Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • OREST LENCZYK - Treningi, sparringi, taktyka... (wątek zbiorczy)

    • Piłka nożna
    • Rozpoczęto 12.08.2009 o 13:46
      Ostatnia aktywność 24.05.2010 o 14:48
      114690 wyświetleń
    • oczko RedBox

      15
      0
    • 14.08.2009 o 13:29
      Post #617040 14.08.2009 13:29
    na tej stronce www.REDBOXTV.pl mamy wywiady m.in. z byłym i obecnym szkoleniowcem Cracovii http://redboxtv.pl/index.php?id=398 oto najnowszy z trenerem Lenczykiem
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 14.08.2009 o 13:51
      Post #617041 14.08.2009 13:51
    [b]Alchemik ze Śląska[/b] To doktor [b]Jerzy Wielkoszyński[/b]. Doradza trenerom GKS Bełchatów Orestowi Lenczykowi i Ruchu Chorzów Markowi Wleciałowskiemu. Efekt? Wystarczy spojrzeć na tabelę ekstraklasy i II ligi. Na czele Bełchatów i Ruch. - Nie ma nawet o czym rozmawiać. Nade wszystko cenię sobie spokój - wzbrania się przed rozmową dr Wielkoszyński. Od dawna współpracuje ze sportowcami. Zawsze z sukcesami. Na początku z siatkarzami Płomienia Milowice, którzy w 1978 roku wywalczyli prestiżowy Puchar Europy Mistrzów. Pracuje z każdym - Dziś nikt już tego nie pamięta. Chyba tylko dinozaury - śmieje się. - Był także słynny lekkoatletyczny "wunderteam", z którym współpracowałem. Potem były piłkarska reprezentacja Polski za czasów Antoniego Piechniczka, kadry hokejowa i koszykarska - wymienia. Dziś Jerzy Wielkoszyński współpracuje z GKS Bełchatów i Ruchem Chorzów. Ale w jego gabinecie w Piekarach Śląskich można też spotkać piłkarzy innych klubów. Do formy dochodzili tam m. in. Jakub Błaszczykowski i Arkadiusz Głowacki z Wisły Kraków. Od dyskusji do diety - Każdy może skorzystać z moich rad. O ile oczywiście chce - uśmiecha się Wielkoszyński. - Trenerzy Lenczyk i Wleciałowski chcą współpracować. Ale to nie jest tak, że ja mówię, a oni tylko słuchają. To jest dyskusja, niekiedy nawet bardzo ostra. Tak więc dobra gra Bełchatowa czy Ruchu to nie moja zasługa. Na to składa się wiele elementów. Jednym z ważniejszych jest atmosfera w drużynie. Dopiero później Jerzy Wielkoszyński wymienia diagnostykę treningu, dietę, taktykę. - Prowadzę stałą diagnostykę zajęć - mówi. - Później co cztery tygodnie robimy badania, które określają stan przygotowania piłkarzy. I ukierunkowuje się trening. Proste jak drut - żartuje. Orestowi się udaje Nie ukrywa, że jesteśmy daleko, daleko za światową czołówką. I niewiele się robi, aby to naprawić. Niewielu polskich trenerów chce iść do przodu, rozwijać się. - W Polsce są piłkarze, którzy ze względu na pewne mankamenty nigdy nie powinni uprawić tego sportu. A oni nawet ocierają się o reprezentację - uśmiecha się Wielkoszyński. - Na Zachodzie klub kupuje 12 piłkarzy. Są doskonale przygotowani pod względem techniki, motoryki. Gdy jakiemuś trenerowi zawodnik nie pasuje do całości, wymienia go. Do momentu kiedy całość funkcjonuje jak maszyna. A u nas... Wysoko ocenia trenera reprezentacji Leo Beenhakkera. Jego zdaniem to znakomity taktyk. - Ale ma niewielki wpływ na motorykę piłkarzy. Zresztą nie musi się na tym znać - dodaje - On przecież ma zawodników na trzy, cztery dni przed meczem. Co innego trener ligowy. Ten musi umiejętnie połączyć taktykę z motoryką. Tak jak Lenczyk. I Orestowi to się udaje! Orest Lenczyk: Doktor nie współpracuje z młotami - Dlaczego współpracuję z doktorem Jerzym Wielkoszyńskim? Bo są tego wyniki. - mówi Orest Lenczyk - Cieszy mnie jego zaufanie. Doktor nie współpracuje bowiem z trenerami młotami. Martwi mnie zaś, że wielu trenerów młodszych i z mojego pokolenia nie korzysta z jego pomocy. Dziwi mnie, że trenerzy ze Śląska rezygnowali ze współpracy z nim i krytykowali jego metody pracy, podpierając się fizjologami z AWF. Mam satysfakcję, że współpracuję z fizjologiem lekarzem, a nie fizjologiem "awuefem". Marek Wleciałowski: Wielkoszyński to wyrzeczenia Doktor Wielkoszyński ma swój styl, jeżeli chodzi o prowadzenie treningu fizycznego. Odbiega on od schematów, ale jest bardzo logiczny. Jedno jest pewne, decydując się na współpracę z Jerzym Wielkoszyńskim, musimy wiedzieć, że będzie nas to kosztowało sporo wyrzeczeń i bardzo dużo ciężkiej pracy. Ale efekty są! Źródło: SuperExpress == Dr Wielkoszyński i piłkarze [img]http://i5.sportfan.pl/spof380/7c7ca6710029c15849829e03[/img] Jakub Błaszczykowski za radą wujka Brzęczka zawsze szuka porady u dr Wielkoszyńskiego. To jego polski doktor, jak mówi. Na zdjęciu w okresie rehabilitacji w styczniu 2009 r. w Spale. [img]http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/61/40_809382_1_d_8098.jpg[/img] Grzegorz Fonfara na rehabilitacji u Wielkoszyńskiego w Spale Marek Citko po latach tak wspominał dr Wielkoszyńskiego: [i]Miałem problemy ze ścięgnem Achillesa i poszedłem do lekarza klubowego Widzewa. Lekarze w polskich klubach na ogół boją się trenerów i dlatego leczą zapobiegawczo. Tak, żeby zawodnik na najbliższym meczu nie czuł bólu. Usłyszałem też, że oszczędzać mogę się w kadrze, a w kadrze mówili mi, żebym się oszczędzał w klubie. W meczu ligowym ścięgno Achillesa strzeliło mi tak głośno, że pół stadionu w Zabrzu usłyszało. Wtedy już trzeba było coś z tym zrobić, bo stopa wisiała mi bezwładnie. Operację przeprowadzono w szpitalu wojskowym w Łodzi. Robili to lekarze bez większego doświadczenia. Na zakończenie włożono mi nogę w gips na dwa miesiące. Potem przedstawiciel firmy Nike, która wówczas się mną interesowała, Andrzej Kulikowski, wysłał mnie na konsultacje do Finlandii. Kiedy zobaczyli mnie w gipsie, złapali się za głowy. Ich zdaniem operację wykonano na poziomie medycyny lat sześćdziesiątych, a był rok 1997. Okazało się, że przez sześć tygodni niepotrzebnie nosiłem gips. Po jego zdjęciu przestraszyłem się, że nie mam mięśni. Wróciłem do Polski już ze specjalnym rusztowaniem i butem ortopedycznym na nodze, ale wkrótce trzeba było operację powtórzyć, bo okazało się, że wszystko zostało źle zszyte. Na szczęście trafiłem do doktora Roberta Śmigielskiego w Warszawie. Operacja trwała siedem godzin. Naprawił wszystko po kolegach, ale straciłem kilka miesięcy. I od tej pory zaczęły się moje problemy. Mój klub Widzew nie pytał się gdzie jestem i co robię. [b]Pomógł mi za to dr Jerzy Wielkoszyński. Jeździłem z nim do Spały[/b]. Wszystko, wydatki na leczenie pokrywałem z własnej kieszeni. Widzew się tym nie interesował. Trochę się do nich zraziłem i byłem już bliski przejścia do Wisły. Ostatecznie, kiedy podpisywałem nowy kontrakt z Widzewem, prezes Pawelec wszystko mi zwrócił.[/i] == [b]Wielkoszyński[/b] o sztabie medycznym Borussi Dortmund [wywiad z maja 2008 r.]: [i]Wiosną narobił pan wstydu lekarzom Borussii. W przeciwieństwie do nich pan szybko postawił Kubę na nogi po kontuzjach. Nie chcieli pana zatrudnić na miejsce swoich lekarzy? Byłem przez tydzień w Dortmundzie. Rozmawiałem z nawet z szefami klubu. Tam nie miałbym czego szukać. Niemiecka piłka jak i mentalność jest bardzo praktyczna - działa się "od - do". Jest trener od przygotowania piłkarskiego i trener od przygotowania fizycznego. Powiem trochę przewrotnie. Ten pierwszy, nie znając metod, jakimi pracuje ten drugi, może nie mieć w składzie dobrego piłkarza, mając... dobrego piłkarza. Trener od przygotowania fizycznego w Borussii był maratończykiem. Wszystko odnosił do maratonu. Zgoda, piłka nożna to też niby 90-minutowy maraton, ale to zupełnie co innego. Wszystko jest oparte na sprincie, szybkości, a nie na jednostajnym człapaniu przez półtorej godziny. W Dortmundzie jest wielu dobrych piłkarzy, ale drużyna grała źle. Nie byli właściwie prowadzeni. Zresztą Kuba mówił o tym. Niemcy nie byli specjalnie z tego zadowoleni.[/i] == Dr Wielkoszyński współpracuje z Widzewem od września 2007 r. Wtedy właśnie nowym trenerem został Marek Zub. Obaj trafili na al. Piłsudskiego z GKS Bełchatów. Z badań Wielkoszyńskiego korzystał także jesienią trener Waldemar Fornalik (niegdyś asystent Lenczyka). Ale kiedy i on stracił pracę, a nowym szkoleniowcem drużyny został Paweł Janas, zastanawiano się, czy Widzew nadal będzie współpracować z Wielkoszyńskim. Janas od lat korzysta bowiem z doświadczenia i wiedzy fizjologa Zbigniewa Jastrzębskiego z gdańskiej AWF. Tak było choćby na mundialu w 2006 r. w Niemczech, kiedy obecny trener Widzewa prowadził reprezentację i ostatnio w GKS, gdzie pracował Janas. - Współpracuję z profesorem Jastrzębskim. Doktor Wielkoszyński jest na razie w sztabie ekspertów w Widzewie - mówił Janas podczas swojej pierwszej konferencji prasowej przy al. Piłsudskiego. Janas rozpoczął więc współpracę z dwoma fizjologami. Widzewiacy zostali przebadani przez Wielkoszyńskiego pod kątem wydolności, a za kilka dni mieli kolejne badania, tym razem fizjologiczne. Przeprowadzili je współpracownicy Jastrzębskiego. Badania obu specjalistów się różnią i jak twierdzą w klubie, wcale się nie wykluczają. Ich wyniki mają być dodatkową wiedzą dla sztabu szkoleniowego. Badania profesora Jastrzębskiego przeprowadzane mają być dwa razy w roku. Wielkoszyński nadal będzie więc współpracował z Widzewem. == W środę widzewiacy przeszli badania szybkościowe, które przeprowadziła ekipa profesora Zbigniewa Jastrzębskiego. Polegały one na tym, że każdy z zawodników musiał sześciokrotnie przebiec wyznaczone odcinki, oczywiście w jak najszybszym tempie. Badana była szybkość na odcinku 5, 10, 15, 20, 30 i 40 metrów. Na trasie biegu były ustawione specjalne fotokomórki, które mierzyły precyzyjnie kolejne czasy. Tradycyjnie już, jedne z najlepszych wyników badań szybkościowych miał Łukasz Broź. Tym razem dobrze wypadł również Darvydas Sernas. - Szczegółowych wyników jeszcze nie ma. Poza tym, nie ma sensu ujawniać takich informacji - wyjaśnia profesor Jastrzębski, który nadzorował przeprowadzenie testów. Aby je zrealizować, specjalnie z Gdańska przyjechali jego współpracownicy. Zimą widzewiaków badało obu fizjologów, każdy według swojej metody. Badania wydolnościowe wyglądały u każdego z nich inaczej, choć w obu przypadkach chodziło o ustalenie tego samego, czyli progu przemiany tlenowo-beztlenowej. Wielkoszyński robił to z wykorzystaniem rowerków, na podstawie tętna. Natomiast ekipa Jastrzębskiego pobierała krew zawodnikom po przebiegnięciu odpowiednich odcinków i na jej podstawie określała wyniki. Natomiast testy szybkościowe u obu fizjologów są bardzo podobne. Różniły się jedynie tym, że Wielkoszyński mierzył czasy tylko na 5, 10 i 30 metrze. Poza tym, zawsze przeprowadzał badania na sali gimnastycznej, a Jastrzębski preferował badania na boisku. Czyje badania są bardziej precyzyjne? Każdy ma swoją opinię na ten temat. Faktem jest, że fizjolog z Gdańska prowadzi badania w bardziej piłkarskich warunkach, w całości na boisku i bez użycia rowerków, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Natomiast atutem badań Wielkoszyńskiego było to, że były one realizowane zawsze precyzyjnie w tych samych warunkach. Na testy przeprowadzane na boisku zawsze wpływ ma pogoda i stan nawierzchni. Te warunki mogą się zmieniać również w trakcie jednej sesji testów. Dodajmy, że korzystając z okazji, ekipa profesora Jastrzębskiego robiła również testy szybkościowe piłkarzy Lechii Gdańsk, którzy też przebywali na zgrupowaniu w Gutowie. Jako gdańszczanin, Jastrzębski od dawna pomaga Lechii. Ale w Gutowie jest członkiem ekipy Widzewa. == Co dalej z Matusiakiem? Czy jest szansa, że jeszcze kiedyś wróci do dawnej, znakomitej dyspozycji? Doktor Jerzy Wielkoszyński, który współpracował z piłkarzami Bełchatowa wtedy, gdy Matusiak osiągnął życiową dyspozycję, a teraz współpracuje z piłkarzami Widzewa, wierzy że tak. - Radek musi teraz poświęcić sporo czasu na indywidualne treningi. Wtedy znowu zacznie nas zachwycać - mówi znany fizjolog. Źródła: gazeta.pl / widzew.lodz.pl / gksbelchatow.com / Dziennik / Fakt
    • FortArt

      4.6K
      5
    • 14.08.2009 o 14:37
      Post #617042 14.08.2009 14:37
    oczko RedBox Napisał(a): ------------------------------------------------------- > na tej stronce www.REDBOXTV.pl mamy wywiady m.in. > z byłym i obecnym szkoleniowcem Cracovii Czyżbyśmy mieli internetową TV o Pasach?
    • marcin111

      503
      12
    • 15.08.2009 o 22:32
      Post #617043 15.08.2009 22:32
    Szacuneczek po cweLce
    • Chwostek

      2K
      219
    • 15.08.2009 o 22:41
      Post #617044 15.08.2009 22:41
    Gratuluję i proszę o więcej.
    • mknacylopez

      6.1K
      0
    • 16.08.2009 o 00:57
      Post #617045 16.08.2009 00:57
    FortArt Napisał(a): ------------------------------------------------------- > oczko RedBox Napisał(a): > -------------------------------------------------- > ----- > > na tej stronce www.REDBOXTV.pl mamy wywiady > m.in. > > z byłym i obecnym szkoleniowcem Cracovii > > Czyżbyśmy mieli internetową TV o Pasach? Internetowa tv red boxa :)
    • isaac

      6.7K
      275
    • 16.08.2009 o 01:02
      Post #617046 16.08.2009 01:02
    FortArt Napisał(a): ------------------------------------------------------- > oczko RedBox Napisał(a): > -------------------------------------------------- > ----- > > na tej stronce www.REDBOXTV.pl mamy wywiady > m.in. > > z byłym i obecnym szkoleniowcem Cracovii > > Czyżbyśmy mieli internetową TV o Pasach? dopoki mamy marketing taki jaki mamy to mozemy zapomniec...
    • south man

      945
      0
    • 16.08.2009 o 14:13
      Post #617047 16.08.2009 14:13
    Ten doktor Wielkoszyński został zatrudniony u nas na stałe czy tylko od czasu do czasu Lenczyk będzie korzystał z jego pomocy?
    • KruszynaKSC

      19K
      20.5K
    • 16.08.2009 o 15:37
      Post #617049 16.08.2009 15:37
    Po meczu z L mozna z optymizmem spogladac na nastepne mecze.Mysle ze orest i jego brygada zapewnia nam jeszcze duzo milych niespodzianek i odpowiednia ilosc punktow na koniec sezonu!!!Tak zebysmy to my sie smiali z innych tak jak z nas sie wysmiewali po ostatniej kolejce ubieglego sezonu i poczatku obecnego!!Wierze ze w koncu Lenczyk z Wlecialowskim to ludzie ktorych brakowalo w klubie po odejsciu Wojtka Stawowego!!!WIERZE ZE BEDZIE DOBRZE!!!
    • Matiomo

      369
      0
    • 16.08.2009 o 15:52
      Post #617050 16.08.2009 15:52
    Kiedy najblizszy trening ?
    • arbat

      39
      0
    • 16.08.2009 o 20:21
      Post #617051 16.08.2009 20:21
    - Nestor mam na drugie, na pierwsze Orest - tak najstarszy polski w ekstraklasie trener spławia dziennikarzy. Piłkarzy i działaczy też umie spławić. Przyjmujący go w środę do pracy właściciel Cracovii pogubił się, kto jest szefem, a kto pracownikiem Jedni przypominają, że jest prawie równolatkiem Aleksa Fergusona, więc spokojnie może jeszcze pracować. Inni wypominają emerytalny już wiek i blokowanie miejsca młodszym. Piłkarze są podzielni, ale ukradkiem wołają na niego "Dziadek". Raz, że najstarszy, z jakim pracowali, dwa - uwielbia zabawy z wnukiem. Orest do Darka, Darek do Łukasza, Łukasz do... Lenczyka albo kochają, albo nienawidzą, choć ci ostatni to z reguły działacze. Mało kto go jednak rozumie. - Cześć Darek, powiedz Łukaszowi, żeby do mnie zadzwonił - rzucił do słuchawki podczas pracy w Bełchatowie jednemu z piłkarzy. Do Lenczyka dzwoni Łukasz. - Cześć Łukasz, powiedz Piotrkowi, żeby do mnie zadzwonił. Do Lenczyka dzwoni Piotrek. - Cześć Piotrek, powiedz Radkowi, żeby do mnie zadzwonił. Do Lenczyka dzwoni Radek. - Cześć Radek, mam do ciebie sprawę... Po co Lenczyk, który miał numer do Radka, urządził zabawę w głuchy telefon, nie wie nikt. Jak przebiegała nocna rozmowa Lenczyka z Januszem Filipiakiem, też nikt nie wie, ale trener musiał zagrać w swoim stylu, bo właściciel Cracovii tłumaczył później, że czuł się, jakby to Lenczyk jego zatrudniał, a nie odwrotnie. 67-letni szkoleniowiec na pierwszej konferencji wypalił w swoim stylu: - Nic beze mnie w tym klubie się nie wydarzy. A nie przyszedłem tu zamiatać. Gdyby jednak coś się wydarzyło bez wiedzy Lenczyka, następnego dnia wypowie kontrakt lub po prostu nie przyjdzie do pracy. Jeśli zostanie zwolniony, nie popuści - wyegzekwuje wszystko, co ma zapisane w umowie. To pewne. Tak było choćby w GKS Bełchatów, gdzie sprawa o kilkusettysięczne odszkodowanie jeszcze trwa. Działacze GKS, szukając haków na Lenczyka, wytykali mu, że w stylu ojca Rydzyka ("O, Boże, on się jeszcze nie mył. Chodź tutaj bracie, on się nie mył wcale") kpił z czarnoskórych piłkarzy. - "Dziadek" to dziwak i już, ale złego słowa nie dam na niego powiedzieć. Jego mobbing czy nawet rasizm to g... prawda. Wiem, co mówię, bo byłem w szatni - mówi piłkarz Bełchatowa, który pracował z Lenczykiem. - Zdarzały mu się odpały, np. nigdy nie podawał ręki tym, którzy pierwsi ją wyciągali. Mnie to jednak nie przeszkadza. [b]Gdyby chciał mnie do Cracovii, a klub byłby wreszcie poukładany, poszedłbym za nim w ciemno.[/b] - Głowę daję, że w przerwie zimowej Cracovia zmieni kadrę przynajmniej w połowie. Lenczyk mówi wprost, kto się nie nadaje, i bierze sprawdzonych ludzi. Czy to na współpracowników, czy do składu - twierdzi jeden z ligowych trenerów. Czy za Lenczykiem pójdzie jego "synuś" (tak mawiają piłkarze o faworytach trenera), niechciany w Widzewie Radosław Matusiak? Pod ręką Lenczyka stał się reprezentantem Polski, zdarzyło się nawet, że trener nie chciał wsiąść do autokaru, dopóki nie znalazł się w nim negocjujący kontrakt z GKS napastnik. Lenczyk już raz wysiadał z autokaru, kiedy działacze Ruchu Chorzów w drodze na pucharowy mecz chcieli podrzucić dziennikarza. Nikt nie ustąpił, drużyna pojechała bez trenera. Wspaniałe widoki, rozlewiska Sanu... Cracovia to 15. miejsce pracy. Był szkoleniowcem wszystkich największych klubów poza Legią i Lechem. Czasów kariery piłkarskiej Lenczyk nie wspomina zbyt często, bo musiałby wymieniać egzotycznie brzmiące Sanoczankę Sanok czy Stomil Poznań. Z chęcią wraca jednak do dzieciństwa: "Wspaniałe widoki, rozlewiska Sanu"... - Może właśnie powinien wziąć leżak, pojechać sobie nad te rozlewiska i wrzucić na luz. I niech weźmie wnuka, bo ponoć z nim lubi bawić się najbardziej - mówi piłkarz, którego trener "odstrzelił" kiedyś w Bełchatowie. - Nie rozumiałem się z nim nigdy, jest bucem, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. Ale Lenczyk nie przejmie się tą opinią, bo uważa, że tylko tchórze rzucają oskarżenia anonimowo. Tak jak w nosie ma docinki dotyczącego jego wieku. Cytowany wyżej piłkarz był jedynym - choć szukałem wytrwale - który chciał powiedzieć coś złego o Lenczyku. Jedyne, co mu zarzucają, to te 67 lat. Ale on sobie nic z tego nie robi. - Dzień dobry, jestem rówieśnikiem Antoniego Piechniczka i Leo Beenhakkera - przedstawił się dziennikarzom pierwszego dnia pracy z Cracovią. Na Zachodzie trener w tym wieku to żadne wynaturzenie, a Ferguson to wcale nie dinozaur. Zeszłoroczne mistrzostwa Europy wygrał dla Hiszpanii 69-letni Luis Aragones. Jego rówieśnikiem jest np. trener Greków Otto Rehhagel. Jeszcze starsi byli pracujący z reprezentacją Paragwaju Cesare Maldini (na MŚ 2002 skończył 70 lat) czy rekordzista Francuz Gaston Barreau, który w meczu z Meksykiem w 1954 roku miał 70 lat i 194 dni. Ale to wszystko nic. W niewielkim Bath na zachód od Londynu wciąż pracuje Ivor Powell. 93-letni Ivor Powell. Wyczyn "Profesora" - taki przydomek ma niesamowity Brytyjczyk - wpisano już do Księgi rekordów Guinnessa. Na ławce trenerskiej angielskiej ekstraklasy spędził aż 56 lat. Pracował w Port Vale, Bradford City, Leeds, Carlisle, ale od 1964 roku wierny jest tylko Bath. Obecnie jako asystent trenera i prezes. Lenczyk nie chce powiedzieć, który to dla niego sezon w ekstraklasie. - Nie wiem, nie liczę - to jedyne, co można od niego usłyszeć. Ale uzbiera się nawet z 20 lat. Nigdy jednak nie pracował dłużej niż trzy sezony. Dlaczego? - Nie wiem - mówi Tadeusz Gapiński, były kierownik drużyny Widzewa, gdzie Lenczyk zabawił dwa razy. - Kiedy wchodził do klubu, czułem jakąś barierę między nami. Z czasem to mijało, Lenczyk stawał się normalnym facetem. Za tą kamienną twarzą kryje się jednak wielka wrażliwość. Wiem, bo widziałem na własne oczy, ale nie powiem, o jaką sytuację chodzi. Krótko mówiąc, Lenczyk to człowiek i trener, który nie mieści się w żadne ramy. Jeśli ktokolwiek go zna, to chyba tylko jego własna żona. - Chce układać wszystko po swojemu, może dlatego - zastanawia się Michał Goliński z Zagłębia, z którym latem Lenczyk wywalczył awans do ekstraklasy. - Wygraliśmy osiem na dziewięć meczów, to jeden z najlepszych trenerów, z jakim pracowałem. Pomocnik z Lubina wspomina też dziwactwa Lenczyka. - Gramy na wyjeździe z Flotą Świnoujście, wygrywamy 3:1, ale rywal coraz mocniej naciska. Patrzę, trener woła mnie do siebie. Pomyślałem, że chce mi przekazać uwagi taktyczne, lecę do niego przez całe boisko, a on do mnie: "Schowaj brzuch". Zdurniałem, później zrozumiałem, że chciał w ten sposób rozładować atmosferę. Kasa za kiełbasę Lenczykowi nikt nie zarzucił korupcji, przekrętu czy popularnych wśród trenerów "działek" od piłkarzy za grę w podstawowym składzie. - Honorowy, nigdy się nie sprzedał, w żadne układy nie wejdzie, mógłbym poręczyć za niego głową - mówi gracz z Bełchatowa. W jednym z klubów zamawiał u kogoś przez telefon ulubioną kiełbasę. - Tylko pamiętaj, masz wziąć za to pieniądze, bo inaczej nie przyjmę - krzyczał w autokarze w drodze na mecz. W Lubinie też nikt mu niczego nie zarzucił. Może poza pazernością i niepohamowaną chęcią władzy przy negocjowaniu nowego kontraktu. - Jeśli ktoś twierdzi, że moje warunki były wygórowane, jest debilem - ucina krótko Lenczyk. Słynie z ciętego języka. Na pytanie o ekstraklasę potrafi odpowiedzieć: "Wśród porządnych dziewczyn znajdują się też dziwki, ale ja w naszej lidze obstawiam się ludźmi porządnymi, do których mam zaufanie". Ci ludzie to przede wszystkim jego byli piłkarze ze starego Ruchu - Waldemar Fornalik czy Marek Wleciałowski. Z Lenczykiem kojarzony od lat jest też dr Jerzy Wielkoszyński, trener od przygotowania fizycznego. Goliński: - Lenczyk brał nas na siłownię nawet w dniu meczu na kilkanaście minut po to, by pobudzić mięśnie. Z meczu na mecz byliśmy coraz lepsi. Powell w dniu swoich 90. urodzin: - W życiu dużo się napracowałem, przede wszystkim w futbolu, ale nadal chcę zrobić dużo rzeczy. Nigdy nie porzucę swojej pracy. Nigdy. Agresja, determinacja, wola zwycięstwa to zawsze były i są dla mnie kluczowe terminy. Takie wartości staram się zaszczepić w tych młodych ludziach. O dziwo, naprawdę mnie słuchają - mówi. Lenczyka też słuchają, a on mówi w podobnym stylu co Powell. - Może jest oschły, ale chłopakom, którzy uczciwie zasuwają, nie da zrobić krzywdy - opowiada jego gracz z GKS. - Kiedy przychodził do nas, mówił wprost, że w piłkę już nas grać nie nauczy, ale na pewno dobrze przygotuje. [b]I zobaczycie, Cracovia będzie coraz lepsza.[/b] Czy Lenczyk dobije do Powella i będzie pracował do dziewięćdziesiątki? - Musiałby mieć zapału na kolejne ćwierć wieku. U "Dziadka" to możliwe. On z tej karuzeli długo nie zejdzie, jeszcze parę klubów zwiedzi - kończy piłkarz GKS. Lenczyk, odkąd został trenerem Cracovii, ma wyłączony telefon. Zresztą nawet, gdybym się do niego dodzwonił, powiedziałby pewnie jak zawsze: - Nie ma pan co robić w domu? Żona, dzieci, może tym warto się zająć, a nie mną. Żegnam, do widzenia... Polska (niezłota) młodzież Lenczyk w polskim futbolu to emeryt, na Zachodzie - norma. Polscy trenerzy na tle kolegów z pięciu czołowych lig europejskich to młokosy. Niestety - bez sukcesów. Średnia wieku szkoleniowców ekstraklasy to ledwie 45,2, przed powrotem Lenczyka nawet 43,5. Na Zachodzie rzadko kto dostaje szansę przed czterdziestką, jeśli już, z reguły jest to znakomity w przeszłości piłkarz - Josep Guardiola (38, w Barcelonie), Mauricio Pochettino (36, w Espanyolu), Leonardo (40, w Milanie), Marcus Babbel (37, w VfB Stuttgart). W ekstraklasie mamy czterech trenerów urodzonych w roku 1969 i później. Poza Michałem Probierzem (37, Jagiellonia) żaden nie może pochwalić się choćby ligową karierą. Akurat w Polsce to o niczym nie świadczy, bo z 16 szkoleniowców tylko dwóch (!) wie (żaden z nich nie był wielkim piłkarzem), co to mistrzostwo kraju - Maciej Skorża sięgał z Wisłą po tytuł w sezonach 2007/08 oraz 2008/09, a Orest Lenczyk z tą samą drużyną 30 lat wcześniej. We Włoszech, Francji, w Hiszpanii czy Niemczech, nie mówiąc już o Anglii to nie do pomyślenia, bo sam Alex Ferguson ma na koncie 11 tytułów z Manchesterem United. Źródło: Gazeta Wyborcza
    • hamer

      4K
      28
    • 16.08.2009 o 21:01
      Post #617052 16.08.2009 21:01
    świetny ten artykuł....miód na moje serce, mimo że z wybiórczej.....
    • zac

      7.2K
      1.5K
    • 16.08.2009 o 21:31
      Post #617053 16.08.2009 21:31
    Jak widać po artykułach w prasie, zatrudnienie Lenczyka stało przeciwwagą dla bardzo złej prasy jaką mieliśmy po zamieszaniu z licencją ŁKS-u. Teraz o Cracovii wiązanej z osobą Lenczyka pisze się tylko pozytywnie, co widać najlepiej po artykule Kołtonia, który nie szczędził nam w ostatnim czasie uszczypliwości.
    • Alko D`Bier

      760
      2
    • 16.08.2009 o 21:59
      Post #617054 16.08.2009 21:59
    Ależ fajny wywiad trenera w liga+ extra. Widać, jak człowiek jest zrównoważony, spokojny, inteligentny. Na pytania odpowiada z rozwagą, kieruje rozmową, nawet z takim złośliwym fachurą z C+ (wyleciało mi jego nazwisko, ale bardzo go lubię)
    • Cabaj1906

      6
      0
    • 17.08.2009 o 09:02
      Post #617055 17.08.2009 09:02
    Moim zdaniem zatrudnienie Lenczyka bylo genialnym posunięciem co pokazał już pierwszy mecz, miejmy nadzieje ze z tym trenerem pasy się utrzymają i nie bedzie nerwowki na koniec sezonu.A swoja droga w najblizszym meczu Orest Lenczyk wyrowna rekord jak trener w prowadzeniu druzyn w Ekstraklasie.
    • delGado

      924
      118
    • 17.08.2009 o 11:56
      Post #617056 17.08.2009 11:56
    Bardzo podoba mi się jak Lenczyk prostuje zadufanych w sobie dziennikarzyków, oj nieprzygotowani oni są do wywiadów z nim :-) Zdaje się, że teraz będą musieli poświęcić nieco czasu na przemyślenie pytań a nie jak dotychczas co im ślina na język przyniosła, hehe.
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 17.08.2009 o 19:12
      Post #617057 17.08.2009 19:12
    Wykłady prof. Lenczyka W tej kolejce ucieszyły mnie dwa fakty. 124. gol Tomasza Frankowskiego, który udowadnia, że wiek nie ma większego znaczenia, jeśli się dużo umie, i postawa Cracovii w Warszawie. Po ciężkiej porażce 2:6 z przeciętną Lechią ci sami piłkarze wywożą ze stolicy bezbramkowy remis. Ci sami, ale jednak inni. Nowy trener Cracovii Orest Lenczyk nie jest cudotwórcą, ale jako jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych czynnych trenerów w Polsce wie, co zrobić, żeby w ciągu kilku dni zdołowaną drużynę odmienić. Szkoleniowo może w tym czasie niewiele. Rozmawia więc, rozmawia, wmawiając piłkarzom, że potrafią znacznie więcej, niż pokazują. Źródło: Rzeczpospolita - Stefan Szczepłek
    • eredin

      9K
      4K
    • 17.08.2009 o 21:13
      Post #617058 17.08.2009 21:13
    I ma rację :)
    • SERCE W PASY

      187
      0
    • 18.08.2009 o 01:35
      Post #617059 18.08.2009 01:35
    No to Panie Lenczyk do dzieła, masz Pan mój kredyt zaufania. Tyle tylko, że ja za każdym razem ufam, że będzie lepiej i coś nie idzie. Oby tym razem poszło. Ot taki los kibica Pasów
    • FortArt

      4.6K
      5
    • 18.08.2009 o 20:44
      Post #617060 18.08.2009 20:44
    zac Napisał(a): ------------------------------------------------------- > Jak widać po artykułach w prasie, zatrudnienie > Lenczyka stało przeciwwagą dla bardzo złej > prasy jaką mieliśmy po zamieszaniu z licencją > ŁKS-u. Teraz o Cracovii wiązanej z osobą > Lenczyka pisze się tylko pozytywnie, co widać > najlepiej po artykule Kołtonia, który nie > szczędził nam w ostatnim czasie uszczypliwości. Bardzo celna obserwacja zac. Gdzie się nie spojrzy tam pochwały dla Oresta i dla Cracovii. Nawet "Futbol News", który nas mocno nie trawi ogłosił, że do niewydrukowanej tabeli (tabela z uwzględnieniem poprawek błędów sędziów) wraca Cracovia, a wylatuje z niej ŁKS.

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie