Ekspert NATO dla Defence24.pl: Rosja tnie budżet wojska, ale będzie kontynuować zbrojenia .
Cięcia na rok 2017 są mniejsze niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka (...) Przy zakładanym budżecie Rosja nadal będzie mogła podnosić swoje zdolności poprzez zakupy sprzętu, wzrośnie też proporcjonalny udział nowoczesnego wyposażenia na stanie sił zbrojnych. - mówi w rozmowie z Defence24.pl Edward Hunter Christie, NATO Defence Economist.
Małgorzata Krakowska: Zgodnie z danymi ministerstwa finansów Rosja planuje redukcję nakładów na obronę z 3,8 do 2,8 bln rubli, czyli o ponad 25 procent. Czy to oznacza, że Moskwa rezygnuje lub ogranicza wieloletni plan zbrojeń?
Edward Hunter Christie, NATO Defence Economist: Cięcia na rok 2017 są mniejsze niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Wydatki na obronność wzrosły pod koniec 2016 roku. Przyznano wtedy dodatkowo 700 mld rubli dla sektora wojskowego, które są przeznaczone na spłatę pożyczek, udzielonych przedsiębiorstwom branży zbrojeniowej przez rosyjskie banki (red. w 2010 r. rosyjski sektor bankowy włączył się w realizację ‘Programu Zbrojeń do 2020 r.’).
[img]https://i.wpimg.pl/O/644x354/d.wpimg.pl/1531110814-182644921/t-14-armata.jpg[/img]
Spłata kredytów nie współgrała z żadnym z wydatków na obronność w 2016 r. Według oficjalnych statystyk podają sumę 3,776 bilionów rubli, ale faktycznie wydano 2,983 biliona rubli. Według danych na 1 września 2017, (roczny - red.) budżet obronny ma wynosić 2,872 biliona rubli (niemal 50 mld dolarów - red.). Jest on mniejszy o 3,7 procent niż w 2016 r., jest to raczej niewielkie cięcie.
O wiele ważniejszy jest wyraźny trend zmniejszenia wydatków na obronność w dłuższej perspektywie. W dokumencie datowanym na 3 października, rosyjskie ministerstwo finansów zaproponowało aby w 2020 r. wydatki na obronność wyniosły 2,808 bln rubli. Wydawać by się mogło, że to raczej niewielka zmiana w porównaniu do poziomu z 2016 r.. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę inflację, opierając się o prognozy Międzynarodowego Funduszu Monetarnego, wydatki będą o 26,5 procent niższe niż w 2016 r.
Przyjmując taki scenariusz, zamówienia obronne - a co za tym idzie nakłady na amunicję i sprzęt będą w ujęciu realnym zmniejszać się w podobnym stopniu w ciągu kilku kolejnych lat.
[img]https://regtechfs.com/wp-content/uploads/sites/7/2014/06/tank3.jpg[/img]
Jak zmniejszone wydatki wpłyną na rosyjski potencjał?
Biorąc pod uwagę, że poziom nakładów w 2016 roku był dość wysoki, wydatki zmniejszone nawet o jedną czwartą, w ujęciu realnym, nadal pozwolą na znaczne zakupy nowego i zmodernizowanego sprzętu. Przy zakładanym budżecie Rosja nadal będzie mogła podnosić swoje zdolności poprzez zakupy sprzętu, wzrośnie też proporcjonalny udział nowoczesnego wyposażenia na stanie sił zbrojnych tego państwa. W rezultacie, potencjał militarny Moskwy zwiększy się na przestrzeni kolejnych kilku lat.
W 2014 roku, Unia Europejska i Stany Zjednoczone nałożyły sankcje, które uderzyły również w rosyjski sektor wojskowy. Jakimi kryteriami kierowano się opracowując restrykcje obejmujące również przemysł zbrojeniowy?
Sankcje miały szerokie spektrum. Poza ograniczeniem eksportu sprzętu wojskowego i technologii podwójnego zastosowania, restrykcje finansowe uderzyły w najważniejsze fabryki przemysłu zbrojeniowego oraz państwowe banki. Celem było zakłócenie pracy całego przemysłu wojskowego.
W jakim stopniu zachodnie sankcje negatywnie wpłynęły na stan rosyjskiego potencjału obronnego? Które elementy zostały najbardziej narażona na restrykcje, a w jakich obszarach Rosja okazała się odporna?
Możemy powiedzieć, że sankcje gospodarcze i finansowe miały zarówno pośredni jak i bezpośredni wpływ.
Pośredni wpływ można zauważyć m.in. w wynikach makroekonomicznych rosyjskiej gospodarki. Wzrost gospodarczy został znacznie spowolniony wskutek nałożenia sankcji finansowych na rosyjskie banki (red. tempo wzrostu gospodarczego utrzymuje się obecnie na poziomie 1 do 2 procenta PKB rocznie), nawet jeżeli wziąć pod uwagę spadek cen na rynku ropy naftowej. Co za tym idzie, obniżyły się wpływy z podatków, co było kolejnym czynnikiem wymuszającym wdrożenie wspominanych wcześniej cięć. Również presja wywierana na rosyjski sektor bankowy przyspieszyła decyzję co do spłaty pożyczek związanych z wydatkami na obronność.
Nałożone sankcje miały również bezpośredni wpływ na rosyjski kompleks przemysłowo-obronny. Zakres sankcji objął bowiem eksport do Federacji Rosyjskiej sprzętu wojskowego oraz technologii podwójnego zastosowania. W wyniku ograniczeń, rosyjskie koncerny wojskowe były zmuszone do szukania alternatywnych rozwiązań bądź opracowania własnych, co po pierwsze było kosztowne, a po drugie powodowało znaczne opóźnienia w produkcji.
Przykładem są okrętowe silniki diesla, które Rosja zamierzała kupić od Niemiec. Musiały one jednak zostać zastąpione zmodyfikowanymi silnikami krajowej produkcji. Z upływem czasu Rosja będzie nadal starała się pozyskiwać alternatywne rozwiązania od innych państw bądź bazować na wyrobach krajowej produkcji. Kłopoty, w których znalazł się rosyjski przemysł wojenny świadczą o zasadności utrzymania sankcji .
Na początku października rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu stwierdził, że jego kraj “nie wyklucza wojny z NATO”. Również tegoroczne manewry Zapad pozostają geopolitycznym i militarnym wyzwaniem dla Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z drugiej strony prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump bywa krytykowany za wywieranie presji na państwa członkowskie niewystarczający wkład w budżet bloku. Czy zgodziłby się Pan z opinią, że Stany Zjednoczone za bardzo naciskają na państwa członkowskie jeżeli chodzi o wydatki na obronność?
Nie zgodzę się z tym. Podczas szczytu NATO w Walii w 2014 r., wszyscy sojusznicy zatwierdzili Zobowiązanie na Rzecz Wydatków Obronnych (Defence Investment Pledge). Deklarację podpisały głowy państw wszystkich państw NATO. Głównym założeniem Defence Investment Pledge jest osiągnięcie wskaźnika wydatków obronnych na poziomie minimum 2 procent PKB do 2024 roku przez państwa członkowskie, które obecnie nie dochowują tego zobowiązania.
Po latach cięć, w 2015 roku pierwszy raz odnotowano realny wzrost wydatków na przeznaczanych na obronę przez państwa europejskie i Kanadę. W 2016 roku proces ten był kontynuowany, a na 2017 roku prognozujemy zwiększenie nakładów o 4,3 proc.
W tym roku dwadzieścia pięć państw NATO planuje zwiększyć realne wydatki na obronność. Inwestycje te leżą w interesie nas wszystkich i są jeszcze bardziej potrzebne ze względu na to, że znajdujemy się w najbardziej złożonym i nieprzewidywalnym środowisku bezpieczeństwa od lat.
za http://www.defence24.pl/692883,ekspert-nato-dla-defence24pl-rosja-tnie-budzet-wojska-ale-bedzie-kontynuowac-zbrojenia
-
-
WOJSKOWOŚĆ
Ministerstwo obrony Słowacji oficjalnie potwierdziło, że do roku 2023 zostanie zmodernizowanych łącznie trzydzieści pięć bojowych wozów rozpoznawczych BPzV Svatava (znanych w Wojsku Polskim pod oznaczeniem BWR-1S). Docelowy koszt modernizacji ma wynieść 44,5 miliona euro.
Nie jest to pierwsza informacja dotycząca tejże modernizacji. W zeszłym roku zrealizowano kontrakt na modernizację osiemnastu pojazdów, za co słowacki podatnik zapłacił 27 milionów euro. Oznacza to, że prawdopodobny kontrakt będzie dotyczył pozostałych siedemnastu wozów, czego koszt miałby wynieść około 17,5 miliona euro.
Modernizacja obejmuje montaż nowej wieży bezzałogowej o oznaczeniu TURRA 30 – są to pierwsze seryjne wozy bojowe, które zostały w nią wyposażone. Wieże zamontowane na BPzV uzbrojono w armatę automatyczną 2A42 kalibru 30 milimetrów, karabin maszynowy PKT kalibru 7,62 milimetra i dwie wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych 9M113 Konkurs. Niewielka masa wieży pozwoliła zachować limit masy BPzV, wynoszący 13800 kilogramów, dzięki czemu pojazd zachował możliwość pływania.
Ponadto doszły inne kosmetyczne zmiany wewnątrz pojazdu, które polegały na montażu nowego przyrządu obserwacyjnego kierowcy Meopta DND-5F, zastosowaniu radiostacji szerokopasmowej Harris AN/PRC-152A Falcon III i zamontowaniu nowych foteli przeciwwybuchowych BOG-AMS-V od czeskiego Boggesa. Wymianie uległ także przyrząd rozpoznania skażeń promieniotwórczych. Nowe urządzenie – produkcji Elbitu – zostało zamontowane na wieży zamiast na kadłubie BPzV.
Część zmodernizowanych już BPzV trafiła na wyposażenie utworzonego trzy lata temu w Preszowie Batalionu ISTAR. Będą one tam służyć do momentu zastąpienia przez nowe kołowe pojazdy rozpoznawcze w układzie 4 × 4, a następnie trafią na wyposażenie jednego z pięciu istniejących w słowackich wojskach lądowych batalionów zmechanizowanych. Okres eksploatacyjny zmodernizowanych pojazdów ma wynieść dwadzieścia lat.
- Edytowany
Słowacja: bojowe wozy rozpoznawcze z nową wieżą bezzałogową .
Słowacja rozpoczęła modernizację bojowych wozów rozpoznawczych BPzV Svatava (w Polsce znanych jako BWR-1S), której elementem jest wieża bezzałogowa Turra-30. Do roku 2023 program o wartości 44,5 mln euro ma objąć wszystkie 35 pojazdów rozpoznawczych. Maszyny już zmodernizowane trafiły do batalionu ISTAR, będącego elementem słowackiego udziału w Wyszehradzkiej Grupie Bojowej UE.
Słowacja rozpoczęła modernizację wozów rozpoznawczych BPzV Svatava, bazujących na BVP-1. W marcu 2016 roku zawarto kontraktem na modyfikacje 18 wozów za sumę 27 mln euro. Jej istotnym elementem było wyposażenie pojazdów w słowackie, bezzałogowe wieże Turra-30, uzbrojone w działko 30 mm, dwa pociski kierowane i karabin maszynowy 7,62 mm.
Pierwszy zmodernizowany pojazd przeszedł testy i został przyjęty na uzbrojenie w połowie 2016 roku, a dostawy całości miały zakończyć się do marca b.r. Kolejny kontrakt został zawarty na modernizację siedemnastu BPzV Svatava za sumę 17,5 mln euro. Celem jest osiągnięcie liczby 35 wozów, które docelowo mają tworzyć pełny batalion zmechanizowany – jeden z pięciu jakimi dysponuje słowacka armii. Obecnie wszystkie zmodernizowane pojazdy BPzV służą w należącym do 2. Brygady Zmechanizowanej batalionie ISTAR, będącym elementem słowackiego udziału w Wyszehradzkiej Grupie Bojowej UE. W tej jednostce maja one zostać zastąpione przez nowe pojazdy rozpoznawcze 4x4 które planuje pozyskać Słowacja.
[img]http://fcdn.valka.cz/attachments/121/BPsVI.jpg[/img]
Program modernizacji pojazdów BPzV może stanowić próbę dla modyfikacji co najmniej części bojowych wozów piechoty BVP-1 a być może również BVP-2. Najbardziej widoczny element tego programu to wymiana oryginalnej wieży z całkowicie dziś bezużyteczną armatą 73 mm na bezzałogowy moduł uzbrojenia Turra-30 słowackiej formy EVPU. Turra-30 uzbrojona jest w działko 2A42 kalibru 30 mm konstrukcji rosyjskiej produkowane na Słowacji, 7,62 mm karabin maszynowy PKT i dwa przeciwpancerne pociski kierowane Konkurs/Fagot, które w przyszłości zastąpią prawdopodobnie ppk Spike-LR. Przy masie 1540 kg wieża posiada opancerzenie Poziomu 1 STANAG 4569 i pełną stabilizację uzbrojenia. System celowniczy, składający się z dziennej kamery
[img]https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTm9LUuMbMFS8GZLrOrFHNrLwfyl5aM2BPI6FVDITS_P6u3eQAJ[/img]
TV CCD, kamery działającej w podczerwieni i dalmierza laserowego połączony jest mechanicznie z armatą.
Pojazdy otrzymały też nowe czeskie przyrządy obserwacyjne kierowcy Meopta DND-5F oraz szerokopasmowe radiostacje Harris AN/PRC-152A Falcon III i wyposażenie do wykrywania skażeń izraelskiej firmy Elbit. Brak jest informacji o istotnych zmianach w systemie rozpoznania, co może sugerować, że docelowo pojazdy modą powrócić do roli bwp. Nie zmieniono również układu napędowego, silnika ani skrzyni biegów.
Warto porównać modernizację słowackich BPzV Svatava (w Polsce znanych jako BWR-1S) z propozycją unowocześnienia polskich BWR-1S zaprezentowaną przez WZMot z Poznania podczas targów MSPO 2017 w Kielcach. W polskiej wersji pozostawiono oryginalne uzbrojenie, ale znacznie unowocześniono system rozpoznania i łączności.
Trzon systemu obserwacji wersji oferowanej przez WZMot stanowi radar pola walki typu SR HAWK (V)2E z funkcją lokalizacji wybuchów artyleryjskich oraz głowica obserwacyjna ZIG-T-2R wyposażona w kamerę termowizyjną, 2 kamery telewizyjne oraz dalmierz o zasięgu 8 km. Modyfikacja obejmuje również nowy system pozycjonowania z użyciem INS/GPS, system zarządzania, obróbki i transmisji danych produkcji WB Group. Łączność zapewniaj radiostacje Radmor RRC-9311 AP oraz Harris AN/PRC-150(C) Falcon III. Zmiany dotyczą też zastosowania pasywnych systemów obserwacyjnych dla załogi
za http://www.defence24.pl/693782,slowacja-bojowe-wozy-rozpoznawcze-z-nowa-wieza-bezzalogowa
*******************************************************************************************************************************
A z naszego podwórka , raczej bez optymizmu .
Fatalny stan poligonów, zamknięte strzelnice, 40-letnie wozy. Miażdżący raport NIK o armii /
więcej : http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22617856,zamkniete-strzelnice-przestarzaly-sprzet-bez-pelnej-zdolnosci.html#BoxNewsImg&a=66&c=96
*****************************************************
Gen. Drewniak o armii: Zrobiliśmy ćwiczenia. Dziś całe lotnictwo stracilibyśmy w 4 godziny .
więcej : http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,22618424,gen-drewniak-o-sytuacji-w-armii-dzis-cale-lotnictwo-stracilibysmy.html#Czolka3Img
http://www.special-ops.pl/aktualnosc/id3289,maszeruj-albo-gin-czytaj-albo...-czyli-nowy-numer-specjalny-special-ops-legia-cudzoziemska
"Od zawsze przyciągała poszukiwaczy przygód, „romantyków-awanturników” oraz tych, którzy poprzez służbę wojskową w jej szeregach chcieli sprawdzić się i udowodnić swoją wartość jako mężczyźni. Legia Cudzoziemska, bo o niej mowa, przez blisko dwa wieki zyskała sławę jako elitarna formacja, której nazwa budziła często i skrajne emocje, ale niemal zawsze szacunek i podziw dla jej żołnierzy - niebywale karnych i wytrzymałych dzięki surowej dyscyplinie i wycieńczającemu treningowi, walecznych i honorowych ze sztandarowym legendarnym esprit de corps. W najnowszym numerze specjalnym wydanym pod egidą SPECIAL OPS, przybliżamy historię Légion Étrangère"
Ciekawie się zapowiada ten numer. Mam kumpla, który teraz jest w LC i narzeka na obecny poziom LC. Mówi, że większość z tych co tam jest z nim, to tylko są po to by zdobyć obywatelstwo i tylko odliczają dni do końca kontraktu...
Marynarka USA testuje broń, która w godzinę dotrze do dowolnego celu na globie
Marynarka wojenna USA przeprowadziła kolejny udany test nowego typu broni konwencjonalnej w ramach programu natychmiastowego globalnego uderzenia.
[img]https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/mt3ktkqTURBXy81ZTgxYTUwNWViNTZkM2E3YWI0YWY1Y2EyOGQ4NzYxMy5qcGVnkpUDNgDNA2fNAeqTBc0DIM0Bwg[/img]
Program wojskowy PGS (Prompt Global Strike), zainicjowany przez Stany Zjednoczone na początku tysiąclecia zakłada stworzenie konwencjonalnych pocisków zdolnych do uderzenia w dowolny cel na Ziemi w czasie jednej, dwóch godzin. Alternatywa (bądź uzupełnienie) dla balistycznych rakiet jądrowych nabrała realnych wymiarów po 11 września 2001 roku, wobec nowego rodzaju wojny, w której nie walczy się już o kontrolę nad terytorium, ale o zniszczenie konkretnego celu.
Program wojskowy PGS (Prompt Global Strike), zainicjowany przez Stany Zjednoczone na początku tysiąclecia zakłada stworzenie konwencjonalnych pocisków zdolnych do uderzenia w dowolny cel na Ziemi w czasie jednej, dwóch godzin. Alternatywa (bądź uzupełnienie) dla balistycznych rakiet jądrowych nabrała realnych wymiarów po 11 września 2001 roku, wobec nowego rodzaju wojny, w której nie walczy się już o kontrolę nad terytorium, ale o zniszczenie konkretnego celu .
Kiedyś takim celem miał być Osama bin Laden czy Saddam Husajn, dziś mówi się raczej o zastosowaniu PGS w niszczeniu broni masowego rażenia znajdującej się w rękach terrorystów, wyrzutni pocisków nuklearnych Iranu i Korei Północnej czy innych celów wobec działań Rosji i Chin. Zresztą USA nie są odosobnione w tym pomyśle i ostatnie dwa kraje również od lat opracowują podobne systemy na własną rękę.
Poza samym faktem przeprowadzenia testu, o czym poinformowali przedstawiciele U.S.Navy podczas oficjalnej konferencji, wiemy niestety niewiele. Testowany pocisk, który został wystrzelony z pacyficznego poligonu na Hawajach, do naddźwiękowego lotu (nawet 10mach) wykorzystywał zarówno silnik rakietowy, jak i zdolność szybowania. Według obecnego założenia pociski systemu PGS mogłyby być przenoszone i wystrzeliwane z okrętów atomowych klasy Ohio (Trident).
za : http://technowinki.onet.pl/militaria/marynarka-usa-testuje-bron-ktora-w-godzine-dotrze-do-dowolnego-celu-na-globie/j33wfq
IU: Modernizacja T-72 „na początkowym etapie realizacji”.
Inspektorat Uzbrojenia poinformował Defence24.pl, że modernizacja czołgów T-72M1 znajduje się na „początkowym etapie realizacji”. Oznacza to, że decyzja o podjęciu prac w tym kierunku została już podjęta, co stanowi potwierdzenie wcześniejszej deklaracji szefa MON Antoniego Macierewicza. Działania resortu są jednak na wstępnym etapie.
[img]http://vignette3.wikia.nocookie.net/uzbrojenie/images/3/36/Foto_0.jpg/revision/latest?cb=20130413210928&path-prefix=pl[/img]
Jak poinformował Defence24.pl rzecznik Inspektoratu Uzbrojenia ppłk Robert Wincencik, zadanie polegające na modernizacji czołgów T-72M1 jest na początkowym etapie realizacji. Obecnie trwają analizy „w aspekcie wymaganego czasu na opracowanie podstaw merytorycznych jego realizacji.”
Na razie nie rozpoczęto też fazy analityczno-koncepcyjnej. Pytany o zakres wymagań ppłk Wincencik odpowiedział: „Wymagania opracowane przez Gestora w zakresie modernizacji czołgów T-72M1 są niejawne.”. Z kolei zawarcie umowy i rozpoczęcie dostaw pierwszych czołgów przewidywane jest „po wynegocjowaniu wszystkich warunków umowy.”.
[img]https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQd_AZMLHWciQkx_Tlmzx12G89WDii-M88KGaCwE0_IbWfu84sg[/img]
O realizacji modernizacji czołgów T-72M1 poinformował pod koniec października szef MON Antoni Macierewicz. - Modernizacja T-72 (…) już jest realizowana. I to jest decyzja która została podjęta na skutek SPO. – stwierdził na spotkaniu z dziennikarzami .
Z informacji przekazanych przez Inspektorat Uzbrojenia można wywnioskować, że decyzja w sprawie modernizacji czołgów T-72M1 została już podjęta i program jest realizowany. Jednocześnie jednak znajduje się na wstępnym etapie, jeszcze przed fazą analityczno-koncepcyjną.
Zadanie polegające na modernizacji czołgów T-72M1 wpisano do planów modernizacji technicznej stosunkowo niedawno, w powiązaniu z rekomendacjami Strategicznego Przeglądu Obronnego. Jeszcze w lipcu 2016 roku wiceminister obrony Bartosz Kownacki informował bowiem, że czołgi T-72M1 zostaną zastąpione przez wozy wsparcia bezpośredniego Gepard, a ich modernizacja nie jest planowana.
W ramach SPO MON zdecydował jednak o rezygnacji z programu Gepard, którego część założeń od początku budziła kontrowersje. Zamiast tego resort zdecydował się na realizację programu budowy nowego czołgu. Zakłada się, że będzie on prawdopodobnie realizowany we współpracy międzynarodowej. Nowy pojazd trafi do linii przypuszczalnie nie wcześniej, niż w perspektywie 10-12 lat. Co za tym idzie, modernizacja T-72M1 ma pozwolić na utrzymanie przez te pojazdy pewnego poziomu zdolności bojowych, zanim do służby trafią następcy.
Należy także pamiętać, że MON zamierza wzmacniać również liczebny potencjał wojsk pancernych, także poprzez sformowanie nowej dywizji, stąd nawet zakup niewielkiej partii istniejących czołgów tzw. III generacji (np. Leopardów 2) nie pozwoli na wycofanie T-72M1 z jednostek liniowych przed wdrożeniem nowego wozu.
Jak zaznacza Inspektorat Uzbrojenia, szczegółowe wymagania w zakresie modernizacji czołgu T-72M1 są niejawne. Z wcześniejszych deklaracji MON, składanych choćby przy okazji publikacji Koncepcji Obronnej RP wynika jednak, że chodzi o „płytką” modernizację. Co za tym idzie, trudno spodziewać się np. zastosowania nowej wieży z armatą na amunicję 120 mm NATO.
Propozycja ograniczonej modernizacji została przedstawiona na MSPO 2017 przez należącą do PGZ spółkę Bumar-Łabędy. Czołg otrzymał m.in. słowacką armatę 2A46MS kalibru 125 mm (o parametrach znacznie poprawionych w stosunku do istniejącego uzbrojenia T-72M1/PT-91), zmodyfikowany pancerz reaktywny ERAWA-I/II, silnik S-12U z wzmocnioną przekładnią mechaniczną, system kierowania ogniem SAVAN-15, noktowizor dowódcy TKN-3Z czy noktowizor kierowcy PNK-72 Radomka.
PT-91M2 został też wyposażony w system obserwacji dookólnej SOD produkcji PCO, i system ostrzegania o opromieniowaniu wiązką laserową SSP-1 Obra-3 tej samej spółki.
Na razie jest to jednak propozycja przemysłu. Dokładny zakres modernizacji zaplanowanej przez MON nie jest na razie szerzej znany, choć należy się spodziewać, że przynajmniej większa część prac będzie realizowana przez krajowe podmioty. Wiadomo, że oprócz ulepszenia systemów obserwacji (co wpisuje się w we wcześniejsze deklaracje), czołgi T-72M1, jak i PT-91 powinny otrzymać amunicję przeciwpancerną nowego typu. W czerwcu br. MON zadeklarował, że prowadzone działania powinny pozwolić na uzupełnienie zapasów pocisków „w ciągu kilkunastu miesięcy”, a stosowne prace rozpoczęto w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.
za http://www.defence24.pl/694782,iu-modernizacja-t-72-na-poczatkowym-etapie-realizacji
Przedstawiciele wojsk lotniczych Indii oznajmili radzie ministrów, że rodzimy lekki samolot bojowy Tejas nie spełnia pokładanych w nim nadziei i nie jest w stanie „bronić indyjskiego nieba”. W związku z tym Bhartiya Vāyu Senā nie zamierza rezygnować z kupna nowych myśliwców jednosilnikowych.
Według nieoficjalnych, zakulisowych informacji indyjska rada ministrów naciskała dowódców lotnictwa, żeby dali sobie spokój z poszukiwaniem zagranicznego samolotu i postawili na konstrukcję rodzimą. Właśnie dlatego lotnicy zorganizowali prezentację, w której tłumaczyli ministrom, dlaczego Tejas nie jest w stanie spełnić wymagań sił zbrojnych.
Mało tego: prezentacja dowodziła ponoć, że ten stan rzeczy w najbliższym czasie nie ulegnie zmianie. Podkreślono między innymi, że długotrwałość lotu Tejasa w warunkach bojowych wynosi pięćdziesiąt dziewięć minut (w przypadku Gripena i F-16 są to ponad trzy godziny), a masa zabieranego przezeń uzbrojenia jest o połowę niższa w porównaniu z konkurentami ze Szwecji i USA.
– Innymi słowy: w przypadku celu, do którego zniszczenia potrzeba trzydziestu sześciu bomb, należy wysłać sześć Tejasów, ale tylko trzy F-16 lub Gripeny – miał tłumaczyć ministrom oficer wojsk lotniczych.
Ponadto znaczenie ma też koszt i pracochłonność obsługi naziemnej. Tejas na każdą godzinę lotu potrzebuje aż dwudziestu godzin prac na ziemi. Wojska lotnicze ponoć wolałyby do niektórych zadań wykorzystywać przedpotopowe MiG-i-21 zamiast Tejasów.
Na zakończonej 9 listopada w Berlinie konferencji International Fighter Airbus zaprezentował swoją wizję przyszłych działań powietrznych. Koncepcję można w skrócie opisać jako zintegrowaną i sieciocentryczną.
Założenia, z których wychodzi Airbus, nie są nowe, jednak po raz pierwszy zostały ujęte w spójną całość opartą na sprzęcie oferowanym przez jednego producenta. W skład systemu Future Air Power wchodzą Eurofighter Typhoon i nowy myśliwiec, nad którym dopiero trwają prace koncepcyjne, a także transportowe A400M, A330 w wersjach wczesnego ostrzegania i dowodzenia oraz powietrznego tankowca, satelity, pseudosatelity Zephyr i drony.
Głównym zadaniem myśliwców następnej generacji okazuje się przenikanie w strefę obrony przeciwlotniczej nieprzyjaciela, zdobywanie informacji o celach ataku, wymiana wiadomości w sieci stworzonej z satelitami, pseudosatelitami i A330 oraz kierowanie dronami, wykonującymi właściwe uderzenie. W układzie takim rola Typhoonów ogranicza się do zapewniania osłony maszynom transportowym i dowodzenia.
Bardzo ciekawe zadanie stawiane jest przez A400M. Airbus podchwycił pomysł DARPA na drony przenoszonego przez inne samoloty.
Podobnie jak Gremlin europejskie bezzałogowce są desantowane z pokładu transportowca i operują w roju. Rój może prowadzić działania samodzielnie lub we współpracy z maszynami załogowymi. Na prezentacji drony wypełniają zadania bojowe oraz prowadzą walkę radioelektroniczną. Oprócz nich część systemu stanowią także bezzałogowce klasy MALE.
https://www.youtube.com/watch?v=qCL1e1MJtSw
Niemcy: F-35 na „krótkiej liście” następców Tornado .
F-35 spełnia większość wymagań jakie Luftwaffe określiła dla następcy maszyn Panavia Tornado, a przy tym oferuje kilka dodatkowych korzyści, przyznał wysoki oficer niemieckich sił zbrojnych. Obecnie poszukiwany jest samolot, który w latach 2025-2030 mógłby wypełnić lukę w możliwościach operacyjnych.
Jak poinformował Gareth Jennings z agencji IHS Jane’s, podczas niedawnego spotkania na zasadach Chatham House wysoki oficer niemieckich sił powietrznych przyznał, że samolot 5 generacji F-35 jest „preferowanym wyborem” następcy maszyn Panavia Tornado. Amerykańska maszyn ma nie tylko spełniać większość wymagań Luftwaffe, ale również ”oferuje pewne dodatkowe korzyści”.
Według agencji Reuters do tej kwestii odniósł się też szef sztabu Luftwaffe generał Karl Muellner. Stwierdził, że maszyna która wejdzie do służby w miejsce przewidzianych do wycofania Tornado powinien należeć do piątej generacji i być trudny do wykrycia.
Jak podaje AIN Online generał przyznał, że myśliwiec F-35 spełnia wymogi niemieckich sił powietrznych. Głównym zadaniem następcy Tornado byłoby wykonywanie uderzeń na cele naziemne, w warunkach przeciwdziałania przeciwnika, i właśnie do m.in. takich misji został zaprojektowany F-35. Dodatkowo amerykańska maszyna zostanie dostosowana do przenoszenia broni jądrowej, co pozwoliłoby zastąpić Tornado w systemie Nuclear Sharing.
Niemcy są obecnie w dość skomplikowanej sytuacji. Opóźnia się wprowadzenie w samolotach Eurofighter Typhoon możliwości pełnego wykorzystania uzbrojenia powietrze-ziemia. Zmusza to Luftwaffe do dalszej eksploatacji wysłużonych Panavia Tornado IDS, której nie da się jednak wydłużyć poza koniec następnej dekady. Dlatego w latach 2025-2030 potrzebny jest samolot który uzupełni możliwości Eurofighterów, zwłaszcza, że nie posiadają one możliwości przenoszenia broni jądrowej z której mogą korzystać Tornado.
[img]http://nationalinterest.org/files/styles/main_image_on_posts/public/main_images/testflyging_av_forste_norske_f-35_-_22492943335_14_1.jpg?itok=mTp4MrfU[/img]
Zgodnie z analizami samolot którego poszukują Niemcy powinien posiadać możliwości penetracji i neutralizacji obrony przeciwnika. Takie zadania najlepiej wypełnia samolot 5 generacji posiadający cechy stealth. Liczba takich maszyn dostępnych na rynku jest ograniczona.
Dlatego informacje na temat F-35 na czele „krótkiej listy” nie powinny być zaskoczeniem. Niemcy już w maju 2017 roku przesłali do USA wniosek o udostepnienie niejawnych danych samolotu F-35 i prezentację dotyczącą możliwości operacyjnych oraz systemów świadomości pola walki. Brak jest oficjalnych informacji na temat tego typu spotkania, co nie wyklucza możliwości, że się odbyło. Szczególnie, że ministerstwo obrony Niemiec w tym roku miało zakończyć „ głęboką analizę rozwiązań dostępnych na rynku, łącznie z F-35” łącznie z rozesłaniem LOR (zapytań ofertowych). W analizie poza F-35 rozważane są również takie opcje jak F/A-18 Super Hornet, F-15 Eagle oraz najnowsze warianty Eurofighter Typhoon.
Ponieważ Niemcy nie są członkiem międzynarodowego konsorcjum które sfinansowało badania i rozwój samolotu F-35, dostęp do niejawnych informacji wymaga zezwolenia m. in. Departamentu Obrony i Departamentu Stanu USA. Z tych samych powodów zakup samolotu przez Niemcy nie będzie się raczej wiązał z tak szerokim udziałem przemysłowym w programie, z jakiego korzystają np. Włochy. Wielka Brytania czy Holandia. Lockheed Martin wyraził już jednak gotowość do realizacji programu dostaw F-35 dla Niemiec.
Na razie analizowane są też inne rozwiązania, a sama transakcja już po wyborze nowego myśliwca będzie musiała zostać zatwierdzona przez Bundestag. Przebieg programu następcy Tornado może więc zależeć nie tylko od preferencji Luftwaffe, ale też układu sił na niemieckiej scenie politycznej.
za http://www.defence24.pl/695147,niemcy-f-35-na-krotkiej-liscie-nastepcow-tornado
Dziś (08.11) rozpoczyna się spotkanie ministrów obrony NATO, w trakcie którego mają zostać podjęte decyzje dotyczące stworzenia dwóch dowództw, kluczowych dla możliwości wzmocnienia obrony wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. W pierwszym dniu spotkania resort obrony reprezentować będzie podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski.
Podczas rozpoczynającego się, dwudniowego spotkania szefów resortów obrony NATO poruszane będą kwestie cyberobrony, kontynuowania misji w Afganistanie czy odpowiedzi na zagrożenie ze strony Korei Północnej. Jednym z najważniejszych punktów jest jednak stworzenie dwóch dowództw, odpowiedzialnych za ochronę morskich szlaków komunikacyjnych między Ameryką i Europą, jak i koordynację przerzutu żołnierzy i sprzętu po kontynencie.
W ten sposób Sojusz Północnoatlantycki chce odpowiedzieć na konieczność odbudowy zdolności szybkiego przemieszczania sił wzmocnienia do zagrożonego rejonu. W czasach Zimnej Wojny takie działania były regularnie ćwiczone i doskonalone. Co więcej, dowódcy dysponowali dokładnymi danymi dotyczącymi infrastruktury (np. nośności dróg i mostów) w rejonie planowanych działań czy na drogach przerzutu.
Po zakończeniu Zimnej Wojny i rozszerzeniu NATO Sojusz skupiał się na misjach ekspedycyjnych, zwykle rozpoczynanych z dużym wyprzedzeniem. Do wybuchu kryzysu na Ukrainie nie wprowadzano też rozwiązań, pozwalających na szybki przerzut wojsk pomiędzy poszczególnymi państwami w czasie pokoju.
To ostatnie ma szczególne znaczenie, gdyż do powodzenia obrony kolektywnej w Europie Środkowo-Wschodniej może być niezbędne przemieszczenie dodatkowych jednostek jeszcze przed wybuchem konfliktu. Jednocześnie, jak wskazywano chociażby podczas konferencji AUSA 2017, politycy raczej nie zdecydują się na wdrożenie przepisów obowiązujących w stanie wojny (już dziś znoszących zdecydowaną większość ograniczeń) zanim dojdzie do otwartych działań, aby uniknąć eskalacji konfliktu.
Przerzut wojsk mogą utrudniać nie tylko infrastruktura czy brak jej rozpoznania (niezbędnego w celu oceny, czy dana droga może zostać użyta np. do przemieszczenia czołgów), ale też procedury prawne. Od pewnego czasu są one doskonalone, ale nadal pozostaje wiele do zrobienia, o czym świadczą choćby problemy, jakie pojawiały się podczas przerzutu amerykańskich jednostek pancernych do Europy.
Nowe dowództwo pozwoli na lepszą koordynację współdziałania pomiędzy państwami, jeżeli chodzi o przerzut wojsk po Europie. Dowódca US Army Europe apelował nawet o stworzenie „wojskowej strefy Schengen”, pozwalającej na szybką dyslokację sił sojuszniczych. Co ciekawe, w listopadzie ub. r. podobny apel zgłosili przedstawiciele niemieckiego Bundestagu, przy okazji przyjmowania ustawy budżetowej na 2017 rok. W Polsce stosowna ustawa usprawniająca przerzut wojsk sojuszniczych weszła w życie w pierwszej połowie 2016 roku.
Z kolei stworzenie dowództwa wspierającego ochronę linii komunikacyjnych między Europą a USA można odczytywać jako potwierdzenie podnoszonej przez dowódców kwestii potencjalnego zagrożenia dla wojsk Stanów Zjednoczonych przerzucanych przez Atlantyk. Pomimo wzmacniania obecności USA w Europie, zdecydowana większość wojsk amerykańskich bazuje dalej w Stanach Zjednoczonych, i w sytuacji konfliktu na dużą skalę konieczny byłby przerzut wojsk pomiędzy kontynentami.
Taka operacja mogłaby zostać zagrożona chociażby przez rosyjskie okręty podwodne, dysponujące uzbrojeniem rakietowym. Powołanie nowego dowództwa będzie ważnym krokiem w kierunku wzmocnienia obrony przed takim zagrożeniem.
Decyzje planowane do podjęcia przez ministrów obrony NATO stanowią bardzo wyraźny sygnał świadczący o odbudowie zdolności przerzutu wojsk do Europy i na jej terytorium, jakie były utrzymywane w czasie Zimnej Wojny, ale zostały zaniedbane w ostatnich latach. Za powołaniem nowych dowództw muszą iść następne kroki, obejmujące bardzo szeroki zakres zagadnień: od wspólnych ćwiczeń, poprzez doskonalenie sprzętu (np. obrony przeciwlotniczej, potencjału zwalczania okrętów podwodnych), ale też cywilnej infrastruktury. Wreszcie, bardzo istotne jest dostosowanie regulacji prawnych i usprawnienie wymiany informacji pomiędzy państwami, tak aby przerzutu wojsk nie hamowały procedury.
[b]Spotkanie ministrów NATO[/b]
Jak informuje rzecznik MON ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz, w trakcie spotkania omówione zostaną m.in. przygotowania do szczytu NATO w roku 2018, wysokość wydatków obronnych, rola sojuszu w zwalczaniu terroryzmu jak również kształtowaniu stabilności w sąsiedztwie Sojuszu i utrzymanie polityki odstraszania, a także wyzwania globalne, w tym sytuacja wokół Korei Północnej. W pierwszym dniu Polskę reprezentował będzie podsekretarz stanu Tomasz Szatkowski.
W Brukseli odbędą się też spotkania: państw najbardziej zaangażowanych we wsparcie Ukrainy w formule „Quint” z udziałem przedstawicieli: USA, Polski, Wielkiej Brytanii, Litwy i Kanady oraz państw uczestniczących w grupie bojowej eFP na Łotwie (Kanada, Łotwa Hiszpania, Włochy, Polska, Słowenia, Albania). Rozmowy ministrów sojuszu będą dotyczyć również cyberbezpieczeństwa, w tym sposobów wprowadzania uzgodnionych wcześniej zasad budowania bezpieczeństwa cybernetycznego państw członkowskich. W pierwszym dniu resort obrony reprezentować będzie podsekretarz stanu Tomasz Szatkowski. W drugim dniu obrad weźmie udział minister Antoni Macierewicz, przewidziane jest spotkanie ministra z mediami.
W środę 8 listopada marynarka wojenna Bangladeszu przyjęła do służby trzecią i czwartą korwetę typu Durjoy. Są to pierwsze okręty tego typu zbudowane z Bangladeszu. Poprzednie dwa powstały w Chinach.
Nowe okręty – nadano im nazwy Durgam (P 814) i Nishan (P 815) – zostały zbudowane przez stanowiącą własność skarbu państwa stocznię w mieście Khulna w południowo-zachodniej części kraju. W obu przypadkach od położenia stępki do wodowania minęły ponad dwa lata. Wszystkie części i narzędzia dostarczył bezpośrednio chiński koncern CSIC.
Pierwsze dwie korwety, Durjoy i Nirmul, powstały w Wuhanie. Bangladesz przyjął je do służby w sierpniu 2013 roku.
Korwety typu Durjoy są przystosowane do zwalczania okrętów podwodnych i niewielkich jednostek pływających. W niektórych publikacjach klasyfikowane są jako patrolowce.
http://www.janes.com/images/assets/603/75603/p1704785.jpg
Amerykańskie myśliwce zostaną wyposażone w lasery. Nowy kontrakt zbrojeniowego giganta
Lockheed Martin, amerykański potentat na rynku zbrojeniowym, wygrał kontrakt opiewający na 26,3 miliona dolarów. Teraz musi tylko stworzyć broń laserową, którą umieścić będzie można na myśliwcach. Laboratorium badawcze amerykańskich sił powietrznych (US Air Force Research Lab, AFRL) chce przeowadzić pierwsze testy już w 2021 roku.
[img]https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/nXLk9kqTURBXy9jOGJkNDEwOTFkZjVkYjllYjQzOTA4ODdkYTkwMDAxNy5qcGVnkpUDzJMBzQQ3zQJflQLNAeAAwsOBoTEC[/img]
Kontrakt to część programu zwanego High Energy Laser Demonstrator. Składa się on z trzech części: systemu kontroli wiązki, która nakierowuje laser w stronę celu; kapsuły, która zasila i chłodzi laser; a także z samego lasera.
Lockheed zajmie się tworzeniem lasera, Northrop Grumman wyprodukuje system sterowania wiązką, a zadaniem Boeinga będzie zbudowanie kapsuły. Lockheed, Northrop i Boeing to trzej najwięksi kontrahenci w amerykańskiej branży zbrojeniowej.
Nie wiadomo na razie jak wykorzystywany będzie laser, ale rzeczniczka Lockheed, Kate Scruggs, powiedziała amerykańskiej redakcji Business Insidera, że "publicznie powiedziano na razie tylko, że będzie używany do obrony przed bronią ziemia-powietrze i powietrze-powietrze".
Serwis Popular Mechanics twierdzi, że laser trafi najprawdopodobniej do starszych myśliwców, które są bardziej podatne na ataki. Byłyby to F-15C, F-15E Strike Eagle i F-16 Fighting Falcon.
Nie wiadomo też jak potężny byłby laser. Rob Afzal, z działu broni laserowej w Lockheed, powiedział podczas konferencji prasowej, że chodzi "dziesiątki kilowatów".
Broń laserowa powoli staje się rzeczywistością. W 2014 amerykańska marynarka zamontowała i przetestowała laser na pokładzie USS Ponce. Niedawno armia USA sprawdzała laser na śmigłowcu Apache, a w sierpniu Lockheedowi udało się zestrzelić pięć dronów za pomocą systemu laserowego ATHENA.
za https://businessinsider.com.pl/technologie/nowe-technologie/lasery-na-pokladzie-mysliwcow-usa/rdx36m6
BBC doniosło, że czternaście kilometrów na południe od Damaszku powstaje stała irańska baza wojskowa. Agencja informacyjna powołuje się na zdjęcia satelitarne, zaś potwierdzeniem mają być informacje od źródeł ulokowanych w służbach wywiadowczych któregoś z państw Zachodu. Tożsamość informatora, co jest naturalne, pozostaje nieujawniona.
Informacje te mają potwierdzać rosnącą pozycję Teheranu w Syrii po pokonaniu tak zwanego Państwa Islamskiego. Warto zwrócić uwagę, że budowana infrastruktura wojskowa znajduje się w odległości pięćdziesięciu kilometrów od zajmowanych przez Izrael Wzgórz Golan.
Irańska baza wojskowa nie powstaje od zera – na potrzeby żołnierzy islamskiej republiki przystosowywana jest infrastruktura używana obecnie przez syryjskie siły zbrojne opodal miejscowości Al-Kiswa. Podczas wojny domowej miasto dostało się pod okupację rebeliantów, ale 8 stycznia 2017 roku siły rządowe je odzyskały. Od tamtego czasu wykonywane są zdjęcia satelitarne, które pokazują, że prace na tym obszarze stale postępują. W kolejnych miesiącach – styczniu, maju i październiku – widać zaawansowane prace konstrukcyjne.
W obiekcie powstało już około dwudziestu budynków o różnym przeznaczeniu, niektóre z nich tylko odrestaurowano po zniszczeniach wojennych. Przypuszcza się, że służyć będą do zakwaterowania żołnierzy i garażowania pojazdów. Na zdjęciach zaznaczona jest również kwatera dowództwa i fundamenty pod konstrukcję kolejnych budynków.
BBC sugeruje, że nie sposób zweryfikować przeznaczenia powstającej bazy, poszczególnych budynków, a także obecności irańskich wojsk w tym rejonie. Niektóre z widocznych na zdjęciach budowli mają jednak naturę wojskową, tak jak hangary, w których mogą być przechowywane pojazdy wojskowe, od sześciu do ośmiu w każdym. Spekuluje się, że w bazie może być zakwaterowanych co najmniej 500 żołnierzy.
Obiekt wojskowy na przedmieściach Al-Kiswy może być wykorzystywany przez Pasdaranów albo jednostki tworzone przez szyickich bojowników z Afganistanu lub Pakistanu. Podobno w ostatnim tygodniu inspekcji prac w tej bazie dokonywał już dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej generał Ghasem Solejmani.
Izrael stanowczo sprzeciwia się rosnącym wpływom Iranu w sąsiedniej Syrii i budowanym tam obiektom wojskowym. Przeciwko tym działaniom występuje na arenie międzynarodowej w sposób dyplomatyczny i zarazem używając sił zbrojnych. Stara się ograniczyć ilość sprzętu wojskowego dostarczanego Hezbollahowi. Premier Binjamin Netanjahu ostrzega przed bezpośrednim zajęciem przez Iran pozycji bojowników samozwańczego Państwa Islamskiego w Syrii. Zdaniem szefa izraelskiego rządu nie może to dojść do skutku i Izrael będzie temu przeciwdziałał.
Przez ostatnie kilka dni Netanjahu ostrzegał o zamiarach Iranu, między innymi w siedzibie think thanku Chatham House w Londynie. Według izraelskiego premiera Teheran planuje stworzenie własnej bazy wojskowej w Syrii. Ponadto dąży do przeniesienia wojsk lądowych, lotnictwa wojskowego w pobliże granic Izraela, a także wprowadzenia okrętów marynarki wojennej na Morze Śródziemne poprzez wykorzystanie infrastruktury portów syryjskich.
Aktywny pancerz dla Leopardów?
Bundeswehra rozważa zastosowanie systemu ochrony aktywnej klasy hard-kill (przeznaczonego do fizycznego rażenia pocisków przechwytujących) na czołgach Leopard 2 – dowiedział się Defence24.pl. Decyzje w sprawie wyboru konkretnego rozwiązania nie zostały jeszcze podjęte. Jest to jednak kolejny sygnał zainteresowania podobnymi rozwiązaniami wśród państw NATO.
Jak poinformował Defence24.pl rzecznik prasowy ministerstwa obrony Niemiec, Bundeswehra rozważa pozyskanie aktywnego systemu ochrony (APS) klasy hard-kill (zdolnego do fizycznego zwalczania pocisków przeciwpancernych), w celu zintegrowania na czołgach Leopard 2. Nie podjęto na razie decyzji o wyborze konkretnego systemu.
Rzecznik podkreśla, że czołgi będą mogły wejść do służby po zakończeniu procesu kwalifikacji i integracji. W praktyce oznacza to prawdopodobnie, że nie ma jeszcze ustalonego harmonogramu i będzie on zależny m.in. od momentu podjęcia decyzji czy postępu integracji APS z czołgami.
[img]https://aw.my.com/sites/aw.my.com/files/styles/news_body_image_1/public/u183517/leopard_2_revolution.jpg[/img]
Niemcy są więc kolejnym państwem Sojuszu Północnoatlantyckiego, które poważnie rozważa zastosowanie „aktywnej ochrony” na swoich czołgach. Warto przypomnieć, że armia amerykańska zdecydowała się już – w ramach pilnej potrzeby operacyjnej, z myślą o jednostkach stacjonujących w Europie – na zakup izraelskiego systemu Trophy dla czołgów M1A2 Abrams.
Inne APS mają trafić na wyposażenie transporterów Stryker i bojowych wozów piechoty Bradley. Przypuszczalnie będą to odpowiednio amerykański Iron Curtain i izraelski Iron Fist, firmy IMI Systems. To ostatnie rozwiązanie zostało wybrane przez Holandię, w celu integracji na BWP CV-90, i jest też oferowane Polsce, między innymi z myślą o KTO Rosomak.
W chwili obecnej najszerzej stosowanym aktywnym systemem ochrony klasy hard-kill jest Rafael Trophy, był już on używany bojowo na czołgach Merkawa Mk 4, jest też instalowany na ciężkich transporterach Namer. W Niemczech szersza dyskusja publiczna na temat zastosowania aktywnych systemów ochrony na Leopardach podniosła się po tym, jak tureckie pododdziały czołgów Leopard 2A4 poniosły straty w walkach z uzbrojonymi w zaawansowaną broń przeciwpancerną (m.in. ppk Kornet) terrorystami Daesh w Syrii.
Eksperci wskazują, że na przebieg walk mógł wpłynąć szereg czynników, w tym sposób zastosowania czołgów i ich współdziałania z innymi systemami walki czy poziom wyszkolenia załóg. Po raz kolejny stało się jasne, że uodpornienie na środki przeciwpancerne nawet najcięższego czołgu, szczególnie poza najlepiej chronionymi miejscami (przód wieży, kadłuba) jest bardzo trudne, jeżeli nie niemożliwe.
Warto przypomnieć, że to właśnie podobne doświadczenia z walk w Libanie z użyciem silnie opancerzonych Merkaw Mk 4 wpłynęły na decyzję Izraelczyków o wdrożeniu aktywnej ochrony na swoich czołgach. Jednocześnie zagrożenie ze strony przeciwpancernych pocisków kierowanych, również w Europie Środkowo-Wschodniej wciąż rośnie, o czym świadczy chociażby plan wyposażenia ponad 500 wozów BMP-2 i BMD-2 w nowoczesne wyrzutnie przeciwpancerne Kornet, czy wprowadzanie przez Rosję dużych ilości nowoczesnych śmigłowców bojowych.
Instalacja aktywnego systemu ochrony nie stanowi elementu realizowanego obecnie w Niemczech planu modernizacji czołgów Leopard 2 (w tym pojazdów przywracanych do służby) do standardu 2A7V, jednak wiele wskazuje na to, że może zostać przeprowadzona w ramach oddzielnego projektu. Na razie nie wybrano konkretnego rozwiązania.
Wiadomo jednak, że Rheinmetall ma w swojej ofercie system AMAP-ADS, dostępny w różnych wariantach i przeznaczony zarówno dla Leopardów, jak i innych wozów bojowych. Został on opracowany we współpracy koncernu i firmy ADS, obecnie spółki-córki. W marcu br. w wypowiedzi dla Die Welt prezes ADS Stefan Haase stwierdził, że zakup tego systemu przez Bundeswehrę mógłby zwiększyć szanse tego rozwiązania na rynkach zagranicznych.
Na ewentualną decyzję o zakupie systemu aktywnej ochrony mogą więc mieć wpływ zarówno kwestie wojskowe, jak i przemysłowe. Nie ulega bowiem wątpliwości, że podobne rozwiązania cieszą się coraz szerszym zainteresowaniem różnych państw. Oczywiście kontrakt musiałby zostać wcześniej zatwierdzony przez Bundestag. Do tej pory nie wypracowano jednak kompromisu dotyczącego polityki zakupów uzbrojenia w nowej kadencji, a w skład rządu mają wejść niechętni wydatkom na obronę Zieloni.
Jak na razie Niemcy wprowadzają bojowe wozy piechoty Puma, wyposażone w system klasy soft-kill typu MUSS (zdolny do zakłócania systemów naprowadzania ppk). Rozwój zagrożeń ze strony broni przeciwpancernej wymaga jednak wdrażania również systemów ochrony pozwalających fizycznie razić nieprzyjacielskie pociski. Dowodem na to jest choćby decyzja Amerykanów o wzmocnieniu ochrony czołgów Abrams, poprzez izraelskie zestawy Trophy. Można więc postawić tezę, że w nadchodzących latach systemy aktywnej ochrony będą stawały się coraz częstszym i coraz ważniejszym elementem wyposażenia ciężkich wozów bojowych.
"Początek nowej ery". F-35 oficjalnie w Norwegii .
Norwegowie oficjalnie przyjęli do służby pierwsze trzy myśliwce F-35A, które znajdą się na wyposażeniu Królewskich Norweskich Sił Powietrznych. "NATO podejmuje największe wzmocnienie naszej zbiorowej obrony od dziesięcioleci. Norweskie samoloty F-35 to ważny wkład w tę modernizację i tworzą one
[img]http://www.altair.com.pl/files/news/photos/23/23739/20171103tk_i7587.jpg[/img]
Sojusz jeszcze silniejszym" - powiedział z tej okazji sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg.
Jak podkreślają przedstawiciele norweskich władz, myśliwiec F-35 to "początek nowej ery dla norweskich sił zbrojnych". Podczas oficjalnych uroczystości, które odbyły się 10 listopada, czyli w dniu święta norweskiego lotnictwa wojskowego, podkreślono, że myśliwce F-35A pozostają kluczowe dla "nieprzerwanej modernizacji sił zbrojnych" oraz "zdolności do ochrony norweskiego oraz sojuszniczego bezpieczeństwa i interesów". Jak zaznaczył podczas uroczystości szef krajowego resortu obrony Frank Bakke-Jensen, nowy myśliwiec bojowy będzie kluczowym czynnikiem odstraszającym jakikolwiek atak na Norwegię.
"F-35 znacząco wzmacniają strategiczne zdolności norweskich sił zbrojnych, pod względem sensorów, uzbrojenia i żywotności" - podkreślają w oficjalnym komunikacie Norwegowie.
W oficjalnym przyjęciu maszyn w Norwegii uczestniczył także sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Baza w Ørland jest bowiem kluczowym komponentem obrony powietrznej NATO w regionie. Stacjonują tam m.in. samoloty AWACS.
Pierwsze trzy samoloty myśliwskie 5. generacji F-35A, przeznaczone dla norweskich sił powietrznych, wylądowały w kraju 3 listopada 2017 r. w bazie Ørland. Siły powietrzne tego państwa zamierzają docelowo posiadać 52 samoloty F-35A, zakupione za cenę ok. 8,36 mld USD. W cenie tej zawarte są koszty uzbrojenia i wsparcia technicznego. 40 maszyn zostało już zakontraktowanych.
Samoloty Lightning II zastąpią norweskie F-16, przewidziane do wycofania w roku 2021. Norweskie F-35A będą stacjonować w bazie Ørland w regionie Sør-Trøndelag, niedaleko Trondheim. Począwszy od 2019 roku do przyjmowania do 15 samolotów 5. generacji będących na dyżurze QRA (Quick Reaction Alert) zostanie dostosowana baza Evenes w regionie Nordland za kołem polarnym. Jednocześnie władze norweskie zamkną po wycofaniu ze służby F-16 bazę lotniczą Bodø, która jest obecnie drugą po Ørland najważniejszą bazą myśliwców.
F-35, które wylądowały w Norwegii, nie są pierwszymi samolotami tego typu, które noszą norweskie oznaczenia. Pierwsze dwa egzemplarze Lightning II, przeznaczone dla lotnictwa norweskiego, przekazano w 2015 r. W kolejnym roku Norwedzy otrzymali jeszcze dwa F-35, trzy kolejne w roku bieżącym. Wszystkie te samoloty stacjonują jednak w bazie sił powietrznych USA w Luke, gdzie wykorzystywane są do szkolenia pilotów .
Producent maszyn, koncern Lockheed Martin, od 2018 r. będzie dostarczał nowe samoloty dla Norwegii w tempie sześciu rocznie. Norweskie F-35 to pierwsze samoloty tego typu wyposażone w spadochrony hamujące. Konstrukcję i rozwój tego elementu wyposażenia samolotu sfinansowała Norwegia. Pierwsze próby spadochronów miały miejsce 18 kwietnia 2017 r. Norwegia jest partnerem trzeciego stopnia programu JSF w wyniku, którego powstał F-35. Nad fiordami powstał pocisk manewrujący Joint Strike Missile (JSM) opracowany przez Kongsberga, który w przeciwieństwie do np. amerykańskich rakiet JASSM może być przenoszony w wewnętrznej komorze na uzbrojenie F-35.
[img]http://www.altair.com.pl/files/news/photos/14/14236/8544.jpg[/img]
za http://www.defence24.pl/696476,poczatek-nowej-ery-f-35-oficjalnie-w-norwegii
Super Hornety na liście zainteresowań Bułgarii .
Jak poinformował bułgarskie media szef resortu obrony Krasimir Karakczanow, na liście myśliwców, których potencjalnym nabyciem zainteresowane są władze, znajdzie się również Super Hornet. Decyzja na jaką maszynę zdecydują się ostatecznie Bułgarzy ma zapaść do końca lipca 2018 roku.
Jak podaje Defense News, zgodnie z przekazanymi przez ministra Karakczanowa informacjami, Bułgaria zwróci się do Boeinga z prośbą o przedstawienie oferty na sprzedaż myśliwców F/A-18 Super Hornet. Maszyna dołączy tym samym do listy samolotów, które mogą potencjalnie znaleźć się na wyposażeniu bułgarskich sił. Znajdziemy na niej także - ponownie - produkowane przez Lockheed Martin F-16, JAS 39 Gripen od Saaba oraz Eurofighter Typhoon. Prośby o opracowanie ofert mają trafić do wszystkich oferentów jeszcze w bieżącym miesiącu.
[img]https://i2.wp.com/fightersweep.com/wp-content/uploads/2015/12/DSC1735.jpg?resize=630%2C420&ssl=1[/img]
Nowe lub używane maszyny mają zastąpić wysłużone rosyjskie myśliwce MiG-29 (z 15 samolotów zdolne do lotu są nie więcej niż 3 egzemplarze). Wartość kontraktu szacuje się na niecałe 891 mln USD. Zgodnie z wcześniejszymi planami myśliwce miały zostać dostarczone Bułgarom między 2018 a 2020 rokiem. Jeśli wybór padnie na Super Hornety, to Bułgaria stanie się pierwszym użytkownikiem tych samolotów wśród europejskich krajów NATO.
Nie jest to oczywiście pierwsze podejście Bułgarów do zakupu nowych samolotów. Decyzja o ponownym rozpoczęciu przetargu zapadła pod koniec października br. i związana była z wynikami prac specjalnego komitetu parlamentarnego, który w opracowanym raporcie wezwał władze do unieważnienia postępowania na zakup 8 samolotów i rozpisania go od nowa.
[img]https://assets.skiesmag.com/wp-content/uploads/2016/11/Super-Hornet-good-Jeff-Wilson-Photo-cropped-1400x1222.jpg[/img]
Unieważniono tym samym przetarg, który zakończył się w kwietniu 2017 roku zwycięstwem szwedzkich Gripenów. Myśliwce od Saab, który złożył ofertę samolotów nowych, z dogodną możliwością rozłożenia w czasie rat płatności oraz z najkrótszym, gdyż zaledwie 18-miesięcznym terminem zrealizowania dostaw, rywalizowały z używanymi F-16A/B z Portugalii oraz używanymi maszynami Eurofighter Typhoon z Włoch.
Zdaniem powołanej przez bułgarski parlament komisji, w realizacji przetargu wystąpiło wiele nieprawidłowości. Przedstawiciele rządzącej partii GERB sugerowali wprost, że były dowódca sił powietrznych, a obecnie prezydent Bułgarii Roumen Radew został przekupiony by wesprzeć ofertę Gripena. Wiadomo jednak, że na decyzję o unieważnieniu postępowania mogło wpłynąć silne w tym kraju rosyjskie lobby dążące do storpedowania planów modernizacji armii i utrzymania uzależnienia od Moskwy, a przedstawiciele GERB wypowiadali się wcześniej pozytywnie o konkurencyjnej ofercie F-16.
Bunt pilotów
O tym, że bułgarskie maszyny MiG-29 są w bardzo złym stanie świadczy m.in. odmowa wykonywania lotów treningowych przez pilotów z głównej bazy lotniczej Graf Ingatiewo, gdzie rozlokowane są te maszyny w październiku br. Oficjalnie powodem był „brak pewności, że będą w stanie latać bezpiecznie”, podejrzewa się jednak także, że bunt był protestem przeciwko decyzji o rezygnacji z zakupu nowych samolotów.
Oficjalnym pretekstem do odmowy lotów bułgarskich pilotów myśliwskich pozostaje jednak stan techniczny samolotów MiG-29. Zdarzyło się to po raz pierwszy w 105-letniej historii sił powietrznych tego kraju. Minister obrony Bułgarii Krasymir Karakaczanow uznał wtedy, że „ktoś świadomie podsyca napięcie w bazie Graf Ignatiewo”.
Wybór nowych myśliwców dla Bułgarii to polityczny spektakl. Prezydent Bułgarii Rumen Radew, były dowódca sił powietrznych, wspierał zakup nowych maszyn produkcji szwedzkiej, a szef rządu Bojko Boryskow był zwolennikiem używanych, zmodernizowanych F-16 z Portugalii. Jest to jeden z powodów anulowania kwietniowego przetargu, w którym portugalskie F-16A/B otrzymały trzecią i ostatnią lokatę, za używanymi, włoskimi Eurofighterami. Na polityczne potyczki nakładać ma się również działanie prorosyjskiego lobby, które stara się podtrzymać i zwiększyć zależność Bułgarii od rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego a więc pośrednio od władz w Moskwie.
Warto przypomnieć, że zgodnie ze zobowiązaniami zawartymi gdy Bułgaria wstępowała do NATO, siły powietrzne tego kraju od 2016 roku powinny mieć na wyposażeniu co najmniej 8 myśliwców zgodnych ze standardem Sojuszu. Cztery maszyny miały posłużyć do obrony przestrzeni powietrznej kraju, a pozostałe mogłyby być wykorzystywane w misjach sojuszniczych. Dziś de facto przestrzeni powietrznej Bułgarii strzeże para samolotów MiG-29, wspieranych od lipca 2017 przez włoskie maszyny Eurofighter Typhoon działające w ramach misji NATO.
za http://www.defence24.pl/697764,super-hornety-na-liscie-zainteresowan-bulgarii
Turcy inwestują w obronę powietrzną. Zakończenie zakupów w Rosji i porozumienie z EUROSAM
Turecki minister obrony poinformował, że jego kraj "zakończył" zakup rosyjskiego systemu S-400. Zaznaczył również, że Turcja rozpoczęła pracę z francusko-włoskim konsorcjum EUROSAM nad rozwojem własnego systemu obrony powietrznej.
Jeszcze we wrześniu br. prezydent Recep Tayyip Erdoğan informował o podpisaniu kontraktu na zakup rosyjskiego systemu przeciwlotniczego S-400. Szacowana wartość zawartego kontraktu wynosi od 2 do 2,5 mld USD i tym samym jest to największa tego typu umowa zawarta miedzy Turcją a Rosją.
Przeciwlotniczy system dalekiego i średniego zasięgu S-400 Triumf zaliczany jest przez Rosjan do czwartej generacji. Według informacji strony rosyjskiej, jest on zdolny do zwalczania wszystkich współczesnych i perspektywicznych środków napadu powietrznego i kosmicznego, z wyjątkiem międzykontynentalnych pocisków balistycznych.
Z obecnie stosowanymi pociskami starszego systemu S-300PMU-2, S-400 może razić cele na odległości do 240 km. Zasięg wykrywania i śledzenia obiektów powietrznych przez komponent radarowy wynosi około 600 km, z możliwością jednoczesnego zwalczania do 10 celów i naprowadzania do 20 rakiet.
Natomiast w październiku Erdogan wypowiadając się dla prasy podczas powrotnego lotu z zagranicznych wizyt powiedział, że na pierwszym etapie zakupu S-400 nie będzie wspólnej produkcji, ale na drugim etapie, "jeśli Bóg pozwoli, zostaną podjęte kroki w sprawie wspólnej produkcji".
Turecko-rosyjska przyjaźń
13 listopada br. prezydent Erdogan wyruszył w piątą w tym roku podróż do Moskwy. W stolicy Rosji polityk miał spotkać się z Władimirem Putinem, by przedyskutować m.in. techniczne szczegóły dostaw rosyjskich kompleksów rakietowych. Przed wylotem potwierdził również, że wszystkie dokumenty w sprawie pozyskania systemu zostały podpisane.
Trwające ponad cztery godziny spotkanie miało doprowadzić do "odbudowania" stosunków turecko-rosyjskich. Politycy omówili również "problemy związane z uregulowaniem konfliktu w Syrii", współpracę handlową i inwestycyjną.
Trójstronna współpraca
Minister obrony Turcji poinformował również, że podpisano wstępne porozumienie z wchodzącymi w skład konsorcjum EUROSAM krajami, czyli Francją i Turcją. Dotyczyć ma ono rozwoju, produkcji i wykorzystania systemu obrony powietrznej SAMP/T. Ma on docelowo, jak wskazywał szef tureckiego resortu, wzmocnić "długoterminowe zdolności krajowe".
Pierwszym krokiem kooperacji ma być "przyjrzenie się" systemowi opartemu na SAMP-T. Co więcej, wskazane mają również zostać wspólne potrzeby trzech krajów biorących udział w pracach.
Porozumienie podpisano w Brukseli, gdzie przedstawiciele resortów brali udział w spotkaniu ministrów obrony krajów NATO.
za http://www.defence24.pl/697409,turcy-inwestuja-w-obrone-powietrzna-zakonczenie-zakupow-w-rosji-i-porozumienie-z-eurosam
Chiny przetestowały najnowszy pocisk międzykontynentalny?
W publicznym obiegu pojawiły się nieoficjalne doniesienia o niedawnym przeprowadzeniu przez Chiny testu najnowszej wersji ich głównego pocisku międzykontynentalnego, DongFeng-41. Próba mogła mieć miejsce w niedzielę 12 listopada br. na poligonie doświadczalnym w północnej części Chin, na co wskazuje ogłoszone wówczas w tym rejonie tymczasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej. W przypadku potwierdzenia, byłaby to już 8. udana próba tej chińskiej rakiety, mającej w swoim zasięgu rażenia całe terytorium USA.
Jak podają nieoficjalne chińskie źródła, do przeprowadzenia próby z międzykontynentalnym pociskiem balistycznym DongFeng-41 doszło najprawdopodobniej w dniu 12 listopada br. na poligonie doświadczalnym ulokowanym na pustyni Gobi, w północnej części Chin. Mają o tym świadczyć wprowadzone tam wówczas środki ostrożności, włączając w to ustanowienie nad wyznaczonym rejonem tymczasowej strefy zakazu lotów. Ponadto, miejsce to było już w przeszłości wykorzystywane jako ośrodek prób z rakietami DF-41. Chińskie władze nie odniosły się jak do tej pory do przedstawianych w tej sprawie rewelacji.
[img]https://cdn1.i-scmp.com/sites/default/files/styles/980x551/public/images/methode/2016/12/08/cb7c3154-bd1e-11e6-b1a9-d0a597083a8f_1280x720.JPG?itok=DIsBGjsk[/img]
Ostatni potwierdzony test z użyciem flagowego chińskiego pocisku ICBM przeprowadzono w kwietniu 2016 roku. Próba zakończyła się pomyślnym wystrzeleniem dwóch próbnych głowic i ulokowaniem ich w celu na obszarze Morza Południowochińskiego. Było to 7. udane odpalenie tego pocisku w całej historii jego testów.
DF-41 to trójstopniowy pocisk rakietowy na paliwo stałe, odpalany z mobilnych platform kołowych, wzorowanych prawdopodobnie na radzieckim systemie Topol-M. Chiński odpowiednik został po raz pierwszy przetestowany w lipcu 2012 roku. Prace nad jego pozyskaniem rozpoczęto prawdopodobnie jeszcze w 1986 roku. Według nadal nieoficjalnych informacji, system osiągnął pełną operacyjność w sierpniu 2014 roku.
Pocisk DF-41 jest naprowadzany w oparciu o system nawigacji bezwładnościowej, z prawdopodobnym zastosowaniem asekuracji astronomicznej (gwiazdowej) i układu nawigacji satelitarnej. Użyte systemy mają gwarantować chińskiemu pociskowi szacowany współczynnik celności CEP w granicach 100-500 m. DF-41 może przenosić ładunek o wadze 1000 kg, w tym 10 do 12 głowic MIRV, na odległość sięgającą prawdopodobnie 15 000 km.
Na początku tego roku w mediach pojawiły się doniesienia o rozpoczętej dyslokacji pocisków DF-41 na obszarze graniczącej z Rosją prowincji Heilongjiang. Do publicznego obiegu przedostały się m.in. fotografie rakiet przewożonych na platformach kołowych w rejonie północno-wschodnich Chin.
za http://www.space24.pl/698894,chiny-przetestowaly-najnowszy-pocisk-miedzykontynentalny
Ponad połowa niemieckich "Leopardów" niezdatna do służby
Siły pancerne Bundeswehry mogą chwalić się posiadaniem na stanie 244 czołgów Leopard 2, ale w rzeczywistości zaledwie 95 z nich jest w pełnej gotowości bojowej - wynika z raportu niemieckiej edycji magazynu Focus.
[img]https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/NpPktkqTURBXy85YWU1YzRkN2QzODcxMjMyNzYxNTljOTZkZmQ1NjM4Yi5qcGVnkpUDAM0EBc0Gs80DxJMFzQMgzQHC[/img]
Focus postanowił "zinwentaryzować" aktualny stan podstawowych jednostek niemieckich pancerniaków, czyli różnych wersji czołgów Leopard 2. Okazało się, że z 244 jednostek 89 zostało dopuszczonych do użycia warunkowo (działają, ale zalegają z wymianą istotnych części), 7 to maszyny przeznaczone do testów a 53 zostały rozbrojone i zmagazynowane (teoretycznie są w trakcie modernizacji). Oznacza to, że w pełnej gotowości jest zaledwie 95 Leopardów 2.
Analitycy od lat wskazywali konieczność intensywnej modernizacji niemieckiej armii, pozostającej kluczowym elementem europejskich sił zbrojnych. Tymczasem w maju w niemieckich mediach głośno było o tym, że przez cięcia budżetowe Bundeswehra nie tylko nie może pozwolić sobie na zakup nowych czołgów, ale też brakuje jej środków na utrzymywanie w stanie gotowości obecnego sprzętu.
za http://technowinki.onet.pl/militaria/ponad-polowa-niemieckich-leopardow-niezdatna-do-sluzby/ltcmdy
Dzisiaj (17.11) Defence Security Cooperation Agency oficjalnie poinformowała o potencjalnej sprzedaży do Polski dwóch baterii zestawów Patriot, wraz z systemem dowodzenia IBCS oraz pakietem współpracy przemysłowej. Jej wartość to 10,5 mld USD
Według dokumentów przesłanych do kongresu USA Polska ma zamiar kupić dwie baterie w obecnej konfiguracji produkcyjnej (Patriot Configuration 3+), m.in. z 4 radarami AN/MPQ-65, 4 stacjami kontroli ognia, 16 wyrzutniami M903, 208 pociskami PAC-3 MSE, 11 pociskami testowymi oraz systemami dystrybucji danych. Przewiduje się także sprzedaż oprogramowania systemu IBCS z 2 obecnymi i 6 docelowymi stanowiskami (centrami) dowodzenia, a także systemów łączności, pomocniczych i zasilania.
Amerykanie mają dostarczyć systemy szkoleniowe, wraz ze usługami szkolenia polskiego personelu, usługi wsparcia technicznego, narzędzia i oprzyrządowanie testowe, dokumentację techniczną oraz pakiet części zamiennych. Zakłada się, że realizacja umowy spowoduje konieczność dłuższego delegowania do naszego kraju 42 urzędników lub wojskowych, a także 55 przedstawicieli przemysłu.
Wartość tak skonstruowanej umowy ma wynieść maksymalnie 10,5 mld USD, czyli niemal 38 mld zł. Tymczasem kilka miesięcy temu przedstawiciele MON deklarowali, że preliminarz całego programu Wisła, zawierającego w sobie zakup 8 baterii z systemem IBCS, nowoczesnymi pociskami PAC-3 MSE, niskokosztowymi SkyCeptorami oraz szerokim zakresem współpracy przemysłowej zamknie się kwotą nie większą niż 30 mld zł
Co więcej, według nieoficjalnych informacji, pierwsze szacunki kosztów, przedstawione w 2015 jeszcze poprzedniemu rządowi, wskazywały, że wartość transakcji zamknie się kwotą rzędu 45-50 mld zł. Jednak zakładano wtedy, że dostarczone Polsce Patrioty będą oparte o podsystemy wytwarzane lub opracowywane przez Raytheona, bez IBCS i z częściowym wykorzystaniem pocisków rodziny PAC-2.
Istnieje możliwość negocjowania proponowanej przez Amerykanów ceny, co w rezultacie powinno przełożyć się na istotne ograniczenie ostatecznych kosztów, jednak prawdopodobnie musiałoby się to wiązać np. ze zmniejszeniem zakresu współpracy przemysłowej i transferu technologii lub liczby kupowanych pocisków.
Punktem odniesienia dla tych informacji może być planowana transakcja w Rumunii. Bukareszt chce kupić 7 modułów ogniowych (3,5 baterii: 28 wyrzutni, 7 stacji radarowych i tyleż stacji kontroli ognia), z bieżącej produkcji, wraz ze 56 pociskami PAC-2 GEM-T i 168 PAC-3 MSE, za nie więcej niż 3,9 mld USD, czyli równowartość ok. 14 mld zł
Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!
Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!
Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)
Goście (1)