznaczonych punktach placu alarmowego. Tylko służbowi pilnują swoich rejonów. Raport. Po nim wstępuję na skrzynię przy kuchni, polecam ludziom zbliżyć się i mówię po niemiecku: "Kazałem się tu wam zebrać, gdyż przyszły bardzo ważne wiadomości, których mam rozkaz wam udzielić. Chciałbym jednak, aby mnie wszyscy dokładnie zrozumieli, więc będę mówił do każdego w jego własnym języku. Niech Niemcy ustąpią na lewo, Słowianie zaś na prawo!" Ze stojącego przede mną tłumu wyłoniły się natychmiast dwie różne gromady: na lewo wielka, na prawo mniejsza, składająca się z Czechów, Rusinów i Ślązaków. Na polu zrobiło się jasno. Niektórzy niezdecydowani wahali się, dokąd mają się przyłączyć. "Chodźże do nas Franta! Od kiedy ty znowu zostałeś Niemcem?"- słyszę jakiegoś Czecha. Podobnie ktoś po polsku woła na jakiegoś niezdecydowanego Ślązaka. Wyjmuję gwizdek służbowy i wydaję jeden długi, przeraźliwy gwizd. Na ten sygnał wpada ppor. Śnigowski z ludźmi, ukrytymi za barakiem i błyskawicznie wprost otacza zbrojnym kordonem przerażoną gromadę niemiecką. Nie na darmo uczono żołnierzy tej sztuki w celach asystencyjnych. Zastraszeni Niemcy, widząc skierowane ku sobie bagnety, zbijają się w gromadę. Mówię do nich po niemiecku: "To, co chciałem wam powiedzieć, powiem wam teraz. Stara Austria wali się w gruzy, a na podstawie zasad prezydenta Wilsona powstają na jej miejscu państwa narodowe. Rewolucja w całym państwie. Polacy w Galicji nie mogąc się doczekać dobrowolnego opuszczenia ich ziem przez zaborców, zmuszeni są użyć w tym celu siły. Oznajmiam wam, że jesteście rozbrojeni. Wasi dawniejsi dowódcy przestali być dzisiaj nimi, a ja z rozkazu rządu polskiego obejmuję tu władzę, tj. tu w koszarach na Podgórzu i w okolicy. Mnie więc teraz macie bezwzględnie słuchać i do moich rozkazów się stosować, a gdy przyjdzie odpowiedni czas, odeślę was do domu. A kto by teraz usiłował mi uciec, to może być pewny, że niedaleko stąd ucieknie. Znają was tu dobrze z powodu waszej strzelaniny po ulicach miasta Krakowa w czasie patrolowania. Rozjuszony tłum, czekający na ulicy, rozedrze was na sztuki. Pod moją opieką zaręczam wam życie i zdrowie. Włos wam z głowy nie spadnie, że zaś mówię do was już nie jako austriacki oficer, ale jako polski, oto widzicie" - rzucam wtedy czapkę austriacką w błoto, wyciągam maciejówkę z orłem polskim i kokardą narodową i wznoszę ją ku górze z okrzykiem: "Polnische Republik soll leben! Hoch!" Trzy razy "Hoch!" powtórzyli za mną steroryzowani Niemcy. Teraz zwracam się do Słowian: "Bracia Słowianie! Polskie pułki na Czechach i na Morawach dopomogły tam Czechom do rewolucji. Wzywam was, abyście i wy tu nam dopomogli!" "Nazdar pane nadporuciku! Mejsme na to dloucho cekali!" "A i wy Ślązacy, jesteście przecież Polakami, na podstawie zasad Wilsona stajecie się teraz obywatelami Polski. Wzywam was też do pomocy! Do broni, bracia! Powynosić broń Niemców z ubikacji i magazynów i znieść ją w bezpieczne miejsce koło bramy!" Czesi i Ślązacy chętnie usłuchali moich rozkazów. Pierwsi owinęli sobie bączki rozwiązanymi kokardkami, które im dałem, drudzy przypięli sobie kokardy w miejsce bączków. Po chwili zniesiono broń i amunicję z ubikacji Niemców na wskazane miejsce. Osłupiali Niemcy zaczęli powoli wracać do przytomności. W oczach ich malowała się wściekłość. Mając już broń w ręku, kazałem Niemcom wrócić do sal oraz wydać im kawę, której wobec alarmu nie otrzymali. Dla bezpieczeństwa naprzeciw ich ubikacji ustawiłem dwa karabiny maszynowe z celowniczymi.[...] Tak dnia 31 października 1918 roku o godz. 6,30 koszary artyleryjskie przy ul. Kalwaryjskiej na Podgórzu zostały przeze mnie opanowane. Nie padł przy tym ani jeden strzał, ani nawet nikogo nie poturbowano. Przewrotu dokonałem bezkrwawo. Źródło: Antoni Stawarz - "Gdy Kraków kruszył pęta. Kartki z pamiętnika oswobodzenia Krakowa w 1918 roku". Wstępem i objaśnieniami zaopatrzył dr Jan Czapliński. Kraków, 1939, str. 96-98.
    • Korba

      401
      38
    • 11.11.2004 o 20:31
      Post #182320 11.11.2004 20:31
    zuberg musi się kiedyś osobiście styknąć na meczu.
    • Merano

      1.4K
      19
    • 11.11.2004 o 20:50
      Post #182324 11.11.2004 20:50
    Po fragmencie wspomnień por. Antoniego Stawarza, załączam fragment tekstu historyka Ryszarda Terleckiego opisujący szersze tło działań porucznika Stawarza w tamtych dniach historycznego przełomu. ~~ [...] Czekanie, aż Austriacy sami usuną się z Krakowa, mogło okazać się bardzo kosztowne. Wprawdzie przejęcia władzy siłą i przyspieszenia wyjazdu zaborców podjął się były legionista, pułkownik Bolesław Roja, jednak konspiracja legionowa oraz związana z nią Polska Organizacja Wojskowa nie były w Galicji zbyt silne, a już szczególnie w Krakowie nie dysponowały ani odpowiednimi kadrami, ani wystarczającą ilością broni. W czasie gdy trwały gorączkowe narady zawodowych polityków i domorosłych konspiratorów, a przejęci swoją misją kurierzy biegali z zebrania na zebranie, w Podgórzu, w austriackich koszarach, jeden przedsiębiorczy oficer na własną rękę podjął decyzję o opanowaniu pierwszego skrawka terytorium przyszłego niepodległego państwa. Antoni Stawarz, porucznik austriackiego 57. pułku piechoty, miał 29 lat, kiedy – jak napisał generał i historyk Marian Kukiel – „zrobił to, co Wysocki w Noc Listopadową, a zrobił szczęśliwie”. Urodzony w Tuchowie, syn dróżnika kolejowego, uczestnik szkolnych organizacji niepodległościowych, w 1910 roku zdał maturę w gimnazjum w Nowym Sączu i odbył roczną służbę wojskową w Grazu. Przeniesiony do rezerwy, rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, a równocześnie odbywał praktykę w kancelariach adwokackich w Bieczu i Głogowie. Zmobilizowany po wybuchu wojny, walczył m.in. w Serbii. W końcu sierpnia 1918 roku znalazł się w Krakowie jako dowódca plutonu ciężkich karabinów maszynowych w batalionie asystencyjnym 93. pułku piechoty. Kwaterował wówczas w koszarach austriackiej artylerii przy ulicy Kalwaryjskiej (w miejscu dzisiejszej hali „Korony”). Od chwili przyjazdu do Krakowa rozpoczął rozmowy z polskimi oficerami i żołnierzami, służącymi w jego i innych austriackich jednostkach. Przekonywał ich do potrzeby wystąpienia przeciwko zaborcom tak, aby Kraków nie zawdzięczał wolności obcej łasce, ale odwadze i ofiarności polskich żołnierzy. W krótkim czasie jego sprzysiężenie liczyło już około 400 ludzi; porozumiał się również z grupą kolejarzy ze stacji w Płaszowie, a za ich pośrednictwem z dezerterami, ukrywającymi się w Prokocimiu. Nawiązał też kontakt z organizacją pułkownika Roji, ale zniechęciło go bierne wyczekiwanie na rozwój wydarzeń. Jak sam napisał we wspomnieniach, wydanych tuż przed II wojną światową, decyzję o rozpoczęciu zbrojnej akcji podjął, gdy dowiedział się o czeskiej deklaracji niepodległości. "Ogarnął mnie wstyd. Czesi nas ubiegli”. Grupa najbliższych współpracowników Stawarza spotkała się w środę 30 października i postanowiła nazajutrz podjąć próbę opanowania miasta. Wieczorem Stawarz zjawił się na stacji kolejowej w Płaszowie, skąd – dzięki pomocy zmówionych wcześniej kolejarzy – rozesłał depeszę do wszystkich większych placówek kolejowych w Galicji. Podobnie jak Piłsudski w 1914 roku powołał się na nie istniejący rząd narodowy, tak teraz Stawarz powtórzył fortel Komendanta. Depesza, która informowała o dokonanym już przewrocie w Krakowie oraz o powstaniu polskiego rządu, nakazywała równocześnie wstrzymanie wszelkich transportów, zmierzających ku granicy i skierowaniu ich z powrotem do Krakowa. [b]Następnego dnia o świcie Stawarz opanował koszary na Kalwaryjskiej, rozbrajając i chwilowo internując kilkuset żołnierzy austriackich. Dokonali tego spiskowcy oraz pozostali żołnierze Polacy, którzy spontanicznie włączyli się do akcji. Do Polaków przyłączyła się również liczna grupa Czechów[/b]. Niemal równocześnie przejęto pozostałe budynki wojskowe w Podgórzu. Na Rynku Podgórskim uformowano dwie kolumny wojska, które wyruszyły na drugą stronę Wisły i odbyły triumfalny przemarsz przez Kraków. Jeszcze przed południem przejęto wartę na odwachu pod wieżą ratusza na Rynku Głównym. Zgromadzona publiczność entuzjastycznie witała wywieszenie biało-czerwonej flagi. W czasie gdy odbywał się przewrót, trwały pertraktacje z władzami 12-tysięcznego garnizonu austriackiego, prowadzone przez Polską Komisję Likwidacyjną. Generał Benigni nie chciał zgodzić się ani na oddanie władzy w Krakowie, ani na przekazanie Polakom wojskowych magazynów. Jednak wydarzenia na ulicach sprawiły, że dalsze pertraktacje stały się bezprzedmiotowe. Wczesnym popołudniem 31 października Austriacy podpisali dokument, przekazujący Polskiej Komisji Likwidacyjnej władzę w mieście. Przewrót odbył się bez rozlewu krwi. Jeżeli strzelano tego dnia w Krakowie, to raczej na wiwat niż z rzeczywistej potrzeby. Wieczorem i następnego dnia rano obsadzono około setki obiektów wojskowych, w tym forty twierdzy Kraków i ponad 50 magazynów. Na bocznicach kolejowych otoczono wartami kilkanaście pociągów, przygotowanych już do wyjazdu. Nie obyło się bez prób rabunków, ponadto część wart po kilku godzinach po prostu rozbiegła się i rozjechała do domów. Trzeba było w ich miejsce wysyłać uzbrojone naprędce patrole cywilów. Tego samego dnia (a w Tarnowie nawet o parę godzin wcześniej, bo już w nocy z 30 na 31 października) scenariusz podobny jak w Krakowie powtórzył się m.in. w Rzeszowie i Oświęcimiu. W Nowym Sączu doszło do krótkotrwałych walk, zakończonych 1 listopada przejęciem miasta. [...] Porucznik Stawarz uruchomił łańcuch zdarzeń, którego rezultatem było powstanie Drugiej Rzeczypospolitej. Być może gdyby nie on, wszystko potoczyłoby się podobnie, ale nie można też odmówić mu roli trudnej do przecenienia. Po wojnie, awansowany na kapitana, służył w 57. pułku piechoty w Tarnowie. W 1926 roku opowiedział się przeciw majowemu zamachowi Piłsudskiego, za co został przeniesiony do Baranowicz, a w 1929 roku w stan spoczynku. W 1935 roku wrócił do Krakowa i pracował w Zarządzie Miejskim, a w czasie II wojny światowej należał do Armii Krajowej. Zmarł 19 października 1955 roku i został pochowany na cmentarzu Rakowickim. Dziś jedna z bocznych uliczek na krakowskim Podgórzu nosi jego imię. Chociaż o Stawarzu wiemy stosunkowo dużo, takich jak on, mniej lub bardziej znanych uczestników przywracania niepodległości, były tysiące, dziesiątki, może setki tysięcy. Polscy żołnierze i oficerowie zaborczych armii, którzy nie mieli wątpliwości, po której stronie opowiedzieć się w dniach przełomu. Konspiratorzy POW i dziesiątków innych spiskowych organizacji. Studenci, gimnazjaliści i młodzi robotnicy, którzy na ulicach miast i miasteczek rozbrajali Austriaków i Niemców. Urzędnicy, którzy zdejmowali zaborcze godła, nauczyciele i dyrektorzy szkół, którzy wygłaszali swoim uczniom płomienne orędzia wolnej Polski. Mieszczanie i chłopi, którzy wstępowali do polskiego wojska, bo terytorium odradzającego się państwa sięgało tam, dokąd sięgały bagnety jego obrońców. Ta nigdy nie przeliczona rzesza, która brała udział w odzyskiwaniu swojej suwerenności, miała do końca życia poczucie uczestnictwa w wydarzeniach wielkich i podniosłych. Polska swojej niepodległości nie zawdzięczała żmudnie negocjowanym umowom, traktatom zawieranym z łaski zaborców, poufnym porozumieniom, wytyczającym granice kompromisów. Zawdzięczała ją niezłomnej wierności tych wszystkich, którzy z wypełnienia obywatelskich powinności nigdy nie czuli się zwolnieni. Źródło: Ryszard Terlecki - Tygodnik Powszechny, Nr 45/1998, Apokryf nr 13
    • FoSsA dEi BiAnCoRoSsI

      452
      16
    • 11.11.2004 o 21:05
      Post #182327 11.11.2004 21:05
    heh a ja wypilem za Niepodleglosc :]
    • Merano

      1.4K
      19
    • 11.11.2004 o 21:14
      Post #182330 11.11.2004 21:14
    I żeby się dogłębniej w tym zakresie wyedukować, do kompletu tekst o niewesołych losach Antoniego Stawarza w PRL-u. ~~ Nie nadawał się na kierownicze stanowisko Co roku w krakowskiej prasie, gdzieś z końcem października, pojawiają się artykuły o oswobodzeniu Krakowa spod austriackiej władzy. We wszystkich wspominkowych tekstach pojawia się nazwisko kapitana Antoniego Stawarza. Nic dziwnego - to przecież jego zasługą było uwolnienie miasta. Jednak - jak powszechnie wiadomo - każdy sukces ma wielu ojców, więc nawet dziś, po przeszło osiemdziesięciu latach, pojawiają się co pewien czas pomysły, aby Stawarzowymi zasługami obdzielić także innych, mniej wybitnych uczestników krakowskich wydarzeń z roku 1918. Bez wątpienia autorzy rocznicowych tekstów bardzo niewiele miejsca poświęcają losom bohaterskiego oficera po ostatniej wojnie. Trudno się temu specjalnie dziwić. Taka już jest ludzka natura, że niespecjalnie lubimy wspominać rzeczy niemiłe, a były to przecież czasy, gdy "władze partyjne i państwowe" niezbyt hołubiły polskich bohaterów... Kapitan Stawarz był człowiekiem mądrym - dowiódł tego nie tylko 31 października 1918 - dlatego też w życiorysie pisanym w kwietniu 1951 r. swój udział w tworzeniu polskiej historii przedstawił słowami: Studia (studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim) przerwała mi pierwsza wojna światowa, w której wziąłem udział w b. armji austro-węgierskiej od 28. VII. 1914 do 30. X. 1918 r. i jako rezerwowy porucznik przeszedłem do nowotworzącej się armji polskiej w Krakowie, przyczym uzyskałem stopień kapitana". W chwili pisania życiorysu Antoni Stawarz był pracownikiem Zakładu Remontu Obrabiarek w Zabierzowie pod Krakowem. Pracował na stanowisku magazyniera. [b]Z pracy tej odszedł, ponieważ nie nadawał się na kierownika magazynu[/b]. Poufna "charakterystyka", podpisana przez kierownika personalnego, tak opisuje wyzwoliciela Krakowa: Przed wojną jak i podczas okupacji pracował w Zarządzie Miejskim w Krakowie, gdzie tylko pracę mogli dostać oficerowie. [b]W pracy w naszym Zakładzie nie wykazał żadnych zdolności organizacyjnych, był więcej chaotyczny, do zmian i reform w pracy ustosunkowany obojętnie, na odpowiedzialne stanowiska się nie nadaje[/b]. Bez wątpienia najważniejsza była jednak ostateczna konkluzja tego dokumentu, czyli ocena postawy "społeczno-polityczno-moralnej", która brzmiała: [b]bezpartyjny, w pracy społeczno-politycznej udziału wogóle nie brał do obecnej rzeczywistości ustosunkowany negatywnie.[/b] 30 kwietnia 1951 roku Antoni Stawarz przestał pracować w zabierzowskiej fabryce. Nadal był magazynierem, lecz już w Krakowskich Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego, mieszczących się przy ulicy Wielickiej. W związku ze zmianą pracy musiał wypełnić ankietę personalną. Już sam ten formularz jest bardzo ciekawym źródłem historycznym, doskonale przedstawiającym życie w Polsce Ludowej przed rokiem 1956. Wymieniając tę datę należy podkreślić, iż tak zwany Polski Październik ciągle jest niedoceniany. Tymczasem to wydarzenie prawie sprzed półwiecza miało rzeczywiście przełomowy charakter. Zmienił się nie tylko język władzy, lecz przede wszystkim praktyka rządzenia, a zwłaszcza stosunek do obywatela. Skończyła się wówczas wszechobecna podejrzliwość. A podejrzliwości tej najlepszym dowodem jest owa ankieta. Przede wszystkim należało odpowiedzieć na 35 pytań. Liczba ta jest jednak myląca. Na przykład odpowiadając na pytanie oznaczone numerem 33, dotyczące członków rodziny, należało udzielić 24 odpowiedzi. Autorzy ankiety chcieli nie tylko wiedzieć, czym przed rokiem 1939, w czasie okupacji i po wojnie zajmowali się: rodzice, małżonek, rodzeństwo oraz dzieci ankietowanego. Oczekiwali również odpowiedzi na pytanie, do jakich organizacji należeli w tych kolejnych trzech okresach. Przynajmniej na jedno z pytań magazynier Antoni Stawarz udzielił fałszywej odpowiedzi. Było to pytanie numer 27. Brzmiało ono: Czy posiada rodzinę zagranicą? Gdzie, od kiedy i czym się zajmują? Wymienić nazwisko i stopień pokrewieństwa. Jak widać, nie było to jedno pytanie, lecz cała seria pytań dotyczących krewnych przebywający na obczyźnie. Nieprzypadkowo autorzy kwestionariusza zaopatrzyli go w przypis, który brzmiał: Gdyby odpowiedz na jakiekolwiek podane wyżej pytanie nie zmieściła się w rubryce, należy ją dodatkowo wypełnić na ostatniej stronie ankiety z odpowiednim odnośnikiem. Z pytaniem numer 27 uporał się Antoni Stawarz jednym, krótkim "Nie". A przecież z pewnością wiedział, że w Wielkiej Brytanii przebywa z żoną i dziećmi jego młodszy brat, Stanisław. Nic dziwnego - brat legionista, sybirski łagiernik i "andersowiec" mógł być w tamtych czasach źródłem poważnych kłopotów. Co gorsza, Stanisław Stawarz był nie tylko zwykłym legionistą, lecz niewątpliwie sławnym legionistą. Pod koniec okresu międzywojennego szeroko pisała o nim prasa. Przypomniano wówczas epizod z bitwy pod Kostiuchnówką, kiedy to jako młody żołnierz (aby wstąpić do Legionów uciekł z domu) uratował życie Felicjanowi Sławojowi Składkowskiemu. Uratowanie przyszłego wybitnego sanacyjnego polityka, generała, ministra i premiera, z pewnością nie zasługiwało w oczach władz peerelowskich na pochwałę. Ostatni dokument dotyczący pracy zawodowej wyzwoliciela Krakowa - to pismo, jakie 14 października 1955 roku wysłał za pośrednictwem sekcji personalnej do dyrekcji Krakowskich Zakładów Przemysłu Dziewiarskiego. Była to prośba o zwolnienie z dodatkowej funkcji magazyniera odpadków. Kapitan Stawarz motywował swoją prośbę złym stanem zdrowia. Zwłaszcza serce bardzo mu dokuczało. W swoim piśmie pisał wręcz, iż praca w magazynie odpadów jest dla jego serca zabójcza. Poza tym miał już ukończone sześćdziesiąt sześć lat, osiągnął więc wiek emerytalny. Nie wiadomo, jak dyrekcja zareagowała na podanie. Nie miało to zresztą żadnego znaczenia. Oswobodziciel Krakowa umarł pięć dni po napisaniu tego listu. Odszedł 19 października 1955 roku, na niecałe dwa tygodnie przed kolejną rocznicą usunięcia z miasta władzy austriackiej. Źródło: Dziennik Polski - Michał Kozioł ("Pejzaż Polski", 30.10.2004)
    • SaNtO

      31.1K
      16.3K
    • 11.11.2004 o 21:48
      Post #182332 11.11.2004 21:48
    FoSsA dEi BiAnCoRoSsI ja zrobiłem to samo :] a żeby było smieszniej to mój kolega ma dzisiaj urodziny :)
    • FoSsA dEi BiAnCoRoSsI

      452
      16
    • 11.11.2004 o 21:50
      Post #182333 11.11.2004 21:50
    heh no zeby bylo lepiej pilem dwoch Marcinow :]
    • zubereg

      13.7K
      7.7K
    • 12.11.2004 o 01:07
      Post #182374 12.11.2004 01:07
    Jak będziesz to jestem za, jakoś się zgadamy....
    • Korba

      401
      38
    • 12.11.2004 o 18:12
      Post #182491 12.11.2004 18:12
    Na Amice będę na pewno;)
    • tacy dwaj

      10.5K
      1
    • 12.11.2004 o 18:31
      Post #182496 12.11.2004 18:31
    =>=>=> Zubereg, Korba: mam nadzieję, że zawsze na uroczystościach w Radwanowicach jesteście... :):) i mam nadzieję, że o zapominanym zbyt często Paderweskim pamiętacie.. konkurs za 1 zł.: gdzie jest Jego ulica w Krakowie?
    • Korba

      401
      38
    • 12.11.2004 o 21:09
      Post #182544 12.11.2004 21:09
    Tacy Dwaj: Twój post ma zabarwienie zdeczka ironiczne ale Ci odpowiem: Ad1 Bywałem ma nawet materiały filmowe, Ad2 stary Kleparz ul. Krótka Plac Matejki czesto ta ul. wygląda jak przedłuzenie ul. Krótkiej i jest nie opisywana na mniej dokładnych mapach. PS. Pisałrm o RN, Paderewski z nim współpracował a;e nigdy się z nim nie idetyfikował. PS2 Gdzie otrzymam 1 zł i kiedy!!!!!! PS3 Pewnie lubisz Wyborczą???
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 12.11.2004 o 22:53
      Post #182561 12.11.2004 22:53
    nasz osiedle dzieki temu powstalo CRACOVIA NIEPODLEGLOSCI
    • zubereg

      13.7K
      7.7K
    • 12.11.2004 o 23:27
      Post #182572 12.11.2004 23:27
    Korba To ja proponuje przed meczem w Aldze....A szczegóły to meilem jakieś dwa dni przed meczem....:) A uprzedzając pytanie TD ulice Dmowskiego i Korfanreg są w Mistrzejowicach Nowych..Pewnie zrobili dla Polski zbyt mało by mieć swe ulice w centrum...(:
    • Korba

      401
      38
    • 13.11.2004 o 12:14
      Post #182612 13.11.2004 12:14
    Zuberg OK Tacy Dwaj ZŁOTÓWKA!!!!!!!!

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie