Witaj! Logowanie Rejestracja
sztuki



kunegundapid
Liczba postów:0 Reputacja: 0
30-03-2017, 11:54 #1
Witam a czy ktoś chodzi z was na sztuki teatralneSmile jak wczoraj byłam na spektaklu "Przepraszam, co pan tu robi?" i szczerze ubawiłam się jak nigdySmile




the Painter
Liczba postów:799 Reputacja: 2,473
30-03-2017, 14:10 #2
Stasiek, tyś sie na Amryknina zrobił!To w tym filmie cie sie tak stało ?Nie, w teatrze. O w mordę. Nigdy do teatru nie pójdę. .
Ja kiedyś poszedłem. Na przedstawienie o A.Hitlerze, po niemiecku. Wyszedłem w połowie II aktu.Pod koniec pierwszego gruba i brzydka Niemka biegała nago po scenie.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2018, 13:20 przez the Painter.



Sprzedaj ojca, sprzedaj matkę.
Kup se kurtkę Parmalatkę.

Monclere Grenoble

jurassic
Liczba postów:5,108 Reputacja: 908
30-03-2017, 14:43 #3
Chodzimy na spektakle, do teatru na ul. Siedleckiego i na ul. Kałuży ! Big Grin



Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy !!!

the Painter
Liczba postów:799 Reputacja: 2,473
30-10-2017, 11:55 #4
O Dziadach koweńskich, wileńskich słyszał chyba każdy (no, może prawie każdy) W '68,na deskach Teatru Narodowego, Pasiak Gustaw Holubek, stworzył kreacje, która przeszła do historii, nie tylko historii teatru, ale też, albo raczej przede wszystkim do historii Polski. Był ponoć nawet telefon z Kremla - "Słuchajcie, podobno grają u was jakąś sztukę i tam jeden aktor nawołuje do walki z Mosklalami? - Już nie grają. - No, a ten co napisał te sztuke? - Już nie żyje. - Da. Haraszo. Bądźcie czujni."
Ja, w przededniu święta zmarłych,nomen omen, znalazłem fragment niepublikowanych dotąd dziadów czarnowiejskich. 3 jest to autentyk z pod pióra samego wieszcza, oceńcie sami. Ja nie potrafię, mimo że moja polonistka wałkowała ten dramat przez 6 z 8 semestrów jakie miała do dyspozycji.

Scena 1
Na środku ubek areny stoi guślarz-locha z pełną michą. Po prawej młyn rzeki, zwany chórem młodzieńców, po lewej centrum szkolenia policji. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Tylko dookoła guślarza-lochy migota parę zniczy. Guślarz-locha zaprosił sztywnych kolegów na tradycyjną kolacje przy świecach. W oddali, na Ziemi Świętej, jasno świecą jupitery El Paso. Słychać śmiech i taneczne rytmy latynoskie.
Guślarz-locha zniesmaczony pa3 na michę.
-Do duupy z takim duchem, co nie źre karmy suchej.
Dramatycznym głosem przypominającym skomlenie, dodaje:
-Jak nie chcesz jadła, napooojuuuu...!
Z Ziemi Świętej przerywa mu pojedyn3y okrzyk:
-Zamknij tą mordę gnoju!!!
Młodzieńcy na młynie rzeki skowyczą ponurym głosem:
-Zakopane, zakopane!
Leżą w trumnach psyjebane.
Zakopane, zakopane!
Gnije już fudżin z dziekanem.

Guślarz-locha siada i za3na się drapać nogą po plecach. Chór młodzieńców śpiewa dalej:
-Zakopane, zakopane
Leżą w trumnach psyjebane.
Zakopane, zakopane!
Co się stało z szarakanem?

Co myślicie? Autentyk?


ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2017, 12:00 przez the Painter.



Sprzedaj ojca, sprzedaj matkę.
Kup se kurtkę Parmalatkę.

Monclere Grenoble

the Painter
Liczba postów:799 Reputacja: 2,473
31-10-2017, 11:26 #5
Kto ma 4 albo 5 dziś z przodu,
Pewnie pisał wISŁA DZIADY za młodu.

Nie podoba Wam się sztuka (dejan )? Zniesmaczeni?

ŚWIEŻO MALOWANE



Sprzedaj ojca, sprzedaj matkę.
Kup se kurtkę Parmalatkę.

Monclere Grenoble

dejan
Liczba postów:254 Reputacja: 226
01-11-2017, 20:08 #6
Mi się bardzo podoba. A czy w scenie 2 będzie coś związanego ze smrodami z Chorzowa?



the Painter
Liczba postów:799 Reputacja: 2,473
02-11-2017, 02:03 #7
Dejan, tak jak pisałem mam tylko fragment. Sceny 2. brak. Mam jeszcze kawałek 3.

Scena 3.
Występują:
guślarz locha
chór młodzieńców zwany też młynem rzeki
Zjawy(3li duchy):
zjawa sina kichawa
zjawa żal betonowa

guślarz locha pa3 w noc wylizując resztki z michy:
-Koniec dziadów, księżyc zgasł.
chór młodzieńców:
-Świeci najjaśniejsza z gwiazd!
locha kręci łbem, jakby nieprzekonany:
-Jedni mówią świeci, drudzy mówią pali.
chór młodzieńców:
-Pal Panie nad duszami poległych ziomali.
guślarz locha mamrocze pod nosem:
-tych co spi Rdalali, lecz rady nie dali.
Nagle strzyże uszami:
-Idzie ktoś tu kunam. Coś słyszę w oddali.
chór młodzieży panikuje:
-Poje ane chłopy?!!
guślarz locha:
-Nie, to jakaś zjawa.
Chór znów przerażony:
-A jak idzie na nas ta, legła Warszawa?!!
guślarz locha:
-To nie idzie legła. legła to by biegła. Przecież pogonili tych, braci..
młyn zakręcony:
-... Moskali??
locha merda:
-Taa.. Moskale za nimi chwilę... spi Rda lali, lecz ci tak gonili, że wrócili cali.

Tyle na zrazie, bo mi się ostatnia kartka gdzieś zapodziała.
Pies mi jej raczej nie zjadł, bo nie posiadam, ale gdybym miał.. to bym uśpił ścierwo. Bezcenny zabytek polskiej kultury.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2017, 02:08 przez the Painter. Powód edycji: Korupcja w policji



Sprzedaj ojca, sprzedaj matkę.
Kup se kurtkę Parmalatkę.

Monclere Grenoble

the Painter
Liczba postów:799 Reputacja: 2,473
02-11-2017, 03:27 #8
O mam. Znalazło się biedactwo. Gdzie byłaś?
W piśdizie, jnwg.
Na scenie pojawiają się dwie zjawy.
guślasz udaje, że nie poznaje:
-Idźcie spać już księżyc zgasł. Ktoście są?
Zjawy co się zjawiły:
-Nie poznajesz qr2(-d) nas?
Młodzieńcy szemrzą mamrocząc:
-Trzej królowie polskich miast!
locha chrząka i chrząka, sapie i dyszy, wyciąga i zgina paluchy. W końcu czochra szczecinę:
-Jak trzej,naliczyłem dwóch?
Zjawy ziewają:
-króla-kundla rucha ruch.
Młodzieńcy dumnie śpiewają paru 3ma w górze papierowe kwiaty, bujają się rzędami:
-Tera ruch się rucha z kundlem!
[Na scenie pojawia się deus sex machina-wagon bydlęcy. W środku żydówka robi szminę bezrobotnemu hanysowi. ten jedną ręką ciągnie wózek ze złomem, drugą czesze i ciągnie krechy na plecach żydowinki. ta z twarzy podobna jest do mingi, tylko zamiast munduru ma czerwoną mini sukienkę z napisem bakoma.
Może być fotografia zastępcza. Miały być na moście, ale nie ma. Są takie.
Pojawia się sex machina(albo fota), młyn rzeki mieli:
-ruch się rucha, rucha z kundlem!
Z El Paso leci szydera:
-A tu widzew, niezły burdel!
[Obrazek: a1889436aa1cccc5b9ad786437a98e20.jpg]
A bateria mówi dzięku
ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-02-2018, 16:41 przez the Painter. Powód edycji: I H8 dogs



Sprzedaj ojca, sprzedaj matkę.
Kup se kurtkę Parmalatkę.

Monclere Grenoble

kiki159
Liczba postów:0 Reputacja: 0
18-05-2018, 14:29 #9
Byłam pare lat temu na spektaktu "Avenue Q ", - na tak śmiesznej komedii jeszcze nie byłam. Sceptycznie podchodziłam bo było to przy użyciu kukieł ale każdemu polecam.



Geopijatyk-Fan Oderki
Liczba postów:703 Reputacja: 304
14-06-2018, 11:55 #10
NA SKALNYM PODHALU
(Kontynuuję cykl nowel K. Przerwy Tetmajera - rozbudowałem opowiadanko, które niegdyś naszkicowałem na Forum Cracovii)

Na początku XX wieku mój pradziadek pracował jako maszynista kolei austro-węgierskich. Zwykle woził węgiel i inne towary karpackimi szlakami zaopatrując galicyjskie miasta i wsie. Wydarzenie o którym chciałbym napisać miało miejsce kilka lat przed wybuchem pierwszej wojny światowej.

Pewnego dnia dziadek jak zwykle jechał lokomotywą z wagonami pełnymi węgla do Zakopanego. Minął Suchą Beskidzką, Chabówkę i stoczył się w dół w kierunku Kotliny Nowotarskiej. Przejechał przez most na Dunajcu i z wolna zbliżał się do podnóża Tatr. Mijając stację w Poroninie dziadek zauważył biegnącego wzdłuż torów małego, łysawego człowieczka z krótko przystrzyżonymi wąsami i bródką, trzymającego w ręku laskę, który rozpaczliwymi gestami usiłował zatrzymać pociąg. Dziadek zatrzymał lokomotywę. Skrzypienie kół rozległo się na peronie. Mały człowieczek zdjął czapkę z daszkiem odsłaniając rozległą łysinę, ukłonił się, odsapnął i charakterystycznym rosyjskim akcentem poprosił dziadka o podwiezienie do Zakopanego. Człowieczek tłumaczył, że gonią go austriaccy żandarmi. Dziadek zaprosił go do wnętrza lokomotywy i ukrył obok składu węgla. W tym czasie od strony stacji nadbiegło trzech żandarmów uzbrojonych w jednostrzałowe karabiny. Podeszli do lokomotywy i zapytali dziadka, czy nie zauważył małego człowieczka w czapeczce z daszkiem. Dziadek wzruszył ramionami i odpowiedział, że nikogo nie widział. Po chwili uruchomił lokomotywę i pociąg ruszył wśród zgrzytu szyn w dalszą drogę. Po kilkunastu minutach wjechał na peron dworca pod Giewontem. Człowieczek serdecznie podziękował charakterystycznym rosyjskim akcentem dziadkowi, zdjął czapeczkę z daszkiem, ukłonił się i wyskoczył na peron. Z czasem dziadek prawie zapomniał o tym wydarzeniu jako o mało znaczącym incydencie.

Zapewne takim pozostałby do końca jego życia, gdyby pewnego listopadowego wieczoru, wiele lat później dziadek nie wybrał się do kina. Usiadł w środkowym rzędzie na widowni wodzisławskiego kina Czar oczekując na projekcję Westernu, który był jego ulubionym gatunkiem. Przed seansem wyświetlano kronikę filmową. Akcja reportażu kroniki dotyczyła rewolucji, która właśnie wybuchła w Rosji. W pewnej chwili dziadek zdębiał. Wstał z krzesła jak wryty w ziemię, nie bacząc na uwagi siedzących za nim widzów i przecierając oczy ze zdumienia wbił swój wzrok w ekran. Na ekranie pojawił się dokładnie ten sam człowiek, którego niegdyś spotkał na Podhalu i podwiózł z Poronina do Zakopanego.

Z czasem dziadek zdziwaczał. Jego zachowanie stało się co najmniej ekscentryczne. Krewni i znajomi odnosili wrażenie, że za jego dziwactwami kryje się niewytłumaczalna trauma, jakieś tajemnicze wydarzenie, które miało niegdyś miejsce w jego życiu i odbiło się na trwale w jego psychice. Z biegiem czasu dziwne zachowanie utrwalało się, sprawiając, że dziadek prawie całkowicie odizolował się od otoczenia. Wreszcie wylądował w szpitalu psychiatrycznym na ulicy Gliwickiej w Rybniku, który mieści się tuż obok stadionu ROW-u. Tam szybko zauważono jego dziwne przyzwyczajenia. Miał w zwyczaju siadać na krawędzi łóżka lub w jakimś ustronnym miejscu. Kołysał się rytmicznie do przodu i do tyłu, od czasu do czasu uderzając otwartą dłonią w czoło i jak mantra powtarzając te same słowa: "Po co jo go podwiózł? Po co jo go podwiózł? Po co jo go podwiózł?" Przypadek dziadka stał się dość znany wśród lekarzy. W naukowym czasopiśmie "Przegląd psychiatryczny" ordynator szpitala zamieścił nawet artykuł pod tytułem "Cykliczne perseweracje urojeniowe na przykładzie 84 letniego pacjenta X rybnickiego szpitala psychiatrycznego". Lekarze zajmujący się moim dziadkiem wysuwali różne hipotezy odnośnie przyczyn dziwacznego zachowania staruszka. Stało się ono stałym tematem zarówno naukowych dociekań jak i żartów. Nikt jednak nie potrafił rozwiązać jego zagadki. Dziadek umarł zabierając tajemnicę do grobu i został pochowany na cmentarzu miejskim w Wodzisławiu.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2018, 11:58 przez Geopijatyk-Fan Oderki.



Za treść postów mojego męża nie odpowiadam.

Barbara M.M.






Skocz do: