Witaj! Logowanie Rejestracja
Siły Zbrojne - wątek militarny



hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
17-04-2017, 12:26 #661
Niemcy: 100 „nowych” Leopardów jeszcze przed wyborami?
[Obrazek: 1afd20be3d92e4a5fa0a3fa4304bc420.jpeg]
Władze Niemiec zakończyły negocjacje w sprawie kontraktu, pozwalającego na przywrócenie do służby i modernizację łącznie około 100 czołgów Leopard 2 - donoszą media. Oznacza to prawdopodobnie, że przygotowywana od 2015 roku umowa będzie mogła zostać zawarta jeszcze przed wyborami parlamentarnymi.
Jak donosi agencja DPA powołując się na Bild am Sonntag, w Niemczech zakończyły się negocjacje dotyczące umowy, pozwalającej na przywrócenie do służby i modernizację setki czołgów Leopard 2. Po zrealizowaniu kontraktu Bundeswehra będzie mogła dysponować około 328 pojazdami tego typu. 
[Obrazek: a3a5f48e3a47a402a7e5827038048efa.jpeg]
Przed sygnowaniem kontraktu konieczne będzie jeszcze zatwierdzenie umowy przez Bundestag. Plan zwiększenia liczby czołgów cieszy się poparciem koalicyjnych partii CDU/CSU i SPD. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen sygnalizowała, że resort jest gotowy do rozpoczęcia realizacji kontraktu, ale muszą jeszcze zostać zamknięte wewnętrzne ustalenia przemysłu. Podobną deklarację von der Leyen złożyła w lutym br., wzywając przemysł do odrobienia „wewnętrznej pracy domowej”.
Zgodnie z założeniami umowy zmodernizowane czołgi mają być dostarczane armii do 2023 roku. Wiadomo, że większość z nich będzie musiała zostać odkupiona od przemysłu (koncern KMW) i następnie zmodernizowana. Bazę dla dużej części programu stanowić będą czołgi w standardzie porównywalnym do Leoparda 2A4, gdyż nie udało się znaleźć odpowiedniej liczby pojazdów w nowszych wariantach.
Leopardy będą modernizowane do standardu 2A7V (Verbessert). W stosunku do wersji 2A7, która otrzymała dodatkowe opancerzenie, system zarządzania polem walki IFIS, pomocniczą jednostkę napędową, termowizory ATTICA, kamuflaż wielospektralny czy zdolność do użycia programowalnej amunicji DM-11, czołgi w wersji 2A7V będą też dysponować zmodernizowaną armatą L55A1 dostosowaną do opracowywanej amunicji przeciwpancernej (podkalibrowej) nowej generacji.
Niemcy podjęli decyzję o przywróceniu do służby około 100 czołgów Leopard 2 jeszcze w 2015 roku. Przed wybuchem kryzysu ukraińskiego zakładano, że w Bundeswehrze ma pozostać jedynie około 225 Leopardów, co nie pozwalało na pełne ukompletowanie posiadanych sześciu batalionów pancernych (w tym rezerwowych).
Natomiast na stanie armii pozostawało po dostarczeniu Polsce partii Leopardów 2A5 około 240 czołgów, w większości w wersji 2A6/M, a w niewielkiej liczbie także 2A5 i 2A7. Oprócz tego Bundeswehrę zasilić ma kilkanaście czołgów w wariancie 2A6NL, przekazanych przez armię holenderską. Jak wiadomo, w skład niemieckiego 414 batalionu czołgów, który w ciągu kilku lat ma osiągnąć pełną gotowość bojową (pierwotnie miał być jednostką rezerwową) ma zostać włączona jedna holenderska kompania.
Ewentualne podpisanie kontraktu na modernizację czołgów Leopard 2 planowanych do przywrócenia do służby przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi będzie dużym sukcesem minister obrony Ursuli von der Leyen. Według Bild am Sonntag wartość umowy wynosi około 760 mln euro. Należy jednak zauważyć, że trwający od 2015 roku proces negocjacji był często krytykowany jako przykład opóźnień w programie modernizacji niemieckiej armii. Wskazywał na to np. pełnomocnik Bundestagu ds. obrony Hans-Peter Bartels (z partii SPD), w opublikowanym w styczniu raporcie.
W perspektywie należy spodziewać się dodatkowych zakupów pojazdów wsparcia przez Niemcy – w tym przede wszystkim mostów samobieżnych typu Leguan. Obecnie zakontraktowano tylko siedem takich pojazdów, co nie pozwala na pokrycie pełnych potrzeb Bundeswehry, a posiadane mosty Biber w zasadzie nie są zdolne do obsługi czołgów wersji 2A7. Oprócz tego nie są wykluczone, w dalszej przyszłości, kolejne modernizacje Leopardów, obejmujące na przykład wyposażenie w aktywne systemy ochrony.

za http://www.defence24.pl/580324,niemcy-10...d-wyborami



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy


gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
17-04-2017, 16:45 #662
Królewskie Tajlandzkie Wojska Lądowe zdecydowały się zredukować zamówienie na chińskie czołgi podstawowe VT-4. Powodem jest brak odpowiednich funduszy. Pojawiły się także doniesienia o anulowaniu kontraktu na ukraińskie T-84 Opłot-M.

Zamówienie na czterdzieści dziewięć czołgów złożono w maju ubiegłego roku, ale potrzeby tajlandzkich wojsk lądowych, oceniane na 200 wozów, doprowadziły do zainteresowania kupnem kolejnych egzemplarzy. W pewnym momencie mówiono o zakupie łącznie dziewięćdziesięciu ośmiu VT-4. Apetyty wojskowych zostały jednak powstrzymane przez rząd i brak funduszy. Dowódca wojsk lądowych, generał Chalermchai Sitthisart, poinformował 13 kwietnia, że przyznane fundusze pozwolą na zakup łącznie sześćdziesięciu czołgów.

VT-4 zostaną po równo rozdzielone między 2. i 3. batalion kawalerii, stacjonujące w północno-wschodnich prowincjach Udon Thani i Khon Kean. Zastąpią tam wysłużone czołgi lekkie M41A3.

Przy tej okazji dziennik Bangkok Post poinformował o anulowaniu zamówienia na czterdzieści dziewięć ukraińskich T-84 Opłot-M. Do tej pory uważano, że Ukraina dostarczyła już dwadzieścia pięć wozów, a dalsze losy kontraktu są niepewne. Jednak zdaniem dziennika dostarczono zaledwie dziesięć czołgów, które zostały rozlokowane w bazie w prowincji Prachinburi w centralnej części kraju. Rozsierdzony kolejnymi opóźnieniami Bangkok miał zerwać umowę jeszcze w zeszłym roku.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
18-04-2017, 07:53 #663
Na styku mocarstw. Obrona przeciwlotnicza Syrii: http://www.defence24.pl/580128,na-styku-...ii-analiza



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
18-04-2017, 13:42 #664
Turcja: Czołg Altay do produkcji seryjnej
[Obrazek: 95e33f1b3c5bc7f5469a4235ee9fbfa2.jpeg]
Jak zapowiedział turecki minister obrony Fikri Isik, już w maju br. ruszy seryjna produkcja czołgu Altay. Maszyna przeszła już wszystkie testy, które zakończono ostatecznie pod koniec lutego br. 
Według tureckiego polityka, produkcja czołgu Altay ruszy już w maju (zostanie podjęta decyzja o wprowadzeniu go do produkcji seryjnej). Isik podkreślił, że udało się rozwiązać wszystkie problemy, co pozwoliło na uzyskanie pozytywnych ocen podczas testów prototypu. Ich pomyślne wyniki były jednym z warunków niezbędnych do przyjęcia czołgu na uzbrojenie armii tureckiej.
Podobne deklaracje składała dyrekcja koncernu Otokar, która zapewniała, że prace rozpoczną się już niedługo. Jeszcze na początku kwietnia dyrektor Otokar Serdar Görgüç stwierdził, że po "pomyślnym przejściu prób wykonywanych w ekstremalnych warunkach, jesteśmy, jako projektant, pewni, że Altay będzie jednym z najlepszych seryjnie produkowanych współczesnych czołgów".
Görgüç stwierdził też, że jego koncern gotowy jest nie tylko do produkcji 250 czołgów pierwszej serii tego typu dla armii tureckiej, ale przygotowane są również plany związane z dodatkową produkcją pojazdów dla odbiorców zagranicznych i wozów specjalistycznych opartych o Altay, jak pojazd przeciwminowy, ratowniczy lub przeznaczony do niszczenia umocnień. Jednym z zainteresowanych odbiorców zagranicznych ma być Pakistan, który pierwsze zapytania w tej sprawie skierował jeszcze w styczniu 2016 r. Pierwszy czołg ma trafić na wyposażenie tureckich sił już w 2020 roku.  
[Obrazek: c2687778fd375f7664272786615157ed.jpeg]
Czołg podstawowy Altay stanowi narodowy produkt armii tureckiej, mający zastąpić dotychczas używane starsze konstrukcje zachodnie, takie jak M48/M60 Patton czy Leopard 1. Pojazd posiada masę ok. 65 t i klasyczny układ konstrukcyjny. Czteroosobowa załoga ma siedziska przeciwwybuchowe, opancerzenie jest modułowe i kompozytowe. Główne uzbrojenie stanowi gładkolufowa armata 120-mm/L55 stanowiąca odmianę broni opracowanej przez Rheinmetall, ze sprzężonym karabinem maszynowym 7,62 mm. Ponadto Altay posiada zdalnie sterowane stanowisko km 12,7 mm krajowego przedsiębiorstwa Aselsan.
Podczas spotkania z dziennikarzami minister mówił również o przekazaniu siłom zbrojnym kolejnego, dwudziestego już śmigłowca uderzeniowego T-129 ATAK. Jak zaznaczył, większość znajdującej się na jego wyposażeniu broni produkowana jest w kraju. Maszyna w wariancie T-129B oferowana jest polskim Siłom Zbrojnym w programie wiropłata szturmowego Kruk. 

za http://www.defence24.pl/578994,turcja-cz...i-seryjnej

*********************************************************************************************************************************************************************************
Francja: Nowy pojazd dla sił specjalnych
[Obrazek: 3da1517fc10cd95d5d81ff1168e217ba.jpeg]
Podczas niedawnych targów SOFINS we Francji Renault Trucks Defence (RTD) pokazało prototyp nowego pojazdu Special Forces Light Vehicle (SFLV - Véhicule Léger Forces Spéciales) w układzie 4x4.
Nowy pojazd jest wynikiem podpisanej w styczniu 2016 roku umowy z francuską agencją ds. zamówień obronnych DGA (Direction Générale de l'Armement) na dostawę 443 pojazdów specjalnych, w tym lekkich 240 VLFS (o masie do 5000 kg) i 203 cięższych Heavy Special Forces Vehicle (HSFV - Poids Lourds Force Spéciale o masie do 11000 kg). Zastąpią one w eksploatacji wozy Panhard VPS (Véhicule Patrouille Spéciale) i P4 PATSAS. W lutym RTD dostarczyła pierwszą partię 25 PLFS dla francuskich sił specjalnych, a całość zamówienia ma być zrealizowana do 2024 roku. W przedsięwzięcie zaangażowana będą też firmy Panhard oraz Essonne Sécurité.
Jak podają przedstawiciele producenta SFLV jest obecnie intensywnie testowany w różnym terenie od ponad trzech miesięcy. RTD zbuduje jeszcze jeden pojazd prototypowy oraz cztery przed-seryjne, które zostaną przekazane do badań kwalifikacyjnych dla DGA. Zgodnie z przyjętym harmonogramem prac do końca roku ma powstać docelowy wariant pojazdu, zaakceptowany przez wojsko.
SFLV ma masę własną 2900 kg i DMC 4000 kg (ładowność 900 kg z 200 kg zapasem konstrukcyjnym). Jego załogę stanowić będzie do pięciu operatorów sił specjalnych (dowódca i kierowca wozu z przodu oraz do trzech żołnierzy z tyłu). Zajmować będą oni miejsca w fotelach redukujących skutki wybuchu miny czy innego ładunku pod dnem wozu i wyposażonych w wielopunktowe pasy bezpieczeństwa.
Pojazd napędza wysokoprężny silnik Sofim firmy Iveco o mocy 200 KM, sprzężony ze skrzynią biegów firmy Mercedes (podobnej do tej z VBL). Dużą mobilność w terenie dają też m.in. wysoki prześwit, skok zwieszenia i koła o dużej średnicy.
Samo nadwozie jest zupełnie nową koncepcją o otwartej architekturze, zbudowaną w technologii struktury rurowej z dodatkowym korpusem i zamontowanymi do niej elementami wyposażenia. Pojazd nie ma szyby przedniej ani drzwi bocznych.
Założeniem konstrukcyjnym było też zapewnienie maksymalnej świadomości sytuacyjnej załodze oraz łatwego dostosowania do transportu różnymi środkami (wymiary i konstrukcja sprawiają, że można za pomocą samolotu C-130H-30 Hercules transportować trzy takie wozy). Pojazd również może być desantowany na paletach z samolotu transportowego lub transportowany na zawiesiu zewnętrznym pod śmigłowcami.
Prototyp został uzbrojony w 12,7 mm wkm zamocowany na okrągłym pierścieniu zapewniającym obrót w zakresie 360o (można w to miejsce zamontować też 40 mm granatnik automatyczny) oraz 7.62 mm km na przednim stanowisku dowódcy wozu.

za http://www.defence24.pl/580514,francja-n...pecjalnych



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
18-04-2017, 19:11 #665
Ministerstwo Obrony Narodowej wydało oświadczenie dotyczące przebiegu kolizji na autostradzie A2, w której uczestniczył samochód wojskowy przewożący I zastępcę Szefa Sztabu Generalnego gen. broni Michała Sikorę.
Jak podaje mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz, rzecznik prasowy MON, do zdarzenia z udziałem pojazdu Żandarmerii Wojskowej przewożącego generała broni Michała Sikorę i samochodu cywilnego marki Audi doszło w poniedziałek 17 kwietnia około godziny 16:45 przed miastem Poznań.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierowca pojazdu wojskowego, chcąc uniknąć uderzenia w pojazdy, które po wcześniejszej kolizji zablokowały drogę, wykonał manewr zmiany pasa ruchu z lewego na prawy i w wyniku tej czynności uderzył w tył pojazdu marki Audi, który poruszał się prawym pasem ruchu.

W następstwie tego manewru, pojazd wojskowy kilkukrotnie obrócił się wzdłuż drogi i zatrzymał na lewym poboczu przy barierach ochronnych. Sprawcą kolizji był kierowca pojazdu wojskowego, dlatego też został ukarany mandatem karnym.

W całym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Nieprawdą jest, że pojazd wojskowy spowodował karambol. Zdarzenie takie miało miejsce na innym odcinku drogi i w innym czasie. Wszelkie sugestie wskazujące, że sprawcą karambolu był pojazd wojskowy nie mają podstaw i są fałszywe - podkreśla mjr Pęzioł-Wójtowicz.

W wielkanocny poniedziałek na autostradzie A2 pomiędzy węzłami Buk i Nowy Tomyśl doszło do serii kolizji i wypadków drogowych. Zginęła jedna osoba, dziewięć zostało rannych, ponad 20 samochodów zostało uszkodzonych. Kilka pojazdów zderzyło się też na obwodnicy autostradowej Poznania.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
19-04-2017, 07:34 #666
Ochrona gruzińskiej przestrzeni powietrznej zostanie wzmocniona - informują władze Gruzji. Jak podają, na mocy porozumienia z władzami Francji, siły zbrojnego tego kraju zostaną wyposażone w nowy system obrony przeciwlotniczej. Nie wiadomo oficjalnie, który system wybrała Gruzja, ale część źródeł wskazuje że będzie to VL MICA oferowana w programie Narew.
Levan Izoria, minister obrony Gruzji, poinformował media, że doszło do podpisania "nowej umowy dot. systemu obrony powietrznej". Ma to być część porozumienia z władzami Francji. W jej ramach Francuzi zapewnią gruzińskim wojskom nie tylko dostawę samego sprzętu, ale również trening, który ma umożliwić jego obsługę. Nie wiadomo jednak jaki system trafi do Gruzji, według części źródeł będzie to zapewne VL MICA.

Władze Gruzji podkreślają, że rozpoczeły już odpowiednie działania, które mają umożliwić zakup francuskiego systemu oraz realizację całej umowy na przestrzeni kolejnych dwóch lat. W tym celu ministerstwo obrony Gruzji będzie musiało m.in. zwiększyć finansowanie. Minister obrony podkreślił wagę porozumienia dla bezpieczeństwa kraju. Przypomnijmy, że system obrony przeciwlotniczej Gruzji został w znacznej części zniszczony w czasie wojny z Rosją w 2008 r.

VL MICA jest systemem pocisków rakietowych MBDA, odpalanych z pionowych wyrzutni i bazujących na rakietach powietrze-powietrze. Są one dostosowane do użycia zarówno na lądzie, jak i na morzu. Pocisk rakietowy VL MICA jest zdolny do zwalczania samolotów i śmigłowców, jak również pocisków manewrujących i pojazdów bezzałogowych na dystansie określanym jako ponad 20 km. Może mieć głowicę samonaprowadzającą termiczną bądź radarową.

Nie jest wykluczone, że nowy system uzupełni Crotale NG, który według doniesień miał zostać zakupiony w 2015 roku. Kontrakt z firmą ThalesRaytheonSystems ze strony gruzińskiej miała wtedy podpisać minister obrony Tina Khidasheli. Minister poinformowała jedynie, że zakupiony „nowoczesny” system obrony powietrznej „zagwarantuje obronę kraju”. Oficjalny komunikat nie ujawniał, tak jak obecnie, nazwy systemu ani żadnych szczegółów. Na zdjęciach udostępnionych dwa lata temu przez gruzińskie ministerstwo obrony widoczne były wyrzutnie pocisków Crotale NG oraz radar Ground Master 200.

W najbliższym czasie Levan Izoria ma spotkać się z ministerem obrony Francji. Razem z Jeanem-Yves Le Drian omówić ma dalsze warunki zakupu.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
19-04-2017, 12:13 #667
Izraelski transporter Eitan ruszył w teren
[Obrazek: 2a841e1d8a88b0246c9ff84dc16dea19.jpeg]
Izraelskie Ministerstwo Obrony i Siły Obrony Izraela niedawno przeprowadziły serię testów nowego kołowego transportera opancerzonego w układzie 8x8 Eitan. Obecnie transporter ten znajduje się na zaawansowanym etapie badań i rozwoju konstrukcji.
Przeprowadzone w różnych ośrodkach na terenie Izraela badania zostały ujawnione przez ministerstwo w postaci filmu z ich przebiegu. Główne testy miały na celu ocenę mobilności taktycznej pojazdu (głównie radzenia sobie w trudnym terenie).
Według izraelskiego ministerstwa obrony docelowa wersja Eitana będzie najbardziej zaawansowanym i chronionym kołowym transporterem opancerzonym na świecie, wyposażonym m.in. w aktywny system obronny Meil ruach (Rafael Trophy) o konstrukcji podobnej do tego używanego na ciężkim gąsienicowym transporterze opancerzonym Namer.
Ideą opracowania Eitana było pozyskanie wysoko mobilnego i modułowego transportera charakteryzującego się przy tym niskimi kosztami i potrzebami eksploatacyjnymi.
Prace nad nowym wozem ujawniono w maju 2015 roku. Eitan (co w języku hebrajskim oznacza Wytrwały) ma mieć masę bojową w granicach 30÷35 tony, niezależne zawieszenie na sprężynach spiralnych (po dwie na każdy wahacz) czy opony Michelina umożliwiające kontynuowanie jazdy po przestrzeleniu. Sam układ transportera składa się z ramy jako wspornika zawieszenia oraz pancernego nadwozia.
Załoga pojazdu to trzy osoby, dowódca, kierowca i działonowy/operator oraz dziewięciu w pełni wyposażonych żołnierzy desantu (wykorzystują oni do opuszczania wozu tylną rampę osłoniętą dwoma wysuniętymi modułami).
Do napędu zastosowano, silnik o mocy 750 KM, co pozwala na osiągnięcie maksymalnej prędkość a na drodze utwardzonej ponad 90 km/h.
Ochrona wozu zapewniona jest przez specjalny system na który składają się zarówno klasyczne pasywne moduły pancerza kombinowanego, jak i elektroniczne systemy pasywno-aktywne. Ocenia się, że minimalny poziom ochrony przedniej strefy pojazdu odpowiada V+ wg STANAG 4569 a pozostałych obszarów IV.
Uzbrojenie wozu w obecnej konfiguracji - transportera opancerzonego, składa się ze zdalnie sterowanego modułu uzbrojenia (ZSMU) Samson Mini z 12,7 mm wkm M2HB i 7.62 mm km FM MAG na obrotnicy wokół włazu dowódcy. Modułowa konstrukcja zapewnia w zależności od wymagań przyszłego odbiorcy zamontowanie różnego uzbrojenia w tym artyleryjskiego (o kalibrze do 120 mm działo/120 mm moździerz) lub rakietowego. Odbierany przez armię izraelską pojazd w wersji BWP zostanie wyposażony w zdalnie sterowany system wieżowy (ZSSW) z 30 lub 40 mm armatą automatyczną, sprzężonym km i wyrzutnią ppk.
Innowacyjne w wozie będą zapewne rozwiania dotyczące pozyskiwania, analizy i przekazywania danych w dużej mierze oparte o najnowsze rozwiązania systemów optoelektronicznych i rozbudowaną architekturę elektroniczną. Transporter będzie dostosowany do działania na sieciocentrycznym polu walki. Założenia wskazują na wyposażenie go w systemy zwiększające świadomość sytuacyjną przewożonych żołnierzy desantu oraz układy wspierające ich działanie (system Cajad czy IronVision).
Produkcja seryjna transportera według obecnych planów ma ruszyć w 2020 roku.

za http://www.defence24.pl/578180,izraelski...eren-wideo



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
19-04-2017, 13:25 #668
Siły zbrojne Ugandy ogłosiły zamiar wycofania swoich oddziałów z terenu Republiki Środkowoafrykańskiej. Odwrót ma się zakończyć do maja przyszłego roku, ale dokładny plan nie został ujawniony.

Decyzja rządu w Kampali ma związek z ogłoszonym przez Stany Zjednoczone zakończeniem operacji mającej na celu pokonanie Armii Bożego Oporu i schwytanie Josepha Kony’ego. Oddziały ugandyjskie zostały wysłane do Republiki Środkowoafrykańskiej w ramach rezolucji Unii Afrykańskiej w 2009 roku. Żołnierze mieli położyć kres działalności partyzantów ABO, przez lata destabilizujących sytuację w tej części Afryki.

W wyniku operacji połączonych sił Unii Afrykańskiej i Stanów Zjednoczonych udało się doprowadzić do niemal całkowitego złamania potęgi ABO. W ostatnim czasie w ręce Ugandyjczyków oddał się jeden z najbliższych współpracowników Josepha Kony’ego.

Sam lider grupy pozostaje nieuchwytny. Spekuluje się, iż mógł umrzeć w wyniku powikłań związanych z cukrzycą bądź AIDS.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
20-04-2017, 09:16 #669
Niszczyciele czołgów dla Wojska Polskiego. Przeciwko aktywnym pancerzom
[Obrazek: 6e9dad00095465a224d37d28e2c4217b.jpeg]
Siły Zbrojne RP są zainteresowane pozyskaniem nowoczesnych niszczycieli czołgów. Pojazdy mają być zdolne również do zwalczania celów, chronionych przez aktywne systemy ochrony pojazdów (ASOP), będą więc służyć do zwalczania najciężej opancerzonych czołgów.
Inspektorat Uzbrojenia poinformował o rozpoczęciu analizy rynku w zakresie „osiągnięcia możliwości zwalczania celów pancernych i opancerzonych przez niszczyciele czołgów”. W ogłoszeniu podkreśla się, że planowane do pozyskania środki mają zwalczać cele pancerne i opancerzone „najnowszej generacji”, wyposażone w system ochrony aktywnej (ASOP).
Armia jest zainteresowana pozyskaniem niszczycieli czołgów zdolnych do przełamywania zarówno ASOP klasy „soft-kill” (zakłócającego i obezwładniającego układ naprowadzania atakujących pocisków), jak i „hard-kill” (zwalczającego pocisk poprzez wystrzelenie antypocisków).
Jest to o tyle istotne, że o ile znaczna część nowoczesnych przeciwpancernych pocisków kierowanych posiada możliwość przeciwdziałania zakłóceniom (takim, jakie mogą być emitowane na przykład przez rosyjski system Sztora), to znacznie trudniej jest uniknąć zestrzelenia przez antypocisk (odpalany przez systemy klasy izraelskiego Trophy czy rosyjskich Arena i Afganit, ten ostatni ma zostać wdrożony na czołgi T-14 Armata).
Pewnym rozwiązaniem może być tutaj zastosowanie przeciwpancernych pocisków kierowanych atakujących cel z górnej półsfery (jak np. Spike-LR używany w Wojsku Polskim). Z drugiej jednak strony istnieją bądź są opracowywane rozwiązania, pozwalające wystrzeliwać pociski również przeciwko ppk klasy „top attack”, a więc atakującym cel z górnej półsfery.
Zgłoszenia do badania rynku będą przyjmowane do 31 maja. Inspektorat Uzbrojenia zaznacza, że „powyższe wymagania powinny być osiągnięte przez zdolność do rażenia ogniem bezpośrednim, za pomocą kinetycznych środków ogniowych oraz przeciwpancernych pocisków kierowanych ppk”.
W grę wchodzi więc zastosowanie armat (wystrzeliwujących pociski kinetyczne) bądź też przeciwpancernych pocisków kierowanych. Jak wskazywano wcześniej, te ostatnie są jednak łatwiejsze do porażenia przez aktywny system ochrony klasy „hard kill”, nie tylko ze względu na niższą prędkość, ale też charakterystykę (głowica rażąca cel za pomocą materiału wybuchowego, a nie energią kinetyczną).
Obecnie Wojsko Polskie dysponuje jedynie przestarzałymi niszczycielami czołgów 9P133 Malutka-P na BRDM-2. Nieco nowsze wozy z wyrzutniami Konkurs, używane w niewielkiej liczbie w 14. Pułku Artylerii Przeciwpancernej (obecnie 14. Suwalski Dywizjon Artylerii Przeciwpancernej) zostały wycofane po wyczerpaniu resursów. Podobne kroki – np. wycofanie niszczycieli czołgów M901 z jednostek zmechanizowanych US Army czy wozów Jaguar z Bundeswehry, w dużej mierze bez wprowadzania następcy, podejmowano również w armiach innych państw.
Niszczyciele czołgów są natomiast obecne w lżejszych jednostkach w Stanach Zjednoczonych i Niemczech (Wiesel TOW). Amerykańskie brygady Strykerów, jak i wydzielona ze składu 2 Pułku Kawalerii batalionowa grupa bojowa rozmieszczona w Orzyszu, dysponuje zarówno armatnimi niszczycielami czołgów z działami 105 mm, jak i wozami z wyrzutniami ppk TOW – na podwoziu KTO Stryker.
[Obrazek: 939148f30d6c36cc4799d9bccfb3a169.jpeg]
Przemysł zbrojeniowy demonstrował też uzbrojenie podobnej klasy, przeznaczone dla KTO Rosomak bądź stanowiącego podstawę dla budowanej w Polsce konstrukcji transportera AMV. Pojazdy były wyposażane w wieże z armatami 105 i 120 mm firmy CMI Defence. Przeprowadzano też testy wozu AMV z wyrzutnią pocisków Hellfire i DAGR. Oczywiście na obecnym etapie trudno określić, czy Zamawiający zdecyduje się na zakup pojazdów na bazie Rosomaka czy na innej platformie (nie jest też przesądzony kształt programu, ani sama jego realizacja!), ale mogą to być opcje brane pod uwagę.
Istotnym zagadnieniem jest postawienie w ramach analizy wymogu zwalczania celów osłanianych przez aktywne systemy ochrony, w tym klasy "hard kill". Należy zauważyć, że już wcześniej podejmowano próby znalezienia rozwiązania, pozwalającego na przełamanie „aktywnych pancerzy” za pomocą kinetycznych ppk (poruszających się z kilkukrotną prędkością dźwięku, i rażących cel na podobnej zasadzie, jak czołgowy pocisk podkalibrowy – energią kinetyczną). Przykładem jest amerykański system LOSAT, obejmujący wyrzutnie pocisków na pojeździe Humvee.
Prace nad nim zostały jednak zarzucone na początku obecnego wieku, gdyż uznano że istniejące systemy przeciwpancerne US Army, jak ppk Javelin czy TOW-2, są wystarczające. Jak wskazano wcześniej, są one zdolne do zwalczania celów chronionych osłonami reaktywnymi czy przez aktywne systemy „soft kill”, a systemy zdolne do zestrzeliwania innych PPK nie zostały szerzej wprowadzone w Rosji z uwagi na koszty.
Kwestią otwartą jest czy Amerykanie podejmą decyzję o wznowieniu prac w tym kierunku, biorąc pod uwagę, że Rosja dąży do wdrożenia do służby czołgów podstawowych T-14 Armata wyposażonych w zaawansowaną ochronę aktywną. Mówi się także o wdrożeniu – co byłoby z punktu widzenia krajów NATO bardzo niebezpieczne – głęboko zmodernizowanych systemów Arena, przewidzianych do instalacji na czołgach T-90 i T-72, już obecnie używanych w rosyjskiej armii.
Decyzja o rozpoczęciu analizy rynku w sprawie osiągnięcia zdolności zwalczania ciężko opancerzonych celów przez niszczyciele czołgów jest kolejnym podobnym krokiem, podjętym w ostatnim czasie. Wcześniej MON poinformowało o rozpoczęciu gromadzenia informacji w celu nabycia granatników przeciwpancernych wielokrotnego użytku, jak i pocisków przeciwpancernych nowego typu Karabela. Do Wojsk Obrony Terytorialnej mają z kolei trafić ppk, nabywane w ramach programu Pustelnik.
Pozyskanie omawianych systemów pozwoliłoby w znacznym stopniu wzmocnić zaniedbywaną przez wiele lat obronę przeciwpancerną polskiej armii. Należy jednak pamiętać, że od rozpoczęcia fazy analityczno-koncepcyjnej do finalizacji postępowań jest długa droga, otwierane dialogi czy analizy rynku wcale nie muszą przełożyć się na wprowadzenie do armii nowego sprzętu.
Pomimo tego, podejmowane przez MON działania należy ocenić pozytywnie – przynajmniej w części dotyczą one sprzętu, który nie był planowany do pozyskania wcześniej, natomiast obecnie plany modernizacyjne są dostosowywane do zmieniających się zagrożeń. Na uwagę zasługuje uwzględnienie problemu aktywnych systemów obrony, potencjalnie zagrażających przeciwpancernemu potencjałowi również tych państw NATO, które dysponują zaawansowanymi ppk z głowicami tandemowymi. Najważniejszym wyzwaniem pozostanie jednak realizacja poszczególnych postępowań i możliwie szybkie wprowadzenie nowego sprzętu do Sił Zbrojnych RP, aby zamknąć powstałą przez lata „lukę” w obszarze broni przeciwpancernej.

za http://www.defence24.pl/581740,niszczyci...-komentarz



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
20-04-2017, 17:34 #670
Według marokańskiego serwisu militarnego Far-Maroc marynarka wojenna tego kraju rozpoczęła rozmowy w sprawie pozyskania używanych greckich okrętów podwodnych. Nie wiadomo, których jednostek miałyby dotyczyć negocjacje, znane są jednak wymagania Maroka.

Okazję do oględzin okrętów podwodnych i ich oceny daje wizyta w Grecji korwet Tarik ibn Zijad typu SIGMA 10513 i Sultan Mulaj Ismail typu SIGMA 9813. Zainteresowanie greckimi jednostkami ma być rezultatem niezadowalającego dla Maroka przebiegu rozmów z Rosją w sprawie zakupu okrętów typu Amur 1650. Głównym atutem rosyjskiej oferty są napęd niezależny od powietrza (AIP) i możliwość przenoszenia pocisków manewrujących Klub.

Grecka marynarka wojenna posiada obecnie jedenaście okrętów podwodnych, siedem typu 209 (na zdjęciu) i cztery typu 214. Z tej grupy tylko te ostatnie i jedna zmodernizowana jednostka typu 209 spełniają marokańskie wymagania odnośnie do napędu niezależnego od powietrza. Żaden z greckich okrętów nie jest uzbrojony w pociski manewrujące, jedynie najnowsze zostały przystosowane do odpalania z wyrzutni torped pocisków przeciwokrętowych Harpoon. Mimo pogłębiającego się kryzysu trudno jednak sobie wyobrazić, by Ateny zdecydowały się na sprzedaż najbardziej wartościowych jednostek.

Marokańska marynarka wojenna nie posiadała do tej pory żadnych okrętów podwodnych. Zakupowi jednostek towarzyszyłby więc również szeroki program szkolenia załóg i tworzenie zaplecza remontowego.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

sterby
Liczba postów:10,384 Reputacja: 1,700
20-04-2017, 19:03 #671
Ruskie mają ciepło
http://wiescizrosji.salon24.pl/772636,ch...spodzianki



Kto ma rację dzień wcześniej od innych, przez dobę uchodzi za idiotę.

[Obrazek: 3425360.jpg]

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
21-04-2017, 08:24 #672
Japońskie Lądowe Siły Samoobrony zapowiedziały dopuszczenie kobiet do służby w jednostkach piechoty, pancernych oraz innych mogących wejść w bezpośredni kontakt bojowy z wrogiem. Resort obrony ogłosił ogólny plan zwiększenia liczby kobiet w Siłach Samoobrony.

− Naszym celem jest stworzenie z Sił Samoobrony atrakcyjnej organizacji, dostosowującej się do czasów i otoczenia − powiedziała dziennikarzom minister obrony Tomomi Inada. Ministerstwo chciałoby zwiększyć udział kobiet w siłach zbrojnych z obecnych 6,1 do 12 procent. W Tokio przyznaje się jednak, że taki krok jest związany nie tylko z „duchem czasu”, ale także kurczeniem się bazy rekrutacyjnej, związanym z niskim przyrostem naturalnym oraz starzeniem się społeczeństwa.

Lądowe Siły Samoobrony wykazywały się większym konserwatyzmem niż lotnictwo i marynarka wojenna. W 2015 umożliwiono kobietom pilotowanie myśliwców, natomiast rok temu Morskie Siły Samoobrony nominowały komandor porucznik Miho Otani dowódcą niszczyciela Yamagiri. Pomimo tych zmian kobiety nadal nie będą mogły służyć w jednostkach specjalnych oraz załogach okrętów podwodnych.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
21-04-2017, 12:09 #673
Korona dla królowej. Polska amunicja do Kraba i Kryla
[Obrazek: 9231a9571b248a4d8d7fb42db6d2521d.jpeg]
Siły Zbrojne RP są na dobrej drodze do tego, aby w tej części Europy stać się liderem pod względem liczby oraz jakości nowoczesnych klasycznych środków artyleryjskich kalibru 155 mm. Równocześnie Zakłady Metalowe Dezamet realizują program mający na celu uzyskanie przez polską zbrojeniówkę niezależności w produkcji amunicji do systemów tego typu - ocenia Jerzy Reszczyński.
Program „Regina”, opierający się na samobieżnej opancerzonej gąsienicowej haubicy „Krab”, zakłada pozyskanie pięciu 24-lufowych dywizjonów, i jest już w realizacji. W jego efekcie do 2024 r. do polskiej armii ma trafić 120 nowoczesnych, samobieżnych haubic 155 mm. W dalszej perspektywie, w ramach drugiego programu „Kryl” przewiduje się zakup nawet 168 haubic na podwoziu kołowym, na wyposażenie siedmiu Dywizjonowych Modułów Ogniowych. Polska potrzebuje więc suwerennych, stałych dostaw dużych ilości amunicji do nowoczesnych środków artyleryjskich, już wprowadzanych bądź też planowanych do wdrożenia w Siłach Zbrojnych RP.
Prace w tym zakresie prowadzone są przez należącą do Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółkę Dezamet, we współpracy z partnerem słowackim. Pierwsze pociski budowane w kooperacji dostarczono już dla Wojska Polskiego. Docelowo jednak Dezamet dąży do pełnej polonizacji amunicji. Podobnie jak w wypadku Huty Stalowa Wola, produkującej haubice „Krab” i „Kryl”, tradycje zakładów sięgają Centralnego Okręgu Przemysłowego
Nowodębska firma prowadziła rozpoznawanie możliwości współpracy z zagranicznym partnerem w opracowaniu i produkcji amunicji do haubicy 155 mm mniej więcej od lat 2004-2005. Formalnie została włączona w program amunicji w 2010 roku stając się stroną zawartej 9 grudnia umowy licencyjnej z ZVS Holding a.s. Dubnica, z udziałem BUMAR sp. z o.o. Jej przedmiotem jest konstrukcja i technologia produkcji nabojów odłamkowo-burzących OFd MKM w dwóch wariantach, klasycznym o zasięgu 32 km i o wydłużonym do co najmniej 40 km zasięgu, z gazogeneratorem dennym.
Ustalono, że licencja wdrażana będzie etapami, a Dezamet stał się koordynatorem dużego i skomplikowanego programu, wymagającego od wielu podmiotów nie tylko branżowego profesjonalizmu, ale przede wszystkim – umiejętności współpracy z innymi podmiotami, pomiędzy które rozdzielone zostały poszczególne zadania.
Pierwszym etapem polonizacji naboju haubicznego 155 mm stało się wdrożenie w ZM DEZAMET licencyjnej produkcji zapalnika KZ984. Część specjalistów uważa to za krok niezrozumiały w kontekście przede wszystkim bogatych doświadczeń nowodębskiej spółki właśnie w opracowywaniu i produkcji zapalników artyleryjskich. Opracowanie zapalnika do nowego typu amunicji wydawałoby się prostym rozwinięciem doświadczeń z zapalnikiem do amunicji 152 mm.
Jednakże ustalono, iż rozwijanie własnej konstrukcji jest ryzykowne i czasochłonne, głównie z uwagi na konieczność pokonania wszystkich etapów prób i badań. A do nich konieczne byłoby posiadanie także znacznej ilości kosztownej amunicji, sprzętu do jej przestrzeliwania oraz postawionego do dyspozycji przez dłuższy okres ośrodka poligonowego o odpowiednich rozmiarach.
Licencja skracała tę fazę, oferując już na starcie wyrób spełniający oczekiwania. A wojsko wymagało zapalnika uderzeniowego podwójnego działania (natychmiastowego lub z krótką zwłoką), spełniającego wszystkie wymagania bezpieczeństwa określane przez standardy NATO zapisane w normie STANAG 4187. Zapalnik z powodzeniem wdrożono do produkcji już w 2012 r., i to nie czekając na uzyskanie pewności, że to Dezamet otrzyma zamówienia MON na kompletną amunicję 155 mm.
W procesie budowy zdolności do współprodukcji amunicji zakład, który w 2013 r. zgłosił MON gotowość do negocjowania warunków dostaw seryjnej amunicji do „Kraba” (będącego od końca 2012 r., w liczbie 8 egzemplarzy, w próbnej eksploatacji w CSAiU w Toruniu), musiał spełnić wymogi memorandum amunicyjnego, mającego standaryzować w obrębie państw NATO amunicję do określonych systemów uzbrojenia.
Dokument, podpisany w 1968 r. przez USA, RFN, Wielką Brytanię i Włochy (później rozszerzone także o Francję) opisuje do dziś zasadnicze elementy wspólnej balistyki systemu artylerii kalibru 155 mm. Polska formalnie nie jest sygnatariuszem Joint Ballistics Memorandum of Understanding (JBMoU), które teoretycznie gwarantuje zamienność amunicji, ale ma szereg pułapek, stawiających system zamienności daleko w tyle choćby za standardami dawnego Układu Warszawskiego.
Przykładowo, dokument opisuje, że poszczególne ładunki muszą zapewniać odpowiednie ciśnienia, oraz że pociski o określonej masie mają osiągać określone prędkości wylotowe. Ale nie określa np. geometrii korpusu pocisku, co sprawia, że w określonej sytuacji zamienność amunicji w obrębie tego samego systemu artylerii jest niepełna.
[Obrazek: b15073dc3ab46f57b394cf674594fecb.jpeg]
Tak było i z pierwowzorem licencyjnym pocisku z ZVS Holding, konstrukcją dość nowoczesną, bo projektowanym z myślą o samobieżnej haubicy „Zuzana”. Kształt korpusu tego pocisku jednak, jak się okazało, nie do końca odpowiadał rozmieszczeniu niektórych elementów mechanizmu ładowania w istniejącym już przecież, zbudowanym według licencyjnej dokumentacji, „Krabie”.
Utrudniało to współpracę mechanizmów ładowania i dosyłania „Kraba” z amunicją, a także komplikowało magazynowanie amunicji w pojemnikach wewnątrz wieży haubicy. W sh Krab część zapasu amunicji (29 pocisków i 28 ładunków) znajduje się w wieży, a część (11 pocisków i 20 ładunków) – w korpusie podwozia. W konsekwencji geometryczne różnice prowadziły do poważnych komplikacji także w sferze logistyki, systemu magazynowania pocisków i ich przewożenia w kontenerach wozu amunicyjnego.
Trudno było w tej sytuacji przeprojektowywać, pod kątem dopasowania go do licencyjnego wzoru amunicji, „Kraba”. Wybrano drogę przeprojektowania pocisku. Najogólniej mówiąc: chodziło o taka zmianę kształtu korpusu, aby w jego przekroju podłużnym uzyskać zmianę ostrołukowego obrysu bryły na stożkowo-cylindryczny.
Specjaliści z Dezametu z uznaniem wypowiadają się o słowackich partnerach, którzy na tym etapie prac nad przekonstruowaniem korpusu pocisku uczynili wszystko, aby jak najszybciej i najdokładniej spełnić oczekiwania strony polskiej. Próbne strzelania wykonano już w parę miesięcy po rozpoczęciu prac nad przeprojektowaniem pocisku. Prace te, włącznie z weryfikacją tabel strzelniczych, zakończono pomyślnie, choć spowodowały one pewne opóźnienie w stosunku do pierwotnych planów.
W okres ten należy też wliczyć konieczny z punktu widzenia Inspektoratu Uzbrojenia dialog techniczny związany z doprecyzowaniem wymagań, jakie zamawiający stawia amunicji. Jednocześnie trzeba uwzględnić fakt, że samobieżna haubica „Krab”, dla której nowa amunicja była pozyskiwana, był w fazie badań, co komplikowało dojście do punktu, w którym amunicja zostanie zatwierdzona przez wojsko. Jedyne dostępne do niezbędnych badań haubice znajdowały się w badaniach eksploatacyjno-wojskowych w Toruniu.
Mimo to, procedury pokonano sprawnie. W trakcie MSPO w 2013 r. MON i Dezamet prowadziły rozmowy w kwestii dążenia do sfinalizowania zamówień, a do 18 lipca 2014 r. Inspektorat Uzbrojenia i producent zakończyli negocjacje i zawarli wspomnianą, już zrealizowaną, dwuletnią umowę na dostawę pierwszej partii 2 tys. szt. pocisków do „Kraba”. Zamówienie z 2014 r. objęło ponadto amunicję treningową, szkolną oraz przekroje i pakiet szkoleniowy dla użytkowników amunicji. IU postawił warunek, iż docelowo wszystkie komponenty amunicji będą produkowane przez polski przemysł zbrojeniowy.
[Obrazek: 3c22b46d876dfbf6d60a798bde3aa9e4.jpeg]
W Zakładach Dezamet, które są stroną umowy z MON i za całość programu przed resortem odpowiadają, powołano Pełnomocnika Zarządu do spraw polonizacji amunicji artyleryjskiej 155 mm, co miało stworzyć mechanizm gwarantujący priorytet wszystkim działaniom prowadzącym do spełnienia wymogu ulokowania produkcji wszystkich komponentów amunicji w polskim przemyśle. Konieczne stało się koordynowanie prac wdrożeniowych nie tylko z licencjodawcą, ale też krajowymi partnerami przemysłowymi oraz wojskiem.
Niezbędne jest wyjaśnienie, że w proces produkcyjny związany z amunicją haubiczną 155 mm są włączone, oprócz spółki z Nowej Dęby (produkcja zapalnika oraz integracja pocisku), także Zakłady Chemiczne Nitro-Chem SA w Bydgoszczy (elaboracja) oraz oddziały Mesko SA w Pionkach (ładunki miotające) oraz Kraśniku (korpusy i dna pocisków). Firmy powiązane są ze sobą umową, której częścią jest harmonogram działań mających doprowadzić do stuprocentowej polonizacji wyrobu. Dodatkowe zabezpieczenia prawne wmontowano w ten system powiązań na życzenie MON.
Transfer technologii z Dezametu (bo to ta spółka jest licencjobiorcą) do partnerskich spółek odbywa się na podstawie umów sublicencyjnych. W niektórych przypadkach, tak jak w odniesieniu do procesu elaboracji, którego wykonawcą będzie Nitro-Chem, wymagało to połączenia licencyjnej technologii z już istniejącym wyposażeniem produkcyjnym. W tym przypadku – z wymagającą tylko nieznacznych modyfikacji słowackiej produkcji linią do elaboracji amunicji 152 mm, praktycznie identyczną jak ta, której używa ZVS w Dubnicy.
Do bydgoskiej spółki przesłano już korpusy pocisków do wykonania prób elaboracji i ostatecznego dostrojenia urządzeń przed wykonaniem partii próbnej. Kropką nad „i”, oznaczającą gotowość do produkcji seryjnej na pełną skalę, powinny być pomyślne wyniki prób poligonowych z amunicją elaborowaną przez Nitro-Chem. Strzelania pociskami z partii próbnej odbędą się najpóźniej w kwietniu.
Relatywnie najmniej zaawansowane są przygotowania, jakie do wdrożenia produkcji seryjnej podejmuje oddział Mesko SA w Kraśniku. Tyle, że ta fabryka posiada znaczną liczbę zamówień eksportowych. Kontrakty te pozyskała w „chudych latach”, aby zagwarantować sobie ciągłość produkcji w okresie spadku krajowych zamówień i uniknąć osłabienia swego potencjału produkcyjnego, na przykład zwolnień pracowników. Teraz kierownictwo zakładu musi znaleźć rozwiązanie nietypowego do niedawna problemu, jakim jest konieczność podołania zwiększonej skali zamówień.
Zgodnie z umowami, zakład w Kraśniku zobowiązał się proces polonizacji swej części programu amunicyjnego 155 mm przeprowadzić do końca 2018 roku. Można zatem przyjąć, iż to jest graniczna data polonizacji produkcji pocisku do „Kraba” i „Kryla”, aby dostawy realizowane od 2019 r. były dostawami całkowicie spolonizowanych pocisków. Na razie trwa przekazywanie do fabryki w Kraśniku kolejnych partii dokumentacji pozwalającej przygotować produkcję korpusów.
W skład kompletnego naboju wchodzą oprócz samego pocisku samospalające się ładunki modularne. Ich producentem będzie oddział Mesko SA w Pionkach. Przechodzi on obecnie fazę wdrażania ważnych inwestycji w nowe technologie. M.in. w styczniu otwarto nową linię produkcji prochów jednobazowych, zakupioną głównie z myślą o amunicji odłamkowo-burzącej 120 mm dla „Leoparda 2”, ale też dla naboju 152 mm dla samobieżnej haubicy „Dana”.
Stopniowo wprowadzane są kolejne urządzenia wartej 18 milionów złotych linii do produkcji prochów wielobazowych i prowadzone są przygotowania do wdrożenia produkcji prochów modyfikowanych oraz konkretyzowane są plany rozbudowy instalacji wytwarzających nitroglicerynę o możliwość produkcji innych nitroestrów.
Te procesy inwestycyjne w perspektywie kilkunastu miesięcy wzmocnią radykalnie potencjał produkcyjny zakładu. Z drugiej jednak strony słyszy się też obawy, że istnieje ryzyko pewnego konfliktu pomiędzy intensywną modernizacją i rozbudową fabryki, a wdrażaniem nowego jakościowo wyrobu, jakim są modularne ładunki miotające do haubic 155 mm rozdzielnego ładowania.
Dezamet nie sprawuje kontroli nad tą częścią programu. Docelowo producent ładunków miotających może bazować między innymi na rozwiązaniach czeskiego zakładu „Explosia” Pardubice lub Rheinmetall, z którym Pionki współpracują w programie amunicji czołgowej 120 mm nowej generacji. Według uzgodnień z Dezametem, fabryka w Pionkach powinna uporać się z polonizacją ładunków do amunicji haubicznej 155 mm także do końca 2018 r. Wówczas można będzie powiedzieć, że praktycznie cały nabój 155 mm będzie wytwarzany w polskim przemyśle zbrojeniowym.
Zrezygnowano natomiast z próby uruchomienia w Polsce produkcji zapłonników. Są one dostępne na rynku bez przeszkód i mogą zostać pozyskane w dowolnym momencie. W podobny sposób postępuje większość producentów amunicji tej klasy.
Sprawą odrębną, z którą będzie musiało zmierzyć się wojsko, będzie rozwiązanie zagadnienia wykorzystywania ładunków modularnych. Ich konfekcjonowanie przez producenta polegać ma na przygotowywaniu pełnych zestawów, zawierających 6 ładunków. Taki zestaw wykorzystywany jest przy strzelaniach na maksymalną donośność. W warunkach polskich, o ile nie zmieni się prawo w tym zakresie, w procesie szkolenia takich strzelań nie będzie się wykonywać bądź też będą realizowane tylko w rzadkich przypadkach.
Najczęściej w warunkach największych polskich poligonów wykorzystywać się będzie zestawy na poziomie 3-4 ładunku, a w CSAiU w Toruniu – nawet tylko 1-2 ładunku. Zatem po każdym wystrzelonym pocisku pozostawać będzie część niewykorzystanych modułów ładunków. Muszą zostać wypracowane procedury regulujące to, jak one mogą być wykorzystywane – bez niepotrzebnego ryzyka i w sposób racjonalny z ekonomicznego punktu widzenia. Możliwe, że już w 2017 lub 2018 r., przy negocjowaniu warunków kolejnych dostaw amunicji 155 mm, kwestia innej kompletacji będzie przedmiotem umowy. Powinna ona uwzględniać okresy eksploatacji pocisków (25 lat) i ładunków. Dezamet udziela na pociski 15-letniej gwarancji, na ładunki – 10-letniej.
[img[http://www.defence24.pl/media/cache/inside_article_image/uploads/images/89789d2f48539b28bd2acc4451de09dd.jpeg[/img]
Oferowane przez większość producentów ładunki miotające są nawet droższe od samych pocisków. Za pierwszą partię MON zapłaciło ZM DEZAMET blisko 50 milionów złotych. Przy wydłużeniu serii produkcyjnych oraz po pełnej polonizacji amunicji ta cena jednostkowa, wynosząca w tym przypadku średnio ok. 25 tys. zł za pocisk, powinna ulec znacznemu obniżeniu. Jednakże cena ładunków miotających, nawet po ich polonizacji, może pozostawać wyższa od ceny samych pocisków. Dlatego sposób gospodarowania ładunkami może być istotny z punktu widzenia MON.
Dyrektor Leszek Pabian przyznaje, że w realizacji programu polonizacji amunicji haubicznej 155 mm występuje niewielkie opóźnienie. Tłumaczy to zmianami właścicielskimi, jakie zaszły niedawno u słowackiego partnera i owocem których jest zmiana stylu zarządzania przedsiębiorstwa. Wymaga to od obu stron zmodyfikowania zasad współpracy i ułożenia jej w oparciu o nieco inną podstawę personalną i zmienione mechanizmy decyzyjne. Ta sytuacja nie powinna jednak wpłynąć na rytmiczność dostaw już zakontraktowanych partii amunicji.
[Obrazek: f3a9b6f44f7934f626227b1c377ed1e3.jpeg]
W razie kumulowania się opóźnień na porządku dziennym stanie przedłużenie czasu wspomagania się importem komponentów. Skutkiem takiej sytuacji byłby większy niż pierwotnie zakładano transfer środków finansowych do słowackiego partnera polskich wykonawców programu amunicyjnego dla potrzeb programów „Regina”, a w przyszłości – „Kryl”. Licencyjna amunicja produkowana przez Dezamet będzie mogła bowiem zostać zaimplementowana do haubicy „Kryl”. Zwłaszcza, że ta ostatnia nie jest wyposażona w automat ładowania, toteż obszar kontaktu mechanicznego korpusu pocisku z zespołem mechanizmów ładowania i dosyłania amunicji jest znacząco mniejszy niż w przypadku „Kraba”. Nadto w przypadku samobieżnej haubicy „Kryl” konstrukcja samego pocisku nie ma większego znaczenia dla konstrukcji zabudowanych na pojeździe magazynów amunicji.
Na razie HSW SA, która realizuje program „Kryl”, do badań tej haubicy wykorzystuje amunicję firmowaną przez Rheinmetall, a pochodzącą od południowoafrykańskiego dostawcy (Denel). Taką zasadę przyjęto od początku ostatniej fazy badań nad „Krabem”, kiedy jeszcze nie znajdowała się w zasięgu ręki spełniająca wszystkie oczekiwania wojska amunicja z Nowej Dęby, która stosowne certyfikaty uzyskiwała aż do końca lata roku 2015, kiedy testami poligonowymi potwierdzono uzyskania zasięgu ognia skutecznego 40 300 metrów. Użycie do badań haubicy amunicji bez certyfikatów było wykluczone.
Obecnie, dla powtarzalności wyników, nadal używa się amunicji od dostawcy zewnętrznego. Nie jest jednak wykluczone, że na przykład do strzelań w ramach badań zdawczo-odbiorczych seryjnych haubic „Krab” i „Kryl” używana będzie już amunicja z Nowej Dęby – taka sama, jaką będą mieć na stanie jednostki mające użytkować te systemy artylerii, o ile HSW SA i Dezamet uznają stosowne porozumienie za opłacalne.
Kwestią otwartą jest praca związana z opracowaniem dla stalowowolskich haubic 155 mm amunicji precyzyjnego rażenia, choć prace prowadzone są poza Dezametem. Realizatorem tego projektu jest zespół zakładów ze Skarżyska Kamiennej, z Zakładami Metalowymi MESKO SA, WAT i CRW Telesystem-MESKO sp. z oo na czele. Prace te zmierzają do pomyślnego finału, którego zapowiedzią były wyniki testów, jakie na strzelnicy Ośrodka Badań Dynamicznych WITU w Stalowej Woli przeprowadzono 18 listopada ubiegłego roku. Wykorzystano do nich zaawansowane prototypy pocisków naprowadzanych na odbite światło z laserowego podświetlacza celów.
Przy niezbyt sprzyjających warunkach (głównie za sprawą wiatru o sile przekraczającej normy dla tego rodzaju prób) uzyskano na dystansie ponad 15 km odchylenie wynoszące 60 cm i 30 cm od punktu celowania. Kwestia APR, zarówno w standardzie haubicznym 155 mm, jak i moździerzowym 120 mm, to temat na odrębne opracowanie.
Czy oprócz amunicji odłamkowo-burzącej oraz APR przewiduje się opracowywanie dla systemów polskiej artylerii 155 amunicji specjalnej, np. oświetlającej, zadymiającej, kasetowej czy termobarycznej? Dla rozpoczęcia prac w tym kierunku konieczne jest jednoznaczne zajęcie stanowiska w tej sprawie przez zamawiającego. Przemysł sam nie „wejdzie” w tak skomplikowane i kosztowne programy, jeśli nie będzie mieć pewności, że istnieje realne zapotrzebowanie przyszłego nabywcy.
W przypadku amunicji kasetowej (a taką opracowano przecież zarówno dla haubicy 2S1 122 mm „Goździk” oraz dla WR-40 „Langusta”, jak i dla moździerza M98) problemem są nie tylko zagadnienia techniczne i pieniądze, ale również ograniczenia prawno-traktatowe odnoszące się do prac nad amunicją kasetową oraz jej stosowaniem, pomimo że Polska nie podpisała konwencji z Oslo o zakazie używania tych pocisków. Od 2008 r., kiedy miały miejsce ostatnie dostawy, i kiedy potwierdzono stosowanie takiej amunicji do M98 przez PKW w Afganistanie, nie ma oficjalnych informacji o zainteresowaniu tego typu amunicją.
Z drugiej jednak strony ewentualne zastosowanie pocisków kasetowych mogłoby być korzystne z punktu widzenia zdolności Sił Zbrojnych, gdyż pozwalają one na skuteczne zwalczanie pododdziałów zmechanizowanych. Decyzję w tym zakresie musi jednak podjąć zamawiający. Natomiast ewentualne zaangażowanie się w produkcję pocisków oświetlających i dymnych, o ile MON wykaże zainteresowanie nimi, wymagać będzie starannej analizy „efekt-koszt”, uwzględniającej przede wszystkim ewentualną skalę takiej produkcji.
Podobnie jak w przypadku APR, amunicja tej klasy i o takich charakterystykach ma zaledwie co najwyżej kilkuprocentowy udział w całości amunicji używanej do określonego systemu artyleryjskiego. Te typy amunicji do haubic 155 mm posiada w swoim programie np. Nammo, z którym ZM DEZAMET współpracuje w innych programach produkcyjnych, więc można sobie wyobrazić współpracę także i na tym polu.
Na razie nie są znane, nawet w przybliżeniu, rozmiary seryjnej produkcji amunicji 155 mm po jej pełnym spolonizowaniu. Pewne jest jedno, że programy „Regina”/„Krab” oraz „Kryl” staną się dla pionu amunicyjnego polskiego przemysłu zbrojeniowego kołem zamachowym nie mniej ważnym jak wdrożenie produkcji amunicji czołgowej 120 mm. W przypadku Dezametu konieczne będzie poniesienie znacznych wydatków inwestycyjnych w celu rozwiązania nie tylko problemu powierzchni dla linii montażowych, ale też pomieszczeń do magazynowania znacznie większej ilości materiałów pirotechnicznych.
Zakład, zatrudniający obecnie ponad 520 pracowników, już planuje przyjęcie do pracy kolejnych kilkudziesięciu osób. Będzie to kolejny rok wzrostu zatrudnienia, po drugiej połowie 2016 r., kiedy zatrudnienie zwiększono o ok. 15 proc. Dla tego niezbyt zamożnego regionu jest to wartością trudną do przecenienia. Ma dla spółki nie mniejsze znaczenie niż impuls rozwojowy, jakim stało się „wejście” w cały zespół zagadnień technicznych, technologicznych i organizacyjnych towarzyszących wspólnej z krajowymi i zagranicznymi podmiotami produkcji nowoczesnego systemu amunicyjnego.

za http://www.defence24.pl/581952,korona-dl...ba-i-kryla



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
22-04-2017, 07:55 #674
Rosyjskie bombowce u granic USA. Cztery incydenty lotnicze w ciągu tygodnia: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rosyjski...ia/bv9fpnt

Już cztery razy w ciągu ostatniego tygodnia rosyjskie bombowce niebezpiecznie zbliżyły się do granicy Stanów Zjednoczonych. Do incydentów doszło w pobliżu Alaski. Pierwsze dwa przypadki dotyczyły samolotów patrolowych IŁ-38, kolejne- bombowców TU-95.

To pierwsze tego typu przypadki od 2015 roku. Amerykańskie media zgodnie podkreślają, że działania Kremla to prowokacja i dowód na pogarszające się stosunki na linii Waszyngton - Moskwa.

Biały Dom informuje, że uważnie obserwuje całą sytuację. Rosyjskie loty nie stanowią zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, ale Pentagon uważa, że duża częstotliwość przemieszczania się samolotów obcego państwa w pobliżu amerykańskiej granicy ''niepokoi''.

Najpierw w poniedziałek dwa amerykańskie myśliwce zostały poderwane, gdy dwa rosyjskie bombowce wleciały w strefę obrony powietrznej USA w okolicach wyspy Kodiak w pobliżu Alaski.

Samoloty Stanów Zjednoczonych przez około 12 minut eskortowały bombowce, które po tym czasie skierowały się w stronę rosyjskiej bazy znajdującej się na wschodzie kraju.

W pozostałych trzech przypadkach poruszanie się rosyjskich maszyn było pilnie strzeżone przez wojskową wieże kontroli lotów.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
22-04-2017, 09:58 #675
Rumunia kupi Patrioty i HIMARS. Bukareszt wkracza do rakietowej elity NATO
[Obrazek: 65244f745871e3eb3b52a07e7021c2c7.jpeg]
Władze Rumunii poinformowały o zamiarze zakupu zestawów przeciwlotniczych Patriot oraz rakietowych systemów ziemia-ziemia HIMARS. W obydwu wypadkach Bukareszt otrzyma w rezultacie zdolności, które znajdują się w posiadaniu jedynie niewielkiej liczby krajów NATO i są pożądane przez Sojusz Północnoatlantycki.
Sekretarz stanu w ministerstwie obrony Rumunii Florin Lazar Vladica poinformował, że Bukareszt liczy na „szybką odpowiedź” w sprawie systemów rakietowych Patriot i HIMARS. Zestawy obu typów są planowane do pozyskania ze Stanów Zjednoczonych. Z kolei generał Nicolae Ciuca, szef sztabu generalnego stwierdził, że Patrioty będą elementem warstwowego systemu obrony powietrznej obejmującego też myśliwce F-16, a w odniesieniu do programu analizowane są „wszystkie opcje”.
Do sprawy odniósł się już w oświadczeniu koncern Raytheon. W oświadczeniu stwierdzono: „Rumunia ogłosiła zamiar wzmocnienia swoich zdolności obronnych poprzez zakup systemu Patriot. Raytheon utrzymuje z Rumunią wieloletnie stosunki i będzie ściśle współpracował z Rządami USA i Rumunii w celu zapewnienia, by Rumunia, jako państwo członkowskie NATO, osiągnęła swoje cele obronne.”
W chwili obecnej rumuńskie siły zbrojne dysponują zestawami przeciwlotniczymi Hawk, pozyskanymi z nadwyżek sił zbrojnych Holandii. Te systemy reprezentują obecnie standard Hawk PIP 3R, i na razie nie zostały zmodernizowane do pełnej wersji Hawk XXI, bazującej w dużej mierze na rozwiązaniach systemu NASAMS. Zestawy te, których pierwsza wersja została opracowana w latach 60. XX wieku m.in. przez koncern Raytheon, wykorzystują rakiety naprowadzane półaktywnie, a ich zasięg jest ograniczony do około 50 km.
Do niedawna zakładano, że podstawą modernizacji obrony powietrznej średniego zasięgu Rumunii będzie właśnie doprowadzenie systemów Hawk do standardu „XXI”, jednak obecnie okazuje się, że Bukareszt zdecydował się na pozyskanie zestawów zdolnych do zwalczania celów na odległościach znacznie powyżej 50 km, wielokanałowych i dysponujących możliwością zwalczania celów balistycznych. Doniesienia o zainteresowaniu Rumunii sprzętem podobnej klasy pojawiały się już wcześniej, a teraz zostały potwierdzone.
[Obrazek: 4d7a3ea7d6a3344f07bb2be014766eb5.jpeg]
Oprócz tego w służbie w siłach powietrznych Rumunii pozostają też przestarzałe zestawy S-75M Wołchow (kod NATO SA-2) konstrukcji sowieckiej. Nie jest wykluczone, że to właśnie one zostaną wycofane jako pierwsze ze służby po wprowadzeniu nowych zestawów średniego zasięgu, a systemy Hawk przynajmniej przez pewien czas pozostają w służbie.
W jednostkach obrony przeciwlotniczej wojsk lądowych Rumunii używane są z kolei m.in. zestawy Kub i OSA-AKM, a także systemy bardzo krótkiego zasięgu, w tym pozyskane z niemieckich nadwyżek systemy artyleryjskie Gepard czy ciągnione armaty GDF-003 kalibru 35 mm (jedna bateria rozmieszczona jest w Polsce w celu wsparcia batalionowej grupy bojowej).
Deklaracja o zakupie zestawów Patriot i HIMARS jest w dużej mierze przełomowa. Oznacza to bowiem, że Rumunia zdecydowała się na zakup dość kosztownych systemów uzbrojenia, dysponujących szerokim zakresem zdolności (w stosunku do sprzętu posiadanego obecnie, czy wyposażenia większości mniej zasobnych krajów NATO). Stało się to możliwe przede wszystkim zwiększeniu wydatków obronnych do 2% PKB, co według deklaracji władz ma mieć miejsce od 2017 roku (choć nie potwierdzają tego wstępne dane NATO). W 2013 roku udział wydatków obronnych w PKB Rumunii wynosił 1,3% PKB.
Według serwisu digi24.ro, na rumuński system obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu ma zostać przeznaczonych około 4 miliardy euro, resort obrony bierze pod uwagę zakup siedmiu baterii. Oprócz tego za około 2 mld mają być pozyskane systemy krótkiego zasięgu.
Jeżeli zakup zostanie zrealizowany, to Rumunia stanie się jednym z kilku państw NATO dysponujących wielokanałowymi zestawami przeciwlotniczymi średniego zasięgu z możliwością zwalczania celów balistycznych. Obecnie w Sojuszu Północnoatlantyckim wykorzystywane są dwa tego typu systemy produkcji zachodniej (SAMP/T we Włoszech i Francji oraz właśnie Patriot, w wersji PAC-3 w USA, Niemczech – planowany do zastąpienia przez MEADS, Holandii oraz PAC-2 w Grecji i Hiszpanii). Celowo nie są tutaj uwzględniane nieliczne rosyjskie systemy S-300P w różnych wariantach (np. S-300PMU1 w Grecji).
Inne państwa albo dopiero planują zakup podobnych systemów (jak np. Polska), albo planują wykorzystywać systemy krótkiego zasięgu, klasy NASAMS, czy europejskiego CAMM (Czechy, Wielka Brytania, Litwa). Nie mówiąc już np. o Danii, która całkowicie zrezygnowała z naziemnej obrony przeciwlotniczej.
Oczywiście taka sytuacja jest w dużej mierze wynikiem kosztu systemów średniego zasięgu, a także faktu, że większość krajów NATO nie spełnia kryterium przeznaczania 2% PKB na obronę narodową, a struktury naziemnej obrony przeciwlotniczej były redukowane w okresie, gdy Sojusz skupiał się na misjach ekspedycyjnych. To spowodowało powstanie pewnej luki w zdolnościach NATO.
[Obrazek: 1a4d1a763b9735e32e09629b931c642d.jpeg]
Okazuje się, że Rumunia dołącza do krajów, chcących pozyskać takie zdolności. Na razie brak jest szczegółowych informacji odnośnie wariantu Patriotów planowanych do zakupu. Przypomnijmy, że na przykład Polska chce w ramach programu Wisła pozyskać baterie z perspektywicznym, modułowym systemem zarządzania obroną powietrzną IBCS oraz z rakietami PAC-3 MSE firmy Lockheed Martin i SkyCeptor (oferowane przez Raytheon we współpracy z przemysłem izraelskim), ale bez pocisków PAC-2/GEM-T kierowanych metodą TVM.
Wiadomo jednak, że sam proces osiągania zdolności będzie czasochłonny, jak w każdym wypadku zakupu i wdrażania podobnego sprzętu. Zestawy Patriot US Army były już rozmieszczane w Rumunii w ramach ćwiczeń, a ich wprowadzenie do tamtejszych sił zbrojnych może mieć istotny, pozytywny wpływ na sytuację w rejonie Morza Czarnego, w kontekście zagrożenia ze strony rosyjskich środków napadu powietrznego. Należy przypomnieć, że kraj jest strategicznie położony, a na jego terytorium znajduje się operacyjna baza obrony przeciwrakietowej.
Bardzo podobna sytuacja ma miejsce w związku z deklaracją zakupu systemu rakietowego HIMARS. Obecnie w Europie zestawami rakietowymi podobnej klasy, na podwoziu gąsienicowym (MLRS M270) dysponują tylko Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Grecja i Turcja a także nienależąca do NATO Finlandia – co najmniej w większości z tych państw z kierowanymi rakietami GMLRS.
Wyrzutnie MLRS wcześniej wycofano ze służby w Danii, Holandii czy Norwegii w ramach cięć. Z koleri Rumuni dysponują artyleryjskimi systemami rakietowymi kalibru 122 i 160 mm (w tym typu LAROM), o znacznie mniejszych możliwościach bojowych w stosunku do HIMARS czy wyrzutni MLRS z pociskami kierowanymi o zasięgu do 70-80 km, nie mówiąc już o taktycznych TACMS/ATACMS. Zestaw HIMARS jest brany pod uwagę w polskim programie Homar.
Rumunia zdecydowała się więc dołączyć do państw, dysponujących zdolnościami obrony powietrznej średniego zasięgu, z możliwością zwalczania celów balistycznych, jak i precyzyjnego rażenia celów za pomocą wyrzutni ziemia-ziemia. Na razie szczegóły programów zakupów nie są szerzej znane, ale w obydwu wypadkach planowane systemy doprowadzą do jakościowej zmiany możliwości tamtejszych sił zbrojnych.
Należy pamiętać, że mowa tu o armii która przez lata była bardzo mocno zaniedbywana. Najnowocześniejszymi samolotami są dostarczone w 2016 roku używane F-16AM/BM, a wojska pancerne Bukaresztu oparte są na czołgach będących rozwinięciem sowieckich wozów typu T-55 (rodziny TR-85).
Zwiększenie wydatków obronnych do 2% PKB pozwoliło jednak Rumunii na zainicjowanie szeregu programów modernizacji sił zbrojnych. Przykładowo, zdecydowano o pozyskaniu czterech korwet wielozadaniowych czy dodatkowej partii myśliwców F-16. Obecnie Bukareszt zadeklarował dołączenie do krajów NATO, dysponujących skomplikowanymi i zaawansowanymi zdolnościami rakietowymi. Jest to odpowiedź na zmiany w otoczeniu bezpieczeństwa, ale też dowód, że dla zapewnienia armii uzbrojenia na odpowiednim poziomie konieczne jest finansowanie zgodne ze standardami Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Warto zaznaczyć, że część zachodnich analityków i decydentów (choćby z niemieckiej partii SPD) uznaje cel na poziomie 2% PKB za nierealny do osiągnięcia, czy nieracjonalny. Przykłady niezamożnych państw wschodniej flanki, jak Litwa czy właśnie Rumunia dowodzą jednak, że to właśnie zwiększenie wydatków obronnych jest podstawą do osiągnięcia odpowiednich zdolności, choć oczywiście jest to jeden z wielu warunków. Szkoda tylko, że zostało do dostrzeżone dopiero po aneksji Krymu, a państwa naszego regionu jeszcze przez dłuższy czas – mimo wysiłków – będą musiały się borykać z lukami w zdolnościach, choćby z uwagi na czas potrzebny do przeprowadzenia postępowań, zawarcia kontraktów i wprowadzenia generacyjnie nowego sprzętu na uzbrojenie.

za http://www.defence24.pl/583195,rumunia-k...to-analiza



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
22-04-2017, 11:26 #676
Obrona terytorialna będzie testowała nowe karabinki MSBS i pistolety Ragun: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/obrona-te...un/cyng50n

Kilkadziesiąt opracowywanych w Polsce karabinków MSBS, a także pistolety Ragun w najbliższym czasie trafią do testów poznawczych w 3 Podkarpackiej Brygadzie Obrony Terytorialnej - dowiedziała się PAP. Z inicjatywą przeprowadzenia testów wyszły Wojska Obrony Terytorialnej.

Karabinki należą do rodziny Modułowego Systemu Broni Strzeleckiej kalibru 5,56 mm (MSBS-5,56). Do tej pory wojsko zamówiło tylko odmianę reprezentacyjną MSBS-R, z której nie można strzelać ostrą amunicją i która jest wykorzystywana np. na defiladach. Jak informuje producent, Fabryka Broni "Łucznik"-Radom, broń w odmianie "bojowej" przeszła etap badań wstępnych i niedługo trafi do badań kwalifikacyjnych.

Niezależnie od badań nowe karabinki trafią do testów poznawczych w Wojskach Obrony Terytorialnej, które od początku roku są osobnym rodzajem sił zbrojnych, obok sił lądowych, powietrznych, morskich i specjalnych. - Inicjatywa wyszła od nas, gdyż jesteśmy zainteresowani pozyskaniem pewnych wybranych elementów rodziny MSBS na wyposażenie WOT - poinformował rzecznik prasowy Dowództwa WOT ppłk Marek Pietrzak.

Jak wyjaśnił, będą to testy poznawcze sprzętu niebędącego na wyposażeniu sił zbrojnych, realizowane na podstawie decyzji wiceszefa MON. Na taki krok pozwala decyzja ministra obrony z 2013 r. w sprawie pozyskiwania sprzętu wojskowego.

- Testy będą prowadzone w warunkach zbliżonych do przewidywanych dla tego rodzaju uzbrojenia, w celu uzyskania oceny jego bojowego wykorzystania oraz norm eksploatacyjnych i materiałowych oraz w celu oceny przydatności dla żołnierzy WOT - zapowiedział ppłk Pietrzak.

Rzecznik poinformował, że do testów trafi kilkadziesiąt karabinków. Dodał, że testy rozpoczną się zaraz wejściu w życie rozkazu dowódcy WOT w tej sprawie i dostarczeniu uzbrojenia przez producenta. - Będzie to w najbliższym czasie - zapowiedział.

Testy odbędą się w 3 Podkarpackiej Brygadzie Obrony Terytorialnej. Jej dowódca płk Arkadiusz Mikołajczyk powiedział Radiu Rzeszów, że brygada będzie testowała karabinki MSBS jako pierwsza jednostka w Wojsku Polskim. - To pewnego rodzaju przywilej, ale też duży obowiązek, żeby tę pracę testową wykonać dobrze - powiedział płk Mikołajczyk.

Według Dowództwa WOT testy potrwają kwartał, a sam ich program zaplanowano na cztery tygodnie. Do testów trafią karabinki w układzie klasycznym (czyli z kolbą), z lufą o długości 16 cali, czyli 406 mm. Każdy karabinek będzie wyposażony m.in. w cztery magazynki, przyrządy celownicze, pas i nóż-bagnet.

Jak poinformował ppłk Pietrzak, do testów trafią także pistolety PR-15 Ragun, również opracowywane w radomskiej fabryce, a także hełmy, kamizelki typu plate carrier, kilka kompletów wyposażenia optoelektronicznego, celowniki kolimatorowe i celowniki dzienne "Szafir".

Na początku kwietnia, po spotkaniu z przedstawicielami spółek należących do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej w sprawie sprzętu dla WOT, szef MON Antoni Macierewicz powiedział dziennikarzom, że "na pewno będzie MSBS". Na pytanie, czy ta broń trafi w pierwszej kolejności do WOT czy do wojsk operacyjnych, minister odpowiedział: "Ona w pierwszej kolejności trafi do najlepszych żołnierzy". W lutym, po podobnym spotkaniu Macierewicz mówił, że liczy, iż w tym roku pierwsze kilkanaście tysięcy karabinków MSBS, noktowizorów i innego sprzętu zostanie dostarczonych do WOT.

Modułowy System Broni Strzeleckiej MSBS–5,56 mm to polska konstrukcja opracowana we wspólnym projekcie badawczo-rozwojowym przez specjalistów z Fabryka Broni "Łucznik"-Radom i Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Prace rozpoczęły się w 2007 r., a broń po raz pierwszy została oficjalnie zaprezentowana w Radomiu w sierpniu 2012 r. Wtedy zapowiadano, że produkcja nowego karabinka ma się rozpocząć w 2014 r.

System umożliwia tworzenie różnych konfiguracji broni w układach kolbowych i bezkolbowych: karabinka podstawowego z granatnikiem, subkarabinka, karabinka o podwyższonej celności i karabinka maszynowego.

Modułowa budowa pozwala na tworzenie szeregu rozwiązań konstrukcyjnych w oparciu o elementy bazowe - lufę, komorę zamkową i suwadło. Broń może być szybko modyfikowana przez użytkowników. Jest dostosowana dla użytkowników prawo- i leworęcznych. Może strzelać ogniem pojedynczym lub ciągłym z teoretyczną szybkostrzelnością 700-900 strzałów na minutę. Zasięg ognia to ok. 500 metrów. Magazynki mają pojemność 30 lub 60 naboi standardowego kalibru NATO 5,56 mm.

Pierwszą umowę na dostawę karabinków MSBS dla Wojska Polskiego podpisano w marcu 2016 r. Obejmowała ona 150 sztuk broni w wersji reprezentacyjnej. Trafiła ona do Batalionu Reprezentacyjnego WP i zadebiutowała 3 maja 2016 r. podczas uroczystości na pl. Zamkowym w Warszawie. Karabinki MSBS-R kupiła też Służba Więzienna. Odmianę reprezentacyjną można przekształcić w wersję bojową.



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

stary kibol
Liczba postów:4,563 Reputacja: 533
22-04-2017, 14:21 #677
Były już szef podkomisji smoleńskiej Wacław Berczyński przestał być przewodniczącym rady nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi - poinformowało właśnie MON.
Według MON Wacław Berczyński złożył dymisję z zajmowanego stanowiska w czwartek. Resort jednak poinformował o tym dopiero teraz. Jednocześnie Berczyński przestał być też członkiem rady nadzorczej WZL. "Prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Błażej Wojnicz przyjął rezygnację" - napisała w komunikacie rzeczniczka prasowa MON mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz.

Zbiegły do USA Berczyński najwyraźniej nie zamierza pojawiać się więcej w Polsce.



Cracovia zawsze Pany!

gargamel9998
Liczba postów:7,073 Reputacja: 1,078
23-04-2017, 09:12 #678
Migracja narzędziem wojny hybrydowej. Rosja zaatakuje Polskę bronią D? : http://www.defence24.pl/583840,migracja-...-d-analiza



13 czerwca - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

"Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz"

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
23-04-2017, 10:34 #679
Combined Resolve VIII - poligonowy sprawdzian współdziałania
[Obrazek: 3698c8939c945b359a805e17a82eaa50.jpeg]
Rozpoczęło się ćwiczenie Combined Resolve VIII, którego celem jest przygotowanie sił Stanów Zjednoczonych i armii sprzymierzonych państw europejskich do współdziałania podczas operacji wielonarodowych.
Ćwiczenie Combined Resolve VIII, trwające od 19 kwietnia do 16 czerwca 2017 r., odbywa się na poligonach Grafenwoehr i Hohenfels w Niemczech. Łącznie weźmie w nim udział ponad 3400 żołnierzy z armii 10 państw - Albanii, Finlandii, Węgier, Kosowa, Litwy, Macedonii, Rumunii, Słowenii, Ukrainy i Stanów Zjednoczonych.
Combined Resolve VIII podzielone jest na trzy fazy, najważniejszym elementem pierwszej jest szkolenie strzeleckie z wykorzystaniem amunicji bojowej przeprowadzone na poligonie Grafenwoehr. Faza druga to ćwiczenie sztabowe, natomiast trzecia, która odbędzie się na terenie ośrodka szkolenia w Hohenfels, to manewry poligonowe w formule "force-on-force".
Amerykanie biorący udział w ćwiczeniu to część rotacyjnych sił armii USA, stacjonujących obecnie na wschodniej flance NATO, między innymi w Polsce - elementy dowódcze, pododdziały 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 4. Dywizji Piechoty i jednostki z 10. Brygady Lotnictwa Bojowego. Najliczniejsi żołnierze amerykańscy zostali czasowo oddelegowani z Żagania, gdzie przebywają stale w ramach operacji Atlantic Resolve.

za http://www.defence24.pl/583898,combined-...ldzialania



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

hank
Liczba postów:8,486 Reputacja: 2,698
23-04-2017, 11:21 #680
USA rozważa wprowadzenie nowej, wyjątkowo potężnej broni
Niszczy dosłownie wszystko na swojej drodze. A jej fragmenty mogą przebić się przez większość stosowanych pancerzy.
[Obrazek: LTExNjIxJT1qN2FcfUw0YH1AYQ5nDzw9KB9gGiVX...UuNWsSPg0=]

Tajemniczą broń przetestowano po raz pierwszy w 2013 roku w Lawrence Livermore National Laboratory
Wtedy laboratorium chwaliło się sukcesem w testowaniu zaawansowanej głowicy precyzyjnej. Podkreślano jej prędkość (pocisk w trakcie testów przekroczył 3840 km/h - to 3 razy szybciej od prędkości dźwięku!) i zdolności bojowe. Testy przeprowadzono na torze testowym Holloman High Speed, zlokalizowanym w bazie sił powietrznych Holloman w stanie Nowy Meksyk
Działanie nowej broni obrazowo opisał na konferencji Directed Energy Summit w Waszyngtonie generał William Hix . W skrócie: należy sobie wyobrazić gigantyczne loftki. Z tą różnicą, że pocisk porusza się z prędkością 3 do 6 machów i niszczy wszystko na swojej drodze.
Konstrukcja głowicy oparta została na wolframie. Gdy pocisk zostaje odpalony, poruszające się z ogromną prędkością metalowe fragmenty są w stanie przebić się przez większość pancerzy. Gen. Hix podaje przykład czołgu, który po trafieniu nie nadawałby się do dalszego użytku.
Portal defense One przytacza w temacie tej broni słowa Randy’ego Simspsona – menedżera w laboratorium Lawrence Livermore, który wyjaśnia, że głowice dzięki wykorzystaniu bardzo wysokich prędkości są w stanie dostarczyć znacznie więcej energii niż chemiczne materiały wybuchowe.
Broń ta, zdaniem cytowanych serwisów, miałaby być odpowiedzią na rozwój rosyjskiej technologii jądrowej.

**********************************************************************************************************************************************************************************

Taranis - jedna z najbardziej otoczonych tajemnicą broni świata
Technologie wojskowe zawsze kojarzą się tajemnicami i ograniczoną liczbą informacji. Są jednak takie maszyny, o których nie mówi się wcale, bądź mówi się bardzo niewiele. Przykładem może być chociaż słynny amerykański bombowiec B-2 Spirit, o którym przez długie lata wiadomo było, że „ponoć istnieje”. Podobnie utajonym projektem jest bezzałogowy Taranis, który nazywany jest najbardziej zaawansowanym samolotem wyprodukowanym kiedykolwiek przez Wielką Brytanię. Tamtejsze media opisują go nawet jako maszynę, której nie powstydziłby się James Bond.
[Obrazek: NDQzNDcyJy1-NWFyV002d2dLYS1NDj5qIRZhJUwf...94dH8QPiEE]
Nazwa Taranis wywodzi się od imienia celtyckiego boga, który kojarzony jest z piorunami i brutalnością. Taki też ma być ten płatowiec – szybki i zdolny do atakowania celów na ziemi, jak i w powietrzu. Jest to też jeden z najmłodszych projektów wojskowych, o których wiemy, a którego historia rozpoczęła się zaledwie w roku 2005.
[Obrazek: LTE0MDkzJT1qf2JyX040Z3AHYi1FDTx6NVxiJUQc...x6ZGtaPSEM]
Taranis to teoretycznie wojskowy dron, jednak jego możliwości daleko wykraczają poza to, co z nimi kojarzymy – nawet tymi, które wykorzystuje armia USA. Także rozmiar maszyny przypomina raczej mniejszy samolot treningowy, niż klasycznego drona. W roku 2005 brytyjskie ministerstwo obrony ogłosiło nową strategię dla przemysłu obronnego. Jednym z jej elementów miała być możliwość wyprodukowania bezzałogowej maszyny uderzeniowej, zdolnej do samodzielnego namierzania i niszczenia celów. Projektem zajęło się konsorcjum BEA Systems, które ściśle współpracowało za takimi firmami jak Rolls-Royce, QinetiQ i Smiths Aviation (obecnie General Electric). Pierwszą, niewielką makietę – i tylko makietę – pokazano w roku 2008. Dwa lata później, na lotnisku Warton, wybranej publiczności zaprezentowano pierwszy prototyp, jednak maszynę można było podziwiać jedynie z daleka. Minęły jeszcze trzy lata, zanim maszyna wzbiła się w swój pierwszy lot testowy, jednak informację o nim podano dopiero w roku 2014. Nie powiedziono wówczas
niczego konkretnego poza tym, że lot trwał 15 minut, a maszynę pilotował zdalnie Bob Fraser. Kolejne informacje, które podano z opóźnieniem mówiły o tym, że Taranis był testowany na australijskim poligonie Woomera Test Range.
Co wiemy o tej maszynie? Niezbyt wiele, jednak dostępne dane robią ogromne wrażenie. Samolot waży 8 ton, mierzy około 1. metrów długości, 10 metrów szerokości i napędzany jest przez silnik Rolls-Royce Adour Mk.951 o ciągu niespełna 29 kN. Zaprojektowano go jako maszynę typy Stealth, dzięki której jest on bardzo trudno wykrywalny. Konstrukcja opiera się o projekt latającego skrzydła, podobnie do amerykańskiego bombowca B-2 Spirit. To, co robi jednak największe wrażenie, to prędkość z jaką może się poruszać ten samolot. Może on rozwinąć latać ponad 700 mil/h (około 1125 km/h) co zbliża go do prędkości dźwięku. Według niektórych źródeł Teranis potrafi jednak przekroczyć barierę dźwięku, co czyniłoby go jeszcze trudniejszym do namierzenia i wyjątkowo trudnym do przechwycenia lub zestrzelenia. Dzięki łączom satelitarnym samolot może pozostawać w stałym kontakcie z operatorem/pilotem, a ten może wydawać mu stosowne polecenia, jak również odbierać obraz i dane z jego czujników.
To, co budzi w tej maszynie największe kontrowersje, to nie sam fakt, że Taranis jest uzbrojony i zdolny do niszczenia zarówno celów naziemnych, jak i w powietrzu. To fakt, że maszyna dysponuje swoistego rodzaju sztuczną inteligencją i jest w stanie samodzielnie namierzać cele oraz je niszczyć. Oczywiście, BEA System zarzeka się, że najpierw maszyna wyśle stosowane dane operatorowi i to on podejmie ostateczną decyzję o tym, czy cel należy zniszczyć. Nie mówi się tutaj o pełnej autonomii samolotu w przypadku konieczności otwarcia ognia lub zbombardowania celu. Musimy jednak pamiętać o ogromnym postępie w rozwoju sztucznej inteligencji (AI). Według oficjalnych doniesień samolot miałby wejść do służby w okolicy roku 2030. Dla rozwoju technologii, procesorów i sztucznej inteligencji to ogrom czasu i kto wie, czy wojsko w krytycznych sytuacjach nie zda się właśnie na nią.

za http://tech.wp.pl/taranis-jedna-z-najbar...560566913a



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy






Skocz do: