Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • Przeczytajcie-bo warto!!!

    • Forum sympatyków i k
    • Rozpoczęto 06.07.2004 o 11:38
      Ostatnia aktywność 07.07.2004 o 09:20
      84 wyświetleń
    • paso_zyd

      959
      0
    • 06.07.2004 o 11:38
      Post #87828 06.07.2004 11:38
    Zachęcam do przeczytania artykulu Pawła Misiora pt. "Polski Nedved. instrukcja obslugi". Pawle! Trafiłeś w sedno sprawy!!!
    • paso_zyd

      959
      0
    • 06.07.2004 o 11:50
      Post #87830 06.07.2004 11:50
    A oto felietonik!!!: "Polski Nedved. Instrukcja obsługi" Paweł Misior /2004-07-11 Dlaczego Polska nie zagrała w finałach mistrzostw Europy? Pytanie pada zwłaszcza w kontekście dobrej gry Czechów, co sprawiedliwe nie jest, bośmy kraj większy obszarowo i ludnościowo. Niestety, futbolową Polskę dzieli od Czech tyle, ile dzieli niedźwiedzia od Nedveda. Polski niedźwiedź pół roku śpi, a drugą połowę chaotycznie szuka jakiegokolwiek miodu, zaś czeski Nedved cały rok konsekwentnie pracuje - chyżo biega (zimą na podgrzewanych murawach), rozdziela piłki, strzela gole. Czemu Czech może, a Polak nie? Jak to zmienić? Jak skonstruować polskiego Nedveda? Wystarczy doprawdy niewiele. Musimy tylko zainwestować w setki klubów sportowych, zbudować dziesiątki pięknych stadionów oraz tysiące boisk i szatni, a także wyszkolić dziesiątki tysięcy młodych trenerów, którzy nauczą pięknie grać w piłkę miliony piłkarzy. Tylko tyle. Duch niedoinwestowany W celu zrealizowania tych prostych zadań należy przekonać władzę na każdym poziomie - od dzielnicy czy gminy po Sejm, że - jak mówi powiedzenie - sport to zdrowie, i że duch narodu wyraża się także w pięknych meczach piłki nożnej. I to może być najtrudniejsze zadanie, bo polska władza jest z natury sarmacka - asportowa i niedźwiedziowata, zarówno ciałem, jak i duszą. Łatwiej u niej lobbować za powszechnym, ogólnopolskim grillowaniem niż za futbolem. Inwestycje sportowe to ciągle coś z marginesu, nierealizowalna fantazja garstki świrów. Dlatego inwestycja sportowa zawsze ma szansę wypaść z planu. Po co statystycznemu samorządowcowi boisko czy kort, skoro woli posiedzieć z dzieckiem przed telewizorem niż pograć w piłkę? Wybudowali boiska i stadiony Francuzi, Włosi, Niemcy i Szwedzi. Wybudowali Czesi - krok po kroku. A my snujemy plany, przygotowujemy projekty. Czekamy. I nie dość, że czekamy, to jeszcze władza lokalna gęsto się odgraża i pyta: po co nam stadiony? Dla tej hołoty, co do stadionów lgnie? Dla chuliganów? No pewnie: są chuligani - statystycznie ułamek procenta kibiców. Tylko jak ci chuligani mają nie chuliganić na brudnych, zaniedbanych stadionach? Nawet miłośnicy Bacha, gdyby chodzili na koncerty do rozsypującego się i zatęchłego baru “U Cześka”, mogliby z czasem wszczynać zadymy i nawet - o zgrozo! - podzielić się na frakcje: w pierwszym szeregu siedzieliby tradycyjni melomani w garniturach i frakach, za nimi zebrałby się rząd lekko dokazującej grupy “Bach-pikniki”, w najciemniejszym kącie osiadłaby zapewne radykalna frakcja “Bach-ultras”, przy stosownej okazji bezlitośnie lejąca miłośników Mozarta po ryjach. Skoro jesteśmy przy problemie bezpieczeństwa na stadionach... To ważna sprawa, bo odstręcza poważny biznes od piłki nożnej. Otóż, niestety, z takim prawem, jakie obecnie mamy, nic nie wskóramy w walce z chuligaństwem. Czy restrykcyjne przepisy potrzebne do rozwiązania tej kwestii nie nadchodzą, bo chuligani działają w sporcie, a sport to jakieś żałosne obrzeża (nie to co inne ważkie kwestie, jak problem budowy autostrad, na który przynajmniej gadki-szmatki starcza, bo czynu już nie)? Zdaje się, że tak właśnie jest - na rozwiązanie problemów w sporcie i wokół niego brakuje decydentom czasu i ochoty. Przeciw bandytom utożsamianym z piłką nożną Polska potrzebuje szeryfa, który wyciągnie kolta i zacznie strzelać: najpierw do ustawodawców, a potem do chuliganów. W budowaniu stadionów stoimy od kilkudziesięciu lat w blokach startowych. Powolne zmiany zaczęły wymuszać dopiero stale zaostrzane wymogi licencji dla klubów sportowych. Dzięki nim wiele stadionów rozbłysło w ostatnich latach blaskiem sztucznego światła, przybyło sporo fotelików, zmodernizowano bramy wejściowe, przegrody między sektorami, itd. Perły w koronie To oczywiście tylko półśrodki. Bo Polska potrzebuje nowoczesnych, eleganckich stadionów, obmyślonych z rozmachem, obudowanych eleganckimi (i spełniającymi normy UEFA!) szatniami i zapleczem, a także butikami, kawiarniami, restauracjami, sklepami sportowymi i sklepikami z klubowymi pamiątkami. Czyli pięknych i pomysłowych okazów współczesnej architektury, jak wkomponowany w skały stadion w portugalskiej Bradze. To na taki stadion możesz zabrać dzieciaka i żonę - na przyjemne, rodzinne popołudnie. To na takim stadionie - monitorowanym i perfekcyjnie ochranianym - “ultrasi” złagodnieją. Co ma piękny stadion do pięknego wyczynu i awansu Polski do finałów ME? Otóż bardzo wiele. Piękny stadion to więcej kibiców, a więcej kibiców, to więcej pieniędzy z biletów, więcej sponsorów w klubach, a zatem więcej inwestycji w bazę sportową, więcej trenujących i lepiej szkolonych młodych piłkarzy. Piękny stadion to magnes, który przyciągnie koniunkturę na piłkę. I mamy w Polsce szansę na właściwe wykorzystanie dużych stadionów, bo od kilku lat, po depresji lat 90. - rośnie u nas systematycznie frekwencja na meczach. Pełny stadion to w wielkich miastach coraz częściej norma, także w moim ulubionym klubie. Zbudujmy klubom stadiony, a te zaczną się szybciej rozwijać. Muszę zaznaczyć, że miastem, które daje Polsce przykład jest Kraków. Bo w Krakowie cud! Prezydent ładuje miejskie armaty inwestycjami sportowymi! I marszałek województwa też sport podnosi na sztandary! Liczne frakcje radnych miejskich również wspierają sport - i to w czarującej zgodzie: sympatycy Cracovii razem z kibicami Wisły. Efekt? Cracovii i Wiśle przyznano znaczne jak na Polskę środki na budowę stadionów. Rusza ich radykalna przebudowa - nieważne, że o wiele lat spóźniona, a oba krakowskie kluby miały ciężkie problemy z weryfikacją swoich obiektów w Polsce i Europie. Ważne, że już za kilka lat mogą pojawić się tutaj dwa nowoczesne stadiony. Takich ruszających bądź planowanych inwestycji jest w Polsce więcej, choć norma to ciągle niedźwiedź, który mocno śpi. Oczywiście: ważne są nie tylko stadiony - te perły zdobiące koronę zawodowego futbolu. Równie ważna jest budowa boisk i poletek - wszędzie, w małych i dużych klubach. To się musi zdarzyć. Trawiaste, o sztucznej nawierzchni, podgrzewane - trampkarze muszą mieć lepsze warunki do treningu, a możliwość treningu w dobrych warunkach musi się przedłużyć na późną jesień i kawałek zimy. Żebyś zdobyła, Polsko, mistrzostwo Europy - trzeba najpierw ostro popracować. Bracia Czesi mają już takie ośrodki od lat. I pracują, i chowają Nedvedów. Bez tej pracy nie będzie sukcesu. Ułańska fantazja oraz mądrość Górskiego i Gmocha mogły starczyć 30 lat temu. Dzisiaj trzeba wznosić solidne fundamenty pod skomplikowany proces budowania sukcesu sportowego. Czas Somosierry już minął. Budujmy boiska! Żegnaj Misiu! Kolejna oczywistość: polska piłka potrzebuje większego zaangażowania biznesu. I to się zmienia: powoli, ale systematycznie przybywa klubów otaczanych opieką wielkich firm. Jest m.in. ITI, Telefonika, Groclin, ComArch czy Kolporter. To dobrze, że weszły te sprawdzone i silne podmioty gospodarcze. Zwłaszcza, że zastępują we wspieraniu futbolu dziwacznych, doraźnych inwestorów. Bo, niestety, w przeszłości miotały polską piłką kaprysy drobnych karierowiczów. Że prowincja? Że kibiców brak? Że na sprzedaży biletów i karnetów nie zarobię? Że reklamodawca nie przyjdzie? Nie szkodzi - to Ja, Big Biznesmen, zrobię pierwszą ligę tam, gdzie chcę. Długo odkrywano, że zawodowy futbol w małym miasteczku to absurd ekonomiczny i sportowy. A jednak inwestowano: w Pniewach, Wronkach, Polkowicach czy Nowym Dworze Mazowieckim, zamiast w Gdańsku, Gdyni, Wrocławiu czy Lublinie. Teraz więc przeżywamy gorączkowe, spóźnione o lata zmiany: przedsiębiorca z Piotrkowa wyjechał do Szczecina, przedsiębiorca z Nowego Dworu jedzie właśnie do Bydgoszczy - do ludzi, do kibiców, do jakiegoś sensu. I śmiem twierdzić, że nawet czas wielkiej Amiki Wronki się kończy - pustyni nie obsiejesz kwiatami. Dlaczego jednak proces angażowania się dużych firm w polski futbol trwa tak długo? Oczywiście: polskie kluby to organizmy rachityczne, źle zarządzane, tonące w długach i na dodatek odpychające - kompletnie nie umieją kusić inwestorów. Ale skoro biedna kobieta potrafi być powabna, to czemu swoich walorów nie potrafi okazać klub, zwłaszcza markowy, działający w dużym mieście, otoczony kultem tysięcy kibiców? Ano dlatego, że zarządy klubów przypominają często zarządy innych, upadających latami postkomunistycznych organizmów. W sporcie zalęgły się typy prosto z “Misia”, ludzie nauczeni wyłącznie redystrybucji środków przekazywanych przez rzekomo kwitnące państwowe przedsiębiorstwa. Ci ludzie nie pojmują, że współczesny klub to przedsiębiorstwo, które musi zarabiać, że do zdobycia reklamy potrzebna jest elegancka oferta, a nie błagalne zaklęcie: “dajże pan, panie kolego, na sport”. Sport nie uległ jeszcze kuracji czyszczącej z tamtych “misiowych” typów. Kiedy zobaczyłem dwa lata temu zebranie przedstawicieli klubów III ligi, pomyślałem sobie: chłopie, wstyd, żebyś siedział z twoją Cracovią w tym gronieę. W pierwszej lidze jest dużo lepiej, choć bynajmniej nie występuje raj talentów. Pole dla karier zdolnych ludzi jest dzisiaj w sporcie ogromne. Przybywajcie więc i róbcie porządek - schludni gospodarze obiektów i specjaliści od pielęgnacji trawy, wykształceni trenerzy, fachowcy od sprzedaży reklam, znawcy medycyny sportowej i sprawni menedżerowie. Bez was kluby jeszcze przez lata nie odkryją, że oferta, która ma złapać za serce biznesmena musi być ładna, kolorowa i realna. Że muszą się w niej znaleźć konkretne parametry - ile razy banner reklamowy zostanie obejrzany i przez kogo - na stadionie i w telewizji? Ile osób zajrzy do twojego klubowego magazynu, ile na stronę internetową? Ilu osobom wpadnie w oko billboard przy ulicy, na której twój klub ma siedzibę? To, jak się wydaje, proste pytania, ale w polskich klubach odpowiedzi znaleźć trudno. Trzeba nowych ludzi, bo dzisiaj bez ciężkiej pracy nie da się przekonać kierowcy mercedesa, aby wstąpił do klubu, wyjął magiczną walizkę i wymienił gierkowską boazerię na coś bardziej top i trendy. Bez wygranej bitwy o sponsorów, bez przyciągnięcia pieniędzy do klubów - będzie kiepsko. Bo nawet jeśli samorządy zbudują boiska i stadiony, zabraknie pieniędzy na szkolenie, na trenerów, na piłki i stroje - dlatego polskie kluby muszą czym prędzej zamienić smętek na zaradność. Trener do trenowania Pozostaje jeszcze zapytać: co będzie, jak już przyjdą do polskiej piłki pieniądze, jak już zbudujemy boiska i stadiony? Wtedy pozostaje tylko czekać na pracę fachowej kadry trenerów. Piłka nożna to coraz trudniejsza zabawa - wymaga specjalistów. Tu też mamy klops. Wydaje się oczywiste, że trenerzy powinni się zajmować trenowaniem. Tak jest zazwyczaj w krajach osiągających futbolowe sukcesy. Trenerzy są tam od taktyki, techniki, motoryki; interesują się fizjologią, zaletami krioterapii i innymi nowinkami nowoczesnej piłki, potrafiącymi sprawić, że zawodnik będzie szybszy, sprawniejszy, lepiej przygotowany do realizacji odkrywczego “diamentowego” schematu gry. Ale w Polsce bywa inaczej. Polski trener niekoniecznie preferuje trenowanie. Polski trener to często mężczyzna głęboko zamyślony nad meandrami źle układających się tabel, analityk stref wpływów na szczeblach związkowo-sędziowsko-klubowych, specjalista od wdrażania awansów i prolongaty “utrzymań” drużyn. Znaczy się - kombinator, cwaniaczek. Dla takiego faceta jakość gry drużyny ma znaczenie drugorzędne. Bo pierwszorzędna jest siła układu. Rzecz jasna, nie brak nam trenerów ambitnych i uczciwych. Ale wisi nad ich karierami czapa utrwalonej przez lata opinii, że jak trwoga (groźba spadku, szansa awansu) to wywalamy młodego, a zatrudniamy filozofa-ratownika. Taki stan rzeczy na szczęście się zmienia, lecz zbyt wolno. Bo nawet ostatni sezon ligowy stał w Polsce pod znakiem karier trenerów-ratowników. Osobno trzeba rozważyć kwestię trenera kadry. Współcześni trenerzy elity elit - reprezentacji narodowej - to raczej elokwentni, wykształceni dżentelmeni, osoby bardziej w typie naukowca z akademii futbolowej niż rolnika spod Ciechanowa, urodzeni przywódcy. A nasz aktualny trener: czy jest w takim właśnie typie, czy budzi nasze zaufanie? Moim zdaniem ma w sobie więcej z czołgisty niż charyzmatycznego lidera. Wiadomo o nim z całą pewnością jedno - to dobry myśliwy. Lecz czy trener godny najwyższego zaufania, godny prowadzenia kadry narodowej futbolistów? Któż więc może nam uczynić trenerską wiosnę? Tylko prawidłowy rozwój karier grupki młodych, ambitnych trenerów (jest już takich kilku w pierwszej lidze) i napływ zdolnych trenerów zagranicznych. Od nowego sezonu będziemy mieć w Polsce dwóch czeskich i jednego słowackiego trenera, specjalistów wyłącznie od trenowania. Jak ożywczy może być dla klubu trener od trenowania - wiem z własnego podwórka. Na pytanie, dlaczego Cracovia uzyskała dwa awanse pod rząd, odpowiadam czasem w skrócie: bo zatrudniłem trenera od trenowania. Co gorąco polecam. A praca Henryka Kasperczaka - po drugiej stronie Błoń - jest również wspaniałym przykładem. Niedźwiedź czeka na dywan Podsumujmy więc: z polskim futbolem jest kiepsko, lecz nie beznadziejnie. Przybywa nam odważnych, młodych menedżerów i trenerów, którzy myślą o klubach sportowych nowocześniej. Na futbolowe podwórko częściej zagląda biznes. O budowie stadionów myślimy trochę cieplej. I coraz częściej w polskich wioskach i miasteczkach rozumują tak: sukces opłacanej ciężko wydartymi z gardła “stówami” drużyny seniorów w okręgówce jest ważny, ale może ważniejsze jest, aby zebrać tysiące i zbudować szatnie z prysznicami, wyrównać nawierzchnie boiska i sprawić, by rzadkie źdźbła trawy zamieniły się w puszysty dywan. Bo na takie boiska i do takich szatni przyjdą chmary dzieciaków. A może jeden z nich będzie polskim Niedźwiedziem, królem środka boiska? I ten Niedźwiedź poprowadzi nas do finału finałów Mistrzostw Europy? Paweł Misior był w latach 2002-2004 prezesem Klubu Sportowego Cracovia, którego drużyna piłkarska awansowała w tym czasie z III do I ligi. Obecnie wiceprezes Cracovii ds. sportu i marketingu i kandydat na prezesa Polskiej Ligi Hokeja. Wcześniej zajmował się dziennikarstwem: w “Tygodniku Powszechnym” opublikował m.in. portret Jana Kułaja, pierwszego przewodniczącego NSZZ “Solidarność” RI, i historię długopisu, którym Lech Wałęsa podpisywał Porozumienia Gdańskiego. Wydał książkę “Ja, Tomasz Strzyżewski” o cenzorze, który wyemigrował z PRL do Szwecji, ujawniając tajemnice Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk.
    • Adam Akustyk

      3.5K
      9
    • 06.07.2004 o 11:51
      Post #87831 06.07.2004 11:51
    [i].. w najciemniejszym kącie osiadłaby zapewne radykalna frakcja “Bach-ultras”, przy stosownej okazji bezlitośnie lejąca miłośników Mozarta po ryjach...[/i] _______ ultrasi to raczej by robili kartoniade z nut.. Pawel sie nie zna :P taki dzołk, jak to mowi RnC..
    • kajman

      1.6K
      6
    • 06.07.2004 o 11:55
      Post #87832 06.07.2004 11:55
    fajny artykuł ale z tymi ultrasami to Pawełek dowalił :):):)
    • Senior-Blues

      1.3K
      0
    • 06.07.2004 o 12:34
      Post #87842 06.07.2004 12:34
    Oczywiscie Pawel Misior ma 100 % racje tak faktycznie jest z pilka w Polsce ale ,tez mam pytanie dlaczego przed meczem glownym nie wystepuja np.trampkarze ..Kiedys bylo to norma ,mozna bylo przyjsc wczesniej popatrzec jak najmodsi graja ,zabrac syna swojego lub syna sasiada albo mlodych chlopcow oczekujacych przed wejscien ,a moze ktos zabierze na mecz,kiedys dzieci nie placily na mecz tylko wchodzily z osoba starsza,i to przyciagalo nie tylko nowych kibicow ale tez przyszlach pilkarzy ,a bez tych nowych nic sie w pilce nie zrobi.Kto pamieta jak na krakowskich ulicach ,podworkach skwerach i placach grano w pilke i w zoske ,kto to jeszcze pamieta ,Z tych tysiecy mlodych chlopcow powstala reprezentacja Polski....bo tak tez grano w calej Polsce . Nie wiem czy zoska byla tylko domena Krakowa ale napewno bardzo dobrze rozwijala motoryke mlodego czlowieka.W pilke grano na bloniach ,a dzis sa bramki ale czy ktos gra???????za mojej mlodosci po szkole odbywalo sie kilka meczy rownoczesnie ,gralo kilka szkol ,przychodzili bez trenerow ,i opiekonow.Turnieje dzikich druzyn to byl ocean nowych talentow.... Nie ogladajmy sie na innych i zacznijmy od siebie.i tak cos czuje ,ze wlasnie Prof.Filipiak o tym mysli aby zaczac prace od mlodych kandydatow na wielkie gwiazy ,jak tez nie rezygnowc z tego co juz Cracovii osagnela......
    • warszawiak z Cracovii

      274
      0
    • 06.07.2004 o 13:37
      Post #87851 06.07.2004 13:37
    Oczywiście zgadzam się z artykułem..., ale brakło mi smaczków. Dlaczego nie napisać wprost, że Polska piłkę toczy rak korupcji, że mamy do czynienia z machlojkami, że Janas nadaje się co najwyżej do ....Jeżeli już ma Pan Panie Pawle odwagę zabierać głos w tak poważnych kwestiach to proszę o więcej odwagi. Pozdrawiam
    • wardar

      533
      0
    • 06.07.2004 o 13:46
      Post #87852 06.07.2004 13:46
    Warszawiak - korupcja i to po uszy toczy tez czeska pilke. Wlasnie wpadly najwieksze kluby na czele ze Sparta. Ale artykul jest o czyms innym. Korupcja to szambo pilki a szkolenie mlodziezy znakomite pensje ternerow juniorow wspaniale obiekty to jest zaleta czeskiej pilki. To nie byl artykul o szambie prawda?
    • szymciuKSC

      1.9K
      6
    • 06.07.2004 o 16:07
      Post #87873 06.07.2004 16:07
    Tak mnie zaciekawił że przeczytałem... cały ;) Harnasia trzeba żeby obudzić Niedźwiedzie...
    • Robinksc

      5K
      149
    • 06.07.2004 o 17:41
      Post #87892 06.07.2004 17:41
    Adam to ty się chyba nie znasz :) Słowo Ultras przyszło z Włoch , Hiszpani i tam własnie oznacza tych najbardziej radykalnych. Dopiero u nas w Polsce zmieniło znaczenie i może niesłusznie ... Bo zrobili się Ultrasi chłopcami co ich dotknąć nie można. Dlatego nie lubie tego określenia! Widać że musisz lekcje odrobić albo zmienić zainteresowanie :) Wiadomość zmieniona (06-07-04 17:43)
    • Senior-Blues

      1.3K
      0
    • 06.07.2004 o 18:46
      Post #87907 06.07.2004 18:46
    jaki wplyw ma korupcja na pilke to jest inny temat ...pilkarz jesli nie potrafi grac dobrze szybciej sprzeda mecz niz ten ktory wie ,ze taki przekret moze odsunac go od spotkan na kilka miesiecy a moze nawet lat ,choc i wielcy brali za przegrany mecz jak tez brali udzial w aferach totalizatora ...... Niestety pilka nie jest z kosci sloniowej a pilkarze nie sa czysci jak brylanty sedzia tez czlowiek i tez mozna go kupic ,ostatno uslyszalem "piekne" stwierdzenie kupuje sie uczciwosc????? nie bardzo rozumie jak mozna kupowac cos czego kupic sie nie da...... prostytutka albo sie jest albo nie i to wcale nie zalezy od sumy jakie sie bierze ale od samego faku brania...........i to samo jest z sedziami nie tylko pilkarskimi jak tez z zawodnikami . Moze tylko ilosc dobrych pilkarzy i dobrach sedziow doprowadzic do oczyszczenia albo przynajmniej zmnejszenia korupcj .Im wiecej dobrych i dobrze oplacanych przez PZPN sedziow to szansa na czysta gre jak tez dobrych i dobrze oplacanych pilkarzy........... I nazywaniem wszystkiego po imieni a nie udawanie ,ze ten co sprzedal wykozystal okazje a tak naprawde nic sie nie stalo.... Podejscie np.Grzegorza Laty do wydarzenia z roku 1974 dla mnie brzmi troche drwiaco i bardzo zle swiadczy nie tylko o tym ktory wziol ale tez i o p.Grzegorzu, ktory uzal to za rzecz mala i nieistotna.... Wiadomość zmieniona (06-07-04 20:45)
    • paso_zyd

      959
      0
    • 07.07.2004 o 09:20
      Post #88035 07.07.2004 09:20
    Ktoś kiedyś powiedział: "W tym sezonie tylko ryby nie biorą!" - smutne ale prawdziwe!

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie