Witaj! Logowanie Rejestracja
Stadionowa Turystyka Cracovia:)-D



Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
27-01-2017, 18:41 #201
Lecąc do Buenos z Pragi musieliśmy gdzieś zostawić samochód.Zwykli ludzie w takich sytuacjach parkują na parkingu koło lotniska i bulą za tą nieprzyjemność.Niezwykli kombinują.
Koło lotniska w Pradze jest centrum handlowe z parkingiem na dachu,zaparkowaliśmy na nim i zeszliśmy na dół na śniadanie,gdzie zrodził się pomysł pozostawienia go tam do samego powrotu.Zapytaliśmy grzecznie kasjera czy tak można w odpowiedzi usłyszeliśmy,że nie,ale nigdzie ten zakaz nie jest zapisany,więc zostawiliśmy go tam na dwa tygodnie.Z samolotu go nie dostrzegliśmy ponieważ zasypał go przez ten czas śnieg.

Jeśli chodzi o cukier puder to jeden z nas kupił bilet dzień później i odcinek z SP do Frankfurtu pokonywał godzinę czy dwie po nas.Podróżując samotnie po dwutygodniowym obozie widać było po nim oznaki wyczerpania sezonem.Do tego doszedł długi lot w czasie którego również się nie oszczędzał,więc jak wysiadł na tym helmutowie wlekąc za sobą bagaż podręczny stał się idealnym celem dla poszukiwaczy pudru.
Byliśmy później pełni uznani dla jego osoby ,że po tym wszystkim co przeszedł wytrzymał na sam koniec jeszcze tą kontroel hehehe.

Aha, my po przygodach w lufthansie dwa tygodnie wcześniej trochę nie śmiało podeszliśmy do zamawiania napojów na pokładzie samolotu.I tu niespodzianka ,bo kiedy kręciliśmy się wte i wewte wśród śpiących ludzi podszedł do nas kapitan i powiedział ,że jak chcemy się napić to możemy śmiało uderzyć do przedsionka kabiny i tam stewardesy nam poleją.Nie wiem czemu,ale odpuściliśmy sobie tą wycieczkę.Ten jednak nie dawał za wygraną, podszedł do nas, zapytał czy wszystko już mamy, po czym kazał im do nas przyjść.Było już dosyć późno,a stewardesa śmigała do nas z coraz większa częstotliwością,aż wreszcie powiedziała basta i kazała iść spać.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2017, 18:45 przez Żarko.



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”


Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
24-02-2017, 19:21 #202
Pora na Sarajevo, w którym pobyt obiecywałem przybliżyć już jakiś czas temu.
Kilka lat temu wydawało mi się,że sukcesem będzie przynajmniej jedna wizyta w tym mieście,a okazało się,że śmigałem tam rok w rok przez pięć lat.

Za pierwszym razem mieliśmy się tam udać dzień po derbach Belgradu rozgrywanych na Maracanie, na które udaliśmy się w trzy osoby,w tym koleżka z Radomiaka, zadomowiony w tamtym czasie w Krakowie.
To był mój i biało-czerwonego drugi taki trip w życiu,więc nie orientowaliśmy się wcale co reprezentują sobą ekipy FK i Żeljeznicara.
Pamiętam,że zadzwoniliśmy do znajomych redaktorów TMK zapytać jak to mniej więcej tam wygląda,ale okazało się,że jeszcze tam nie byli,ale od jakiegoś czasu planują,bo ponoć bywa grubo.
Kilka lat później, przed pucharową potyczką Lecha na boisku i ulicach Sarajeva o Hordzie Zła,czyli ekipie FK średnio zainteresowany takimi klimatami kibic wiedział wszystko.
Ot taki przykład w postępie dotarcia informacji do mas heh.

Wtedy mieliśmy również ograniczony dostęp do nawigacji i trasę pomagała nam wyznaczać papierowa mapa.
Niestety mapa w takiej formie nie oszacuje nam przewidywanego czasu podróży,a że odległość pomiędzy Belgradem i Sarajevem wynosi coś koło 200 km,samo spojrzenie na nią napełniło nas optymizmem co do szybkości pokonania takiego odcinka.

Coś tam co prawda mruknąłem,że podróżnicy na necie pisali o czterogodzinnej podróży,ale przecież papierowa mapa pokazywała jasno,że więcej niż dwie godziny nie będziemy jechać.
Pamiętam jak dziś,że opuszczając Belgrad o godzinie czternastej trzydzieści dla świętego spokoju zapytaliśmy się napotkanego jegomościa,że wszystko ma się tak jak sobie zaplanowaliśmy.
Wszystko się potwierdziło,ale niestety z tym co można było przeczytać na internecie,a mecz zaczynał się o siedemnastej....

Chwila namysłu,kierowca za Radomiakiem stwierdził,że da radę jechać średnio sto km na godzinę,więc powinniśmy zdążyć.
Przemierzając kolejne km bardzo szybko dotarło do nas jak błędne były nasze obliczenia.Jednopasmowa ,wyboista droga, pełna zastaw i innego szrotu stanowiła nie lada wyzwanie dla naszego kierowcy.
Ten radził sobie świetnie,wszystko szło po naszej myśli i wypracowaliśmy sobie nawet rezerwę czasową. Niestety w pewnym momencie przegapiliśmy niepozorna granicę przebiegającą przez rzekę.....
Po dwudziestu minutach dojechaliśmy do następnej niestety zamkniętej na kłódkę.Od miejscowego rolnika dowiedzieliśmy się,że musimy zawrócić.

Kierowca bił kolejne rekordy,za winklem widzieliśmy już tą nieszczęsną granicę,ale przed nami jechał traktor i jeszcze dwa inne pojazdy,które bardziej stały niż jechały.Na podwójnej ciągłej zrobił wszystkich na raz,ale do granicy nie docieramy,bo po minięciu ciągnika zatrzymuje nas drogówka.
Tracimy kolejne dwadzieścia minut na negocjacje z serbskim policjantem.Kończy się na zostawieniu dziesięciu euro w bagażniku,który po chwili skontrolował.
Już wiemy,że na pierwsza połowę nie zdążymy,ale druga też na pewno będzie fajna.
W Bośni okazuje się,że drogi tym się różnią od serbskich,że są kręte i przez to spada na średnia prędkość,czego nie zakładaliśmy.Niemniej drajwer w dalszym ciągu dokonuje cudów za kółkiem.
Nadzieję,żeby cokolwiek zobaczyć przekreśla nam zepsuta koparka na bardzo wąskiej drodze przebiegającej przez las.Ruch w obie strony zablokowany,usuniecie tego dziadostwa trwa dobre pół godziny.
Wreszcie wjeżdżamy do miasta,czyli na Aleje Snajperów.Na stadion trafiamy w miarę łatwo dzięki łunie światła bijącej z reflektorów,a i sama dzielnica Grbavica, na której mieści się stadion mieści w sąsiedztwie tej słynnej arterii.

cd po meczu Arki.



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
24-02-2017, 20:35 #203
Wbijamy na stadion za free,w dziewięćdziesiątej czwartej minucie,minutę przed końcem doliczonego czasu gry i ktoś nawet odpalił racę w tym momencie.
Sędzia nam sprzyjał ,doliczył aż tyle,bo wcześniej pokazał komuś czerwoną kartkę i zrobił się kocioł charakterystyczny dla tej części świata.

Nie mieliśmy czasu na wybór trybuny, aby oglądnąć ostatnią minutę tego spotkania,więc losowo trafiliśmy na młyn z miejsca stając się obiektem zainteresowania miejscowych Manijaci.
Podbijają do nas i każą się wylegitymować podejrzewając ,że jesteśmy zabłąkanymi fanami Dynama Drezno mającymi zgodę z FK Sarajevo,które tego dnia zbojkotowało mecz z powodu zbyt małej ilości biletów,które zarząd Żeljo przyznał im na ten mecz.
Trochę ich rozczarowaliśmy tym,że nie jesteśmy z Discovery channel,ale i tak stanowiliśmy dla nich sporą ciekawostkę,bo tak jak oni wtedy nie byli popularni w europie tak i turyści naszego typu za często się do nich nie zapuszczali.

Skończył się mecz i zaprosili nas na piwo.Było dość klimatycznie,bo w ponad dwadzieścia osób łoiliśmy browary na ławce pomiędzy czteropiętrowcami zakupione w warzywniaku.Z tego co opowiadali to między kibicami Żeljo i FK było ostro,czyli wszelakiego rodzaju broń z palną na czele, do tego porwania,haracze i ogólnie terror na mieście.
Jeden i drugi klub posiada tysiące fanatyków,mniej więcej jest po równo.
FK dominuje w centrum miasta,natomiast Żeljo ma więcej fan clubów na terenie Bośni.

W tym miejscu taka ciekawostka.
FK ponoć zawsze była oczkiem w głowie partyjnych tak jak u nas Legia,więc zaraz po wojnie na Bałkanach wszystkich najlepszych bośniackich piłkarzy skupiono właśnie w tym klubie.
Jednakże w pierwszym sezonie po wspomnianych wydarzeniach w 1998r. Żeljo dzielnie dotrzymywało kroku FK i tak jak w Polsce w 1948 do wyłonienia mistrza kraju potrzebne było rozegranie dodatkowego meczu,w którym doszło do sensacyjnego rozstrzygnięcia w ostatniej minucie meczu Big Grin
https://www.youtube.com/watch?v=U4AIaq-DPfo



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
25-02-2017, 14:04 #204
Pierwszą wizytę w Sarajevie kończymy wycieczką na najwyższe wzgórze wznoszące się nad miastem,gdzie mam okazję zobaczyć chyba najlepsza panoramę miasta jaką dotychczas widziałem w życiu po czym wsiadamy do samochodu i kierujemy się w stronę Krakowa.
Nasz debiut w tym mieście trwał może z trzy godziny hehe.

Własnie sobie przypomniałem ,że druga wycieczka w tamte rejony nie doszła do skutku rok później jak wcześniej pisałem.
Już wyjaśniam dlaczego.Odbywaliśmy wtedy tripa do Burgas,Istanbułu i Bukaresztu.
W pierwszym miejscu zakotwiczyliśmy na trzy dni celem poleżenia sobie przez kilka dni nad morzem.Ciekawostka był fakt,ze przespaliśmy tam mecz ligowy miejscowego Czarnomorca na szczęście z nikim znaczącym.
Po wielogodzinnej podróży udaliśmy się na plaże,gdzie dobiliśmy się kilkoma browarami.Po drzemce w hotelu całkiem przypadkowo okazało się,że stadion na którym mecze rozgrywa Czarnomorec, pamiętający reprezentację Polski z Januszem Wójcikiem i Sylwestrem Czereszewskim na czele, mieści się jakieś dwieście metrów od naszej miejscówki, pomiędzy blokami,a kilkadziesiąt minut temu rozegrano na nim mecz ligowy.

Wróćmy jednak do Sarajeva.
Będąc w Bukareszcie jeden z nas wrzucił na fb zdjęcie z derbów Steua-Rapid.Zostało to zauwazone przez jednego z kibiców Źeleznicara,który poinformował nas o mającym się odbyć za kilka dni derbach ,których wynik miał mieć znaczący wpływ na ostateczną kolejność w ligowej tabeli.
Ostatecznie po całodziennych dyskusjach stosunkiem głosów dwa przeciwko jednemu wróciliśmy do Krakowa.Biało-czerwony nie mógł tego przeboleć,bo ja byłem przeciwny,a drugi koleżka się cały czas wahał
Życie pokazało jednak,że co się odwlecze.....

Spędzając wakacje w Neum ,jedynym bośniacku skrawku z dostępem do morza,otrzymanym przez Bośnie po wojnie trafiliśmy na pucharowy mecz FK z Borussia Monchengladbach.
Neum otoczone jest przez Chorwację,ale ceny ma bośniackie,czyli bardzo spoko i stanowi super bazę wypadową w inne miejsca.My przez dwa tygodnie odwiedziliśmy Dubrovnik,Mostar,Sarajevo,jakieś wodospady,Medjugorie i na koniec Split,gdzie przy pełnych trybunach oglądnęliśmy pucharową potyczkę Hajduka z tymi Ukraińcami,którzy później dotarli do finału.
Jadąc z Neum do Sarajeva przejeżdża się przez całą Hercegovine i muszę przyznać,że wg mnie. był to najpiękniejszy region jaki dane mi było zobaczyć podróżując po Bałkanach. Taka Czarnogóra może się przy nim schować.

Mecz z Borusssią stanowił spore wydarzenie w mieście, miejscowi w grubo ponad dwadzieścia tysięcy zapełnili stadion olimpijski prawie w całości.
Rozczarowali natomiast słynący z niezłego jeżdżenia Niemcy,który zawitali w jakieś trzysta-czterysta osób.
Wydarzeniem meczu była zapewne sytuacja, w której do szaleństwa zarówno siebie jak i cały stadion doprowadził nasz były zawodnik
https://www.youtube.com/watch?v=4hGExQXO9k0

Po meczu udaliśmy się na stare miasto coś zjeść,ale było już późno i na nic konkretnego nie trafiliśmy.
Udało się za to spotkać miejscowe czujki wypatrujące zabłąkanych helmutów co zakończyło się wymianą poglądów kto jest na literę k.
Jak się zaraz okazało, dosłownie i w przenośni, atmosfera od tego momentu zaczęła gęstnieć.
W miarę szybko zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do Neum.
Po kilkuset metrach na ulice wyskoczyło z 20 miejscowych i zaatakowało najpierw busa ze szkopami,który jechał przed nami,a później nas.Zainkasowaliśmy kilka wgnieceń w karoserii w tym jedno na masce przed samą szybą.Gdyby poszła szyba byłoby po nas, bo kilkanaście minut później rozpoczęło się godzinne oberwanie chmury jakiego jeszcze w życiu nie przeżyłem.Jechaliśmy przez ten czas prędkością tych pojazdów przed bośniacka granicą dwa lata wcześniej.



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
26-02-2017, 17:17 #205
Nasz drugi pobyt w Sarajevie trwał niewiele dłużej niż pierwszy,ale za to za trzecim razem spędziliśmy tam trzy dni, dzięki czemu przepadła nam możliwość oglądnięcia koszykówki pomiędzy Crveną Zvezdą,a Panathinaikosem.
Przypominam,że Zvezda swoją najlepszą zgodę ma z Olympiakosem.

Po dotarciu na miejsce ,opędzlowaniu ichniego dania narodowego-cevapcici, w restauracji pod szyldem Źeljo kierujemy się na Grbavice,dzielnice na której mieści się stadion Źeljeznicara.
W czasie wojny na Bałkanach dzielnica była zajęta przez Serbów i stanowiła epicentrum działań militarnych.Otoczona wzgórzami opanowanymi przez serbskich snajperów kontrolowała wydarzenia na położonej w sąsiedztwie Alei Snajperów.

Pod stadionem podbija do nas chłopak na rowerze i okazuję się ,że kojarzy nas z pierwszej wizyty.Jest jedną z bardziej znanych postaci w klubie,kiedyś odpowiadał za atmosferę na trybunach ,teraz zasiada w zarządzie i jest łącznikiem w relacjach z kibicami.
Robi się trochę śmiesznie kiedy słyszymy,że zastanawiali się wtedy czy nie zrobić z nami zgody hehehe,ale ważniejsze jest to co opowiada o wydarzeniach sprzed lat dwudziestu.Jesteśmy w podobnym wieku,więc doskonale pamięta jak tygodniami mieszkali cała rodziną w piwnicy zanim pod osłona nocy z pomocą kogoś wyżej postawionego w rodzinie udało się uciec w bezpieczne rejony.Takich opowieści przez resztę wyjazdu słyszymy jeszcze kilka.

Dzielnica jest co prawda odbudowana i ponownie zamieszkana,ale na zamaskowanie tynkiem osmolonych i podziurawionych jak sito elewacji,prowizorycznie załatanych cegłami dziur po większego kalibru pociskach nie ma na razie pieniędzy.
Dzień później udajemy się na na słynne wzgórza gdzie mieści się m.in tor bobslejowy zbudowany przy okazji Igrzysk Olimpijskich odbywających się w tym mieście w 1984 r. W czasie wojny służył snajperom jako osłona przed przeciwnikiem.Kładli się w nim i robili dziury w betonie na lufy karabinu.

Sam mecz trochę rozczarował zarówno na boisku jak i trybunach.Duże,trzytysięczne młyny po obu stronach,masa piro,ale do kompletu publiczności na tym dużym stadionie sporo brakowało przez co nie odczuwało się się zbytnio ciśnienia jakie towarzyszy zwykle przy takich okazjach.
Inna sprawa,że od naszego pierwszego przyjazdu tam, dużo się zmieniło.Za kibiców prowadzących miedzy sobą wojnę na mieście bardzo ostro wzięła się policja m.in nieprzypadkowo zabijając jednego fana FK.W związku z czym obydwie strony ustaliły,że na czas nieokreślony wchodzi w życie zawieszenie broni na ulicach Sarajeva.

Mecz jednak zszedł na dalszy plan i szybko o nim zapomniałem ,ważniejsze było to,że wyjazd ten, przez pryzmat tego co 20 lat wcześniej wydarzyło się tysiąc km od Krakowa, skłonił mnie wreszcie do głębszej refleksji nad światem i życiem.



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
30-04-2017, 23:21 #206
Dzisiaj świeża historia mówiąca o tym,ze życie stadionowego podróżnika nie zawsze usłane jest różami.

Od kilku miesięcy wyczekiwalismy półfinałowych potyczek w Pucharze Grecji w których los skojarzył cztery największe firmy z tego kraju,czyli odpowiednio Panathinaikos z PAOK i Olympiakos z AEK Ateny.

W momencie kiedy w pierwszym meczu Panathinaikos pewnie pokonał gości z Salonik 2-0,zapanowała euforia na myśl o tym ,że 6 maja na stadionie olimpijskim w Atenach staniemy się świadkami takiego meczu na trybunach jakiego jeszcze w tym wieku w Europie nie grali.
Żeby było jasne to nie dawaliśmy AEK z derbowym rywalem z Pireusu żadnych szans i nie czekając na wynik mającego się odbyć, następnego dnia pierwszego meczu tych druzyn za 120 funtów kupiliśmy bilety z Londynu do Aten.

Nazajutrz telefonicznie dowiaduję się jednak,ze goście z AEK niespodziewanie wygrali pierwszy mecz 2-1.
Zaczyna się robić trochę nerwowo ,ale ostatecznie dochodzimy do wniosku,ze finał z AEK to tez będzie nie bagetalna sprawa,bo zółto-czarni kibiców mają przecież masę.Szybko okazuję się jednak ,ze taki finał najprawdopodobniej nie zostanie rozegrany na stadionie olimpijskim poniewaz gospodarzem obiektu po tym jak lata temu wyburzono mu stadion został wlaśnie AEK i drugi finalista ma prawo nie zgodzić się na rozegranie na nim meczu.

W oczekiwaniu na mecze(a raczej mecz,bo ten drugi to formalność)dostajemy info,że Panathinaikos chętnie zagra final na olimpijskim obojętnie kto by to był.Sam do niedawna robił tam za gospodarza pokonując m.in w niezapomnianym widowisku wiślackie psy.

W środę odpaliłem streama z interesującym mnie meczem.Komplet gospodarzy na trybunach.wiadomo gości na greckich stadionach brak od kilku lat. Z małym wyjatkiem dwa lata temu kiedy wpuszczono kilka setek PAOKu na stary stadion Panathinaikosu co zakończyło sie wymianą koktajli mołotowa pomiedzy obiema strona.
N boisku do 85 minuty kompletnie nic sie nie działo,ale wtedy kapitalną asysta popisał sie obrońca AEK,po której sam na sam z bramkarzem znalazł sie napastnik gości i pewnym uderzeniem ulokował piłke w siatce.

W doliczonym czasie gry w równie dobrej sytuacji znalazł się jego kolega z druzyny,tyle,że uderzał piłke głową,bramkarz odprowadził piłkę wzrokiem ta jednak trafiła w słupek,a ja wyczerpany z emocji padłem na glebę...

Derby to derby powiedziałem sobie i nastepnego dnia z pracy tak dla formalności zadzwoniłem z pytaniem o wynik drugiego rewanżowego spotkania.
4-0 dla PAOK usłyszałem....

PAOK oczywiście nie wyraził zgody na rozegranie meczu na Olimpijskim,więc stanęło,że rozegrają fianał na jakims 25cio tysięczniku, w jakimś Valos pomiedzy Atenami i Salonikami,więc ostatecznie nie będzie nam dane dane ogladnąc finału Pucharu Grecji w tym roku.

I jak to dobrze skomentował biało-czerwony szkoda tylko,ze nie rozgrywają w tym pucharze meczu o trzecie miejsceWink



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

sterby
Liczba postów:10,170 Reputacja: 1,478
01-05-2017, 09:20 #207
Żarko ogarnia chyba większość stadionów na świecie, ale ma jakiś problem z Comarch Areną Wink



Kto ma rację dzień wcześniej od innych, przez dobę uchodzi za idiotę.

[Obrazek: 1778364262_jest_chujowo.jpg]


the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
01-05-2017, 10:36 #208
Żarko tylko Kornet Arena, gdzie chyba Tabisz ma bana.

ŚWIEŹO MALOWANE



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
01-05-2017, 15:17 #209
Aż mi się Alga Arena przypomniała i oglądany tam mecz psiarni z PanathinaikosemWink
https://www.youtube.com/watch?v=vRjBavBU6Gk
Kilku greków,na pewno nie kibiców PAO widząc wynik i nasze reakcje po dwóch pierwszych bramkach odpuściło dalsze oglądanie.
Po golu na 3-1 zapanował kosmos.Latało wszystko,my,piwo,szklanki,stołki,wszystkoWink



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

BartAcid
Liczba postów:9,446 Reputacja: 85
01-05-2017, 15:51 #210
Nie przypominaj tego meczu. Cala knajpa w Poznaniu byla za wisla. Nawet wlepke wisla jesr glupia zerwał stn szefa jak sie po reprymendzie na jego zachowanie dowiedzielismy.



[Obrazek: flaga.jpg][Obrazek: avatar.jpg]

Nagrodą za Naszą wiarę jest że dziś oglądamy to, w co wierzyliśmy.

Aston1906
Liczba postów:14,573 Reputacja: 1,464
08-05-2017, 00:50 #211
Oj, Żarko, chyba trochę przedwcześnie zakwalifikowałeś finał pomiędzy PAOK i AEK jako nudny i niewarty uwagi Wink

http://weszlo.com/2017/05/07/wiedzielisc...o-rozglos/



Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
08-05-2017, 13:38 #212
To nie tak jak myśliszWink
Przed półfinałami każdy z mozliwych finałów traktowaliśmy jako hit.
Wszystkie kombinacje,oprócz jednej zakładały rozegranie meczu na stadionie Olimpijskim
Ten który się odbył był co prawda najmniej dla nas atrakcyjny,ale nie w tym tkwił problem.
Ja na lotnisku w Atenach musiałem być w niedziele o 4 rano,a z tego Valos jedzie się tam jakieś cztery godziny.
Co ciekawe decyzja o rozegraniu meczu zapadła bodajże w jego przeddzień,bo był problem....z brakiem numeracji na krzesełkach.

Ale to wszystko myślę opiszę nam biało-czerwony,który ze względu na brzydką pogode panującą w kraju w ostatniej chwili zdecydował się jednak polecieć do Grecji gdzie na stadion wbił sie za freeWink



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

Aston1906
Liczba postów:14,573 Reputacja: 1,464
08-05-2017, 14:15 #213
Wow, no to będzie konkret relacja Wink
Mam nadzieję, że biało-czerwony wrócił w jednym kawałku Big Grin



biało-czerwony
Liczba postów:116 Reputacja: 12
17-05-2017, 23:57 #214
wywołany do tablicy muszę coś skrobnąć...
Finał Pucharu Grecji PAOK Saloniki - AEK Ateny
Tak ogólnie prawie nie do opisania co tam się działo, w mojej 20-letniej karierze kibicowskiej czegoś takiego jeszcze nie widziałem. No ale od początku...
Kibice obu drużyn mieli po 9 tysięcy biletów (gdzie zapotrzebowanie na taki mecz jest po 20 tysięcy), więc dostali je tylko członkowie Klubów Kibica, czyli można powiedzieć sami "kumaci". Wiadome było więc że biletów nie ma i nie będzie, nawet u koników. Pod stadionem dowiaduje się od kibiców PAOKu (Aek to lewaki, więc wybór był prosty), że jest ich jakieś 3000 bez biletów i żebym poczekał bo zaraz będzie wjazd z bramą. Nie chciało się czekać więc pale frana i udaje że mam bilet. Mijam jedną kontrole, drugą, trzecia - typ cośtam po grecku, ja po angielsku "my friend has ticket" i pokazuje na kołowrotki za nim. On udaje że rozumie i mnie przepuszcza. Mijam go, podchodze do kołowrotków, a one... otwarte! szok - jestem na trybunie! Łatwiej było wejść niż z biletem!
Do meczu jeszcze 3 godziny. Aeku jeszcze nie ma, ale po jakimś czasie słychać strzały i walkę poza stadionem. To Aek walczy z psami i wjeżdża też bez biletów. Musiało być grubo skoro po przeciwnej stronie trybun gryzło od gazu... Wchodzą. 2 godz do meczu, typ z Paoku jakoś mija zasieki, wbiega na mostek łączący oba łuki stadionu i zrywa flagę Aeku (wisiała razem z flagą Paoku, Grecji i Uefy). Po chwili następny wskakuje na bieżnię i atakuje grzecznie stojącą psiarnię. Zaczynają go "pałować po grecku" (czyli tylko straszą machając pałami w górze), więc od razu następni ruszają z odsieczą. Momentalnie na bieżni kilkadziesiąt osób, od racy płonie skrzynia na głośniki, część napierdala psiarnie, część nawołuje Aek do spotkania (nie wiem czemu nie wyskoczyli?). Po jakiś 10 min. psiarnia kończy zabawę zaganiając bractwo na trybuny. Jakiś czas potem pojawia się na wspomnianym mostku chojrak z Aek i prowokuje Paok (na dzień dobry rzuca racą). Stoi tam kilka minut, dobiega następny, w tym czasem tamci męczą się z zasiekami, a reszta z dołu rzuca czym popadnie. W końcu udaje im się rozwalić siatkę i ruszają z kontrą. Ci dwaj oczywiście palą wrotki, a Paok dobiega do zasieków po stronie Aeku. Teraz tamci muszą przebić się na mostek. Po chwili im się to udaje i pierwsze starcie obu ekip. W tym momencie zaczyna się pół godzinna (ponad!) walka ekip, po jakieś 100-150 osób z każdej strony. Wiadomo, mostek jest wąski więc bili się tylko ci z przodu. Ciężko jednoznacznie powiedzieć kto wygrał, bo raz jedni uciekali, raz drudzy, wystarczyło że tym z przodu brakło sił i cofali się, to tamci z tyłu palili wroty i uciekać musieli wszyscy. Odważni którzy się nie cofali łapali cięęęęęęężkie buty. Niektórych kopało wiele osób i to przez kilka minut, tylko czekałem aż kogoś wyrzucą przez barierkę - wszystko działo się na mostku jakieś 6 m nad trybunami! Kilka razy zatrzymywali awanturę, pewnie sprawdzali czy ktoś żyje. Lali się strasznie, krzesełkami, ławkami, nożami... latało wszystko, race, kamienie, cegły, deski. A psy stały na dole i miały wyjebane. Tzn. musieli pilnować reszty hołoty, która oczywiście cały czas dążyła do starcia na trybunach. Żeby dostać się na mostek psy musiały przebić się do schodów, które były na łukach trybun, czyli w "młynach". W końcu wjeżdżają na raz z obu stron i z dużą ilością gazu udaje im się dostać do wejść na mostek. Oczywiście lali się z nimi wszyscy, od małolatów po starych gości po 50 lat! Podczas tego wjazdu psy tracą policyjną pałkę, którą udało mi się skitrać, a po meczu zawinąć – dałem ją jednak znajomemu, który był samochodem, bo przypał brać do samolotu pałę z wybitym numerem Smile Podczas dymu z psami ktoś napierdala w nich wodą ze strażackiego węża Smile Wąż uratował wszystkich, bo w kiblach nie było wody (zdjęte kurki), nie mówiąc już że o jakimś kateringu to można było pomażyć, a w 30-stopniowym upale pić się chciało jak skur.ysyn - na szczęście woda z tego węża lała się cały czas, nawet po meczu. Aha, podczas dymu cała ochrona i policja zniknęła z pod stadionu i mógł sobie już wejść każdy bez biletu - na koniec jakiś koleś wjechał na skuterku z wielką flagą na kiju Smile Godzinę przed meczem się w miarę uspokoiło. Wszak płonął jeden słup podtrzymujący mostek (ogień na jakieś 5m w górę), ale nikomu to nie przeszkadzało (psy stały obok niewzruszone, dopiero po kwadransie ktoś przyszedł z gaśnicą). Po takim rozpierdolu w normalnym kraju mecz by się raczej nie odbył, ale w Grecji to tylko opóźniło rozpoczęcie Smile Ledwo sędzia gwizdnął, a zaczeli się naparzać na trybunie głównej, na dole, na samym środku, zaraz przed VIPami. Z młyna Aeku zaczeli nadchodzić z pomocą, ale psiarnia dość szybko zaprowadziła porządek. Potem już był tylko mecz Smile Obie strony nie powaliły dopingiem, widziałem filmiki gdzie dużo lepiej się pod tym wględem prezentowali, choć trzeba przyznać że śpiewy zaczęły się godzinę przed meczem! Szkoda też że większość rac zużyli w awanturach, a były ich chyba setki! Niemniej jednak jak na nasze warunki było zajebiście, z kilkoma pierdolnięciami, gdzie do zabawy włączali się wszyscy (utkwiła mi w pamięci jedna przyśpiewka z uderzeniami pięściami w góre - miazga). Doping prowadziło 4-5 młynowych w tym jeden to miał z 50 lat, stary siwy wyga. Jak jesteśmy przy starości to jedna flaga wyglądała jakby miała ze 100 lat, zajechana, cała w dziurach, dziwne że jeszcze się trzymała... Pierwszy gol dla Paoku, na trybunach szał, płoną race, świece... Euforia nie trwała długo bo zaraz wyrównał Aek i radość przeniosła się na drugą stronę. Przed koncem meczu gol dla Paoku przypieczentował zwycięstwo i Puchar dla Saloniczan! Oczywiście wielkie święto po czarnej stronie trybun. Aek szybko wybił się ze stadionu, zaliczyli jeszcze jakiś dym z psami i pojechali do Aten. Po wręczeniu medali nad stadionem dali zajebisty pokaz fajerwerkow, nie wiem czy nie lepszych jak w Krakowie na Sylwestra Smile No i na tym relację można zakończyć Smile Aha! W nocy przed meczem do miasteczka gdzie był rozgrywany mecz przyjechała ekipa mocnych wrażeń spod znaku Aek – ponoć kilkaset osób. Niestety byli jedynymi na mieście tej nocy... W mediach pisali o 70 rannych (w pierwszych relacjach o 100!), z czego 3 to do dziś leży w szpitalu (2 od noży i 1 od śrubokręta). Aresztowano zaledwie 17 osób, w tym jako pierwszy zatrzymany był murzyn z Aek-u, jedyny czarny jakiego widziałem w Grecji, do tego ponoć znany chuligan, więc nawet kominiarka by mu nie pomogła.

Ogólnie w Grecji to jest wg mnie najlepsza scena kibicowska na świecie, do tego mają najlepszą policję, która, jak wszyscy w tym kraju, na wszystko na wyjebane - chcą się lać niech się leją Smile Szkoda że mecze są bez przyjezdnych, ale po tym co zobaczyłem to się nie dziwie - pozabijali by się na bank.


Filmików jest pełno, polecam jeden, ale żeby poczuć klimat tego meczu trzeba go oglądnąć od deski do deski bez przewijania:
https://www.youtube.com/watch?v=BGt0edvO...verified=1


"pozdrawiam obieżyświatów na hardkorze"



Urodzić się biało-czerownym...

the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
18-05-2017, 13:31 #215
Maturowicze!Jakby ktoś na poprawce z Polskiego miał temat "Grecja-kolebką cywilizacji europejskiej .", to wystar3 kopiuj i wklej.

ŚWIEŻO MALOWANE



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
19-05-2017, 00:10 #216
Relacja podobnie jak mecz konkretna!
Jakbyś jeszcze coś o ostatnich derbach Aten napisał,bo na samolot się spieszyłem i nie zdążyłem kupić TMK+ Wink



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”

leszeczek
Liczba postów:11,513 Reputacja: 1,176
19-05-2017, 10:56 #217
"Stary gość około 50 lat" "stary siwy..."
DziękiSmile
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2017, 16:44 przez leszeczek.



"dopóki nie było internetu, nie zdawałem sobie sprawy z tego ilu na świecie jest idiotów" S.Lem

Skrajność poglądów jest gorsza od głupoty

the Painter
Liczba postów:1,579 Reputacja: 329
19-05-2017, 13:48 #218
Bitwa na mostku-epic. Godna jakiegoś homeryckiego opisu. Wspomniany czarnuch w niebieskiej bejsbolówce, konkret.

ŚWIEŻO MALOWANE



"Jak jeździłeś w latach 90tych na Wisłę, to nie zastanawiałeś się czy żydy będą stały, tylko gdzie i ilu.Zresztą były takie miejscówy gdzie obstawiać można było w ciemno."
K.net

biało-czerwony
Liczba postów:116 Reputacja: 12
19-05-2017, 18:29 #219
No możnaby przeanalizować filmiki z imprezy i zrelacjonować wszystko tak jak się opisuje mecze akcja po akcji Smile
Nagrałem 22 min awantury i niestety klękła mi bateria... O dziwo z 10.000 kibiców byłem JEDYNYM na całej trybunie co to nagrywał !!! W tych czasach w normalnym kraju trafiłby się pewnie JEDEN co NIE nagrywa Big Grin

Derbów Aten nie ma co opisywać, bo nic aż tak ciekawego się nie działo, a relacja będzie w TMK+ za miesiąc!



Urodzić się biało-czerownym...

Żarko
Liczba postów:1,410 Reputacja: 129
20-05-2017, 01:02 #220
Mi to cały czas teraz chodzi po głowie ta flaga co wyglądała na stuletniąWink



„Nigdy nie poddawaj się, nigdy nie rezygnuj wbrew temu co dzieje się wokół ciebie. Musisz zawsze iść drogą, którą wybrałeś i zawsze wierzyć, że kiedyś i dla ciebie zaświeci słońce.”






Skocz do: