Drodzy Pasiacy od 2 miesięcy jestem szczęśliwym małżonkiem, niestety zacząłem w pewnym momencie odczuwać pewien dyskomfort. Moja ukochana nie może zaakceptować tego że stale są jakieś mecze. Coś mi opowiada o jakiś obowiązkach małżeńskich, byciu w domu itp. A ja po prostu chcę na piłkę czy na hokej sobie czasem wyskoczyć. Co mam zrobić, jak ją przekonać do tego że miłość do Pasów jest starsza od miłości do Niej? Ratujcie, wypowiedzcie się co na ten temat myślicie czy macie ten sam problem?
pozdrawiam
Piotr Sanocki
-
-
Pasy a życie małżeńskie
Wytlumacz kobiecie bo to tez czlowiek , ze obowiazkiem zony jest stac przy boku meza . I stan na trybunach naszego stadionu !!! Jezeli zauwazysz Ja przy swoim boku to jest O.K. Jezeli nie .......
...to traf w jej serce (najlepiej nożem) :D. Bez urazy of course to taki maly żarcik poranny :D. Wiecie praca, ranne wstawanie, brzęczący szef :D.
A tak poważnie to popieram zdanie przedmówcy - weź ją na mecz. :D.
Myśle że każdy młody "żonkoś" miał kiedyś takie problemy. Bardzo trudno jest przekonać żony, że miłość jest tylko jedna i wcale nie ma na imię jak "żona". Przechodziłem to samo i udało mi się wywalczyć należyte miejsce dla Cracovi w mojej rodzinie. Moja rada - powoli, powoli przyzwyczajaj żone do święta jakim jest mecz. A w jaki sposób za to zapłacisz to już wyłącznie twoja sprawa. Życze udanych prób pogodzenia miłości.
no coż Piotrze, zbierasz żniwo błędów okresu narzeczeńskiego... zamiast po kawiarniach, dyskotekach, kinach oprowadzać obecną małżonkę, należało ją na mecze zabierać....
za drugim razem nie popełniaj tego błędu i kolejną narzeczoną już w okresie przedmałżeńskim przyzwyczajaj do Pasów
:):):)
Moja rada: WYRZUĆ ŻONIE PANTOFLE.
Miłość !
Jeśli ktoś kocha to zdolny jest do najwspanialszych rzeczy.
Jesli twoja małżowinka kocha naprawdę to zaakceptuje Cię z tym jaki jesteś i nie będzie tego chciała zmienić tylko pokocha to jako cząstkę Ciebie.
Pracuj nad tym chłopie.
[img]http://www.cracovia.strefa.pl/sygnaturki/J_K.jpg[/img]
CRACOVIA - pierwszy Mistrz Polski (1921), jedyny Mistrz Galicji (1913)
CRACOVIA 1906 - na zawsze pierwsi
Wiadomość zmieniona (30-11-04 11:59)
Zaproponuj żonie niedzielny spacer, hokej, piwko w enigmie, a potem kolacja na mieście. Na następny raz sama będzie chciała iść na taki spacer.
Ja tak zrobiłem w niedzielę i uważam to za bardzo pożyteczne spędzenie czasu z żoną.
Tyle że ja nigdy nie miałem problemów z wyjściem na mecz, jedynie problem mam wtedy jak przychodzę po meczu za bardzo rozbawiony.....
Jest tylko i wyłącznie jedno rozwiązanie. Rozwód. Niestety przegięła w złym momence. Daj jej jakieś 5 godzin na spakowanie się i dowidzenia. Nie ma dyskusji...
Moja żona przykładnie chodzi ze mną na wszystkie mecze. A były początkowo problemy, oj były...
no to problem !
Trzeba było Ją przed ślubem zabierać na meczyk:)
Moja nawet szczęście przynosi tj. oglądała ze mną:
Polkowice, Lubin, Poznań, Reymonta - same sukcesy :)))
A początki były bardzo złe 1:0 z Koroną u siebie !!!
Już myślałem że to koniec związku :))) albo Jej chodzenia na mecze :)
Teraz walczę o hokej ale z rozsądkiem tj 1 mecz w tygodniu żeby nie przegiąć :))
Ja po swoim weselu , na drugi dzień w niedziele obowiązkowo na meczyku o godz 12 razem z żoną . To był 1992 rok mecz z Dalinem wymęczone 1-0 bramka Pawła Zegarka.
Nie przejmuj się musi sobie trochę pogadać (ona myśli że to wychowawcze)
Powiedz że Cracovia ma już ponad 98 lat i należy się jej szacunek...
Lepiej byś przyrzucił światu kilku nowych pasiaków a nie jeżdził na każdy wyjazd. Jak powiedziałby admirał Nelson: "Cracovia oczekuje iż każdy wykona swój obowiązek." Do roboty.
Kolego słuchaj nie zabieraj żony na hokej ,moja zabrałem ze trzy razy i nie wie o co chodzi i tłumaczenie dlaczego jest spalony na niebieskiej to nie mogłem wytrzymać ,a miarka przebrała jak graliśmy z Unią Oświecim i po pierwszej tercji wyjeżdzali hokeiści Unii na tafle to zaczeła klaskać jako jedyna w hali;-( sam rozumiesz jak była cisza a tu oklaski dla przeciwnika i to jakiego przeciwnika ;-).Piłka dlaczego nie przynajmniej wie które to Pasy i o co chodzi;-)
a na ostatnim meczu tak zaśpiewała Hymn Maleńczuka że mi oczy wyszły na wierzch bo tak ciągła sama że się zdziwiłem na plus szkoda że była porazka ale to nie jej wina . tak to sobie mówiła ach niech jej bedzie;-)
heheh trzeba bylo dostarczyc instrukcje mojej zony... (vide ktorestam Pasy).
Moja na pilke co prawda nie chodzi, ale na hokeja namawiac nie musze.
I zawsze kiedy jest - ZAWSZE wygrywamy. Nawet czasem mi sie wydaje, ze awans hokeistow to jej zasluga ;-)
D.J.Cat - swiete slowa ;-)
Nie ma o czym gadać mecz Cracovii to obowiązek i już !!!
Żona się przyzwyczai nie ma wyjścia, a w sezonie zimowym hokej i Małysz
Ja swojej żonie juz w nażeczeństwie mówiłem, że na pierwszym miejscu jest Cracovia a potem dopiero Ona. Przyjeła to jako żart z czasem stwierdziła, że miałem rację. Było już zbyt póżno. Teraz chodzi czasami na Pasy a Nasze dzieci sa obowiązkowo na meczach.
Corka jak miała 1,5 roku poszła na mecz Cracovia - Sandecja. Na początku meczu była taka ulewa że przemoknęliśmy strasznie. Zadzwoniłem do domu, że trzeba Ade zabrać bo może zachorować. Po kilkunastu minutach moja kochana żona przyjechała z suchymi ubraniami dla małej.
Spojrz na to z innej strony...ja znam pary, gdzie partnerka kibicuje druzynie z 2 strony blon...:P
po pierwsze to temat do HP !
a po drugie to [b]moim[/b] zdaniem Piotrek najlepiej nie łączyć miłości do kobiety i do CRACOVII + oczywiście stanowczość ...
ja tam swojej na mecze nie zabieram... ;)
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)