Witaj! Logowanie Rejestracja
Siły Zbrojne - wątek wojskowy/militarny



gargamel9998
Liczba postów:6,627 Reputacja: 670
23-04-2017, 12:17 #681
Białoruski generał: jeśli Litwa powtórnie naruszy naszą przestrzeń powietrzną, użyjemy siły: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bialorus...my/nt4220p

Białoruś ostrzega, że użyje siły, jeśli przypadki naruszania przestrzeni powietrznej przez litewskie samoloty będą się powtarzać. Poinformował o tym dowódca wojsk lotniczych i obrony przeciwlotniczej Białorusi po incydencie z udziałem cywilnej awionetki.

Generał Aleh Dwigalou powiedział, że 19 kwietnia białoruskie radary zauważyły lekki samolot w okolicach Wilna, który kierował się w stronę białoruskiej granicy. Białoruskie wojska obrony przeciwlotniczej poinformowały stronę litewską o możliwym naruszeniu granicy państwowej. Jednak samolot kontynuował lot i wleciał w białoruską przestrzeń powietrzną, przeleciał 8 kilometrów i potem zawrócił. Jego lot był kontrolowany przez białoruską obronę przeciwlotniczą. - Należy uwzględnić fakt, że naruszenie przestrzeni powietrznej miało miejsce w pobliżu budowy naszej elektrowni atomowej - zaznaczył generał.

Aleh Dwihalou poinformował, że samolot został zidentyfikowany jako maszyna cywilna i białoruska obrona powietrzna nie podjęła wobec niego działań siłowych. -Wojsk lotnicze i obrony przeciwlotniczej -jeśli takie przypadki będą się powtarzać - będą zmuszone zastosować również siłowe środki oddziaływania - dodał Dwihalou. Białoruski generał wyraził nadzieję, że dany incydent był wynikiem nieświadomego błędu pilota, a nie zaplanowaną akcją i strona litewska to potwierdzi.

Wcześniej białoruski MSZ złożył oficjalną notę protestacyjną na ręce ambasadora Litwy Andriusa Pulokasa. Władze w Mińsku oczekują od Wilna wyjaśnień w sprawie tego incydentu.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"


hank
Liczba postów:7,510 Reputacja: 1,598
Wczoraj, 09:47 #682
Demonstracja irańskiego "niewidzialnego" myśliwca
[Obrazek: 1d3581c98ba4b78015934ad7ecf31623.jpeg]
Iran po raz kolejny zademonstrował myśliwiec Qaher F-313, samolot wykonany rzekomo w technologii stealth, opracowany przez firmę Iranian Helicopter Support and Renewal Company. Ceremonia miała miejsce w obecności grona wysokich rangą urzędników rządowych i przedstawicieli generalicji.
W czasie pokazu samolot F-313 nie wzbił się w powietrze, kołował jedynie po pasie startowym. Poprzedni pokaz maszyny miał miejsce w 2013 r. wówczas była to jedynie demonstracja statyczna. Wersja maszyny pokazana obecnie różni się zdecydowanie od tej pokazywanej cztery lata temu. Eksperci wskazywali wówczas, że prezentowany samolot jest najprawdopodobniej jedynie makietą - miały na to wskazywać rozmiary uniemożliwiające pilotowanie samolotu przez człowieka i ogólne rozwiązania techniczne, nie pozwalające na jego normalną eksploatację.
Pokazany 20 kwietnia samolot był zdecydowanie bardziej realistyczny, nadal jednak pewne elementy projektu - zwłaszcza niewielka powierzchnia skrzydeł i rozmiary wlotów powietrza do silników - wskazują, że nie jest on jeszcze zdolny do lotu. Jeden z amerykańskich ekspertów zauważył również, że wartość ciśnienia podana na oponach jest kilkukrotnie niższa od ciśnienia w oponach amerykańskich samolotów podobnej wielkości, co może wskazywać na zdecydowanie mniejszą masę samolotu - związaną najprawdopodobniej z pozbawieniem demonstratora jakiegokolwiek wyposażenia, poza tym niezbędnym do pokazu.

za http://www.defence24.pl/583923,demonstra...o-mysliwca



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:6,627 Reputacja: 670
Wczoraj, 09:51 #683
Na wyposażenie armii Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO) trafiło prawie tysiąc markerów RGB polskiego producenta oświetlenia przenośnego. Mają służyć przede wszystkim żołnierzom sił specjalnych - podano w komunikacie producenta.
Markery RGB, które dostarczyła wrocławska firma Mactronic, to niewielkie urządzenia służące lokalizacji żołnierzy na polu walki. Sprzęt wybierany jest głównie przez wojskowe pododdziały specjalne, bo pozwala rozróżniać własnych żołnierzy od przeciwników, co m.in. zapobiega wystąpieniu "friendly fire", czyli omyłkowemu ostrzelaniu sojusznika.

Emitują standardowe kolory: czerwony, zielony, niebieski i biały, ale także widoczną w noktowizji podczerwień.

"To niezwykle ważne w przypadku pododdziałów specjalnych, które około 70 proc. swojej pracy wykonują wykorzystując naturalne wsparcie, jakim jest osłona nocy" - powiedział cytowany w komunikacie Andrzej Wojtusik, starszy chorąży sztabowy rezerwy, były komendant Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych i pomocnik Dowódcy Wojsk Lądowych ds. podoficerów.

Markery mają różne możliwości mocowania – mogą trafić na hełm, mundur, a nawet broń żołnierza dzięki specjalnie zaprojektowanym uchwytom i rzepom. Urządzenia działają w kilku trybach - emitują światło ciągłe, a także wolno i szybko migające światło stroboskopowe - co ma duże znaczenie dla sposobu dowodzenia oddziałami.

"Dzięki temu można oznaczyć w różny sposób nawet trzy zespoły bojowe, co pozwala lepiej widzieć rozlokowanie sił armii i stanowi istotne wsparcie w procesie dowodzenia" - ocenił Wojtusik.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

gargamel9998
Liczba postów:6,627 Reputacja: 670
Wczoraj, 17:38 #684
Ambitne plany rozbudowy tajwańskiej marynarki wojennej w oparciu o rodzimy przemysł stoczniowy nie kończą się na okrętach podwodnych. Wyspiarskie państwo chce zbudować własnymi siłami także okręty desantowe-doki.

Według medialnych doniesień tajwańska marynarka wojenna wystosowała 12 kwietnia zapytanie ofertowe do lokalnych stoczni. Przetarg ma zostać zamknięty 10 maja i zakończyć się przyznaniem wartego 207 milionów dolarów kontraktu na budowę dwóch jednostek. Okręty mają podnieść banderę w 2021.

Wymagania mówią o jednostkach o wyporności około 10 tysięcy ton, długości 153 metrów i osiągającej prędkość 21 węzłów. Do samoobrony przewidziano uzbrojenie w postaci armaty kalibru 76 milimetrów, niesprecyzowanej liczby zestawów obrony bezpośredniej Phalanx i wyrzutni pocisków przeciwlotniczych TC-2N. Brakuje informacji o ładowności okrętów, mówi się o wykorzystaniu różnych środków transportu oddziałów na brzeg, w tym transporterów AAV-7. Jednostki mają mieć duże lądowisko dla śmigłowców, ale będą pozbawione hangaru.

Obecnie tajwańska marynarka wojenna posiada dwa okręty desantowe typu Newport oraz jeden okręt desantowy-dok typu Anchorage. Wszystkie trzy jednostki powstały na przełomie lat 60. i 70., i zostały przekazane w ramach amerykańskiej pomocy wojskowej w latach 90.
Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 17:38 przez gargamel9998.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

ian thorpe
Liczba postów:12,521 Reputacja: 1,475
Wczoraj, 22:43 #685
Gargamel, a Ty tak wszystko musisz wklejać ? Już rozumiem marynarkę Tajwanu, chociaż też nie, ale z info o kobietach w Japonii do piechoty, to tak trochę poszedłeś już po bandzie. Trochę przesiewaj te informacje, bo tak to trochę jest wiesz...bez sensu. Uganda, Maroko itd...
Na świecie się gotuje, Polska, miejsca zapalne, nasi wrogowie i przyjaciele.

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podjął decyzję o przyspieszeniu budowy struktur WOT w województwach śląskim i wielkopolskim. Dowództwa brygad WOT i pierwsze pododdziały zostaną sformowane w 2018 roku, rok wcześniej niż planowano.

http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artyku...017-04-24/



JESTEM DUMNY Z BYCIA POLAKIEM !
Biorę przykład z elegancji dyktatora Kaczyńskiego. O Wałęsie: "wielki deficyt intelektualny". A mógł był powiedzieć po prostu, że uważa go za kretyna. Dlatego idąc za jego myślą,  nie z każdym będę polemizował.

gargamel9998
Liczba postów:6,627 Reputacja: 670
9 godzin(y) temu #686
Ianie: Jak się bawić, to się bawić Smile, cytując klasyka "tak juz po prostu mam' Smile


ORP „Kormoran” przed ostatnimi badaniami: http://www.polska-zbrojna.pl/home/articl...-badaniami

Próby morskie nowoczesnego niszczyciela min ORP „Kormoran” dobiegły końca. Tymczasowa załoga sprawdzała m.in. zdolności manewrowe jednostki. – Okręt jest w pełni sprawny. W każdej chwili możemy przekazać go wojsku – zapewniają stoczniowcy. Zanim to nastąpi, jednostka musi jeszcze przejść państwowe badania kwalifikacyjne. Najpewniej ruszą one w maju.

Testy okrętu trwały od lipca ubiegłego roku. Prowadzili je fachowcy zatrudnieni przez stocznię Remontowa Shipbuilding w Gdańsku. – Badania wstępne właśnie dobiegły końca. Stosowne orzeczenie wysłaliśmy do Regionalnego Przedstawicielstwa Wojskowego. Z kolei w Inspektoracie Uzbrojenia MON zgłosiliśmy gotowość przystąpienia do państwowych badań kwalifikacyjnych – informuje Bartłomiej Pomierski, dyrektor ds. projektów specjalnych w gdańskiej stoczni. To już ostatni etap przed wprowadzeniem okrętu do służby.

Podczas prób morskich tymczasowa cywilna załoga sprawdzała działanie okrętowych systemów. Stoczniowcy testowali między innymi działanie siłowni ORP „Kormoran”, jego zdolności manewrowe, radary, kompasy, światła i mapy nawigacyjne. Do morza były spuszczane podwodne pojazdy, a niszczyciel min współpracował ze śmigłowcem. – Okręt okazał się w pełni sprawny. W każdej chwili możemy przekazać go armii – przyznaje dyrektor Pomierski. Zanim to jednak nastąpi, okręt musi zostać gruntownie przetestowany przez wojsko. – Przez ostatnie miesiące stoczniowcy skupiali się na działaniu poszczególnych urządzeń. Teraz okręt zostanie sprawdzony jako całość, jeden organizm – podkreśla kmdr por. Piotr Sikora, dowódca 13 Dywizjonu Trałowców, w którego skład wejdzie ORP „Kormoran”. – Członkowie komisji powołanej przez Inspektorat Uzbrojenia przyjrzą się na przykład, czy poszczególne systemy mogą działać w tym samym czasie i czy wzajemnie się nie zakłócają – dodaje.

W budowie i testach okrętu od samego początku biorą udział marynarze z jego stałej załogi. Będą oni obecni na pokładzie także podczas badań kwalifikacyjnych. – Niewykluczone, że to właśnie oni przeprowadzą strzelania techniczne z okrętowej armaty i wielkokalibrowych karabinów maszynowych – mówi kmdr por. Sikora. Udział samego dywizjonu w testach na tym się nie zakończy. – „Kormoranowi” na pewno będzie asystował inny okręt, z którym przećwiczy on choćby procedury łączności – zaznacza kmdr por. Sikora. Na szczegóły trzeba będzie jednak trochę zaczekać. – Jesteśmy na etapie ostatnich ustaleń – informuje płk Sławomir Lewandowski z Inspektoratu Uzbrojenia. Badania kwalifikacyjne powinny się rozpocząć w maju. – Wszystko wskazuje na to, że okręt wejdzie do służby podczas święta marynarki wojennej, czyli pod koniec czerwca – zapowiada płk Lewandowski.

Historia ORP „Kormoran” sięga 2013 roku. Wówczas to resort obrony podpisał umowę z konsorcjum, na czele którego stanęła Remontowa Shipbuilding (dawna Stocznia Północna). Kontrakt opiewał na kwotę 1,2 miliarda złotych i przewidywał wybudowanie trzech nowoczesnych niszczycieli min. ORP „Kormoran” jest już na ukończeniu, budowa kolejnych dwóch okrętów – ORP „Albatros” i ORP „Mewa” – będzie mogła ruszyć dopiero po pomyślnym rozliczeniu kolejnych etapów prac związanych z pierwszą jednostką.

Okręty będą służyć do poszukiwania, klasyfikacji, niszczenia, a także stawiania min morskich. Będą osłaniać inne jednostki podczas przejścia morzem oraz pilnować kluczowych szlaków żeglugowych. Dzięki nim polska marynarka podtrzyma zdolność do udziału w misjach Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO.

ORP „Kormoran” to jednostka prototypowa. Jej kadłub został zbudowany ze stali amagnetycznej. Takie rozwiązanie jest nieocenione podczas operacji bojowych, zmniejsza bowiem ryzyko detonacji min, które uaktywniają się pod wpływem pola magnetycznego.

Okręt ma długość 58,5 metra, szerokość przekraczającą 10 metrów i wyporność 830 ton. Jego uzbrojenie stanowi 23-milimetrowa armata Wróbel II, która później zostanie zastąpiona przez armatę kalibru 35 mm, a także trzy wielkokalibrowe karabiny maszynowe 12,7 mm oraz trzy wyrzutnie rakiet Grom. Jednostka została wyposażona w system zarządzania walką SCOT-M. Do walki z minami posłużą sonary oraz cztery typy pojazdów podwodnych: Saab Double Eagle Mark III, Kongsberg Hugin, Morświn oraz Głuptaki w dwóch wersjach – inspekcyjnej i bojowej. Pojazdy pierwszego typu służą do identyfikacji niebezpiecznych znalezisk, drugiego zaś w razie potrzeby mogą się same zdetonować, unieszkodliwiając minę.

http://pzdata.cdn.aikelo.com/pzdata2/Images/52570



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:7,510 Reputacja: 1,598
7 godzin(y) temu #687
Samoloty piątej generacji - najnowocześniejsze myśliwce warte miliony dolarów .
Ich opracowanie kosztują podatników miliardy dolarów, a koszt najdroższej maszyny to - bagatela - 1,2 miliarda złotych za sztukę. Mowa oczywiście o samolotach piątej generacji, które mają dać ich użytkownikom przewagę w powietrzu i względne bezpieczeństwo w kolejnych dziesięcioleciach. Poznajcie te niesamowite konstrukcje i ich użytkowników. Jedną z tych maszyn być może będzie wykorzystywać także nasz kraj.
[Obrazek: 5K3ktkpTURBXy82YzFlMTc5YWY2ZWQ5YTY1MzVjY...MFzQMgzQHC]
O samolotach piątej generacji pisaliśmy już wielokrotnie. Poniżej, w dużym skrócie obrazujemy najważniejsze cechy wyróżniające te maszyny na tle konkurentów czwartej generacji:
- Ograniczona zdolność do wykrycia przez radary przeciwnika (tzw. cechy "Stealth", błędnie określane czasami jako "niewidzialnością dla radarów");
- Zdolność do wykonywania różnych zadań (cechy samolotu wielozadaniowego);
- Nowoczesna awionika (czyli elektronika pokładowa) - przede wszystkim nowoczesne, aktywne radary fazowe dalekiego zasięgu, systemy wykrywania w podczerwieni, systemy wymiany informacji w powietrzu czy systemy orientacji w przestrzeni dla pilota;
- Współpraca z najnowocześniejszym uzbrojeniem precyzyjnego rażenia;
- Cechy wysokiej manewrowości.
Te wszystkie cechy (a w szczególności systemy elektroniczne) sprawiają, że samoloty piątej generacji bywają nawet kilkukrotnie droższe od produkowanych równolegle samolotów czwartej generacji (np. F-16 wykorzystywanego przez Siły Powietrzne RP).
Listę otwiera pierwszy i zarazem najdroższy samolot piątej generacji. Amerykański "Raptor" do służby wszedł w 1997 roku, jest więc już konstrukcją dojrzałą. Uznawany jest, za najlepszy myśliwiec przewagi powietrznej świata, który ma zapewnić USA dominację w powietrzu przez następne dziesięciolecia. Szacunkowy koszt wyprodukowania jednej sztuki (produkcje przerwano w 2011 roku, z możliwością szybkiego wznowienia) to od 250-350 mln dolarów za sztukę. Dzięki dwóm, odrzutowym silnikom z dopalaczem jest w stanie osiągnąć prędkość nawet 2400 km/h. Skuteczny zasięg amerykańskiego super myśliwca to nawet 3200 km. Przewagę w powietrzu zapewnić ma mu 20 mm działko pokładowe M61A2 Vulcan i zestaw pocisków powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM oraz AIM-9 Sidewinder wraz z bardzo dobrym radarem AN/APG-77 zdolnym dostrzec przeciwnika z nawet 400 km.
Amerykanie wyprodukowali do tej pory 195 maszyn, z czego 187 przeznaczonych jest do czynnej służby. Koszt całego programu F-22 pochłonął prawie 67 miliardów dolarów, przy jednostkowej cenie szacowanej dziś nawet na 350 milionów dolarów. Co najmniej pięć maszyn uległo do tej pory zniszczeniu w skutek błędów pilotów lub usterek technicznych.
Samolot F-35 to odważna próba stworzenia uniwersalnego, wielozadaniowego produktu, który spełnić ma wymagania wszystkich wojsk amerykańskich sił zbrojnych. Zmęczeni wydawaniem miliardów dolarów na kolejne programy projektowania i budowania samolotów różnych typów, amerykańscy stratedzy postawili na jeden, drogi program, który ma zastąpić wiele innych. W ten sposób powstała maszyna, która docelowo ma "odesłać na emeryturę" wiele innych samolotów bojowych latających z amerykańską gwiazdą na skrzydle. Samolot F-35 ma zastąpić (lub już zastąpił) m.in A-10, F-16, Harriera, F/A-18. Dostępne są trzy główne warianty tej maszyny - F-35A (typowy myśliwiec wielozadaniowy), F-35B (zdolny do wykonania krótkiego startu i lądowania np. z lotniskowca) i w końcu F-35C, który ma możliwość pionowego startu i lądowania. Jest jeszcze specjalna wersja F-35I, dostępna dla Izraela, którą odróżnia część elektroniki zastosowanej wewnątrz.
Amerykanie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że stawiając na jeden samolot produkowany w kilku wariantach muszą sprawić, by była to konstrukcja możliwie nowoczesna dziś. Ma być przecież podstawą amerykańskich sił lotniczych przez co najmniej 50 kolejnych lat. Produkt Lockeeda jest więc myśliwcem 5-tej generacji pełną gębą. Na jego pokładzie znajduje się nowoczesny radar AESA dalekiego zasięgu, optoelektroniczne systemy samoobrony i wiele innych, supernowoczesnych systemów awioniki.
Do tej pory wyprodukowano około 200 sztuk tej uniwersalnej broni. Szacunkowy koszt całego programu budowy liczony do 2070 roku do nawet 1,5 tryliona dolarów. W programie rozwoju uczestniczy kilka krajów: Wielka Brytania, Włochy, Holandia, Australia, Dania, Kanada, Norwegia, Turcja, Izrael i Singapur. To pozwoliło rozbić część ogromnych kosztów, a w zamian zaoferować "udziałowcom" możliwość zakupu tego supernowoczesnego myśliwca. Cena jednej sztuki jest dziś szacowana na 90-150 milionów dolarów. Szacuje się, że zapotrzebowanie na różne wersje F-35 na przestrzeni kolejnych 50 lat może dotyczyć nawet 3000 sztuk. Głośno mówi się o tym, że za kilka lat Lockheed Martin będzie sprzedawał je także krajom, które nie uczestniczyły w programie jego rozwoju. Oprócz fortuny jest do tego jeszcze potrzebna prawdziwa fortuna. Powtarzane czasem plotki mówią o tym, że w przeciągu kolejnych kilkunastu lat zakupem F-35 zainteresowane mogą być nasze Siły Powietrzne.

Prawdziwą dumą rosyjskiego lotnictwa może być samolot Suchoj PAK FA (oznaczany również jako T-50). To maszyna, która ma być godnym rywalem amerykańskich maszyn F-22 Raptor i F-35. Choć eksperci wspominają, że samolot naszego północnego sąsiada w ogólnym rozrachunku raczej stoi za amerykańskimi maszynami, to często podkreśla się niektóre unikatowe rozwiązania. PAK FA jest zdolny do osiągania prędkości naddźwiękowej bez użycia dopalacza (supercruise), co jest bardzo ważne w przypadku maszyn wykorzystujących technologię stealth, ponieważ użycie dopalacza zwiększa oprócz zużycia paliwa także sygnaturę cieplną myśliwca, co czyni go łatwym celem dla rakiet naprowadzanych na źródło ciepła.
Suchoj T50 będzie pierwszym myśliwcem piątej generacji na wyposażeniu rosyjskiej armii. Zastąpi on świetne, ale słabo przystające do realiów współczesnego pola walki maszyny MiG-29 oraz Su-27. Pierwsze dostawy T-50 dla rosyjskiej armii mają ruszyć w 2016 roku. Maszyną tą zainteresowanych jest wiele potencjalnych klientów, w tym m.in. Indie, które dość blisko współpracują z Rosją i według plotek są zainteresowane zakupem nawet setki takich samolotów.
Program rozwoju T-50 kosztował do tej pory rosyjskiego podatnika niemal 11 mld dolarów. Cena jednej sztuki ma nie przekroczyć 80 mln dolarów. To prawie dwa razy mniej, niż cena jednego F-22 Raptor.

Shenyang J-31 to ciekawa, choć wciąż prototypowa konstrukcja. Póki co zbudowano trzy latające jej prototypy. Znane są jedynie przybliżone możliwości tej maszyny. Ponoć ma moc rozpędzić się do nawet 2200 km/h, a jej zasięg maksymalny wynieść ma 1250 km (stosunkowo niewiele, w porównaniu do innych samolotów piątej generacji). Jej możliwości bojowe podobnie jak wyposażenie awioniczne są póki co większą lub mniejszą niewiadomą. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Chiny mocno inwestują także w Chengdu J-20. Trudno się spodziewać, aby ten kraj chciał rozwijać dwa bardzo drogie programy naraz. Istnieje więc spora szansa na to, że J-31 nie wejdzie do szerszej produkcji. Według plotek, rozwiązaniem tego problemu ma być oferowanie Shenyanga J-31 głównie na eksport.
Chengdu J-20 to efekt chińskiego, tajnego programu "J-XX" w ramach którego powstać miał nowoczesny, trudnowykrywalny dla radarów i stosunkowo tani myśliwiec. Jest zbudowany na podstawie układu aerodynamicznego "kaczki", tj. ze sterem wysokości znajdującym się przed głównymi skrzydłami samolotu, które wykonane są w układzie delta. Sekcja usterzenia tylnego ogranicza się dwóch stateczników pionowych ze sterem kierunku. Między statecznikami znajdują się dwie regulowane dysze, które wypluwają gorące gazy w jednym kierunku (nie ma więc tutaj znanego, chociażby z F-22 wektorowanego ciągu). Niemniej jednak widać, że biuro projektowe Chengdu Aerospace Corporation tworząc J-20, dużą wagę przykładało do manewrowości odrzutowca.
Nie jest znana cena jednej sztuki myśliwca J-20. Hermetyczny schemat funkcjonowania ludowego kraju sprawia, że informacje tego typu rzadko wychodzą na zewnątrz. Według różnych analiz i opinii zachodnich ekspertów samolot taki mógłby kosztować między 70–110 milionów dolarów (to od 1,5 do 2 razy mniej niż w przypadku F-22 i mniej więcej tyle, ile wynosi koszt jednej sztuki F-35). Wiadomo, że do 2018 roku planowano pozyskać 36 samolotów tego typu, a w dalszej perspektywie nawet kilkaset. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju Sił Powietrznych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej i konieczności wymiany w przyszłości wielu starszych maszyn (m.in. Chengdu J-7, czyli chińskiej kopii MiGa-21) można spodziewać się, że Chengdu J-20 będzie wraz z myśliwcem wielozadaniowym Chengdu J-10 i J-11 stanowić o sile chińskiego lotnictwa przez kolejne lata.

Myśliwiec Mitsubishi F-3 (jego prototyp znany jest jako X-2 Shinshin) to myśliwiec przewagi powietrznej, który w ciągu kilkunastu kolejnych lat ma wejść na wyposażenie japońskich sił powietrznych. Dlaczego przedstawiciele Kraju Kwitnącej Wiśni postawili na produkcję nowego myśliwca piątej generacji, skoro uczestniczą w programie budowy F-35? Początkowo japońscy oficjele chcieli zakupić od USA F-22, jednak zgody na to nie wyraził kongres. Zdenerwowani Japończycy zamiast poprzestać na zakupie wielozadaniowych odrzutowców F-35 postanowili więc sami stworzyć samolot przewagi powietrznej piątej generacji. W ten sposób powstał X-2, który docelowo ma zostać przemianowany na F-3. Swój pierwszy lot odbył równy rok temu i wciąż jest w fazie testów. Wiadomo jednak, że jego zasięg docelowy ma wynieść nie mniej niż 2900 km a prędkość maksymalna wynieść nawet 2450 km/h. Na pokładzie nie zabraknie nowoczesnej elektroniki produkcji japońskiej (w tym m.in. nowoczesny aktywny radar fazowy AESA, systemy elektronicznego zakłócania ECM i wiele innych). Projekt ma być rozwijany jeszcze przez co najmniej kilka lat. Ostatnio pojawiły się głosy, że jego wejście do produkcji ma być przesunięte nawet do 2025 roku. Wówczas konstrukcja przystosowana do możliwości przyszłych samolotów szóstej generacji uwzględniających większy wpływ autonomicznych systemów sterowania (w tym myśliwców w pełni autonomicznych, bez pilota na pokładzie).
Irański pomysł na samolot charakteryzujący się cechami "stealth" budzi wiele wątpliwości. Pierwsze pogłoski o powstaniu tego samolotu datuje się na okolice 2011 roku. Wówczas wydawało się, że są to jedynie fantazje irańskiego przemysłu lotniczego i jego oficjeli. Od kilku miesięcy o F-313 jest jednak znacznie głośniej, a to za sprawą niedawnych testów kołowania pierwszego egzemplarza testowego.

Czy F-313 to tylko propagandowa wydmuszka? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Z jednej strony nietypowe kształty skrzydeł F-313 czy zdjęcia z awioniką rodem z niewielkich samolotów turystycznych sugerują, że to tylko dumnie wyglądająca makieta. Z drugiej strony, wiele prototypów na bardzo początkowym etapie produkcji wygląda dalece inaczej względem końcowego produktu. Odpowiedź na to pytanie może przybliżyć pierwszy lot maszyny, który według niektórych źródeł ma odbyć się w ciągu dwóch lat. Wtedy poznamy zapewne więcej szczegółów dotyczących tej konstrukcji i programu jej rozwoju.

Kilka krajów przerażona ogromnymi kosztami i czasami powstawania samolotów piątej generacji podeszła do koncepcji budowy nowych samolotów nieco inaczej. Zamiast koncentrować się na wydawaniu miliardów i rozwijania nowych projektów ulepszają dotychczasowe. To koncepcja zwana potocznie "myśliwcami 4++". Różnica między nimi to przede wszystkim brak, lub tylko nieznaczne rozwijanie cech ograniczonej wykrywalności przez radary przeciwnika. Samoloty "4++" charakteryzują się znacznie lepszymi radarami, czujnikami termowizyjnymi i resztą pokładowej elektroniki. To zdecydowanie ogranicza końcowe koszty i sprawia, że znacznie lepsze (choć nie najlepsze) maszyny dostępne są dla znacznie szerszego grona obiorców.
Zainteresowanie takim rozwiązaniem widać m.in ze strony Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które we współpracy z Rosją mają stworzyć samolot bazujący na MiGu-29. Podobne podejście prezentują przedstawiciele Korei Południowej, choć nie jest jeszcze jasne na jakiej platformie bazować ma ich samolot. Warto dodać, że sami Rosjanie mimo inwestycji w myśliwiec PAK FA Suchoj T-50 podjęli podobną decyzję. Postanowili oni w oparciu o doświadczenia zebrane przy produkcji i eksploatacji MiGa-29 i Su-27 zbudować ich następcę generacji "4++" - Su-35. Koszt jednej takiej maszyny to zaledwie 40-70 milionów dolarów. Za cenę jednego, amerykańskiego F-35 Rosjanie będą mogli więc zbudować nawet 4 egzemplarze Su-35, który ma tylko nieznacznie ustępować zachodniej maszynie.



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: