Witaj! Logowanie Rejestracja
Gerard Oliva - witamy w Pasach!



qtec
Liczba postów:1,184 Reputacja: 129
27-06-2018, 10:30 #41
O kurde kupuje karnet na vip



[Obrazek: 10885128_760107457399283_134542054209215...5b988bf037]

KRUL JEST TYLKO JEDEN

CRACOVIA!!!


Pasiak.1906.KSC
Liczba postów:299 Reputacja: 92
27-06-2018, 22:55 #42
Jak dziś wypadł? Oglądałem 25 minut drugiej połowy i dla mnie było ok



KamilloLce
Liczba postów:4,568 Reputacja: 1,499
27-06-2018, 23:37 #43
Za dużo okazji do wykazania się nie dostał, ale widać że to podobny typ do Brock-Madsena. Zdecydowanie może się przydać, ale do poprawy na pewno machanie rękami po nieudanym zagraniu - nawyk jak u Piątka.



gusto
Liczba postów:549 Reputacja: 756
01-07-2018, 07:09 #44
Dla mnie sztuczna jak diabli. Przede wszystkim gdzie tam ona blondynka...



hank
Liczba postów:8,634 Reputacja: 10,100
01-07-2018, 11:16 #45
Będzie można lepiej ocenić grę naszego nowego nabytku kiedy skład w którym zagra będzie mocniejszy .Na razie ?



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

DiegoKSC
Liczba postów:2,021 Reputacja: 1,327
13-07-2018, 19:53 #46
Cracovia. Czego Gerard Oliva nauczył się od gwiazd Atletico Madryt

To było pięć lat temu. Napastnik Gerard Oliva przygotowywał się do występu u boku sławniejszego kolegi Diego Costy. I poczuł, że świat leży mu u stóp.
Dokładna data: 31 stycznia 2013 roku. Gerard Oliva, nowy napastnik Cracovii, fan talentu Zlatana Ibrahimovicia, pamięta ją doskonale. Jak mógłby zapomnieć, skoro ten dzień miał zmienić jego życie? Zacierał ręce przed debiutem, cała rodzina czekała przed telewizorem. Kolumbijczyk Radamel Falcao był wtedy kontuzjowany, więc trener Diego Simeone musiał znaleźć partnera do ataku dla Costy.

To był półfinał Pucharu Króla, Atletico Madryt kontra Sevilla FC. Oliva był wtedy piłkarzem klubu ze stolicy Hiszpanii. Występował w rezerwach, ale często trenował z pierwszą drużyną. Tamtego dnia był przekonany, że wybiegnie na boisko razem z gwiazdami z pierwszych stron gazet, ale niedługo przed meczem zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszał głos jednego z trenerów. „Nie zagrasz, nie ma mowy” – oznajmił trener, a Olivie ugięły się nogi.

Rozwód z imprezami
Chodziło o przepisy. W Hiszpanii zasada była taka: jeśli piłkarz, który wystąpi w pierwszej drużynie, ukończył 23. rok życia, to potem nie może wrócić do gry w rezerwach. Oliva miał 23 lata i cztery miesiące. W rezerwach ciągle go potrzebowali.

Trzeba więc było zmienić plany. Powołanie do kadry Atletico na tamten mecz w trybie awaryjnym dostał inny piłkarz z rezerw. Saul Niguez, dziś gwiazda pełną gębą, reprezentant Hiszpanii.

Oliva nigdy potem nie był tak blisko piłki przez wielkie P. W pierwszej drużynie Atletico nie zadebiutował.

Kiedy tamtego dnia dowiedziałem się, że jednak nie zagram... Uff, życie bywa brutalne. Nikt mi niczego nie chciał dać za darmo, zapracowałem na szansę bramkami zdobytymi w rezerwach. Gdybym ją sam zmarnował, pewnie żal byłby mniejszy. Ale wszystko rozbiło się o regulamin... Trudno było się pogodzić z tym, że w ten sposób straciłem życiową szansę
– rozkłada ręce napastnik, dziś niespełna 29-letni.

Skłamałby, gdyby powiedział, że czas spędzony w Atletico był czasem straconym. Samo trenowanie z pierwszą drużyną dużo dało. Opowiada: – Sporo nauczyłem się od Falcao, który zawsze próbował strzelać z pierwszej piłki. Wychodził z założenia, że jeśli na treningu będzie zwlekał sekundę lub dwie, to potem w meczu braknie mu czasu na decyzję. Diego Costa? To piłkarskie zwierzę! Może trochę szalony, ale to szaleństwo sprawia, że jest jeszcze lepszym piłkarzem.

Treningi z gwiazdami wystarczyły, by Olivie zaszumiało w głowie. Poczuł, że jest ważny, że już dużo osiągnął. Hiszpańskiemu dziennikarzowi zwierzył się później w wywiadzie, że gry w piłkę nie traktował w tamtym czasie zupełnie serio. Najprawdopodobniej zbyt często w głowie miał zabawę i imprezy.

Mówi, że jeszcze trzy lata temu był zupełnie innym piłkarzem niż dziś. Od dwóch lat współpracuje z psychologiem. – Raz jeden trener powiedział mi: „Masz dobre warunki, potencjał, ale musisz skupić się tylko na piłce”. Kiedyś takie słowa puściłbym mimo uszu, ale to się zmieniło. Tak jak moje nawyki. Prowadzę zdrowy tryb życia, dobrze się odżywiam, kładę się wcześnie spać i w ogóle nie imprezuję. Jeśli nawet teraz nie poczuję się lepiej, to być może w ten sposób przedłużę sobie karierę. Być może w wieku 37 lat dalej będę mógł grać – zastanawia się piłkarz Cracovii.

Chaos w CV
Kiedy jego partnerka dowiedziała się, że na tapecie jest transfer do Polski, podobno zrobiła kwaśną minę. Jest modelką, musiała zostać w Barcelonie, więc niebagatelne znaczenie miało dobre połączenie lotnicze Krakowa ze stolicą Katalonii.


Oliva przekonał ją, że wyjazd do Polski to jednak szansa, nie zesłanie. Ponoć opowiedział o Hiszpanach, którzy zachwalali mu ekstraklasę. Javi Hernandez, nowy kolega z Cracovii (grali kiedyś przeciwko sobie), miał go zapewnić, że to poważna liga (tak usłyszeliśmy!), z której można się wybić. Do tego - że kluby działają profesjonalnie i że nie trzeba miesiącami czekać na wypłatę. W podjęciu decyzji być może pomógł też przykład Igora Angulo, piłkarza Górnika Zabrze, który strzela w Polsce gola za golem. Grali kiedyś razem w CD Numancia („Wtedy Igor był lewym obrońcą. Kiedy dowiedziałem się, że w Polsce gra w ataku, byłem mocno zdziwiony”).

W CV nowego piłkarza Cracovii jest dużo chaosu. Długo nie mógł znaleźć sobie miejsca, często przeskakiwał z jednej drużyny do drugiej. Głównie w Hiszpanii, choć nie tylko. Jako nastolatek na pół roku wyjechał do Włoch, później przez kilka miesięcy grał w Austrii. W SV Ried zdobył gola w debiucie, ale potem było tylko gorzej.

– Szybko zacząłem tęsknić za domem. Wtedy nie byłem mentalnie gotowy na grę za granicą. Teraz jestem w innej sytuacji, dojrzałem. Wszystko mam poukładane i jestem przekonany, że przede mną dobry sezon – zapewnia.

Mimo wszystko nie ma pewności, że w Cracovii będzie napastnikiem numer jeden. Ma rywalizować o miejsce w składzie z Filipem Piszczkiem, którego trener Michał Probierz już ochrzcił następcą Krzysztofa Piątka.

– Oliva? To piłkarz dobrze wyszkolony technicznie, potrafi strzelać gole, ale trochę brakuje mu agresywności. I pewnie z tego powodu nie doskoczył do poziomu Segunda Division, naszej drugiej ligi – wyjaśnił José Antonio Oton, dziennikarz gazety „La Verdad de Murcia”, kiedy zapytaliśmy o nowego piłkarza Cracovii.

Oliva przez większość kariery występował więc w hiszpańskich klubach trzecioligowych. Czy to powód do obaw o jego formę? Niekoniecznie. Mimowolnie nasuwa się historia Carlitosa, który w ojczyźnie nigdy nie zabłysnął, a jednak w kilka chwil został gwiazdą ekstraklasy. Michał Probierz, trener Cracovii, twierdzi, że porównania do byłego piłkarza Wisły nie mają jednak sensu, bo Oliva jest „zupełnie innym typem piłkarza”.

– Gdyby dwa-trzy lata temu zapytał mnie pan, czy ciągle marzę o występach w Primera Division, odpowiedziałbym zapewne, że jeszcze zagram z najlepszymi. Ale dziś wiem, że takie myślenie to błąd. Moja głowa jest w Krakowie. Psycholog pomógł mi skupiać się tylko na tym, co ważne – kończy Oliva.

http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,35800...alcao.html



NIECH BĘDZIE POCHWALONA BOSKA CRACOVIA

Legum ministri magistratus, legum interpretes iudices, legibus denique idcirco omnes servimus, ut liberi esse possimus.

paluch
Liczba postów:1,801 Reputacja: 316
15-07-2018, 00:56 #47
Dzisiaj pokazał że ma potencjał i mam nadzieje że przy MP stanie się jeszcze lepszym piłkarzem a może odsprzedamy go z dużym zyskiem do Hiszpani



Shabiq
Liczba postów:31 Reputacja: 10
15-07-2018, 02:12 #48
Jeżeli będzie wykorzystywał swoje sytuację to może coś być na razie mi nie zaimponował jako środkowy napastnik



Szabi

leszeczek
Liczba postów:11,993 Reputacja: 4,282
15-07-2018, 13:42 #49
(15-07-2018, 00:56)paluch napisał(a):  Dzisiaj pokazał że ma potencjał i mam nadzieje że przy MP stanie się jeszcze lepszym piłkarzem a może odsprzedamy go z dużym zyskiem do Hiszpani
Na odsprzedaż z zyskiem, zwłaszcza dużym, to on jest raczej za stary.



"dopóki nie było internetu, nie zdawałem sobie sprawy z tego ilu na świecie jest idiotów" S.Lem

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha (dezyderata)

napinacz-
Liczba postów:2,214 Reputacja: 243
17-07-2018, 01:19 #50
Gerard Oliva przejął "zaszczytny" w Cracovii numer "9" na koszulce. Wcześniej w "Pasach" z tą cyfrą na plecach występowali bowiem: 
Michał Rakoczy
Tomas Vestenický
Dariusz Zjawiński

tt:Konrad Kaczmarczyk



Mathauzz
Liczba postów:283 Reputacja: 178
17-07-2018, 09:54 #51
Świetlanej przyszłości mu to nie wróży, ale kto wie...



J&B
Liczba postów:967 Reputacja: 532
17-07-2018, 10:34 #52
Szrot. 
Jeśli ma być napastnikiem, to tylko dycha na plecach, jak Messi i Diego.
Nic z niego nie będzie.




"Jesteśmy siłą tej ligi" - Janusz polskiej piłki Filipiak - 15 lat kompromitacji.

eredin
Liczba postów:7,121 Reputacja: 1,300
17-07-2018, 10:38 #53
(17-07-2018, 10:34)J&B napisał(a):  Szrot. 
Jeśli ma być napastnikiem, to tylko dycha na plecach, jak Messi i Diego.
Nic z niego nie będzie.
To się okaże co ma grać. Jeśli jego rolą ma być asystowanie do skrzydłowych i absorbowanie napastników jak przy trzeciej bramce w Niepołomicach to dla mnie ok



> klaros Napisał(a):
> --------------------------------------------------

> > Bum bu rumbum, bum bu rumbum a Marciniak pyk.
> > Bum bu rumbum, bum bu rumbum, no i Żytko pyk.

niegramotnyj
Liczba postów:596 Reputacja: 426
17-07-2018, 10:49 #54
Kiedy numer 9 mieliśmy dobrze obsadzony? Za Gizy, później przez chwilę Dawid Nowak. Na tle bezpośrednich poprzedników (młodziaka Rakoczego nie liczę, to był taki prezencik za dobre sprawowanie, na tę chwilę w sumie żart) może się pokazać z dobrej strony, pora przełamać smutę dziewiątki.



3lvis
Liczba postów:4,678 Reputacja: 1,232
17-07-2018, 11:02 #55
Giza grał z numerem 7. Dawid Nowak z 11.



pantenorek
Liczba postów:388 Reputacja: 250
17-07-2018, 11:21 #56
Chyba trzeba się cofnąć do czasów Pawlusińskiego. Po drodze kojarzę, że był Romanov i chyba Visniakovs


(Edit: Romanov jednak 11)
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2018, 11:22 przez pantenorek.



kruci

3lvis
Liczba postów:4,678 Reputacja: 1,232
17-07-2018, 11:26 #57
Romanov też grał z 11. Visniakovs miał 9, po drodze jeszcze Bernhardt.



niegramotnyj
Liczba postów:596 Reputacja: 426
17-07-2018, 16:48 #58
Fakt, dzięki za poprawkę. Oni faktycznie grali na "9" z innymi numerami. Pawlusiński to byłby ten grajek, po którego odejściu 9 przestała u nas się liczyć: to i tak sporo czasu i wypadłoby to zmienić.



hank
Liczba postów:8,634 Reputacja: 10,100
18-07-2018, 11:10 #59
Gerard Oliva (Cracovia): Miałem złe nawyki, ale dojrzałem .
Czytam dużo książek o rozwoju mentalnym. Staram się ciągle uczyć się czegoś nowego. Wcześniej tak nie miałem, w ogóle nie czytałem książek. A teraz np. grając na PlayStation mam poczucie, że tracę czas - mówi GERARD OLIVA, hiszpański napastnik Cracovii.
- Jakie wrażenia po obozie przygotowawczym z Cracovią? Coś Pana zaskoczyło?
- Futbol w Polsce jest bardzo fizyczny. W Hiszpanii wszystko robi się z piłką, również w okresach przygotowawczych. To jest ta najważniejsza różnica, ale nie jest to dla mnie rzecz zupełnie nowa. Sposób trenowania i gry przypomina mi to, co znam z Austrii, z czasów gry w SV Reid. Wiele rzeczy jest podobnych.
- A osoba trenera Probierza? - Widać, że ma silny charakter. Dzięki temu jest w stanie wykrzesać z zawodników to, co w nich najlepsze. I sprawić, by dawali z siebie maksimum. - W szatni „Pasów” od początku ma Pan wsparcie rodaka - Javiego Hernandeza.
A zna Pan któregoś z Hiszpanów występujących ostatnio w drugim z krakowskich klubów, Wiśle?
- Znam Frana Veleza. Przez jakiś czas mieliśmy okazję trenować razem w Gimnasticu Tarragona. Ale nie pytałem go o opinię na temat Krakowa. Przed podjęciem decyzji o przyjściu do Cracovii konsultowałem się tylko z Javim. Natomiast kiedy już przyjechałem do Polski, to w kwestii m.in. poszukiwań mieszkania kontaktowałem się z byłym graczem Wisły Polem Llonchem. O Krakowie mówiono mi, że to miasto na poziomie europejskim. Na pewno dużym wsparciem będzie tu dla mnie obecność Javiego. Pomagał mi otworzyć konto w banku czy znaleźć mieszkanie.
- To, jaki sukces odniósł w zeszłym sezonie w Polsce inny hiszpański napastnik Carlos Lopez, było dla Pana argumentem, by przyjąć ofertę z naszej ligi?
- Kiedy widzisz, że inni piłkarze z Hiszpanii przyjeżdżają do Polski i są zadowoleni, chwalą sobie te rozgrywki, to przemawia na plus. Widać, że to poważna liga i poważny kraj. To sprawia, że gdy człowiek dostaje stąd ofertę, rozważa ją na serio. Miałem też propozycje z innych krajów, ale właśnie - pójdziesz do Grecji albo na Cypr i nie będziesz miał pewności, czy zobaczysz obiecane pieniądze. Dlatego kiedy dostałem ofertę z Krakowa, zgodziłem się.
- Na początku kariery próbował Pan sił za granicą, we włoskiej Catanii. Czemu tak szybko postanowił Pan wtedy wrócić do ojczyzny?
- Do Włoch przeniosłem się, kiedy byłem bardzo młody. Stało się to za sprawą pewnego agenta, który zresztą wprowadził mnie w błąd. Obiecywał, że będę grał w pierwszym zespole, a tymczasem wylądowałem w drużynie grającej w rozgrywkach Primavera (młodzieżowych - przyp.). Kiedy zorientowałem się, że to nie to, co mi obiecywano, po sezonie wróciłem do Hiszpanii.
- Tęsknił Pan tak bardzo za rodzinnymi stronami?
- Tak, tym bardziej że byłem wtedy młodym chłopakiem. Nie jest łatwo opuścić dom w takim wieku. Teraz jestem już na zupełnie innym etapie życia i kariery. Sądzę, że jestem już wystarczająco dojrzały i przygotowany, by odnieść sukces za granicą. W Austrii zresztą było podobnie jak we Włoszech, nadal byłem nieco niedojrzały. Przebywanie za granicą szybko mnie zmęczyło. Teraz jednak jest inaczej. Mówi się, że do trzech razy sztuka.
- Miał Pan sezony, w których strzelał sporo goli, ale też takie, w których skuteczność gdzieś znikała.
- Wiele zależy od czynnika mentalnego. Trzy czy cztery lata temu nie miałem jako piłkarz tak dobrych nawyków jak teraz. Obecnie naprawdę dobrze się odżywiam, dbam o siebie. W pełni jestem skoncentrowany na futbolu. A wcześniej nie do końca tak było. Człowiek wychodził na imprezy… Byłem zbyt niedojrzały. Teraz tworzę spokojny związek z moją partnerką i lepiej się czuję.
- Był jakiś szczególny moment, który pozwolił Panu przejść taką przemianę? A może jakaś inspirująca osoba, którą napotkał Pan w swojej karierze?
- Zacząłem pracę z panią psycholog. Półtora roku temu udało mi się strzelić 18 goli w sezonie. To wszystko mnie zmieniło, zacząłem się koncentrować tylko na futbolu.
- Teraz w Polsce zrobiła się moda na hiszpańskich napastników. Po sukcesach Lopeza w Wiśle i Igora Angulo w Zabrzu, oczekiwania wobec Pana pewnie będą spore.
- Z Angulo zetknąłem się w czasach mojej gry w Numancii. A co do tych oczekiwań, to jestem ich świadom. W końcu jeśli już zatrudnia się zawodnika z tak daleka, to po to, by robił różnicę w grze. Ale podchodzę do tego spokojnie. Jak się pracuje dobrze dzień po dniu, to efekty same przyjdą.
- Miał Pan okazję grać w rezerwach Atletico Madryt. Dostawał Pan czasem szansę treningów z pierwszym zespołem? - Miałem możliwość brać udział w zajęciach prowadzonych przez Diego Simeone. To niezwykle wymagający trener, o wielkim charakterze. Swoją drogą, był nawet taki mecz półfinałowy Pucharu Króla, w którym Atletico grało z Sevillą. Pamiętam to doskonale, to było 31 stycznia. Falcao był wtedy kontuzjowany i była szansa, abym to ja zagrał wraz z Diego Costą. Tuż przed meczem drugi trener poinformował mnie, że jednak nie mogę zagrać ze względów formalnych. Zdziwiłem się, ale rzeczywiście w Hiszpanii jest taka zasada, że jeżeli zawodnik ma więcej niż 23 lata, a zagra mecz w pierwszej drużynie, nie może już wrócić do gry w rezerwach. Gdyby więc to się zdarzyło miesiąc wcześniej, nie byłoby tego problemu. A prawda jest taka, że taki mecz mógł zmienić moje futbolowe życie.
- Jak zaczęła się w ogóle Pana przygoda z futbolem?
- Moja ciotka zawsze opowiada, że gdy miałem cztery lata, ciągle ją pytałem: co muszę zrobić, żeby grać tam? I pokazywałem na telewizor. Wychodzi więc na to, że od małego ciągnęło mnie do piłki.
- Miał Pan jakieś futbolowe inspiracje, piłkarskich bohaterów? - Najbardziej podobała mi się gra Zlatana Ibrahimovicia i Ronaldo, ale tego brazylijskiego. - Pański wzrost - 190 cm - przekłada się na bramki zdobywane głową? To Pana mocna strona? - Ja jestem raczej typem zawodnika lubiącego dostawać podania do nogi - taki hiszpański sposób gry. Ale zaadaptuję się do tego, czego będzie oczekiwał trener. Jeśli będzie chciał grać „długą” piłką, to oczywiście będę się starał grać jak najlepiej w powietrzu.
- Pana rodzina przyjechała z Panem do Krakowa?
- Moja partnerka chciała tu ze mną być, ale okazało się, że ze względów zawodowych nie może. Będzie przylatywać na niektóre weekendy. Dlatego bardzo doceniam dobre połączenia lotnicze z Barceloną. Poza tym w Katalonii zostaną też moje dwa psy - boksery.
- Co Pan porabia w czasie wolnym od piłki?
- Lubię czytać. Robię teraz on-line kurs psychologii. Czytam dużo książek o rozwoju mentalnym. Staram się ciągle uczyć się czegoś nowego. Wcześniej tak nie miałem, w ogóle nie czytałem książek. Ale zauważyłem, że czytanie pozwala mi odkryć wiele nowych rzeczy. Teraz np. grając na PlayStation mam poczucie, że tracę czas. A jeszcze cztery lata temu potrafiłem tak grać przez cały dzień.


za http://www.gol24.pl/ekstraklasa/transfer...,13348037/
Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-07-2018, 11:14 przez hank.



Semper fidelis .
Nigdy nie zejdziemy na psy

gadget
Liczba postów:381 Reputacja: 137
18-07-2018, 11:19 #60
W końcu spadłem z krzesła "Widać, że to poważna liga i poważny kraj." Ale się chłop zdziwi Smile








Skocz do: