Witaj! Logowanie Rejestracja
Książka, której nie chcieli dopuścić do druku!!!



the Painter
Liczba postów:811 Reputacja: 2,674
21-02-2019, 12:55 #361
Ciekawe czy jakieś psiury czytają? Czy one wogóle umieją czytać?
Hej, fani rzeki, spływać, nie czytać. NIE DLA PSA KIEŁBASA. Przecież wy się nie wzorujecie na kibicach z Anglii, jak mówił rzecznik szankrów w kominie, na filmie.

ŚWIEŻO MALOWANE



No co jest do wisły-nędzy?


sterby
Liczba postów:7,288 Reputacja: 7,197
21-02-2019, 16:19 #362
7 miesięcy, przeważnie pasjonującej, lektury dzięki.
Może teraz Makbet, tylko takim językiem zrozumiałym dla kibiców Big Grin



[Obrazek: comment_tWHSap1AVSha9ZfklcXcEruuYp0SwdvA,w400.jpg]
Człowieka jest łatwo oszukać.
O wiele trudniej przekonać go, że został oszukany.

the Painter
Liczba postów:811 Reputacja: 2,674
21-02-2019, 16:31 #363
Stoke City
6 grudnia 1980 roku, świętowałem swoje 18.urodziny. Świętowałem w wielkim stylu, bawiąc się z trzema stówami gości. 300 Scallies, na wyjeździe zwykłym pociągiem do Stoke, które tak dla zabawy, przewróciliśmy do góry nogami i na lewą stronę. Zwykle pociągi to była legenda wśród Scousers'ów. Zwykłe, albo rejsowe z rozkładu, to była alternatywa dla specjali organizowanych przez klub. Parę ładnych lat, zajęło innym ekipom rozkminienie czemu nazywamy je zwykłymi, a o nas mówią, że jesteśmy tępi.
Stoke to było ponure zadupie. Gdy maszerowaliśmy na stadion, autuchtoni zatrzymywali się na nasz widok, rozdziawiając gęby w niemym zadziwieniu. Śmiesznie ubrany ludek nigdy wcześniej nie spotkał takich młodych przystojnych, noszących się elegancko od stóp do głów. Sweterki Lacoste, dżinsy Lois'a, białe Stan Smith'y i grzywki zczesane na bok. Każdy jeden. Od szczyli, po dojrzałych już chłopów. Policja w swoich raportach, nazywała nas później plagą szarańczy. Kradliśmy wszystko, co miało jakąś wartość i co dało się ukraść, rzeczy bezwartościowe i te, których ukraść się nie dało żadnym sposobem, rozpjerdalaliśmy w drobny mak. Co mieliśmy robić, jak nie było co robić? O ekipie miejscowych, mogliśmy zapomnieć. Paru błaznów, siedziało na ledwo co do połowy wypełnionyn sektorze i śpiewało jakieś błazeńskie piosenki. Stoke na wyjazdach, przypominał w tamtych czasach, dzieci na wycieczce szkolnej, które zgubiły się w wielkim mieście swojemu opiekunowi. Zremisowaliśmy, pomimo, że dwukrotnie byliśmy na prowadzeniu. Na meczu obecnych było niecałe 15 000 widzów. Grubo poniżej ich średniej. O Stoke mówi się, że to śpiący olbrzym, ale do nas rzadko przyjeżdżali ich kibice. O chłopakach, to już wogóle można było zapomnieć. W zasadzie to jakiś wielki wstyd nie był, bo w tamtych latach, wogóle mało kto do nas przyjeżdżał. Na tamtym wyjeździe było ogółem sześć tysięcy kibiców Evertonu. Więcej niż ich kiedykolwiek u nas, a oba miasta, dzieli zaledwie godzina drogi.

ŚWIEŻO MALOWANE
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2019, 16:49 przez the Painter.



No co jest do wisły-nędzy?

the Painter
Liczba postów:811 Reputacja: 2,674
21-02-2019, 16:39 #364
@sterby
Daj mi spokój z Makbetem. Robiłeś komiks z "Potopu" na J. Polski? Ile zrobiłeś? Jedną scenę, pojedynek Kmicic vs. Wołodyjowski. Ja na wycieczce w górach, zamiast z klasą katować wina, w półtorej doby zrobiłem całego Makbeta. Rysunki plus tekst. Tyle, że nie musiałem czytać, tylko kumpel obok mnie jechał z oryginałem, a ja.. malowałem i uwspółcześniałem tekst.
NIGDY WIĘCEJ!

ŚWIEŻO MALOWANE



No co jest do wisły-nędzy?

the Painter
Liczba postów:811 Reputacja: 2,674
Wczoraj, 12:25 #365
Minęło kilka lat i tym razem oni zawitali do nas w III rundzie FA Cup. W historii Evertonu, ten mecz ma swoje specjalne miejsce, ale nie ze względu na przeciwnika. Chodziła wtedy fama, niepotwierdzona nigdy, ale raczej prawdziwa, że jeśli nie wygramy tego meczu, menadżer Howard Kendall, zostanie zluzowany na swoim posterunku. Zamieni się go na lepszy model. Wygraliśmy 2:0 i Kendall przyznał później, że zamiast rozmów motywacyjnych w szatni, otworzył tylko okno i kazał drużynie słuchać jak śpiewają trybuny. Reszta, jak to się mówi, to już historia. Wygraliśmy i wygrywaliśmy dalej, by zdobyć tego roku Puchar. Pierwszy raz, od 1966 roku. Po meczu, jedyna różnica była taka, że Stoke, zamienili swoje donkey jackets, na ciuchy, które w Liverpoolu też były modne. Jakieś cztery lata wcześniej. W następnym sezonie, graliśmy u nich i to był wyjazd na którym widziałem najliczniejszy kontyngent Evertonu, jaki widziałem na wszystkich moich wyjazdach. Może z wyjątkiem meczy, gdy gramy w kloace, po drugiej stronie parku. Pojechało tam szacowane 16 000 i kilka osób ze Stoke, co było na stadionie musiało obserwować, jak świętujemy kolejną wiktorię, która przybliżyła nas o kolejny krok do pierwszego od piętnastu lat tytułu mistrza.

ŚWIEŻO MALOWANE



No co jest do wisły-nędzy?






Skocz do: