Witaj! Logowanie Rejestracja
Stadionowa Turystyka Cracovia:)-D



craco8878
Liczba postów:763 Reputacja: 155
24-09-2015, 20:56 #21
O tak manchester tu dominuje. Taksówkarz z którym jeździłem do roboty oferował wyjazdy na Old Trafford za 5 dyszek. Jedyny raz kiedy spotkałem ludzi którzy chodź trochę przypominali kibiców to było na meczu z Crystal Palace. Poprawione.




the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
06-10-2015, 21:41 #22
Poczekajcie. Właściciel z Kambodży, zmieni Hull'iganom nazwę na Tygrysy FC ,to jeszcze z Manchesteru będą kibice jeździć na Hull.Tzn.na Tygrysów. Przynajmniej on w to wierzy.



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
11-10-2015, 15:55 #23
Po zatwierdzeniu poprzedniej relacji zorientowałem się,że kompletnie nic,a nic nie wspomniałem o klimacie panujacym na mieście.Nie gdzie kto rządzi(choć to też ważne) tylko jak smakowało żarcie,picie i jak prezentowały się miejscowe kobiety,bo tym aspektom równiez poświęcony jest ten temat.

I zeby po raz kolejny nie popełnic podobnego błędu dzisiejsze wspomnienia z Zagrzebia rozpocznę właśnie o tych jakze waznych dla kibica spraw.

Do Chorwacji zawitaliśmy w sloneczną ,majową sobotę,dzień w którym miejscowe Dinamo podczas meczu z Hajdukiem Split mialo zapewnić sobie kolejne mistrzostwo kraju.Wobec takiego wydarzenia oczekiwania mielismy więc olbrzymie.
Szybko ogarneliśmy miejscówke do spania i żądni wrażeń ruszylismy na miasto,które wyglądem sporo odbiegało od tych znanych nam dotychczas tylko z pocztówek z Dalmacji.Ten kto jeszcze nie był niech zapamieta,ze będąc w Chorwacji niech nie spodziewa się w Zagrzebiu DalmacjiWink.
Jak prawdziwi turyści po kilkunastu minutach trafiamy na miejscowy Rynek Główny przez który przejeżdza tramwaj.Pogoda dopisuje,dzień nie zmusza do pracy,ale na miescie raczej puchy ponoć spowodowane duzym bezrobociem panujacym wśród mieszkańców centralnej Chorwacji.
Do meczu pozostaje kilka godzin,a szalikowców na mieście jak na lekarstwo.Wspólnie dochodzimy do wniosku,że najwidoczniej kolejne mistrzostwa się miejscowym przejadły,a skoro o jedzeniu mowa to wypadałoby przetestwowac miejscową kuchnię.
Pizzy ,którą mi podano nie powstydzilby się chyba żaden hindus,nigdy jej nie zapomnę,bo pierwszy raz jedząc płakalem.Nie opiszę walorów smakowych dań które konsumowałem przez kolejne dni z powodu przepalonych kubków smakowych do końca wyjazdu.

Dziewczyny tez tam jakies niemrawe mieli.
Spotykamy jedną pod wiatą na przystanku tramwajowym.Ona czyta książke ,my sprawdzamy rozklad.Po chwili ,gdy dalej pochyleni debatujemy nad rozkładem ona wstaje i przechodzi na druga stronę ulicy by z tej pozycji oczekiwac na swój numer.Dodam tylko,ze tego dnia rzęsiście padal deszczSmile
Po chwili podjeżdża nasz do którego wsiadamy ostatnim wejściem.Okazuje się ,że na cały tramwaj oprócz nas przypada jedna pasażerka mimo tego,zeby zwrócic na siebie uwage po chwili wstaje i przechodzi na sam początek składu.A tramwaje mieli dłuuugie.

Podsumowując. W czasie kiedy tam byliśmy Zagrzeb jawił mi się miastem smutnym z równie smutnymi babami i jedzeniem , po którym tez za wesoło nie było.

A skoro znowyu jesteśmy przy jedzeniu to przejdźmy do dania głównego,czyli meczu.
Jedziemy w stronę stadionu prawie pustym tramwajem,trochę rozczarowani atmosfera panującą w mieście,kiedy naszym oczom ukazuje się knajpiany szyld z logo Bad Blue Boys
[Obrazek: 2qd0s5f.jpg]
Decyzja na ten widok jest jedna.Wysiadamy na najbliższym przystanku i idziemy do tego lokalu na piwo.Wchodzimy do środka ,a tam przy muzyce Oi ,piwie i wynikach z telegazety siedzi pełno starych skinheadów.Po ich spojrzeniach jasno wynikało,że nasza wizyta troche ich zaskoczyła,a zdezorientowany barman polal nam cztery piwa,które kontrolnie zaczęliśmy sączyć na chodniku przed knajpą.
Po kilku minutach podbił do nas młodzieżowiec w czapeczce Burberry i koszulce Stone Island(nazwijmy go Casual),czyli troche inaczej ubrany niż jego starsi koledzy z pytaniem skąd,gdzie i po co sie tu znaleźliśmy.
Dostaliśmy info,że nie przepadają tutaj za zagraniczniakami i normalnie to bez względu na przynależność narodową leją przyjezdnych po mordach jak leci.
Do tego cały czas muszą być na oriencie,bo Zagrzeb oświatą stoi co przyciąga tabuny studentów z Dalmacji(czyt. kibiców Hajduka),a u nich podobnie jak u nas w latach 90tych student za swój klub w ryja dać lubi tudzież zorganizawać jakąs akcję zaczepną na flagę przeciwnika z próba włamu do knajpy włącznieSmile
[Obrazek: 20sx9c5.jpg]
I tak sobie tych ciekawostek sluchaliśmy,kiedy nagle ktoś od nas wypalił,ze w sumie to mamy tutaj znajomego kibica Dinama(zwany pózniej Liderem).Tym znajomym miał byc kolega naszego kolegi z Cracovii,który tego Chorwata poznał pracując poza granicami Polski.Opowiadał nam o nim kilkukrotnie,więc jego pseudonim i staniwisko jakie piastował w strukturach BBB mocno zakorzeniło się w naszej pamieci.Niemniej nie zakładaliśmy przed wyjazdem wogóle,że przyjdzie nam na miejscu weryfikować czy to faktycznie jeden z ich liderów ,czy nieSmile.
Casual jak to usłyszał to najpierw tylko nabrał piwa w usta,a później stwierdził,że osobiście nas do niego zawiezie tramwajem,a jakże!
Wśród nas w jednym momencie wradł się mały znak zapytania tzn. co się stanie jak ten nasz kolega znał Lidera tylko z opowiadań innych Chorwatów pracujących z nim na emigracji?
Wbijamy pod knajpe zlokalizowaną w sąsiedztwie stadionu pod którą spożywala piwo duza konkretna banda kiboli Dinama i czekamy na Lidera po którego udal się Casual.Lider pojawia sie po chwili,a nam po krotkiej chwili udaje się wyjaśnić od kogo jesteśmy co kwituje szerokim uśmiechem ,a naszego kolega okresla mianem krejzi,czy jakos tak.
Casualowi każe skoczyc natychmiast po piwo ,a nas zaprasza do wspólnego ogłądnięcia meczu z sektora BBB.
Malo tego w czasie drogi na stadion,kiedy dostaje cynk o podjeżdzjacych pod kasy gości samochodach osobowych z kibicami Hajduka zaprasza nas równiez na wspólne ich powitanie ,co jednak zostaje udaremnione przez tych co zawsze.
Prawie czterdziestotysieczny stadin narodowy Maksimir tego dnia zapelnia sie moze w jednej trzeciej w tym kilkusetosobową delegacją Hajduka i czterema osobami z Krakowa.
[Obrazek: 29vl9n5.jpg]
[Obrazek: 2cxvwc9.jpg]
Wg słów Lidera jestesmy taka pierwsza zagraniczną w historii zaproszona na sektor BBB.Ale żeby nie było tak kolorowo to w przerwie na klatce schodowej dochodzi na nasz temat do dyskusji pomiedzy liderami dwóch frakcji dyktujacych warunki wśród BBB.Dla wyjaśnienia dodam,ze w czasie kiedy tam gościlismy nie było jeszcze oficialnej wojny pomiedzy prezydentem klubu,a BBB niemniej cały czas trwal wewnetrzy konflikt o wpływy miedzy dwoma największymi ekipami BBB.Nie przeszkadalo im to jednak siedziec razem na jednej trybunie(środek trybuny był granicą).
Jak wszyscy kibice na świecie tak i BBB mają nie po drodze z milicją co potwierdziły starcia pomiedzy jednymi i drugimi trwające całą druga połowę.Ciekawostka był fakt,ze w czasie walk milicja oficialnie posilkowała się rzucanymi w nią krzeselkami dzięki czemu wywiązala się całkiem ciekawa wymianaSmile
[Obrazek: 2r4uez5.jpg]
[Obrazek: 15zg5s.jpg]
[Obrazek: 23th05u.jpg]
Dogrywka pomiedzy obiema stronami nastąpila po meczu pod wspomniana wcześniej knajpą,dużo rannych ,wszedzie krew ogólnie rozpierdol naprawde konkretny.Jeden kolega z Krakowa zapracował na wyróżnienie poniewaz w pewnym momencie popisał się refleksem i odbił Lidera z rąk chorwackiego milicjanta.
Po tej przygodzie odbiliśmy w boczną uliczkę,a po chwili zaparkował koło nas czarny golf z którego dwóch typów doradziło nam wejście do środka.Okazało się,ze byli z przyjaznej nam frakcji i przycięli nas juz na stadionie,a teraz wiozą w spokojne miejsce jakim okazała sie knajpa z dużym obrazem naszego kibica Papieza pełna kiboli świetujacych kolejne Mistrzostwo ChorwacjiSmile



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

hrobry82
Liczba postów:487 Reputacja: 0
11-10-2015, 17:57 #24
mnie sie zdaje ze hajduka bylo wtedy 1,5-2 tys... ale moze sie myle



the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
11-10-2015, 19:35 #25
"Jednym słowem",po za smutnym jak pogrzeb Zagrzebiem,wyjazd przygodowy.



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
13-10-2015, 07:03 #26
Ponizej filmik z wymianą nieuprzejmości pomiedzy BBB,a milicją
https://www.youtube.com/watch?v=cyVEWAR8xdM

hrobry82 najedź na ucięte zdjęcie Hajduka i kliknij,,pokaż obrazek''wtedy wyświetli się całe.Na 1,5-2 kola mi to nie wygląda.

the Painter dużo klubów zaliczyłeś na Wyspach?Smile



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
13-10-2015, 08:30 #27
Żarko Napisał(a):
-------------------------------------------------------
>
>
> the Painter dużo klubów zaliczyłeś na
> Wyspach?Smile

Nocnych?trudno zliczyć B)(wiadomo Kultura Klubowa-wszyscy nietowarzyscy)
Jak mówił nieodżałowany Tomek T.z Kazika,byłem na tym, co to jest za klub co ma FC z przodu (Tongue)



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

hrobry82
Liczba postów:487 Reputacja: 0
13-10-2015, 10:15 #28
the Painter Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Żarko Napisał(a):
> --------------------------------------------------
> -----
> >
> >
> > the Painter dużo klubów zaliczyłeś na
> > Wyspach?Smile
>
> Nocnych?trudno zliczyć B)(wiadomo Kultura
> Klubowa-wszyscy nietowarzyscy)
> Jak mówił nieodżałowany Tomek T.z
> Kazika,byłem na tym, co to jest za klub co ma FC
> z przodu (Tongue)

mialem nadzieje ze odpowiedz bedzie rymowana, a tu dosc ze nie ma rymu, to wychodzi na to ze powrot do domu byl bez filmu i nie ma za bardzo co opisywac Big Grin

moze zatem ktos chodzacy na mecze na wyspach napisze jakie ma spostrzezenia, bo o kjnapianych to nie chce mi sie sluchac



the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
13-10-2015, 10:34 #29
Moja Jedyna Miłość to CRACOVIA!
Ale,mieszkając 400 yardów od White Hart Lane,przez 4czy5 sezonów obserwowałem bandy odwiedzające londyńskie getto.Lubię też się powłóczyć pod którymś z londyńskich stadionów,jak jest jakieś podwyższone ryzyko,tzn.real one.



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

Ferencvaros Moderator
Liczba postów:2,047 Reputacja: 5
13-10-2015, 10:50 #30
No to moze ja w takim razie, bo pare razy sie udalo poza knajpy jednak wykroczyc.

Od 2004 do 2012 bylem dwa razy na United, dwa razy na City (juz na nowym stadionie, ale przed pojawieniem sie szejkow), dwa razy na West Hamie, dwa razy na Tottenhamie, Crystal Palace- Millwall, Anglia- Ukraina na Wembley, raz na Celticu, raz na St. Johnstone, raz na Birmingham City, raz na Liverpoolu.

Old Trafford w 2004 to byl inny swiat. Pamietam robienie zdjec takim jednorazowym aparatem z Tesco. Stadion United jest polozony w takim fajnym, industrialnym miejscu, oddajacym klimat Manchesteru. Co ciekawe, stary stadion City, Maine Road, byl polozony "niedaleko" Old Trafford, potem, po wybudowaniu City of Manchester (dla poparcia kandydatury Londynu do organizacji olimpiady w 2000, czy 2004) klub przeniosl sie na drugi koniec miasta.

Ten City wtedy przypominal troche Cracovie. Np mozna bylo na meczu kupic koszulke z grobowcem i napisem R.I.P. United. Na City poszedlem z koszulka Cracovii do Kevina Keegana i poprosilem o autograf na koszulce (mam do dzis). Kevin Keegan zapytac co to za klub, po czym udal, ze slyszal o Cracovii Wink

Londyn... West Ham wiadomo, w bardzo klimatycznej dzielnicy. Za pierwszym razem zrobila na mnie wrazenie ta ich piosenka o puszczaniu baniek mydlanych, ale juz chyba bylem wtedy pod wplywem Green Street Hooligans. Moj dobry zanjomy z Anglii dwa razy zabral mnie na Spurs, gdzie widzialem najbardziej klimatyczna podstadionowa knajpe w Anglii, z tych, ktore odwiedzilem. Tam tez pierwszy raz w zyciu gadalem z "angielskim chuliganem"- jest taki film na youtube, gdzie Yid Army spiewa jakas piosenke, i on tam jest na pierwszym planie. Miedzy Bogiem a prawda, to nic ciekawego nie powiedzial Smile Bardzo dobre byly derby Palace- Millwall w 2012. Millwall mial dla siebie cala trybune wzdluz boiska i bardzo glosno rykneli na poczatku "No one likes us". W Palace sa takie nieangielskie zwyczaje. Przed meczem lata po boisku orzel, na trybunach ludzie stoja, probuja nawet jakies oprawy.

Celtic robi wrazenie w ten sposob, ze na zwykly mecz ligowy idzie naprawde tlum i bardzo glosno dopinguje, przynajmniej jak na Wyspy. Ciekawe bylo St. Johnstone- klub z miasta Perth niedaleko Edynburga. Akurat po tym meczu, na ktorym bylem awansowali do SPL i razem z kibicami wbieglem na murawe. Oni maja wielka kose z Dundee i w druzynie ich przeciwnikow w tamtym spotkaniu gral jakis James Grady, ktory wczesnij byl pilkarzem wlasnie Dundee. Wchodze na stadion, a tam jakis najebany Szkot z browarem w jednej i skreconym szlugiem w drugiej rece mowi do mnie "James Grady is a wa*ker!". No spoko. Siadam na trybunie, a obok mnie dwoch kolesi w koszulkach "James Grady touches kids".

Birmingham City- bardzo fajny klub, cale to miasto ma cos w sobie- polecam taki serial Peaky Blinders. Szkoda, ze teraz sa tam az takie problemy spoleczne i etniczne.

Liverpool- you will never walk alone dalo rade, jako ciekawostka- to byl akurat mecz w eliminacjach do ligi mistrzow z FK Kowno, w ktorym gral Arkadiusz Klimek Wink Fajne jest to, ze oba stadiony w Liverpoolu sa tak blisko siebie.



Tymniemniej uważam, parafrazując (chyba) Katona Starszego, że głównym problemem jest tutaj Tabisz.

hrobry82
Liczba postów:487 Reputacja: 0
13-10-2015, 10:54 #31
spoko, chyba kazdy tu kocha Cracovie,
ja mieszkajac kolo stadionu ekstraklasowca tez widzialem to i owo, czasem lubie sie napic piwa albo pojsc na ryby, i w zasadzie czasem zdarzy mi sie dac komus po ryju, tylko ze temat jest o turystyce stadionowej, meczach innych druzyn, klimacie panujacym, spostrzezeniach, kuchni czy zwyczajach innych nacji a nie pisanych slabym rymem enigmatycznych depeszach srednio zwiazanych z tematem.

zatem skoro tyle lat spedzonych przy jakze slynnym stadionie, to napisz pan jak to tam wygladalo, jakie ekipy zapadly w pamieci, dlaczego itp, chyba ze bylo to wszystko widziane przez okno z kuflem w reku, to wtedy faktycznie moze lepiej nie pisac



Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
13-10-2015, 12:04 #32
the Painter Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Moja Jedyna Miłość to CRACOVIA!

Hahaha,jakies 20 minut temu udzieliłem takiej odpowiedzi na zadane pytanie dotyczące ulubionego utworu na CracoviiSmile
Notabene dawno na Kałuży nie śpiewanego....


> Ale,mieszkając 400 yardów od White Hart
> Lane,przez 4czy5 sezonów obserwowałem bandy
> odwiedzające londyńskie getto

To jak dotychczas jedyna arena na Wyspach,która udało mi się odwiedzić.
Żydów z Tottenhamu poznaliśmy przy okazji ich wizyty na GTS.Dzień przez i w dzień meczu urzędowali w naszej knajpie na Rynku.Kilkukrotnie kontaktowli się z rzeką w celu spotkania sie gdzies na mieście.Ta wyrażała zainteresowanie,ale tylko pod kasami stadionu,albo w Parku Jordana.Ostatecznie do niczego nie doszło.

Kilka miesięcy później polecieliśmy do Londynu na mecz z West Hamem,który oczywiście sektor gości zapelnił w całości bandą wysokiej jakości.
Z perspektywy czasu patrząc to jeden zaliczony mecz przez cały weekend przebywania w Londku to nie zawiele,ale w tamtym czasie zajawka o której traktuje ten temat dopiero się rodziła.
Inna sprawa to bilety,a właściwie ich ceny.Pamiętam,że dałem za swój 50 funciaków,ale siedziałem w trzecim rzędzie na prostej,obok siebie mając bandę Yid Army,która miałe wyjebane na stewarta.
Wyjazd na meczyk do Londynu do najtańszych nie należy,więc zeby nie ponieśc dodatkowych kosztów zalecam w dzień powrotu zameldować się na lotnisku kilka godzin wcześniejWink



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

Ferencvaros Moderator
Liczba postów:2,047 Reputacja: 5
13-10-2015, 12:35 #33
W takim stylu Zarka, czyli juz specjalnie na mecz i pare dni zwiedzania, zaczalem dopiero jezdzic w tym roku.

Pierwszym punktem bylo to, co rozwazalem juz od dawna, czyli derby Belgradu. Jako, ze Pan Bog pokaral mnie kolegowaniem sie z hrobrym82, a hrobry82 jest cenionym specjalista w dziedzinie balkanskiej, naturalnym bylo, ze na wyjazd udamy sie razem. Dolaczyl do nas jeden reprezentant Prokocimia i jedna osoba z Radomia. Jak to brzmi w ogole- Prokocim, Radom i Hrobry82 w jednym aucie... a najnormalniejsza osoba na calym wyjezdzie bylem ja :/

Droga jak droga, nie ma co pisac, moze tylko o tym, ze postanowilem zaimponowac kolegom moja znajomoscia jezyka wegierskiego i kupic winiete. Niestety, pomylilo mi sie ev z nap, i poprosilem pania o winiete na 7 lat. To byl w ogole moj pierwszy raz na Balkanach, i za bardzo nie wiedzialem czego sie spodziewac, jedyne co, to wyczytalem w internetach. Pierwsze wrazenie, to domy zniszczone po nalotach albo przynajmniej ze sladami po pociskach. Potem mozna przypatrzec sie ludziom na ulicy i zobaczyc takie Balkany. Np idzie dziadek w kapeluszu i mokasynach z fredzelkami z 2- metrowym wnukiem w dresie. Albo ida dwie dziewczyny wygladajace jak Kim Kardashian po 5 godzinach photoshopa. Ewentualnie brodaty pop, ubrany po prawoslawnemu, za reke z zona ubrana nie po prawoslawnemu, tylko w mini Smile

Po zalogowaniu sie w hotelu, nastapila gehennna. Nasz kierowca, pewnie sie domyslacie kto, stwierdzil, ze skoro cala droge prowadzil a my sobie imprezowalismy w aucie (zajebista k*rwa impreza w aucie z Prokocimiem. "Ferenc, pijesz?- no - ok to polewam - ok - zdrowie- zdrowie") to teraz on musi sie napic. Fatalnie sie to zgralo, poniewaz my bylismy bardziej na kacu juz, niz jeszcze pijani, i generalnie nie bylismy sklonni do dlugich rozmow i innych ciekawych pomyslow. Udalem sie wiec zwiedzac Kalmegdan (stara turecka twierdza w Belgradzie w widlach Dunaju i Sawy otoczona parkiem pelnym Serbek). Pogralem z parkowymi dziadami w szachy, troche sie udalo z nimi pogadac, takie charaktery w stylu filmu "Czarny Kot, Bialy Kot". Jeden nawet powiedzial mi, ze on wygral (chociaz byl remis), "bo to jego szachy" Smile

Belgrad jest znanym na calych Balkanach osrodkiem nocnego zycia. Czytalem w internetach, ze kluby nocne i dyskoteki miazdza, jest tanio i fanie. Ze mnie tam zaden klubowicz, ale szyja juz w ciagu dnia bolala od ogladania sie za Serbkami, wiec uznalem, ze w wersji imprezowej, w szpilkach itd wygladaja pewnie jeszcze lepiej. Niestety, udalismy sie do baru w hostelu, w ktorym mieszkal Zarko, na ulicy Tachovskiej 33. Ulica Tachovska nie slynie z nocnego zycia, bar byl zwykla speluna i w zasadzie do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego wieczor spedzilismy akurat tam. Hrobry82 albo Zarko moga mnie poprawic, bo chyba zlewaja mi sie jakos dwa dni w jeden, ale na pewno bylismy tez pod specjalnie nieremontowanym po nalotach ministerstwem wojny, w sklepie Crvenej pod ktorym wlasnie szedl pop z zona i zrobilismy sobie nocny spacer po centrum Belgradu, ktory mozna dla zartu nazwac europejskim Vegas, w sensie cerkwie i budynki rzadowe sa bardzo kolorowo i spektakularnie oswietlone.

W dniu meczu udalismy sie do znanej wczesniej Hrobremu82 mesary, czyli takiego jakby rzeznika polaczonego z grillem, juz pod stadionem Marakana. Ja troche swiata juz zwiedzilem, ale tak dobrego miesa z grilla chyba jeszcze nie spozywalem. Ciekawe bylo to, ze policja zakazala sprzedazy alkoholu pod stadionem, i dlatego kelnerka nie sprzedala nam piwa, ale juz rakie z cola (moj pomysl) jak najbardziej. Udajemy sie na stadion, uzbrojeni w bilety (tu hrobry82 moze miec cos do dodania), ale trafiamy pod zly sektor i trzeba przejsc na drugi koniec stadionu. Idziemy, tam nas nie wpuszczaja, ale jest jakies zamieszanie przy wejsciu na mlyn Crvenej, wiec wchodzimy tam... a tam, od razu na wstepie, koles dostal w szyje i krew sie z niego leje jak z fontanny. Walka na stadionie, z nami w samym epicentrum, trwa jakies 40 minut, po czym zaczyna sie mecz, ktory byl w tym wszystkim najmniej ciekawy. Dobrze wygladaja Grobari, kibice Partizana, no Crvena wokalnie i oprawowo spoko, ale przeciez stoimi w mlynie. W tym mlynie pare takich wojennych twarzy, co robi wrazenie w polaczeniu z tym, ze spiewaja "marsz na Kosovo". Z takich moich obserwacji z tej awantury, to tamtejsza policja jest inna niz nasza. Wyzsi ranga policjanci pewnie w wiekszosci byli na wojnie, i widzieli juz nie takie rzeczy, jak dwoch idiotow walczacych na krzeselka, wiec tez i reaguja inaczej niz nasi. Poza tym, gdyby nie to, ze mieli akurat sluzbe, to by pewnie byli albo w jednym sektorze albo w drugim- sam widzialem, jak czasem przybijali sobie piatki z chlopakami, ktorych wczesniej palowali (zaznaczam, ze raczej palowali tak pro forma, bez przekonania). I co najbardziej rozni nasz klimat od belgradzkiego- po meczu chlopaki z jednej i drugiej ekipy stoja sobie na przystanku i razem jada do domow, nie zauwazajac sie nawzajem.

Ciekawym zagraniem jzu po meczu popisal sie Zarko. Szukalismy taksowki, a ze bylo nas 5, nalezalo zagrac sposobem. Zarko wsiadl do takiego samochodu z emerytowanym raczej taksowkarzem i powiedzial, ze podjedzie pare metrow po bratku. "Bratku" okazalem sie byc ja, Prokocim, Radom (juz zdecydowanie za duzo jak na jedno auto, ci co nas znaja, wiedza o co chodzi) a na to wszystko, z taka niespotykana jak na osobe pijaca od paru dni gracja, rzucil sie hrobry82. Taksowkarz wpadl w lekka panike, twierdzac, ze zabiora mu prawo jazdy, ale uslyszal za to pytanie, czy byl na derbach, bo bylo 0-0.

Konkludujac- super wyjazd, piekne kobiety, dobre jedzenie, tanio i naprawde bardzo fajnie. A najmniej ciekawy byl w tym wszystkim sam mecz.



Tymniemniej uważam, parafrazując (chyba) Katona Starszego, że głównym problemem jest tutaj Tabisz.

the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
13-10-2015, 12:37 #34
Człowiek na chwilę odwróci wzrok i już nie można odnaleźć własnego wpisu,a zarzutów jak na procesie norymberskim.Ja się nie rozpisuję na temat moich nocnych eskapad. Żarko zapytał, więc odpowiedziałem. Spragnionym rymów, polecam lekturę "Pana Tadeusza".
Ferenc.,nie sądzę aby City (obecnie Etihad)Stadion zbudowano na IO w Ldn. Tam była chyba wcześniej kandydatura Manchesteru,która przepadła i później zorganizowano tam Igrzyska Wspólnoty Bryt. MU najwięcej kibiców ma w Londynie (ekipa Cockney Reds często wymieniana w 1.piątce angielskich bojówek).W Manchesterze panują raczej kibice Citizens,the Governers,z wyjątkiem dzielnicy Selford.

- Żarko napisał(a):
> Moja Jedyna Miłość to CRACOVIA
>utworu notabene dawno nie śpiewanego na Kałuży
JAK MOŻNA TEGO NIE ŚPIEWAĆ? ??-to jest evergreen.



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

Ferencvaros Moderator
Liczba postów:2,047 Reputacja: 5
13-10-2015, 12:54 #35
Selford? Chyba Salford Smile

Jesli dobrze pamietam, to najwybitniejszym absolwentem University of Salford jest Ryan Giggs Smile



Tymniemniej uważam, parafrazując (chyba) Katona Starszego, że głównym problemem jest tutaj Tabisz.

hrobry82
Liczba postów:487 Reputacja: 0
13-10-2015, 13:01 #36
bo panie kolego w temacie o turystyce stadionowej piszesz o zawieszonym polaczenia miedzy wiedniem a niemcami, i tym co jakis kambodzanski wlasciciel marnego angielskiego klubu zrobi z nazwa, a na proste pytanie o opis jakiegos meczu piszesz ze lubisz piwo...,

rozmywasz temat, ktory moze dla wielu byc ciekawy i samemu tez nic nie chcesz sensownego napisac



the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
13-10-2015, 13:08 #37
Oczy wiście, że Salford. R.Giggs to profesor nadzwyczajny od ruchania szwagierk, ewentualnie zdradzania ich z kolejną dupą.Ważne,że żonę ma wierną jak rzeka.
Dość offtopów Ferenc. ,bo nas bolek zbanuje.



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

pawelski
Liczba postów:801 Reputacja: 72
13-10-2015, 13:22 #38
dzieciatym, skredytowanym uwiązanym Big Grin - bardzo przyjemnie sie czyta takie opowiesci jak Zarko czy Ferenca.
Wiecej, panowie, wiecej.

dwa pytania mi sie nasunely:
dlaczego na City z koszulką Cracovii a na Cracovie u siebie bez barw? :]
nie lepiej w parku bylo zagadac z Serbkami, niz z szachowymi dziadkami?



runkle
Liczba postów:665 Reputacja: 19
13-10-2015, 13:28 #39
the Painter Napisał(a):
MU najwięcej kibiców ma w
> Londynie (ekipa Cockney Reds często wymieniana w
> 1.piątce angielskich bojówek).

Tak a propos tej informacji to rozmawiałem kiedyś z Polakiem który urodził się we Włoszech i długo tam mieszkał, na pytanie kto ma więcej kibiców w Mediolanie Milan czy Inter odpowiedział Juventus. Zawsze mnie to dziwiło jak, można kibicować klubowi z innego miasta mając pod nosem nie gorszą "firmę" Ciekawe jak to jest na wyjazdach takich drużyn,czy trzon stanowią ludzie z rodzimego miasta czy właśnie fc ?



Ferencvaros Moderator
Liczba postów:2,047 Reputacja: 5
13-10-2015, 13:36 #40
pawelski Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> dzieciatym, skredytowanym uwiązanym Big Grin - bardzo
> przyjemnie sie czyta takie opowiesci jak Zarko czy
> Ferenca.
> Wiecej, panowie, wiecej.
>
> dwa pytania mi sie nasunely:
> dlaczego na City z koszulką Cracovii a na
> Cracovie u siebie bez barw? :]
> nie lepiej w parku bylo zagadac z Serbkami, niz z
> szachowymi dziadkami?


To byly czasy, ze jeszcze na mecze u nas i na wyjazdy jezdzilem akurat w barwach. Mialem np Rangersow i Stoke City w pasy i jezdzilem w nich czesto tez.

Dziading to moje hobby, juz gralem w 11 krajach (Polska, USA, UK, Wlochy, Austria, Wegry, Serbia, Bosnia, Szwecja, Gruzja, Uzbekistan) w 14 miastach (Krakow, San Francisco, Londyn, Rzym, Wieden, Budapeszt, Belgrad, Sarajevo, Sztokholm, Tbilisi, Taszkient, Samarkanda, Shakhrisabz, Bukhara) ale tutaj o turystyce stadionowej, nie szachowej Smile



Tymniemniej uważam, parafrazując (chyba) Katona Starszego, że głównym problemem jest tutaj Tabisz.






Skocz do: