Powrót
Powrót do działu

Cracovia - Forum kibiców Cracovii

  • Regulamin
    • Regulamin
    • Karwan- coraz lepiej

    • Piłka nożna
    • Rozpoczęto 22.10.2005 o 09:55
      Ostatnia aktywność 12.11.2005 o 19:31
      661 wyświetleń
    • Craco

      2.4K
      1
    • 22.10.2005 o 09:55
      Post #258431 22.10.2005 09:55
    Chciałbym go tu po tym meczu z Pogonią wyróżnić. Świetnie przecinał akcje, momentami jak Baran. Przechwycił dużo piłek. Świetny mecz w jego wykonaniu, i choć nie bez błędów, to naprawdę warto zwrócić uwagę na jego grę.
    • Ulu?ka

      34
      0
    • 22.10.2005 o 10:48
      Post #258445 22.10.2005 10:48
    Zgadzam się z moim przedmówcą. O ile w poprzednich meczach różnie bywało tak tym razem stanął na wysokości zadania i pokazał że linia obrony w Cracovii ma sie co raz lepiej. http://www.pogonszczecin.pl/img/news/2491/21.jpg http://www.pogonszczecin.pl/img/news/2491/30.jpg
    • denzi

      2.3K
      159
    • 22.10.2005 o 14:44
      Post #258500 22.10.2005 14:44
    dokladnie tak! jetsem pewny ,ze bedzie duzo lepszym pilkarzem niz Karwan B. z legly
    20 dni później
    • Blady Niko

      9.5K
      201
    • 11.11.2005 o 23:50
      Post #260684 11.11.2005 23:50
    Legia Warszawa oferowała mi lepszy kontrakt niż Cracovia Z powieki dziarsko sterczą trzy nici. Siniak i nabiegły krwią rozbity łuk brwiowy ostro kontrastują z jasną, bladą karnacją. - Zszywali mnie w pośpiechu, jeszcze w przerwie meczu z Lechem, ale chyba dobrze to zrobili? - uśmiecha się Michał Karwan, odruchowo dotykając skroni obok rany. - Teraz przynajmniej będę miał symetrycznie rozłożone blizny. Z lewej strony też już mam ślad - pokazuje. Mecz ze złamanym nosem Gdyby założyć związek zawodowy boiskowych twardzieli jego dożywotnim prezesem zostałby Terry Butcher, legendarny angielski obrońca. Mecz eliminacji mistrzostw świata, w którym grał z rozbitą głową, zakrwawioną twarzą i przemokniętym bandażem to kanoniczna przypowieść w historii niezłomności (jeśli taka kiedykolwiek powstanie). - Cała sytuacja robiła niezwykłe wrażenie. W pamięć zapadła mi zwłaszcza jego poplamiona, ba, prawie cała czerwona koszulka. Miał samozaparcie - ocenia z podziwem piłkarz Cracovii. Sam jednak też nie zwykł się poddawać. - Gdy coś się stanie podczas gry i widzisz własną krew, jeszcze bardziej cię to napędza, stajesz się bardziej agresywny - przekonuje. - Rok temu, też w Poznaniu, grałem ze złamanym nosem, nie pierwszy raz zresztą. Na szczęście inne kości się nie łamią - konstatuje ze śmiechem. Michał zdobył jednak sympatię kibiców Pasów zanim pokazał, że będzie przelewał za drużynę krew (stwierdzenie górnolotne, ale zgodne ze faktami). Gdy podpisywał kontrakt oświadczył, że najbardziej cieszy go perspektywa derbów z Wisłą, możliwość zmierzenia się z mistrzem Polski w barwach Cracovii. - Podtrzymuję! Nie mogę się już doczekać na ten mecz. To wielkie, niepowtarzalne emocje, tysiące ludzi na trybunach, lata tradycji - wylicza i nie zgadza się z zasłyszaną opinią, że zawodnicy spoza Krakowa nie rozumieją ducha tej rywalizacji. - Kiedy przyszedłem do Cracovii starałem się utożsamić z zespołem, poznać historię klubu. Teraz żyję myślą, że wkrótce wezmę udział w derbach. I to na Reymonta. Wygrać tam - to byłoby coś! Żeby tylko zdrowie nie nawaliło do tego czasu - stwierdza, choć ostatnie zdanie to raczej żart, niż przesadna troska. Bo Michał ma fajną cechę charakteru: na świat patrzy przez różowe okulary. - Zawsze jestem optymistą. Nawet po spotkaniu w Grodzisku, w którym sam siebie zaskoczyłem, że mogę tak słabo zagrać, bardzo krótko chodziłem struty. Powiedziałem sobie: tyle dobrych meczy rozegrałeś w życiu, że nie możesz przejmować się tym jednym. Bierz się w garść i do roboty. Wszystko przed tobą - opowiada. Nie lubię pietruszki O dziwo, bezkrytycznie akceptuje specyfikę klubu, w którym porażki z reguły wywołują bezprecedensowe rozdrażnienie. Na każdym szczeblu. - Kiedy zawodnicy bardzo emocjonalnie przeżywają wpadki nie ma w tym nic złego. To dobra sportowa złość, ambicja. Natomiast... - Karwan na moment zawahał się - z pewną, nazwijmy to presją ze strony zarządu spotkałem się po raz pierwszy. Dla mnie to nowa sytuacja, ale wolę zaakceptować taki układ niż grać o "pietruszkę' w innym klubie. Wyzwania gwarantuje mi Cracovia i o dotychczasowym pobycie tutaj mogę mówić w samych superlatywach. Z Górnika Zabrze wyrwał się w dobrym momencie, czuł, że przestaje się tam rozwijać. - Nawet gdy na początku sezonu przegraliśmy u nich 0:3 nie zwątpiłem w słuszność swojej decyzji. Po prostu zbyt dobrze znałem Górnika i wiedziałem jak wielki potencjał mają Pasy. Powiedziałem wtedy, że sytuacja się odwróci, że to my wkrótce będziemy grać w czołówce i nie myliłem się - mówi. Następca Węgrzyna Do Krakowa 26-letni obrońca jechał przez Warszawę. Z Legią uzgodnił nawet warunki indywidualnego kontraktu. - Lepsze niż mam teraz w Cracovii - nie ukrywa. Sprawa upadła podczas negocjacji między klubami. - Przyjąłem to normalnie, na zasadzie "tak miało być". W porządku, mogłem zarabiać więcej, ale finanse nigdy nie stały u mnie na pierwszym miejscu. Ważna była gra w drużynie z ambicjami, wyraźnym celem. Ten warunek został spełniony, a pieniądze? Dziękuję, nie narzekam. Kilka miesięcy temu myślał o sobie tak: przychodzę tu jako następca Kazimierza Węgrzyna. - Tak byłem postrzegany i to chyba było pewne utrudnienie. Zresztą nowemu zawodnikowi w zespole nigdy nie jest łatwo. Wchodzisz w poukładane stosunki, lekko naruszasz harmonię. Jestem jednak osobą komunikatywną, szybko się aklimatyzuję - zapewnia. Nie był ekstremalnie często zmuszany do zmiany klubów, ale kilka przeprowadzek zaliczył. Tomasovia, GKS Katowice, Świt Nowy Dwór, Górnik. Przywkł do takiego życia. - Z domu wyjechałem mając 18 lat. Nagle stałem się dorosły - opowiada. Cracovia dała mu 5-letni kontrakt, ofertę stabilizacji. - Chciałem krótszą umowę, dwu-trzy letnią - stwierdza nieoczekiwanie. - Bałem się po prostu, że długi kontrakt w jakimś stopniu mnie ograniczy, a chciałbym spróbować kiedyś swoich sił za granicą. Nie martwię się jednak, bo przynajmniej będę mógł teraz poukładać sobie pewne sprawy, kupić mieszkanie w Krakowie, osiedlić się. Chcę rozwijać się razem z tym zespołem, a widzę w nim niesamowte możliwości. Nie wymagajmy jednak wielkich sukcesów od zaraz, dotychczasowe jedzmy małą łyżeczką. Telefon z Mediolanu W Krakowie czuje się dobrze ("Czasem kibice mnie rozpoznają, ale co miłe - nie są namolni"), ale marzy kontrakcie we Włoszech. - Byłem tam parę razy, strasznie mi się podoba mentalność ludzi, ich nastawienie - również do futbolu. To ich religia, filozofia życia ? opowiada z zapałem. ? Dzięki kuzynowi Bartkowi poznałem też kulisy Herthy Berlin. Zaplecze, baza, to inny świat. Gdy będę miał szansę gry na Zachodzie, to chciałbym wyjechać. Może nie do pierwszego lepszego klubu, ale nie będę też czekał na telefon z Interu Mediolan. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Źródło: Gazeta Krakowska - Przemysław Franczak
    • Zbychu

      972
      289
    • 12.11.2005 o 01:48
      Post #260689 12.11.2005 01:48
    Z wcześniejszego posta wyczytałem, że Stawowy znalazł idealnego człowieka, tzn. który będzie się utorzsamiał z klubem i z całych śił będzie grał dla niego. Miejmy nadzieje,że Karwan będzie grał coraz lepiej i kontuzje go ominom!
    • Monday

      1.1K
      0
    • 12.11.2005 o 08:28
      Post #260694 12.11.2005 08:28
    Zbychu Napisał(a): ------------------------------------------------------- > Z wcześniejszego posta wyczytałem, że Stawowy > znalazł idealnego człowieka, tzn. który będzie się > utorzsamiał z klubem i z całych śił będzie grał > dla niego. > Miejmy nadzieje,że Karwan będzie grał coraz lepiej > i kontuzje go ominom! ...raczej - kontuzje go ominą!
    • Zbychu

      972
      289
    • 12.11.2005 o 12:34
      Post #260712 12.11.2005 12:34
    jestem dyslektykiem sorry za błędy!!!
    • PAS

      3.2K
      2.6K
    • 12.11.2005 o 19:31
      Post #260765 12.11.2005 19:31
    Jeszcze minie parę miesięcy, może roczek i Karwan będzie bardzo mocnym punktem obrony Cracovii. Spekuluję, że kilka razy będziemy jeszcze na niego psioczyć, ale to ten typ zawodnika, któremu czas (jak winu) tylko pomaga. Popełnia jeszcze czasem bardzo głupie błędy, ale uczy się bardzo szybko. I jest TWARDY, chociaż do Kazka każdemu będzie jeszcze brakować charyzmy...

    Cześć, wygląda na to, że interesuje Cię ten temat!

    Kiedy utworzysz konto, będziemy w stanie zapamiętać dokładnie to, co przeczytałeś, dzięki czemu możesz kontynuować dokładnie w miejscu, w którym skończyłeś. Otrzymasz również powiadomienia, gdy ktoś Ci odpowie. Możesz także użyć „Lubię to”, aby wyrazić swoje uznanie. Kliknij przycisk poniżej, aby utworzyć konto!

    Napisz odpowiedź...

    Aktualnie przeglądający (1 użytkowników)

    Goście (1)
    • Główna
    • Działy i kategorie