W ten temat to nie można zaglądać 😀👍
-
-
W naszym garnku...
191 dni później
Mazurek pomarańczowy i kokosowy.
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-04/1775339141-761.jpg[/img]
Przekrój mazurka pomarańczowego. O ja prdl 😋
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-04/1775339240-098.jpg[/img]
83 dni później
- Edytowany
Grill ANTYwisła.🥵🤪
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782575097-969.jpg[/img]
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782575098-846.jpg[/img]
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782575099-130.jpg[/img]
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782575099-248.jpg[/img]
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-06/1782577935-824.jpg[/img]
Ale kiełbasa nie z psa przemielonego razem z budą?
116 dni później
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-10/1792694612-234.jpg[/img]
Zakwas z buraków buzuje jak młyn na Cracovii. Bez skargi, bez wielkich słów, powoli zmienia wodę w krew. Czystą krew ziemi. Niech deszcz bije w szyby, niech wicher skomli niczym psy z Reymonta. Póki w żyłach krąży ten purpurowy ferment, póki ziemia rodzi i karmi nas tajemnicą, dopóty idziemy, dopóty żyjemy, całą gębą, całym sercem, na zawsze...
- Edytowany
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-10/1792775202-029.jpg[/img]
[img]https://cracovia.krakow.pl/uploads/media/2026-10/1792775218-942.jpg[/img]
Piątkowa/jarska grafomania:
Żeliwne słońce. Krąg palący i czysty. Racuchy z twarogiem budzą się do życia, pęcznieją, dźwigają się z nicości ku górze, naprzeciw mojemu zdumieniu. Wznoszą się, pną się uparcie, niczym szklane domy, te widma z tęsknoty za naszą Polską, którą budował w myślach stary Baryka. Rosną jak wiara nieśmiertelna ukryta głęboko pod sercem, pod pasiastą koszulą cracovskiego losu - wiara szalona, niezgłębiona, czysta jak łza, że nadejdzie dzień sądu i wesela, gdy Cracovia powali na kolana wszystko dookoła. I choćby logika świata mówiła „nie”, choćby trybuny milczały w mroku - to ciasto wie. "Druga strona ciasta odpowiada!". Więc racuchy pęcznieją tą pewnością, tą świętą nadzieją, która nie umiera nigdy, bo jest większa niż czas. Eksplozja! - jak słodko cedziła Kora. Rosną jak grzyby po ciepłym, nocnym deszczu, gdy las paruje i pachnie stworzeniem. Ale spróbuj je znaleźć człowieku! Heh... Spróbuj przedrzeć się przez gęstwinę lęku, przez chaszcze codzienności, przez chłód poranka. Tak trudno je wyłuskać z szarego poszycia świata... Tak samo rozpaczliwie trudno jak znaleźć tę jedyną, wielką, kosmiczną Miłość - dla której istniał w Nowej Hucie Bogdan Łyszkiewicz, dla której warto koślawić buty na wszystkich traktach, dla której warto spłonąć i nie żałować niczego. Szukasz jej w kurzu dróg, w oczach mijanych ludzi, pod oknem niczym Andrzej Zaucha, a ona zwykle jest tak blisko choć niedostępna, schowana w gęstwinie bytu. Więc stoję nad garami, ja, z palcami i czubkiem, pogryzionego przez psa, nosa umazanymi mąką. Z duszą pełną gwiezdnego pyłu. Chwytam ten złoty, drożdżowy krąg - ten mały, jadalny wszechświat - i czuję, jak przez smak i zapach dotykam absolutu. Wszystko jest jednym. Droga, życie, Cracovia, miłość, las i ten racuch ciepły jak serce człowieka...
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)