Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • Senator Grzegorz Lato

    • Hyde Park
    • Rozpoczęto 05.07.2004 o 23:46
      Ostatnia aktywność 06.07.2004 o 21:01
      284 wyświetleń
    • piotr.

      497
      0
    • 05.07.2004 o 23:46
      Post #165582 05.07.2004 23:46
    ARGENTYNA ZROBIłA zrzutkę, by zmobilizować nas do zwycięstwa nad Włochami. Napastnik Ruben Hugo Ayala przed meczem przekazał jednemu z nas 18 tysięcy dolarów. Problem w tym, że ten nasz kolega z drużyny z nikim nie podzielił się informacją. Rzeczywiście pokonaliśmy Włochów i pieniądze zatrzymał dla siebie - wyznaje Grzegorz Lato, który postanowił ujawnić tajemnicę Mundialu sprzed 30 lat. - Pana wyznanie jest szokujące. Do tej pory polscy kibice żyli bowiem w przeświadczeniu, że biało-czerwoni na niemieckich mistrzostwach grali czysto, nie szli na żadne układy... - Nadszedł więc moment, by odsłonić całą prawdę, nawet tę nieco wstydliwą. Po trzydziestu latach nie czas już na zabawy w sztuczne konwenanse. Ja dojrzałem do tego, by mówić szczerze o sprawach, które wtedy były maskowane lub w najlepszym wypadku obracane w niewinny żart. - Polacy wygrali z Włochami dla Argentyny? - Oczywiście przede wszystkim wygrali dla siebie, ale jeden z nas przy okazji postanowił trochę na Argentyńczykach zarobić... - Kto?! - I właśnie tylko tego jednego nazwiska nie mogę, a raczej nie chcę ujawniać. Zdaję sobie sprawę, jaką wywołałbym burzę. Przecież ten człowiek sam może się publicznie przyznać, to byłaby dla niego okazja do swego rodzaju rehabilitacji. Żeby jednak nie było tak całkiem anonimowo, to zaznaczę, że chodzi o człowieka, który grał wówczas w podstawowym składzie, przy czym nie mam na myśli nieżyjącego już Kazimierza Deyny. Nie wykluczam, że kibice, którzy dokładnie śledzą losy piłkarzy ze "srebrnej drużyny", nasze wzajemne relacje, domyślą się o kogo chodzi... Dajmy im szansę. - Czegoś tu nie rozumiem. Ma pan informacje o pieniądzach za "podpórkę", a nie miał pan z całą transakcją nic wspólnego. - O całej sprawie dowiedziałem się dopiero dziesięć lat po mistrzostwach. Byłem wtedy zawodnikiem Atlanta Mexico City. Mieliśmy w klubie jakąś imprezę. Zrobiła się luźniejsza atmosfera i wtedy na zwierzenia zebrało się Ayali, który w 1974 roku grał w ataku reprezentacji Argentyny. Zaczął mi opowiadać, jak Argentyńczycy między sobą dyskutowali, że trzeba Polaków zmobilizować do poważnej gry z Włochami. Ustalili, że każdy z nich ze swojej premii za zakładany awans do drugiej rundy odpali Polakom po tysiąc dolarów. 22 piłkarzy plus 2 trenerów. A więc w sumie 24 tysiące dolarów. Do przekazania ich zobowiązał się właśnie Ayala. - Wcześniej wspominał pan, że było to 18 a nie 24 tysiące dolarów. Skąd ta różnica? - Mi też coś w tych rachunkach się nie zgadzało. Tymczasem Ayala wcale nie robił z siebie świętego. Nie ukrywał, że 6 tysięcy dolarów zatrzymał dla siebie "za fatygę". To sprawia, że te jego rewelacje zabrzmiały wiarygodnie. Gdyby robił z siebie bohatera, to pewnie bym mu nie uwierzył. - Jest pan pewien, że jeden z piłkarzy przyjął te pieniądze? - Tak. Nie rozumiem, dlaczego Ayala miałby kłamać. Przecież nie miałby w tym żadnego interesu. A on jeszcze przyznał się do przywłaszczenia pewnej kwoty. - Pieniądze od Argentyny miały być do podziału dla całej drużyny. Dlaczego tak się nie stało? - Widocznie piłkarz - który zdaniem Ayali był kluczowym graczem Polski i z nim należało rozmawiać jako reprezentantem nas wszystkich - uznał, że nie musi dzielić się dolarami, bo i tak wygramy z Włochami. Mieliśmy przecież wystąpić w żelaznym ustawieniu, byliśmy na fali. A 18 tysięcy "zielonych" piechotą nie chodzi. Z czysto logicznego punktu widzenia postawę naszego kolegi można próbować jakoś zrozumieć. Ale tylko z logicznego... - Czy po ujawnieniu tych faktów przez argentyńskiego kolegę z Atlanty nie próbował pan odzyskać pieniędzy od samozwańczego "skarbnika"? - Po tylu latach? Przecież nie chodzi o jakiś wyrok sądowy, ale o lojalność. Wyciągnąłem wnioski dla siebie i tyle. Podzieliłem się tą wiedzą z kolegami z dawnej drużyny. Jak widać, oni wszyscy zostawili te informacje dla siebie. Ale zapewniam, że oni o wszystkim wiedzą. - Skoro miało być szczerze, to bądźmy konsekwentni: czy Włosi proponowali wam odpuszczenie meczu? - Według mojej wiedzy: proponowali. Był taki włoski piłkarz, Fachetti się nazywał. Wtedy czołowy obrońca Europy. I on przed zawodami usiłował mi przekazać informację na temat oczekiwanego wyniku meczu. Na szczęście nie mógł się ze mną dogadać, bo z racji bariery językowej to była taka rozmowa na migi. A w ten sposób trudno ułożyć mecz. - Pokusa przyjęcia pieniędzy w twardej walucie od rywali musiała być wielka. Polscy piłkarze twierdzą, że wtedy nie zarabiali jak dzisiejsze gwiazdy naszej reprezentacji. - Niech pan im nie wierzy. Zarabialiśmy bardzo dobrze. Przeciętna płaca w Polsce wynosiła wówczas 2,5 tysiąca złotych, a ja miałem miesiące, kiedy wyciągałem nawet 50 tysięcy! Zatem w moim pojęciu to nie były małe zarobki. Do tego mnóstwo miłych "dodatków" - ja miałem samochód, żona miała samochód, mieszkaliśmy w przestronnym M-6, a potem wybudowaliśmy dom pod Mielcem. - Mieliśmy rozmawiać głównie o meczu Polska - Brazylia, o pańskiej koronie króla strzelców, a skończyło się na piłkarskim "Archiwum X"... - Lubię jasne sytuacje. Trzeba ujawniać sprawy, które mogą mieć wpływ na ocenę niektórych zdarzeń. A co do meczu z Brazylią - pamiętam ten rajd zakończony moim siódmym golem. Było tak potwornie gorąco, że język przywierał do podniebienia i co chwila musiałem go palcami odklejać. Dostałem piłkę na kontrę, ale liniowy pokazał pozycję spaloną Kapki. Na szczęście główny puścił akcję, bo Zdzichu nie brał udziału w grze. Bieg strasznie mnie zmęczył, resztką sił uderzyłem piłkę na bramkę. Wzrokiem naciągałem ten rozpaczliwy strzał i zastanawiałem się, czy ta franca się wtoczy. Wszystkie moje modlitwy zostały wysłuchane. Wygraliśmy 1:0. Zostałem królem strzelców. Rozmawiał ANTONI BUGAJSKI Wierzyc czy nie wierzyć oto jest pytanie? A jak tak, to kto jest takim skubańcem:(
    • Projo

      904
      191
    • 06.07.2004 o 00:16
      Post #165589 06.07.2004 00:16
    no pieknie - drukowanie na calego - ciekawi mnie ktory to wzioł te kase ??? cos mi chodzi po głowie pewien vice -prezes pewnej druzyny - ktory przyznal sie do kontaktów z SB- ale któż to wie
    • Robinksc

      5K
      149
    • 06.07.2004 o 00:26
      Post #165590 06.07.2004 00:26
    Projo ciezko to nazwać Drukowaniem bo oni wcale tego meczu nie ustawili tylko poprostu wygrali ! A ktos tylko na tym skorzystał i nie podzielił się premią za zwycięstwo.
    • Senior-Blues

      1.3K
      0
    • 06.07.2004 o 02:04
      Post #165597 06.07.2004 02:04
    nie mozna tego nazwac drukowaniem tylko taki maly przekret na 18 tys $ czasem wystarczy jeden aby ustawic mecz....ale po tylu latach prawda wychodzi na swiatlo dzienne.....ile jeszcze takich spraw pozostaje w cienu milczenia......
    • Elwood

      1.2K
      458
    • 06.07.2004 o 02:10
      Post #165599 06.07.2004 02:10
    Mhhh.....sprawa nie jest nowa, bo czytałem już o tym kilka lat temu. A piłkarzem który wziął był pewien słynny skrzydłowy R.G. Szkoda, że się nie podzielił, bo o sam sposób motywacji nie mam pretensji
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 06.07.2004 o 02:43
      Post #165600 06.07.2004 02:43
    niech sie lato przyzna jak to wciagnol kazimierza bude na moje miejsce w 1977 roku i zniszczyl mi zycie ale mam nadzieje ze pieklo istnieje wiec jest ok
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 06.07.2004 o 02:45
      Post #165601 06.07.2004 02:45
    pod jakim adresem jest ten wywiad ?
    • Senior-Blues

      1.3K
      0
    • 06.07.2004 o 02:50
      Post #165602 06.07.2004 02:50
    skrzydlowy R.G. byl z Krakowa a dokladnie wychowanek Garbarni....
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 06.07.2004 o 13:33
      Post #165639 06.07.2004 13:33
    Autor: Projo (---.net.autocom.pl) Data: 06-07-04 00:16 no pieknie - drukowanie na calego - ciekawi mnie ktory to wzioł te kase ??? cos mi chodzi po głowie pewien vice -prezes pewnej druzyny - ktory przyznal sie do kontaktów z SB- ale któż to wie ****** Kocham Cie :)))
    • tacy dwaj

      10.5K
      1
    • 06.07.2004 o 13:52
      Post #165646 06.07.2004 13:52
    info dla młodszych bywalców forum: wówczas dolar kosztował około 85 zł. średnia pensja wynosila około 20 - 25 dolarów. czyli te 18 tys. było warte na dzisiejsze (tu następują długie i żmudne obliczenia) ............. około 2 dużych baniek. pytanie do wszystkich (aczkolwiek przerabiane już na forum): czy rzeczywiście jest nieuczciwością "pozytywne motywowanie" przy świadomości, że pośredni rywal "motywuje negatywnie"?
    • rex

      2.9K
      871
    • 06.07.2004 o 13:54
      Post #165649 06.07.2004 13:54
    R.G. byl kluczowym zawodnikiem tamtej druzyny,eee,argentynczycy mieli chyba zly wywiad;). Jak bym mial komus dawac to bym dal albo Lacie wlasnie,albo Kazimierzowi Deynie([ ' ])
    • Użytkownik usunięty

      74.8K
      2
    • 06.07.2004 o 20:50
      Post #165682 06.07.2004 20:50
    A ja wiem że wybory do parlamentu już niedługo, dlatego warto przypomnieć się społeczeństwu. Czy sposób dobry pokażą wyborcy. Jak chce coś powiedzieć to niech powie wszystko do końca a nie ściemnia!
    • LiPtOoN

      1.8K
      0
    • 06.07.2004 o 21:01
      Post #165687 06.07.2004 21:01
    2 Duże Bańki

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie